KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 .Izolatka.

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Maj 23, 2018 9:11 pm

Tak, tak, ja już go ukarzę. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej widząc, że uśmiech zniknął z jego pyska. Prawidłowo! Powinien się… no odrobinę mnie bać. I jednocześnie podziwiać. I jednocześnie wielbić i być mną zachwycony. Takiej mieszanki uczuć spodziewałem się na jego pyszczku. I takiej wyczekiwałem, plecąc mu grzywę w warkoczyki, jak na jakiegoś zimnioczka wypadało. A później wodziłem po nim chrapami, podgryzając go po całym ciele.
- Podejrzewasz? – udałem zdziwienie – No nie wiem. Nie sądzę. Skąd mógłbyś wiedzieć… jaki mam plan? – dopytywałem, uśmiechając się do niego. Zawahałem się, spiąłem i cofnąłem, jak Juet podbił zadem… ale nie próbował mnie kopnąć tak na serio. Chciał się po prostu bawić?
- Oj, ty niedobry rozbójniku! Tak nie wolno! Bo się będziemy gniewać! – prychnąłem rozbawiony, próbując go uszczypnąć w zad – Chyba będziemy Cię musieli jakoś ukarać. Za takie nieposłuszeństwo! – dodałem, wodząc pyskiem po jego boku a następnie umięśnionej szyi.
- Taki silny, taki umięśniony… a taki bezradny kucorek. Buntuj się, buntuj. Pokaż, jak spinasz to wspaniałe ciało – zachęcałem go. Uwielbiałem na niego patrzyć. Taki… może nie prawdziwy ogier, bo prawdziwy ogier, to powinien być taki jak ja. Z piękną, długą i bujną grzywą. Ale… ale prawie. Umięśnienie to była wada wyglądu, świadcząca o tym, że ktoś pracował fizycznie. Ale… ale w jego wypadku taka sylwetka mi się bardzo podobała – No, podbij jeszcze. Podskocz – rozkazałem mu, stojąc z boku, by po pierwsze nie dostać kopniakiem, po drugie dokładnie go widzieć z bliskiej odległości a po trzecie by go zachęcić do wysiłku kolejnym ugryzieniem w szyję.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Maj 24, 2018 11:43 pm

O mój Boże to brzmiało tak zbereźnie. Tak mnie nakręca. Zdałem sobie sprawę z tego, że niektóre słowa, które miały rozgrzać atmosferę tak naprawdę ją niszczą. Nie wiem czemu.
Upewniłem się, że karusek się mnie boi kiedy jak oparzony odsunął się ode mnie gdy lekko podbiłem zadzikiem.
Jasne, że mam wspaniałe ciało, nie ma na nim ani grama tłuszczu. Każdy najdrobniejszy kawałek mnie jest całkowicie przydatny i daje mnóstwo możliwości.
Ulala będzie kara. Już myślałem, że będę musiał prosić. Szczerzę, że fryz się postara, przy naszym ostatnim spotkaniu specjalnie się nie popisał.
Spinać ciałko? On zaraz będzie się spinać, wysilać i wyginać aby dostać nagrodę. Pomyślałem, chętnie rozmarzając się nad niedaleką przyszłością.
Na ugryzienie szarpnąłem się mocno, ale jednorazowo. W końcu już znałem ból, potrafiłem go jako tako oswoić. Czyżby kary zapomniał o wypalaniu mi znaku na zadzie, cięciu imion na skórze? Każdy się z czasem nieco uodparnia i uczy wyłączać umysł w takich momentach.
-Z wierzganiem poczekam aż zaczniesz się do mnie dobierać kary zboczeńcu.-odpowiedziałem.
Dokładnie taki miałem plan. Nawet jeśli ten zwiąże mnie jeszcze bardziej może dam radę się wyrwać z objęć lin i łańcuchów. Nie ma co się teraz wysilać. W końcu, jak karać go za zdradę to porządnie.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Maj 25, 2018 10:52 pm

Oczywiście, że się odsunąłem, gdy silnym, umięśniony wielkolud podbijał zadem. Miałem świadomość, ile ma mocy w swoich kopytach. Ale szybko doszedłem do wniosku, że nie próbuje mnie atakować. Że to tylko zabawa. Taka gra. No tak, zrozumiał, że jestem najpiękniejszy w całej krainie. A to, że na mnie natrafił, było najlepszą rzeczą, jaka go mogła w życiu spotkać. Ugryzłem go i uśmiechnąłem się szeroko, jak się szarpnął, napiął mięśnie. Jak przez chwilę dało się zaobserwować jego ogromną siłę. Tak, to lubiłem w nim najbardziej.
- Kary zboczeńcu? No wiesz co? Mogłeś… jakoś lepiej dobrać przymiotnik! Długogrzywy? Wiesz, karych koni jest pełno. Ale nie ma żadnego innego z tak piękną, bujną, długą i gęstą grzywą jak moja! – ofukałem go – Ale tak… długo czekać nie będziesz musiał! – zapowiedziałem mu, uśmiechając się do niego. Świetnie udawał niedostępnego. Chociaż oczywiście dobrze wiedziałem, czego on chce. Czego ode mnie oczekuje. I miałem zamiar mu to dać.
- Myślisz, że będę z Tobą negocjował? Że obiecam Ci, że będę łagodny? Nie… nie będę! – parsknąłem rozbawiony. I od razu na niego naskoczyłem. Nie mogłem się już dłużej powstrzymywać. Objąłem go mocno przednimi nogami za boki, wgryzłem się mu w kłąb a przede wszystkim wbiłem się w niego. Możliwie brutalnie.
- Dalej będziesz Kucyk tak pyskował? – spytałem rozbawiony, przez zaciśnięte na jego ciele zęby.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Maj 26, 2018 12:26 am

Cóż, zawiodłem się jego reakcją. Oczekiwałem zawału, agresji, a do stałem upomnienie. Znaczy, nie tyle co się zawiodłem co byłem zaskoczony. Może kary zaczyna nabierać dystansu do siebie, którego tak bardzo mu chwilami zawsze brak?
Oczywiście mój piękny się spieszy, ale sam przyznam, że nie ma co przeciągać.
Od początku, gdy zaczął się zbliżać do mojego tyłu, ja przygotowywałem się. Nóg nie miałem przytwierdzonych do ziemi, tylko parami złączone ze sobą. Jak on sobie to w ogóle wyobrażał? Myślał, że, jak mnie umył, uczesał, szepnął miłe słówko to będę spokojny. Zgłaszam sprzeciw!
Patrzyłem zaintrygowany, kątem oka na poczynania karego. Zaparłem się nieco. Widać jeszcze wilgotna sierść w niczym fryzowi nie przeszkadza.
Kwiknąłem przeraźliwie głośno. Zapomniałem, że ogonem się nie obronię. Spiąłem wszystkie mięśnie, co jedynie spotęgowało ból i dyskomfort. Nie byłem jednak długo skupiony na dych doznaniach. Rozproszony zębami wbitymi w kłąb dałem radę skupić się jakoś na tym co tęgi mówił.
Po co odpowiadać, skoro można pokazać?
Zaśmiałem się. Stanąłem mocno na przednich nogach, pochyliłem łeb i wybiłem się obiema tylnymi na raz. Machnąłem nimi najsilniej, jak tylko mogłem. Ciężko by mi było nie trafić, zważywszy na to ile miałem okazji do ćwiczenia takich ruchów. Skrzywiłem się na niedelikatność harmidru w okolicy ogona.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Maj 27, 2018 5:21 pm

Ofukałem drania, bo jak jedyną cechą, którą u mnie zauważył, było byciem karym? Tyle możliwych pochwał, komplementów czy miłych słów, jakie mógł powiedzieć o mnie, po prostu szczerze komentując mój idealny wygląd a on… tylko kary? Nie wymagałem jakichś peanów swoją cześć… chociaż te również byłyby mile widziane. W każdym razie nie komentowałem tego dalej… później sobie porozmawiamy na temat sposób zwracania się do mnie. A póki co… póki co postanowiłem się wziąć za jego zad, zachodząc go od tyłu i naskakując na niego.
- Jak ty pięknie kwiczysz! Jak ty cudnie się spinasz. Uwielbiam czuć pod sobą Twoje pracujące mięśnie! – zarżałem zachwycony. On też mógłby coś miłego o mnie powiedzieć! Po czym… po czym dla odmiany ja się spiąłem, słysząc jego śmiech. To mi… to mi się nie spodobało. Nagle zobaczyłem, jak jego łeb się pochyla po czym poczułem… jakbym został wystrzelony z jakichś pieprzonej katapulty! Z ogromną siłą podrzuciło mnie a jego ciężkie kopyta trafiły w moje nogi. Kwiknąłem z bólu i przerażenia. Zachwiało mną, ale za pierwszym wierzgnięciem nie poszły kolejne? Ale po tym, jak wylądowałem, zadnie nogi same się pode mną ugięły. Co robić? Ewakuować się? Może… może nie będzie tak źle. Przeniosłem cały ciężar na tył, by jak najmocniej obciążyć mu zad, aby nie powtórzył… czegoś tak podłego.
- Ej! Nie rób tak! Bo… bo Cię wywałaszę! – zagroziłem mu, chociaż oczywiście nie zamierzałem tego zrobić – zbyt mi się podobał, taki jaki był. Ale zagrozić mu mogłem. I użarłem go kolejny raz w kłąb – Grzecznie! Spokój! – zarżałem, obciążając mu mocno zad. Jeśli nie protestował, to spróbowałem w niego wejść, zaczynając powolne wykonywanie ruchów biodrami. Na początku bardzo ostrożnie bo... bo trochę się bałem, jego kolejnych ataków.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Maj 29, 2018 2:09 am

Uznaję, że takich rzeczy jak: bosko, pięknogrzywy bóg idealności, nie trzeba mówić, gdyż jest to oczywista oczywistość. Dlatego mówię kary, ponieważ nie wiadomo czy Esp jest kary. Jego sierść czasami mieni się na cudowny grafitowo-srebrny kolor, niekiedy na atramentowy granat. Dlatego ważne jest aby w tym wypadku podawać prawdziwą maść, taką, jaką ma się w papierach.
Anubis.
Zdziwiłem się, że kary kontynuował działania, jednak jego zachowanie uległo cudownie szybkiej zmianie.
Co, teraz to jest delikatny i ostrożny? A za pierwszym razem nie mógł?
Jakby wtedy było fajnie to teraz sam bym do niego przychodził i się nadstawiał. Niestety nie mogę tak robić, muszę mu dać nauczkę, pokazać efekt motyla, że jego najmniejsze działania mają niesamowicie istotne znaczenie dla losów wszechświata.
Tak czy inaczej karusek był spokojniejszy, choć nie wydaje mi się aby dobrze się bawił w takim tempie, zbyt spięty jest aby się cieszyć przejażdżką.
-Mój jeden celny kopniak i to ja wywałaszę Ciebie.-skomentowałem wyraźnym, donośnym tonem, tak aby ogier wiedział, że ani nie żartuję, ani się go nie boję oraz aby mu przypomnieć, iż stwarzam realne zagrożenie. Groźba. Dla eleganckiego akcentu stanowiącego przysłowiowego gwoździa do trumny (ale to nie ja jestem we wnętrzu trumny) kopnąłem silnie w posadzkę. Echo uderzenia miłe dla ucha rozniosło się po pomieszczeniu.
Zrobiłem krok do przodu, starając się o przestrzeń między mną a brzuchem, mostkiem i czymś długim karego. Z tej pozycji kopniak byłby boleśniejszy.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Cze 04, 2018 7:29 pm

Po chwili spróbowałem kontynuować to, co zacząłem. Ale spokojniej, bardziej zachowawczo. Nie chciałem go zbyt wkurzyć. Zwłaszcza, jak przed chwilą poczułem, że moja mała bestyjka, moje diablotko, ma jednak sporo sił w swoich potężnych mięśniach, mimo kajdan. Żałowałem, że mu nóg dodatkowo nie przymocowałem do posadzki… ale jak zacząłem, to głupio mi było przerywać. To byłoby przyznanie się do błędu. A Fryzy, zwłaszcza z taką piękną Grzywą jak Moja, nie popełniały błędów. Nigdy. Chociaż teraz miałem delikatne wątpliwości. Zwłaszcza, jak struchlałem, po usłyszeniu jego groźby.
- Ja… ale… ale po co te nerwy? – spytałem głosem, który delikatnie mi drgnął – Może być przecież miło, przyjemnie. Jak… jak będziesz grzeczny, to dostaniesz owies. I może Cię nawet wyprowadzą na spacer, moja maskotko. Mój ty pieseczku – próbowałem go przekupić. Starałem się go uspokoić łagodnym głosem. I ponownie zadrżałem, gdy uderzył kopytem, podkreślając siłę, wagę i moc. Struchlałem, gdy przesunął się do przodu. Chciał kopnąć? Zrobiłem krok w jego stronę, nagle próbując w niego wejść, mocno i brutalnie. Może to wystarczy aby go uspokoić i udobruchać? Może mu przypomni, że to ja tutaj rządzę? Alternatywą byłoby przerwanie tego, co zamierzałem zrobić. No a tego bym nie chciał.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Cze 06, 2018 1:56 am

O, serio? On się naprawdę wystraszył! Znaczy, nie jestem tym zdziwiony, w końcu wzbudzam najpierwotniejsze lęki u każdego, kto na mnie się natknie. Jednak ogier wjeżdżający mi w zad, okazujący przy tym tyle niepokoju, niepewności, łechtał mi mocno ego.
Muszę działać. Skoro on czuje, że to ja w tym związku dominuję, a mimo to tak szaleje to znaczy, iż na wszystko co on chce ja się zgadam. Również na to, co się dzieje teraz.
Nikt mnie bez mojej zgody molestować nie będzie. Może czasem i może niektórzy mogą, lecz tylko w odpowiednich sytuacjach. Fajnie jest się czasem poszarpać z kimś, taka adrenalinka, odstawić teatrzyk, poudawać, by poczuć prawdziwą, ukrytą i tłumioną odkąd pamiętamy, namiętną dzikość, nieokiełznane pożądanie.
Oddaliłem się od niego na naprawdę niedużą odległość. Jego "krok" cóż, był zbyt ambitny. No powiem ci, że aż mną szarpnęło. Nie zachwiałem się, ale i tak dla pewności poprawiłem ustawienie nóg.
Zamknąłem oczy i powoli wciągnąłem chłodne powietrze głęboko do płuc. Leniwie rozciągnąłem przy tym szyję, niespiesznie kręcąc głową małe kółko w powietrzu. Zbędne substancje, powstałe w czasie procesu oddychania, spokojnie opuszczały moje ciało przez rozdęte chrapy.
-Zaraz się Kochanie doigrasz.-ostrzegłem po raz ostatni.
Nie chcę Boskiego Karego uszkodzić, ponieważ uwielbiam mojego bojowego ogierka, ale karę za nieposłuszeństwo trzeba ponieść. On to wie najlepiej, w końcu sam mnie tego nauczył.
-Zejdź ze mnie, proszę.-grzecznie wyraziłem swoją potrzebę i odczekałem kilka sekund dając mu czas na reakcję. Jeśli nie spieszyło mu się do wykonania polecenia to cierpliwie przestąpiłem z nogi na nogę, aby dźwięki kopyt przypomniały mu ponownie z kim ma do czynienia. Ciąg dalszy braku reakcji? To nic takiego, poradzimy sobie z tym. Westchnąłem po czym zebrałem się zgrabnie i wybiłem zadnimi w karego. Nie dałem mu spokoju kontynuowałem walkę i wierzganie dopóki nie osiągnąłem celu, którym było pozbycie się karego z grzbietu oraz z wnętrza.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Cze 06, 2018 7:47 pm

Przestraszyłem się potężnego ogiera… bo kto by się go nie bał, wiedząc jaki jest duży, ciężki i ile ma siły w mięśniach. Idealny przykład konia, który zawsze powinien być mocno skuty. Zbyt niebezpieczny, by przebywać na wolności. Ale… ale ja już zamierzałem się nim zająć. Troskliwie. Bardzo. I dlatego, gdy podszedł krok do przodu, w pierwszej chwili się przeraziłem. Ale szybko sam postąpiłem bliżej w jego stronę, licząc na to, że wbijając się w niego pokażę mu, gdzie jego miejsce. I jednocześnie dam i sobie i jemu pewną przyjemność. Bo chyba… lubił to? Kto by nie lubił być z tak pięknym Fryzem jak ja? Chyba mój krok… zadziałał na niego? Zmusił go do uspokojenia się? Podporządkował go mnie? Jakoś… nie do końca byłem przekonany. A mój niepokój jeszcze wzrósł, gdy usłyszałem jego słowa. Czy on… mówił na serio? Czy tylko symulował? Szybko starałem się przemyśleć tę kwestię. Jeśli mówił na serio… to mogło być źle. Chociaż… może niekoniecznie? Może dam radę go przytrzymać i zdominować? A jeśli żartował, symulował, próbował mnie nabrać? Tak dla podkreślenia chwili, zaognienia atmosfery? Bo to chyba było bardziej prawdopodobne? To chyba powinienem mu pokazać, że się nie boję. Że jestem w stanie nad nim zapanować? Tak, raczej tego oczekiwał. Bo ciągle ostrzegał, zamiast zaatakować. A znany ze swojej agresywności i zajadłości wielkolud raczej by nie poprzestawał na groźbach. Czyli chyba część zabawy? Cofnąłem lekko biodra, wahając się przez moment.
- Nie! Nie zejdę! Jesteś moją zaba… – zarżałem, ale przerwałem, gdy uderzył kopytem o ziemię. Spróbowałem w niego mocno i brutalnie wejść… ale ten nagle zaczął wierzgać. Nie spodziewałem się tego. Przecież… przecież mieliśmy się bawić?! Sam tego chciał! Kwiknąłem z bólu, gdy zostałem z niego zrzucony. I jeśli nie przestał wierzgać, to mógł mnie jeszcze boleśnie kopnąć. Niezależnie, czy to zrobił, odskoczyłem od niego, odsuwając się jak najdalej. Aż do kąta. Ciężko dyszałem. Obite po upadku ciało bolało mnie.
- Jak… jak mogłeś?! To miała być zabawa! Jesteś mój! Wymieniłem się! Masz mnie słuchać! – zarżałem na niego, biorąc jakiś sznur. Powoli zacząłem się do niego zbliżać… ale przerwałem, nie będąc przekonanym, że to dobry pomysł. W końcu, po dłuższej chwili, udało mi się zwalczyć w sobie to uczucie i znowu się zbliżyłem do niego od prawego boku, próbując zawiązać mu sznur na zadniej nodze, jeśli ją nie ruszał. Lub próbowałem zarzucić na nią pętle, jeśli nią machał. I jeśli mi się udało, to próbowałem drugi koniec liny dowiązać do jakiegoś palika znajdującego się na prawo od mojego pączusia.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Cze 08, 2018 10:43 pm

Mimo moich oczekiwań ogier był uparty, myślący zbyt egoistycznie aby dostrzec w moich słowach autentyczną groźbę. Sprawiło mi to przykrość niemałą, zawiódł mnie nawet o tym nie wiedząc.
Zrobiłem to, co zrobiłem. Walczyłem i wygrałem zrzucając Miłego na zimną posadzkę.
Myślisz, że nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia? Oczywiście, że mam. Nie pragnąłem abyśmy się znaleźli w tej niekomfortowej, dla nas obydwu, sytuacji.
Lecz kto inny wyprowadzi Pięknego z błędu?
Kto wskaże dobrą drogę?
Kto go wesprze aby mógł się stać lepszą istotą, mógł się rozwijać, ewoluować?
Jego umysł jest zaćmiony przez żądze fizyczne. Rozumiem to, nie jeden się w tych pragnieniach zatracił, sam z chęcią się nimi cieszę. Jednak trzeba również rozwijać umysł albowiem dzięki niemu można mieć każdą klacz i każdego ogiera w garści, kiedy się tylko zechce. Nie wszyscy mają tak silny umysł, aczkolwiek Kary jest idealnym kandydatem.
Nie przestałem wierzgać gdyż brak walki dałby sygnał do kontynuowania tego, co przerwałem.
-Wymieniłeś?!-wydarłem się-Wymieniłeś?!-powtórzyłem krzycząc delikatnie łamiącym się głosem.-Tamta szkapa jest warta tyle samo, co ja!?-zapytałem wściekły.
Jak on mógł tak zaniżać moją wartość? Dziesięć takich klaczy nie jest warta tyle co moje jedno ucho.
Okrążył mnie z liną i zarzucił ją na wierzgające nogi. Prawa została złapana. Przestałem wierzgać i przesunąłem się zadem w lewo aby odsunąć się od palika by przywiązany sznur nie był napięty kiedy wrócę na miejsce.
Jeśli Fryz szarpał za linę by przyciągnąć mnie w prawo ja odwzajemniałem się silnymi kopniakami kierowanymi w drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Cze 17, 2018 2:03 pm

/Krótsze bo spoza domu

Zleciałem z Jueta. Poczułem jakąś dziwną mieszankę wściekłości, bólu, zdziwienia i… oczywiście pożądania. Myślał, że mu odpuszczę?! Jeszcze czego! Nie zamierzałem! Miał się słuchać i być mi posłuszny! Czy mu się to podobało czy nie! Zawahałem się dopiero słysząc jego pytanie.
- No tak… wymieniłem – stwierdziłem powoli z wahaniem, zastanawiając się nad odpowiedzią, którą mógłbym mu udzielić na jego pytanie.
- W sumie… w sumie zależy jak patrzyć – zastanawiałem się na głos – Jesteś na pewno więcej warty, jeśli chodzi o cenę mięsa… albo o trudność schwytania. Ale przy wymianach niekoniecznie ma to znaczenie. Dla wielu koni, możesz być nawet mniej warty, bo bardziej się trzeba z Tobą namęczyć – wyjaśniłem mu, by nie poczuł się zbytnio dowartościowany. Chociaż można było zauważyć, że nie jestem przekonany do tego co mówię. Bo nie byłem. Mi się tam Juet dużo bardziej podobał, więcej go ceniłem i dlatego się wymieniłem. Ale nie zamierzałem mu tego mówić. Chciałem podkopać jego pewność siebie i poczucie wartości.

Po kilku próbach w końcu zarzuciłem linę na prawą nogę i przywiązałem ją do palika. Szarpnięcie za sznur spowodowało, że Juet zaczął kopać… więc uznałem, że stoi dobrze i nie trzeba poprawiać. Uszczypnąłem go więc w zad, stojąc na prawo od niego, by nie oberwać kopytem.
- Widzisz pączusiu? Kopanie nic Ci nie da – oznajmiłem mu, przejeżdżając chrapami po jego boku, po czym zaszedłem go z drugiej strony, starając się zarzucić sznur tym razem na lewą tylną nogę, próbując również i ją przywiązać do palika wystającego z posadzki.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Cze 17, 2018 11:28 pm

Wyczułem wahanie w jego głosie, czyżby sam nie był pewien, jak się usprawiedliwiać?
Zasłuchałem się w jego otwartych rozmyślaniach, w których dostrzegłem prawdziwego Espilca, nie tego napuszonego pod sufit, tylko zwyczajnie, normalnego konia. Jakaś taka jego nowa strona zdaje mi się została mi ukazana.
Nie odpowiedziałem tylko w milczeniu przyglądałem się poważnie Karemu. Wytłumaczenie jest solidne, ale mimo wszystko poczułem się urażony.
Chwilowy przebłysk łagodnej natury Czarnego zniknął dość szybko, nie dziwię się.
Mimo tego iż jestem od niego nieco silniejszy pozycja moja nie była na tyle odpowiednia abym mógł wykorzystać tę przewagę. Prawa tylna była przywiązana do ziemi, lecz dzięki moim staraniom lina nie była napięta, nie aż tak, jak powinna. Wykopu w tył nie zrobię, ale podskoczyć podskoczę, no problem bro.
Nagły skok nastroju u mnie zapanował. Pociągnąłem w myślach nosem, jestem koniem, nie mogę płakać. Dobra trudno. Hihi to nie czas na rozpaczanie.
Fircyk skradał się mocnym krokiem do mojej bezbronnej nogi na okrągło molestowanej przez sznury. Uniosłem więc ją aby elegancko podać ją memu Królowi. Musiałem zrobić to zbyt gwałtownie gdyż noga wystrzeliła w stronę Pięknego. Nie celowo oczywiście. Nie wiem, co nią kierowało. Skąd ta nagła złość i frustracja? Tak czy inaczej kopytko me piękne poleciało w pysk mego fryzjera, któremu się chyba marzy bycie wałachem, że się tak ze mną droczy.
-Jeszcze zobaczysz, że da mi wiele.-odpowiedziałem uśmiechając się zlośliwie, dla niektórych byłaby to tajemnicza odpowiedź mrocznego ogiera, ale jeśli tak wyszło to nie o to mi chodziło.
Powtórka z rozrywki.
O tak uwielbiam stać z nogami przywiązanymi do ziemi. Lina z lewej strony była nieco bardziej napięta niż z prawej. Cóż za irytująca niedokładność, naprawdę są nierówno.
Pączuś? To nie brzmi dobrze. Zbyt mało samczo. Zupełnie jakbym miał nadwagę, ale spowodowaną nie mięśniami tylko tłuszczem, a tak nie jest!!!!.
On mówi, że jestem gruby!! Dlaczego?
-Kochany mógłbyś zainwestować w liny?-zapytałem grzecznie zanim doszło do czegokolwiek. Refleks bumeranga.-Jakiś delikatniejszy materiał? Miększy?-dopytywałem. Czerwony aksamit do podgrzania atmosfery. To wszystko kosztuje. Jak on chce mnie mieć to niech da mi ładny prezent. On jest wystarczająco dobrą niespodzianką, ale pragnę czegoś więcej.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Cze 20, 2018 12:29 am

Zastanawiałem się, jak wybrnąć z jego pytania, lekko się wahając. Ale… ale ja nie powinienem się wahać. Miałem być pewny siebie! W końcu ja tutaj rządziłem! A przynajmniej tak uważałem! To czemu on… no mi takie podstępne pytania zadawał? Nie powinien! Nie wolno mu było! Dlatego… dlatego pora była, aby się za niego w końcu ostrzej wziąć! Przede wszystkim go unieruchamiając. Więc gdy tylko z prawą nogą sobie prowadziłem… albo prawie prowadziłem, bo ewakuowałem się, gdy zaczął nią machać, to wziąłem się za lewą.
- Wiele? Czyli niby co? – parsknąłem z pogardą. Był uwiązany przecież! Za wiele nie mógł zrobić! A ja, ja w końcu przywiązałem również jego lewą nogę, by nią nie machał.
- Liny? – zdziwiłem się, cofając się przerażony o krok. Czy on groził, że je rozerwie? Jakie liny miały być? Metalowe liny? Czy grube okrętowe? Odetchnąłem z wyraźną ulgą, gdy okazało się, że to tylko Juetowy, nieudany żart.
- Nie! Nie mógłbym! Szorstkie liny Ci może lepiej wyjaśnią, że masz stać spokojnie! Jak się nie będziesz rzucać to liny nie będą Cię ocierać! – wyjaśniłem mu głośniejszym rżeniem. Tak by zrozumiał, że w zasadzie jest to nie tyle subtelna sugestia co rozkaz. Przejechałem chrapami po jego boku a następnie zacząłem się wycierać pyskiem o jego tył.
- Piękny, umięśniony zadek! W sam raz do ciągnięcia wozu – czyli do tego, do czego się nadajesz! – prychnąłem rozbawiony, wracając do podkopywania jego poczucia wartości. Niech ma świadomość, że umięśnienie, niezła forma i praca fizyczna są powodem do wstydu. A ładna grzywa to prawdziwy powód do dumy. Uszczypnąłem Jueta w zad i ponownie spróbowałem na niego naskoczyć, obejmując go przednimi nogami za boki.
- Tylko grzecznie Pączusiu. Mój ty umięśniony pieseczku. Nie rozrabiaj! – poleciłem mu, gryząc go lekko w kark, by mu przypomnieć, a może uświadomić, że mogę mocniej.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Cze 23, 2018 1:56 am

Eh eh eh. Zdaj sobie sprawę z tego, iż nie wygrasz, a nawet jeśli to nie wyjdziesz z tego cało. Żaden z nas nie wyjdzie.
Każde twoje słowo zostanie użyte przeciwko tobie i takie tam.
Nie będę ci odpowiadać na pytanie ile mi to wszystko da, bo ja ci to zaraz pokażę zwyczajnie.
Nie będę, jak główny antagonista w filmie, wyjaśnia cały swój plan tylko po to żeby później wziął w łeb.
Kto mówi, że to żart? Ogiery nie mogą lubić takich kuszących, podkręcających atmosferę dodatków? Phi.
-Czy do tej pory szorstkie liny wyjaśniły mi dostatecznie dobrze, że mam być spokojny?-zapytałem sarkastycznym tonem.
Jak to się mówi? Jest jakiś taki mądry cytat, co go wszyscy lubią, ale tylko przez pięć minut.
Okaż komuś serce, a zrobi dla ciebie wszystko.
Użyj na kimś bata, a zrobi dla ciebie tylko tyle ile musi.

To chyba tak szło.
O tak, wycieraj się pyskiem o mój zgrabniutki, silny zadek. Widać Kary musiał mieć dłuższą przerwę.
Mimo mojej pokazówki dalej walczy. Kiedyś już dawno sięgnąłby bo ostrza czy jakieś piętna. Oj, pamiętam, jak mi z tyłu znaczek wypalał. Bolało, ale teraz to wszystko jest już ładnie zagojone. Oczywiście ślad pozostał, ale długa sierść częściowo to maskuje.
Mówisz, że chciałeś obniżyć mi samąącęnę? Nie uda ci się. Wiem, że jestem idealny do ciągnięcia wozu, robiłem to większość życia. Jeśli ktoś nie ma jak się pochwalić niczym innym oprócz wyglądem, brak mu jakichkolwiek mięśni, jest nawet nie wart mojej uwagi.  
Spiąłem się kiedy na mnie wskoczył, na razie zrobił tylko to, no nie licząc miźnięcia w karczycho. To była pieszczota czy ugryzienie?
Cóż trza przejść do rzeczy.
Podskoczyłem zadem. Dzięki wcześniejszej mojej walce miałem teraz ociupinkę luzu, niewiele lecz mały podskok mogę wykonać. Po nim poleciał następny i kolejny i jeszcze jeden. Czasem skoczyłem w przód lub tył choć za bardzo nie mogłem, wiesz jak to jest kiedy liny nie pozwalają ci odejść. Nie wiesz? To może się zaraz przekonasz.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Cze 24, 2018 1:39 am

No tak, nie dostałem odpowiedzi na swoje pytanie. Mój Pączuś dobrze wiedział, że nic mu bunt nie dał i nie da. Ale mimo tego próbował. O jak słodko. Był tak uroczy, jak jego zadek.
- Jeszcze nie, ale może… może potrzebujesz więcej czasu. Nie zostałeś stworzony do myślenia tylko do ciężkiej pracy – przypomniałem mu. Odrobine złośliwie? Chyba nie, bo nie było w tym niczego złego i ja również nie byłem stworzony do myślenia, tylko do wyglądania, ale tego chyba nie musiałem mu kolejny raz powtarzać? Miał już pewnie tego świadomość. – Z mocnymi linami pewnie nie pierwszy raz się spotykasz? Trochę ich pewnie zawsze było potrzebnych, aby poskromić taką groźną bestyjkę jak ty – dodałem po chwili, wycierając się o jego zad, podziwiając jego muskulaturę. Jeszcze bardziej mi się to podobało, jeszcze mocniej mnie rozpalało… więc nie wahałem się nawet sekundy dłużej i nagle, bez ostrzeżenia, po prostu na niego naskoczyłem, gryząc go w kark. To że podbił zadem mnie nie zaskoczyło – byłem pewien, że będzie próbował a liny mu to rozkosznie uniemożliwią. Więc tym bardziej się zdziwiłem że… że nawet podskakiwanie mu wychodziło. Ale liny! Aż tak luźne były? To nie było dobre, bo luźne liny łatwiej było zerwać, biorąc odpowiedni rozpęd, na co ciasno nie pozwalały. Spiąłem się, być może zdradzając się, że nie wszystko idzie zgodnie z moim planem. Chociaż próbowałem słowami czy ich tonem nie dać po sobie tego znać.
- Dość tego udawania niedostępnego! Dobrze wiesz, że Ci to nic nie da! – zarżałem, chociaż w moich słowach… no brakowało pewności – Przestań! – dodałem z powoli pojawiającą się paniką. Naparłem mocniej na niego, aby zrobił kilka kroków do przodu, starając się go zmusić, by stał przywiązanymi, zadnimi nogami w tył, by mu utrudnić kopanie czy podskakiwanie.
- Lubisz to! Przyznaj! Więc! Spokój! – zarżałem przeraźliwie, mocniej ściskając go przednimi nogami za boki, kolejny raz go gryząc w kark, próbując go zmusić do posłuszeństwa. Jego mięśnie wspaniale się prężyły i spinały pode mną – uwielbiałem to uczucie ale tylko wtedy, gdy nad Juetem panowałem. A teraz czułem… że nie do końca tak ma być.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Cze 24, 2018 11:32 pm

Połowę jego komentarzy, będę puszczał wolno. Nie mam zamiaru szczekać, na każde jego niemiłe słowo. Niemiłe? Czasem nie potrafię rozróżnić czy on mnie obraża, czy prawi komplementy. To trochę jak droczenie się z kumplem. Mówicie sobie brutalną prawdę, lecz wiecie, że nie macie złych intencji.
O tak kochaniutki podskakiwanie wychodziło elegancko. Brakowało w tym co prawda rozmachu i pasji, lecz ja, taki prosty koń z lasu, nie zwracam uwagi na takie niuanse. On jest od podziwiania dzieł sztuki, ja od zdobywania ich i przynoszenia mu.
Zaskoczenie stwierdzeniem, że żaden z nas nie jest od myślenia.
Naskoczył na mnie.
Skakałem.
Trzymał się mocno mój koleżka.
Popchnął mnie do przodu.
Osiągnął swój cel, stałem z zadnimi nieco rozstawionymi i przesuniętymi do tyłu, jak pies na wystawie.
-Ależ proszę Pana, ja wcale nie udaję niedostępnego.-powiedziałem najbardziej młodzieńczym głosem na jaki tylko mogłem się zdobyć. Brzmiałem niewinnie i delikatnie, niepewnie lecz przekonująco.
Czułem się źle, ta pozycja była nieco męcząca, w końcu nie ważne jak silny jestem to jest nienaturalne położenie ciała.
Tu mnie naszła myśl.
Jak będę grzeczny to on będzie bardziej otwarty na propozycje z mojej strony. Mi się marzy zmiana klimatu naszych spotkań, zmiana przede wszystkim miejsca. Skoro jesteśmy już parą, po przejściach (zdrada z brzydką chabetą), nasz związek jest już na tyle poważny, że się nawet kłócimy i jest.. no..hihi... "małe co nieco na zgodę" to uważam iż nadszedł czas na drobne urozmaicenia.
-Co tylko zechcesz mój Piękny Panie.-powiedziałem wzdychając rozochocony. Szyja wygięła mi się w elegancki łuk. Chrapami niemalże dotykałem piersi, uszy położone płasko, schowane w grzywie.
Ustawiłem stabilnie przednie nogi. Zaparłem się tyłami. Mimo tego poza w jakiej zastygłem wymuszała na mnie krótkie, gwałtowne ruchy na przykład kończynami, aby poprawić ich ułożenie.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Cze 26, 2018 5:45 pm

Naskoczyłem na Jueta, tak jak od dawna o tym marzyłem. Skakał… oczywiście, że skakał, ale ze skutymi nogami, z tyłami przymocowanymi do posadzki, nie w pełni mu to wychodziło. Nie wystarczyło to, by mnie zrzucić, chociaż było w sam raz by mnie jeszcze bardziej rozochocić i nakręcić. Tak, podobało mi się dominowanie go. Lubiłem pokazywać mu, kto tutaj rządzi. I byłem pewien, że w końcu go złamię, wymuszę na nim pełne posłuszeństwo, zrobię z niego swoją posłuszną maskotkę. Popchnąłem go więc do przodu, by napiąć liny i utrudnić mu wierzganie… i musiałem stwierdzić, że jestem zadowolony z efektu, który uzyskałem.
- Udajesz! Ale wkrótce się to skończy! Będziesz dawał zad, jak tylko tego zażądam! Bez niepotrzebnych lin czy łańcuchów! – oznajmiłem mu, będąc przekonanym, że tak go świetnie wytresuję.
- Piękny Panie? – zdziwiłem się – Ale tak! To jest właściwe określenie! Tak się do mnie zwracaj! – poleciłem mu, podziwiając przy okazji to, jak pięknie się ustawił z szyją. Bardzo wdzięcznie.
- Tak, tak. Ganaszuj się! Wyginaj umięśnioną szyję! Nastawiaj zad! Zrozumiałeś, że nie masz ze mną żadnych szans? Będziesz grzeczny i posłuszny? Spełniający wszelkie moje rozkazy? – dopytywałem, kolejny raz go gryząc po szyi. Skoro nie musiałem go przytrzymywać, bo chyba nie musiałem, mogłem się skupić na podgryzaniu go. No i na ruchach biodrami, które z każdą chwilą były mocniejsze, głębsze i bardziej zachłanne. Czyżby zbliżała się historyczna chwila? Że był na tyle zdominowany, że stawał się posłuszny? Tresura szła mi idealnie! Byłem o tym przekonany!
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Cze 26, 2018 10:09 pm

Oczywiście, że chciałbym bez łańcuchów i lin. To moje takie ciche marzenie, zaznać trochę wolności otworzyć Karego na mnie abyśmy mogli choć trochę obdarzyć siebie wzajemnym zaufaniem. Aby on wiedział, że po kilku dniach nieobecności wrócę bo będę tego chciał oraz abym ja wiedział, że jest mi wierny na tle emocjonalnym, wiem, że fizycznie się nie da. Nie mam zamiaru zatrzymywać jego ciała tylko dla siebie, niech świat zazna nieco Fryzyjskiego Piękna. Lecz jego umysł musi być mój.
Zapamiętam sobie, choć określenie Piękny Panie nie brzmi według mnie jakoś wielce spektakularnie, jak on chce to mogę go tak nazywać.
Pobił mnie znienacka tymi wszystkimi pytaniami, a powiem ci, że ciężko się skupić na odpowiedzi kiedy coś ci wjeżdża i wyjeżdża dość intensywnymi ruchami w zad.
Zrobiłem jednak o co prosił, starałem się wygiąć jeszcze bardziej, jeszcze lepiej zebrać, jeszcze bardziej elegancko, wystawowo. Co prawda zrobiłem to aby tuż po chwili zadębować.. znaczy spróbować zadębować.
Ciężko mi to wyszło, prawie w ogóle, Kary mógł to w sumie odczuć jako lekkie podbicie a nie jako dębowanie. (Aż mi łezka spływa z mojej bezsilności)
Tak, jesteś przekonany to sobie bądź. Pff.
Stękałem z bólu niewygody i zadowolenia. Niesamowita mieszanka została podsycona przez nową pozycję, która sprawiała, że jego "koleżka" pieścił mnie od środka pod zupełnie innymi kątami niż wcześniej. Zły na siebie i dumny z niego.
Starałem się mimo wszystko kopnąć Młodego Tyrana jedną z zadnich, ale ta była zbyt obciążona abym ją mógł jakkolwiek podnieść.
Spiąłem całe ciało, każdy mięsień aby tylko utrudnić Pięknemu ruchy, ograniczyć je, zablokować, lecz przysporzyło mi to wiele doznań zakrawających, delikatnie mówiąc, o dyskomfort.
Więc stałem tak, związany, jak niewolnik, oddychałem płytko i głośno, zaciskałem wargi tylko po to aby przy kolejnym jego ruchu otworzyć je i uwolnić następne jęknięcie cierpienia sfiksowanego z ekstazą. Czyż to nie jest piękne?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lip 11, 2018 6:36 pm

Nie zamierzałem wzajemnie sobie ufać z Juetem. Związki oparte na zaufaniu… były po prostu nudne. To inaczej miało wyglądać. On miał być mi w pełni posłuszny. Miał wykonywać wszelkie moje rozkazy. A ja miałem mieć pewność, że go na tyle złamałem, na tyle zdominowałem, na tyle wytresowałem, że każde moje polecenie będzie natychmiast spełnione. Podniecało mnie, jak Juet walczył, spinał się, próbował odzyskać wolność… ale byłem przekonany, że to przejściowe. Podobało mi się wyzwanie… zdominowania go, zmuszenia do uległości. I taki w pełni posłuszny… byłem pewien, że będzie jeszcze bardziej podniecający. W końcu im dłuższa walka tym i satysfakcja ze zwycięstwa znacznie, znacznie większa. To tak jak z grzywą: im piękniejsza tym i jej czesanie zajmuje więcej czasu. Jak widać czas się jakoś wiązał z pięknem i satysfakcją.

Uśmiechnąłem się widząc, jak mój Juecik się pięknie ganaszuje, ślicznie wyginając swoją umięśnioną szyję. Tak mnie to zachwyciło, że nagła próba podbicia przodem zaskoczyła mnie i dosłownie na chwilkę wprawiła w przerażenie. Szybko się jednak uspokoiłem, gdy doszło do mnie, że olbrzym dalej jest unieruchomiony,
- Ej, grzecznie kucyk! – poleciłem mu, gryząc go lekko w szyję, tak w ramach ostrzeżenia. I jeszcze mocniej, głębiej, szybciej i brutalniej wchodząc w jego uroczy zadek, aby mu pokazać, gdzie jego miejsce. Czułem, że znowu się spinał pode mną, znowu prężył ale niewiele mu to mogło dać. A ja… bezustannie, bezwzględnie poruszałem biodrami, czerpiąc z każdego ruchu ogromną satysfakcję. Aczkolwiek… jego jęk mnie zaskoczył.
- Przyznaj się, lubisz to?! Twój umysł „alfy”, ogromnego konia przyzwyczajonego do rządzenia innymi, do decydowania o swoim losie, wciąż walczy, broni się przed zdominowaniem, chce odzyskać wolność, przejąć inicjatywę… ale Twoje ciało to lubi! – zarżałem, nie przerywając wykonywanej czynności.
- Niby ogromny, umięśniony, ciężki i silny… a w pełni posłuszny! Taki będziesz, prawda? – spytałem, znowu go gryząc. Znowu cofnąłem biodra i znowu w niego wszedłem, mocnym, szybkim, brutalnym ruchem, czując że powoli zaczynam dochodzić. Jeszcze tylko chwilka, tylko moment.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lip 11, 2018 11:21 pm

Mi nie zaufa, ale ufa sobie, zawsze to już coś. Wierzy w swoje umiejętności łamania innych, dominowania ich. Ambitny ogier mnie złapał. Dobre i to, przynajmniej można się pobawić.
Myślałem, że jakoś uda mi się zablokować karego, lecz wyczułem, że przez moją obronę ten się jeszcze bardziej podniecił całą sytuacją. Nogi zaczynały mnie boleć od ciągłego bycia w dziwnej pozycji. Irytujące.
Jaki umysł alfy? Ja nie mam umysłu alfy, mam ciało niewolnika, nadającego się do pracy. W stadzie nie przyjmuje roli lidera, bardziej masuje mi rola bety. Silny, broni alfy, ale zbyt ma małe umiejętności przywódcze aby dowodzić grupą.
Bolało i nie miałem już siły mu odpowiadać, byłem zmęczony tą całą jego zabawą i tak wytrzymałem długo. Jestem ogierem, zniosę wiele, ale nie wszystko.
Jakby nie patrzeć to wszystkie ścieżki prowadzą do Espilca, jedyne widoki, jakimi racze swe oczy to las, lochy lub ogier. Niesamowicie ograniczone kontakty z innymi doprowadzają mnie do szału i wpędzają w przerażenie. Co z tego, że mam wysiłek fizyczny tutaj, za mało mam ruchu, pobiegałbym w kółko, chociażby na zwykłej lonży, żeby tylko mózg otrzymał inny bodziec.
Westchnąłem tylko ciężko, z resztą nawet nie westchnąłem porządnie, w połowie bowiem urwałem i skuliłem uszy i zacisnąłem szczęki aby milczeć.
-Głupek.-szepnąłem jednak do ogiera. Możliwe, że nawet nie usłyszał, możliwe, że powiedziałem to za głośno, ale kto by o to dbał.
Rozluźniłem się na tyle, na ile mogłem, bo nic innego mi nie zostało. Eh znowu.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Lip 12, 2018 10:10 pm

Czułem, że drań się spinał, że coś pode mną kombinował, ale… ale w takiej pozycji nie za wiele mógł mi utrudnić. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o ruchy biodrami… to w zasadzie były to jedyne mięśnie, które regularnie ćwiczyłem. Z moim Pączusiem byłem przekonany, że będę mógł je teraz ćwiczyć jeszcze częściej i regularniej, co właśnie zresztą robiłem. Bo… tak, on miał umysł Alfy… a przynajmniej umysł broniący się, przed daniem się zdominować. Bo w naszym dwuosobowym stadzie to Alfą miałem być ja! I musiałem mu to dobitnie wytłumaczyć. Najlepiej przy użyciu najstarszego, tradycyjnego, sposobu dominowania kogoś.
- Co tam gadasz pod nosem, mój Pączusiu? – spytałem, ciężko dysząc ze zmęczenia, ale nie przerywając kolejnych ruchów biodrami, które były coraz mocniejsze, silniejsze… zwłaszcza, że mój Juet w końcu się rozluźnił uznając zapewne, że dalszy upór nie ma sensu. Jeszcze tylko kilka kolejnych, mocnych, silnych ruchów… i w końcu życiodajny płyn popłynął. A ja… ja zastygłem na moment, napawając się tym uczuciem – przede wszystkim poczuciem władzy. Na razie nie miałem zamiar schodzić – całkiem nieźle mi się na nim leżało.
- I jak Ci się podobało Juetku? Przyzwyczajasz się powoli do swojej nowej, stałej roli? I do konieczności bycia absolutnie posłusznym? – dopytywałem, wyciągając szyję, by bez schodzenia z niego móc go podgryzać po jego umięśnionej szyi.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Lip 12, 2018 11:15 pm

Znów doznałem znajomego uczucia w środku, chyba się to tego przyzwyczajam. Eh gorąco mi. Westchnąłem ciężko. Kary jak zwykle zamiast mnie zostawić w spokoju to został na mnie, jakbym był jakąś poduchą.
Czułem, jak podgryza mnie po szyi. Nie broniłem się nawet. Nawet jeśli w głowie przyznawałem Fryzowi rację to nigdy tego na głos nie powiem. Przestawiłem nieco przednie nogi, starałem się cofnąć o krok i przy tym ruchu zmienić temat.
-Zmęczyłem się, zejdź ze mnie.-powiedziałem, poleciłem lub zaproponowałem spokojnie, ledwo zauważalnie przygaszonym tonem.
Wolałem nie wszczynać kolejnej szarpaniny, wiem, jak szybko siła i chuć potrafią wrócić Espilcowi.
Mógłbym wymienić dziesięć rzeczy ma jakie mam w tej chwili ochotę oraz które poprawiłyby moje samopoczucie, jednak nie ma sensu się żalić, bo nic to nie wniesie, on i tak zrobi co będzie chciał. Może zechce mu się ze mnie wyjść i dać odsapnąć? Oczekiwałem na jego decyzję oddychając miarowo i głęboko. Poczułem stróżkę cieczy spływającą mi po sierści na tylnej nodze. Przeszedł mnie dreszcz nie wiadomo jakiej emocji, poruszyłem niespokojnie zawiązanym ogonem.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Lip 13, 2018 10:27 pm

Dalej leżałem na nim, podgryzając go od czasu do czasu po szyi. Chyba go to nie dziwiło? Powinien się już dawno przyzwyczaić że ja… cóż, lubię takie rzeczy. I niezbyt mnie obchodziło, czy on również. Miał się dostosować. W końcu był moim Pączusiem – nawet jeśli nie w pełni posłusznym, to byłem przekonany, że w końcu to się zmieni. Ja już go wytresuję. A właśnie częścią tresury było to, co właśnie zrobiłem, oraz podgryzanie po szyi – niech ma świadomość, że mogę z nim zrobić wszystko. Naprawdę wszystko!
- Zmęczyłeś się? Przecież jesteś duży, silny, umięśniony i wytrzymały! Co z Twoją kondycją? Nie mów, że troszkę wysiłku tak Cię wykończyło! – prychnąłem. Owszem, również byłem zmęczony, cały zlany potem… no ale byłem Fryzem. Zimnioki chyba były znacznie wytrzymalsze?
- A może chcę jeszcze trochę poleżeć? Chyba nie masz nic przeciwko, prawda? – spytałem retorycznie, znowu go gryząc w kłąb. Tak by mu przypomnieć, że nie oczekuję odpowiedzi bo ta jest oczywista. Mogłem na nim leżeć i tydzień! Chociaż czy nadwyrężanie jego cierpliwości było na pewno dobrym pomysłem? Na to pytanie chyba ciężko było jednoznacznie odpowiedzieć. Może jednak nie ryzykować? Po chwili wahania… cóż, zdecydowałem się jednak z niego zejść. A gdy to zrobiłem, zacząłem go okrążać, znowu mu się przyglądając.
- A tak ładnie Cię wyczyściłem! Olejkiem natarłem, abyś był piękny i błyszczący! Jak mogłeś się tak znowu zabrudzić? – ofukałem go, robiąc wyrzuty. Bo jak on mógł tak nie szanować mojej pracy? Ja się starałem… a on postąpił jak postąpił! Niewdzięcznik!
- Od czego zacząć Twoją tresurę? Hmm… jesteś pogodzony ze swoim losem, prawda? – upewniłem się – Bo jeśli nie jesteś… to bardzo, bardzo źle. I będę bardzo, bardzo niezadowolony. A to może okazać się dla Ciebie bardzo, bardzo bolesne! – zagroziłem mu, mając nadzieję, że nie nadużywam słowa „bardzo”.
Powrót do góry Go down
Juet
Nowicjusz
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lip 14, 2018 1:02 am

Cierpliwości mam aż za wiele. Czy kary spotkał kiedykolwiek tak łagodnego, posłusznego ogiera, który zachował spokój po czymś takim? Nie, nie spotkał, jestem pierwszy i, hej, nie należy mi się jakaś nagroda? Wiadro marchwi, koszyk jabłek? Jak z psem, polecenie wykonane, jest smakołyk.
-Nie pracuję, to kondycję tracę.-odpowiedziałem krótko, zgodnie z prawdą, jak wcześniej mówiłem, albo stoję w lochu, albo..albo siedzę w izolatce. Mało ruchu, tylko tyle co przejść z sali do sali.
Poprawiłem trochę postawę, z niewygodnej na niewygodną i czekałem, wiem, że fryz dalej jest mnie niepewny i szybko zdecyduje się na ucieczkę. Typowe, ale słuszne. Przecież ani ja nie chciałem denerwować jego, ani on mnie. Wzajemna współpraca zaowocuje..dobrymi...efektami??? Zgubiłem słowo. Nieważne, właśnie, że ważne. Nic. Pff.
Co mu miałem powiedzieć? Nie no spoko leż se sobie, nie przeszkadza mi to. Normalnie bym to powiedział, bo rzeczywiście mi to nie przeszkadza, czuję się kochany, chciany, jest mi ciepło. Spędzanie razem czasu po odbyciu stosunku zbliża do siebie kochanków i sprawia, że mniej boją się odrzucenia, czują się komfortowo i pewnie w związku. Znowu bawię się w psychologa. W sumie psycholog to lekarz a ja jestem medykiem, będę medykiem.
Przepraszam! Czy mogę wybrać specjalizację? Nie? Aha. szkoda.
Ale tutaj serio zwyczajnie było mi niewygodnie, gdybym się mógł cofnąć o kilka kroków zmieniłoby to sytuację dlatego od razu, kiedy staruszek się ewakuował natychmiast stanąłem w poprawnej pozycji wyjściowej.
-Sam się tak nie ubrudziłem, tylko ty mnie dotykałeś.-sprostowałem nieco oburzonym tonem.
Byłem czysty, ale kto mnie smyrał kopytami, gryzł i oblewał płynami o dziwnej konsystencji? Kary! Mamy winnego. Poza tym niech tak nie przeżywa, aż tak źle nie jest. Narcyzm, perfekcjonizm i pedantyzm. Jego życie musi być ciężkie.
Tak, wyczułem tutaj nadużycie słowa ,,bardzo". Sześć razy w trzech krótkich zdaniach.
Dwa razy to by było za dużo a co trzy razy tyle.
-Mam odpowiedzieć na to pytanie, czy to było retoryczne mój Panie?-zagadnąłem, może nieco sarkastycznie, może nieco z rozbawieniem. Oczywiście dało się wyczuć powagę, lecz również powrót sił do przepychanek. Patrzyłem na niego ciemnymi oczyma i wysłałem mu krótki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lip 18, 2018 9:52 pm

Czy spotkałem łagodne ogiery? Tak, niektóre były łagodne. Ale zwykle łagodność się kończyła po narzuceniu lin, czasami po ugryzieniu lub naskoczeniu. Cóż, jak widać łagodność ma zwykle jakieś granice. Całkowicie irracjonalne, bo jakby tak nie patrzeć, co jest złego w naskoczeniu na kogoś? Nic, zupełnie nic! Tutaj mój Pączuś… no również miewał tendencję do denerwowania się. Ale skuty był zdecydowanie posłuszniejszy, niż z wolnymi nogami.
- No to mogę Ci zapewnić trochę wysiłku. Troszkę podbijania tym uroczym, umięśnionym zadkiem. Trochę wierzgnięć. Tego typu rzeczy. Nie wystarczą? – dopytywałem – Bo ich częstotliwość… możemy dowolnie zwiększać. Nawet codziennie… możemy się zabawiać – obiecałem mu.

Czułem, że ogier się pode mną rusza, prawdopodobnie starając się poprawić swoją pozycję. Raczej nie próbował się uwolnić – jego ruchy były zbyt słabe, by mogły służyć do tego celu. A ja… w końcu sam się zdecydowałem z niego zejść uważając, że może nie warto przesadzać. Bo by się jeszcze wkurzył a tego nie chciałem. No może troszeczkę.
- Ej! Nie pyskuj! Mówię, że się ubrudziłeś to się ubrudziłeś! – prychnąłem na niego. Nie podważa się słów Fryzów! Tak nie wolno! – Nie po to tak długo Cię czyściłem, by Cię pobrudzić. To byłoby alogiczne. Więc… więc wniosek jest oczywisty. Musiałeś pobrudzić się sam! – wyjaśniłem mu.
- Nie, nie musisz odpowiadać na pytanie. Ale tak, możesz. Pod warunkiem oczywiście, że będzie to odpowiedź, jakiej oczekuję, Mój Pączusiu – łaskawie się zgodziłem. W ramach wyjątku.
- To może trochę pracy fizycznej? Chyba, że wolisz tortury? Albo kolejne… czułości. Co wolisz? Mam dzisiaj dobry dzień… więc możesz zdecydować – ale ja byłem wspaniałomyślny, że mu coś takiego zaproponowałem. I oczywiście uszczypnąłem go w zadek, by nie myślał, że będzie tak dobrze i przyjemnie. Musiał czuć cały czas nad sobą presję, bat i ryzyko kary!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: .Izolatka.   

Powrót do góry Go down
 
.Izolatka.
Powrót do góry 
Strona 17 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
 Similar topics
-
» Izolatka
» Izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: