KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Niewielki lasek

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Czw Sie 10, 2017 2:29 am

To, że się o siebie troszczy zauważyłem. Prowizoryczny, ale działający alarm z szyszek gdy spała. Broń pod bokiem. Ufa innym, lecz nie jest naiwna.
-Taak, mały wariat ma skłonności sadystyczne.-zaśmiałem się przypomniawszy sobie tamto wydarzenie. Wtedy walczyłem, byłem wściekły, przerażony, pewny siebie i słaby. Teraz jest to tylko zabawne wspomnienie.
Mowa o równej walce, zgadzałem się z nią. Oczywistym było, że gdybym nie był wtedy spięty łańcuchami, obwiązany linami, przykuty łańcuchami do ziemi, gdybym nie miał kagańca i związanego ogona bym nie mógł nim strzelać, to wygrałbym bez przeszkód. Wciąż pamiętam strach w jego oczach, gdy udało mi się częściowo uwolnić.
Wzrok klaczy był dziwny, nie potrafiłem określić, czy mi współczuje, jest poważna czy zaraz zacznie płakać nad moim losem.
-Szczerze powiedziawszy to nie chcę mu "oddać".-zaprzeczyłem spokojnie.-Można powiedzieć, że całkiem go nawet lubię.-dodałem- W końcu pierwszy koń, który mnie pokonał.
Samotność i ten ogier namieszali mi w głowie. Każdy normalny po czymś takim chce rewanżu, ale nie ja. Jestem nienormalny? Może mam zbyt słabą psychikę by mu się sprzeciwić.
-Nie jestem chyba typem kogoś, kto jest rządny zemsty.-zrelaksowany leżałem na ziemi.
Po chwili milczenia postanowiłem się zapytać o coś co wierciło mi dziurę w brzuchu już jakiś czas.
Ułożyłem głowę wygodniej, przymknąłem oczy i rozłożyłem uszy na boki czerpiąc ile się da z tej chwili spokoju.
-Czy ja ci się nie podobam?-zapytałem prosto z mostu-Bo niektóre klacze, uciekały wzrokiem, chichotały, prawiły komplementy, a ty zdajesz się nie przejmować moim urokiem.-starałem się by nie zabrzmiało to narcystycznie.
Powrót do góry Go down
Delevine
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Pią Sie 11, 2017 9:41 pm

Na naszym świecie muszą być te dobre duszyczki, a tak samo złe. Tylko dzięki temu, możemy w jakiś sposób się wypełnić.   - Sadysta, ciekawe dlaczego taki jest. Cicho westchnęła. - Od teraz każdy, mały fryz będzie mi przypominał o isteniu tego jednego, szaleńca. Może w jakiś szczególny sposób nie bała się, tego pana na 'E', był dla niej jako jeden z tych, których należy unikać. Aczkolwiek nawet z opowiadań Yu, nie zamierzała przestać żyć w pojedynkę. A może jak kiedyś go  spotka, wcale nie będzie taki zły? Wątpliwe, ale może zechce wrócić na ten dobry tor. Pierwszy koń, który pokonał Yu.....? Chwila, że niby to nigdy ogier nie przegrał? Jeżeli to co mówi jest prawdą, powinien starać się o bycie przywódcą. Byłby ogromnym wzorem, nawet z licznymi przegranymi. - Sam widzisz, jak pozory mylą. Taki mały, słabszy... choć może nie do końca taki słaby... pokonał kogoś takiego jak Ty. Dlatego toteż Delevine jeszcze żyje, choć niepozorna potrafi kilka manewrów zrobić tak, że czapki z głów same spadają! - Lepszy swój wróg, niż obcy. Zaśmiała się delikatnie, a potem zastrzygła uchem. - Zemsta... no wiesz, niektórzy tylko nią żyją. Ale to nic przyjemnego... Klacz również położyła głowę na ziemi, chcąc poleżeć wygodnie. Ogier zadał takie pytanie, że klacz na moment zatkało. I co ja mam mu teraz powiedzieć? Okłamać go, czy powiedzieć prawdę? Delevine doszła do wniosku, że nie będzie udawać kogoś, kim nie jest i nie będzie. - To nie tak. Zaprzeczyła. - Subiektywnie jesteś bardzo przystojny, silny i naprawdę męski. Nic dziwnego, że niewiasty tracą przy nim rozum. - Nie potrafię Was kochać, panowie. Nijak mnie nic do was nie ciągnie, chyba rozumiesz. Odpowiedziała szczerze, w sumie będąc ciekawa co powie Yu. Nie musiał tego zaakceptować, ale to nie był też powód, żeby potem komuś dokuczać. - Każdemu z nas jest pisane co innego. Podniosła głowę by zerknąć na ogiera. - Wobec tego pewnie Twoja rodzina na Ciebie czeka, czy się mylę...? Eh, przepraszam za moją dociekliwość. Ziewnęła ze zmęczenia, a głowa sama przykleiła się znowu do podłoża.
Powrót do góry Go down
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Nie Sie 13, 2017 11:09 pm

Zamilkła na chwilę, czyżby myślała nad tym jak mi grzecznie powiedzieć, że jestem okropnie brzydki i w ogóle nieatrakcyjny. Byłem gotowy na cios poniżej pasa, jakoś to zniosę.
Usłyszałem jednak coś innego, komplementy, gdyby mogły, wywołałyby na moim pysku niesamowicie czerwony rumieniec dumy. Ach uwielbiam takie miłe słówka, radość przepełniała mnie od środka. Na zewnątrz nic nie było po mnie widać, nie chciałem rozproszyć mojej rozmówczyni.
Nie potrafi kochać nas, w sensie żadnego ogiera.  Chyba właśnie o to jej chodziło. Uniosłem łeb i popatrzyłem na nią zazkoczony. Nie było to takie totalne zdziwienie, tylko subtelne, takie jakie wywołują w nas rzadko spotykane zjawiska, nieywołujące u nas większych emocji. Koniec końców nie ciągnąłem tematu, gdyż na światło dzienne, czy raczej nocne, zważywszy jaka pora teraz jest, mogłyby wypełznąć moje drobne grzeszki.
W każdym razie informacje dane mi przez klacz właśnie były przeze mnie trawione.

-Nie no, nie krępuj się. Pytaj o co chcesz.-zachęciłem do kontynuowania pogadanki.- Nie mam rodziny. Krótko po moim urodzeniu oddzielono mnie od matki. Ojca nigdy nie poznałem.-odpowiedziałem neutralnym tonem.
Nie ma co płakać po kimś kogo tak naprawdę nie znamy.
-Teraz też jestem raczej samotnikiem. Przypadkowe znajomości, niektóre dłuższe, inne krótsze.-ziewnąłem.
Chciałem jeszcze pogawędzić chwilę z Dele, lecz czułem jak moje logiczne myślenie powoli udaje się na spoczynek. Położyłem się wygodnie, wtulając w towarzyszkę.
Skoro nie lubi ogierów pod tym względem mogę mieć pewność, że nie połasi się na moją cnotę. Nie spałem jeszcze.
-Strzelam, że twoje stosunki z rodziną, stadem też są nieco kulawe.- nie byłem pewien, czy zgaduję, czy po prostu widać, że kara jest swego rodzaju buntowniczką wyrzuconą z grupy.
Powrót do góry Go down
Delevine
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Pią Sie 18, 2017 11:06 pm

Delevine bardzo chętnie porozmawia z nim o rodzinie i jakie ma do niej podejście. Ona siłą rzeczy nigdy nie dorobi się swojego potomstwa, wraz ze swoją ukochaną. No chyba, że wykorzysta w przyszłości jakiegoś ogiera, ale to nie w jej stylu. Ewentualnie mogłaby porwać jakieś młode, niewinne końskie dziecko. Opamiętaj się kobieto! Cóż, chyba zmęczenia bierze górę i ma jakieś dziwne, podejrzane myśli. - Powiem Ci szczerze, że też nigdy nie poznałam swojego ojca. Odszedł zbyt wcześnie, albo to ja urodziłam się za późno. Aczkolwiek moja mama była dosyć twarda, a może nawet trochę za bardzo. Jednak tak musiało być, a ona widocznie z całych sił chciała sobie poradzić. Jeśli w jakiś sposób karej klaczy udało się wzruszyć ramionami, to właśnie to zrobiła. - Masz podobnie jak ja. Przypadkowe znajomości... Westchnęła cicho. - Mimo samotnego życia, jakoś nie szczególnie mam ochotę dołączyć do którejś stadnej rodziny. Bynajmniej wiem, że muszę liczyć tylko na siebie i jak ja nie zadbam o swoje interesy, to nikt tego za mnie nie zrobi. Poczuła jedynie jak ogier wtula się w nią, jak w poduszkę. Zrobiła podobnie, wygodnie się poprawiając. - Kulawe, ah! To mało powiedziane. Powiedziała ni wesoło, ni smutno. - To pytanie wierci mi dziurę w brzuchu. Oznajmiła. - Nie myślałeś nigdy o tym, żeby założyć własną rodzinę i zająć się tym przysłowiowym 'domowym ogniskiem '? Większość ogierów bardzo tego chce, ale nie zapominam, że nie każdy jest większością. Czy te dwa zmęczone kare konie, kiedyś pójdą spać? Możliwe, że zaraz właśnie tak się stanie...
Powrót do góry Go down
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sob Sie 19, 2017 8:43 pm

Z każdym słowem zauważałem coraz większe podobieństwo między nami. Znalazłem swojego damskiego sobowtóra. Podobny wygląd, historia, spojrzenie na świat również zbliżone. Coś na styl bratniej duszy, to oczywiście za dużo powiedziane, znamy się zaledwie kilka chwil. Ziewnąłem, ogromnie, otwierając pysk jak najbardziej tylko mogłem.
-Jakoś nie ciągnie mnie do takich rzeczy.-powiedziałem układając łeb na miękkiej ziemi.-Fajnie by było się zabawiać z klaczami, płodzić potomstwo, opiekować się nim.-czułem, że dostanę w łeb za przedmiotowe traktowanie samic-Ale zakochać się w kobyle? Po to by później by zaczęła wymagać ode mnie wierności, odpowiedzialności i takich tam podobnych? Nie, dziękuję.-zwierzyłem się.
-Najpierw te chytre bestie cię uwodzą, słodkie słówka, cziki briki, ciuciu ruciu, pozwalają się kryć, a potem narzekają i zrzucają całą winę na ogiera. Obwiniają nas za swoją lekkomyślność i brak panowania nad żądzami w trakcie rui. Co prawda my też mamy mózgi, możemy odmówić, ale proszę no...Ktoś ci daje wiadro marchewek to je zjadasz, nie trzeba dwa razy mówić byś wziął. Ktoś ci daje ładniutką klaczkę, która w dodatku się grzeje..Nie skorzystasz? Ja bym brał.- może powinienem uważać na słowa gdyż rozmawiam z jedną z przedstawicielek grupy, o której mówię, ale skoro gadamy szczerze to nie zrobiłem nic złego.
Nie byłem pewien czy to wszystko powiedziałem, czy to mi się przyśniło. W każdym razie jak tylko ostatnie słowo zostało wypowiedziane bezwładnie leżąc uciekłem do krainy tęczowych, puchatych jednorożców.
Powrót do góry Go down
Delevine
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Wto Sie 29, 2017 8:27 pm

Faktycznie, śmiało można powiedzieć, że łączy ich tak samo jak dzieli. Nie znali się zbyt dobrze, ale też i nie byli sobie do końca obcy. Byli bowiem na samym środku tej tworzącej się układanki, która zamierzała mimo wszystko w dobrą stronę. Klacz słuchała uważnie to co mówi, wcale nie miała zamiaru wytykać mu tego, że traktuje klacze przedmiotowo. Albowiem każdy dobrze wie, że zła i dobra karma wraca, jak bumerang. Poza tym był dużym chłopcem, który wie co robi. - Jednym słowem lubisz się zabawić. Powiedziała wesoło, a następnie cicho się zaśmiała. - Tak to już jest, że jedna połówka wymaga czasem zbyt wiele, niż nas na to stać. Mimo wszystko jakimś cudem, psim swędem pewnie i tak zostaniesz pod kluczem jakiejś kobyły. Na jej licu zawidniał spory, przyjazny uśmiech. "Ale zakochać się w kobyle?" Westchnęła mimowolnie. Nic prostszego i przyjemnego... Delevine nadal wyostrzała swój słuch, chłonąc jego słowa jak szkolna gąbka. - Całkowicie rozumiem to o czym do mnie mówisz. Aczkolwiek najbardziej zawsze smakuje to co jest daleko, nieosiągalne. O coś o co trzeba zabiegać przez dłuższy czas, a nawet lata. Kiedy zbyt łatwo coś osiągamy, tym szybciej to staje się przyzwoite, nudne. Skąd też pewnie, tak sobie mniemam biorą się coraz to większe pomysły na miłosne gierki. Pogadała, pogadała. Położyła się wygodnie, przemknęła oczy. - Dobranoc... Mruknęła pod nosem, a potem odleciała ze swoim snem na jawe.
Powrót do góry Go down
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Sie 30, 2017 12:48 am

Słowa klaczy docierały do mnie niczym przez gęstą mgłę, rozumiałem jednak wszystko, ale nie zdołałem już odpowiedzieć.
Dryfowałem po bezkresie swojej podświadomości pomieszanej z wydarzeniami ostatniego dnia i kolacją, właściwie jej brakiem. Nie mogłem narzekać na to jak minęła mi noc. Spokojnie leżałem, w cieple, stosunkowo bezpieczny. Dlatego gdy wczesnym rankiem mój umysł postanowił się obudzić byłem wielce niezadowolony. Z zamkniętymi oczyma wsłuchiwałem się w śpiewające w oddali ptaki, cichutko szeleszczące liście. W końcu postanowiłem się odważyć i unieść powieki. Źrenicom trochę zajęło przystosowanie się do oświetlenia. Było wcześnie, zbyt wcześnie by wstawać. Słońce jeszcze się nie ukazało, ale pierwsze promienie leniwie wypadały na okolice, wychylając się z za horyzontu. Piękny widok, jeśli jesteś w dobrym miejscu, a nie leżysz nisko na ziemi w jakimś lesie.
Nie ruszałem się żeby nie budzić niepotrzebnie klaczy. Z doświadczenia wiem, że najlepiej budzić się samemu, jeśli zrobi to ktoś inny od razu nastrój się psuje. Podziwiając dźwięki natury czekałem cierpliwie aż Delevine otworzy swoje śliczne oczka.
Powrót do góry Go down
Delevine
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Sie 30, 2017 8:39 pm

Miała bardzo spokojny, a wręcz smaczny sen. Nie musiała koczować przez całą noc, bo nie spała sama. To było dla niej bardzo komfortowe i przyjemne. Lepiej jednak, żeby zanadto się do tego nie przyzwyczajała. W pewnej chwili przyszła pora, żeby to i ona wreszcie się obudziła. Zaczęła wolno otwierać powieki, a światło zaczęło razić jej oczy. Podniosła głowę, prostując nieco szyję. Od razu kątem oka zerknęła na ogiera, który wstał wcześniej od niej. - Dzień dobry. Powiedziała jeszcze zaspanym głosem. - Wyspałeś się? Zapytała z troską swojego towarzysza. Bo ja czuje się jak nowo narodzona. Westchnęła cicho, łapiąc świeże powietrze w nozdrza. Zmrużyła oczy w kierunku wstającego słońca, a potem lekko się uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Sie 30, 2017 10:02 pm

Poruszenie u mego boku znaczyło, że klacz się budzi. Otworzyłem w końcu oczy i popatrzyłem na nią. Była niesamowicie urocza gdy spała, a co dopiero gdy rozpoczyna nowy dzień.
-Dzień dobry.-odpowiedziałem i obdarowałem ją najmilszym i najpiękniejszym uśmiechem jaki tylko mogłem mieć. Nachyliłem się ku niej i wyszeptałem do ucha.-Noc z tobą była fantastyczna.-miźnąłem ją chrapami po skroni. Możliwe, że to był flirt, na który klacz pozostanie obojętna, ale równie dobrze mogła to być przyjacielska gra słów. Sprawnie acz spokojnie, tak by sobie nic z rana nie naciągnąć, wstałem i zacząłem rozciągać kończyny.
-Coś mi się zdaje, że ty również się wyspałaś.-stwierdziłem z uśmiechem.
Przyglądałem się karej. Teraz, oświetlona promieniami słońca wyglądała zupełnie inaczej niż po ciemku. Wyraźnie widziałem w jakim stanie jest jej ciało. Sponiewierane przez różne wydarzenia, wychudzone, sama skóra, kości i krew można by rzec. Ja ważę prawie tonę, ona może 500 kilo, maksymalnie. Dwa razy grubszy od niej jestem. Gdybym był klaczą pewnie byłbym zdołowany tym jak bardzo ciężki jestem, ale jestem ogierem więc spokojnie mogę mieć to gdzieś.
-Głodny jestem.-stwierdziłem. I popatrzyłem na klacz, ona pewnie też by coś przekąsiła. Niewysoka trawa, na której osadziły się krople rosy, moczyła mi kopyta. Pochyliłem się i skubnąłem trochę. Picie i jedzenie razem, lepiej być nie mogło.
-Co teraz planujesz zrobić? Gdzie pójdziesz?-nasza znajomość była całkowicie przypadkowa, dlatego nie miałem większych oczekiwać co do naszej przyszłości. Ot, spotkały się dwa konie, ogrzały wzajemnie w nocy, a rankiem każde idzie w swoją stronę. Jednak z ciężkim sercem przyznam, że wolałbym jeszcze trochę poprzebywać w towarzystwie tej nietypowej postaci.
Powrót do góry Go down
Delevine
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Wto Wrz 05, 2017 8:29 pm

Omiatała ogiera wzorkiem. Ucieszyła się kiedy ten zaś uśmiechnął się do niej, ale tak inaczej, bardziej prawdziwie niż zazwyczaj. Również jeszcze raz pokazała mu szereg białych zębów, które były w bardzo dobrym stanie. - Dobry, dobry... Powtórzyła, a potem westchnęła z ulgą, jakby była szczęśliwa. Nagle poczuła ciepłe powietrze z jego ust na swoim uchu, a raczej wewnętrznej części. To sprawiło, że klacz cicho się zaśmiała - to naprawdę sprawiało, że czuło się gilgotki. Czy jak to tam zwał. Odebrała to jako przyjacielski gest, zaczepke. Nie miała nic przeciwko, a nawet miło się zrobiło. - Fantastyczna mówisz... wobec tego będę miała powód do dumy. Powiedziała wesoło, a potem zaczęła podnosić się chwilę po karym. Zaczęła się rozciągać, aby obudzić resztę ciała. Kątem oka już widziała tą pyszną, zieloną trawę nieopodal... - O tak. Zastrzygła uchem. - Właściwie, dzięki Tobie mogłam się tak wyspać. Stwierdziła bezbłędnie. Ano zrobiło się jasno, a jej ciało wyglądało jak wyglądało. Aczkolwiek Delevine czuła się z tym dobrze, jakby cały czas była pod osłoną nocy. Była ślepa na takie rzeczy, jeśli można to tak określić. - Też zrobiłam się głodna. Lada moment, a jej brzuch zaczął by dziki śpiew jakiś morskich stworzeń, typu wieloryb. Znalazła sobie godne miejsce przy jego boku, a potem zaczęła się posilać. - Planuje raczej spontaniczną wędrówkę. A Ty? Zapytała. Właściwie to chętnie jeszcze z nim posiedzi, albo wywlecze go ze sobą. Jednak nie zapomniała, że pewnie ma jakieś swoje plany. Przecież był wolny jak ptak.
Powrót do góry Go down
Juet
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Wto Wrz 05, 2017 9:17 pm

/Czas minął, a ja potrzebuję wolnej fabuły. Do zobaczenia czy napisania raczej.

Szamaliśmy tak zieleninę rozkoszując się boskim smakiem i dobrym towarzystwem. Szkoda, że klacz nie była mną zainteresowana. Szkoda? Hmm jednak nie. Teraz mogłem zachowywać się swobodnie. Nie musiałem udawać przy klaczach jaki to ja jestem najlepszy żeby im zaimponować, nie musiałem się od nich odganiać, nie musiałem zachowywać się jak samiec alfa by przypodobać się innym ogierom. Słuchałem jej, pochłaniając w błyskawicznym tempie spory obszar trawy. Jestem duży, muszę więc dużo jeść. Poza tym większość mojej masy to mięśnie. Spontaniczna wędrówka, bez celu, nie ogranicza jej czas,  miejsce też nie gra roli.
-Ja muszę już iść.-.Powiedziałem między kęsami. Co poradzę, że jestem głodny. Gdy jem nie można stawać między mną a jedzeniem gdyż możliwe, że zjem i osobę przeszkadzającą. Mój pan niedługo wróci Uśmiechnąłem się na myśl tego jaką karę mi zgotuje za niewrócenie na noc, aż mnie dreszcz przyjemności przeszedł. Gdy się posililiśmy skinąłem klaczy łbem.
-Zatem do zobaczenia śliczna, oby ci szczęście sprzyjało.-powiedziałem i ciężkim acz sprawnym galopem rozpocząłem powrót do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Asołe
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Nie Lip 01, 2018 12:50 am

Nie do końca wiedziałem, gdzie jestem. Jakby nie patrzeć to nie mam dokładnej mapy nieznanych terenów we łbie. Odkąd tu przybyłem głównie spacerowałem i skręcałem sobie kark rozglądając się dookoła z podziwem. Przyznam, że miałem niesamowite szczęście, iż nie spotkałem żadnych dużych drapieżników. Kilka wiewiórek i młode lisy to żadne zagrożenie. Pomyślałem z dumą.
Byłem w małym lasku, takim, który wyrósł sobie na malutkiej, wolnej plamce terenu. Między drzewami mogłem bez trudu zobaczyć co dzieje się kilkadziesiąt metrów ode mnie.
Ostatni, dokładny rzut okiem na polanę, łąkę i chaszcze. Względnie bezpiecznie.
Schyliłem łeb i zacząłem skubać trawę. Jakoś tak samemu to inaczej niż z kimś. Zastanawiałem się.
Młody już nie jestem, znaczy jestem, ale zaraz będę miał trzy lata. Niby trochę czasu jeszcze mam, ale zważywszy na to, jak szybko minął mi ostatni rok to te 24 miesiące miną, jak z bicza strzelił.
Zaraz dorosłość. Przydałoby się wybrać stado. Jeśli nie wybiorę będę mógł się poruszać bezpiecznie tylko po terenach niczyich a to mało. Nikt mi w pełni nie zaufa, bo jak można ufać samotnikowi, który może sprzedawać zdobyte informacje za niemałą sumkę karminów. Może dramatyzuję nieco, ale cóż trzeba rozważyć każdy możliwy scenariusz.
Tak sobie stałem zamyślony, zmartwiony tym, w jakim kierunku się moja przyszłość potoczy.
Powrót do góry Go down
Misterioso
Źrebak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Nie Lip 01, 2018 11:15 am

O dziwo Misterioso czuł się dosyć dobrze: słońce przyjemnie grzało jego myszaty grzbiet, nie był głodny ani spragniony i nie myślał akurat o Dasmarze.
Radosnym kłusikiem przemierzał równinę w poszukiwaniu nowych przygód. Wchodząc do niewielkiego lasku zwolnił do stępa i trochę uważniej rozejrzał się dookoła. Lubił lasy, prawdopodobnie dlatego że właśnie w lasach się wychował. Zobaczył kasztanowatego ogierka, mniej więcej w jego wieku, więc podszedł do niego elegancko unosząc nogi i zatrzymał się niedaleko niego. - Cześć. - przywitał się. - Jak masz na imię? - zapytał.
Trochę się zdziwił widząc źrebaka którego nie znał... Był przekonany że zna już wszystkie źrebaki żyjące na Karsin, a tu taka niespodzianka. Może jest gdzieś tu też jakaś kaczka której nie znam? Na przykład jakaś podobna do Mii, która pomogła by mi o niej zapomnieć... rozmarzył się. Mia... Jak oni się dawno nie widzieli! Czy to możliwe że minęło już kilka miesięcy od ich ostatniego spotkania? Tak bardzo chciałby ją znowu zobaczyć, usłyszeć jej radosne rżenie...
Na razie jednak znowu wrócił myślami do nowo poznanego Kasztanowatego.
Powrót do góry Go down
Asołe
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Nie Lip 01, 2018 5:00 pm

Całkowicie skupiony na zielonym posiłku nie zauważyłem nawet zbliżającego się konia. Dobrze, że to był koń a nie wilk. Jak widać moja ukochana Fortuna ciągle nade mną czuwa.
Dygnąłem zaskoczony towarzystwem i szybko uniosłem głowę. W pysku dalej trzymałem kilka zagubionych źdźbeł trawy.
-Szesść.-odpowiedziałem przeżuwając a następnie połykając resztki.-Cześć.-poprawiłem się teraz, kulturalnie.
Pytanie zadane przez niego było typowe, ale normalne. W końcu każdy chce wiedzieć z kim ma do czynienia. Zwłaszcza, że po reakcji młodego widziałem, iż się lekko zdziwił. Aż tak mało tu źrebaków? Zastanowiłem się.
-Jestem Asołe.-odpowiedziałem przyjaznym tonem.-A ty?-odbiłem piłeczkę.
Odczekałem chwilę dając mu czas na odpowiedź.
Skoro już spotkałem tu kogoś, kto najwyraźniej zna te tereny i mieszkańców to mogę się zapytać o nurtującą mnie kwestię.
-Czy mógłbyś mi powiedzieć, gdzie tak właściwie jestem?-poprosiłem uprzejmie, okazałem przy tym lekką dezorientację. Bo jakby nie patrzeć to faktycznie nieco się zgubiłem.
Powrót do góry Go down
Misterioso
Źrebak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Pon Lip 02, 2018 7:19 am

Asołe? Dziwne imię... pomyślał Misterioso, zastanawiając się czy młody nie robi go po prostu w konia wymyślając sobie na szybko jakieś imię. Postanowił mimo wszystko że on jednak przedstawi się swoim prawdziwym imieniem. - Ja jestem Misterioso. - powiedział. -Może być Mist. - dodał uśmiechając się.
Myszatek bardzo się ucieszył słysząc kolejne pytanie nowo poznanego źrebaka: wyglądam na mądrego! Oczywiście nie dał po sobie poznać tej nagłej radości i odpowiedział z największą nonszalacją na jaką było go stać: - Pewnie zmylił cię trochę ten lasek? - pomyślał na głos. - A jednak nie jesteśmy na terenach stada Wielkiej Tajemnicy... Tu są tereny niczyje, dla dokładności jesteśmy teraz gdzieś na równinie Kesarmi, Kesairimi, czy jakoś tak. - powiedział. Trochę głupio wyszło że nie pamiętał dokładnej nazwy tej całej równiny. No ale trudno, Asołe wiedział przecież jeszcze mniej, więc nie powinien się z niego śmiać tylko dlatego że nie pamiętał jakiejś zbędnej nazwy.
Powrót do góry Go down
Asołe
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Pon Lip 02, 2018 3:03 pm

Cóż może faktycznie imię jest dziwne, lecz zważywszy na to, że powstało ze zlepku całkowicie losowych liter to nie wygląda aż tak źle.
Misterioso. Misterioso. Pan Mist. Brzmi trochę artystycznie, jak pseudonim, tajemniczego kogoś.
Zastrzygłem uszami słysząc dziwną nazwę stada. Nieco przekręciłem głowę wyszukując w niej słów ,,Wielka Tajemnica". Nic nie znalazłem.
Kolejna nieznana nazwa. Keisarmi. Też nie kojarzę. Aż mi głupio było zapytać o więcej, gdyż od myszatego biła taka pewność siebie.
-A ta Wielka Tajemnica to daleko stąd?-zapytałem aby mieć jakiekolwiek rozeznanie w terenie.
Chciałem wiedzieć, gdyż nie wszystkie stada akceptują obcych.
Co by było gdybym wtranżolił się na czyjś obszar i dostał porządne manto. Nie byłoby to miłe. Wszelkie środki ostrożności od tej pory muszę zachowywać aby nikomu w drogę nie wejść.
Powrót do góry Go down
Misterioso
Źrebak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Wto Lip 10, 2018 10:35 pm

Misterioso ucieszył się widząc zainteresowanie nowo poznanego ogierka. Poczuł się nagle ważny i dorosły: Asołe uznał go na wystarczająco mądrego albo doświadczonego aby zapytać go o takie nudne informacje.
- Nieee - odpowiedział na pytanie kasztanowatego. - Tereny mojego stada są dosyć blisko, jeśli chcesz to mogę cię tam zaprowadzić. - zaproponował przyjaźnie. - Bo ja należę właśnie do stada Wielkiej Tajemnicy - uznał za stosowne to wyjaśnić. - Tak jak moja mama! - dokończył zdanie. O nie... Mama... smutek momentalnie wdarł się do jego oczu, sprawiając że jego spojrzenie stało się nagle mętne i zagubione. Działo się tak za każdym razem gdy myślał o Dasmarze. Starał się tego nie robić, ale jednak nie dało się wymazać z pamięci własnej matki.
Potrząsnął łbem żeby odgonić od siebie myśli o matce i zdobył się na uśmiech. - A ty do jakiego należysz stada?
-
zapytał ze sztucznym uśmiechem. Nie miał jeszcze takiej wprawy żeby rozpoznawać stada po zapachu; rozpoznawał tylko przyjemny leśny zapach członków SWT, a do tego stada Asołe na pewno nie należał.
Powrót do góry Go down
Asołe
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Lip 11, 2018 4:02 pm

Czyli wędrówka nie trwałaby długo, zawsze to jakiś spacer podczas którego można prowadzić miłą rozmowę. Zamyśliłem się chwilowo układając elementy many mniej więcej, częściowo w całość, jednak już po sekundzie zobaczyłem, jak wyraz pyska towarzysza błyskawicznie się odmienił. Mimo, że towarzysz starał się to ukryć dostrzegłem tam smutek i tęsknotę oraz niemy apel o to aby nie dopytywać o szczegóły.
Wysłuchałem niewypowiedzianej prośby i odwzajemniłem uśmiech.
-Do SKZ.-odpowiedziałem z lekką dumą, ale w sumie jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie, nic niezwykłego.
Słyszałem sporo o tym stadzie, że jest groźne i niebezpieczne. Właśnie dlatego podałem tą nazwę aby sprawdzić stosunek innych do Zemsty.
Obserwowałem kumpla i kiedy otrzymałem z jego strony odpowiedź, reakcję na podstawie której mogłem powiedzieć czy zła renoma Krwawych jest prawdziwa zdecydowałem powiedzieć w końcu na poważnie.
-A tak naprawdę to nigdzie, za młody jestem na takie decyzje i jeszcze nie poznałem wszystkich stad, nie chcę tak decydować bez sprawdzenia gdzie pasowałbym najbardziej.-rzekłem zgodnie z prawdą.
-To co idziemy? Mam ochotę na wyprawę.-zaśmiałem się stając dumnie wyprostowany.-Słyszałem, że macie piękne lasy.-dodałem po chwili.
Z chęcią połaziłbym po jakimś.
Powrót do góry Go down
Misterioso
Źrebak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Lip 11, 2018 10:43 pm

Misterioso lekko się zdziwił gdy kasztanowaty ogierek zaproponował (czy może zadecydował?) żeby pójść w kierunku terenów SKZ: to oznaczało że jednak cośtam wiedział o stadach i karsinowej polityce... Czyżby tylko udawał że nic nie wie? Myszatek spojrzał na niego podejrzliwie, a w jego głowie momentalnie pojawił się pomysł na cudowną zabawę w której on demaskowałby szpiega z Krwawej Zemsty, którego rolę grałby oczywiście Asołe.
W każdym razie przytaknął na słowa ogierka. Nie bał się Krwawej Zemsty, był zbyt młody by rozumieć jak bardzo to stado może być groźne, a jego tereny niebezpieczne. O ile się nie mylił Pacyfka, która sprawiła wrażenie bardzo cichej i sympatycznej, należała do SKZ. A skoro w tym stadzie były tak fajne konie jak ona, to nie mogło być ono jakieś strasznie złe i niedobre.
Gdy Asołe wyznał że nie należy do żadnego stada, Mist ponownie się zdziwił: był przekonany że każdy po urodzeniu trafiał do stada rodziców... - Ja SWT nie wybrałem. Po prostu to stado mojej mamy. - powiedział. - Ale może kiedyś zmienię stado... - zastanowił się na głos. To był nawet całkiem mądry pomysł: gdyby, na przykład, przeszedł do SSP, mógłby się częściej widywać z Mią... Był jeszcze zbyt młody by rozumieć że stada nie można było zmienić ot tak, bez większego powodu, dla niego ten cały podział na stada był tylko zwyczajną zabawą. Dlatego trochę się zdziwił że Asołe nie chce brać w tej zabawie udziału. Z drugiej strony jednak uznał że kolega bardzo dojrzale podszedł do sprawy: chciał poznać wszystkie stada żeby wybrać najlepsze... To takie mądre!
- Idziemy! - radośnie odparł Misterioso na słowa Kasztanka. Uśmiechnął się szeroko: on zawsze miał ochotę na wyprawy i wszelkiego rodzaju przygody! A więc zapowiadało się ciekawie. Do tego Asołe powierzył mu tak odpowiedzialną rolę jak odprowadzenie go po terenach SWT. Prawdziwy zaszczyt!
Myszatego bardzo ucieszyły kolejne słowa nowego kolegi: to oznaczało że tereny jego stada miały generalnie dobrą opinię wśród koni zamieszkujących Karsin. Znowu szeroko się uśmiechnął. - Mi się bardzo podobają i mam nadzieję że ty też je polubisz. Chodźmy! - powiedział ochoczo i ruszył kłusem w stronę terenów SKZ.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Asołe
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Czw Lip 12, 2018 1:15 am

Cóż ,zdziwiony moją odpowiedzią o stadzie pokazał mi, że do SKZ nie pasuję, z wyglądu przynajmniej. Czyli jedno stado odpada, w sumie nawet charakterem do niego raczej nie pasuję, nie jestem jakoś specjalnie zawistny czy agresywny do wojaczki się nie rwę.
Zdziwiło mnie to, że moje nienależenie do stada zdziwiło towarzysza. Ogólnie dużo zdziwienia widzę. Chociaż w sumie on nie wie, że jestem tutaj sam, więc nie mam po kim "dziedziczyć" stada.
A i owszem, nie zaprzeczę, że to jest dobra technika aby najpierw poznać stada, a później wybrać.
Zagrzany do wędrówki przez myszatego, chęć do odkrywania nieznanych przestrzeni wzrosła u mnie niesamowicie. Jeszcze tyle przede mną, w sumie nie muszę się spieszyć, zostało mi bowiem około 30 lat życia, jak dobrze pójdzie.
Ah nowości. Ochoczym kłusem ruszyłem za towarzyszem, już przygotowując w głowie ważne pytania jakie mu zadam w trakcie podróży.

Z/T
Powrót do góry Go down
Blodsvept
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sob Lip 28, 2018 12:33 am

Niewielki lasek, niewielki, ale posiadający wielki problem. Miejsce, które znajdowało się blisko pustyni, a co za tym idzie? Ciepło, może nawet za. Obecna pora roku tylko zawyżała temperaturę na tym terenie. Wszystko dzisiaj było na niekorzyść samca. Cały dzień przebywał na słońcu, od dłuższego czasu poszukiwał jakiegoś miejsca do schronienia się przed wielką gwiazdą Układu Słonecznego. Lecz jego rozglądanie się za godnym miejscem szło na marne. Równiny, równiny i równiny. Tylko ten nieszczęsny lasek znalazł się na horyzoncie. Rzadki w drzewa, więc za dobrze nie miał jak się ukryć. I nie było nawet minimalnie chłodniej, może nawet gorzej. A on naprawdę chciałby się ochłodzić. Jaka szkoda, że do zimy było daleko, wtedy czuł się o niebo lepiej. Latem częściej można było go zastać w fatalnym humorze. A kto by nie był? Zwłaszcza, że kara sierść nijak mu pomagała. Wchłaniała ciepło, a ten czuł się jakby zaraz miałby się rozpuścić. Chłodna jaskinia, czemu nie ma nigdzie głębokiej i zarazem chłodnej jaskini? Najlepiej z jakimś zimnym źródełkiem. Rozmarzył się, oczywiście. Kto by w jego sytuacji tego nie robił? Miał tylko nadzieje, że marzenie stanie wkrótce na jawie i zastanie takowe miejsce na swojej drodze. 
Ale na razie musiał zadowolić się laskiem. Choć nie zamierzał siedzieć w nim nie wiadomo ile. Bo i tutaj warunki były na równi z tymi na polance i innych równinach. Ale chociaż drzewka dawały jakiś cień, co prawda mały, przez wzgląd na południe dnia, ale jednak. Stanął pod jednym z nich, rzucając spojrzenie na pień drzewa, które miało wyżłobioną dziurę. Zerknął na nie, z ciekawością wciągając zapach, chcąc nosem wyczuć czy coś w nim jest. I było. Raczej była. Mała ruda wiewiórka, która nagle wyszła z niej, opadając na najbliższą gałąź, rzucając następnie spojrzenie na "intruza". Blodsvept parsknął, czyniąc krok w tył. Następnie jednak ponownie wychylił głowę, ku rudej istotce. 
- Tobie też gorąco, co? - rzekł, strzelając przy tym z ogona.
Cholerna mucha na zadzie.
Powrót do góry Go down
Arkona
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sob Lip 28, 2018 12:44 am

Siwej słońce nie przeszkadzało. Szczerze mówiąc, żadna pora roku jej nie przeszkadzała. Latem zwykle łaziła przy zbiornikach wodnych, chłodząc się, a zimą biegała, ile miała sił w nogach, żeby się rozgrzać. Dlatego też zimą najczęściej gubiła zbędne kilogramy, które następnie dość szybko wracały, jak tylko nastawała wiosna.
Tym razem, zamiast iść nad jakieś jeziorko lub strumyk, wolała przejść się nad równiny, zobaczyć, co tu jest i czy będzie mogła sobie pozwolić na głośne użalanie się nad sobą. Czasami potrzebowała powiedzieć, jak bardzo jest beznadziejna gdzieś w przestrzeń, niż tylko do samej siebie. Niestety, nigdzie nie było miejsca, gdzie byłaby kompletnie sama. A to jakieś konie, ptaki lub węże, których się panicznie bała. Również i tutaj, w niewielkim, ubogim w drzewa lasku. I, co dziwne, z początku nie zauważyła wielkiego, karego ogiera. Zdała sobie sprawę z jego obecności dopiero, gdy potknęła się o własne nogi i wpadła mu w klatkę piersiową, obijając się dużym łbem. Odsunęła się momentalnie, zaczynając z paniką oddychać.
-Przepraszam! - powiedziała lękliwie i wycofała się natychmiastowo, by poszukać schronienia, żeby tylko nie musieć mu patrzeć w oczy, gdy będzie się z niej śmiał. Łeb wsadziła w dziuplę, w której jeszcze przed chwilą była wiewiórka. Z początku nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo zły był to pomysł. Zaledwie po kilku minutach zauważyła, że utknęła, a wysunięcie głowy z drzewa będzie problematyczne i bolesne.
Powrót do góry Go down
Blodsvept
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Nie Lip 29, 2018 3:13 pm

Tak samo jak mała i siwa persona nie zauważyła karego zimnokrwistego tak kary zimnokrwisty nie zauważył małej i siwej persony, można powiedzieć że są kwita. Gdyby jeszcze ją zauważył, mógłby w odpowiednim czasie zareagować, tym samym nie doprowadzając do ich zetknięcia się ciał, które zaowocowało późniejszym, niechcianym zdarzeniem. Bo kto normalny byłby zadowolony z tego, że jego łeb utknął w dziupli należącej do rudej wiewiórki? Co prawda jeszcze nie miał pojęcia, że ta nie wyciąga długo głowy przez wzgląd utknięcia jej w szczelinie. Był przekonany, że miała tak poczucie wstydu, że prędko jej nie wyciągnie. 
- Nic się nie stało. Wyciągnij stamtąd głowę. Nie zjem za to, że na mnie wpadłaś... ledwo poczułem - przyznał łagodnym głosem, pochylając głowę, by móc ją trącić w łopatkę, jakby na zachętę. Mimo panującego upału jego samopoczucie nie ucierpiało mocno, toteż jego postawa była naprawdę luźna. Wręcz sytuacja go poniekąd bawiła. Naprawdę, zastanawiał się jak mogła go nie zauważyć. Nie był wielkości mrówki, przewyższał ją wzrostem. Chyba że kara sierść sprawiła, że nie był za dobrze widoczny. W końcu co innego w śniegu, wtedy na bank by się wyróżnił, a tak? Może jednak zlał się z tym cholernym drzewem.
Powrót do góry Go down
Arkona
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Pią Sie 03, 2018 9:42 pm

Arkona zaczęła ciężej oddychać. Biedna zestresowała się, słysząc, by wyciągnęła głowę. Bardzo by chciała, ale gdy zaczęła ciągnąć, zapierając się kopytami w ziemi, tylko nadwyrężała sobie kark i ocierała szyję o krawędzie dziupli, co tylko powodowało zadrapania. Kolejne do kolekcji z serii "Arkona to upośledzona idiotka, która nie umie zrobić poprawnie choćby kroku".
-N-nie...nie mogę... - przyznała cichutko, poddając się, siadając wręcz na zadzie.
Wyciąganie głowy za bardzo ją bolało, a sama bała się mocniej pociągnąć, bo jeszcze coś sobie złamie, skręci albo odetnie, a wtedy będzie słabiutko.
Powrót do góry Go down
Nala
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   Sro Sie 29, 2018 4:17 pm

//potrzebuję tematu, a (prawie) miesiąc nie było tu odpisu.
Suche liście w lesie zdradzały moją obecność. Las. Był to pierwszy teren jaki podjęłam się zwiedzić. Czułam się zestresowana, dlatego czujnie skanowałam każdy zakamarek owego miejsca. Już wyobrażałam sobie nagłówki wszystkich stron gazet i plotek – „Pierwsza i ostatnia zebra w tej krainie!”
Ale nie mogłam siedzieć bezczynnie i pozwalać, aby ciekawość zżerała mnie od środka, co znajduje się za terenami Zamglonych Szczytów. Przystanęłam na chwilę, aby nabrać głębszego oddechu i uporać się z negatywnymi emocjami, po czym wyruszyłam dalej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Niewielki lasek   

Powrót do góry Go down
 
Niewielki lasek
Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Niewielki wodospad leśny
» Ciasteczkowy Lasek
» Mały lasek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Tereny niczyje :: Równina Kesirami-
Skocz do: