Karsin

Go down
Aven
Aven
Nowicjusz

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Nie Maj 14, 2017 10:40 pm
Aven była bardzo szczęśliwa, i również odpowiedziała uśmiechem (o ile można to tak nazwać Wink) Ja należę do SMS Odpowiedziała spokojnie. Spojrzała w jego oczy. Były brązowe. A może jednak bardziej czekoladowe... ciężko było powiedzieć. Lekko się zarumieniła (znowu...) Dopiero przyszłam. Chciałam pochodzić po innych terenach i najwyraźniej się zgubiłam odpowiedziała nieco zmieszana. Czuła się bezpiecznie w jego towarzystwie. Był bardzo silny (przynajmniej sprawiał takie wrażenie Razz) Gdy się położył spojrzała na niego z góry. Usiadła na ziemi. Nie była porośnięta trawą. Był to bardziej piach z małymi kamyczkami. Zimowy ''puszek'' Aven dopiero schodził więc małe kamyki drapały ją po skórze i wchodziły w sierść. Podrapała się po plecach i jeszcze raz spojrzała na ogiera. Może byśmy się gdzieś przeszli? Wstała i podeszła do rzeki napić się trochę wody.

_________________
Pogalopuj ze mną… Przed siebie…
Tak bez celu… Poznaj smak wolności.
Nie bój się, wrócisz...
Zobaczysz świat bez końca i początku…
Deszcz zmyje twój niepokój…
Blask gwiazd napełni nadzieją…
Pospiesz się! Ja już jestem daleko…
Znajdziesz drogę?
Bhadramurti
Bhadramurti
Strażnik

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Nie Maj 14, 2017 10:56 pm
Na jej odpowiedź ogier skinął głową z lekkim,tajemniczym uśmieszkiem na twarzy.To dziwnę,że w tak szybkim tempie ogier spotkał klacz...A miał siedzieć tu sam jak....człowiek na bezludnej wyspie.
Widząc jak ta siada tylko omiótł ją wzrokiem.-W takim razie...skoro się zgubiłaś będziesz musiała spędzić ze mną sporą chwilę czasu.-Stwierdził ziewając ze męczenia.-Cóż...Na zabicie czasu możemy zrobić i to.-wstał więc czekając aż ta się spokojnie napije i zaczął iść w nieznaną mu stronę...Chyba w przeciwnym kierunku do jego stada,skoro nie wiedział w którą stronę zmierza,aczkolwiek może i sam się zgubił...
Przyśpieszył kroku.-Nie masz rodziny.-Stwierdził pewnym głosem.

_________________
Wejście do Rzeki - Page 3 Indianie+1

„Tylko wtedy, gdy ostatnie drzewo umrze i ostatnia rzeka zostanie zatruta i ostatnie ryby zostaną złowione zdamy sobie sprawę, że nie można jeść pieniędzy.”
Aven
Aven
Nowicjusz

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Nie Maj 14, 2017 11:04 pm
Gdy się napiła powoli podeszła do niego i zaczęła iść tam gdzie on 'prowadzi'. Chyba nawet on nie wie gdzie idzie Pomyślała klacz. Gdy usłyszała jego pytanie, poczuła się zmieszana. Czuła smutek, obawę, i naraz radość, że może się komuś zwierzyć z problemów których o dziwo miała mało. Nie mam... Odpowiedziała szybko patrząc na kopyta. A ty masz może kogoś? spytała powoli. Rodziców, źrebaka, ukochaną? Próbowała mówić tak żeby zabrzmiało to obojętnie. Gdy odpowiedział zapytała A gdzie my w ogóle idziemy? Spytała z zaciekawieniem i głośno parsknęła.

//Muszę spadać. Jutro odpiszę. Klasówka z chemii wzywa Wink

_________________
Pogalopuj ze mną… Przed siebie…
Tak bez celu… Poznaj smak wolności.
Nie bój się, wrócisz...
Zobaczysz świat bez końca i początku…
Deszcz zmyje twój niepokój…
Blask gwiazd napełni nadzieją…
Pospiesz się! Ja już jestem daleko…
Znajdziesz drogę?
Bhadramurti
Bhadramurti
Strażnik

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Nie Maj 14, 2017 11:33 pm
//ja także się zbieram

Spojrzał na nią gdy tak zmieszana szła u jego boku.-Tak myślałem...-Twardy głos rozniósł się po okolicy.-A wyglądam na takiego?-Zadał pytanie i westchnął cicho.-Na zachód.-Stwierdził patrząc na mech na drzewie oceniając co i jak z kierunkami.Spryt to jego mocna strona.Idąc dłuższą chwilę otarł się o jej bok.Może przypadkiem,a może taki miał kaprys i zrobił to specjalnie?Hmm....Niech sama to określi,ale czy będzie umiała patrząc na postawę tego nie normalnego ogiera.Może miał coś tym ruchem na myśli,a może po prostu...bez większego przekazu zrobił taki gest.Ehm...Koniec filozofii.Rozejrzał się uważnie.
Krok po kroku i przeszli już dobre sto metrów.Przystanął.-Może zamiast chodzić na tych terenach pójdziemy gdzieś indziej?-

_________________
Wejście do Rzeki - Page 3 Indianie+1

„Tylko wtedy, gdy ostatnie drzewo umrze i ostatnia rzeka zostanie zatruta i ostatnie ryby zostaną złowione zdamy sobie sprawę, że nie można jeść pieniędzy.”
Aven
Aven
Nowicjusz

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Maj 15, 2017 7:04 am
Szła obok niego jak zaczarowana. Nie wiedziała gdzie on ją prowadzi, i jak sama idzie. Noga po nodze nie patrząc pod kopyta. Dobrze, że chociaż wie w którą stronę... pomyślała i westchnęła. Poczuła jak oparł się o nią bokiem. Przez chwilę udawała, że nic się nie dzieje i jest obojętna. Może na twoje tereny? zapytała nieco spięta. Otarł się o jej bok ponownie. Spojrzała w jego oczy i poczuła lekkie pożądanie. Takie malutkie, ale jednak coś Razz Musnęła go chrapami po szyi. Niby przypadkiem. Niby nie...


Ostatnio zmieniony przez Aven dnia Pon Maj 15, 2017 11:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Bhadramurti
Bhadramurti
Strażnik

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Maj 15, 2017 7:53 am
-Nie będzie ci za gorąco na pustyni?-Zawrócił pamiętając ,z której strony tu przylazł,a niestety przyszedł z przeciwnej.Zrobił kilka kroków w tamten kierunek.Teraz pozostało tylko poczekać aż klacz odpowie.Przystąpił z nogę,na nogę.Nie mu było oceniać,czy klacz wytrzyma,czy nie.
Ponoć nie ocenia się po okładce,ale tutaj bym się zatrzymał,bo Bhad w tym przypadku nawet po okładce by ocenił pozytywnie...intensywnie zaczął wpatrywać się w dal.Patrzył tak przez dłuższą chwilę,ale później znów przerzucił wzrok na Fryzyjkę.Jeżeli zgodziła się pójść na jego tereny to ruszył w ich stronę kłusem prowadząc ją prosto na tereny SUŁ.
Może z/t ?

_________________
Wejście do Rzeki - Page 3 Indianie+1

„Tylko wtedy, gdy ostatnie drzewo umrze i ostatnia rzeka zostanie zatruta i ostatnie ryby zostaną złowione zdamy sobie sprawę, że nie można jeść pieniędzy.”
Aven
Aven
Nowicjusz

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Maj 15, 2017 11:34 am
Spojrzała na niego i powiedziała z uśmiechem Jeszcze nigdy tam nie byłam zamyśliła się. Bardzo chętnie tam się z tobą przejdę. Myślę że dam radę. Stanęła dumnie naprzeciwko ogiera z błyskiem w oczach.
Świeciło wiosenne słońce było jej bardzo gorąco. Ochładzał ją tylko chłodny wietrzyk. Jak ja wytrzymam na tej pustyni zaśmiała się w myślach i poszła za tajemniczym ogierem w nieznanym jej kierunku.

Z/t kto zacznie? Pv

_________________
Pogalopuj ze mną… Przed siebie…
Tak bez celu… Poznaj smak wolności.
Nie bój się, wrócisz...
Zobaczysz świat bez końca i początku…
Deszcz zmyje twój niepokój…
Blask gwiazd napełni nadzieją…
Pospiesz się! Ja już jestem daleko…
Znajdziesz drogę?
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Nie Paź 21, 2018 8:51 pm
Sporo się nabiegałam. Nie to, że chciałam uciec od Wielkiego Karego, raczej musiałam spożytkować jakoś energię, która się we mnie nagromadziła słysząc jego ostatnie słowa, które szepną mi do ucha gdy wychodziłam z celi.
-Też mi coś.-prychnęłam do siebie.-Znalazł się Pan i Władca.-warknęłam na myśl o moim pożal się Boże partnerze.
Będę robić co mi się podoba i z kim mi się podoba, poza tym jego tutaj nie ma, a wiadomo, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
W końcu zwolniłam do żwawego kłusa i wbiegłam tak do rzeki, dopiero w niej przeszłam do stępa. Schyliłam łeb i wzięłam kilka porządnych łyków delikatnie chłodnej wody.
Strzeliłam ogonem rozchlapując jego końcówkę ciecz. A co mi tam. Westchnęłam. Bycie całą z sklejkach z potu nie jest miłym uczuciem. Uważając by nie uderzyć nadgarstkami w jakiś ostry kamień na dnie położyłam się w rzece. Bezceremonialnie wytarzałam się w niej, głośno rżąc i prychając.
Cała mokra wstałam i otrzepałam się zadowolona. Powoli wyszłam na brzeg i położyłam się w trawie.
Zaczęłam zastanawiać się co teraz zrobić. Mam wrócić do Reala, czy wykiwać go i w ogóle zmienić stado, imię i maść? No trudny wybór. Na pewno, jeśli się spotkamy następnym razem postaram się być bardzie zdecydowana i asertywna, chociaż z drugiej strony czy chcę mu się opierać. Ah. Kion, co się z tobą dzieje, nagle coś ci odwala, tak? Potrząsnęłam łbem i rozejrzałam się dookoła. Widoczność jest dobra, więc gdy ktoś będzie iść w moją stronę na pewno go zauważę, no chyba, że zasnę. Tak, zaśnięcie to dobra rzecz.
Westchnęłam zrelaksowana i całkowicie rozłożyłam się na ziemi przymykając powieki. Trwałam tak sobie w półśnie i czekałam, aż wyschnę.

_________________
KP
Voleur
Voleur

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pią Paź 26, 2018 8:27 pm
Voleur przemierzał galopem i kłusem nieznaną mu krainę, zatrzymując się co chwila, jak spotykał coś, czego jeszcze nigdy nie widział. Dużo było takich rzeczy, ciekawiło go wiele drobiazgów i niewielkich różnic, pomiędzy roślinami i zwierzętami zamieszkującymi wyspę i tymi samymi, które spotykał w poprzednim świecie. Zastanawiał się, daczego niektóre drzewa były wyższe tutaj, a inne tam, dlaczego niektore zwierzęta w ogóle przed nim nie uciekały, a inne chowały się, nawet jak go tylko słyszały. Dziwiło go też to, że nie było żadnych domów, ani innych budowli pachnących ludźmi. Nie było też żadnych dwunożnych, ani dróg, ani śmieci. Dziwne to miejsce. pomyślał. I zarazem fascynujące.
Szum wody było słychać już z daleka; ucieszyło go to, bo po długim biegu był już zmęczony i spragniony. Zwolnił na chwilę, stanął, zrobił flehmena i poczuł zapach jakiejś klaczy. Szczęśliwy że zaraz spotka pierwszego konia w tej krainie, podbiegł żywym galopem do źródła zapachu.
Cześć. przywitał się. Spojrzał na leżącą klacz. Nie wiedział czy spała, jeśli ją obudził na pewno nie zrobił tego złośliwie.
Dysząc jeszcze po długim biegu, Voleur wszedł do rzeki, na tyle, żeby zakrywała mu kopyta. Zniżył głowę i zaczął pić. Zimna ciecz przyjemnie chłodziła jego rozgrzane ciało i oddawała to, co stracił poprzez pot. Skońcył pić, podniósł łeb i rozejrzał dookoła. Rzeka była naprawdę szeroka, ale wydawała się płytka. Za to była bardzo głośna i w zasadzie nie było słychać niczego, oprócz jej szumu.
Zdecydował jednak porozmawiać z klaczą, dlatego odwrócił się w jej stronę. Woda jeszcze mu kapała z pyska, ale w ogóle się tym nie przejmował, tylko patrzył na gniadą, z miłym wyrazem pyska. Gdzie jestem? zapytał prosto z mostu, jak tylko przełknął. Klacz leżała w trawie, nie wyglądała na kogoś zainteresowanego zwiedzaniem, więc pewnie była tu już długo. A z resztą, nawet jeśli przybyła tu niedawno, to pewnie i tak była bardziej ogarnięta od Voleura i wiedziała od niego więcej.
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pią Paź 26, 2018 9:30 pm
Niby przez sen słyszałam jakieś uderzenia, drgania ziemi i inne magiczne rzeczy, ale jak to we śnie, nie kłopotałam się by sprawdzić o co chodzi, bo to tylko sen.
Co innego gdy wyraźnie słyszy się czyjś głos, dość blisko siebie.
Poderwałam łeb do góry i spojrzałam złowieszczo na właściciela głosu. Szybko zmierzyłam go wzrokiem. Był niczego sobie. Nawet nie zauważyłam gdy moje oczęta wściekłe błyszczenie zamieniły na maślane serduszka.
-Cześć.-odpowiedziałam uśmiechając się przy tym ponętnie.
Patrzyłam na niego, jak wchodził do wody. Coś było w jego ruchach, że mi się podobały. Może zwyczajnie czarna sierść jakoś na mnie działa przyciągająco? Możliwe. Chociaż, nie. U fryza przyciągająco nie działała.
Pod czas gdy nieznajomy pił wodę, jak leniwie napinając mięśnie wprawiłam kości w ruch i wstałam. Otrzepałam się z trawy i odkryłam, że moje lewa strona, ta na której leżałam, jest jeszcze trochę wilgotna. Na szczęście słońca nie brakowało i zaraz elegancko będę cała wyschnięta.
Śledząc ruchy ogiera machałam spokojnie ogonem i myślałam sobie coś, czego nikomu nie powiem.
No chyba, że ktoś poda tajemny kod, który nie istnieje.
-No wiesz, na to pytanie jest wiele odpowiedzi.-zaczęłam-Jesteś tutaj, w rzece, na niebezpiecznych Terenach niczyich.-dodałam rozwijając tajemniczo temat.
Uderzyłam przednim kopytem w ziemię, zrobiłam to delikatnie, w końcu nie chciałam zniszczyć trawy.
-Zgubiłeś się czy pytasz by...-zacząć ze mną flirtować? Nie dokończyłam odpowiedzi, ale wykonałam za to niezidentyfikowany, ogólny ruch głową wskazujący na to, że nie wiem jak dokończyć tak aby nie palnąć na głos głupoty.
Zrobiłam krok w stronę ogiera.

_________________
KP
Voleur
Voleur

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pią Paź 26, 2018 11:23 pm
Voleur ku swojemu szczęściu trafił na klacz, która leżała na ziemi. Nie zwrócił uwagi na to czy spała, więc przywitał się grzecznie, ale dostał odpowiedź, co oznaczało że nawet jeśli spała to się obudziła. Te odkrycia.
Zanim zaczął jakąś rozmowę, poszedł jeszcze się napić, a kiedy chciał wrócić do gniadej, okazało się że klacz zdążyła wstać. Zadał jej banalne, według niego, pytanie, ale odpowiedź dostał za skomplikowaną jak na niego. Choć spostrzegawczość nie była jego mocną stroną, to fakt że znajdował się tutaj, w rzece, wydawało mu się dosyć oczywisty. Dla czego niebezpiecznych? zapytał. Co mogło być niebezpiecznego? Wilki? Nie bał się wilków. Nigdy go żaden nie zaatakował. Na terenach niczyich? Nie ukrywał zdziwienia. w sensie nie ludzi? Jak nie to czyje miały by one być? zadał serię pytań. W sumie, jego pierwsze pytanie miało nawet sens. Jakby były ludzi, to nie byłyby niczyje, więc pewnie są niczyje, bo nie są ludzi. Voleur jednak nad tym nie rozmyślał, przecież to klacz ma mu odpowiedzieć. Sam sobie nie odpowie, myślenie niczego nie da.
Klacz uderzyła kopytem w ziemię, Voleur postawił uszy i spojrzał zdziwiony na jej nogę. O co jej mogło chodzić? Jej pytanie wydawało mu się pozbawione sensu, przecież jak ktoś o coś pytał, to robił to tylko z jedynego prostego powodu, tego że chciał się czegoś dowiedzieć, czyż nie? Sama chyba nie wiedziała z jakiego innego powodu można zapytać o taką informację, bo nie dokończyła pytania. Chciałem się dowiedzieć gdzie trafiłem. odpowiedział. Nie zgubiłem się. Po prostu tu trafiłem. Nigdy nie zrozumiał dokładnie znaczenia słowa "zgubić się". Jak można to zrobić? Przecież jak się chodzi po świecie, chcąc zwiedzić ciągle nowe miejsca, to nie da się zgubić… zwaszcza jak się nie ma domu ani celu. Voleur nie rozumiał jak można było gdzieś mieszkać, albo chcieć gdzieś trafić. Zazwyczaj chodził gdzie go nogi poniosły.
Klacz zrobiła krok w jego stronę. Nie znał powodu tego gestu, ale nie przejął się tym. Jestem Voleur. przedstawił się w końcu. Jak już mu nadali jakieś imię, to może powinien go używać. Co ja tu robię? zapytał jeszcze, nieusatysfakcjonowany odpowiedzią na poprzednie pytanie które zadał. Chciał się dowiedzieć co to była za kraina, i co powinien tutaj zwiedzić, co tu było ciekawego. Faktycznie, może to pytanie zabrzmiało trochę głupio, ale jak to zauważył, było już za późno.
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Sob Paź 27, 2018 1:14 am
Posłałam mu pełne politowania spojrzenie. Byłam również zaciekawiona jego niewiedzą. Łatwy cel, dobrze wygląda, idealny prezent. Szkoda, że nie mam przy sobie lin. Westchnęłam w myślach.
Na moją głowę posypały się pytania. Cierpliwie wysłuchałam i gdy ułożyłam sobie odpowiedź w głowie nadeszła pora by wypowiedzieć słowa na głos.
-Niebezpieczne, bo praktycznie nie ma na nich zasad.-zaczęłam.-Można wszystko. Raczej nie obawiałabym się zwierząt tylko innych koni.-dokończyłam mrugając do niego okiem i przekazując ogierowi skrótowo na czym polega niebezpieczeństwo.
-Ludzie tu nie istnieją, a niczyje znaczą niczyje, ni mniej, ni więcej.-odpowiadałam cierpliwie na jego pytanie i z radością badałam go wzrokiem. Bo jak można prościej wyjaśnić słowo niczyje, do nikogo nie należy? To za dużo wyrazów.
O lokalizację pyta się gdy się ktoś zgubi, lub nie wie gdzie jest. Różnicę już wyjaśniam:
Zgubić się oznacza znać teren, ale zaplątać się na trasie.
Nie zgubisz się gdy nie wiesz gdzie jesteś, bo skoro nie wiesz skąd przychodzisz i gdzie idziesz to nie masz konkretnego celu, a to uniemożliwia ci zgubienie się.
Całkiem łatwe i logiczne, bo widzę, że kary też to rozumie, tylko wtedy nie umiałam tego jakoś zwięźle określić w wypowiedzi.
Zasłuchałam się w jego wypowiedzi i postawiłam uszy przekręcając nieco łeb. Czyli nowy.
-Trzeba było tak od razu.-zaśmiałam się, ileż to problemów się zrobiło.-To jest tak zwane Karsin. Jak powstało i skąd ta nazwa? Kto wie?-zaczęłam opowiadać więcej o krainie.
Popatrzyłam na niego przyjaźnie gdyż się nie odsuną. Nawet mi się pięknie przedstawił.
-Kion.-wyjawiłam swoje imię i lepiej by czarny je zapamiętał.-I nie wiem co tu robisz, nikt nie wie gdy tu trafia. Nikt też w pełni nie wie jak i dlaczego.-powiedziałam możliwe, że lekko uspokajającym tonem.-Ale to nie jest ważne, bo powrotu nie ma. Zwyczajnie musisz się przyzwyczaić. Nie jest to trudne.-skinęłam mu głową na potwierdzenie moich słów.
Machnęłam ogonem okładając się po nogach.
-Coś jeszcze chcesz wiedzieć?-zapytałam podchodząc do konia, ale nie podchodziłam tak centralnie od przodu, lekko schodziłam na bok, zupełnie jakbym chciała go wyminąć o kilka centymetrów. Cały czas miałam go na oku i uśmiechałam się przymilnie.

_________________
KP
Voleur
Voleur

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Paź 29, 2018 12:30 am
Voleur zadał serię pytań, po czym wbił w klacz wzrok i nastawił uszy, oczekując na odpowiedź. No a jakie mogły by być zasady? zapytał. Zawsze można wszystko! Jak chodził po wolności, a trwało to prawie rok, nie kierował się żadnymi zasadami, nawet nie wiedział że coś takiego może istnieć. Tylko w stajni było parę reguł: nie gryźć, nie kopać, słuchać się ludzi... ale i tak prawie nikt tego nie przestrzegał. Ja tak! pomyślał dumny i machnął ogonem, słuchając dalszej wypowiedzi Kion. No tak, nie ma zasad, bo nie ma ludzi. Nie ma ludzi, bo nie ma zasad! podsumował, szczęśliwy, że wreszcie zaczyna coś rozumieć. Czyli dzikie miejsce, ale takie całkiem dzikie, nie takie w jakim ja żyłem, że jednak były te co tak jeździły, i były drogi i śmieci. pomyślał.
Kiedy Voleur wyjaśnił, że nie trafił tam przypadkiem, tylko po prostu tam przypadkiem trafił, gniada dostała olśnienia i zaśmiała się, pewnie nie z niego ani nie z samej siebie, tylko z zaistniałej sytuacji. Ogier natychmiast włączył swoją maszynę do zapamiętywania niezbędnych informacji, potocznie zwaną mózgiem. Karsin. powtórzył sobie w myślach. Nie wiem. odpowiedział szczerze na jej pytanie, na które chyba tak naprawdę nie oczekiwała nawet odpowiedzi. Nie za bardzo zrozumiał po co je ona zadała, jak to było oczywiste że wiedziała więcej od niego.
Przedstawiła się jako Kion, na co ogier skinął z uśmiechem głową. Jej dalsza wypowiedź nie była całkiem jasna, ale ogier spróbował przetworzyć informacje na jakiś lżejszy format. Mhm. powiedział w końcu, kiedy udało mu się wszystko zrozumieć. Nie lubię się przyzwyczajać. wyznał niezbędną Kion do życia informację. Lubię dowiadywać się ciągle czegoś nowego.
Zamyślił się jeszcze nad jej ostatnim pytaniem. Miałby full pytań do zadania, na przykład jak on to zrobił, że przypłynął taką odległość, jakim cudem zjadł tyle jabłek na raz i nie zwymiotował, dlaczego zamiast przebiec parę kilometrów w kilka minut, co chwila się zatrzymywał, jakby chciał specjalnie zmarnować trochę czasu. Tak. odpowiedział szybko, żeby klacz nie pomyślała, że zastanawiał się nad tym, czy miał jeszcze jakieś pytania. To że miał pytania było oczywiste, dużo ich miał, ale zastanawiał się, co go najbardziej interesowało. Znasz może, albo wiesz o istnieniu jakiś ciekawych albo nietypowych miejsc, i czy mogłabyś mnie tam zaprowadzić, lub wskazać mi drogę? zadał pytanie, nie zostawiając Kion możliwości wymiających odpowiedzi. Spojrzał na nią, przekrzywiając trochę głowę, czekając na jej odpowiedź.
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Paź 29, 2018 12:45 am
Uuu. Lubię go. Uśmiechnęłam się do niego słysząc jakie ma podejście do zasad.
Faktycznie na pytania dotyczące nazwy krainy nie było potrzeby by ogier odpowiadał. Było to raczej w celu zaznaczenia, że nikt nie zna odpowiedzi. A skoro nikt nie wie to trzeba to przyjąć do wiadomości i nie drążyć tematu.
-Gdy dobijesz do odpowiedniego wieku nie będzie już dla ciebie nic nowego.-skomentowałam jego dziwne podejście do poznawania świata.
Patrzyłam na niego i nie przeszkadzało mi to, że ten zastanawiał się długo, dał mi tym sporo czasu na oglądanie go. Zgrabne pęciny, mocny a zarazem proporcjonalny. Uśmiechnęłam się do niego gdy zostałam wyrwana z zamyślenia.
Jego pytanie było złożone i wielopoziomowe, ale nie wybiło mnie z rytmu odpowiadania.
-Jest kilka takich miejsc.-powiedziałam lekko rozmarzona.-Może zrobię ci niespodziankę i zaprowadzę nie mówiąc gdzie.-zaproponowałam tajemniczo.
Oj, już ja wiem gdzie go zabiorę. Na zewnątrz jakoś się trzymałam, ale w środku skakałam cała podekscytowana. Oby się zgodzi, oby się zgodził. Zdobędę jego zaufanie, a potem wykorzystam. Kion jesteś idealna.
Maślane oczy moje podziwiały jak ogier oślepia mnie swoją uroczością przekrzywiając słodko głowę. Jaki on niewinny.

_________________
KP
Voleur
Voleur

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Paź 29, 2018 2:51 pm
Ostatni raz, kiedy ktoś kazał lub nie pozwolił Voleurowi czegoś zrobić, to było prawie rok temu, a później tylko śledził różne stada, które jednak nie nakazywały mu niczego. Jakby miał jednak dołączyć do nowego stada, z pewnością by się dostosował do jego zasad, nie było by z tym problemu. Po prostu nie był przyzwyczajony do tego, że nawet na wolności mogą od niego czegoś wymagać.
Smutne było jej kolejne zdanie. Voleur zastanowił się czy to prawda i skąd klacz o tym wiedziała. Spojrzał na chwilę na ziemię, myśląc czy jest to możliwe że czas działa tak samo na każdego? Podniósł głowę i spojrzał znowu na klacz. Może nie! powiedział optymistycznie. Przecież drzewa zawsze się zmieniają, a woda to dopiero, woda jest zawsze inna. mówił szczęśliwy. Był prawie przekonany że nigdy nie będzie mu się w naturze nudzić. Patrz. powiedział i podszedł do brzegu rzeki. Wskazał kopytem punkt gdzieś na środku wody. Tak szybko płynie, że teraz jest tu już inna woda. Tamta popłynęła. Teraz jest jeszcze inna. opuścił nogę. I popatrz, każda fala jest inna. powiedział zafascynowany i wydłużył szyję, przybliżając głowę po powierzchni wody. Ryba! krzyknął nagle, szczęśliwy. Podniósł o niewiele przednie nogi, zawrócił w miejscu i wystartował galopem przed siebie, na parę metrów, po czym zawrócił. Na jego pysku można było zobaczyć szczęście i ciekawość. Oczy miał wybite w rzekę, uszy też skierowane w jej stronę. Stał tak chwilę nieruchomo, po czym spojrzał z nowu na Kion.
Chciałby się jeszcze odezwać, ale zapomniał o czym rozmawiali. Poprosił ją więc żeby go jeszcze gdzieś zaprowadziła. Dobrze. uśmiechnął się i machnął ogonem, gotowy już zwiedzać krainę. Nie mogę się doczekać. dodał podekscytowany i już zaczął się rozglądać. Podświadomie przebierał nogami, i choć patrzył dokoła siebie, wciąż trzymał Kion na oku i miał w jej stronę skierowane jedno ucho.
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Paź 29, 2018 7:14 pm
Zastanowiłam się nad jego wypowiedzią. Był niesamowicie pozytywny.
-Niby tak, gdy zobaczysz wodę zmąconą przez burzę będziesz podekscytowany, ale każdy następny raz będzie sprawiał coraz mniejsze wrażenie.-ktoś musi tutaj być pesymistą, żeby rozmowa się toczyła. W końcu na tym polega dyskusja. Podaje się temat i rozmawia, różne konie reprezentują inne stanowiska, a zadaniem każdego z rozmówcy jest podanie sensownych argumentów potwierdzających, że to właśnie on ma rację.
Wzdrygnęłam się gdy ten nagle zaczął biegać i eksperymentować. Zaintrygowana uniosłam ogon, postawiłam uszy i zarżałam cicho. Wykonałam kilka sprężystych kroków kłusem podążając za ogierem. Przekrzywiłam nieco głowę, a następnie ustawiłam ją znów w prostej pozycji. Z zaciekawieniem zerknęłam do wody, gdyż wydaje mi się, że zwierzęta w tych okolicach to rzadkość. Najwyraźniej ryba zdążyła już uciec, spłoszona występami karego.
Ależ on się rozkojarzył. Westchnęłam zadowolona. Cóż za lekkoduch.
-Świetnie.-zapiałam rozradowana, że plan powoli zaczyna się układać.-Zatem zapraszam za mną. -powiedziałam rozemocjonowana po czym machnąwszy ogonem kilka razy ruszyłam zgrabnym i delikatnym kłusem, unosząc przy tym płynnie nogi. Wyglądałam, jak aniołek.

Z/T

_________________
KP
Voleur
Voleur

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

on Pon Paź 29, 2018 9:18 pm
Optymizm Voleura został szybko skasowany przez wypowiedź Kion. Stanął w lekkim rozkroku, trochę rozczarowany. Jego dziecinna naiwność podpowiadała mu jednak że każda burza będzie choć trochę inna, woda będzie inna, deszcz będzie inny. Grzmoty i błyski też były interesujące i też były każde inne. Podobno były jakoś tam ze sobą związane, ale ogier nie wiedział jak.
Już po chwili wróciło mu stu procentowe przekonanie, że nigdy w życiu nie będzie się nudzić i że za każdym razem jak spojrzy na wodę zobaczy coś innego. Może mu się przewidziało, a może nie, ale wydawało mu się że zauważył w wodzie rybę. Podekscytowany nie umiał ani nie próbował powstrzymać nóg przed wykazaniem energii, jaką dawało mu szczęście. Klacz dołączyła się do jego biegu, choć kłusem. Ona też ją zobaczyła! ucieszył się. Czyli mi się nie wydawało. wywnioskował.
Kion zgodziła się zaprowadzić go w jakieś fajne miejsce. Ogier podekscytowany, był już gotowy do zwiedzania, klacz ewidentnie też, bo od razu wystartowała. Kiedy Voleur się skapował, że jego przewodniczka już go prowadziła, ta zdążyła się oddalić o parę metrów. Kary przeszedł do kłusa, zrobił fulę galopu, wrócił do sprężystego kłusa i tak dogonił Kion. Zarżał cicho, dając jej znak że do niej doszedł, nie został w tyle. Musiał też zwolnić, nie chcąc jej wyprzedzać, ale było mu to tylko na rękę (kopyto?), bo miał więcej czasu żeby się rozglądać i egzaminować okolicę.

[z/t]
Sponsored content

Wejście do Rzeki - Page 3 Empty Re: Wejście do Rzeki

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach