Karsin

Go down
Asołe
Asołe
Źrebak

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Sob Lip 21, 2018 12:48 am
O jejku! Nagle podekscytowałem się niesamowicie. Podróż z dorosłym koniem sprawiła, że sam poczułem się starszy. Ah dojrzałość, szykuj się nadchodzę.
Patrzyłem na zastanawiającą się klacz, była ładna, pewnie ma też ładnego partnera i ogólnie jest rozchwytywana przez ogiery. Może ma jakieś młode. Miałbym więcej znajomych.
Już postanowiłem, że w zamian, za udzieloną mi pomoc, w przyszłości choćby nie wiem w jakiej sytuacji Reta by nie była, to przyjdę się zrewanżować. I ogólnie kiedyś będę super odważny i będę chronił innych, ale tylko tych dobrych innych, którzy są mili dla jeszcze inszych.
Słysząc polecenie gniadej rozemocjonowany zatuptałem w miejscu i odbiłem się od ziemi zaczynając kłusować. Rozpierała mnie energia, dlatego ucieszyłem się jeszcze bardziej kiedy mogłem ją spożytkować na przyjemny niby wyścig ze starszą rywalką. Musiałem dorównać jej kroku i choć aż tak szybko ona nie biegła to jednak jej kroki były dłuższe niż moje. Ciekawe gdzie mnie zaprowadzi.

Z/T

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Pon Gru 17, 2018 5:41 pm
Cóż to za dziwne miejsce!
Wszędzie dookoła mnie wisiała mgła, mocno ograniczająca widoczność. Trawa była podgniła i wilgotna, co zapewne świadczyło o tym, że w ostatnim czasie deszcze były tu raczej częste i obfite. Roślinność z powodu zbyt mokrego podłoża i zimna nie wyglądała ani trochę apetycznie, chyba, że natknąłby się na nią ktoś wygłodniały. Teraz powietrze przeszywał dotkliwy chłód, który byłam niemal pewna, że czułam aż do kości. Towarzyszący mu wiatr nie pomagał w ogrzaniu ciała, więc nie byłam pewna, co ja tu właściwie robię. Takie warunki mogły doszczętnie zrujnować mój wygląd!
Coś jednak trzymało mnie w tym miejscu, moja podświadomość nie pozwalała mi odejść - jakby chciała mi przekazać, że zaraz wydarzy się tu coś interesującego oraz ważnego, a ja mam być tego świadkiem. Co jak co, ale sama ze sobą nie zamierzałam się kłócić, tak więc stałam tam. Objęta powiewami powietrza, czułam ja na każdym skrawku ciała, tulące się do mnie. Każdy wdech był przyjemny z powodu swojej rześkości. Zimno powoli przestało mi przeszkadzać. O dziwo, nawet mi się spodobało.

_________________
Nizina     - Page 6 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kalipso
Kalipso
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 2:57 pm
Jeszcze kilka chwil temu Kalipso wyrwała się z kopyt tego utrwalonego zbyt dokładnie w jej pamięci drania Espilce. Na szczęście rozprawiła się z nim bez większych problemów, a jego gwałcicielskie zapędy nie zostały spełnione. Teraz wreszcie uciekła z niebezpiecznych terenów Krwawych i ostatecznie znalazła się na równinie. Próbowała odnaleźć najkrótszą drogę na jej stadne tereny.
Ale nic nie stało na przeszkodzie, by chwilę posilić się niezłej jakości zielskiem. Kalipso potrząsnęła grzywą, która z powodu swej gęstości mocno ogrzewała dwustronnie jej szyję. Rozsmakowała się w soczystych źdźbłach trawy, ani nie myśląc odrywać się od nich teraz. No co, ponad 1000 kilogramów mięsa musi skądś brać energię...
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 3:07 pm
Dobre pastwisko wabi trawożerców. Na równinie złe wieści powinny być z daleka widoczne; a jednak tutejsze opary mgieł sprawiały, że każdy mógł czuć się jak na scenie. A także skryc za kulisami.
Mętny kształt zamajaczył i pewnie został zignorowany. Czarny cień, chudy i kościsty, zbliżał się stępa od zawietrznej. Wkrótce stał się wyraźniej widoczny; to folblut z zaniedbaną grzywą i zwiewnym, obfitym, sięgającym niemal ziemi ogonem. Choć to miejsce to wspaniałe pastwisko, widać było na nim żebra. Widocznie nie skorzystał.
Szedł noga za nogą prosto na gniadą, rosłą klacz. Chrapy drgały mu odrobinę i trzymał łeb dośc nienaturalnie na wyciągniętej wprzód szyi. Sprawdzał, jak blisko zdoła podejść, nim klaczka go dostrzeże. Przeżuwała trawę tak żarłocznie; to zagłuszało ciche kroki. Lecz oczywiście nie spodziewał się, żeby miała okazać się ślepa. Pachniała potem... i wyczerpaniem, jeśli węch nie mylił.

_________________
Nizina     - Page 6 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Kalipso
Kalipso
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 3:25 pm
Podmuch delikatnego wiatru na moment odwrócił uwagę shire od jedzenia- zapach innego konia, ale nie przejęła się tym zbytnio. Strzygła uszami na wszystkie strony, wysłuchując innych dźwięków niż żucie i przegryzanie roślin.
Kątem oka dostrzegła ciemną sylwetkę- ale na ścigającego ją Espilce była nawet z daleka zdecydowanie za chuda... No i ta grzywa, zaniedbana, rozczochrana, z pewnością nie był to maniak dbania o włosie. No cóż, Kalipso również nie przejmowała się tym. Wtedy nie spodziewała się żadnego zagrożenia, a raczej spodziewała się, że tak jak ona, ktoś zdecydował się tu posilić.
Przez jakiś czas nie odrywała pyska z niskiej pozycji, ale kary- na pewno ogier, cały czas się zbliżał. To jej się nie spodobało, na co ostrzegawczo machnęła gęstym, grubym ogonem i stuliła mocno uszy do potylicy unosząc głowę.
Momentalnie stała się jakby optycznie dwa razy większa. Zmarszczyła podejrzliwie brwi, stając naprzeciw karemu. O zgrozo, chyba nie istniał kopytny, który nie zwrócił by uwagi na jej dwumetrowe cielsko.
- Czego zbliżasz się do mnie jak jakaś podła żmija?- warknęła, wykrzywiając twarz w charakterystycznym grymasie. - Nie szukam szkieletów do połamania im kości dla zabawy.- odrzekła, po czym zaśmiała się w dziwny, delikatnie szaleńczy sposób. Klacz bywała specyficzna z zachowania, a też była dość bezpośrednia i nie ograniczały jej żadne skrupuły.
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 3:50 pm
Klacz okazała oznaki zdenerwowania. Mimo całej imponującej postury oderwała się od posiłku i, nie wiedzieć czemu, wydawała się rozdrażniona. Ogier przekrzywił łeb, łypnął w górę by spojrzeć jej w twarz, co przy jej wzroście sprawiało że niemal wymykała się z pola widzenia. Mimo ostrych słów nie zatrzymał się ani nie zawahał. Kroczek za kroczkiem, jakby była magnesem a on żelaznym opiłkiem.
- Bez obaw, nie gryzę. - rzucił lekko, jednocześnie miękko i dosyć obojętnie. Zatrzyma się dopiero w momencie, gdy jego chrapy od ciała shire będzie dzielił jeno centymetr lub klacz zareaguje gwałtowniej. - Jedna z lepszych rozrywek. Dużo tracisz. - uzupełnił jej uwagę o szkieletach całkiem grzecznie. Samobójczo? Niekoniecznie. - Przychodzę nie w porę i jesteś nie w humorze. Nic dziwnego, że pasiesz się sama, ale mnie trudniej zrazić. - cóż, może się przechwalał. Z jego perspektywy raczej stwierdzał oczywistości. Słowami pokrywał coraz bardziej malejący dystans, kolejne decymetry.

_________________
Nizina     - Page 6 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Kalipso
Kalipso
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 4:23 pm
Kary ogier nie zatrzymywał się, cały czas monotonnie zmniejszając między nimi odległość. Nie tego spodziewała się klacz, ale pozostawała w tej samej pozycji, z wysoko uniesioną głową. O tak, niech zobaczy z bliska, z kim dokładnie ma do czynienia. Z olbrzymką.
Była pewna, że nie odgadnie po zapachu jej stada- wszak dopiero co umknęła z lochów, a na swoich terenach nie było jej kawał czasu. To wszystko mieszało się z końskim potem, co jeszcze bardziej utrudniało choćby błędną analizę.
- Phi. - odrzekła, zdmuchując z oka grzywkę. - Po raz kolejny natrafiam na karego ogiera, a cholernie dziwnym trafem tacy zawsze są tragiczni w każdym calu.- dodała, nie cofając się przed Rissuerto. Próbowała odgadnąć jego zamiary i pochodzenie, ale było to równie trudne, co odkrycie wobec niej. A kare ogiery? To była czysta prawda. Typ z lochów, albo wciąż pojawiający się w jej pamięci wrogi ogier, który wyjątkowo dużo przysporzył jej nerwów... Ach, był jeszcze jeden, który do tragicznych w każdym calu nie należał.
Pozwoliła mu podejść tak blisko, jak się dało, po czym uśmiechnęła się jakby triumfalnie, mrużąc oczy. Pochyliła swoje chrapy, sięgając niżej, by potarmosić nimi grzywę ogiera. Tak, by mu dokuczyć.
- Co? Chciałeś się poczuć, jak źrebię?- powiedziała ze złośliwym wyrazem pyska.
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 4:42 pm
Zgadza się, od klaczy nie czuć było ani śladu soli morskiej. Była za to kwaśna nuta dusznych lochów, starej krwi i pleśni. Większość wywietrzała już,lecz nuta rdzy pozwalała zgadywać, że bywała w lochach. Trudniej określić w jakim charakterze...
- Ha, trudno dorównać olbrzymce - zauważył uśmiechając się półgębkiem. Potrząsnął leniwie resztkami grzywy. - Każdego napotkanego karosza badasz tak dokładnie, co do cala? - dociekał trzeźwo. W oczach jak węgielki zabłysło szyderstwo. - To się nazywa obsesja! - nie wiedzieć czemu, pochwalił.
Prychnął w końskim stylu i już miał musnąć chrapami skórę shire'ki, kiedy ta złapała go zębami za czuprynę i potrząsnęła. Targnął łbem, ale nie było łatwo się wyrwać. Zerknął zezem wzdłuż pyska gniadej, w ciemnych oczach karego tańczyła iskra jak papieros w mrocznym pokoju.
- A zamierzasz mi matkować? - rzucił retorycznie. Ot, młodzieńcze pyskówki. A byli prawie równi wiekiem. - Wiesz, że masz cudny uśmiech. - dorzucił całkiem z innej beczki. Tak, chodzi o ten jej grymas.

_________________
Nizina     - Page 6 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Kalipso
Kalipso
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 7:37 pm
- Nie tylko karych.- odpowiedziała ogierowi. Po tych kilku chwilach mogła stwierdzić, że nie jest to typ fryzyjczyka z lochów- i całe szczęście. Nikt jej tak nie irytował... A ten tutaj chociaż nie był obrażalski.
Klacz nie skomentowała uwagi o obsesji, sama nie wiedziała dlaczego, bo mówienie dużo i jeszcze więcej było dla niej charakterystyczne. Sama zdawała sobie sprawę z nieprawdziwości określenia, jakoby wszystkie kare ogiery miały być złe. Taki zbieg okoliczności, który często się potwierdzał... Ale przecież jej drogi Mougrim był karym ogierem.
Kalipso zaśmiała się, kiedy Vrangr w końcu wydostał resztki swojej grzywy z jej zgryzu. Spojrzała na niego figlarnie, jakby bardzo ją to rozbawiło. Ciekawe, czy go to zdenerwowało...
- Kolejny bachor?- odrzekła z uśmiechem - Mam ich już za dużo. Albo i miałam.- dodała, mimo że tamten raczej zadał to pytanie retorycznie. Potrząsnęła ponownie grzywą, która w niesforny sposób opadła na obie strony szyi. Klacz postanowiła się wreszcie wycofać, po w zasadzie trudno było patrzeć na kogoś, kto znajduję się prawie pod tobą.
- A no mam.- odrzekła, z początku spokojnie. - Ale trudno rozróżnić, czy akurat chodzi o przekomarzanie się, czy ostrzeżenie.- uśmiechnęła się do ogiera w ten sam sposób, o jakim mówiła, przeczesując powietrze ogonem. Jego towarzystwo było nawet do zniesienia, mimo że shire niezwykle rzadko darzyła zaufaniem jakiegokolwiek ogiera. Jej marzeniem było wręcz władanie stadem silnych klaczy... Jak ona, no i kilkoma potrzebnymi im ogierami. Bez ubliżania, niewolnictwa... Ot, żyli by sobie udzielając się dla stada. - Nie można tego powiedzieć o twoich wystających żebrach...-powiedziała, po czym zaświeciła jej się lampka... Czyżby pochodził z terenów, gdzie ubogo w roślinność? - Nie masz czego jeść na lodowcu czy to jakiś sport dla Ciebie?
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Mar 24, 2019 8:26 pm
Wszystkich? Cóż. Koneserka ogierów, można powiedzieć.
- A już zaczynałem się czuć wyjątkowy - wymruczał leniwie, z lekkim zawodem przeplecionym pobłażaniem. W ego Rissuerta trudno było trafić, bo sam czasem zapominał że je ma. Nie traktował innych koni zbyt poważnie, więc trudno mu brać sobie do serca ich słowa. Zresztą to serce już od dawna było bryłą lodu. Jeśli chciał komuś okazać swoją wartość, robił to nożem.
Karosz obejrzał się gwałtownie i odprowadził wzrokiem kilka opadających smutno, wyrwanych włosów z grzywy. Klacz miała zdrowe zęby. Zerknął na nią czujnie, szacunkowo, i napotkał psotne spojrzenie. I kto tu zachowuje się jak źrebię? A może któreś z nich jest dla drugiego lustrem.
- Przy twoim zainteresowaniu ogierami, nie wątpię. - stwierdził z nutą znużenia. - Biedaki. Pewnie zmuszasz ich do krycia. - potrząsnął głową w nieszczerym żalu nad losem samców, których prześladuje taka wielka baba.
Przy tym shire'ka odsunęła się. Dla odmiany ogier uniósł łeb na szyi i odchylił kark trochę w tył. Tak dla równowagi, dla odprężenia kręgów zmęczonych długą pozycją horyzontalną. Coś trzasnęło, ale niegroźnie.
- A kto by zrozumiał humory kobiety? - rzucił pobłażliwie, przymykając oczy. Po tym, jak zamiatała dziarsko powietrze ogonem i prezentowała uzębienie poczuł, że wpadł jej w oko.  A nawet się tam zmieścił, no bo olbrzymka!
Obrócił lekko głowę i omiótł klacz szacunkowym spojrzeniem. Przypominała mu... kogoś. Pewną nachalną i bezpośrednią młódkę poznaną w egzotycznych krajach.
- Za to ty jesteś mile dla oka pulchna - odpowiedział czymś w rodzaju drugiego komplementu. W kąciku pyska błąkał się uśmieszek, nie do końca określony. - Lepiej gryźć śnieg niż piach, tak? - dorzucił zwięźle na jej, zresztą celne, przypuszczenia. Był zaintrygowany, czy i jego własne są trafne, czyli czy klacz regularnie depcze plaże. - Choć jestem chudy, pomogę ci się zaokrąglić. Taki ze mnie altruista. - dodał beztrosko, ale bardzo powierzchownie, prawie arogancko. Grzebnął kopytem darń, zostawiając w ziemi bruzdę.

_________________
Nizina     - Page 6 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Kalipso
Kalipso
Rekrut

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Pon Kwi 01, 2019 8:31 pm
//wybacz proszę to spóźnienie, nareszcie mi się udało przysiąść do odpisu ;D

Uszy Kalipso mignęły prawie niezauważalnie do tyłu, gdy usłyszała słowa folbluta. Źle ją oceniał... Dokładnie tak, jak ona sama kreowała swoją postać. Być może robiła to nieświadomie, być może po części była to samoobrona.
- Zdziwił byś się, mój drogi.- Mrugnęła do niego zawadiacko, sprzecznie z trwającym dosłownie moment smutkiem w jej głowie. Była silna, potężna, pyskata... Ale wspomnienia pozostają na zawsze, wracając okazjonalnie do umysłu.
Przyglądała się niby ukradkiem Rissuerto- kościsty, suchy i cyniczny. A jednak coś w nim było. Wyglądał dosłownie jak jej przeciwieństwo, a jego odpowiedzi przypadały jej do gustu. Wreszcie ktoś równie jadowity, a nie miałki jak muł.
- Ach, to nie takie trudne, by rozszyfrować klacze.- odrzekła wywracając oczy - Widzisz, każda strona uważa inaczej. Dla mnie samce są znacznie trudniejsze w obsłudze...- dodała, a jej przekonania zdecydowanie mogła potwierdzić kilkoma przypadkami z jej przeszłości.
- Piach nie jest zbyt smaczny, za to nadmorska roślinność już bardziej... No i tarzanie się w gorącym piasku, bezcenna przyjemność.- uśmiechnęła się na swój typowy sposób. - Widzisz, dużą część życia spędziłam na pustyni, a tam nie było zbyt miło.- potrząsnęła grzywą na myśl o horyzoncie pozbawionym czegokolwiek innego niż pomarańczowy piach... To były czasy- zdecydowanie zaciekłe i ryzykowne, przez co godne wspominania.
- O, jak miło.- syknęła, zaostrzając wzrok, choć było w tym więcej przekąsu niż agresji. - Z chęcią bym się odwdzięczyła, ale nie wiem co zrobić, byś opuchnął równo na każdym skrawku ciała.- kłapnęła w jego stronę zębami, oczywiście nie zamierzając go atakować, a jedynie ze złośliwości.
Po chwili odwróciła się bokiem, spoglądając na otoczenie i odchodząc kilka metrów od karosza. - Gawędzimy sobie już od jakiegoś czasu. Przyszedłeś tu z jakiegoś konkretnego powodu? Ja zmierzam w strony stada.- powiedziała mu, patrząc na niego z wcześniej nie zaprezentowanym spokojem w oczach.
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

on Nie Kwi 07, 2019 9:12 pm
//Oho, i wyszło chyba ex equo Smile opóźnień /

Ogier zaśmiał się dychawicznie, sucho. Gardło karego było najwyraźniej od dawna nie używane do żadnej pogodnej, niewinnej ekspresji.
- Z bachora awansowałem na drogiego. - skomentował, machnąwszy przy tym zwiewnym, obfitym ogonem. Obrócił łeb profilem do klaczy. - Cóż za poufałość! - rzucił jej przelotny, choć powierzchowny i zimny uśmiech. Był staroświecki; przynajmniej wyglądał jak coś zamkniętego i zapomnianego na długi czas w szafie lub piwnicy, albo obu. Węszył, nie spuszczając gniadej z oka (błyszczącego jak czarny kamyk) i spokojnie puścił mimo uszu zwierzenia, którymi się dzieliła. Może właśnie zignorował najcenniejszą, bo szczerą, część jej słów w tej rozmowie. Jeśli nawet, nie wiedział; gdyby wiedział, nie przejąłby się stratą.
Poruszył odrobinę łbem i zerknął na klacz z odrobinę żywszym zainteresowaniem, gdy mówiła o harcach w piasku. Cóż. Nie przyznałby się w życiu, nie przed demonstracją, ale mniej więcej podobne odczucia żywił wobec tarzania się w zaspach. Chłodna wersja wydm. Orzeźwiały. Pobudzały. Były jak wiatr na twarzy. A jednak skoro mowa o plaży, wspomniał na swoje ostatnie doświadczenia w pasie nadmorskim. Rozluźnił szyję, aż łeb opadł luźno o decymetr, poddając się z gnuśną rezygnacją pociągającej grawitacji, i spoczął pod sceptycznym kątem.
- Wolę kąpiel. Zawsze zjawia się jakaś rusałka. - skomentował oględnie, z dystansem i uśmiechnął się nieznacznie do wspomnień. Tak, tak, dwa konie się zadumały. Tylko na chwilę.
- Tu piach i tam piach, żadna różnica. - wzruszył chudymi łopatkami w wyrazie obojętności. Dla niego to za jedno. Dobrze znał jedynie pustynię śnieżną i... gęsty, mroczny las pełen szeptów i koszmarów.
Zmrużył ciemne oczy. Niby jednolicie, gładko i mrocznie nieprzeniknione jak u lalki, a tliła się w źrenicach skupiona iskra. Ogier nadstawił obje uszu i uniósł odrobinę łeb. Zjadliwość w głosie klaczy działała trochę jak trąbka na rumaka bojowego. Ich spojrzenia się przecięły, a na pysk Rissuerta wypełzł powolny i pełen kwadratowych zębów uśmiech.
- Każdym? Wystarczy jeden - mruknął i wstrząsnął luźno grzywą; nie falowała jak należy, zresztą wybrakowana i matowa. Nie można powiedzieć, żeby się tym przejmował. - Żeby doprawić ci brzuch. - cóż, ta sama pogoda go nie opuszczała. Nie umiał ocenić, czy zaszło nieporozumienie czy klacz tak dobrze podjęła grę słów, dlatego uznał prostotę za najlepsze rozwiązanie. Węzły gordyjskie się przecina. - A zapłaty nie przyjmuję. Altruista, zapomniałaś? - dodał całkiem prędko i trochę z roztargnieniem. Obrócił się jak igła kompasu dopasowując drobny krok do zmiany kursu przez klacz. Wykręcił tak, że był ustawiony dokładnie w jej kierunku, jak zegarek. Odległość nigdy nie była problemem. Był na to zbyt szybki!
Ale teraz akurat stał spokojnie.
- A więc - zdecydował unosząc chrapy i oczy do góry - Przyszedłem cię odprowadzić. - zdecydował wobec jej pytania i oświadczenia. Tak, tak, nie powiedziała którego stada. Być może to Rissowi przyjdzie o tym rozstrzygnąć.

_________________
Nizina     - Page 6 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Sponsored content

Nizina     - Page 6 Empty Re: Nizina

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach