KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 .Izolatka.

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14 ... 18  Next
AutorWiadomość
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Gru 14, 2017 7:56 pm

/Nie szkodzi, zdarza się Smile

Nie byłem Bogiem? Oczywiście, że byłem! Miałem w końcu boskie ciało… może trochę zbyt obfite, ale my fryzy takie mieliśmy. A Zeusem? Zeusem nie byłem. W końcu ten to się przemienił w jakiegoś byka, a byki nie mają grzywy. A to przecież najważniejsza część ciała każdego szanującego się ogiera. Taki łeb, mózg, długie nogi, uczynne serce, twarde kopyta czy mięśnie? Komu to wszystko było potrzebne? To, co się w życiu liczyło, to właśnie piękna, długa, gęsta i bujna grzywa! Każdy fryz to wiedział!
- Gówno prawda! Gówno się na tym znasz! – odpowiedziałem jej, wzbijając się na szczyty elokwencji. Bo jak mogła twierdzi, że inteligencja bywa przydatna? Niby do czego? Klaczy była chyba tylko potrzebna do tego, by nie pić wody z wiadra jak myje moją podłogę, czy by nie strzelać z zadu, gdy chcę na nią naskoczyć, chociaż i to jej chyba średnio wychodziło. Jak widać odruchy bezwarunkowe były u niej silniejsze niż inteligencja.
- Są lepsze sposoby wygrywania wojen i konfliktów. Na przykład jak ktokolwiek widzi mogą grzywę to od razu stwierdza, że nie może mi się sprzeciwiać, skoro jestem taki piękny. Poddaje mi się, obiecuje posłuszeństwa… i wojna się kończy. Też tak powinnaś się zachować! – oznajmiłem jej. Sposób prosty i skuteczny! Tylko czemu na nikogo nie działa?

Pokręciłem przecząco łbem, słysząc jej wywód.
- Bardzo mi przykro, ale konstytucji nie mamy. A kodeks moralny jest dla słabych. Tutaj zasada jest prosta: rządzi najpiękniejszy, z najbujniejszą i najdumniejszą grzywą. Czyli ja. A inni mają się mu podporządkować – wyjaśniłem jej – Wolna wola? Nie mam z nią problemów, póki ktoś z własnej woli mnie słucha. Jak się mi zaczyna sprzeciwiać, to wolna wola się kończy. A niewolnictwo? Co jest w nim złego? – prychnąłem zaskoczony. I tylko zarżałem rozbawiony, gdy wspomniała o łamaniu prawa.
- Nie można łamać czegoś, czego w zasadzie nie ma. Pierwsze prawo mówi, że Fryzy mają zawsze rację. A drugi punkt kodeksu głosi, że jeśli się czegoś nie wie, to należy patrzyć w punkt pierwszy! – wyjaśniłem jej.

Rzuciłem się na klacz, gdy ta walczyła ze szmatą. Raczej ciężko było jej chwycić jej kawałek w zęby, skoro miała na pysku kaganiec – ten może nie był do końca zapięty, ale chyba wystarczająco by nie spaść przy lekkim zarzuceniu łbem. Zrzucenie szmaty musiało jej więc zająć trochę czasu, więc liczyłem, że dałem radę skuć kajdanami jej przednie nogi, co powinno jej uniemożliwić kopanie i utrudnić stawanie dęba. Naparcie na mnie dużo mi nie zrobiło – na szczęście moja nadwaga czasami się przydawała. Popchnięcie mnie do łatwych nie należało. Złośliwe konie by może nawet stwierdziły, że łatwiej mnie przeskoczyć niż przepchnąć czy obejść. Zachwiałem się więc od jej naparcia, ale przykuta za obrożą do ściany, nie mogła aż tak dalece wziąć rozpędu czy długo na mnie napierać, by mnie wywalić. A ja… a ja korzystając z tego, że sama się do mnie zbliżyła, próbowałem zapiąć do końca pozostałe paski od jej kagańca.
Powrót do góry Go down
Nairiva
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Gru 15, 2017 11:31 pm

Zależy jeszcze, jak rozumiemy słowo 'Bóg'. Możnaby było tu zacząć długi wywód o Bogu chrześcijańskim czy jakimś innym, ale co by to dało? Zagorzali katolicy mogliby ukamienować za uznawanie się za Boga, zaś możnaby podważyć tezę o czczeniu Espilce'a jako bożka.
Takie cechy potrzebne są do życia, przetrwania i cóż, bycia dobrą istotą (omijając już kwestię i istotę bycia nią). A bujna, długa, piękna i gęsta grzywa? Nie za bardzo przydatna (ale w końcu o gustach się nie dyskutuje [co z tego, że wciąż to robię]).
Przewróciła oczami - najwyraźniej ogiera nie było stać na wyrafinowane argumenty, pff. Tacy to powinni iść na jakiś kurs, coś w stylu "Jak wyjść z niekorzystnej sytuacji w rozmowie?". Do tego właśnie się inteligencja przydaje - mądre istoty nie potrzebują warsztatów i szkoleń.
- A bierzesz pod uwagę możliwość, że komuś może się twoja grzywa nie podobać? - spytała, po chwili jednak parskając. - Poza tym wojna nigdy nie wygląda tak, jak to opisujesz. Widziałeś kiedyś w ogóle, jak ona się toczy? - dodała, kręcąc z dezaprobatą głową. Biedny niedoedukowany Espilce.

Westchnęła (co chyba zaczynało stawać się jej nawykiem) i wypuściła powietrze ze świstem.
- Nie sądzę, żeby było ci przykro. Tak samo jak wydaje mi się, że i tak nikt nie podporządkowywuje się twoim zasadom. - mruknęła, odchrząkając. Nieźle się przy nim nagadała, rekord życiowy czy coś. - Niewolnictwo jest zakazane, jak ktoś chce posiadać pracowników, to musi im płacić. Takie życie. - powiedziała, rzucając karoszowi dziwne spojrzenie. Co on tu widział (czy tam słyszał, nie znam się) zabawnego? - Powinni ci przygotować miejsce w szpitalu psychiatrycznym. - prychnęła cicho, odsuwając się od niego na tyle, ile mogła. Głupota może być zaraźliwa.
- Teraz zaprzeczasz sam sobie - najpierw twierdzisz, że praw nie ma, a teraz, że są. To jak w końcu?

Racja, kaganiec. Klacz również o nim zapomniała - obrazy wolności już przyćmiewały jej umysł i zdolność logicznego myślenia. Chwilę jej zajęło zwalanie szmatki z głowy, a przy tym czuła ruchy ogiera przy jej nogach. Próbowała go odganiać, jednak początkowo z materiałem na pysku, trudno było to zrobić. Był on zresztą jak natrętna mucha - nieważne ile razy ja odganiasz, ona i tak wraca.
Jej plan z popychaniem również nie za bardzo się udał - fryz wciąż był na poprzednim miejscu i miał się dosyć nieźle. Pęt może i nie zdążył założyć, za to dopiął (i to solidnie) ostatnie paski kagańca. Teraz już nie było tak łatwo go zrzucić (jakby wcześniej tak było). Wiedziała, że walka z nim wiele nie da - i tak ostatecznie wyląduje w kajdanach, nie miała jednak zamiaru się poddać. Spróbowała dosięgnąć fryza tylnymi nogami, ale nie wiadomo czy dosięgła do niego (w końcu ta obroża nieźle hamowała ruchy).
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Gru 16, 2017 11:16 pm

W różnych czasach różnie podchodzono do bogów. W Grecji i Rzymie przypominali karykaturę ludzi, obdarzonych różnymi mocami, a mimo tego w dalszym ciągu kłócących i walczących ze sobą. Za to później zaczęto uważać Boga za coś doskonałego, idealne… no i w tą definicję mogłem już wpaść. Bo czyś nie byłem idealnym, doskonały? Zwłaszcza moja piękna, bujna grzywa, moje ciało… może nie najchudsze, nie najsilniejsze i nie najzwinniejsze ale dalej piękne. W końcu czy delikatna nadwaga i zaokrąglona sylwetka nie stanowią o tym, że my Fryzy byliśmy najpiękniejszą rasą? Najpiękniejszą, nie mającą sobie równych!

- Co?! – znowu wzbiłem się na szczyty elokwencji – Jak moja grzywa mogłaby się komukolwiek nie spodobać? – prychnąłem ze zniesmaczeniem. Przecież to, co klacz mówiła, kompletnie nie miało sensu! Najmniejszego! – Moja grzywa nie ma sobie równych! Wszystkim się podoba! A jeśli komuś nie… to ten ktoś musi być głupi! I ślepy! I brzydki! I bezczelny! I wredny! I nie znać się na niczym! – wyjaśniłem jej. Bo nawet nie brałem pod uwagę możliwości, by jakiś koń nie uważał mojej grzywy za najpiękniejszą! Przecież to jakiś chory absurd!
- Nie widziałem. Gówno mnie obchodzą jakieś wojny. Są mało ważne. I pewnie niezdrowe dla grzywy. Lepiej się skupić na pielęgnacji swojej grzywy niż zajmować się wojnami – wyjaśniłem jej, próbując uciąć dyskusję. Bo do niczego ona chyba nie zmierzała.

Uśmiechnąłem się, na kolejne słowa klaczy.
- No, niech Ci będzie. Nie jest mi przykro – zgodziłem się. Po czym położyłem uszy po sobie. Skąd ona wiedziała, że nikt nie chce się podporządkować mi? Przecież… przecież to tajne! – Nieprawda! Wszyscy mnie słuchają! – zarżałem, trochę zbyt szybko, zbyt nagle, jakby panicznie. Mogło to rodzić przepuszczenia, ze trochę mijam się z prawdą… ale nawet jeśli, to co z tego! Ja mam najpiękniejszą grzywę i to ja decyduję, co jest prawdą!
- U nas jest legalne. I płacę: miejscem do spania, jedzeniem i szansą na podziewanie mojej grzywy – odpowiedziałem jej, bo przecież je jedzenie ma wartość, więc jest zapłatą. Przynajmniej formalnie.
- Chyba Tobie! Miejsce w szpitalu psychiatrycznym! Na oddziale zamkniętym! Specjalnie strzeżonym! Bo jesteś jakaś głupia, skoro zaprzeczasz oczywistym rzeczą! A przy tym agresywna i wredna! – parsknąłem na nią.
- Zamknij się! Już lepiej nic nie mów! – prychnąłem na nią, gdy zaczęła wyszukiwać miejsca, gdzie się trochę zamotałem.

Rzuciłem się na jej przednie nogi, gdy miała szmatę na łbie, starając się ja spętać jakimiś kajdanami dla koni. Niestety nie udało mi się to… ale przynajmniej zapiąłem silniej kaganiec na jej pysku. Teraz powinna być grzeczniejsza. A przynajmniej taką miałem nadzieję. Zastanawiałem się, co teraz zrobić? Skoro nie udało się jej spętać przednich nóg… to może uznać, że nie muszą być spętane? Kwiknąłem, gdy o mnie zawadziła silniejszymi zadnimi. No przede wszystkim je musiałem unieruchomić. Podszedłem do zadnich kończyn jakoś od prawej strony i spróbowałem zarzucić na nie sznur, jeśli nimi rzucała, ruszała czy próbowała dalej kopać. Jeśli ich jednak nie ruszała… to spokojnie i prosto zawiązałem na nich linę. Drugi koniec przymocowałem do jakiegoś palika wbitego na prawo od klaczy. I jeśli dałem radę, to spróbowałem zajść ją od lewej strony, najpierw wiążąc na jej lewej zadniej nodze sznur, by jego drugi koniec dowiązać do palika, w miarę możliwości naprężając liny na tyle, by klacz stała w delikatnym rozkroku. Udało mi się w końcu?
Powrót do góry Go down
Nairiva
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Gru 20, 2017 11:24 pm

Może przypominali karykaturę ludzi, chociaż można ich też nazwać ich niespełnionymi marzeniami - ludzie sami chcieliby tacy być, a skoro nie mogli, to wymyślili bajki o kimś tam istniejącym. A czy defincja Boga jako doskonałości jest poprawna? Nie wiadomo. Trudno pojąć, ze istnieje coś doskonałego. Niepopełniającego błędów. Nieśmiertelnego. W końcu żadna istota żywa nie jest idealna - każdy się myli, uczy i czasem gubi drogę. Możliwe, że Bóg został po prostu wymyślony, ponieważ ludzie chcieli dążyć do doskonałości. Żeby w nią nie wątpić, można postawić jako przykład niesamowitego Boga. Stworzony, by wiedziec jak postępować.
Każdy ma swoje wady, fryzy też. Zresztą nawet cechy mogące wydawać się przydatnymi, okażą się kiedyś zbyteczne. Przykładowo - na pokazie piękności wspaniała grzywa okaże się potrzebna, ale przy życiu na wolności będzie wadliwa.

- Mnie nie za bardzo się podoba. - skrzywiła się wypowiadając te słowa. - Polemizowałabym co do tych wszystkich określeń - głupi może okazać się na swój sposób mądry, ślepy dostrzega rzeczy ważniejsze, brzydki ukrywa piękno, a wredny mówi prawdę. - wprawdzie w ten sposób nieco sobie zaprzeczała, ale kto w dzisiejszym świecie nie jest hipokrytą?
- Skoro nie widziałeś, to nie oceniaj. By wydać konkretną opinię musisz najpierw zapoznać się z tematem. - prychnęła, słysząc kolejne wzmianki o grzywie. Czy on nie potrafił rozmawiać o czymś innym?

Parsknęła, nie komentując szybkiego wzbraniania się. Już ona wiedziała swoje, a fryz był chyba najłatwiejszą postacią, którą przyszło jej rozszyfrować.
- Chyba, że ktoś już ma miejsce do spania, jedzenie i nie chce podziwiać twojej grzywy. - może i jedzenie ma wartość, ale konie mogą je znaleźć wszędzie. Po co więc iść do lochu, by zasmakować trawy, skoro można ją skubać na kolorowej łące, wśród kwiatuszków i motylków?
- Bywało się tu i tam. - uśmiechnęła się złośliwie. - Ale dlaczego? - spytała niby niewinnie.

Kaganiec może i był ograniczeniem, ale lepszy o niż właśnie kajdany. Udało jej się trafić nogami w Espilce'a (co przyjęła z zadowoleniem) jednak tym chyba wzbudziła u niego potrzebę związania właśnie tych tylnych. Przemyślała szybko swoją pozycję - zęby były bezużyteczne, nogi tylne (nieważne w jakiej pozycji) zagrożone związaniem, ale za to nogi przednie były wolne i jakby zapomniane. Także kiedy karosz próbował od boku związać zadnie kończyny, spróbowała dosięgnąć go drugimi. Jeśli jej się to udało, to spróbowała jeszcze ciosu, a jeśli porywacz zdołał go uniknąć, spróbowała odskoczyć na bok. Może i była to zabawa w kotka i mhyszkę, ale dawała jej więcej czasu do namysłu i planowania.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Gru 21, 2017 1:12 am

Czy rzeczywiście bogowie przypominali karykatury koni, bo konie chciały być takie jak bogowie? Wtedy zamiast bogów, bohaterami opowieści byłyby końscy superbohaterowie. Ale może właśnie tak się stało? Bo po bogach – karykaturach koni, pojawiły się końscy półbogowie a na końcu… właśnie końscy superbohaterowie. W każdym razie po setkach czy tam tysiącach lat, sen koni w końcu się ziścił. Powstał koń będący uosobieniem doskonałości. Piękny, z bujną, gęstą grzywą, mądry i powszechnie szanowany. Właśnie ja. Dzień w którym legendy ożyły i stały się prawdą – byłem pewien, że tak w przyszłości będzie określany dzień moich narodzin.

- Co?! Głucha jesteś?! Albo głupia?! Albo… albo po prostu pie**olnięta?! – zarżałem na nią głośno – Mówiłem przecież, że wszystkim się podoba. WSZYSTKIM! Którego słowa nie rozumiesz, ty wredna chabeto?! – wydarłem się na nią. Bo jak mogła mówić, że jej się nie podoba? Jak wszystkim to wszystkim się podoba! Bez wyjątku!
- Nie polemizuj! Jesteś tylko wredną klaczą! Więc jak na klacz przystało, uspokój się i nadstaw zad! A nie… polololelizuj! – upomniałem ją. Nie wiem co gadała. Jakieś brednie o mądrym głupcze, spostrzegawczym ślepym i pięknym brzydalu…  co tylko dowodziło, że coś z nią jest nie tak.
- Wredna to jesteś, ale te brednie to się nawet o prawdę nie ocierają! – upomniałem ją.
- A trzeba koniecznie widzieć, by wydać opinię? Czy trzeba koniecznie udawać się do zamtuza, aby wydać opinię o cnotliwości klaczy lekkich obyczajów, które tam pracują? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. Nie, żebym korzystał z usług zamtuzów… i żebym miał coś przeciwko kurtyzanom. Ale prawdę mówiąc nie musiałem korzystać z takich przybytków – wolałem samodzielnie złapać klacz niż płacić za ich usługi. Tak było łatwiej. I taniej.

Pokręciłem przecząco łbem, słysząc słowa klaczy.
- To jak ktoś ma miejsce do spania i jedzenie… to inne miejsce do spania i inne jedzenie nie ma wartości? Oczywiście, że ma! Hotele nie są płatne dla bezdomnych i darmowe dla tych, którzy dom mają. Więc miejsce do spania i jedzenie jest zapłatą. A moją grzywę… moją grzywę każdy chce oglądać. Przecież Ci tłumaczyłem, jaka jest piękna, bujna i długa! Prawdziwe szczęście i radość daje tylko podziwianie mojej pięknej grzywy! – wyjaśniłem jej. No może troszkę mijając się z prawdą… bo krycie klaczy też należało do całkiem przyjemnych czynności. Zamilknąłem, słysząc ostatnie słowa klaczy. Tutaj… tutaj zawahałem się i nic nie mówiłem przez dłuższą chwilę. Zaskoczyła mnie.
- Na… naprawdę? – upewniłem się. Czyli miałem rację. Uciekła ze szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze! Dlatego była taka wredna i agresywna! Od razu ją przepatrzyłem! Od razu!

Kaganiec miała na pysku, co uniemożliwiło mi gryzienie. Gdy więc zostałem kopnięty zadnimi nogami, postanowiłem się właśnie za nie wziąć. Próbowała mnie kopać przednimi? Na szczęście konie mają problemy z kopaniem na boki, siwka była przywiązana za obrożę do słupa a ja znajdowałem się na tyle blisko, by nie była w stanie się wystawić zadem. Jej kopniak mógł mnie co najwyżej lekko zawadzić i gdy to się stało, to kwiknąłem cicho z bólu… ale nie ustawałem w próbach przywiązania liny do zadniej prawej nogi klaczy. Jeśli kopała, skakała, to po prostu starałem się podstawić pętle pod miejsce, gdzie lądowała prawą, tylną nogą, by szybkim ruchem zacisnąć pętle. A jeśli stała w miejsce, to starałem się zawiązać na niej linę. Jeśli zamiast stać się odsuwała, to zbliżałem się do niej. W końcu była przywiązana do słupa, więc jeśli ciągle się odsuwała, to łańcuch, na którym była przykuta do tego pala, z każdym okrążeniem się okręcał wokół niego. A odkręcać się nie mogła, bo ja na to nie pozwalałem. Liczyłem więc, że w końcu przywiązałem linę do zadniej, prawej nogi klaczy, drugi koniec mocując do jakiegoś palika wystającego z posadzki na prawdo od klaczy. A jeśli prawą tylną nogę unieruchomiłem… to wziąłem się za lewą, z którą nie powinno być już tyle problemów, bo jednak przywiązanie prawej trochę ograniczało złośliwej klaczy możliwość uciekania. Więc i zadnią tylną nogę starałem się przywiązać do palika, znajdującego się tym razem na lewo od siwej, aby ta stała w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Nairiva
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Gru 21, 2017 10:10 pm

Superbohaterowie nie byli jednak pokazywani jako niby posytacie idealnie, które jednak popełniały błędy. Byli zwykłymi osobnikami, którzy również wzorowali się na kimś wyższym. A Espilce uosobieniem chrześcijańskiego Jezusa? Cóż, różnie to można osądzić - w końcu za życia Chrystusa wielu właśnie nie wierzyło w to, że jest on Mesjaszem. Ale takie wrażenie niszczy fakt o zachowaniu fryza - czy prawdziwy wspaniały i nieomylny Bóg zaczowywałby się tak jak on? Trudno powiedzieć.

- Kto innych przezywa, sam się tak nazywa. - parsknęła, recytując zdanie z dzieciństwa. Ach, te morały z bajeczek. - Ale skoro mnie się nie podoba, to określenie "wszyscy" jest nieodpowiednie. Bardziej wtedy pasuje "prawie wszyscy". - uśmiechnęła się złośliwie, tuląc nieco uszy. Aż dziw, że karosz jeszcze nie zdarł sobie gardła tym wrzaskiem.
- A więc uważasz, że klacze nadają się tylko do bycia matkami? - mruknęła, czując jak gdzieś w głębi (możliwe, że w wątrobie) skacze jej wewnętrzna feministka. Ale jeszcze nie czas na jej wypuszczenie, jeszcze chwila. Przeróciła tylko oczami na błędy w wymowie i odmianie, nie mogąc uwierzyć w to, jak niektórzy są niedoedukowani.
- W takim wypadku nie należy widzieć, a bardziej poznać. Niektóre klacze pracują tam chętnie, a inne coś mogło do tego zmusić. Wcale nie muszą chcieć bawić się w nierządnice, może potrzebują pieniędzy albo są szantażowane. - prychnęła, mierząc Espilce'a wzrokiem - jakby się tak zastanowić, to nawet wyglądał na stałego bywalaca takich miejsc. W końcu nikt nie chce go słuchać.

Westchnęła ciężko i spuściła głowę. Ta rozmowa zaczynała robić się męcząca i bezcelowa - od tematu niewolnictwa przeszli do tematu jedzenia. Co za ironia.
- A jeśli ktoś lubi swoje miejsce do spania oraz jedzenie i wcale nie chce go zamieniać? - mruknęła, ignorując kolejną wzmiankę o grzywie. Może kiedy zacznie tak robić, to i porywacz przestanie o tym mówić? Ale musiała przyznać, iż ogier był niezwykle uparty i miał niezłe argumenty, które jednak nie starczały na długo. A po ich wyczepaniu po prostu się wściekał. Niczym małe dziecko.
Parsknęła śmiechem na jego zaskoczenie i to niedowierzanie w głosie. Czyżby wierzył w każde słowo, które niby dowodziłoby jego racji?
- Wiesz... - mruknęła, uśmiechając się nieco przerażająco i wpatrując prosto (a nawet nachalnie) w oczy ciemnego. Może kiedy uda warietkę, on wypuści ja z obawy o własne zdrowie?
Och, nie oszukujmy się. Zapewne jescze mocniej przywiąze ją do palika, albo wsadzi do lochu, chcąc zastąpić szpital psychiatryczny. Już ona się na tym znała.

Może i przegrywała te małe wojny z kopaniem i gryzieniem, które kończyły się jeszcze większym zniewoleniem, jednak prawdziwa wojna miała dopiero nadejść. I wtedy to Nairiva będzie zwyciężczynią.
Po próbach z trafieniem w niego kopytem i odsuwaniem się, noga w końcu została uwiązana. Więc logiczne było to, że i wkrótce lewa kończyna będzie zniewolona. Znalazła się w okowach i wcale nie miała wątpliwości co do celu takiego wiązania. W końcu to samiec. Czego innego mógłby chcieć?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Czw Gru 21, 2017 10:42 pm

Niektóre konie uważały, że Jezus jest wzorowany na Horusie. No i zwykle Chrystusa przedstawiano z bujnymi włosami. Może w teorii, że Espilce jest jego uosobieniem, też jest trochę prawdy? Na pewno kolejne „zmartwychwstania” po spotkaniu kolejnych nieuprzejmych klaczy, które bez powodu próbowały go zabić, nawet nieźle mu wychodziły.

Spiorunowałem klacz wzrokiem. Jej zachowanie… nie było zbyt uprzejme. Była głupia, głucha i bezczelna. A to, że cytowała rymowanki z dzieciństwa, nic nie zmieniało!
- Ty nie jesteś wszystkimi! Ty jesteś nikim! I nie masz… tych no… kompetencji, by mnie oceniać! Pytać Ciebie o wygląd to tak jak pytać ślepego konia o zdanie. Zresztą… to w takim razie nie można powiedzieć, by cokolwiek się wszystkim koniom podobało, skoro ślepemu się nic nie podoba, bo niczego nie widzi? Więc ja się podobam wszystkim – wszystkim, którzy widzą i mają odpowiedni gust! – odpowiedziałem tej wrednej kobyle.
- Nie tylko do bycia matkami. Jeszcze do sprzątania i zadawalania ogierów. Chyba, że to wliczasz do bycia matką, oprócz rodzenia i wychowywania źrebaków? – upewniłem się. No chyba nie odpowie, że ogiery też mogą rodzić źrebaki? No bo nie mogą. To musiały robić klacze.
Przekręciłem oczami i ciężko westchnąłem, gdy klacz kontynuowała temat zamtuza.
- Na szczęście ty nie musisz pracować w takich przybytkach. Będziesz mi rodzić źrebaki i je wychowywać. A o tym każda klacz przecież marzy – stwierdziłem autorytarnie, bo przecież każdy ogier o tym wiedział. Dziwiłem się tylko, że klacz jakoś mało okazuje radość. Powinna się bardziej cieszyć.
- Nie przesadzaj, że tak się przywiązujesz do miejsca do spania. Zresztą… skupisz się na tym, do czego klacze są stworzone, to szybko zapomnisz o przeszłości – odpowiedziałem jej krótko. Bo o czym tu gadać? Decyzja została już podjęta, czy jej się to podobało czy nie. Spiorunowałem ją za to wzrokiem, gdy buchnęła śmiechem. W tym, że była wariatką i uciekła z zakładu zamkniętego o podwyższonym rygorze nie było nic zabawnego. Ale… ale skoro rzeczywiście była szalona, to nie dziwiło mnie, że śmieje się z rzeczy, które śmiesznymi nie były. Ale spoko, spoko. Unieruchomi się ją, to nie będzie niebezpieczna dla otoczenia. O to miałem zamiar zadbać.

Po długiej i ciężkiej walce, tak zaciętej jak czyszczenie poplątanej grzywy z błota i rozczesanie jej, w końcu sobie poradziłem z niepokorną klaczą. Co prawda mnie znowu kopnęła, ale w końcu prawa noga została przywiązana sznurem do palika na prawo od klaczy, a lewo do palika na lewo. A ja… a ja uśmiechnąłem się, podziwiając swoje dzieło.
- Widzisz kochanie? Po co były te wszystkie walki? Teraz jesteś moja – stwierdziłem, podchodząc do niej i wyciągając łeb z takiej odległości, by nie mogła mnie kopnąć przednimi nogami, które nie były przywiązane. Przejechałem jej chrapami po jej pięknej szyi, a następnie po jej boku.
- Długo się musiałem z Tobą męczyć… ale było warto. Bardzo mi się podobasz – oznajmiłem jej, obchodząc ją i stając centralnie za jej zadem. Zacząłem ją po nim podszczypywać a następnie wycierałem się o niego pyskiem. Wodziłem chrapami po jej silnych, umięśnionych nogach, począwszy od góry aż do pęcin, które były przywiązane sznurami do palików wystających z posadzki.
- Dawno takiej pięknej klaczy nie widziałem – pochwaliłem ją, podgryzając ją po nasadzie ogona. Następnie włożyłem pysk pod niego, wypuszczając tam ciepłe powietrze. Skakać? Tak od razu? Niech się nią chwilę nacieszę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Sty 30, 2018 6:18 pm

/zakładam, ze nikogo tutaj nie ma - miesiąc minął...

Wszedłem do zamku prowadząc schwytanego araba (Valiant), zastanawiając się, co z nim zrobić. Przekonałem się, że jest silny, ale nie sprawiał wrażenia zbytnio agresywnego. Zastanawiałem się co z nim zrobić, gdzie go zaprowadzić i w końcu uznałem, że Izolatka będzie idealna. Wszedłem więc z draniem do niej, podchodząc z nim do słupa znajdującego się na środku pomieszczenia, zakładając mu na szyję mocną obrożę, która była grubym łańcuchem przymocowana do tego słupa.
- Kim jesteś? I co robiłeś na naszym terenie? – spytałem, podejrzliwie mu się przyglądając.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Sty 31, 2018 3:12 pm

Nie opierałem się zbytnio idąc tu. Zachowam siły na niepozwolenie by założył mi jakieś dziwactwa. Nie szedł w stronę cel, bo znaleźliśmy się w innym pomieszczeniu o białych ścianach. Pewnie izolatka skoro nie były to cele, a jeden osobny pokój. Opierałem się lekko gdy fryz chciał założyć obrożę, jednak udało mu się. - Biegałem. Nie chciałem zapuścić się aż tu, znaczy tam, ale tak jakoś wyszło. - uwierzy w to? W sumie była to prawda. Widziałem jak lustruje mnie wzrokiem, więc też mu się trochę przyjrzałem. Nic szczególnego, fryz. Jak na nie przystało był kary i miał długą grzywę. BARDZO długą grzywę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Sty 31, 2018 8:52 pm

Ogier nie zapierał się, wchodząc do Izolatki. Lepiej dla niego. W końcu nie wiadomo, jakby się mogło skończyć, gdyby próbował utrudniać. Pewnie zmęczeniem, zadyszką i kompletnym spoceniem się mnie. A tego zdecydowanie nie chciałem. Z obrożą było gorzej. Przez chwilę musiałem się męczyć z ogierem, który zaczął się lekko opierać, ale w końcu zapiąłem mu na szyi ten przydatny przyrząd.
- Biegałeś? Na naszym terenie? To bardzo zły pomysł – parsknąłem rozbawiony – Nie chciałeś? Trudno, stało się – dodałem. Czy miał powód by się tu znaleźć czy nie, jakoś mnie nie obchodziło. Najważniejsze, że go dorwałem, że był cały mój. Chwyciłem jakiś kaganiec i zacząłem się z nim zbierać do ogiera.
- Spokój, grzecznie, nie rozrabiaj! – poleciłem mu, po czym nagle do niego doskoczyłem, próbując wepchnąć mu kaganiec na pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Lut 02, 2018 10:22 pm

Jakbym nie miał pojęcia o tym, że bieganie na terenach Krwawej Zemsty jest złym pomysłem. Chciałem już stamtąd wybiec, ale fryz mnie złapał, więc to jego wina, że dalej tu jestem. Gdy zauważyłem, że ogier poszedł po kaganiec stanąłem dęba najwyżej jak mogłem - z obrożą pewnie nie było to zbyt wysoko. - Nie będziesz mi mówił co mam robić - prychnąłem kładąc uszy po sobie. Machałem nogami w powietrzu stosunkowo długo, po czym upadłem mocno uderzając kopytami o posadzkę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pią Lut 02, 2018 11:11 pm

Zacząłem się zbliżać do ogiera z kagańcem. Jego zachowanie… oczywiście, że mi się nie podobało, bo gdy doskoczyłem do niego, chcąc mu wepchnąć kaganiec na pysk, ten stanął dęba, machając nogami w powietrzu. Kwiknąłem z bólu, gdy oberwałem kopytem i panicznie odskoczyłem. No bo i tak nie dałbym rady założyć kagańca znacznie wyższemu od siebie ogierowi, gdy ten odstawiał takie cyrki. Chwyciłem za to linę i spróbowałem zarzucić pętle na przednie nogi ogiera, gdy ten nimi machał w powietrzu, starając się ją gwałtownie szarpnąć, by związać mu ciasno przody, utrudniając w ten sposób dalsze próby buntu. Udało mi się?
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 03, 2018 3:56 pm

Ogier zaczął podchodzić z kagańcem więc stanąłem dęba. Udało mi się go kopnąć przednim kopytem. Fryz wziął linę i narzucił ją na moje nogi. Starałem się wyciągnąć je z pętli, ale ogier zacisnął ją mocno, przez co moje przody złączyły się i padły w dół. Uniosłem wysoko głowę i położyłem uszy po sobie. Patrzałem na niego z wyższością. Niech wie, że łatwo nie będzie. Machnąłem ogonem czekając na jakiś ruch od strony mojego porywacza.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sob Lut 03, 2018 11:50 pm

Udało mi się zarzucić pętle na przednie nogi siwego drania. Zarżałem triumfalnie. Miałem go! Momentalnie ściągnąłem pętle, zaciskając ją na jego przednich kończynach. I przerażony cofnąłem się, widząc wściekłość w jego oczach i uszy położone po sobie. Tym razem się jednak szybciej opanowałem.
- Zaraz nie będziesz tak zerkał! Przerośnięty kucu! – wydarłem się na niego, po czym rzuciłem się na niego, próbując go staranować. Przednie nogi miał ciasno związane, więc utrzymanie równowagi w jego przypadku mogło nie być takie łatwe, nie mówiąc już o ucieczce, bo jak ze spętanymi nogami zwiewać. Dałem radę go powalić? Jeśli tak, to momentalnie go przygniotłem do posadzki, aby nawet nie próbował wstawać, po czym ponowiłem próbę założenia kagańca. Teraz powinno być łatwiej, skoro leżał i nie mógł uciekać łbem do góry, poza mój zasięg.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Lut 05, 2018 5:29 pm

Położyłem uszy po sobie wściekle zerkając na fryza. On szybko się cofnął, ale niestety równie szybko się opanował. - Nie znam kuców o budowie araba e... araba. - prychnąłem. - Więc chyba ty bardziej wyglądasz na kuca. Niższy a budowa może być. - odpowiedziałem, ale szybko się zamknąłem gdy ogier rzucił się na mnie. Tylną częścią ciała już prawie opadłem, ale próbowałem się jakoś podtrzymać przednimi nogami. Niestety, miałem je związane więc szybko upadłem. Chciałem wstać ale fryz przygniótł mnie do posadzki. I znów spróbował założyć mi kaganiec. Wziąłem łeb jak najbardziej do góry, ale to nic nie dawało. Wysiliłem się żeby spróbować jakoś zepchnąć ogiera. Jeżeli mi się udało ponowiłem próbę wstania, jeżeli nie musiało mu się udać założyć kaganiec.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Lut 05, 2018 7:48 pm

Widząc, jak ogier kładzie uszy po sobie, przeraziłem się na chwilkę… ale w miarę się opanowałem i zmusiłem się do tego, by nie uciec, tylko zacząć działać. Po czym położyłem sam położyłem uszy po sobie, gdy drań mnie obraził! Jak on śmiał?!
- Wcale nie jestem niski! Ani gruby! Jestem Fryzem! My mamy taką budowę! A ty się na niczym nie znasz! – wydarłem się na niego. Jakiś idiota, co to pierwszy raz widział tak pięknego konia jak ja, i nie był w stanie mnie docenić? Pewnie tak – I sam jesteś kucem! A wiesz dlaczego? Bo ja, Twój właściciel, tak zdecydowałem! – zarżałem, rzucając się na niego i po krótkiej szarpaninie powalając go na ziemię. Przygniotłem go do posadzki swoim ciałem. Nie, nie byłem gruby… wyglądałem tak, jak na fryza przystało, czyli ważyłem pewnie więcej od araba, którego bez większych problemów przycisnąłem do posadzki na tyle, że ze związanymi nogami raczej nie miał szans wstać. Ale nie, nie byłem gruby to on… on był niedożywiony! A ja, jak przystało na prawdziwego fryza byłem… nie, nie gruby, tylko… tylko dobrze odżywiony, grubokościsty, chudy inaczej, puszysty. Ale gruby… gruby nie! W końcu udało mi się wepchnąć mu kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego, a wtedy kolejnym sznurem próbowałem związać tylne nogi mojego więźnia, zarzucając na nie jakąś pętle, którą w miarę możliwości szybko zacisnąłem, ciężko dysząc ze zmęczenia.
- I co kucu? Mam Cię! – prychnąłem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Lut 05, 2018 11:41 pm

Ogier chyba pierwszy raz położył uszy po sobie. - To ty tak umiesz? - zakpiłem. - Wiesz, nie powiedziałem, że jesteś gruby, bo nie każdy kuc taki jest. Ale skoro sam tak powiedziałeś to nie będę zaprzeczać. - powiedziałem - W sumie wyglądasz na takiego szetlanda. Tylko lekko przerośniętego. - wypowiedziałem w sumie zgodnie z prawdą. Szetlandy też miały bujne grzywy.
Jedynie zaśmiałem się na określenie właściciela. Nie wiem ile jeszcze on tak będzie mówił. 
Udało mu się założyć kaganiec na mój pysk. Położyłem uszy po sobie, jeżeli to było możliwe w takiej pozycji. Chwycił jakiś sznur i próbował zawiązać moje zadnie nogi. Opierałem się, próbowałem nimi jakoś kopnąć... Jeżeli mogę to tak nazwać. Ale jakie miałem szanse gdy leżałem? Małe. - Jeszcze raz dla twojej wiadomości. Nie. Jestem. Kucem. Kucu. - mocno podkreśliłem ostatnie słowo.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Lut 06, 2018 12:24 pm

Ty ty tak umiesz? O co mu mogło chodzić? Nie miałem pojęcia. Ale jego kpiący głos mi się nie podobał.
- Jak śmiesz! Nie jestem gruby! I nie jestem kucem! I zaraz Ci się oberwie! Dobrze Ci radzę, zamknij się! Pogarszasz swoją sytuację! – ostrzegłem go, coraz bardziej wkurzony. Jak on śmiał mnie obrażać? Mnie, najpiękniejszego konia w całej krainie! Prawdziwego fryza z piękną, dumną i bujną grzywą! Bezczelny drań! Szetland?! Teraz mnie wkurzył! Naprawdę mocno!
Założyłem mu kaganiec na pysk i skupiłem się na zadnich nogach. Długo z nimi walczyłem, oberwałem jego kopytem, ale w końcu je ciasno związałem. A wtedy w końcu wstałem z niego.
- Jesteś! Jesteś! A to… byś o tym pamiętał! – wydarłem się na niego, biorąc jakiś nóż i zbliżając się do jego zadu – To dalej twierdzisz, że nie jesteś kucem? – spytałem… i zacząłem pisać nożem po jego sierści, nacinając płytką ale na pewno bolesną i przez jakiś czas widoczną ranę. Jeśli drań nie protestował, to starałem się wyryć trzy litery: KUC.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Pon Lut 12, 2018 11:19 pm

Pogarszam swoją sytuację? A może być gorsza? Jestem z moim porywaczem, który ma strasznie wysokie ego, w jakiejś izolatce. Do tego mam kaganiec i zawiązane wszystkie nogi? Do tego leżałem... - Widziałeś kiedyś kuca z wzrostem ponad sto sześćdziesiąt centymetrów? Bo ja nie - prychnąłem. Nie wiem co fryz miał w głowie, widząc we mnie kucyka. Jestem wyższy od niego! Ogier wziął jakiś nóż, przez co wierciłem się trochę. Ale jak bardzo mogłem skoro byłem uwięziony wręcz z każdej strony? No nie bardzo. Poczułem jak kary próbuje coś napisać na moim zadzie. Skoro wcześniej wspominał tak dużo o tym, że niby jestem kucem to mogłem się domyślić co tam chciał wyryć.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Wto Lut 13, 2018 12:40 am

No nie, no po prostu nie! Nie wystarczało ogierowi, że miał kaganiec i związane nogi! Musiał dalej pyskować!
- Gówno mnie obchodzi Twoje zdanie! I tak! Jesteś kucem! I widziałem kuca o takim wzroście! Właściwie właśnie teraz widzę! – prychnąłem oburzony. Ale on mnie wkurzył, zirytował, niemożebnie rozsierdził! Chwyciłem nóż i zacząłem mu pisać na boku krótkie słowo „KUC”. Nie do końca mi wyszło, bo drań mocno się wiercił i bardziej to przypominało „I<V(” ale chyba wystarczająco podobnie wyszło?
- No to teraz będziesz pamiętał kim jesteś! W końcu zrozumiałeś?! – zarżałem na niego, próbując zrobić długie ale płytkie nacięcie nożem na jego szyi. Odłożyłem następnie nóż i przejechałem po ranie językiem. Większość klaczy to wkurzało – ogiery podobnie?
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 14, 2018 7:23 pm

- W takim razie cieszę się, że jestem jedyny w swoim rodzaju - uśmiechnąłem się chytrze. - Bo ty nie jesteś, nawet nie wiesz ile fryzów jest na świecie. A każdy do siebie podobny. - powiedziałem. Przecież to prawda, każdy fryz jest strasznie do siebie podobny. Długa bujna grzywa, tak samo ogon no i kare, lub podobne, umaszczenie. Więc w stadzie fryzów takiego Espilce'a by się nie rozróżniło! Ogier chwycił za nóż, więc zacząłem się wiercić. Mam nadzieję, że nie wyszło mu to co chciał, tak by było zdecydowanie lepiej. Jakby wyszły jakieś znaki to nie byłoby to aż takie dziwne. Chociaż czy tutaj coś wyryte nożem w ogóle może być dziwne? Przecież każdy tu może porywać i zostać porwanym. A wtedy ten kto porwał może robić dużo rzeczy. Niestety. Zignorowałem jego słowa, nawet gdy odłożył nóż, oczywiście po zrobieniu rany na mojej szyi. Nagle fryz przejechał po ranie językiem. Szarpnąłem się, zacząłem próbować wstać. Znaczy, zadnimi nogami wciąż leżałem, zacząłem ponosić przednie, o ile było to możliwe.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 14, 2018 9:10 pm

Położyłem uszy po sobie. Znowu. Jak będę tak dalej robił, to jeszcze mi się pogniecie grzywa w okolicy uszów.
- Jedynym, w swoim rodzaju? Jesteś powszechnym i tak samo brzydkim kucem, jak wszystkie pozostałe! I nie, nie prawda! Wcale nie jestem podobny do innych fryzów! Ja jestem dużo piękniejszy! Moja gęsta, bujna grzywa nie ma sobie równych! Jak galopuję, to niemalże płynę! Wiatr rozwiewa grzywę i jestem jeszcze piękniejszy! Nie ma drugiego tak ślicznego konia jak ja! – wydarłem się na niego z oburzeniem. Wkurzył mnie! Wkurzył mnie i to naprawdę mocno! Bezczelny, złośliwy drań! – Chyba jesteś ślepy, jeśli nie dostrzegasz mojego piękna! Zerknij na grzywę, na moje doskonałe szczotki pęcinowe! Nikt się ze mną nie może równać! Nikt! – zarżałem na niego.

Gdy już mu napisałem te litery na szyi wrednego kuca, zacząłem robić nacięcie na jego szyi. Nie rzucał się jakoś bardzo – dopiero na przejechanie jęzorem po ranie się zirytował. Widziałem, jak zaczął wstawać, więc naparłem na niego, próbując go popchnąć i ponownie powalić na ziemię, kładąc na jego szyi kopyto, by nie wstawał. Stałem jakoś przed nim, między jego przednimi nogami i łbem, aby wyraźnie widzieć wyraz jego pyska, ukrytego za kagańcem.
- No i co? Jak to jest musieć leżeć, być słabym, bezbronnym i takim… właśnie żałosnym jak ty? Przykro Ci? – naśmiewałem się z niego, wodząc chrapami po jego szyi, w pewnej chwili go gryząc. Próbowałem chwycić jego ucho w pysk, delikatnie je memląc. Zachwycony pewnie nie był, ale co mnie obchodziło jego zdenerwowanie. Possałem krótko jego ucho aż w końcu je wyplułem.
- Zrozum, że mogę z Tobą zrobić wszystko. Wszystko, co tylko chcę. I jak się z tym czujesz? – dopytywałem.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 14, 2018 9:34 pm

- Skoro twoim zdaniem jestem kucem, pomimo tego wzrostu, to muszę być wyjątkowy. Nie ma innych o takiej budowie i o takim wzroście jak ja - dalej stawiałem na swoim. Wcześniej sam się przyznał, że widział takiego kuca, a właściwie dalej widzi. - Chyba każdy fryz ma bujną i długą grzywę... Idź sobie poszukać innych, a się przekonasz. Ty galopujesz? A co z twoją grzywą, ogonem i szczotkami pęcinowymi? Ubrudzą ci się! - zacząłem udawać przejętego. - No chyba, że galopujesz gdy uciekasz przed kimś. Lub przed czymś. Nie widzę sobie ciebie walczącego z zwierzęciem... Przecież byś się ubrudził. W sumie, szybki też nie jesteś. Jak ty jeszcze żyjesz powiedz mi? - zaśmiałem się. Naprawdę, miał fioła na swoim punkcie. To było zabawne.

Oczywiście, że nie spodobały mi się jego czynności! Gdy próbowałem wstać kary mi to uniemożliwił. Świetnie. - Po pierwsze - bierz to kopyto. Po drugie - bierz te chrapy! - uniosłem głos. - Kogo więcej porywałeś? Klaczy czy ogierów? Czyżbyś czuł pociąg do tej samej płci? - zakpiłem mając nadzieję, że fryz odpuści.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 14, 2018 10:39 pm

No nie, a on dalej dyskutuje! Dalej pyskuje! No ileż można?! Nawet już nie miałem siły mu odpowiadać. Był kucem i koniec! Dlaczego? Bo ja tak zdecydowałem! A czy mu się to podoba czy nie? To gówno mnie obchodzi! Już nawet nie chciało mi się z nim kłócić. Najchętniej bym go zakneblował, ale w tym celu musiałbym mu ściągnąć kaganiec, a tego wolałem nie robić. Znowu by mnie drań ugryzł. No właśnie, musiał być kucem, skoro gryzł. Każdy koń wiedział, że kuce gryzą najwięcej!
- Mogę galopować po krótkiej trafie! Albo po ubitej ścieżce. To się nie pobrudzą! – zaprotestowałem. Zresztą… ja prawie nie galopowałem. Po kilkuset metrach dostawałem zadyszki, więc unikałem wysiłku fizycznego. Zresztą… po co komu kondycja? Ta była przereklamowana. Ja tam wolałem się skupić na pielęgnacji swojej pięknej grzywy niż na jakichś durnych ćwiczeniach i treningach!
- Zamknij się! Zamknij się w końcu! – nie wytrzymałem kolejnych kłamstw na mój temat… wkurzyło mnie w nich najbardziej to… że były prawdziwe. Ale nawet jak były prawdziwe, to nazywałem je kłamstwem. Bo tak!

Powaliłem go ponownie na ziemię, wodząc chrapami po jego ciele i bawiąc się jego uchem. I uszczypnąłem go kolejny raz w szyję, gdy zaczął pyskować.
- Nie takim tonem! – upomniałem go – Bierz kopyto i chrapy? Bo co? Jesteś spętany i nic nie możesz zrobić! – przypomniałem mu triumfalnym głosem.
- I tak, więcej porywałem klaczy – parsknąłem – ale i z Tobą, przerośnięty kucu, mogę się zabawić! – dodałem, wodząc po jego boku, co jakiś czas go gryząc – Widzisz? Niby duży, niby umięśniony, szybki i zwinny? A nic Ci to nie dało. Wpadłeś w moje kopyta… a ja mogę z Tobą zrobić wszystko! – parsknąłem, gryząc go w zad. Następnie położyłem się na nim, gryząc go lekko w szyję – Na przykład mogę Cię wykorzystać jako posłanie. Nadasz się na poduszkę – parsknąłem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Valiant
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: .Izolatka.   Sro Lut 14, 2018 11:06 pm

Widziałem jak fryz coraz bardziej się denerwował. No i dobrze, jak na razie nie robię nic fizycznie, ale chyba moimi słowami wkurzałem go psychicznie. Nie przeszkadzało mi to, a wręcz odczuwałem satysfakcję. - Ale wiesz, piasek to piasek. Co ty w ogóle robisz z tą grzywą? Podczas deszczu? Albo jak ktoś by cie wywrócił i wpadłbyś w błoto? Chciałbym zobaczyć twoją reakcję... - zaśmiałem się. Naprawdę chciałbym zobaczyć jego zachowanie i minę gdyby tak się stało. Uciekałby szybko coś z nią zrobić? Czy... Chociaż nie, raczej to byłaby opcja pierwsza. Pewnie by się wkurzył ale... Widok i tak musiałby być zabawny. 

Nic nie mogę zrobić? Jak się postaram to będę mógł. Ale fryz chyba nie zdaje sobie z tego sprawy, a to bardzo dobrze. - Nie, nie zabawisz się - powiedziałem cicho, wrednym głosem. A żeby się nie dowiedział jaki mogę być silny, szybki i zwinny gdy będę wściekły. A może nie będę? Jeżeli dalej tak będzie robił, to jednak stanę się wkurzony. Ale gdy położył się na mnie to chyba ten czas się zbliżał. Położyłem uszy po sobie. - Złaź. - powiedziałem krótko i mocno.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: .Izolatka.   

Powrót do góry Go down
 
.Izolatka.
Powrót do góry 
Strona 13 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Izolatka
» Izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: