KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 .Izolatka.

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 8:33 pm

Domyśliła się. Czy ciekawie znaczy, że ma problemy? Klacz nie zdziwiłaby się, jeżeli naprawdę by tak było. Ani po wyglądzie, zachowaniu, ogiera, ani po słowach Fryza, nie można było wywnioskować, że Arab był mało agresywny, czy nie protestował w wielu rzeczach. W końcu spojrzała na karego. Da radę go zmusić do posłuszeństwa? Kasztanowata zapewne powiedziałaby mu, że ma to pokazać, ale nie tym razem. Znów swój wzrok skierowała na więźnia, gdy ten odpyskował. Tak, sądziła, że 'ciekawie' to dokładnie znaczyło, że Fryz ma z nim problemy. Podeszła cztery kroki bliżej, bo wcześniej stała praktycznie w wejściu. 
- Tak, jedna rzecz się sprawdziła - przytaknęła na słowa Fryza. Był pyskaty, tak jak wcześniej mówił. 
- Pierw sam coś zrób, popatrzę. Później ja coś zrobię - powiedziała, i znów spojrzała się na Araba, bo wcześniej wzrok miała skierowany na karego gdy do niej mówił, podnosząc jeden kącik ust do góry. Niech wie, że ona nie będzie łaskawa. 
- Naprawdę jest wygodny? - zapytała krótko się śmiejąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 8:43 pm

Ciekawie... Ja bym tego tak nie ujął. Chociaż, jeżeli u niego ciekawie znaczy trudno, i to, że nie daje sobie rady, to jak najbardziej, jest właśnie tak. Parsknąłem krótko śmiechem gdy usłyszałem jego kolejne słowa. Łatwo mnie zmusić do posłuszeństwa?
- Jakoś wcześniej Ci się nie udawało - powiedziałem spoglądając na niego. Ale on nie obdarzył mnie ani jednym spojrzeniem. Może to i dobrze, nie zauważy braku kagańca na moim pysku. Mógłbym mu powiedzieć, że wcale nie mam knebla, ale po co? Lepiej dla mnie, gdy on nie był tego świadom. Spojrzałem się na klacz po jej słowach. Zauważyłem jej wzrok, gest. Położyłem uszy po sobie, on nie miał ze mną łatwo, to ona też nie będzie miała. Nagle... On się na mnie położył! Spojrzałem się nagle na niego, ze wściekłością. Jeżeli myślał, że tak po prostu będzie leżał... To się mylił. Zacząłem się wiercić, wstałbym, no ale cóż, nie mogłem. I jeszcze jego słowa, że można ze mnie zrobić posłanie. Wcale nie!
- Złaź - powiedziałem krótko, mocno, wściekle. On nie miał prawa tak po prostu się na mnie kłaść. Jeżeli nie zszedł, co było prawdopodobne, to powtórzyłem, tym razem coś dodając. - Złaź ty Szetlandzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 8:55 pm

Właśnie, jedna rzecz się sprawdziła. Przecież mówiłem, że jest pyskaty i agresywny. Byłem przekonany, że wszystkie rzeczy się sprawdzą. Lub przynajmniej sprawdziłyby się, gdyby nie był przywiązany. A że jest… tym lepiej dla mnie.
- Stul pysk! – rzuciłem mu, gdy znowu ośmielił się odezwać. Oczywiście dalej na niego nie zerkałem, skupiając się raczej na tym, aby dobrze wypaść przed klaczą.
- Dobrze, może być i tak. Masz szczęście, że natrafiłaś na kogoś tak sprawnego w torturowaniu więźniów jak ja. Z przyjemnością zademonstruję Ci parę rzeczy – oznajmiłem jej, uśmiechając się. Musiała być bardzo wdzięczna losowi, że miała możliwość z obcowania z tak pięknym i genialnym Fryzem jak ja.
- Może niezbyt wygody… ale leżenie na nim daje ogromną satysfakcje. Takie przerośnięte kuce powinny znać swoje miejsce – odpowiedziałem jej, po czym zaśmiałem się, czując jak się wije pode mną.
- Widzisz jaki silny, umięśniony i zwinny? Jak się spina, rzuca, wije? Niczym ryba wyrzucona na brzeg? Właśnie taki jest problem z arabami. Są silne, agresywne, wytrzymałe a przede wszystkim zawzięte. Zamiast się poddać, drań dalej walczy – oznajmiłem jej, ignorując jego słowa. To, że mnie wkurzyło, dało się rozpoznać po uszach, które położyłem po sobie.
- A dlaczego nie ma szans wstać? Zerknij na jego przednie nogi. Są na nich i kajdany i sznury. Trochę przesada. A jaka jest różnica między nimi? Kajdany są mocniejsze, wytrzymalsze ale pozwalają chodzić. Przydatne, gdy więźnia chcemy prowadzić z miejsca na miejsce. W obecnej sytuacji niepotrzebne – wyjaśniłem jej, zdjąłem mu kajdany i gdzieś odrzuciłem poza zasięg łańcucha.
- Zostają sznury. Na przednich i zadnich nogach. Są słabsze, można je przerwać czymś ostrym lub zębami… no chyba, że ma się kaganiec, jak ten przerośnięty kuc. Ciasno związane nogi nie pozwalają wstać. A wymachiwanie związanymi nogami nie jest zbyt skuteczne. Trudno tak kogoś boleśnie kopnąć – tłumaczyłem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 9:11 pm

Niezauważalnie się uśmiechnęła. Jakby to ująć... Ta dwójka była śmieszna. Jeden dokuczał, drugi się wkurzał. Może to nie brzmi jakoś dobrze, ale jest zabawne. Po słowach Araba zdała sobie sprawę, że Fryzowi wcześniej nie udawało się zapanować nad nim. Znów pokręciła głową, i podeszła tym razem krok bliżej nich. Musiał być sprawny w torturowaniu więźniów, tak... Jak na razie to Arab mu dogryza. A oprócz jakiś znaków na zadzie siwego, nie widać żadnych innych śladów przemocy fizycznej. 
- Zapewne jest jakaś satysfakcja, jak leżysz na swoim więźniu. Wiesz, że on nie jest w stanie nic Ci zbytnio zrobić - powiedziała spoglądając na Araba. Wiedziała, że nie ma kagańca, a on sam tego nie pokazywał. Jako, że kary nawet na niego nie spojrzał, to tylko on o tym nie wiedział. A to co powiedziała, oraz jej wzrok skierowany na siwego, można by uznać za zachętę... Miała nadzieję, że Arab odegra się na nim. Chociaż marne były szanse, skoro chciał pozostawić w tajemnicy to, że nie ma knebla na pysku. 
- Jasne, zapamiętać, że jak na razie najbardziej agresywnymi stworzeniami jakie spotkałam to były Araby - powiedziała, w sumie szczerze. Nikt kogo spotkała nie był agresywny, właśnie oprócz Arabów. Więc coś musiało być w tym, co mówił Fryz.
Czyli w sumie, chcesz z więźnia zrobić niewolnika - bierz kajdany. Chcesz go unieruchomić - bierz sznury. A co do tych drugich, to lepiej, żeby ofiara miała kaganiec. Kaganiec, którego siwy nie miał. Ciekawie, obydwoje wyzywają się od kuców. Jeden jest Szetlandem a drugi... Po prostu przerośnięty. Ale dlaczego on go tak nazywał, skoro ten 'przerośnięty kuc' był wyższy od niego? Dziwni są. 
Jedynie potaknęła głową na słowa karego. Rozumiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 9:28 pm

Najwyraźniej chciał dobrze wypaść przed klaczą. Ale mi przykro, że to utrudniam... Żart. Nie mam zamiaru rezygnować z dogryzek mu, przez jakiegoś konia.
- Sprawnego w torturowaniu? Jakoś do tej pory ci się nie udawało - zaśmiałem się. Nie miałem zamiaru przytakiwać na jego kłamstwa. Jedyne co mi zrobił, to jakieś znaczki na zadzie, które miały ułożyć się w napis 'KUC' ale coś mu się nie udało. No cóż, biedaczek nawet dobrze nie umie pisać. I zamiast normalnego słowa wyszły jakieś runy. Takie życie.
- Żebyś ty zaraz nie poznał swojego miejsca - zagroziłem mu. Może nie wiedział, że mogłem to spełnić... Ale mogłem. Zdenerwowałem się na słowa klaczy. Mogłem mu dużo zrobić. Jednak nie chciałem tego teraz ukazywać. Pomimo wyzwania w spojrzeniu klaczy, nie. Położyłem uszy po sobie, gdy znów obydwoje obrazili moją rasę. A co, Fryzowi było tak trudno ze mną, że musiał sprowadzić pomoc czy co? Wcześniej było mi wygodniej.
Zdziwiłem się. Kary zdjął mi kajdany. O krok bliżej do uwolnienia się! Jakbym dał radę zerwać sznury na obydwóch nogach... To i tak została by obroża. A jej raczej bym nie zdjął jakoś. Udzielałem się do ich rozmowy, a oni nie zwracali na mnie uwagi. Znaczy Espilce mówił tylko, żebym się zamknął... A ja nie miałem najmniejszego zamiaru tak postąpić. W sumie to lepiej, że nie reagowali aż tak. Ja mogłem się jako-tako wyżyć, a oni dalej sobie mogli paplać. Tylko, że jak Fryz przejdzie w końcu do czynów... To nie będzie tak fajnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 9:43 pm

Uśmiechnąłem się szeroko do klaczy, słysząc jej pochwałę. Bo chyba tak należało to odbierać? Takie słodzenie mi, chwalenie mnie, podlizywanie mi się. Niech wredny arab słyszy, co klacz mówi i się uczy. Takiego zachowania oczekiwałem od innych koni. Zwłaszcza od więźniów, zwłaszcza od koni ze swojego stada, zwłaszcza od obcych koni i zwłaszcza od wszystkich innych zwierząt. Hmm, w sumie to… to od wszystkich. No ale byłem taki piękny, że chyba miałem prawo tego oczekiwać… nie tylko oczekiwać, nawet wymagać!
- Tak, ogromna satysfakcja. Wysoki, duży, silny… a i tak go spacyfikowałem – pochwaliłem się, wciąż na nim leżąc. Po czym położyłem uszy po sobie, gdy Valiant znowu zaczął pyskować. Ignorowałem go, nie zerkałem w jego stronę… ale byt nie powiedzieć mu pary słów to nie mogłem się powstrzymać.
- Uważaj, bo torturowania jeszcze nie zacząłem! Masz być pomocą dydaktyczną… dlatego z tym zaczekałem! – prychnąłem ze złością, że drań mi psuje cały efekt – Uważaj, bo jak zacznę Ci pokazywać Twoje miejsce to będziesz kwiczał z bólu przez miesiąc! – ostrzegłem go, mając nadzieję, że ten się wkrótce zamknie.
- No, nie tylko araby są agresywne i nie jestem pewien, czy są najagresywniejsze, chociaż to możliwe – przyznałem klaczy, zastanawiając się nad tym – Ale zdecydowanie były najbardziej zawzięte i wytrzymałe. Nie wiem, co te araby mają z głową, ale… ale jakoś nigdy nie zamierzają się poddawać – pożaliłem się z jakimi do idiotami muszę pracować i powoli, leniwie z niego wstałem.
- Właśnie, jak już mogą o pacyfikowaniu, torturowaniu to tortury dzielimy na psychiczne i fizyczne. Psychiczne to na przykład krycie klaczy. Na upartego ogier jest w stanie pokryć również ogiera. A w ostateczności… klacz może wziąć jakąś wielką marchew, jakiś kij czy drąg… i włożyć ogierowi… no ten… do zadu. To też prawie jak pokrycie – tłumaczyłem, wodząc chrapami po zadzie araba, od czasu do czasu go podgryzając by czuć, jak się spina i jak pręży swoje potężne mięśnie. Którąś z nóg miał niepotrzebnie przywiązana do palika? To w sumie też ją odwiązałem. Wystarczyło, że obie zadnie były obwiązane sznurem.
- A fizyczne tortury to gryzienie, krojenie, kopanie, palenie. – wyjaśniałem jej, gryząc go znowu w zad. Tak, jego zad był niezły. Musiałem to przyznać.
- A co? Chcesz spróbować go pomęczyć? Pociąć, pogryźć lub wziąć coś długiego… i mu włożyć? – proponowałem jej – Czy sam mam go pomęczyć? – dopytywałem się jej, co woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 10:20 pm

Spoglądała raz na Fryza, raz na Araba. Spacyfikował go? Jak na razie to on tylko pyskuje. A tak nie powinien robić więzień. Taki powinien się słuchać! Gdy jeden znów coś powiedział, drugi na niego nakrzyczał. Tak wyglądało cały czas? Bo w sumie, raz Fryz go ignorował, raz mu odpowiadał. Już wcześniej planował kogoś tutaj przyprowadzić? Czyżby... Nie dawał sobie rady z siwym? Znów spojrzała raz na tego raz na drugiego. Nie zdziwiłaby się. Arab wydawał się silny, zwinny, szybki, a Fryz... No cóż, można by rzec, że to jego przeciwieństwo. Zapewne po mniejszym wysiłku fizycznym byłby zmęczony. 
- Ze wszystkich koni jakie na razie spotkałam, to właśnie Araby są tymi najagresywniejszymi - przyznała z racją. Każdy, dosłownie każdy, inny koń był przyjaźnie nastawiony... No i każdy z nich był z Krwawej Zemsty. 
W końcu Fryz wstał z więźnia po czym zaczął mówić coś o torturowaniu psychicznym. No, krycie klaczy, to akurat już wiedziała. To kolejne w sumie też... Ale to trzecie ją zdziwiło. No bo... Klacz ogierowi ten, no... Eh... Fryz zaczął wodzić chrapami po zadzie Araba, co mu zapewne się nie spodobało. Gdy powiedział o torturach fizycznych - ugryzł go we wcześniej wspomniane miejsce. Odwróciła się na kolejne słowa ogiera. Spojrzała na karego i bez słowa podeszła do siwego. Jeżeli miał podniesiony łeb, to kopytem przycisnęła jego szyję do posadzki. Drugą nogę miała zaraz przed szyją, tak, żeby dotykała ją lekko. W taki sposób, nie będzie mógł zbytnio ruszać łbem. Jak chciałby do góry - miała tam kopyto którym mocno go przyciskała. Jakby chciał do przodu - miała tam nogę, a jeżeli przycisnąłby bardziej to pewnie zabrakłoby mu powietrza. Schyliła łeb i użarła go mocno w szyję. Zrobiła tak kilka razy po czym zawróciła. Podeszła bliżej jego grzbietu, boku, brzucha, i znów ugryzła go mocno, być może nawet tak, że zaczęła się sączyć krew. Nie przejęła się tym, była wręcz zadowolona ze swoich działań. Spojrzała się na Fryza, uśmiechając się lekko, oczywiście wciąż miała kopyto na boku Araba. 
- Podasz mi coś ostrego? Nóż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 10:45 pm

No po prostu nie wierzyłem. Mówił jej, że mnie spacyfikował? Przecież to kłamstwo, a on powinien o tym wiedzieć. Jak zapomniał to bardzo chętnie bym mu przypomniał. Ja miałem być pomocą dydaktyczną? Coś mu się pomyliło. Chyba pierwszy raz pragnąłem zemsty. Najchętniej to zrobiłbym z niego swoją własną taką pomoc, ale związany dużo raczej nie zrobię.
- Ja kwiczał z bólu przez miesiąc? - zaśmiałem się krótko. - Proszę Cię. Pamiętasz jak raz prawie Ci uciekłem? Albo pamiętasz tą twoją nieudaną próbę? - pytałem się. - Na pewno pamiętasz - uśmiechnąłem się sztucznie. I on mnie spacyfikował? Dobre sobie. Chciał dobrze wypaść przed klaczą? Chyba trochę mu to zepsułem. Znów położyłem uszy po sobie, gdy oni ZNÓW obrażali moją rasę. Mogliby przestać!
- Mamy w głowach chociaż rozum. W przeciwieństwie do was - prychnąłem. Niech w końcu przestanie rozmawiać o Arabach. - Nie poddajemy się, bo jesteśmy waleczni - dodałem.
Zesztywniałem na jego słowa. Klacz ogierowi... Nie, to niedorzeczne. Niemożliwe. Zaczął wodzić chrapami po moim zadzie... Momentalnie się spiąłem i zacząłem się wiercić. Położyłem uszy po sobie. Znów mnie ugryzł. W zad!
Podniosłem głowę, w reakcji na propozycję Fryza. Zapewne klacz z niej skorzysta ale... Nie z tego ostatniego! Nie! Zaczęła do mnie podchodzić. Szczerze obawiałem się, co chce zrobić. Na moje szczęście, czy nieszczęście, położyła kopyto na mojej szyi. Drugą nogę ustawiła tak, że gdybym poruszył szyją do przodu, zabrakłoby mi powietrza. I zaczęła mnie gryźć. Kilka razy, po czym odeszła. Szczerze myślałem, że skończyła, ale podeszła do boku. Tam ugryzła mnie o wiele mocniej, poczułem, że leciała mi krew. Super. I znów, miałem nadzieję, że skończyła. Ale... Ale ona poprosiła Fryza o nóż. Oby nie zrobiła mi większych ran... Chociaż... Nie, jak zacznę się szarpać to nóż wbiłby się głębiej. Kurde! I co ja miałem zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 10:55 pm

Nie zupełnie wiedziałem, czemu klacz tak zerka to na mnie to na Valianga. Pewnie podziwia mnie i porównuje z tym brzydkim arabem, pewna podziwu dla mojej gęstej, bujnej grzywy i moich niesamowitych zdolności w poskramianiu tego przerośniętego kuca.
- Dokładnie, bo to taka wredna rasa. Takie przerośnięte kuce, które trochę za wysokie podrosły i zaczęły pyskować. Taka jakaś brzydka karykatura prawdziwych ras takich jak my, Fryzy. Ni to ładne, ni posłuszne. Same wady: silny, zwinny, wytrzymały, szybki, zawzięty. Ale na niewolnika się nada. W sam ras do ciężkiej pracy. Albo jako maskotka, zabawka, przykuta gdzieś w lochach. Tak by się rozerwać, jak się ma gorszy humor – wyjaśniałem klaczy.

- Tak, będziesz kwiczał! I nie pyskuj! Zamknij się! – wydarłem się na niego, chcąc go uciszyć, gdy znowu zaczął mi wchodzić w słowo. Bezczelny! I położyłem uszy po sobie gdy zaczął przypominać… rzeczy które nie miały miejsca, robiąc mi wstyd przed klaczą. Przecież nie uciekł i nie było żadnej nieudanej próby. A przynajmniej nie chciałem, by jakaś była – Nic takiego nie było. Nic. Nie słyszę Cię! LALALALALA! Nie słyszę Cię! Nie słyszę! – zacząłem głośno na niego rżeć, próbując go zagłuszyć.
- To chyba Wy macie w głowach rozum! I dlatego masz taką brzydką grzywę! Bo na ładniejszą zabrakło miejsca! – prychnąłem na niego, wodząc chrapami po zadzie ogiera, nim w końcu go użarłem. I uśmiechnąłem się, że sam przyznał się do swoich wad takich jak nieumiejętność poddania się i zbytnia waleczność. Czułem, jak się wierci, jak się spina. Z jakichś powodów mnie to bawiło. A później… później dałem szansę zabawić się i klaczy.

Obserwowałem klacz, jak ta zbliża się do ogiera, jak go dusi, jak go gryzie. Zaskoczyło mnie to trochę. Nie spodziewałem się po niej takiego okrucieństwa.
- Wiesz, tylko nie za mocno. On ma być moją zabawką, moim niewolnikiem. Nie chciałbym, aby mu się coś stało – wyjaśniłem jej niepewnie. Bo owszem, trzeba było pomęczyć araba… no ale nie za bardzo. Musiał przeżyć.
- No dobrze, masz nóż, tylko ostrożnie – oznajmiłem jej, idąc pod ścianę by po chwili wrócić ze sztyletem, który podałem klaczy – Masz – dodałem, cofając się o dwa kroki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 11:22 pm

- Faktycznie, nie można o nich powiedzieć, że są posłuszne. Ładne w sumie... - zrobiła krótką przerwę przyglądając się Arabowi. - Też nie. A skoro takie pracowite są to tak jak mówisz - idealne pod niewolnictwo - przyznała. Rozumiała, że niby to rasa sportowa, no ale cechy to jakoś niewolnika mają. To nie mógł być przypadek. Przytaknęła na wzmiankę o maskotce. Można by sobie gdzieś takiego potrzymać, a gdy ma się gorszy dzień, coś porobić. 

Znów uśmiechnęła się lekko. Zdecydowanie mieli ciekawie. Postanowiła trochę 'pocieszyć' Fryza.
- Ale spójrz na to z innej strony. PRAWIE Ci uciekł, a to znaczy, że jakoś dajesz sobie z nim radę - powiedziała szczerze. No bo gdyby był zbyt silny, zwinny, szybki, czy coś tam, to Espilce nie złapałby go ponownie. A to znaczy, że Fryz chociaż trochę nad nim panuje. A to jest dobra strona. 
Przyglądała się poczynaniom ogiera. Tak się domyślała, że drugi będzie się spinał, starał się opierać. Ale był na przegranej pozycji, tak naprawdę nie mógł nic zrobić.

Kasztanowata obróciła głowę w stronę ogiera słysząc jego słowa.
- Jasne, nie zabiję go przecież - powiedziała, tym razem wrednie spoglądając na Araba. Gdy znów się odezwała, spojrzała tym razem na Fryza. - Nie odbiorę Tobie niewolnika - położyła nacisk na ostatnie słowo. Żeby siwy wiedział, gdzie jego miejsce. Fryz poszedł po sztylet, wcześniej mówiąc jej, że ma być ostrożna. Ona chciała się tylko zabawić, pokazać Arabowi, że nie powinien się stawiać. W pewnym momencie przypomniała sobie o czymś, o co zapomniała zapytać.
- Jak TO w ogóle ma na imię? - zapytała. Oczywiście nałożyła nacisk na drugie słowo. 
Chwyciła nóż i przyłożyła go do jego szyi. Zapewne mogłaby wyglądać jak szaleniec, morderca, ale cóż... Taka była. Wreszcie chciała popatrzeć jak ktoś cierpi.
Przejechała nim delikatnie po szyi ogiera, od końca głowy do początku klatki piersiowej. 
- Fajnie tak? - zapytała. Szczerze, nie oczekiwała odpowiedzi. Ale jak Arab się odezwał to odezwał, jego strata. Wbiła sztylet lekko w szyję. Nie żeby aż tak bolało. Przejechała nim krótki odcinek, po czym wyciągnęła go gwałtownie. Pewnie nie czuł bólu aż tak, ponieważ nóż był lekko w skórze. Jeżeli ogier wcześniej się odezwał, lub nawet później, to wbiła nóż w jego łopatkę. Trochę głębiej niż wcześniej - w szyję. Po czym wyciągała go powoli, lekko nim ruszając na wszystkie strony. Musiało boleć bardziej, niż byłby wyciągany szybko.  Odeszła dwa kroki do tyłu po czym odrzuciła sztylet dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 11:39 pm

Słuchałem ich rozmowy z położonymi po sobie uszami. Chętnie to bym wykrzyknął do nich, że mają się zamknąć, ale w odpowiednim momencie ugryzłem się w język. My nie byliśmy karykaturami... Byliśmy sto razy ładniejsi, lepsi, bardziej użytkowi. Spojrzałem na klacz, gdy ta zaczęła mówić. Ona też już mówiła o tym niewolnictwie. No po prostu nie wierzę! A na żadną maskotkę się nie nadajemy... Tym bardziej uwiązaną w lochach! Kto widział, słyszał, o takim czymś?

Już miałem go w garści, powiedziałem prawdę. Gdy nagle ona się wtrąciła... Tak w sumie... Miała trochę racji. Znaczy, nie uciekłem dlatego, że nie byłem wystarczająco silny, szybki, zwinny. To dlatego, że została mi jeszcze obroża... Ale zdjąłbym ją gdyby nie te głupie liny które zarzucił Fryz. I to tylko dlatego! Miał po prostu szczęście.

Czy można powiedzieć, że czułem ulgę po słowach klaczy? Trochę... Nie! Ja od początku wiedziałem, że przecież nie zabiłaby mnie. Trudno to powiedzieć, ale... Jestem potrzebny Espilce'owi. Lepiej żyć i użerać się z nim, niż zginąć. Nie spodobało mi się, jak położyła nacisk na słowo 'niewolnik'. Ja nim nie byłem, a ona powinna o tym wiedzieć. Fryz też powinien. Oboje powinni wiedzieć, że nie będę służyć ani nic w tym stylu! I znów nie spodobało mi się, jak położyła nacisk na 'to'. Jakbym był jakąś rzeczą. Gra słowna, żebym się tak czuł? Na mnie to nie działa. Niech to wie. I tak w sumie... Dobre pytanie. Ja też nie znałem jej imienia, miałem nadzieję, że Fryz coś do niej powie po imieniu. Chociaż marne były szanse.
Wkurzyło mnie jej pytanie. Oczywiste, że nie było fajnie!
- Nie - powiedziałem wrednie. Po tym poczułem, jak wbiła mi nóż w szyję. Na szczęście, na tyle lekko, żebym nie zaczął czuć wielkiego bólu. Nagle... WBIŁA mi sztylet w łopatkę. Wciągnąłem mocno powietrze. To akurat bolało. A jak go wyjmowała... Robiła to powoli i ruszała nim na wszystkie strony. Czy ona wiedziała co robi?! To cholernie bolało. Jakby jeszcze wyciągnęła go szybko... Ale nie! Na szczęście po tym odeszła i wyrzuciła narzędzie gdzieś dalej. Ja położyłem się z zamkniętymi oczami, mając nadzieję, że ból po chwili zniknie, albo chociaż osłabnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Mar 04, 2018 12:07 am

Uśmiechnąłem się do klaczy. W pełni się ze mną zgadzała. No to dobrze, bo w końcu ja zawsze miałem rację. Podobało mi się, że mi przytakuje. Było widać, że chce się mi podlizać, ale kto by się nie chciał. W końcu byłem najpiękniejszym Fryzem w całej krainie! Uśmiechnąłem się triumfalnie, gdy przytakiwała, zwłaszcza na średni wygląd i niewolnictwo. To się pewnie Valiantowi nie spodoba? I słusznie!

- Nie uciekł, i to nie było prawie. Nie wiesz mu, to kłamczuch. Tak jak wszystkie araby – szybko poprawiłem klacz by mu nie wierzyła. I uśmiechnąłem się, gdy dodała, ze dałem radę. I zasugerowałem jej uważać, by mi go nie zabiła, co na szczęście rozumiała, więc zadowoliłem się skinieniem jej pyskiem.
- Jakoś się tam wabi. Ale zawsze można mu nadać inne. Na przykład Azor. Chyba by do niego pasował – parsknąłem śmiechem. I trochę mi uśmiech zamarł, gdy zaczęła go ranić.
- Tylko uważaj, uważaj. Zbyt go lubię. Nie uszkodź go – poprosiłem ją o uwagę. Nie chciałem go stracić. Rany… na szczęście chyba nie były zbyt głęboki. Nie leciała z nich zbyt mocno krew? Nic zagrażającego życiu czy zdrowiu? Jeśli tak, to odetchnąłem z ulgą. Płytkie nacięcia są może bolesne ale nie są groźne.
- Bardzo, bardzo dobrze. Jak na pierwszy raz – pochwaliłem ją – Chcesz go jeszcze pogryźć, ponacinać nożem? Biczowanie? Dotykanie czymś rozgrzanym do czerwoności? A może trochę soli i soku z cytryny na rany? Albo… albo rzeczywiście wejdziesz mu jakimś kawałkiem drewna czy czymś innym podłużnym… w zad? A może trochę tresury? – proponowałem jej.
- A może jakieś pytania? Prośby o radę? Może być, co tylko chcesz. Chyba, że wystarczy Ci lekcji na dzisiaj? I jak kiedyś kogoś schwytasz, to najwyżej mogę Ci udzielić parę rad? – dodałem, będąc ciekawym, co też klacz wybierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Mar 04, 2018 12:50 am

Kłamczuch? W sumie był Arabem... Przez to było to jeszcze bardziej możliwe. Ale z drugiej strony... Klacz nie zdziwiłaby się, gdyby to jednak to z prawie-ucieczką to byłaby prawda. Tak naprawdę każdy z nich mógł kłamać - a jeden na pewno to robił skoro u każdego była inna wersja. 
Zaśmiała się krótko na słowa Fryza. Azor? Idealne... Jak dla psa. Ale każdy ma inne upodobania. Najwyraźniej kary tak traktował Araba. Jako coś małowartościowego. 
Zaczęła przejeżdżać siwemu nożem po szyi, po czym go wam lekko wbiła. Po tamtej robocie wbiła sztylet w łopatkę ogiera. Głębiej niż wcześniej. Gdy wyjmowała go, kręciła nim na wszystkie strony. Musiało boleć jeszcze bardziej. Ale taki był efekt, Arab powinien wiedzieć, że lepiej dla niego gdyby się nie stawiał. Zdziwiły ją trochę jego słowa. Czyli jednak go lubi. Czy bardziej nie chciałby, żeby coś mu się stało? Raczej jedno i to samo. 
Uniosła głowę wysoko, na pochwały Fryza. Niby był to jej pierwszy raz, ale dlaczego czuła, że przez tą chwilę zrobiła Arabowi więcej, niż kary przez ten cały czas? Może jej się zdawało, a może nie. Tak po prostu czuła. Słuchała ogiera, co jej proponował. Chyba siwy dowiedział się, że bynajmniej z nią nie można zadzierać. Pomimo tego zrobiła jeszcze dwa kroki w stronę ogiera i mocno ugryzła jego ucho. Nie puściła go normalnie, tylko jechała zębami aż do końca narządu słuchu. Pewnie mógł zostać po tym jakiś ślad. Znów się cofnęła.
- Ja chyba skończyłam. Jak chcesz teraz ty możesz coś mu zrobić - zaproponowała. Jeszcze podeszła do... Azora... Schyliła się do niego, i szepnęła.
- Mam nadzieję, że wiesz gdzie jest twoje miejsce - tak, klacz należała do tych niebezpiecznych, chociaż na pierwszy rzut oka mogła się taka nie wydawać. Po tym znów podeszła do Fryza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Mar 04, 2018 1:03 am

/Valiant pisała, że znika do spania, to odpisuję.

Uśmiechnąłem się, gdy klacz zaśmiała się z mojego żartu z Azora. Lubiłem, jak inni się śmiali z kawałów, które odpowiadałem. Dobrze, że chciała mi się przypodobać. Doceniałem to. Obserwowałem dalsze tortury klaczy z rosnącym zaniepokojeniem, chociaż liczyłem, że ta wie co robi i mi go nie zabije. Odetchnąłem z ulgą gdy skończyła i pochwaliłem ją. Przytaknąłem jej, gdy skończyła i popatrzyłem na nią srogo, gdy trochę się chyba zapominała. „Ty możesz”? Tak do mnie powiedziała, jak gdyby mi łaskawie pozwalała? No to bezczelnie z jej strony.
- Wiem, że mogę – prychnąłem zimnym tonem.
To chyba na tyle. Jeśli skończyłaś… to zajmę się nim sam. Pamiętaj, by schwytać jakiegoś konia i również go pomęczyć. Takie rzeczy trzeba regularnie ćwiczyć, by dojść do takiej wprawy, jaką ja się cieszę – oznajmiłem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Mar 04, 2018 1:17 am

Przyglądał jej się gdy cięła Araba? Dobrze. Ona się miała czegoś uczyć, ale on chyba też może popatrzeć jak klacz to robi. Tak będąc BARDZO skromnym, to sądziła, że to wcześniejsze, z jednym kopytem na szyi, a z drugim przy niej, było dobrym pomysłem. Nie mógł się zbytnio wyrywać, bo tylko by sobie zaszkodził. 
Trochę później zorientowała się, co dokładnie powiedziała. No cóż, nie miało to tak zabrzmieć. Bardziej "Ja już skończyłam, dawaj teraz ty spróbuj" ale wyszło inaczej... Nie chciała, ale tak jednak zabrzmiało. Z członkami swojego stada wolałaby być w tych lepszych relacjach, więc miała nadzieje, że to niczego nie zniszczy. Jeżeli można było to tak w ogóle nazwać.
- Jasne, będę pamiętać - jak złapie kogoś, to na tortury będzie mógł liczyć... Teraz Arabowi udowodniła to, że do niej nie należy zbytnio podskakiwać. Znaczy, akurat był przywiązany... Ale większość więźniów będzie. Zresztą nawet jak nie będzie uwiązany to i tak sobie jakoś poradzi. - W takim razie ja już idę. Dzięki... Czy coś. Do zobaczenia, pa - pożegnała się, po czym wyszła z Izolatki. Zmierzała do wyjścia z Zamku. W planach miała wreszcie udanie się na inne tereny, ale cóż, zawsze coś może jej przeszkodzić. 

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Maj 16, 2018 8:29 pm

Odetchnąłem z ulgą, gdy Real rzucił się na Jueta, gryząc go i zakładając mu kaganiec. Co prawda trochę się obawiałem, czy nie gryzł mojego niewolnika zbyt mocno i niebezpiecznie dla jego zdrowia. No i byłem odrobinę zazdrosny, bo mojego Pączusia mogłem tylko ja gryźć. Ale najważniejsze, że udało się osiągnąć efekt i Juet skończył nie tylko z kagańcem na pysku, ale również z kajdanami na przedni i zadnich (?) nogach. Miałem go! W końcu go miałem! Potężny, umięśniony Karus był mój! Tylko, tylko mój! Cały, cały mój! Szarpnąłem Jueta za sznury, wyprowadziłem go z celi… i oczywiście wszedłem do najbliższego pomieszczenia. Bałem się, że lina pęknie, że mój niewolnik się zerwie i nie mogłem ryzykować długich spacerów. W końcu po tym, jak odzyskałem swojego Pączusia, to nie mogłem go stracić! Dlatego też wszedłem z nim do pomieszczenia, które okazało się być Izolatką, po czym spróbowałem założyć mu na szyję mocną obrożę, która była grubym łańcuchem przykuta do słupa znajdującego się na środku średniej wielkości pokoju.
- Uciekłeś mi… ale jak widać znowu wpadłeś w moje kopytka – stwierdziłem, przejeżdżając chrapami po jego szyi – Czemu jesteś… taki ubłocony? Nie pozwoliłem Ci się tak ubłocić! Kąpiele błotne nic Ci nie dadzą! Nigdy nie będziesz tak piękny jak ja! – parsknąłem, lekko go podgryzając.
- Co by tutaj z Tobą zrobić? – zastanawiałem się na głos – Tortury i kara za ucieczkę? Krycie? Doprowadzenie Cię do porządku? – rozważałem różne opcje, sięgając do jego ucha, by je chwycić w pysk i delikatnie possać. Ono chyba było mniej ubłocone? Aż tak bardzo Juet się nie zabrudził?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Maj 16, 2018 10:06 pm

/Kaganiec, przednie złączone razem, tylne złączone razem, obroża

Ciemne wnętrze zamku było klaustrofobiczne niczym wnętrze smoka. W wielu miejscach pochodnie, mające za zadanie rozświetlać drogę, były zgaszone. Czyżby SKZ dbało o środowisko? Może zwyczajnie oszczędzają na nowe narzędzia tortur? Może kiedyś o to zapytam? A może z łaski swojej nie?
Wracając do marnego oświetlenia. Karemu to chyba niewiele przeszkadzało, jego wzrok zapewne już się wystarczająco przyzwyczaił do mroku, może to pamięć mięśniowa prowadziła ogiera? Ja tak czy inaczej cały czas się potykałem. Ciekawe czy gdybym nie miał kajdan i nie był co chwila szarpany za sznur też bym się tak potykał. Co prawda dwie przednie były złączone tylko ze sobą a nie połączone z dwoma tylnymi, ale zawsze to jakieś utrudnienie.
Nasz spacer był względnie krótki. Może usłyszę stąd wrzaski i błaganie o litość wydobywające się z pyska tej zdradzieckiej gniadej podrywaczki. Byłoby miło.
Sala do której wleźliśmy była mała. Nie malutka, ale takich średnich rozmiarów mała. Rozejrzałem się dookoła i gdy z powrotem rzuciłem wzrok na karego wielki skórzany pas już leciał w moją stronę. Cofnąłem się wpadając na ścianę. Obroża zapięta a ja dopiero teraz machnąłem wściekle przednimi by się odgonić od molestanta.
Puszyste chrapy Pana dotknęły mojej szyi w miejscach gdzie błoto albo odpadło albo została tylko cienka warstwa brudu. Nie byłem pewien czy mogę odwzajemnić ten gest więc jedynie nadstawiłem się bardziej do głaskania.
-Nie chciałem tego, lecz zmusił mnie do tego TAMTEN ogier.-odpowiedziałem potulnie wypluwając to jedno słowo jakby było śmiercionośną trucizną.
Słuchałem jego i mimo iż oboje mieliśmy swoje potrzeby wolałem je chwilowo zignorować. Cóż w trakcie gdy ktoś atrakcyjny w ten sposób traktuje moje ucho ciężko mi to zignorować.
-Może najpierw pozwolisz mi się umyć?-zapytałem nieśmiało.-Nie chcę byś się o mnie ubrudził lub otarł.-wyraziłem moje obawy bezpośrednio.
Obaj jesteśmy dorośli nie musimy się zawsze ganiać, jak kot z myszą i zgadywać o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Maj 16, 2018 10:27 pm

Tak, pochodnie były zgaszone. Ale wbrew pozorom nie chodziło o kończące się SKZ limity na CO2, ale brakowało niewolników, którzy mogliby dbać o regularne zasilanie pochodni. Teraz, gdy w końcu zdobyłem własnego sługę, mogłem mu kazać się tym zająć. Oczywiście nie od razu. Jego trzeba było najpierw wyszkolić… czy raczej wytresować. Bo póki co nie był jeszcze gotowy do wystarczająco ofiarnej służby, jak mi się wydawało. Ktoś, o tak pięknej i bujnej grzywie jak ja, miał wysokie wymagania.

Zapiąłem Juetowi obrożę na szyję. Ten zaczął kopać przednimi nogami, ale po pierwsze były skute, a po drugie zrobił to odrobinę za późno. Gdy już miałem go na łańcuchu. Świetnie. Uśmiechnąłem się do niego z jakimś dziwnym połączeniem złośliwości i pożądania na pysku. Moje spojrzenie chyba sporo mówiło o uczuciu, jakie żywiłem do mojego Pączusia. Przejechałem chrapami po jego szyi, chcąc poczuć jego potężne mięśnie, które musiały lekko drgać pod wpływem mojego dotyku.
- Tak? On Cię zmusił? Wywrócił w jakieś bagno i tak długo w nim turlał, aż byłeś całkiem pokryty panierką? – prychnąłem w odpowiedzi, oczywiście nie wierząc w jego kłamstwa. Zabawiałem się chwilę jego uchem, aż je w końcu wyplułem.
- Umyć? – zawahałem się. Teoretycznie był to dobry pomysł. Ale czy ogier nie chciał wykorzystać momentu aby spróbować uciec? Poprzednio go myłem w fontannie, bo była po drodze. Ale teraz było to zbyt daleko. No ale chyba w Izolatce była jakaś woda? Jakiś wąż? Powiedzmy, że był. Podszedłem do ściany, biorąc węża i zacząłem polewać Jueta po grzbiecie, bokach, zadzie. Wszędzie, gdy dostrzegłem błoto. Przyjemna, ciepła woda z solarów umieszczonych na dachu, jak przystało na stado dbające o środowisko naturalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Maj 18, 2018 12:09 am

Po co ofiarna służba. Bierzesz niewolnika na smycz i idziesz na spacer po korytarzach zamczyska. No chyba, że nie masz kondycji i nie dasz rady wejść na tyle pięter ze sługą. Wyobraź sobie spojrzenia innych członków stada kiedy zobaczyliby cię idącego ze swoim "psem", który wykonywałby tą nieskomplikowana sztuczkę zapalania pochodni.

Jego spojrzenie mi schlebiało aż faktycznie zacząłem się zastanawiać dlaczego uciekłem. Może się wystraszyłem, nie byłem sobą, potrzebowałem chwili dla siebie, w samotności aby wszystko przemyśleć. Tak chyba o to chodziło. Mam nadzieję, że i teraz kary da mi choć chwilę spokoju na przetrawienie tego wszystkiego. Nie lubię gdy zdarzenia dzieją się zbyt szybko. Tracę wtedy wątek, gubię się i panikuję. Zamieram w bezruchu lub usiłuję się wyszarpać i ewakuować.
-Nie to, że zmusił. On mnie zaatakował gdy przechodziłem przez bagna. W trakcie walki się nieco..znaczy bardzo ubrudziłem.-naprostowałem tak aby nie było już żadnych wątpliwości.
Dlaczego on mi nie wierzy? Dlaczego mi to robi? Przecież wie, iż nigdy bym go nie okłamał, no chyba, że miałoby to go uchronić przed bólem. Czy on mnie teraz nienawidzi? To wina klaczy czy coś ze mną jest nie tak. Myśli kotłowały się w mojej głowie i gdyby konie mogły płakać to oczy na pewno zaszłyby mi teraz szklistą mgłą.
Niepewność i strach jego wobec umycia mnie przegrały z czymś..nie będę mówił czym bo sam nie wiem.
Znikąd na ścianie pojawił się szlauch. Możliwe, że był tu już wcześniej, ale go zwyczajnie nie zauważyłem. Ciężko jest cokolwiek zobaczyć kiedy oczy ma się wlepione w podłogę lub w Pana.
Gdy pierwszy strumień wody dotknął mojego ciała instynktownie odskoczyłem. W moim dawnym domu myto mnie w jeziorze lub zwyczajnie chlapano lodowatą wodą ze studni. Tutaj miałem prawdziwy olinkluziw. Nie chciałem dociekać skąd woda czerpie swoje ciepło, to nie ma znaczenia. Chciałem się umyć dokładnie, więc wszędzie gdzie jeszcze wyczuwałem zlepioną sierść nadstawiałem się i ułatwiałem dostęp do ubłoconych miejsc. Brunatna woda spływała ze mnie strumieniami, powoli odkrywając kolejne części mojego idealnego ciała pokrytego kruczoczarną sierścią, która oczyszczona przezroczystą cieczą lśniła jak wypolerowany metal.
Cicho mruczałem przymykając oczy zadowolony mogąc rozkoszować się relaksującą kąpielą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Maj 18, 2018 10:24 pm

Nie na smycz tylko na łańcuch. I nie niewolnika… a całe stado niewolników. I jeszcze lektykę do tego, bo wtedy kondycja nie będzie miała znaczenia. W trakcie spacerów to niewolnicy powinni się męczyć a nie właściciel! Tak, koniecznie musiałem nad tym popracować. Co prawda kiedyś już zaprzągłem Jueta do wozu… ale… ale nie wyszło to dokładnie tak, jak miało. Bo… bo widocznie mój Karusek wymagał dłuższego przyuczenia, czym oczywiście planowałem się wkrótce zająć.

Spiorunowałem swojego ukochanego sługę surowym wzrokiem.
- Tak? A czemu przechodziłeś przez jakieś bagna? Powinieneś być przykuty w lochu lub w mojej samotni! A nie włóczysz się po jakichś bagnach! – zarżałem na niego – Żeby to był ostatni raz! Resztę życia spędzisz w kajdanach! Na łańcuchu! A ja tego dopilnuję! Bardzo uważnie! – oznajmiłem mu pewnym tonem. Bo gdy był przykuty to mogłem być pewniejszy siebie, nie musząc się go obawiać. Wziąłem węża by doprowadzić mojego sługę do należytego stanu. Jako mój niewolnik musiał się odpowiednio prezentować. Oczywiście nie tak pięknie jak ja, bo tak śliczny to nie był nikt. Ale… ale też nie mógł być ubłocony. To by urągało mojej piękności! Zacząłem go więc polewać ciepłą wodą, powoli zmywając z niego błoto i wszelkie zanieczyszczenia. Na początku odskoczył ale chyba do niego doszło, że woda nie gryzie i jest przyjemna.
- Teraz wyglądasz lepiej! – oznajmiłem mu, odkładając wąż i zerkając na resztki wody z błotem, które znikały w kratce ściekowej. Wbiłem spojrzenie w jego umięśnione ciało a zwłaszcza zad. Ładna sztuka mi się trafiła… na dodatek cała moja! Zbliżyłem się, przejeżdżając po jego błyszczącej szyi… i parsknąłem z irytacją, gdy okazała się być mokra.
- Musisz wyschnąć… a póki co pora coś zjeść – postanowiłem, odchodząc od niego na chwilę, by rychło wrócić z wiadrami wody i owsa, które podstawiłem przed nim. Sam cofnąłem się do kąta, gdzie również zająłem się pochłanianiem owsa. W końcu, jak przystało na Fryza, lubiłem dobrze zjeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Maj 18, 2018 11:05 pm

To nie Karusek potrzebuje przyuczenia tylko Fryz jest słabym poskramiaczem i nauczycielem. Nie tylko Juet tak twierdzi, ale i całe stado porwanych przez fryza klaczy. Przypomnij ile procent złapanych koni mu uciekło. Jakieś 100%? Tak, na pewno nie mniej niż 100%.

Cały przyjemnie rozgrzany przez wodę stałem tak sobie i myślałem, jak ładnie wytłumaczyć karemu swoją obecność na bagnach. Nie lubię kiedy ktoś mnie okłamuje, poza tym jak wcześniej było mówione: Nigdy nie okłamię swojego Pana.
Jego reakcja na mokrą moją sierść cóż, nie zdziwiła mnie. Byłbym bardziej zaskoczony gdyby ten mimo wilgoci kontynuował podrywy. I tu widzimy metodę jedną. Chcesz aby kary dał ci spokój wejdź do jeziora lub innego zbiornika wypełnionego tlenkiem wodoru, sprawa załatwiona. Hłe hłe.
Nie muszę iść na dno sam.
Jego totalnie przyjazny ton był niesamowicie miły. Atmosfera była inna niż przy poprzednim spotkaniu. Wydawało mi się, że czarny traktuje mnie dużo delikatniej i pobłażliwiej. Wzbudzał tym moją sympatię, może powinien się tak zachowywać częściej?
Popatrzyłem na jedzącego kochanka. Był uroczy. Zadziorny i buntowniczy, potulny i wystraszony.
Schyliłem się i wsunąłem pysk do wiadra. Nabrałem nieco owsa i zacząłem go spokojnie przeżuwać. Drobne ziarna były miażdżone i rozcierane przez twarde zęby, które bez problemu mogą przegryźć skórę.
-Szedłem przez bagna, ponieważ szukałem klaczy.-zacząłem neutralnym głosem.-Twoje techniki mnie zafascynowały i chciałem je samodzielnie przetestować.-przyznałem odważnie.
Po tym wyznaniu stałem i oczekiwałem na ogromną naganę za to, że zamiast nim to zajmowałem się jakimiś chabetami. Może i nie obędzie się bez kary...
To wcale nie znaczy, że moje uczucia, jakie żywię do Espilca się wypaliły czy, że oprócz niego darzę miłością również inne konie. Zwyczajnie, ogier jest niesamowicie inspirujący. Szkoda tylko, że aby czerpać z jego nauk muszę z nim walczyć i mu uciekać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Maj 19, 2018 10:44 pm

Słabym poskramiaczem? Miałem grzywę! Ona była znacznie skuteczniejsza od wszystkich żałosnych technik! Każdy ulegał jej czarowi… było to jak magia. Czy to nie dziwne, że wiele takich określeń związanych z wyglądam jest powiązane z magią? Czarujący, uroczy? Bo tak ona działała. Wystarczyło zarzucić grzywą i wszystkie klacze (i ogiery!) były moje!

Opieprzałem go za włóczenie się po bagnach. Czy było mu przykro? Chyba tak… ale za mało! Powinno być mu… no bardziej przykro! Zdecydowanie bardziej! I jeszcze na dodatek był złośliwie mokry. Kazałem mu wyschnąć, ale nawet to Juet robił stanowczo zbyt wolno! Na pewno ze złośliwości. Więc dałem mu owies i sam zacząłem również coś podjadać.
- Szukałeś… klaczy? Jakim prawem?! Jesteś mój i tylko ja się mogę z Tobą zabawiać! Nie wolno zajmować Ci się klaczami! – opieprzyłem go. Nie miałem pojęcia o jakich technikach mówi, ale niespecjalnie chciało mi się mu wierzyć – Nie masz niczego testować! Bo testować to ja mogę na Tobie! – parsknąłem, zastanawiając się, co teraz zrobić.
- Tak… wyglądasz ładnie. Ale… ale można poprawić sierść! – oznajmiłem mu. Chwyciłem w pysk jakąś szczotkę i zacząłem nią jeździć po jego sierści. Zajadle go szczotkowałem. Skoro miałem się z nim zabawić… to musiał wyglądać odpowiednio. A jak skończyłem, to wziąłem olej i zacząłem go nim nacierać.
- Teraz Twoja sierść będzie piękna i błyszcząca – oznajmiłem mu, wcierając olej szmatką, którą trzymałem w pysku, w jego grzbiet, boki a przede wszystkim w umięśniony zad. Jeśli nie protestował, to gdy w końcu skończyłem, odłożyłem szmatkę, uważnie przyglądając się swojemu dziełu.
- Tak, teraz jest ok – stwierdziłem po chwili, biorąc jakiś bandaż, próbując mu owinąć ogon, tak jak się to robi kobyłom przed kryciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Nie Maj 20, 2018 9:55 pm

Wiedziałem, że mi się oberwie i to nie bez powodu. Skrzywiłem się nieco z przerażenia gdy ten krzyknął, nie chciałem go martwić, lecz musiałem zadbać o jego życie pośmiertne, jak wiadomo: ,,Kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie.".
Goryczą tą jest moja walka i bunt ściągające smutek i cierpienie na karego. Tym sposobem jego wejście w chmury jest gwarantowane. Ukłon w podziękowaniu dla mnie się należy, ale nie będę aż tak zachłanny.
Jego komplement sprawił, że moje czułe serce drgnęło w przestrachu i z zaskoczenia. Nagły przypływ radości nie mógł być powstrzymany przeze mnie, nieważne, jak bardzo się starałem. Szeroki uśmiech pojawił się na moim pysku. Nieco opuściłem łeb aby odrobinę ukryć swoje niedojrzałe zachowanie.
Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego, że mój wybranek tak zacznie o mnie dbać zwłaszcza po tym jak go potraktowałem. Zaczynałem się powoli wpędzać w poczucie winy. Dynamiczny masaż serwowany mi płynnymi i mocnymi ruchami Espilca był nadzwyczajnie relaksująco-odprężający. Dawno nikt mnie nie czesał, już zapomniałem, jak to jest być rozpieszczanym. Podczas zabiegu stałem sztywno by się nie kiwać. Widać mięśnie, potrzebne do dbania o sierść to fryz ma spektakularnie rozwinięte.
W ekstazie byłem kiedy Pan rozcierał na mojej sierści oliwę (oliwę z oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia na zimno mam nadzieję). Zabawne uczucie to było, powstała na mnie taka cienka powłoczka, która leniwie wchłaniała się to tu, to tam.
Ostatnie Namaszczenie.
Jakże mógłbym protestować i przerywać ten niemalże święty rytuał, rytuał, który zbliżał się do końca.
Pompa do krwi załomotała mi gwałtownie. To nie była arytmia tylko.. te wszystkie emocje gromadziły się teraz. Atmosfera robiła się cięższa, mistyczna, duchowo spokojna aż do kości.  
Zbliżał się do mnie z bandażem, już kiedyś to robił. Kto by pomyślał, że tak się za nim stęskniłem. Wystarczyło tylko kilka tygodni rozłąki aby łącząca nas boska więź stała się jeszcze mocniejsza. Cierpliwie acz z ponadprzeciętnym podekscytowaniem czekałem, aż Pan poprawnie przygotuje mnie, wedle swojego uznania, do obrzędu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Maj 21, 2018 8:34 pm

Po co on się przyznawał do takich rzeczy? Chyba powinien się domyśleć, że go opieprzę! Chociaż z drugiej strony również powinien wiedzieć, że mnie się nie da okłamać i że nie warto nawet próbować! Mógł więc… no jakoś inaczej to wszystko sformułować. A… wybrał może nie najgorszą drogę, ale na pewno bardzo złą. Prychnąłem na niego, by mu uzmysłowić, że takie zachowanie nie będzie tolerowane. Ani trochę!
- Co się tak cieszysz?! – zarżałem surowo, gdy Juet zaczął okazywać stanowczo za wiele wesołości. Na jego pysku powinien być ból egzystencjalny… a nie dzika radość! Myślał, że się to przede mną ukryje? Kątem oka to dostrzegłem, bo mimo wszystko się go bałem i oprócz przyglądaniu się jego umięśnionemu zadowi, od czasu do czasu zerkałem również na pysk, czy na pewno jest dobrze zabezpieczony kagańcem, nałożonym przez Jueta. Chciałem jeszcze coś mu nagadać, ale póki co wolałem się skupić na pielęgnacji Jueta, szczotkując go a następnie wcierając mu oliwę w sierść, by była ładna i błyszcząca. A następnie obandażowałem mu ogon, jak kobyle do krycia. I uśmiechnąłem się, oglądając swoje dzieło.
- Tak, pięknie wyglądasz – oznajmiłem mu – Chociaż… chyba jednej rzeczy tutaj brakuję – dodałem, odchodząc od niego… by po chwili wrócić z… gumkami do grzywy. Następnie zacząłem mu zaplatać koreczki. Sam bym sobie nigdy czegoś takiego nie zrobił, co by grzywy nie pognieść… ale on? Jemu to pasowało… do takiej zimnioczkowej sylwetki.
- No i teraz jakoś wyglądasz – oznajmiłem mu, powoli chodząc dookoła, to wodząc chrapami po jego sierści, to podgryzając go po ciele. Nie do krwi, ale wystarczająco, by to wyraźnie poczuł. W końcu stanąłem centralnie za nim, podgryzając go po nasadzie ogona.
- Brakowało Ci… dobrze wiesz czego? Wiesz, co Cię za chwilę czeka? – dopytywałem, wodząc pyskiem po jego umięśnionym zadzie a następnie wodząc chrapami po jego nogach, począwszy od ogona a skończywszy na pęcinach, na których były zapięte masywne kajdany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Maj 22, 2018 12:12 am

Oj. Ukarz mnie Panie..O tak..Ale ja byłem niegrzeczny...
Nieco przystopowałem z uśmiechem na jego uwagę, ale mimo tej nie zniknął on całkowicie z mojej facjaty.
Idealnie oporządzony stałem tak dumniutki, jak paw.
Czy Esp mówi do mnie czy prowadzi rozmowę ze sobą?
Kiedy odchodził obejrzałem się za nim. Niezły mi się trafił.
Czekałem cierpliwie aż ten zaplecie mi grzywę, co nie sądzę aby było łatwym zadaniem kiedy nie ma się palców. Czułem się naprawdę elegancko, taki zadbany to ja nigdy nie byłem. Ależ on mnie rozpieszcza. Jego ugryzienia były subtelne, przynajmniej porównując je do poprzednich. Niespiesznie przestępowałem z nogi na nogę. Cichy stukot kopyt roznosił się po pokoju.
Machnąłem ogonem w reakcji na podgryzanie. Nie było to aż tak efektowne gdyż włosie ogona było związane i nie dawało tego "Efektu Flagi".
-Podejrzewam co planujesz.-powiedziałem spokojnie nieco napiętym głosem.
Zjechał chrapami nisko. W odpowiedzi zacząłem przepychankę.
Wybiłem się lekko zadem, obiema nogami i zrobiłem delikatny wykop w tył. Nie chciałem go kopnąć, a jedynie wystraszyć i przypomnieć o swojej sile. Kopyta uderzyły mocno w ziemię i znów stałem stabilnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: .Izolatka.   

Powrót do góry Go down
 
.Izolatka.
Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: