KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jaskinia Espilca

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21, 22, 23, 24  Next
AutorWiadomość
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 10:50 pm

Zmęczenie, które go przed chwilą ogarniało. Gdzie jesteś? Dygnąłem kiedy on do mnie doskoczył i użarł. Obniżyłem łeb do ziemi i wyszeptałem.
-Przepraszam.-zbyt się podekscytowałem całą sytuacją.
Ustawiłem się przodem do niego i zrobiłem nieśmiały krok w jego stronę. Jeśli chcę uciec muszę okazać skruchę, łańcuchów raczej nie zerwę.
Czekałem na jego sąd. Okaże mi łaskę czy ukarze, tak na zaś? Patrzyłem na niego od dołu, mimo, że był ode mnie niższy. Widziałem w nim coś na styl bóstwa. Chciałem podejść do niego, położyć się u nóg, błagać o wybaczenie i pokutę.
-Przepraszam.-powtórzyłem.
Nie będę walczył, nie z nim, nie teraz. Chcę zdobyć jego uznanie, chcę by mnie zauważył. Nawet nie będę o niego zazdrosny, tylko niech mnie zauważy. Zrobię cokolwiek zapragnie.
Moje zachowanie mógł odebrać jako próbę podejścia go, może jednak mi uwierzył? Decyzja należy do niego, on ma ostatnie zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 11:07 pm

Doskoczyłem do Jueta i użarłem go w kolejnej próbie przywołania go do porządku. Chyba częściowo zadziałało, bo mój niewolnik momentalnie się uspokoił, pokornie obniżając łeb, tak jak już dawno powinien.
Zawahałem się, zastanawiając, jaką decyzję powinienem podjąć. Obserwowałem ogiera, który ustawił się przodem do mnie. Z tej perspektywy również mogłem ocenić i docenić jego potężną klatkę piersiową, grubą, silną szyję… ale i tak chyba wolałem widok od zadu strony. Gdy po chwili zaczął mnie jeszcze gorliwiej błagać o wybaczenie to podjąłem decyzję.
- Niech Ci będzie, że przeprosiny przyjęte. Ale to ostatni raz – łaskawie się zgodziłem. Niech zna moją dobroć i wspaniałomyślną. Niech się cieszy i ją docenia. I nie czyni tak więcej. Tylko kara… muszę mu jakąś karę wyznaczyć. Jaka by mogła być?
- Posprzątasz jaskinię! Tak, to będzie Twoje następne zadanie! – postanowiłem po czym… po czym zawahałem się. Do tego musiałbym mu zdjąć kaganiec, by mógł pyskiem chwycić jakąś miotłę czy coś innego… a tego zdecydowanie wolałem nie robić. W kagańcu chyba wyglądał przyjaźniej – Nie, jednak pociągniesz wóz. Dookoła… kilka kółek. Tak tylko byś wiedział, że sprzeciwianie mi się jest bardzo złym pomysłem! – oznajmiłem mu, podchodząc do niego i zdejmując mu z szyi obrożę. Bo skoro go poskromiłem, to nie była mu już potrzebna.
- Idź przed jaskinię. Przede mną. Stępem. Tylko grzecznie. Pamiętaj, że masz kajdany, więc i tak nie uciekniesz – oznajmiłem mu i uszczypnąłem go w ten umięśniony zad by go skłonić do wykonania polecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 19, 2017 8:31 pm

ESPILCE- ostrzeżenie za zignorowanie posta od MG, forum pbf polega na tym że nigdy nie wiadomo co cię spotka- w takim celu istnieją mistrzowie gry, by fabuła stała się dynamiczna i działo się coś nowego. Nie rozumiem więc sensu omijania postów MG. Dzisiaj wybaczę jednak w najbliższym czasie możesz spodziewać się mojej kolejnej interwencji jako mg.
Mam nadzieję że to ostatni raz.
~Sechmet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Paź 21, 2017 8:31 pm

Przepraszałem szczerze, on uwierzył mi. Chciałem do niego podejść przepraszać jeszcze bardziej, błagać o wybaczenie, ale to byłoby już zbyt podejrzane i łańcuch mi nie pozwalał. Domyśliłby się, głupi przecież nie jest. Nie mogę teraz stracić jego zaufania. Uciekam. Teraz mnie uwolni, jak niby wezmę miotłę czy coś tam innego czym się sprząta. Mógłby mi dać łopatę, wtedy miałbym czym go walnąć. Trochę jest nieporęczna, ale dam radę.
Szybka zmiana zdania, czyżby czytał mi w myślach, może teraz te czyta i wie o czym myślę? Nu nu nima tokjuj opcyji. W magię wierzę, ale mam też rozum by szybko rozwiać tego typu wątpliwości.
Bezsensowne chodzenie dookoła, ciągnąc wóz było bezsensowne. Nie lepiej abym znów pojechał z nim do pałacu, po towar, rzeczy. Skoro mam się męczyć to, żeby chociaż przyniosło to jakieś korzyści. Jednak słowo pana jest świętością, nie mogę mu zarzucić braku logiki czy niepoprawności wypowiedzi. Taki typ. Uwielbiam go, spokojny jest pewny siebie i za pomocą prostych słów potrafi nakłonić do współpracy, niepozorny taki, zły jest śmieszny, ale brutalny. Każdy ma dwie strony.
Zasmuciła mnie jednak jego dużo różnorodność kar. Oj, mógłby mnie karać tak jak dotychczas, ja bym nie protestował. Rozumiem jednak, monotonność może doprowadzić do szału. No i nie idźmy tutaj za stereotypowym myśleniem, że ogiery są wiecznie napalone i myślą o jednym.
Aż tak mi zaufał, że nie wziął mnie na łańcuch, czuję się dobrze. Coś jak wyprowadzanie psa na spacer i w nagrodę puszczanie go wolno by pobiegał sobie za sarnami czy zającami.
Skinąłem głową na znak zrozumienia i ruszyłem wolnym stępem w stronę wyjścia, po dziabnięciu nieznacznie przyspieszyłem. Czy on jest świadom tego co mówi? Dzięki kajdanom nie ucieknę? Jak on mnie chce zaprząc w te rozwalające się pasy? To nie moja sprawa, mnie tu nie będzie. Nie mogę wzbudzać podejrzeń, gdy się odwróci wiejemy, tak? Tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Paź 21, 2017 9:56 pm

Pochwaliłem mojego więźnia za okazane mi posłuszeństwo. Zachował się tak, jak powinien, czyli bardzo, bardzo dobrze. Pochwała mu się w pełni należała. Chociaż oczywiście… kara i tak miała być. W końcu mi się wcześniej sprzeciwił i chciałem mu wbić do łba raz na zawsze…a przynajmniej raz na kolejne dwa dni, że takie zachowanie nie będzie akceptowane… a wręcz przeciwnie – będzie dotkliwie karane. Chociaż… no nie do końca zbyt dotkliwe. To mogłoby obudzić w nim bunt… a chciałem tylko umocnić pełne posłuszeństwo, które w końcu na nim wymusiłem. Dlatego też spokojnie, ufnie szedłem za nim, dzięki czemu w dalszym ciągu mogłem zerkać na jego zad, kierując się prosto przed jaskinię. Gdybym go prowadził na łańcuchu to nie mógłbym napawać się jego widokiem – dlatego też rezygnacja z tego niepotrzebnego kawałka metalu była dla mnie tak korzystna.

Gdy w końcu wyszedłem przed jaskinię, zerknąłem na wóz… które miał te nieszczęsne porozwalane paski. Ciężko westchnąłem.
- Chyba przydałoby się skoczyć do zamku po nowy wóz albo jakieś części zapasowe – stwierdziłem z rezygnacją, podchodząc do Jueta, wycierając się pyskiem o jego zad – Chociaż… – zacząłem mówić i bez ostrzeżenia spróbowałem na niego naskoczyć, obejmując go przednimi nogami za boki – Chociaż mogę inaczej Cię ukarać… i wymusić na Tobie posłuszeństwo – stwierdziłem, próbując w niego wejść. Nie był na łańcuchu i obroży przykuty do ściany, nogi nie były przykute do posadzki, ale uznałem, że nie jest to konieczne. I tak mogę go zdominować, pokazać mu kto tutaj rządzi. I miałem ochotę zrobić to właśnie teraz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 22, 2017 9:34 pm

Szedłem do wyjścia, zastanawiając się również dlaczego mam iść przodem. Cóż, jedno zerknięcie w tył wystarczyło bym wiedział o co chodzi. Cóż za bezwstydnik, tak gapić się na zad niewolnika, z drugiej strony na co miał się patrzeć?

Światło mnie nieco oślepiło. W jaskini nie było ciemno, ale blask słońca to zupełnie inna rzecz. Rozejrzałem się dookoła, poprzednim razem nie miałem do tego ani okazji ani ochoty. Wszystko wyglądało jakoś znajomo, ale nie potrafiłem skojarzyć dlaczego. Nah jaskinia, jak jaskinia, drzewa wszędzie są takie same. Wyjaśniałem sobie.
-Nowy wóz nie jest potrzebny, ale uprząż by się przydała, tylko taka dopasowana na mnie.-pozwoliłem sobie wtrącić. Różoffa. Umm tak słotko by było. Najbardziej to bym chciał taką mocną, czarną, skórzaną, ze srebrnymi wstawkami. Dobrze by to wyglądało gdybym ciągną wóz z trupem w środku.
Odwróciłem łeb w nieco w jego stronę gdy otarł się pyskiem o zad. Chyba muszę wycofać zdanie, że ogiery nie myślą tylko o jednym. Już gdy unosił przednie nogi, by je na mnie zarzucić, mój ogon zajął swoje miejsce, chroniąc moją ogierzą godność. Ruszyłem do przodu, ale tylko o krok. Jak będę mu czegoś odmawiał czy się stawiał to nigdy nie nadarzy się okazja by zwiać.
Nieśmiało rozluźniłem ogon, ale nie odsunąłem. Jak mu to przeszkadza to niech poprosi o odstawienie go, ale raczej nie będzie się tak fatygował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 22, 2017 9:51 pm

Wyszedłem zaraz za Juetem na światło. Na szczęście byłem dość blisko, mój niewolnik miał karą sierść, więc oślepiający blask znacznie słabiej mnie uderzył, jako że wciąż byłem wpatrzony w jego piękny, umięśniony zad, przed którym hipnotyzująco machał ogonem.
- Wóz? Uprząż? – powtórzyłem za nim, dopiero teraz podnosząc oczy, zastanawiając się, co ja tutaj robię i o co chodzi. Czemu on mi wspominał o jakichś nieistotnych rzeczach? Jedyne, co tutaj było ważne… to właśnie, jego zad – Dobrze, dobrze. Zajmiemy się tym później – oznajmiłem mu, by o tym więcej nie gadał. Zresztą kim on był, by mnie pouczać! Raz jechałem w wozie, więc wiedziałem, jak to działa. A on pewnie nigdy nie miał okazji powozić, więc musiał gówno się na ten temat znać! Co innego kogoś zapinać do wozu a co innego samemu być przypinanym. Takich rzeczy nie można porównywać! Głęboko wierzyłem, że znam się na tym lepiej, mimo faktu, że ostatnia podróż wozem… no nie wyszła mi najlepiej. Chociaż najgorzej też nie, bo przecież dotarłem na miejsce przeznaczenia, a taki jest główny cel podróżowania wozem.

Już, już miałem naskoczyć na Jueta, gdy ten zrobił krok do przodu, a ja zamiast opaść na jego zad… to opadłem na ziemię, kopytem zawadzając o jego nogę… i chyba o kajdany, które być może się odpięły, ale byłem zbyt podniecony, by na to zwracać uwagę. Spiorunowałem drania wzrokiem i uszczypnąłem w zad.
- Więcej tak nie rób! – krzyknąłem na niego – A teraz odstaw ogon i się nadstaw! – wydarłem się na niego, ponownie podejmując próbę naskoczenia. Ogon na drodze był irytujący, zwłaszcza w trakcie wykonywania mocnych ruchów biodrami… ale dało się go siła usunąć z drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 23, 2017 12:11 am

Skrobnięcie kopytem po nodze nie było przyjemne, ale jedyne co zrobiłem to zacisnąłem wargi. Ledwo odczuwalny luz na prawej nodze. Tak, o to chodziło, nie myślałem, że będę mógł uciec tylko przez jego nieuwagę gdy jest napalony. Z chęcią skorzystam z okazji.  
Wiem, jak bardzo zmęczony jest ogier po takim wysiłku, ale byłem też świadkiem jak szybko odzyskuje siły, no nie wiem czy to się uda, ale warto spróbować. Do odważnych świat należy, jak to mawiał jakiś tam znany stary ktoś, kto już dawno nie żyje.
Uszy rozjechały mi się na boki i poruszyłem subtelnie rozluźnionym ogonem. Nie będę chodzić, bo kajdany, rozpięte, ale dalej trzymające się nogi mogłyby spaść i zwrócić na siebie uwagę karego.
Sapnąłem cicho gdy na mnie naskoczył, który to już raz? Fascynuje mnie z jaką pasją to robi, z jakim zaangażowaniem. Teraz już chyba nie chodzi tylko o dominację, nie będę się jednak wypowiadał za niego. Puls nieznacznie mi przyspieszył a ciało przeszedł dreszczyk ekscytacji.
Nie odstawiłem ogona, jedynie go troszeczkę przesunąłem, o centymetr czy dwa. Zaparłem się przednimi nogami i dyskretnie odwracając łeb patrzyłem kątem oka na niego. Muszę go jak najbardziej wymęczyć, przeciągać aż padnie z sił, wtedy ucieknę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 23, 2017 12:34 am

Ostrzegłem drania, by więcej się ode mnie nie odsuwał i aby się lepiej zachowywał, ale ten chyba niespecjalnie się tym przejął, skoro ogon został odstawiony tylko kawałek. Mimo tego naskoczyłem na niego, brutalnie w niego wchodząc i gryząc go w kłąb. Ku mojemu zdziwieniu… stał grzecznie i posłusznie. Co mi się wydawało podejrzane. Może byłem zbytnim paranoikiem? Chyba tak. A może… może coś innego mi się nie podobało. To już trzeci raz na niego skakałem… i już nie czułem takiej radości, takiego powiewu świeżości, jak za wcześniejszymi razami. Brakowało mi tego poczucia walki, zdobywania, dominowania go, zmuszania do posłuszeństwa.
- Czemu się nie ruszasz? Poprzednio byłeś… no… bardziej waleczny – zauważyłem – Dobrze, że jesteś teraz posłuszny… tak jak na mojego niewolnika przystało. Ale… ale może trochę zabawy w odgrywanie ról? Możesz być… taki odrobinę agresywny, bojowo nastawiony. A na końcu Cię zdominuję, pokryję i zmuszę do posłuszeństwo. Co ty na to? Może być? – poprosiłem go, chociaż tak naprawdę każda prośba kierowania do niewolnika nie była prośbą… tylko rozkazem. Tak chciałem by było i tak miało być!
- Podnieca mnie, jak się pode mną wijesz. Jak Twoje potężne, silne mięśnie się spinają. Gdy czuję ich ruch i moc. No, rusz zadkiem. Zepnij się. Podbił tak leciutko. A może chociaż kręć się pode mną. Próbuj się uwolnić. Pokaż, na co Cię stać – prowokowałem go, chcąc mieć więcej emocji, więcej adrenaliny. Chcąc znowu poczuć, jak go dominuję. Jak ten się broni… ale i tak ja wygrywam. Tego potrzebowałem od niego. Już, teraz, natychmiast!
- No dajesz! – parsknąłem, gryząc go w kłąb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 23, 2017 8:53 am

Już ja ci zaraz pokarzę bunt. Uśmiechnąłem się dziwnie. Delikatny to on nie był, ale przynajmniej było przyjemnie.
Słyszałem jego monolog, czyta mi w myślach? Sam tego chciał, trochę się poszarpie, później padnie ze zmęczenia i nie da rady mnie gonić.
-Weź się zdecyduj czego chcesz.-warknąłem wyraźnie zirytowany zmiennością ogiera. W sumie nagłe zachcianki nie oznaczają zmienności.
Lubi adrenalinę, a nie wygląda na takiego. Przypomina bardziej kanapowca, co woli spędzić życie leżąc przed cieplutkim kominkiem.
Ruszyłem do przodu teraz nie dbając o kajdany, a nuż on zobaczy, że jestem wolny i się z tego ucieszy.
Zrobiłem duży krok, ale nie na tyle żeby on się ze mnie zsuną. Wtedy strzeliłem zadem, mocno i dość wysoko. Moim celem był on, ale nie żadna konkretna część jego biała.
A może takie uciekanie o krok do przodu to jakiś pomysł na ucieczkę. Tak kroczek po kroczku będziemy się oddalać od jaskini, aż ja dojdę do terenów innego stada, a on dojdzie we mnie. Taki Pociąg Miłości. Jakie zdziwienie ogarnęło by losowego przechodnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 23, 2017 7:24 pm

Słysząc jego warknięcie natychmiast ugryzłem go w kłąb.
- Ej! Trochę grzeczniej! – upomniałem go… po czym zawahałem się… i koniec końców zmieniłem zdanie – Albo nie grzecznie. Pyskuj do mnie, obrażaj mnie, mów do mnie po niemiecku! – zażądałem. Był bezczelny… bo co to znaczy, że mam decydować, że mam wiedzieć, czego chcę. On był moim niewolnikiem, więc sam powinien się tego domyślać. To chyba oczywiste!

Uśmiechnąłem się, gdy ogier ruszył do przodu i strzelił z zadu. Jęknąłem, gdy mnie trafił… na szczęście niezbyt silnie. W końcu był skuty a ja obciążałem mu zad, co utrudniało mu wykonanie silnego strzała z zadu.
- Dobrze, dajesz! Uwielbiam, jak walczysz, jak się mi sprzeciwiać… i jak Cię łamię, zmuszając do posłuszeństwa! – stwierdziłem i skoro ten zrobił krok do przodu, to ja gwałtownie na niego natarłem, mocno i brutalnie wchodząc w jego zad. I kolejny raz. I kolejny. Gryzłem go po łopatce, kłębie, szyi – gdzie tylko sięgnąłem. Chciałem go bólem wkurzyć… by ten coraz mocniej się denerwował aż w końcu zrozumie, że nie ma to sensu i mi się w pełni podporządkuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 23, 2017 9:15 pm

Zachichotałem. Mów po niemiecku?
-Schneller, ja, ja!!!-zacząłem krzyczeć jakieś losowe szwabskie słowa.
Gdyby zdjął mi wcześniej kaganiec mógłbym zwiększyć poziom swojej niegrzeczności. Tak mu się wgryźć w pęcinę i szarpać.
Jęknąłem głośno na jego kontratak i mocne wejście. Zagiąłem ładnie szyję w łuk, oddychając głośno. Chyba ja też się zmęczę, niestety.
Miejscowy, kujący ból był, jak to z bólem bywa, DOŚĆ BOLESNY.
Przyjmę może inną taktykę. Uniosłem przednie nogi nad ziemię, było ciężko i nie byłem w stanie zrobić tego wysoko. Obniżyłem nieco zad i starałem się odwrócić do ogiera. Pokraczne figury prezentowana przeze mnie dostałyby najwyższe noty we wszystkich możliwych konkursach.
Strzelałem ogonem, ruchy były ograniczone, lecz jok sio chcu to sio potrafiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Wto Paź 24, 2017 11:54 am

Słysząc jego twarde, niemieckie słowa, od razu poczułem zwiększające się moje podniecenie.
- O tak, dobrze, bardzo dobrze, gut! Gut! – odpowiedziałem mu, po chwili znowu go dotkliwie gryząc w kłąb. Wykonywałem coraz mocniejsze ruchy biodrami, kąsając go w pięknie zaokrągloną szyję.
- Tak, bardzo dobrze. Ganaszuj się! Pysk do klatki piersiowej! – parsknąłem. Czułem, jaki jest dziki i nieposkromiony… a ja mimo tego, daję sobie z nim radę. Widziałem, że staję się posłuszny i pokorny. Że go łamię. Ze go dominuję. Że robię z nim to, co najbardziej lubię. Nagle… nagle stało się coś nagłego… nagle drań podbił przodem, i przysiadł zadem, przez co poleciałem do tyłu, a że nie byłem kompletnie do tego przygotowany, to zleciałem z niego. A następnie zrobił jakiś piruet czy inny zwrot na zadzie, obracając się wokół osi, stając do mnie przodem.
- Ale… ale co to miało być?! – warknąłem z irytacją. Nie dlatego, że się buntował… tego chciałem. Ale dlatego, że się buntował za mocno i nie dałem rady go powstrzymać – Nadstaw się zadem! Natychmiast! – wydarłem się na wielkoluda, który przede mną stał, po czym bez ostrzeżenia sam się do niego obróciłem tyłem i wystrzeliłem z zadu, próbując go na oślep kopnąć, zbytni nie celując. Miałem nadzieję, że trafię go w klatkę piersiową i bólem go spacyfikuję, zmuszając do posłuszeństwa. Bo gdybym zawadził o kajdany albo o kaganiec… to mogłoby nie być dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Wto Paź 24, 2017 4:08 pm

Myślałem, że mówienie po niemiecku to jakaś przenośnia, żebym gadał jakieś niegrzeczne słówka, ale jak widać chodziło tu o dosłowne znaczenie. Chciałem się śmiać z tej niezręcznej sytuacji, ale jakoś mi nie szło zbytnio.
Dobrze, że wytłumaczył mi na szybko co to ganaszowanie się, tam gdzie mieszkałem nie było tak zaawansowanego słownictwa. Tak, jak chciał jeszcze mocniej zagiąłem szyję, dużego wysiłku to wymaga. Podejście nieco zadem, spięcie tyłu, łopatek. W każdym razie przydało się to podczas dębowania.
Zdziwiłem się gdy ten ze mnie spadł, ale też nie narzekałem na to.
-Jak chcesz to mnie złap.-zaśmiałem się z niego. Chyba przesadziłem z tym buntem, to miało być subtelne męczenie go a nie denerwowanie.
Właśnie chciałem do niego doskoczyć i już to robiłem, wtem w trakcie krótkiego lotu zobaczyłem, jak ten się odwraca, kopie zadem. Za mało czasu na odskoczenie miałem, no i byłem za blisko. Ból rozszedł się od szyi i klatki piersiowej na resztę ciała. Tera co prawda była to musztarda po obiedzie, lecz postanowiłem jakoś uciec, żeby nie oberwać jeszcze raz. Z kaszlnięciem zarzuciłem przodem, uciekając od ogiera tą częścią ciała. On teraz stoi za mną, wierzgnąłem lekko tyłem, ale postanowiłem się teraz skupić na kagańcu, który mi prawie spadał z pyska. Poluzował się w wyniku tej szarpaniny, czy znacznie wcześniej tylko nie zauważyłem? To są szczegóły, jedno machnięcie łbem lub przejechanie nim po nodze, a zsunie się ze mnie jak po maśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Wto Paź 24, 2017 6:38 pm

Uśmiechnąłem się widząc, jak Juet się ganaszuje. Teraz wyglądał jeszcze piękniej, milej i słodziej. Aż się chciało ponownie go przytulić, wodzić chrapami po jego umięśnionej sylwetce a wszystko zakończyć kolejnym wejściem mu w zad. W sumie… w sumie i tak miałem taki plan, ale widząc jego pięknie zganaszowaną szyję tylko się utwierdziłem w tym zamiarze. Odrobinę się rozkojarzyłem, rozluźniłem, gdy myślałem o dalszych planach i w konsekwencji nie dałem rady się otrzymać, gdy zadębował. Wydarłem się na niego a ten, zamiast przeprosić, zaczął się naśmiewać ze mnie. Nie wiedziałem, czy to taki żarcik i podgrzewanie atmosfery czy realny bunt… ale nie mogłem ryzykować, że mi zwieje. Pora było kończyć zabawę… i wejść ponownie w niego. Obróciłem się tyłem, strzelając zadu, trafiając go centralnie w klatkę piersiową. Poczuć musiał… ale nawet w połowie to nie było takie mocne, jak jego kopniaki. W końcu on był większy, więc uderzał silniej… a ja byłem mniejszy, więc każde uderzenie jakie otrzymywałem było bardziej dotkliwe.

Ponownie odwróciłem się przodem do niego widząc, że ten wykonał zwrot wcześniej, ustawiając się tyłem i wierzgając. Tego miałem już dość! To był otwarty bunt! Co prawda powstrzymał mnie przed kolejnym atakiem, jaki na niego planowałem, jako że nie chciałem się nabić na jego twarde kopyta, ale było to tylko tymczasowe. Zamiast go atakować podbiegłem do wozu, po jakiś sznur i zacząłem podchodzić do ogiera od boku.
- Dobra, spokojnie. Dość tej szarpaniny. Wracasz na łańcuch! – oznajmiłem mu krzykiem i doskoczyłem do niego, próbując mu sznur zarzucić na szyję. Jeśli trafiłem to szarpnąłem za linę, próbując go ciągnąć znowu do swojej jaskini. Byłem już kompletnie zmęczony, zlany potem… i to, czego potrzebowałem, to odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 26, 2017 11:32 pm

Szybko otrząsnąłem się z zadanego kopniaka i wróciłem wzrokiem do karego. Zbliżał się do mnie z liną, całkowicie niedyskretnie. Odczekałem aż podejdzie bliżej, aż zarzuci linę. Kiedy to zrobił uskoczyłem, ale nie całkowicie, sznur bowiem zaczepił się o mój łeb, szarpnąłem się do tyłu. Kaganiec nie był tak luźni przypięty, jak myślałem, ale zsunął mi się ze łba dzięki wspólnej pracy naszej dwójki. Co prawda przypłaciłem to bólem uszu, lecz cóż o jest gdy walka toczy się o wolność.
Ruszyłem na fryza, rzucając się na niego z zębami i gryząc go po szyi, grzywie oraz łopatkach, próbowałem go powalić.
Był zmęczony, a to dawało mi okazję do ucieczki.
Tylne nogi i pysk mam wolne, jeszcze tylko przednie kończyny. Nie muszę ich jednak całkowicie zdejmować, wszak już praktykowałem bieganie stylem zająca i szło mi to dobrze. Zagęszczę tylko ruchy, przyspieszę a ten mnie nie dorwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 29, 2017 11:11 am

Uznałem, że dość tej zabawy i należy to wszystko kończyć. Że pora wziąć swojego niewolnika na sznur i ponownie za przykuć w jaskini, bo jak widać trochę zbyt mocno się rozbrykał. Zacząłem iść w jego stronę ze sznurem, który zarzuciłem mu na szyję… prawie narzuciłem, bo drań dał jakoś radę uskoczyć, mimo skutych nóg. Bo… bo chyba były skute. Lina na szczęście trafiła chociaż na jego głowę i szarpnąłem za nią… ściągając ją… z kagańcem? Ale… ale jak?! A jego zadnie nogi? Gdzie kajdany! Nie wyglądało to dobrze… wręcz przeciwnie… wyglądało to bardzo, bardzo źle. Nim zdążyłem zareagować, drań doskoczył do mnie, gryząc mnie w szyję i łopatkę. Jakoś dałem radę odsunąć szyję, chroniąc swoją cenną grzywę. Kwiczałem z bólu i przerażenia. Liną, próbowałem jakoś obwiązać mu pysk… chociaż odrobinę. Nie myślałem o tym nawet, by go poskromić. Myślałem raczej… jakby tu zwiać. Wściekły ogier z uwolnionymi zadnimi nogami i pyskiem… był przeciwnikiem, z którym nie mogłem się równać. Starałem się jakoś odsunąć od niego. Jakoś skierować w stronę swojej jaskini. Bo tam… tam może będę bezpieczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sro Lis 01, 2017 9:41 pm

Wystraszony ogier chciał się schować w jaskini, i dobrze. Rzucałem się na niego jeszcze bardziej, zapędzę go w jej głąb jak najdalej, sterroryzuję to nie będzie mnie gonił. Może. Nie, jestem pewien, że nie da rady, zbyt zmęczony i trzęsący zadem z przerażenia. Nigdy co prawda nikogo tak nie zgnoiłem, ale przyznam, że ten pierwszy raz jest fajny. Powstrzymałem śmiech zwycięstwa bowiem mógłby wywołać u fryza przypływ energii i nagłą chęć walki czego nie miałem w planach, gdyż muszę wykorzystać pozostałą energię na ruszanie zgrabnymi nóżkami, które z łatwością zabiorą mnie tam gdzie tylko me oczęta cudowne rzucą swoje spojrzenie. Powinienem zostać fizykiem albo poetą.
Wróćmy do tematu, w każdym razie widząc wycofującego się, prawie że padającego z wycieńczenia zwyrodnialca doskoczyłem do niego kilka razy by bardziej zmotywować do chowania łba w piach i ucieczki. Po czym sprawnie zrobiłem zwrot na zadzie lekko się plącząc w łańcuchy i ruszyłem skaczącym galopem tam gdzieś w stronę jakichś drzew co ło tum rosno tłumnie. Moje uszy powinny się wydłużyć, a ogon zmienić w puchaty pomponik gdyż od zająca nie różniło mnie teraz wiele.
Czy on zmienił zdanie i zaczął mnie gonić, czy poddał się? Cóż to już nie jest aż tak ważne bo mnie już przy nim nie ma, no chyba, że o czymś nie wiem i on ma asa w czymś.

z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Lis 04, 2017 4:19 pm

Uciekałem przed Juetem, próbując się schować do jaskini, zgodnie z przeświadczeniem, że u siebie będę bezpieczny… ale chyba nie do końca tak było, bo ten drań rzucił się za mną w pogoń. Dlaczego?! Czemu to robił?! Uciekałem, ile miałem w kopytach ale drań był tuż za mną. To znaczy niedokładnie tuż za mną – ze spętanymi przodami nie mógł biec tak szybko, a ja szybko spróbowałem czymś zatarasować wejście, by ta krwiożerca bestia nie wbiegła za mną i mnie nie zamordowała. Kładłam kolejne rzeczy na wielki stok, by nie wszedł… i gdy w końcu nabrałem przeświadczenia, że się tu nie dostanie, położyłem się na ziemi ciężko dysząc i szybko oddychając. Wyglądało na to… że jestem bezpieczny. Chyba nie próbował mnie gonić? A przynajmniej nie miałem żadnych powodów, aby podejrzewać, że ten czegoś próbuje. Gdy więc minęło już sporo czasu, to powoli zacząłem otwierać wejście. Niepewnym krokiem wyszedłem przed jaskinię… i odetchnąłem z ulga. Nigdzie go tam nie było. Przeżyłem! Po chwili gdzieś poszedłem zadowolony, że uratowałem życie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Lis 30, 2017 12:30 am

Uwaga, jaskinia Espilca została przebudowana – aktualny opis na pierwszej stronie

Uderzenie kopytem w łeb wrednej klaczy na szczęście zadziało, a ta oszołomiona, jak gdyby przez chwilę zaprzestała złośliwego rzucania się. To mi wystarczyło. Sprawnie związałem wszystkie cztery nogi nieznajomej ze sobą i zarzuciłem sobie ją jakoś na grzbiet. Mogłem ją oczywiście prowadzić, ale przy jej agresji to byłby stanowczo bardzo zły pomysł. Była może wyższa, szybsza i zwinniejsza – ale jeśli chodziło o masę, to jednak byłem cięższy. Dlatego niesienie jej było dla mnie niesamowicie męczące, ale było jednak możliwe. No i oczywiście wybrałem swoją jaskinię, jako bliższą, niż daleki zamek.

Po dotarciu do swojej samotni, otworzyłem drzwi do całej rezydencji (z trzema pomieszczeniami!), wszedłem do środka i zamknąłem drzwi. Czy klacz widziała, że mam aż trzy pomieszczenia (trzy!). Mogła się domyślić. Na lewo widziała przejście do mojej sypialni, na prawo zakratowane drzwi do celi. Chociaż jak leżała jakoś na moim grzbiecie, to mogła za bardzo nie zwracać na to uwagi. Zrobiłem jeszcze parę kroków, ciężko dysząc ze zmęczenia, po czym bez ostrzeżenia zrzuciłem klacz z grzbietu na posadzkę. I szybko zapiąłem jej obrożę na szyi, która to była łańcuchem przykuta do ściany. A gdy się z tym uporałem, to wziąłem jakiś kaganiec, przygniotłem szyję nieznajomej kopytem do ziemi, delikatnie ją podduszając i ostrożnie zacząłem odwijać jej pysk z lin, starając się wepchnąć na niego kaganiec, ciasno zapinając paski od tego jakże przydatnego narzędzia, które uniemożliwiało gryzienie ale jednocześnie nie przeszkadzało zbytnio w mówieniu czy jedzeniu. Dałem radę? Jeśli tak, to położyłem się na klaczy, potrzebując chwilkę czasu aby odpocząć po tym ogromnym wysiłku i ustabilizować oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Lis 30, 2017 11:51 pm

Och, jakie to urocze od razu po randce zabrał mnie do swojego domu. W powietrzu dało się wyczuć mocny aromat dumy i zadowolenia, wydzielany przez ogiera. Swoją drogą, niezła hawira, wszystkiego obejrzeć nie mogłam z racji pozycji w jakiej byłam trzymana, ale proszę dwa pokoje to jest sporo.
Zrzucona na glebę, trzasnęłam o posadzkę, a moje stare, biedne, schorowane kości zaprotestowały bólem. Zacisnęłam jednak tylko wargi i przetrwałam krótkotrwały dyskomfort.
Podniosłam się nieco by leżeć na spodzie brzucha, wtedy też ujrzałam, że w tym ?mieszkaniu? jest jeszcze jedno pomieszczenie. Strzeżone solidnymi kratami, zamykane na kłódkę. To cela czy miejsce gdzie grubas trzyma swoje skarby?
Uciekałam łbem i szyją od obroży, jak zwykle kuląc uszy, co kary miał chyba w poważaniu, aż ponownie położyłam się na ziemi. Wiedziałam, iż muszę na to pozwolić, ponieważ inaczej liny z moich nóg nie zostaną zdjęte.
Gdy przyszło do założenia kagańca uznałam, że to przesada i nie pozwolę na pozbawienia mnie jednego z głównych sposobów obrony.
Od razu po zdjęciu lin on chciał założyć mi to skórzane coś na pysk, wtedy machnęłam głową i wolną już paszczą pochwyciłam narzędzie. Pff równie dobrze mogłam złapać fryza za grzywę, ale kopyto stojące mocno na mojej pięknej zdobionej brązową sierścią szyi powstrzymywało mnie przed tym.
Moje cielsko ponownie zaczęło falować. Nogi w zaplanowanie nieskoordynowany sposób usiłowały podciąć kończyny przeciwnika, lub kopnąć go. Zadanie trudne, acz nie niewykonalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pią Gru 01, 2017 7:26 pm

Dobrze, że nie wiedziałem, co klacz myśli, bo byłbym oburzony. Bo jakie dwa pokoje?! Trzy! Trzy pomieszczenia! A trzy pomieszczenia to o 50% więcej niż dwa. I o 300% więcej, niż miała większość koni. Jak widać na w Krwawej Zemście nie panował wbrew pozorom komunizm czy inny socjalizm i żałosna równość. Ci lepsi, tacy jak ja, mieli więcej pomieszczeń – dokładnie tyle, na ile zasłużyli. A w zasadzie niedokładnie… bo powinienem mieć jeszcze jedno. Osobne na spiżarnie, jako że jeść lubiłem. Ale i na to przyjdzie czas. Póki co musiałem się zadowolić składowaniem zapasów w rogu pomieszczenia, jakbym był jakimś biedakiem a nie szlachetnym fryzem z piękną grzywą.

Zrzuciłem klacz z grzbietu, niczym worek owsa, nie przejmując się zbytnio delikatnością. Po chwili, mimo jej protestów, założyłem jej w końcu obrożę na szyję. Z kagańcem było gorzej, bo po zdjęciu lin z pyska, próbowała mi wyrwać tę jakże przydatne narzędzie. Spróbowałem przydusić ją kopytem do ziemi a także walnąć kopytem w łeb, by ją jednak troszkę rozproszyć czy nawet pozbawić przytomności. W końcu już mnie wcześniej ugryzła i wiedziałem, że zęby to ona ma ostre i mocne. Zdecydowanie nie chciałem powtórzenia walki, jaką z nią musiałem wcześniej stoczyć. Udało mi się w końcu założyć jej kaganiec na pysk i skutecznie go zapiąć? Niezależnie od tego, gdy tylko klacz zaczęła się rzucać i machać kończynami, zmieniłem zdanie i zamiast się na niej położyć, cofnąłem się o kilka kroków do tyłu, aby się wycofać poza zasięg łańcucha.
- Ej, nie rozrabiaj. Bo będzie źle – zagroziłem jej – Jak widzisz schwytałem Cię, jesteś moja i masz być posłuszna. I dobrze Ci radzę, nie wkurzaj mnie – oznajmiłem jej.
- Jak się w ogóle wabisz, moja posłuszna niewolnico? – spytałem, przypatrując się jej. Szybka, silna i zwinna. Idealna na sługę. Podobała mi się – Ja jestem Espilce, Twój właściciel – przedstawiłem się jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pią Gru 01, 2017 9:29 pm

Pominę opinię na temat widocznego samozachwytu i samouwielbienia karego. Trudno mi to zignorować, ale muszę, jestem silna. Dam radę. Później się spotkam z psiapsiółą i wszyściutko obgadamy sobie. Plotka przypadkowo rozniesie się wśród innych koni, aż drwiny, fałszywe oskarżenia i pomówienia dodane przez obcych zniszczą karemu psychikę i doprowadzą go na skraj wytrzymałości. Ja mu później tylko pomogę skoczyć z klifu.

Byłam tak bardzo źle traktowana, że aż mi się łezka w oku chciała zakręcić. Nie, ja nie płaczę, u koni to jest trudne. Czy ja właściwie mogę płakać? Ronić łzy szczęścia czy smutku. Genialny moment na zastanawianie się nad budową i działaniem własnego organizmu.
W każdym razie leżałam tak duszona nieco kopytem do ziemi, w zębach mocno trzymałam kaganiec, nie miałam zamiaru puszczać. Nawet wtedy gdy brakowało mi tchu i oberwałam kopytem. Jedyne co zrobiłam to parsknęłam gniewnie i oczyma z widocznymi białkami wgapiałam się w karego ze świszczącym oddechem.
Puściłam dopiero gdy ten zlękniony moim wierzganiem zaczął się odsuwać. Kiedy się wycofywał uniosłam się, na tyle na ile pozwalał mi łańcuch oraz spętane nogi, i kłapnęłam głośno zębiskami w jego stronę.
On ma czelność wymagać abym się uspokoiła? On jest nienormalny! Drogi, kochany Furioso, bogu chyba wojny, weź mi ziomek pomóż co. Nope, dope, mi pomocy nie trzeba. Fryz tylko wygląda na trudnego, ale łatwo go złamać.
Pominęłam całą jego wypowiedź, jedyne czym go obdarzyłam to krzywy uśmiech. Ależ on jest napuszony, jak indyk w czasie godów.
-Chyba mój adorator.-zaśmiałam się.-Z tak marnym majątkiem nie masz na co liczyć tłuścioszku.-wyśmiałam go. Może i nie składa się z samych lipidów, ale patrząc, jaki jest zadbany, pewnie oczekuje komplementów.  
-Moje imię to nie twoja sprawa, wiesz, że nie zostanę tutaj długo.-dodałam w końcu.
Szybkie przeskanowanie mojego życia, faktycznie, jak wiem, że nie będę utrzymywać z kimś kontaktów dłużej niż rok to nie ma potrzeby się witać czy przedstawiać. Machnęłam ogonem i przybliżyłam łeb do lin na przednich kończynach. Byłam czujna, więc jeśli ten chciał wykorzystać chwilę "rozkojarzenia" i nałożyć mi kaganiec machnęłam czerepem grożąc mu ślicznymi ząbkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pią Gru 01, 2017 10:06 pm

Pominę opinię na temat milczenia klaczy. Byłem przekonany, że jest tak zachwycona i tak onieśmielona moją grzywą, że aż nie może wyrzucić z siebie żadnego słowa. Byłbym jednak wdzięczny, gdyby ten zachwyt jaki do mnie czuła, nie wyrażała agresją tylko nastawieniem się. Widocznie wolała udawać ciężki okaz bym nie pomyślał, że jest łatwa. Oczywiście doceniałem to… no ale na Grzywę Przenajświętszą, chyba powinny być jakieś granicę udawania niedostępnej! Ona stanowczo przesadzała!

Podduszałem ją a nawet zdzieliłem ją kopytem w łeb, próbując odzyskać SWÓJ kaganiec, który ona mi UKRADŁA. Owszem, chciałem go jej dać… ale trochę w innym sensie. Chciałem go jej dać, by pięknie prezentował się na jej chrapach. Ale ona jak widać była bezczelna i nie umiała się zachowywać. Bo przecież zasady savoir vivre mówią wyraźnie, że jeśli się otrzyma prezent, to wypada go na siebie założyć, aby pokazać obdarowującemu, że się jest zadowolonym z tego jakże hojnego podarunku. Nawet jeśli się nie jest. A ona, nie dość, że nawet nie podziękowała za to, że jej zrobiłem za darmową taksówkę czy inną lektykę, taszcząc ją tutaj. Nie podziękowała, że ją zaprosiłem do siebie, w ciepłe, odsłonięte od deszczu miejsce, dając dach nad łbem. To jeszcze zamiast pokornie przyjąć prezent to mi go ukradła i zmusiła do ewakuacji, gdy zaczęła kopać. Albo nie, nie zmusiła do ewakuacji, bo to by sugerowało, że uciekłem. A to przecież nie była ucieczka. To było taktyczne wycofanie się, a to przecież nie to samo! To całkiem coś innego! Takich rzeczy nie można ze sobą porównywać!

Zerknąłem niepewnie na klacz, która delikatnie się uniosła.
- Adorator? To ja jestem do adorowania. To na mnie wszystkie klacze lecą tabunami. To na moje skinienie kopytem ustawiają się zadem! – prychnąłem zgodnie z prawdą, bo ustawiały się zwykle zadem – by prać z niego – Ja nie muszę adorować. Ja mogę zarzucić swoją piękną, długą i bujną grzywą! A wszystkie klacze mają mokro! – wyjaśniłem jej i oczywiście zarzuciłem grzywą. Niestety nie było tutaj wiatru, ale sam ruch szyi wystarczył, aby moja piękna, bujna grzywa efektownie zawirowała na wietrze. Wpatrzyłem się w klacz w oczekiwaniu. Bo chyba powinna jakoś podziwiać mnie, pochwalić grzywę. A najlepiej przeprosić, obiecać mi przyjemne tete-a-tete i dać sobie założyć kaganiec!
- Co? Z marnym majątkiem!? Czy ty nie widzisz… że mam TRZY pomieszczenia?! Kogo stać na taką jaskinię?! No może jakieś kuce z kredytem z programu „Mieszkania dla Źrebaków!” – parsknąłem z irytacją- Trzy! – powtórzyłem i uderzyłem kopytem trzy razy o posadzkę, bo może klacz nie umiała liczyć, skoro nie rozumiała, jak wielkim bogactwem dysponuję.
- Mylisz się. Zostaniesz tu długo. Tak długo, jak będę chciał! A imię… nie musze go znać. Mogę Ci jakieś nadać. Jakaś… Roksana będzie odpowiednia! Dobre imię dla klaczy lekkich obyczajów! – prychnąłem mocno przez nią zirytowany.

Przybliżyła pysk do przednich nóg? Nie mogłem pozwolić, by je uwolniła z lin! W końcu nie chciałem się znowu z nią męczyć. A póki wciąż miała spętane kończyny to była łatwiejszym przeciwnikiem, niż gdyby pozbyła się lin. Innego kagańca nie miałem… ale dysponowałem gdzieś jakimś… ogłowiem. W sumie nie miałem wcześniej okazji go używać, ale po tym, jak miałem drobne, przejściowe problemy z używaniem sprzętu do powożenia na pewnym ogierze, to trochę bardziej zainteresowałem się przydatnymi akcesoriami. Ogłowie z wędzidłem, nachrapnikiem, podgardlem, skośnikiem i wodzami było jednym z przedmiotów, które sobie tutaj przyniosłem. Chwyciłem je do pyska i uśmiechnąłem się złośliwie do klaczy. Wiedziała ona, do czego ten przedmiot służy? Na pewno nie – w końcu ja pierwszy raz to zobaczyłem kilka tygodni temu. A teraz rzuciłem się na nią, próbując tym razem najpierw ją kopytem przydusić za szyję do ziemi, przyciskając pysk do posadzki, póki co nie zbliżając ogłowia, by go mi nie wyrwała, a dopiero później starając się jej wepchnąć wędzidło do pyska. Jeśli próbowała mnie gryźć, to powinno być to w miarę łatwe, a wtedy szybko i ciasno zamknąłem wszystkie paski od niego. Jeśli za to zamknęła pysk, uniemożliwiając wepchnięcie wędzidła, to natychmiast chwyciłem leżący obok kaganiec, by to właśnie go wpakować jej na pysk, ciasno zapinając paski od niego. Coś z tego powinno może mi się udać, uniemożliwiając jej używanie na mnie ostrych zębów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pią Gru 01, 2017 11:49 pm

Prezent mówisz? A gdzie ozdobny papie, kokardki, brokat, ta taka karteczka co się na niej życzenia pisze? I on ocenia moje dobre wychowanie i nikt mi nie wmówi, że to było taktyczne wycofanie się, bo to nie było to tylko zwykłe spanikowane uciekanie.

Co z tego, że jest ładny jak brakuje mu rozumu? Patrzyłam na niego troszeczkę jak na szaleńca. Skonfundowana zawiesiłam chwilowo wzrok w ziemi, obok jego kopyt. Przełknęłam ślinę. O czym on gada? W tym momencie zaczęłam się zastanawiać czy wezwać psychiatrę czy egzorcystę. Jednak poziom jego uroczości wzrósł nieco gdy na zakończenie wypowiedzi tupną kopytkiem, jak mały źrebaczek, tylko dużo większy.

Miałam zagwozdkę, Roksana to imię złe, ani mi się nie podoba, ani nie pasuje. Roksi, kojarzy mi się z taką sztuczną, białą kaczą, całą w kwiatach i brokacie, mówiącą slogany w stylu: Jak nie wytrzymujesz ze mną gdy jestem najgorsza to bla bla bla. Słowem słodka a zarazem pusta do porzygu.
Jednak i tutaj nie ugnę się i nic nie powiem, może mu się znudzi i użyje innego.
Zaraz, zaraz, czy ten typ myśli, że nie wiem co to za rzecz? Rzucona przez niego na ziemię, przygnieciona przez jego ciężarek, takie podniecające. Mrauuu niech zabawa się zacznie! Dlaczego w trakcie takich rzeczy wydajemy odgłosy innych zwierząt. Tu tu tu tu tu tu △. Never-mint. Yo.
Niby się trochę szarpałam, ale chodziło mi o to żeby on w końcu odwiązał mi nogi. Tranzelka szybko wpełzła mi na łeb. Opierałam się, ale kiedy metal uderzył mnie w zęby i zaczął po mich szorować, niemiłe uczucie i ten obrzydliwy dźwięk wewnątrz czaszki. Oczywiście, ja to wszystko zaplanowałam. Ja mam wszystko pod kontrolą. Teraz chyba poczekam aż mnie uwolni, w ogłowiu dalej mogę gryźć, a do ciągnięcia za wodze i ranienia kącików pyska wędzidem jestem przyzwyczajona. W końcu czas spędzony na byciu koniem w szkółce jeździeckiej nie poszedł na marne. Soł bejbe łoć ju gona du?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia Espilca
Powrót do góry 
Strona 20 z 24Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21, 22, 23, 24  Next
 Similar topics
-
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli
» Smocza Jaskinia
» Jaskinia Jormunganda
» Lodowa jaskinia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów :: Siedziby-
Skocz do: