KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 .Izolatka.

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 17, 2018 12:25 am

Nie zwróciłem uwagi na jego słowa. W końcu każdy może się mylić. Nikt ani nic nie jest idealne. Nawet jego grzywa. 
- Mycie się ma sens, gdyż chyba konie zwracają uwagę na to, czy śmierdzisz. Na dodatek samo dla siebie. Jedzenie ma sens, bo co z tego, że później będziesz głodny skoro jakbyś wcześniej nie zjadł to byś zmarł? Ty sobie dbaj o grzywę, w końcu jest taka długa, że bez tego pewnie by się źle czuło. Ale w przypadku koni ,o krótszej, to nie ma sensu. I nie mów mi, że ty coś takiego czułeś, bo to niemożliwe żebyś biegał. - prychnąłem. - Szampon działa znakomicie? To wspaniale.

- Dobrze odżywiony, w sensie gruby? Sam wcześniej to wspomniałeś. A może jednak... puszysty? Wolałbyś takie określenie? - zaśmiałem się. - Zadziwiasz mnie. Biegałem. Czyżbyś fryzie był jasnowidzem? - prychnąłem. Ostatnio dużo rzeczy zgaduje, bić brawa. - A jednak musisz się dużo nauczyć. Konie arabskie są głównie przeznaczone do sportu, ale także do pokazów. Jak to niektórzy określają... ' Reprezentujemy prawdziwe piękno '. - powiedziałem zgodnie z prawdą. - Fryzy sprawdzają się nawet jako konie zaprzęgowe. A do sportu też, ujeżdżanie. A więc możesz sobie ciągnąć wozy i to ty nadajesz się do pracy - prychnąłem. To prawda, tacy jak on spokojnie ciągną zaprzęg! A on mi tu wypomina, że ja jestem stworzony do pracy... Chyba sportów. Widziałem, że bierze jakiś sznur więc zacząłem ruszać się niespokojnie. W końcu nie chciałbym mieć związanych wszystkich kończyn. Podchodził od prawej, więc tą zadnią kończyną ruszałem. Oczywiście, lewą też, ale prawą starałem się nie pozwolić założyć sznurów. Jeżeli jednak dał radę przywiązać tą nogę do palika to mocno szarpnąłem przednimi kończynami. Jako, że były zawiązane mocno to poczułem ból na moich nogach, ale nie przestawałem. W końcu wyrwałem się tak mocno, że puściły. W sumie, niezależnie od tego czy udało mu się przywiązać moją nogę, i tak to zrobiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 17, 2018 12:48 am

Każdy się może mylić, ale istnieją rzeczy idealne. Właśnie moja grzywa!
- To jak konie zwracają uwagę, czy się śmierdzi, tak również zwracają uwagę na piękność grzywy! – wyjaśniłem mu. On… on chyba naprawdę był jakiś… głupi. Że tak prostych rzeczy nie mógł pojąć – Więc jaka jest różnica między myciem się i dbaniem o grzywę? – dopytywałem, bo tego nie wyjaśnił – A właśnie że galopowałem! Jakieś sto metrów! I to po równym! Nie z górki! – wyjaśniłem mu. Nie wierzył w moje możliwości? Mylił się. Potrafiłem pięknie galopować. Niezbyt szybko, niezbyt długo, ale efekty były piękne, jak płynąłem a wiatr rozwiewał mi grzywę. Co prawda wiele koni byłaby mnie w stanie dogonić nawet kłusem… ale nie zmieniało to faktu, że to był galop.

Położyłem uszy po sobie.
- Nie jestem gruby! Nie jestem puszysty! Jestem zgodny z typem rasy! My Fryzy po prostu dobrze wyglądamy! – odpowiedziałem mu, jakie wolę określenie – Chociaż w moim przypadku „w typie” rasy jest pochwałą. U Ciebie… raczej naganą – dodałem, uśmiechając się do niego złośliwie. Zresztą on potwierdził moje przypuszczenia. Biegał… czyli pracował fizycznie. Czyli nadawał się na niewolnika! – Co?! Prawdziwe piękno reprezentują tylko Fryzy! – prychnąłem – To kłamstwa! Brednie! Nie ciągniemy żadnych wozów! – zaprzeczyłem – Ale ty, jako mój niewolnik, będziesz! – zapowiedziałem mu.

Skoczyłem po jakąś linę i zacząłem się zbliżać do ogiera od prawej strony. W końcu rzuciłem się na jego zadnią nogę, chwilę się z draniem szarpiąc, nim w końcu przywiązałem ją do palika. Jeśli szarpał, to liny mogły być słabo i niedbale zawiązane… ale nie zmieniało to faktu, że nie zerkając na przednie nogi, zaatakowałem lewą tylną, ją również starając się przymocować sznurem do jakiegoś drewnianego palika, który wbiłem w ziemię. Jeśli nawet protestował i ją wyrywał, to wytrwale walczyłem. W końcu, skoro miał jedną tylną nogę przywiązaną, to z drugą powinno pójść łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 17, 2018 1:19 am

Przewróciłem oczami na jego gadanie o grzywie. Nie każdy zwraca uwagę na to! A żeby wiedział, że nawet nie każdy patrzy na jego grzywę. Tak, tą długą i gęstą z którą się chwali. 
- Różnica? Nawet nazwa to mówi. Myjesz się, swoje ciało. A grzywa... Dbasz o nią. I to głównie o nią. Czeszesz... Chyba ty najbardziej na całej Karsin powinieneś to wiedzieć - może... Różnica nie była duża, być może nawet różniła się tylko nazwą... Chociaż nie! Przecież do grzywy niektórzy używają specjalnych preparatów, używek... 
- Naprawdę? Chciałbym to zobaczyć! Ale wiesz, że łącznie się nie liczy? Tylko bez przerwy? - informowałem. Chciałbym ujrzeć jak fryz galopuje... Przecież on męczy się gdy zawiązuje liny, co dopiero biegając. 

- Doprawdy? Wcześniej jakoś sam wspomniałeś o byciu grubym, chociaż ja nic takiego nie powiedziałem - zakpiłem. W końcu sam tak powiedział. Naganą powiada?
- W jakim sensie naganą? Ja, mogę jak już być lepszy od innych arabów. Chociaż nie mówię, że taki jestem - Nie chciałem się przechwalać. Ale w sumie starałem się utrzymywać formę, jednak wątpię żeby jakimś cudem mi spadła. 
- A widzisz, nie tylko Fryzy - zaśmiałem się sztucznie. Tak niektórzy określali Araby, więc to musi być prawda. A na dodatek nie zaprzeczę. 
- Ciągniecie wozy, przykro mi, że poznałeś prawdę - oczywiście nie było mi go żal. A wręcz przeciwnie, dobrze mu tak.

Pomimo moich lekkich szarpanin ogierowi udało się zawiązać sznur na moją nogę. Jednak nie zwracał uwagi na przody - jego błąd. Przez to, że próbowałem uwolnić przednie nogi, nie zajmowałem się aż tak tylnymi. A więc udało mu się zawiązać lewą, mocniej niż prawą przy której się szarpałem. Jeżeli po przywiązaniu i drugiej nogi się odsunął, to wręcz w idealnym momencie, tak by dobrze zauważył, rozerwałem przednie liny. Nie zwracałem zbytnio uwagi na przeszywający mnie ból, ważne, że były wolne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 17, 2018 1:48 am

Popatrzyłem się na Valianta jak na idiotę. O czym on do diaska gadał?!
- Nazwa? Jaka nazwa? Myjesz ciało, myjesz grzywę. Dbasz o ciało, dobrze się odżywiając i ograniczając ruch, dbasz o grzywę. Nie wiem, jaką ty widzisz różnicę. Oczywiście grzywa jest znacznie ważniejsza… ale dobrze odżywione ciało też jest przecież istotne! – parsknąłem, nie rozumiejąc jego podejścia. Po czym spiorunowałem go wzrokiem, gdy zaczął się naśmiewać. Naprawdę potrafiłem przegalopować 100 metrów… ale nie zamierzałem tego robić, jeśli nie musiałem.

- Ej! Wspomniałeś! Albo zasugerowałeś! Albo przynajmniej pomyślałeś! Albo rozważałeś, aby o tym pomyśleć! – parsknąłem ze złością. Nie, nie byłem gruby! Tylko właściwie odżywiony, według fryzyjskich standardów!
- Naganą… bo araby się kojarzą ze zwinnymi, szybkimi i wytrzymałymi końmi. A to nie są zalety… bo świadczą o fizycznych robolach, co to ścigają się czy wozy ciągną! Za to fryzy się kojarzą z pięknem! – wyjaśniłem mu tę subtelną różnicę.
- A właśnie, że tylko Fryzy! I lepiej nie zaprzeczaj bo… bo inaczej sobie porozmawiamy! – zarżałem, chcąc uciąć tę dyskusję. Ja chyba wiedziałem lepiej, że tylko Fryzy reprezentują prawdziwe piękno! – Zamknij się! Nie ciągniemy żadnych wozów! A ty się gówno znasz! Jesteśmy skupieni na tym, by być pięknymi! Do wozów są shiry czy inne zimnioki! – prychnąłem. Jak on śmiał mi coś takiego sugerować?!

Po przywiązaniu jego prawej zadniej nogi, wziąłem się za lewą tylną. Tą już nie szarpał tak mocno, co w sumie mnie nie dziwiło. Skoro tamtą mu związałem, to zapewne uznał, że dalszy upór nie ma sensu. I gdy tylko ją przywiązałem, od razu stanąłem centralnie za ogierem po to, by go dotkliwie uszczypnąć w jego arabski zad.
- Przegrałeś. Widzisz? Przegrałeś. Masz nóżki przywiązane do posadzki. I jak się z tym czujesz? A ja… ja mogę z Tobą zrobić wszystko – oznajmiłem mu rozbawiony, skupiając wzrok na jego zadzie a następnie wpatrując się w zadnie nogi, że są przymocowane do posadzki linami i drewnianymi słupkami. Na przednie nie zwracałem uwagi, po i po co. Zacząłem się wycierać pyskiem o jego zad a następnie wodziłem chrapami po jego nogach od góry aż do pęcin, które sznurami były przymocowane do palików wbitych w ziemię.
- Wolę klacze, z ogierami… rzadko się zabawiam. Ale może warto, by Ci uzmysłowić, gdzie Twoje miejsce? – zastanawiałem się na głos, podgryzając go po nasadzie ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 17, 2018 3:52 am

- Oczywiście, że dobrze odżywione ciało jest ważne. Jeżeli dba się o swoją wagę. Ale wiesz... Dla niektórych grzywa nie jest tak ważna jak reszta ciała. Znaczy, też o nią dbają, chociaż powierzchownie. Zresztą chyba na całej Karsin tylko ty masz manię na punkcie swojego wyglądu, a jeszcze bardziej samej grzywy, więc nie pytaj się mnie - kogoś kto praktycznie się na tym nie zna. Powinieneś umieć odróżniać różne rzeczy - powiedziałem. W końcu nie powinien się mnie o to pytać, sam powinien to wiedzieć! Zauważyłem jego piorunujący wzrok, ale nie zwróciłem na to uwagi. I tak mu nie wierzyłem, że dał radę.

- Wspomniałem, że jesteś podobny do kuca, a ty wyskoczyłeś z wagą. Przecież nie każde kuce są grube. Ale ty upodabniasz się chyba najbardziej do Szetlanda, a one trochę tego mają - a to, że o tym pomyślałem to nie znaczy, że musiał tak powiedzieć. Przecież Fryz raczej nie czyta mi w myślach... Położyłem uszy po sobie słysząc jego słowa.
- A właśnie, że to są zalety. Zwinność, szybkość i wytrzymałość są potrzebne. Ja bynajmniej bym uciekł, albo chociaż dałbym sobie radę z innym koniem lub drapieżnikiem. A jak nie wyobrażam sobie ciebie biegającego, tak samo nie wyobrażam sobie jakbyś miał walczyć - prychnąłem. A to prawda, jakoś w mojej głowie nie chce się pojawić obraz Espilce'a walczącego, lub uciekającego od innego stworzenia. 
- Ale skoro inni tak mówią to musi być w tym prawda. A ja nie zaprzeczę, jesteśmy pięknymi końmi - dalej to ciągnąłem. W końcu byliśmy jedną z najpiękniejszych ras koni, każdy z nas musiał coś w sobie mieć. 
- Często spotyka się Fryzy ciągnące powozy, bryczki czy coś takiego. Więc Espilce, nie ładnie kłamać. Chyba, że nawet obeznany w swojej rasie nie jesteś. A co do tego się zgodzę, konie pociągowe są głównie do tego stworzone. Ale nie tylko one mogą ciągnąć wozy. A jak już o tym wspomniałeś, to Araby nie są ' innymi zimniokami ' - prychnąłem. W końcu, wcześniej mówił, że nadaję się na ciągnięcie wozu, a teraz, że Shiry i inne zimnokrwiste. Niech się w końcu zdecyduje.

Fryzowi udało się zawiązać obie zadnie nogi. Po uwiązaniu lewej chyba nie zwrócił uwagi na przody, ani nie usłyszał dźwięku rwania lin. A to dobrze, mogę mu zrobić niespodziankę. Ale nie spodziewałem się, że ugryzie mnie w zad. Oczywiście, położyłem uszy po sobie, niech wie, że nie toleruję tego. Chciało mi się śmiać na jego słowa, bo on faktycznie nie wiedział, że uwięzione są jedynie zadnie, ale w porę się powstrzymałem. 
- Ależ oczywiście, przegrałem. Ale mi smutno. Czuję się źle... Jaki ty jesteś okrutny - wszystko wypowiedziałem z sarkazmem. Pomimo tego, że chcę aby myślał, że jestem całkiem uwięziony, nie miałem zamiaru być dla niego miłym. Nie zasłużył sobie na to. Gdy zaczął przejeżdżać chrapami po zadzie i nogach miałem ochotę się wyrwać i wykrzyczeć mu w łeb, że ma mnie w końcu zostawić. Ale stałem sztywno. 
- Jasne, chyba każdy normalny ogier woli klacze. Ja bardzo dobrze wiem gdzie jest moje miejsce, a na pewno nie jest ono tutaj, więc nie musisz tego robić - prychnąłem. A gdy podgryzł nasadę ogona mocno nim machnąłem, próbując trafić go w łeb. Mam nadzieję, że dałem radę. Dużo mi to nie da, ale zawsze coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 21, 2018 12:02 am

Położyłem uszy po sobie. Drań mylił się! Zdecydowanie się mylił i na niczym nie znał! I jeszcze był głupi a jego grzywa była brzydka!
- Tak, dobrze odżywione ciało i odpowiednia waga jest ważna – nie można być wychudzonym jak ty! – prychnąłem, bo miałem wrażenie, że drań nie rozumie, że odpowiednia waga jest wtedy, jak się ma gustownie zaokrągloną figurę jak na Fryza przystało, a nie jest się wychudzonym jak koń od wyścigów czy innych rajdów – Dla kogo niby grzywa nie jest ważna? Chyba dla takich Kucy jak ty, którzy mają ją krótką! I pewnie masz jeszcze rozdwajające się końcówki! – prychnąłem z pogardą – Nie mierz innych swoją miarą! Wszystkie, ale to wszystkie konie, z wyjątkiem Ciebie Kucu, cenią piękną, długą, bujną grzywę! – zapewniłem go.

Położyłem uszy po sobie znowu, gdy ten zaczął mówić o wadze.
- Mówiłem Ci, że jest prawidłowa! To ty jesteś wychudzony! Ale i tak jesteś kucem! Wychudzonym kucem! I… i zamknij się! – prychnąłem na niego, trochę się gubiąc. Bo coś mi się nie zgadzało. On był kucem, ale kuce są grube… więc… więc jakoś musiał być wychudzonym kucem. Jakoś tak. Nieważne.
- Wcale nie są zalety! Najważniejsza jest grzywa! A zwinność, szybkość i wytrzymałość to cechy koni sportowych, roboczych, użytkowych. Które tracą czas na pracę czy ćwiczenia, zamiast dbać o grzywę! – wyjaśniłem mu swoje podejście. Czy on mnie w ogóle rozumiał. Może i miał trochę racji gdy wspomniał o ucieczce czy walce… ale przecież nie przyznam mu racji! Gdybym był inny, to wiele różnych koni by mi nie zwiało z Juetem na czele. Ale… ale lepiej być pięknym i czasami stracić więźnia, niż właśnie być takim użytkowym mułem czy wyścigowym chudzielcem!
- To dobrze, że sobie nie wyobrażasz mnie walczącego! Jestem stworzony do Wyższych celów! Do wyglądania! – wyjaśniłem mu – I nie jest prawda, że inni tak mówią. A nawet jeśli tak mówią, to mogą się mylić! – dodałem. Może i był… był w pewien sposób piękny. Tutaj nie zaprzeczałem. Ale nawet nie umywał się do mnie – Nieprawda! Nie ciągniemy! Wyglądamy! – zaprzeczyłem krótko i uderzyłem kopytem o ziemię, pragnąć uciąć tę głupawą dyskusję. Bo to przecież ja miałem rację! Zawsze! W końcu byłem Fryzem! A Fryzy zawsze mają rację bo są piękne! Już miałem dość tego całego gadania. Coraz bardziej się plątałem. Był arabem a jednocześnie zimniokiem. Był kucem ale chudym. No… coś gdzieś tutaj było nie tak. Ale… ale nie miałem zamiaru zmieniać zdania. Zawsze uważałem, że jeśli fakty są sprzeczne z moim światopoglądem, to tym gorzej dla faktów!

Przywiązałem jego zadnie nogi, uszczypnąłem go w zad i uśmiechnąłem się widząc, jak się szczurzy. Dobrze, niech zrozumie, że sprzeciwianie się mi to bardzo zły pomysł! Napawałem się na głos swoim wielkim triumfem… ale on oczywiście wszystko zepsuł, mówiąc z jakimś tam smark… smarkazmem, czy czymś takim.
- No i po co ta aronia? Tylko pogarszasz swoją sytuację! Przegrałeś i to fakt! Więc dość tego smarkazmu! – prychnąłem na niego zirytowany, wycierając się pyskiem o jego zad i nogi.
- Ale to, że jak każdy normalny ogier wolę klacze… nie oznacza, że nie chcę od czasu do czasu… pewnego urozmaicenia – oznajmiłem mu, podgryzając go po nasadzie ogona i kwiknąłem z bólu, gdy oberwałem ogonem – I nie, chyba nie znasz swojego miejsca! – prychnąłem i nie tracąc czasu spróbowałem na niego naskoczyć, momentalnie obejmując go przednimi nogami za boki – Pora Ci w końcu wytłumaczyć, że jesteś żałosnym koniem, który ma się słuchać! – zarżałem i ugryzłem go mocno w kłąb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 21, 2018 1:01 am

Pokręciłem łbem na jego słowa. Trzeba mu w końcu chyba coś wyjaśnić.
- Araby są chudszymi końmi od fryzów... Dla ciebie jestem wychudzony, chociaż to nieprawda - prychnąłem. Waga zależała od rasy, więc nie byłem zbyt chudy! Mieściłem się w średniej wadze arabów, może w tej niższej, ale wciąż nie byłem wychudzony.
- Sądzę, że dla takich koni które nie przejmują się swoim wyglądem, albo dla takich, które mają krótką grzywę - powiedziałem. Ja... Należałem do takich koni. Może nie miałem najdłuższych włosów w całej Krainie, ale najkrótszych na sto procent też nie. Skoro fryz wypomina mi to teraz, to niech spotka konia z jeszcze krótszą grzywą! Nie wiem... Achały mają zazwyczaj bardzo krótką, albo po prostu konie które miały obcinaną. Achały chyba też mają taką krótką dzięki temu... Zresztą, to nieważne!
- A żebyś wiedział, że nie wszystkie - prychnąłem. A co do moich końcówek, to tak naprawdę nawet nie wiedziałem.

- Czy ty dalej będziesz stawiał na swoim? - zapytałem już zirytowany. Słyszałem, że zaczął się jąkać, gubić w swoich słowach. I bardzo dobrze.
- Te cechy są zaletami. A my, araby, nawet z takimi cechami, które twoim zdaniem są wadami, sprawujemy się świetnie jako konie pokazowe. A wy? Fryzy są końmi pokazowymi, ciągnącymi wozy, bez wcześniej wymienionych, DOBRYCH cech. A co z tego wynika? Araby są lepsze - wyprawiłem mu średniej długości wykład o cechach arabów. Ale co prawda to prawda, araby nadają się do sportów jak i pokazów. A fryzy? A fryzy to pokazów i ciągnięcia wozów! A to znaczy, że jesteśmy lepsi i bardziej użyteczni.
Podczas gdy on zastanawiał się nad czymś, ja myślałem jak spróbować mu zwiać. Mogę jakoś zdjąć zadnie kajdany, bo przednie już są. Niestety, drzwi są zamknięte i jeszcze pozostałaby sprawa obroży i kagańca. Z tym drugim byłoby zapewne łatwiej niż z pierwszym. Ale moje przemyślenia przerwał jego głos.
- Koń stworzony tylko do oglądania nie jest użyteczny. To znaczy, nikt nie będzie cię chciał. Co z tego, że będziesz wyglądał i pachniał, skoro jak nadejdzie niebezpieczeństwo, to jedyny twój ratunek to schowanie się? Jesteś zbyt wolny żeby uciec, i zbyt wolny żeby walczyć. Chociaż nawet z tym schowaniem się może być problem... - po ostatnim zdaniu zaśmiałem się sztucznie. A gdy znów wspomniał o tym, że fryzy nie ciągną wozów, położyłem uszy po sobie.
- Ty swoje, ja swoje. Chociaż i tak wiemy kto ma rację - prychnąłem. Po chwili dodałem coś.
- Ja - oczywiście, postawiłem na swoim. Powinien się douczyć o swojej rasie, czyż nie?

Dałem sobie przywiązać w końcu te nogi. Ale niech nie myśli, że wygrał. Oczywiście, szarpałem się gdy uszczypnął mnie w zad.
- Wcale nie przegrałem - prychnąłem ze złością. A gdy usłyszałem ostatnie słowo... Zacząłem się śmiać. Aż nie mogłem się opanować. Jak to niektórzy mówią... Aż mi się łezka w oku zakręciła.
Gdy wycierał pyskiem o zad i nogi, ruszałem tymi, które dotykał. Tak, by jak najmniej mu to wychodziło. Położyłem uszy po sobie, po jego słowach. Niech do tego jego urozmaicenia weźmie sobie kogoś innego, bo wkurzony arab to niebezpieczny arab. Zwłaszcza większy od swojego porywacza. Szczęście, że trafiłem ogonem. Może nie dało to dużo, ale jednak wziął łeb.
Po chwili on... On na mnie naskoczył! Wkurzyłem się, miałem zamiar wyrwać już te przednie nogi, ale powstrzymałem się. Ugryzł mnie w kłąb, więc ruszyłem tylną częścią ciała, nogami, zadem, zacząłem po prostu się wiercić. Później użyję... Zapasowej broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 21, 2018 9:30 pm

No nie, drań znowu kręcił łbem. Że też mu on jeszcze nie odpadł!
- Araby są chudsze of fryzów bo są wychudzone. A Fryzy nie są grubsze od arabów bo Fryzy nie są grube… tylko Fryzy są… są… – zawahałem się, szukając odpowiedniego wyrazu – są… bardziej postawne… bo są postawne – przytaknąłem mu. I spiorunowałem go wzrokiem.. Mylił się! Znowu się mylił! I sugerował, że więcej koni się myli.
- Jak ktoś nie przejmuje się swoim wyglądem to jest idiotą i ignorantem. Ale jak ktoś ma krótką grzywę, to z tym większą zazdrością patrzy na konie, które mają tak piękną, długą i bujną grzywę jak ja! Zrozum to w końcu! Każdy koń, z wyjątkiem może tych kilku, dobrze wie, że grzywa jest najważniejsza! – wyjaśniłem mu, podnosząc głos. Miałem dość tych jego bredni!

- Tak, będę stawiał na swoim! Bo jestem Fryzem! A Fryzy zawsze mają rację! – wyjaśniłem mu. A później mówiłem dalej… aż całkiem się pogubiłem w swoich słowach, co mnie na chwilę uciszyło i pozwoliło temu draniowi dojść niestety do słowa.
- Nieprawda, nie są zaletami! I wcale nie ciągniemy wozów! Chyba lepiej wiem! W końcu jestem Fryzem! – upierałem się dalej i położyłem uszy, gdy stwierdził, że araby są lepsze – Nie są! Fryzy są lepsze i ładniejsze! Odszczekasz to wkrótce! – zapowiedziałem mu. I jeszcze bardzie położyłem uszy po sobie, gdy ten dalej mnie obrażał, insynuując jakieś brednie.
- Wyglądanie jest najważniejsze! A użyteczne konie to robole do pracy fizycznej, których nic nie szanuje! – parsknąłem, próbując mu bezskutecznie przemówić do rozsądku… ale on… kompletnie nic nie rozumiał!
- Tak, wiemy kto ma rację! – przytaknąłem, zerkając na niego wrogo. Bo to oczywiste, że rację miałem ja! – Ja! Ja, ja, ja! – zarżałem głośno, próbując go przekrzyczeć.

Zaśmiałem się, gdy Valiant prychnął, że nie przegrał. Dalej nie rozumiał, jak bardzo się mylił? No to pewnie wkrótce to do niego dotrze! Wcześniej lub później. Jeszcze miałem coś mu powiedzieć, ale jego śmiech całkiem mnie zaskoczył. Co go tak bawiło?! Zmrużyłem oczy zerkając na niego wrogo. A następnie po prostu na niego naskoczyłem, chcąc mu wreszcie pokazać, gdzie jego miejsce. Uśmiechnąłem się czując, jak Valiant się pode mną wierci, jak próbuje się ruszać na boki niczym jakiś wąż. Ale z powodu przywiązanych sznurami zadnich nóg nie na wiele mu się to zdało.
- Co? Nie podoba Ci się? – spytałem rozbawiony, znowu go gryząc. Czułem, jak spina mięśnie, jak te się prężą. Robiło wrażenie. Chociaż też przypominało, że to jakiś koń do pracy czy tam innych rajdów – Silny, zwinny, sam raz na sługę i niewolnika – pochwaliłem go, próbując w niego wejść – No, pokaż jak się szarpiesz. Jak się rzucasz i jak walczysz. Silny, zwinny i wytrzymały. Jak jakiś zimniok! – dalej się z niego naśmiewałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Lut 22, 2018 12:38 am

Zaśmiałem się krótko, słysząc jak fryz gubi się we własnych słowach. 
- Każda rasa ma swoją wagę. Ja nie jestem wychudzony. Nie wiem jak to jest u ciebie, nie zdziwiłbym się jeżeli przekraczałbyś normę - wypowiedziałem. Co do wag poszczególnych ras aż tak się nie znałem... Ale raczej nie pomyliłbym się dużo.
Prychnąłem pod nosem na jego słowa.
- Skoro konie z krótką grzywą, z pewnością patrzą na te z długą grzywą, z zazdrością, to dlaczego ja tak na ciebie nie patrzę? - czyżby Fryz zaczął się denerwować? Dla mnie lepiej, dla niego gorzej.

Zaśmiałem się. Takich bredni chyba dawno nie słyszałem.
- Fryzy mają zawsze rację? Proszę cię, kto ci takich głupot naopowiadał? - prychnąłem. Chyba próbował coś jeszcze powiedzieć, ale na tyle gubił się w swoich słowach, że mu się nie udało.
- Fryzem, który wie mniej o swojej rasie niż Arab? - znów się zaśmiałem. Chyba za dużo tego robię w jego towarzystwie. 
- Niby co odszczekam? Prawdę? A czy to czasami Araby nie są ulubioną rasą większości? - prychnąłem. I to niby Fryzy są lepsze i ładniejsze? Zdecydowanie też dużo pytań zadaję... On jest dziwny, źle działa na innych.
- W takim razie Araby to już w ogóle muszą być wyjątkowe! Nie dość, że użyteczne, to jeszcze piękne. Nadajemy się do zawodów jak i pokazów. A Fryzy? W ujeżdżeniu was próbowano, to dostawaliście najmniejszą ilość punktów - można by powiedzieć, że wyśmiałem jego rasę. Ale co prawda to prawda, konie Fryzyjskie nawet do głupiego ujeżdżenia się nie nadają. A Araby to są wszechstronne, ładne konie... Powinien w końcu przyznać mi rację... A nie, jak on to powiedział? Fryzy mają zawsze rację! 
Nie miałem zamiaru zdzierać głosu, więc Espilce łatwo mnie przekrzyczał. Chociaż to oczywiste, że ja miałem rację. On po prostu nie przyjmował wiadomości, że Fryzy ciągnęły wozy! A ktoś kiedyś w końcu musiał go uświadomić, i jak widać padło na mnie.

Śmiał się, po czym zdziwił się, gdy śmiać zacząłem się ja. Ale to jego 'nowe' słowo było śmieszne, gdyby wiedział o co chodzi pewnie sam zacząłby robić to co ja. Smarkazm. 
Po chwili role znów się odwróciły... To ja byłem zdziwiony. On... On na mnie naskoczył! Postanowiłem nie używać jeszcze przednich nóg, chcąc zaskoczyć go tym później. Więc wierciłem się, ale to nie dawało dużo. 
Położyłem uszy na jego pytania. Oczywiście, że nie podobało mi się! Już nawet nie robiłem sobie dużo z jego ugryzień. Dalej nic nie mówiłem, jak znów wypominał mi na jakiego niby sługę i niewolnika się nadaję. Chociaż wcześniej dyskutowaliśmy na ten temat dużo! Ale po jego kolejnych słowach... Nici z moim planem. Nagle wyrwałem przednimi nogami. Powinno to zaskoczyć ogiera, więc mocno podrzuciłem zadem. Próbowałem jeszcze zerwać sznury na zadnich, lub chociaż jednej zadniej nodze. Przodami starałem się wybić jak najwyżej. Miałem nadzieję, że Fryz będzie na tyle oszołomiony lub coś, żeby zwalić go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Lut 22, 2018 8:57 pm

Spiorunowałem go wzrokiem? Czemu się śmiał? Przecież każdy może się pogubić we własnych słowach! To nie były proste tematy! Tylko… tylko bardzo zaawansowane tematy!
- Tak, każda rasa ma swoją wagę! Ale masa Fryzów jest najwłaściwsza! – parsknąłem i aż ze złości uderzyłem kopytem o ziemię, słysząc jego obraźliwą sugestię. Ja? Ja przekraczam normę?! – Chyba ty! – prychnąłem. Chociaż… chociaż przed chwilą mówiłem, że jest wychudzony. Ale… nieważne. Może nie zauważy – Bo ty jesteś… ślepy! Ślepy, głupi i się na niczym nie znasz ty wychudzony Kucu przekraczający normę! – wydarłem się na niego.

- I tak, zawsze mamy rację! – dodałem, bo on… bo on nigdy nie miał racji! Nigdy! A zawsze ja ją miałem! – A ty… ty na niczym się nie znasz! – zaprotestowałem gdy sugerował, że wie więcej o mnie niż ja sam. Jasne!
- Nie są! Wszyscy podziwiają Fryzy! – stwierdziłem autorytarnie. A skoro nigdy się nie myliłem, bo byłem Fryzem to i teraz nie mogłem się mylić – Może i jesteście użyteczne, ale to wada! A piękne to jesteśmy my! – zarżałem. Nie protestowałem, że mieliśmy kiepskie wyniki. To był powód do dumy! W końcu liczy się wygląd a nie jakieś żałosne, ujeźdźeniowe punkty!

Czułem, że ogier się pode mną zawzięcie wierci… i nie powiem, bawiło mnie to. Czułem jego potężne, spinające się mięśnie i… zdecydowanie było to bardzo ciekawe odczucie. Tak, zwinny, silny, umięśniony… robił wrażenie, jak na żałosnego araba, niefryza. Ugryzłem go w kłąb, próbując go przywołać do porządku… gdy nagle wyrwał przodami do góry (?). Ale… przecież jego przednie nogi były przywiązane?! Zarżałem przeraźliwie, gdy mnie majtnęło do tyłu. Co prawda moja masa go przyciskała do ziemi, utrudniając stawianie mu dęba… ale z drugiej strony, gdy już go stanął, to siła bezwładności zrobiła swoje i delikatnie się z niego zsunąłem. Ale… ale to nie wystarczyło, bym zleciał. Podbił zadem, ale to nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Z przywiązanymi do posadzki tylnymi nogami nie mógł za wiele zrobić. A ja… ja próbowałem przesunąć ciężar na jego przód, by utrudnić mu dalsze stawianie dęba.
- Spokój! - zarżałem głosem zdradzającym skrajne przerażenie, próbując go ugryźć w kłąb. Jeśli dalej wił się pode mną i wiercił a do tego próbował dębować, to po chwili zacząłem tracić równowagę. Próbowałem ją odzyskać, przytrzymując się go zębami za kark. Przestało mnie to bawić. Zaczęło przerażać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Lut 23, 2018 11:47 pm

- Oczywiście, wszystko co u Fryzów jest idealne - zaśmiałem się krótko. On tak ślepo wierzył w to, że jego rasa jest najlepsza... Aż mogłoby mi zrobić się go żal. Jednak nie zrobiło. Wzrokiem podążałem za jego kopytem. Coraz agresywniejszy się robił. Tak na niego działam? Kładzenie uszu po sobie, tupanie nogą... No, no, Espilce, robisz postępy.
- W końcu jestem wychudzony, czy przekraczam normę? - znów się zaśmiałem. Fryz był strasznie niezdecydowany, raz mówił jedno, raz drugie.
- O ile się nie mylę, nie można być za chudym i jednocześnie zbyt grubym - wyjaśniłem Fryzowi. Jednak... Na sto procent to był niemożliwe, więc dodałem jeszcze coś. - Ha, na pewno się nie mylę.

Zaśmiałem się. Znowu. On źle działa na innych! Zdecydowanie! Chyba w całym swoim życiu, nie śmiałem się tyle, ile z nim.
- Widzisz jaki zabawny jesteś? Ciągle mnie rozśmieszasz - powiedziałem zgodnie z prawdą, to, o czym ciągle myślałem.
- Znam się bardzo dużo! Więcej niż ty, Fryzie - wiedziałem bardzo dużo o rasach koni, więc nie mógł mi zarzucić, że się nie znam. Bo znam się bardziej niż on. Przecież Espilce wierzy, że jego rasa zawsze ma rację! Też mi coś. - Pięknych jest tyle koni... Różniących się od siebie. A wy? A wy wszystkie takiej samej maści! Każdego można pomylić, wyglądacie tak samo. I gdzie niby piękno w takich koniach? A nawet, niby w waszej grzywie. A teraz wyobraź sobie, że nie wszystkie Fryzy mają długie... Czasami mają ścięte, po prostu krótkie - tyle rzeczy mu tłumaczyłem... Jak jakiś nauczyciel, którym nie byłem.

Oczywiście, że nie podobał mi się jego naskok na mnie. Nie byłem klaczą! Nici z moim planem, gdy usłyszałem jego słowa, pytania. Zdenerwowałem się, przez co w końcu wybiłem przodami. Zaskoczyło go to? I dobrze, tak miało być. Rzuciło nim trochę do tyłu, usłyszałem jego przerażone rżenie. Oczywiście, wybicie nie było duże, wysokie, ale jednak było. Podbicie zadem również nie zdziałało dużo... Ale, ale ja się nie poddam. Nie, dopóki on jest na mnie.
Przerażenie w jego głosie tylko mnie satysfakcjonowało. Nie miałem zamiaru być spokojnym, przestać, dopóki on nie zejdzie. Dalej starałem się wyrywać, stawałem nisko dęba, wiłem się... Wszystko, by w końcu zszedł! I opłaciło mi się to, czułem jak zaczął tracić równowagę. Ale on nagle... Złapał mnie zębami za kark. Zabolało, to oczywiste, ale nie aż tak, żeby zaprzestać czynności. Zarzuciłem mocno szyją, jak najbardziej ruszając kłębem, żeby puścił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 24, 2018 12:52 am

Zawahałem się. No, tym mnie zaskoczyło. Przed chwilą pyskował… a teraz przytaknął, że wszystko u Fryzów jest idealne? Tutaj miał rację. Tylko… tylko niepokoił mnie jego ton. W końcu zrozumiał, że utrudnianie nic nie da? Trochę mu to zajęło, ale dobrze, że w końcu doszedł do tego oczywistego wniosku. Tylko… tylko czemu się tak śmiał? Czyżby to była ta cała aronia? Spiorunowałem go wzrokiem. Tak na wszelki wypadek.
- Dokładnie! – przytaknąłem mu – Idealne! – prychnąłem. Na tyle wściekle, by nie próbował tego podważać – Nie pyskuj! Dokładnie tak! – próbowałem mu przerwać jego wywód, gdy zaczął się złośliwie czepiać szczegółów. Logiką mi tutaj wyjeżdżał? Nie zamierzałem się dać się w ten sposób prowokować. Logika to było coś, co się zdarzało innym. Ja tam wolałem ją ignorować, gdy nie zgadzała z moimi światopoglądem – Takie Kuce jak ty jak widać mogą! – zarżałem, chcąc uciąć tę głupawą dyskusję, bo w końcu każda dyskusja jest głupawa, jeśli racja jest po stronie kogoś innego.

Położyłem uszy po sobie, gdy drań zasugerował, że jestem zabawny. No teraz już przesadził! Uważa, że zna się lepiej ode mnie na czymkolwiek? Zaraz to wszystko odszczeka! Przeprosi za wszystko!
- No właśnie! Skoro to idealny wygląd, powszechny, uniwersalny wzorzec piękna, to chyba oczywiste, że my wszyscy, Fryzy na całym świcie, tak wyglądamy. Jeśli się ustawi konie od najbrzydszych do najpiękniejszych… to na końcu, na tym najpiękniejszym skraju, będziemy właśnie my. Wszystkie takie same Fryzy, wszystkie najpiękniejsze. Bo skoro to idealny wygląd, to właśnie wszyscy tak wyglądamy! A inne rasy nas tylko nieudolnie naśladują! – wyjaśniłem mu, wściekłym parsknięciem.

Podbicie przodem delikatnie wybiło mnie z równowagi. Zarżałem przeraźliwie, ale jakoś się utrzymałem. Póki co, bo z każdą chwilą było coraz ciężej, coraz gorzej. Wyrywał się, szarpał, wił, rzucał – niczym ryba wyrzucona z jeziora. Coraz bardziej się męczyłem, moje ruchy były coraz wolniejsze. Ugryzłem go więc za kark, mając nadzieję, że go to przywoła do porządku… ale to nie pomagało. Valiant nie tylko nie przestał, co miałem wrażenie, że nawet zaczął się rzucać mocniej. Jego gwałtowne zarzucenie szyją spowodowało, że mi się trochę wyślizgnął, a nagłe ruszenie kłębem, za którym z powodu masy nie nadążyłem spowodowało, że puściłem go. Kolejne szarpnięcie drania całkiem zaburzyło moją równowagę i zacząłem lecieć do tyłu, po kolejnym wierzgnięciu. Przeraźliwie zarżałem i z głośnym hukiem wylądowałem na ziemi. Byłem wściekły. Powoli zacząłem się podnosić.
- Pożałujesz! – prychnąłem, ciężko dysząc ze zmęczenia. Teraz przesadził!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Mar 01, 2018 8:47 pm

Znów zaśmiałem się kręcąc łbem. Najwyraźniej nie zrozumiał o co mi chodziło. Oczywiste, że nie mówiłem tego szczerze. Myślał, że sądziłem tak naprawdę? Mylił się, bardzo się mylił. Nigdy nie zmienię mojego zdania, Fryzy nie są idealne! Nie chciało mi się już pyskować na te jego stwierdzenia, że jego rasa jest idealna... Brakło mi słów na jego głupotę. Coś nie udało mu się przerwać mojej wypowiedzi, bo powiedziałem wszystko do końca. Znów pokręciłem łbem i ciężko westchnąłem. On myślał nielogicznie... Jak można być wychudzonym i zbyt grubym jednocześnie?!
- Ty za to jesteś nadto gruby - odpowiedziałem na jego ostatnie słowa. Mam nadzieję, że więcej nie otworzy tego jego pyska.

Fryz znów położył uszy po sobie. Musiałem go denerwować, oczywiście wzajemnie, ale przy mnie to pobija rekordy! Na pewno!
- Nieudolnie naśladują? Araby w niczym was nie naśladują, wyglądamy inaczej, a o wiele ładniej - prychnąłem, wiedząc, że Espilce zacznie się zaraz wykłócać. Ominąłem wcześniejszą część jego wykładu... Była zdecydowanie nudna. - Przypominam, że to my jesteśmy wzorcem piękna, jednymi z pierwszych koni, początkiem większości ras! A nie wy, Fryzy, mieszańce jakieś - prychnąłem. Spodziewać się można, że ogier się wkurzy na moje określenie, ale no cóż.

Pomimo podbicia zadem, dalej się utrzymywał. Wyrywałem się dalej, rzucałem, szarpałem... Jak ryba wyrzucona z wody to dobre określenie. Słyszałem i czułem, jak Fryz męczył się coraz bardziej, dlatego nie przestawałem swoich ruchów, pomimo tego, że również się męczyłem. Nagle te ostatnie kilka ruchów, zarzucenie szyją, ruszanie kłębem, oraz kolejne szarpania spowodowały to, że w końcu puścił po czym spadł. W końcu! Usłyszałem huk, więc obróciłem głowę, patrząc triumfalnie na Fryza.
- Niby jak? - zapytałem, nie wierząc w jego słowa. Właśnie udowodniłem, że pomimo zawiązanych zadnich nóg, noszenia obroży i kagańca, udało mi się z nim wygrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Mar 01, 2018 10:30 pm

Tylko położyłem uszy po sobie, widząc i słysząc jego śmiech. Zbyt wesoło mu było. Zdecydowanie zbyt wesoło! Ale… ale to się wkrótce zmieni! Na pewno! Od razu bym się na niego rzucił z zębami, ale tym przytaknięciem, że Fryzy są idealne trochę mnie udobruchał. Miał szczęście.
- Co? Zamknij się! Zamknij się natychmiast! Tylko pogarszasz swoje położenie! Nie jestem gruby! To… to bujna sierść mnie pogrubia! Jestem nie gruby tylko puszysty! I Fryzy takie są! – kwiknąłem z oburzenia. Miałem już nic nie mówić… ale jakoś nie mogłem się powstrzymać, by nic nie odpowiedzieć na te jego kłamstwa.
- Gówno prawda! Wyglądacie inaczej i gorzej właśnie dlatego, że nas nieudolnie naśladujecie! Wychudzoną sylwetką, zwinnością, wytrzymałością, umięśnieniem! Jak się weźmie Fryza i dorzuci się mu wszelkie możliwe skazy na wyglądzie to postanie arab! – kwiknąłem na niego oburzony – Nieprawda! My jesteśmy! My jesteśmy wzorcem! Od nas wszystkie konie wzięły swój początek! Bo od kogo niby innego? Od jakichś prymitywnych kucy czy innych koni Przewalskiego? Nawet mnie nie rozśmieszaj! – zarżałem na niego ze wściekłością. Jak mój takie głupoty gadać?!

Drań się coraz mocniej rzucał pode mną, szarpał, wił aż w końcu runąłem do tyłu, z głośnym rumorem lądując na posadzce. Można było mieć wrażenie, że cała Izolatka się zatrząsnęła. Powoli wstałem, ciężko dysząc ze zmęczenia i wściekłości.
- Dowiesz się w swoim czasie! – prychnąłem, bo w sumie nie miałem pojęcia, jak mogę go najlepiej ukarać. Zerknąłem ze złością na jego przednie nogi, które powinny być przecież związane i przyczepione do posadzki! A nie były! Rozwiązał? Zerwał liny? Rozluźnij węzły i wyrwał nogi?
- Ej, tak się nie robi! Nie wolno! – zarżałem i ugryzłem go mocno w zad. Poszedłem do półki by po chwili wrócić z jakimiś pętami – czyli takimi kajdanami dla koni. Z nich nie powinien się już uwolnić!
- Nie ruszaj się! – zarżałem, próbując mu nałożyć ten jakże przydatny przedmiot na przednie nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 2:40 am

I znów, kolejny raz, się zaśmiałem. Jeżeli ktoś chce sobie poprawić humor zapraszam do Espilce'a! Mógłbym robić mu za reklamę. Najlepszy klaun na świecie. Nieźle, co nie?
Bujna sierść? Taka jak u Szetlandów? - przerwałem na chwilę. - Jakoś nie widzę, żebyś był puszysty. W sensie... Wszystkie Fryzy są grube? - jeszcze lepiej! Nie miałem zamiaru mu darować. Może często mówiłem, że ogier jest Szetlandem, że jest otyły... Ale cóż, prawda to prawda. 
Wszystkie możliwe skazy? Czyli jak do Fryza dodasz niskość do wyjdzie Arab? - zaśmiałem się pod nosem i wyprostowałem się bardziej, uniosłem, żeby być jeszcze wyższym od Niego. - Bycie chudym to wada? - dalej dopytywałem nie wierząc. On chyba czasami nie myślał co mówi. Bycie wysokim i chudym, nawet umięśnionym, to jest zaleta! 
Bardzo mi przykro, ale to my jesteśmy wzorcem innych ras, pierwszymi końmi. Taki Koń Pełnej Krwi Angielskiej bez nas by nie istniał! Tak jak wiele innych ras, pewnie gdzieś w rodowodzie Fryzów też znajdą się Araby. Zrozum, że bez nas nie byłoby większości - największy nacisk położyłem na ostatnie zdanie. Powinien już dawno wiedzieć, że gdyby nie moja rasa, on mógłby nie istnieć! 

Ogier spadł. Czy właśnie Izolatka się zatrzęsła? Nie, musiało mi się zdawać. Chociaż przy jego wadze nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie tak było. Po jego odpowiedzi pokręciłem łbem. Czyżby nie wiedział, co mógłby mi zrobić? W jego przypadku było to bardzo prawdopodobne. Podążyłem za jego wzrokiem, i zauważyłem, że patrzał na moje przody. Wiem o czym myślał, co to, to nie. Obróciłem szyję, łeb, gwałtownie gdy poczułem, że ugryzł mnie w zad. Podążałem za nim wściekłym wzrokiem, zauważyłem, że chwycił jakieś kajdany. Szczerze, nie miałem pojęcia dlaczego mówił, żebym się nie ruszał. Chyba każdy wie, że to nie działa. Stanąłem dęba na taką wysokość, na jaką pozwolił mi łańcuch. Po czym mocno uderzyłem kopytami o posadzkę. Ja się już postaram, żeby nie założył mi tych pęt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 3:21 pm

Położyłem uszy po sobie. No ku*wa teraz to przesadził! Jakby mnie porównywał do arabów, wielkopolaków, shirów… a nawet merensów, to jeszcze bym jakoś się opanował. Ale do… szetlandów! No to była przesada.
- Zamknij się! Mówiłem Ci! Zamknij się! Stul pysk! – wydarłem się na niego. Miałem go dość. Po dziurki w chrapach! – Puszyste! Nie grube! Puszyste! I prawidłowo zaokrąglone – nie myląc z umięśnionymi, bo to wada! A tak w ogóle to zamknij się w końcu, idioto! – wydarłem się na niego.
- Tak, jak do Fryza dodasz niskość i przerost to wyjdzie… taki wyrośnięty kuc! – prychnąłem na niego – Tak, bycie chudym to wada, bycie umięśnionym to wada! Należy być właściwie zaokrąglonym! Jak my, Fryzy! By się tak pięknie prezentować – wyjaśniłem mu. I już tylko położyłem uszy po sobie, gdy się dalej kłócił. Kto jak kto, ale wzorcem rasy to były fryzy! Zresztą co taki przerośnięty kucor mógł wiedzieć? Nic!

Ugryzłem wrednego drania w zad, za to że ośmielił mi się sprzeciwiać, po czym chwyciłem kajdany i zacząłem się do niego zbliżać od przodu. Protestował? Stanął dęba, jak próbowałem mu skuć nogi. Kwiknąłem przerażony i odskoczyłem po czym… rzuciłem się na niego, próbując wbiec od niego od boku, starając się go stratować. Z przykutymi zadnimi nogami i obrożą ciężko było mu odskoczyć czy utrzymać stabilność. Dlatego też liczyłem, że upadnie. Może w trakcie tego któraś lina od zadnich nóg pękła… ale nie dbałem o to. Starałem się go przycisnąć swoim ciężarem do ziemi a następnie możliwie szybko skuć mu przednie nogi kajdanami. Udało mi się? Dałem radę go powalić i założyć mu okowy na przody?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 4:12 pm

Ogier wydarł się. Szczerze, trochę się wystraszyłem. Miałem zamiar trochę się uciszyć. W sumie, byłoby to przyjemniejsze i dla mnie, i dla Fryza. Wcześniej, mówiłem dużo, bo jakoś lubiłem go denerwować. Ale teraz wolałem się wyciszyć. Ale długo nie mogłem wytrzymać. Siła wyższa.
- Oczywiście, idealnym jak wy - prychnąłem zirytowany. Oczywiście, że w to nie wierzyłem, powiedziałem to z sarkazmem.

Stanąłem dęba, a Fryz się wystraszył. I dobrze. Odsunął się po czym... Znów wrócił? Niech się zdecyduje! Doskoczył do mnie, i mnie wywrócił. Nie spodziewałem się tego, tak nie powinno być! Padłem na ziemię, położyłem uszy po sobie, po czym oczywiście próbowałem wstać. Ale ogier przycisnął mnie swoim ciałem, no to nici z mojego planu. Zarzucałem nogami, ale pewnie mało to dało. Ale... Czy jakaś lina z zadnich nóg pękła? Dlaczego dopiero wtedy, jak leżałem przygnieciony do posadzki? Udało mu się założyć kajdany na moje przody. Spojrzałem się na niego z ogromną złością. Już byłem prawie wolny, a on wszystko popsuł!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 4:31 pm

Słysząc jego prychnięcie, od razu zareagowałem. Tak odruchowo, nie myśląc o tym, co ogier powiedział. I nie myśląc o tym, co mówię sam.
- Chyba Wy! I Twój stary! – wydarłem się na niego, po czym… po czym zaczęło dochodzić do mnie, że to chyba nie była idealna odpowiedź – A nie, wróć. Tak, oczywiście że idealnym ja my! – poprawiłem się natychmiast. Może nie zauważył tego drobnego potknięcia. Bo przecież… przecież było takie malutkie. Takie, prawie że niezauważalne. Uśmiechnąłem się, że drań mi przyznał rację. Może nie był jednak aż tak głupi i tak bezczelny, jak sądziłem?

Doskoczyłem do ogiera, napierając na niego i powalając go na ziemię. Natychmiast przygniotłem go do ziemi, by nie próbował wstać. A miałem czym… w końcu jak przystało na Fryza byłem odpowiednio puszysty.
- I co? Odpowiednia waga i właściwie zaokrąglona waga to nie zaleta? Jak widzisz jest! – parsknąłem z satysfakcją. Po chwili udało mi się zapiąć mu kajdany na przednich nogach, a gdy tylko to zrobiłem, to spróbowałem mu ciasno związać zadnie nogi, zarzucając na nie jakąś pętle i mocno ją zaciskając. Jedna noga wciąż była przymocowana do posadzki, więc liczyłem, że ciasno obwiązanie ich obu nie będzie dużym problemem. A jeśli mi się udało… to kolejnym sznurem próbowałem związać też obie przednie. Tak by ogier w zasadzie nie mógł wstać. Ale czy mi się to udało? Byłem coraz bardziej zmęczony całą sytuacją, miałem go dość i to, o czym marzyłem, to odpoczynek. Może by go komuś podrzucić? I niech się z nim użera? Takie wyjście miało swoje zalety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 4:53 pm

Zdziwiłem się jego słowami. Czy on... Nie usłyszał co powiedziałem? To był taki odruch czy co? Bo tym samym przyznał, że Fryzy nie są idealne. Czyżbyśmy dochodzili do porozumienia? Nie, szybko się poprawił.
- Jesteśmy idealni? - przyczepiłem się. Miałem siedzieć cicho, ale z nim się po prostu nie da! Jego wcześniejsze gafy może były śmieszne ale ta... Była naprawdę fajna, prawdziwa. W końcu przyznał, że Araby są idealne. Zaśmiałem się krótko na jego pomyłkę. Takie coś mógłby mówić cały czas.

- Ta twoja właściwa waga przydaje się tylko do tego? - zapytałem sztucznie się uśmiechając. Bycie takim... Jakim on jest ma bardzo dużo wad. A zaleta jest tylko taka? Jak tak, to zdecydowanie opłaca się być chudym. Nie podobało mi się to, że Fryz dał radę założyć my kajdany na przednie nogi. Jak wcześniej wspomniałem - tak nie powinno być! Powinienem teraz móc wstać, nie mieć obroży, a najlepiej jeszcze kagańca. Z zadnimi nogami poradziłbym sobie. Odnośnie nich, ogierowi udało się zawiązać jakąś pętle na nich. Jak mogłem nimi ruszać na tyle, żeby mu się nie udało? Nie dało się! Leżałem na ziemi, z zakutymi przodami, przygnieciony nim, z kagańcem i obrożą. Ale pomimo tego nie miałem zamiaru przestawać walczyć. Później, bo teraz co zrobię? Przednie też mu się pewnie udało... Nienawidziłem go. W sumie ciekawe ile on ma już wrogów? Zapewne dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 5:32 pm

Położyłem uszy po sobie. No nie, on to był złośliwy! Najpierw mnie tutaj zagmatwał złośliwie dobieranymi słowami, a teraz… a teraz jeszcze się czepiał. No to już była bezczelność! Nie zamierzałem nic mu odpowiadać bo jeszcze bym się całkiem zagmatwał. Ze złością uderzyłem kopytem o ziemię i spiorunowałem go wzrokiem.

- Tak, to właściwa waga. Nie, wróć, jest idealna, ale przydaje się do wielu innych rzeczy! – zaprotestowałem. W każdym razie najważniejsze, że udało mi się założyć kajdany na jego przednie nogi i skupiłem się na ciasnym związaniu mu tyłów. W końcu mi się udało, a wtedy związałem mu jeszcze przednie. I ciężko dysząc powoli z niego wstałem. Miałem go już serdecznie dość.
- Dobra, porozmawiamy sobie później! – oznajmiłem mu i po prostu wyszedłem.

z/t

(po Twoim odpisie, Esp od razu wróci)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 5:49 pm

Spojrzałem na niego triumfalnie. Już nic nie odpowiadał, czyżbyśmy byli idealni? W sumie, nie zdziwiłbym się gdyby się do tego przyznał. Chociaż... Dziwne byłoby to jeżeli by to powiedział na głos. Nic nie zrobiłem sobie z jego tupania i wzroku.

Ta, do wielu innych rzeczy. Ciekawe jakich? Nie oszukujmy się, ważył dużo. Nie zdziwiłbym się gdyby przekraczał normę. A takie coś... Do czego się jeszcze przydaje? Chyba trudno odpowiedzieć na to pytanie.
Teraz to ja piorunowałem go wzrokiem, nie podobała mi się tamta sytuacja. Byłem unieruchomiony... Nawet nie mogłem wstać! A to, to chyba przesada. Podążałem za nim wzrokiem. Wstał. I... Wyszedł. Wreszcie! Szczerze mówiąc, ucieszyłem się. Wreszcie będę miał go z głowy. Ale na jak długo? Wątpię, że zostawi mnie na dłuższy czas. Starałem się rozejrzeć po pomieszczeniu. No błagam, musiałem się pozbyć jakoś tego kagańca. A fakt, że nie mogłem wstać wcale nie pomagał! Przypomniało mi się o tym paliku do którego miałem przywiązaną nogę. Starałem się jakoś przysunąć do niego, może nie mogłem się podnieść, ale jakoś się posunąć tak? Położyłem głowę na nim. Jeżeli miał ostre zakończenie to zahaczyłem o nie paskiem od kagańca i mocno szarpnąłem, przez co się zerwał. A jeżeli miał tępe czy nawet proste zakończenie... To i tak znalazłem coś, o co mogłem zahaczyć. Jakiś kąt lub coś. I tak jak w poprzednim wypadku - mocno szarpnąłem. Bynajmniej kaganiec mam z głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 7:43 pm

Udało mi się znaleźć na Dziedzińcu jakąś nieznajomą klacz. Jak miała na imię? Jakoś… Nonsens? Jakoś tak. W sumie nie było to dla mnie istotne. Najważniejszy na całym świecie byłem i tak ja sam. Wszedłem z nią do Izolatki, w której zostawiłem schwytanego ogiera.
- To ten koń, o którym Ci mówiłem – zacząłem tytułem wstępu – To arab, a araby to wstrętne, złośliwe, agresywne bestie – zacząłem mówić, po czym zerknąłem szybko na klacz, czy przypadkiem nie strzeliłem małego Faux Pas… ale nie, ona chyba nie była arabem. A przynajmniej nie czystym.
- Zerknij na niego, jaki szkaradny. Smukły, umięśniony, silny i wysportowany. Po prostu wada za wadą. A nie taki piękny i właściwie zaokrąglony jak my, Fryzy – oznajmiłem jej, podchodząc do niego jakoś bardziej od tyłu.
- I właśnie dlatego, by nie rozrabiał, założyłem mu na szyję obrożę, która jest przykuta łańcuchem do słupa znajdującego się na środku pomieszczenia. Oprócz tego ma kaganiec, przednie nogi są związane jedną liną, zadnie drugą, a na wszelki wypadek ma jeszcze kajdany na przednich nogach. A mimo tego dalej pyskuje. Taka to jest groźna i bezczelna bestia – oznajmiłem jej, nawet nie zerkając zbytnio na Valianta przez co nie widziałem, że nie ma już kagańca.
- Prawda przerośnięty kucu? – spytałem się więźnia i uszczypnąłem go zębami w zad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Innocence

avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 7:58 pm

Szła za ogierem aż do jakiejś Izolatki. Gdy w końcu weszli do pomieszczenia zauważyła leżącego na podłodze Araba. Słuchała Fryza, podniosła jeden kącik ust na jego słowa.
- Coś o tym wiem - powiedziała ciągle patrząc na więźnia. Dalej co mówił, to w sumie była prawda. Siwy był chudszy od niej, jak i od karego. Wysportowany, umięśniony... Ale czy to na pewno były wady? Po dalszych słowach Espilce'a, Innocence mogła wywnioskować, że dla niego były. Klacz stała bardziej przy wejściu, podczas gdy Fryz podszedł od tyłu do Araba. Tak opisywał go, co on mu założył, zawiązał, przypiął... Gdy uświadomiła sobie, że on nie ma kagańca. Rozejrzała się trochę i zauważyła, że knebel leży dosyć blisko ogiera. Czyli musiał go sobie zerwać. 
- Musisz mieć z nim bardzo ciekawie - podkreśliła przedostatnie słowo. Jeżeli rzeczywiście więzień był taki, jaki Fryz go opisywał, to nie mógł się tutaj nudzić. Znów podniosła jeden kącik ust, gdy usłyszała jak ogier powiedział na drugiego. Dlaczego akurat przerośnięty kuc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 8:09 pm

Niedługo po tym, jak zerwałem sobie z pyska ten przeklęty kaganiec, do pomieszczenia wszedł Fryz. Ale nie był sam. Za nim szła jakaś kasztanowata klacz... Ciekawie. Pewnie Krwawa Zemsta, skoro szła za nim bezproblemowo, nie była przywiązana ani nic. No to jeszcze ciekawiej. Położyłem uszy po sobie na jego słowa. Araby złośliwe, wredne?! Nie, ja po prostu się broniłem przed nim. A słowa nowoprzybyłej zdziwiły mnie. Coś o tym wie? Niby skąd? Miała już do czynienia z Arabem? Musiała skoro tak twierdziła... Jeszcze bardziej położyłem uszy po sobie, słysząc kolejne słowa Fryza. On dalej o tym samym. Nawet przy kimś. Chciał, żeby każdy myślał tak jak on? Pokręciłem głową. Czy Espilce naprawdę nie zorientował się, że ja już nie mam kagańca? W sumie to dobrze. Już sam chciałem go ugryźć, gdy on to zrobił w mój zad. Ale powstrzymałem się, wtedy zorientowałby się, że nie mam już knebla. A mogę to... Pokazać, w bardziej odpowiednim momencie. Więc zwykle położyłem uszy po sobie.
- Sam jesteś bestia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Mar 03, 2018 8:20 pm

Podobało mi się, że klacz mi przytakuje. Chociaż mogłaby jeszcze pochwalić moją grzywę. Dziwiło mnie, że sama na to nie wpadła. Może powinienem jej wyjaśnić, czego od niej oczekuję? Zawahałem się, słysząc jej słowa.
- Tak, mam z nim w pewien sposób ciekawie – zgodziłem się – Bo to wredna bestia nad którą ciężko zapanować. Ale ktoś tak doświadczony i piękny jak ja, z łatwością jest w stanie go spacyfikować i zmusić do posłuszeństwa – pochwaliłem się, może odrobinę mijając się z prawdą, bo tak szczerze mówiąc… cóż, Valiant sprawiał mi sporo problemów. Długo musiałem się z nim namęczyć. Uszczypnąłem drania w zad a ten odpyskował. Położyłem uszy po sobie, ale póki co nawet nie zaszczyciłem go spojrzeniem. Nie zasługiwał na to.
- Zamknij się! – syknąłem tylko na niego – Widzisz jaki pyskaty? Nawet uruchomiony dogaduje. Gdyby nie kajdany i kaganiec to jeszcze by próbował atakować. – wyjaśniłem jej.
- A od czego chcesz zacząć? – spytałem – Chcesz go sama pomęczyć? Czy pokazać Ci jak to się robi? Czy wolisz poćwiczyć pętanie ofiary? – dopytywałem i nawet nie zerkając na ogiera… po prostu się położyłem na leżącym na boku (?) ogierze – Można też z niego sobie zrobić wygodne posłanie – dodałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: .Izolatka.   

Powrót do góry Go down
 
.Izolatka.
Powrót do góry 
Strona 15 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: