KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jaskinia Espilca

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20 ... 24  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Lip 29, 2017 8:19 pm

Zdziwiło mnie pytanie Cad… bo było takie, takie bezsensowne. Wykonałem jeszcze kilka ruchów biodrami, dopełniając swojego dzieła, zanim zdecydowałem się jej odpowiedzić.
- Przecież to oczywiste! Oczywiście, że tak! Jesteś moja. Zresztą nie mów, że Ci się nie podobało – będziemy to robić często – zapowiedziałem jej – Urodzisz mi źrebaka… a później kolejne. Zajmiesz się ich wychowaniem. Oraz oczywiście sprzątaniem i zadawalaniem mnie – tym, czym klacze powinny się zajmować – wyjaśniłem jej. Zaśmiałem się, gdy kolejny raz spróbowała się wyrwać. Było to takie… słabe. Tak, była zmęczona, sił nie miała… i byłem pewien, że bez problemu ją teraz ponownie przykuję.
- Tylko spokojnie, nie zrób nic głupiego – oznajmiłem jej, chwytając ją za pasek od kagańca, bo niczego innego nie miała na szyi. A pasek? Miałem nadzieję, że wytrzyma. Zszedłem z nią, wyciągając daleko szyję, by ją wciąż za niego trzymać.
- Do ściany! – rozkazałem jej, napierając na nią ciałem, by ją popchnąć w stronę miejsca, gdzie obroża zwisała na łańcuchu. Jeśli się próbowała wyrwać, to trzymałem ją za paski od kagańca… ale czy cienkie paski miały szansę wytrzymać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadaveric
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Lip 29, 2017 9:52 pm

Zaparłam się jeszcze mocniej nogami. Kilka mocniejszych szarpnięć, głośne sapnięcia i ciepły płyn wypełniający moje wnętrze utwierdziły mnie, że już "po wszystkim". Choć według tego co kary powiedział to dopiero początek.
-Chciałbyś grubasie.-Prychnęłam z pogardą słysząc jego opinię.
Gdy wysuną się ze mnie poczułam coś mokrego ściekającego mi po sierści, natychmiast opuściłam zmęczony ogon. Lekkość jaką poczułam po zejściu ogiera była niesamowicie przyjemna. W końcu czułam się, o ile można w takiej sytuacji, swobodnie. Trzymana za kaganiec przez zmęczonego konia, który myśli, że wygrał. Nie ma lepszej okazji do ucieczki. Zebrałam w sobie resztki energii, silnej woli i szarpnęłam się tak jak nigdy dotąd. Machałam głową jak oszalała. Może kaganiec się zsunie, może sznurki pękną, jeśli nie to zawsze jest szansa, że ogier zwyczajnie puści mnie. Jeśli którakolwiek z tych rzeczy się stała i byłam wolna, wierzgnęłam kilka razy by odgonić od siebie fryza. Starając się go wyminąć jak największym łukiem, ruszyłam w stronę wyjścia zmęczonym, panicznym galopem. Moje nogi długo nie wytrzymają, dlatego muszę uciec jak najdalej od niego, potem będzie odpoczynek. Jeśli udało mi się wykiwać Espilca i wybiec z jaskini pędziłam przed siebie szaleńczym cwałem, dopóki nie padłam na ziemię z wyczerpania.

z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Lip 29, 2017 9:59 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem! Jak ona śmiała nazywać mnie grubym! My Fryzy takie byliśmy! Może i byłem trochę… szerszy, nawet jak na Fryza. Ale za to miałem piękną i bujną grzywę!
- Licz się ze słowami! – upomniałem ją, schodząc z niej i chwytając ją za paski kagańca. Zacząłem prowadzić ją w stronę miejsca, gdzie byłą obroża z łańcuchem. I już, już byłem pewien, że mi się uda… gdy ta nagle zaczęła machać łbem na wszystkie strony. Trzymałem ją za pasek od kagańca, ale ten nie był mimo wszystko kantarem, nie był przystosowany do takich obciążeń… i niestety pękł. Nie, nie, tylko nie to! Rzuciłem się na nią, próbując w nią wbiec, ale ta w tym momencie zaczęła wierzgać. Oberwałem kopytem w łeb, co mnie otumaniło na moment… na tyle długi, że Cad udało się wybiec. Niewiele myśląc, rzuciłem się za nią w pogoń, mimo że dobrze wiedziałem, że nie mam szans jej dogonić.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Wrz 25, 2017 7:40 pm

Jakimś cudem udało mi się przyczepić losowymi paskami Jueta do wozu. Sam nie wiedziałem, jak to zrobiłem, ale najważniejsze, że jakoś się trzymało w kupie. Przynajmniej, póki co. I pozostawało mieć nadzieję, że całość wytrzyma a drań nie zacznie protestować. Zacząłem go prowadzić i z ulgą przyjąłem, że ten podążał za mną. Poddał się? W końcu mi się podporządkował? Albo zwyczajnie zmęczył lub zrozumiał, że kolejne rany na szyi i ból nie mają sensu? Jaki by powód nie był, najważniejsze, że podążył grzecznie i posłusznie za mną, w ogóle nie protestując. A ja jakoś nie śmiałem zerkać do tyłu, jakby obawiając się, że samym spojrzeniem mogę go sprowokować do kolejnych prób buntu.

Po krótkiej trasie, która jednak niesamowicie mi się dłużyła, jako że ciągle obawiałem się, że jakiś pasek puści, dotarłem do swojej jaskini. Wóz był trochę za szeroki by wjechać do środka – gównie dlatego, że w zakręcie by się nie zmieścił. A nawet jeśli, to zajmowałby za dużo miejsca w środku, nie mówiąc już o braku możliwości zawrócenia wewnątrz jaskini. Dlatego też sprawnym szarpnięciem odpiąłem dwa paski – kolejne same puściły. Uznałem, że ładunek może póki co zaczekać przed wejściem. Nie padało tutaj, ponieważ kawałek skały osłaniał wejście. Unieruchomienie mojego niewolnika było znacznie istotniejsze. Nie chciałem by mi uciekł… bo przede wszystkim bałem się, co by mi zrobił, gdyby się uwolnił. Nie mogłem na to pozwolić! Zacząłem więc go prowadzić do środka – szarpiąc za łańcuch i kolczatkę, gdyby próbował się zapierać. A gdy już byliśmy w środku, to momentalnie zaprowadziłem go pod ścianę, gdzie założyłem mu na szyję mocną obroże przykutą grubym łańcuchem do skały. Jeśli mi się udało, to zdjąłem niepotrzebną już kolczatkę i odetchnąłem z ulga, przyglądając mu się uważnie. Wyglądało na to, że kaganiec i przednie kajdany dalej trzymały. Tylko te nieszczęsne tylne nogi. Z pożądaniem zerknąłem na jego potężny, umięśniony zadek i silne kończyny. Że też udało mu się je uwolnić. I co teraz zrobić? Dobrze już wiedziałem, ile siły ma Juet w swoim kopnięciu.
- Witaj w moim skromnych progach – oznajmiłem mu – Będziesz grzeczny i dasz sobie skuć zadnie nogi? Czy będziesz protestował? – spytałem – Jak dasz sobie grzecznie przykuć zadnie nogi do posadzki lub skuć je kajdanami to… to w nagrodę dostaniesz pyszny owies. Całe wiadro! – próbowałem go przekupić. Chwyciłem jakieś pęta i podszedłem od boku, bardzo ostrożnie, do jego tylnych nóg, próbując je skuć ze sobą tak, by nie mógł nimi za bardzo wierzgać czy kopać. Musiałem go przecież unieruchomić – był śmiertelne groźną bestią, która nigdy nie powinna odzyskać wolności!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Wto Wrz 26, 2017 9:52 pm

Kusiło mnie by się mu wyrwać, ale wiedziałem, że skończyło by się to nie lepiej niż moje poprzednie bunty i próby ucieczki. Nie byłem tym jakoś specjalnie zmartwiony, o dziwo było mi to tak jakby obojętne. Zwyczajne szedłem za jego okrągłym zadkiem zmartwiony moją apatią. Szybko znalazłem swój rytm, tępo by poruszać się sprawnie, ale się nie męczyć zbytnio. Pasy uwierały to tu to tam. Mają najfikuśniejsze narzędzia tortur, kagańce i takie tam, lecz na porządną uprząż ich nie stać? Żenada.

Miałem rację, nasz cel był stosunkowo blisko ostatniego, przymusowego przystanku. Nie wyglądało to jakoś mega spektakularnie, liczyłem na jakieś świece, złote łańcuchy, jedwabne zasłony z wplecionymi w nie diamentami, spodziewałem się jakichś prawdzie ekskluzywnych rzeczy. Gdzie słudzy witający swojego Pana, wierny harem klaczy? Nie ma tego. Hmm może ranga karego nie jest aż tak wysoka by miał takie rzeczy. Nie wiem nawet dlaczego tak sobie wyobrażałem to miejsce. Fakt, ogier zachowuje się jak jakiś rozpuszczony sadystyczny książę, ale raczej nim nie był.
Ciemna jaskinia jakoś do mnie nie przemawiała zrobiłem kilka kroków zniżając łeb. Nie podobało mi się tu i z chęcią to okazywałem. Płytki, szybki oddech, uszy tulące się do potylicy, ogon bez przerwy poruszany przez napięte mięśnie. Zatrzymałem się i nieufnie przyjrzałem skale, się znalazł speleolog jeden. "Zachęcony" przez karego bardzo niechętnie, na napiętym łańcuchu, szedłem za nim. Logicznie myśląc wiedziałem, że skoro on wchodzi w głąb jaskini to nic niebezpiecznego tam nie może być, ale jakiś strach w podświadomości pozostał.
Z zadowoleniem odnotowałem fakt zdjęcia kolczastej obroży i zamienienia jej na zwykłą skórzaną. Przyglądałem mu się. Czyżby planował powtórkę z rozrywki? Ten jego wzrok... Uśmiechnąłem się. Pff faceci, im to tylko zady w głowie. Mimowolnie poczułem w moim malutkim, słodziutkim serduszku uczucie dumy i bycia docenionym. Nie był to powód do szczęścia, ale nie będę przecież powstrzymywał swoich wewnętrznych odczuć.
W końcu rozejrzałem się po pomieszczeniu. Biednie ozdobione, acz jako tako z klasą. Minimalizm.
Już miałem odmówić i powiedzieć, że jak niby miałbym się nie buntować, lecz jego propozycja była po prostu cudowna.
Zacząłem się śmiać.
-Ty naprawdę myślisz, że dam się skuć jeszcze bardziej za trochę owsa?-zapytałem nie wierząc, że ktoś kiedykolwiek się zgodził na taką propozycję.-Mnie jedzeniem nie przekonasz grubasku.-nie zamierzałem go obrazić, było to jedynie pieszczotliwe przezwisko jakie się stosuje w przyjacielskich przepychankach. On mógł to odebrać inaczej, chyba jest dość wrażliwy na punkcie swojego wyglądu.
Kiedy podjął próbę obejścia mnie zacząłem wierzgać tyłem, czasem obie nogi na raz, czasem tylko jedna kopała. Korzystając z kolejnej okazji postanowiłem się nieco potargować.
-Jakbyś mi zdjął kaganiec to kto wie?-zaproponowałem.-Znasz mnie już trochę i wiesz, że kopnięcie boli bardziej niż ugryzienie.-wyjaśniałem.-Może się skusisz.
Miałem już dosyć tych pasków na pysku, przyzwyczaiłem się do nich, ale jednak źle się czułem mając je na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sro Wrz 27, 2017 11:39 pm

Czy mi się wydawało, czy mój więzień rozglądał się na boki, jakby spodziewał się większej liczby narzędzi tortur? Albo chociaż większej przestrzeni? Cóż, to było tylko moja jaskinia. Parę łańcuchów na krzyż, kajdan, jakichś obroży czy innych kagańców. Niewiele więcej. Może jakieś noże czy baty. Nie była przystosowana do długiego więzienia połowy wrogiego stada… ale na przetrzymywanie takiego wielkiego bydlaka jak on, to powinna starczyć. Więc mimo jego sprzeciwu, wprowadziłem go do środka, szarpiąc za łańcuch, jak się zapierał. Szczurzyć mu się zachciało? To pożałuje, za te próby buntu!  W końcu, po krótkim wysiłku, założyłem mu na szyję normalną obroże przykutą do ściany, zdejmując kolczatkę. Kusiło mnie, by ją zostawić na dłużej, ale niestety z troski o jego zdrowie nie mogłem. Rany musiały się goić, jego szyja była mocno pokiereszowana. Nie chciałem w końcu, by wdało się zakażenie. Skoro już schwytałem takiego potężnego niewolnika, którego na pewno wszyscy mi zazdrościli, to chciałem, by mi starczył na dłużej. Każdy, kto mnie zobaczy w jego towarzystwie, od razu zacznie mnie jeszcze bardziej podziwiać. W końcu poradzenie sobie z takim upartym wielkoludem nie było łatwe i każdy tego mógł się domyślić, jak tylko zobaczył, jakie tamten ma potężne mięśnie.

Zerkałem z pożądaniem na jego pięknie umięśniony zad. Aż takie to było widoczne? Położyłem uszy po sobie, gdy ten mi to wypomniał. To nie było z jego strony miłe! Nie powinien mi zwracać uwagi na co zerkam!
- Ja tylko oceniałem Twoją muskulaturę i przydatność do pracy! – zaprzeczyłem, chociaż nie brzmiało to przekonująco. Chyba nawet się nie starałem, by tak brzmiało. On chyba… chyba znał prawdę. Ciężko byłoby zaprzeczać przeciwko czemuś, co w zasadzie było oczywiste. Dla szybkiej zmiany tematu zaproponowałem mu chyba dobrą ofertę jedzenia za poddanie się, na co ten zareagował… śmiechem?
- Ehm… a czemu… czemu miałbyś nie dać się skuć? To nam… to nam oszczędzi niepotrzebnej szarpaniny! – próbowałem go przekonywać, co mi chyba nie wychodziło za dobrze – Ale… ale jak to? – prychnąłem. Ja tam byłem łasy na jedzenie. A on… on nie traktował go jak czegoś ważnego? I jeszcze nazwał mnie grubasem? Oj, przesadził! Stanowczo przesadził! Uderzyłem kopytem o ziemię chcąc mu wyraźnie pokazać, że takie określenia nie będą tolerowane. Ja wcale nie byłem gruby! Ja byłem taki, jaki powinienem być! Odpowiednio zaokrąglony… i nic więcej! Stanowczo przesadził!

Zacząłem podchodzić do ogiera od boku po czym podjąłem próbę skucia mu zadnich nóg. Jak się ona zakończyła to dosyć łatwo było przewidzieć. Kopnął mnie lekko, jakoś zawadzając kopytem… a gdy już myślałem, że gorzej być nie może, to kolejnym strzałem z zadu trafił mnie już centralnie, odrzucając mnie na dobre dwa metry, jakbym był jakąś kostką siana. Kwiknąłem z bólu. Wiedziałem, że jest silny, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Powinien być w pętach! W kajdanach! Koniecznie!
- Co? Kaganiec?! Po co Ci wolny pysk?! – parsknąłem z oburzeniem – Bo co? Chciałbyś mnie podgryzać? Jakbym był jakąś klaczą?! Oczywiście, że Ci nie wolno! – zarżałem na niego głośno. Dodatkowo bez kagańca mógłby mi uszkodzić grzywę, a tego bym chyba nie przeżył!
- Nie, nie skuszę! A teraz daj sobie skuć zadnie nogi… bo będzie źle! – kwiknąłem na niego, biorąc bat w pysk. Wcześniej był on na swój sposób skuteczny, skoro Juet tak się zirytował, że rozwalił pasy od wozu. Może teraz go zmusi do zgody na skucie zadnich nóg? Zamachnąłem się, celując końcem w grzbiet mojego więźnia. A następnie w zad, w tylne nogi, w szyję i znowu w grzbiet.
- Uspokoisz się? Uspokoisz się w końcu? Czy mam Cię tak lać aż zmienisz zdanie!? – darłem się na niego bez opamiętania, po chwili podejmując kolejną próbę skucia mu zadnich nóg mocnymi kajdanami. Ale czy mi się udało, czy skończyło się kolejnym kopniakiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Wrz 30, 2017 2:27 pm

Cóż nie zamierzałem dawać tej uwagi na głos. Muszę panować nad swoim językiem, ale i tak uśmiechnąłem się na jego nędzną wymówkę.
Jego głupota i naiwna wiara, że się bez namysłu zgodzę na wszystko co on zaproponuje i zaufam jego słodkim słówkom, mnie śmieszyły. Nabierałem przekonania, iż on naprawdę myśli, że jestem aż tak lekkomyślny. Jak to możliwe? Czyżby mało koni spotkał w swoim życiu? Nie ważne to jego sprawa. Nie dam się podpuścić.
Kopnięcie, które odrzuciło fryza zachwiało lekko również i moją równowagę.
-O tym, że nie jesteś klaczą już się dosadnie przekonałem.-warknąłem machając ogonem, zirytowany wypowiedzianym przeze mnie zdaniem przypominającym o dziwnym zdarzeniu w lochach.
Kujący ból zostawiany po uderzeniu batem w obolałe mięśnie. Szarpałem się gwałtownie próbując uniknąć ciosów albo chociaż osłonić czułe punkty.
Nie mam zamiaru się uspokoić gdy ten tak bardzo mnie krzywdzi. Brzmi to strasznie ckliwie, ale taka prawda. Gdy ktoś się bije chcesz się zemścić oddać mu, a nie dawać za wygraną. Atmosfera była napięta i dało się wyczuć jakby powietrze zrobiło się o kilka stopni chłodniejsze.
Kolejna próba skucia mnie rozjuszyła mnie jeszcze bardziej. Niski dąb, lądowanie na przednie nogi i wierzgnięcie tyłem. Myślał, że krzyk i bat mnie zmuszą do posłuszeństwa. W jakimś stopniu na pewno, lecz nie na tyle bym zgodził się na ograniczenie możliwości ruchu tak mocno. Stosowanie w kółko tych samych metod stało się przewidywalne. Trochę krzyku, bicia, tortur, mój bunt i wszystko od nowa. Znałem już dobrze ten schemat i przygotowywałem się do następnego etapu programu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Wrz 30, 2017 11:11 pm

Próbowałem Jueta przekonać, by ten z własnej woli, grzecznie i posłusznie ustąpił. Ale… ale ten jak zwykle okazał się być zbytni uparty. Osioł, nie koń!
- Zaraz się przekonać ponownie! – odpowiedziałem mu głośnym zarżeniem. Była to groźba? Czy obietnica? W każdym razie na pewno miałem zamiar ją zrealizować… niech no ja go tylko skuję… to długo wahać się nie będę – postanowiłem. Walnąłem go batem raz, drugi, trzeci… mając nadzieję, że bólem go przekonam do posłuszeństwa. Próbował unikać ciosów, ale wszystkich nie był w stanie. Jednak, jeśli myślałem, że tym go zmuszę do zaniechania oporu, to kolejny raz się szczerze zawiodłem. Ten nie tylko nie zaprzestał szarpaniny, ale miałem wrażenie, że rzuca się coraz mocniej. A sam zacząłem się obawiać, że łańcuchy lada moment puszczą… a to nie byłoby dobrze. Ponowiłem więc próbę zbliżenia się i skucia mu nóg, ale ta znowu się skończyła strzałem z zadu. O tyle dobrze, że teraz spodziewałem się tego i dałem radę się cofnąć, unikając kopniaka. A później… znowu ponowiłem atak. Owszem, to się robiło przewidywalne, a skoro tak… to czemu ogier po prostu się nie poddał, wiedząc że dalszy upór nie ma sensu? Bo co teraz mogłem? Albo spróbować jakoś narzucić pętle… ale go powalić. Wybrałem to drugie, nagle napierając na niego od prawej strony, próbując go powalić na jego lewą. Przednie nogi miał skute, co mu utrudniało łapanie równowagi, a ja spróbowałem wgryźć mu się w szyję, naprzeć na niego, jednocześnie swoimi nogami próbując jakoś podciąć jego. Udało mi się go powalić? Jeśli tak, to przygniotłem go swoim ciężarem do ziemi, próbując jakąś pętle narzucić na jego potężne, zadnie nogi, w razie sukcesu ciasno je obwiązując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 01, 2017 1:16 am

Przygotowałem się do kolejnego kopnięcia, skuliłem uszy by głośne krzyki ogiera nie raniły ich. Takie małe, ciemne pomieszczenia u wielu wywołałyby klaustrofobię. U mnie to przytulne, ciche (o ile kary się nie drze bez powodu), gniazdko, mimo początkowej niechęci, wzbudzało pozytywne odczucia.
Spiąłem tylne nogi, ale moje przygotowanie średnio mogłem wykorzystać, bo typ zmienił taktykę. Cóż za powiew świeżości, żebyśmy się nim nie udusili.
Stałem mocno, lecz brakowało mi szerokiej podstawy. Nie talent wywrócić coś co samo z siebie upada.
W tym momencie przydałby się wyzwolony z kagańca pysk. Jedno porządne wgryzienie się w szyję czy ucho i miałbym spokój. Kiedy on się o mnie opierał. Machnąłem tylną nogą by go odgonić, znaczy to miało być machnięcie, w mojej wyobraźni wyglądało całkiem dobrze, ale nie w rzeczywistości. Gdy tylko uniosłem nogę zostałem zmuszony do błyskawicznego odstawienia jej by zapobiec wywrotce.
-No dałbyś spokój w końcu, noo...-zaprotestowałem naburmuszonym tonem, z nutką rozbawienia. Delikatny uśmiech nieśmiało wszedł na moje usta na wizję tego jak nasza przepychanka wygląda z daleka. Dwa napuszone koguty a biją się jak malutkie pisklęta.
Wielce się zdziwiłem gdy odkryłem, że on nie działa jedynie za pomocą swojej masy,...on używa też mięśni! Wyraźnie je wyczułem gdy do mnie przywierał, schowane pod warstwą tłuszczu, ale są.
Kolejny krok by odsunąć się od niego. Jakiś przedmiot zaplątał mi się w nogi i łańcuchy. Cóż za cudowny przedmiot, uwielbiam nogi zwłaszcza te, które należą do mojego pięknego Pana. Śmiesznie to brzmi, nie na miejscu. Zaśmiałbym się, ale właśnie zdziwiony leciałem na ziemię więc okazji do śmiechu jakoś nie było. Śmiech to też jest śmieszne słowo. Jak je sobie wyobrażasz? Jest tyle rodzajów, tyle znaczeń, a każde może zostać odczytane inaczej.
Nie poleciałem na ziemię sam, jego ciężar szybko mnie przygniótł. Te gierki mi się zaczynają podobać, co z tego, że boli i leje się krew, to tylko interesujące urozmaicenia. Machnięcie nogą, szurnięcie zadem o ziemię ukucie tysiąca igieł w miejscu wypalonego znaku. To dobrze nie potrzebuję aż takiej troski, poboli przestanie, jeśli nie to się utnie bolącą część. Szorstki sznur ładnie dopasował się do wgłębień pęcin. Znudziło mi się udawanie, że nie podoba mi się dominacja ogiera. Nie wygrywał on w stu procentach, nie dałby rady, ale jego starania były naprawdę urocze. Prawie jak zaloty, tyle, że nieco bardziej bezpośrednie i brutalne. Związany leżałem spokojnie, uśmiechałem się tonąc w swoich myślach, zgaduję, że teraz kary sobie trochę na mnie poleży by odpocząć, później będzie milusi by w następnej chwili zamienić się w tyrana. Jednak da się rozgryźć osobę niestabilną, chorą psychicznie.
-Po ćwiczeniach jakie ci zapewniam powinieneś być sporo chudszy.-zachichotałem. Może nie tyle co chudszy, ale bardziej "fit". Nie lubię tego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 01, 2017 11:19 pm

Miałem świadomość, że moje działania nie są zbyt oryginalne. Bo w końcu, ile można było taktyk w takiej sytuacji wymyślić? Wszystkie i tak sprowadzały się do gryzienia, kopania, napierania ciałem i używania lin, tudzież innych przydatnych narzędzi. Raczej ciężko było zaskoczyć przeciwnika inwencją czy nieortodoksyjnym podejściem. No bo co można było zrobić? Zamiast rzucać łańcuchy i liny, użyć wianka? Upleść z kwiatów i zarzucić mu na łeb? A może hawajskie girlandy na szyję? To by go raczej nie powstrzymało od ucieczki czy skopania mnie. A zamiast obelg użyć couchingowych bredni o konieczności wyjścia ze strefy komfortu i podporządkowania mi się? W to też by chyba nie uwierzył. W końcu czy najlepszym couichingowym narzędziem nie był po prostu dobry bat i solidnie wzięty zamach pyskiem? Zawsze mi się wydawało, że tak. Chociaż w jego przypadku to skuteczność nie prezentowała się za dobrze. Ale wszystko przede mną. Jak się go nie uda zmusić do posłuszeństwa jednym sposobem to pomyślę nad innymi. Byłem przekonany, że odpowiednia dawka bólu w końcu go naprowadzi na właściwe tory i zmusi do zachowywania się zgodnie z tym, czego od niego oczekiwałem. Czyli… w zasadzie czego od niego oczekiwałem? Chyba takiego dużego misia – do którego mogłem się przytulić, z którym mogłem się zabawić, ale który był w stanie wykonać każdą ciężką fizyczną pracę, jaką tylko mu zlecę, bym samemu nie musiał się fizycznie wysilać. Owszem, wyglądał na takiego dużego misia, aczkolwiek był znacznie silniejszy i ciężko było go kontrolować. Miałem nadzieję, że to przejściowe i w końcu go sobie podporządkuję. A póki co… to właśnie została mi szarpanina z nim.

Napierałem na niego czując, że ten nie jest w stanie przyjąć zbyt stabilnej postawy. Wyraźnie się chwiał a moja nadzieja z każdą chwilą rosła, że dam ragę go ponownie spacyfikować. Nawet kopnąć mnie nie mógł z obawy, że sobie zaburzy postawę. A skoro nie mógł mnie kopać, tym bardziej mnie to zachęciło, do napierania na niego całym swoim ciężarem, ignorując jego protesty. W końcu… w końcu udało mi się go powalić, odrobinę się dziwiąc temu, że ten w dalszym ciągu się uśmiechał. Co mu tak wesoło się nagle zrobiło? Nie miałem zamiaru się teraz zastanawiać – wolałem działać. Sprawnie przycisnąłem go do ziemi, po chwili ciasno wiążąc mu zadnie nogi. No i owszem, po wysiłku musiałem chwilę odpocząć, leżąc na nim, nim w końcu ochłonąłem na tyle, że zdecydowałem się w stać.
-Chudszy? Coś sugerujesz? – zarżałem z oburzeniem. Wcale nie byłem przeczulony na punkcie swojego wyglądu… ja po prostu nienawidziłem, gdy ktoś krytykował moją tuszę. Nie byłem gruby! Byłem taki, jak fryzy powinny być! Nie byliśmy jakimiś zimniokami od wozu czy zrywki drzew! My musieliśmy dobrze wyglądać! Co to za fryz, który jest chudy?! Zarzuciłem swoją piękną, bujną grzywą, by ją zademonstrować temu leżącemu na boki uparciuchowi. Może jadłem trochę za dużo… ale grzywę miałem piękną! Użarłem drania w łopatkę by go poinformować, że nie życzę sobie żartów z mojego wyglądu i głupiego chichotania. A później zacząłem wodzić pyskiem po jego szyi i grzbiecie, stając za nim czy raczej nad nim. Następnie zacząłem go podgryzać po umięśnionym zadzie. Uwielbiałem te jego kształty. Wcześniej nie mogłem się do niego dobrać, bo mógł kopnąć, ale leżący miał znacznie ograniczone możliwości protestowania.
- Znowu jesteś unieruchomiony. A ja mogę z Tobą zrobić, co tylko chcę – oznajmiłem mu, złośliwie się uśmiechając, obchodząc go dalej, wodząc pyskiem po jego umięśnionych zadnich nogach i stając w końcu między skutymi przednimi nogami i ciasno obwiązanymi zadnimi. Zbliżyłem pysk do jego ogierzości i wypuściłem na nią ciepłe powietrze.
- Gdyby Cię tak wykastrować, to byłbyś znacznie grzeczniejszy i spokojniejszy jako wałach – oznajmiłem mu, próbując go przestraszyć. Trąciłem jego sprzęt delikatnie chrapami gównie po to, aby sprawdzić, jak Juet na to zareaguje. Przerazi się? Czy uzna to za blef?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 02, 2017 8:46 pm

Wolałem się zamknąć, co też nie było dobrą opcją, ale lepsze to niż brnięcie dalej w to bagno. Miałem mu powiedzieć, że jest piękny i zgrabniutki, czy może obrazić go nazywając otłuszczonym grubasem. Milczenie jest neutralne, może nawet nieco schylające się ku uległości. W zad mu nie będę wchodzić tylko żeby mu się podlizać, aż tak nisko nie upadłem. No może nie dosłownie bo leżę.
Kary cały czas się na mnie kładzie, sam bym chciał. Pewnie jestem turbo wygodny. Miękka, ciepła kanapa, obita naturalną skórą.
Gdyby nie charakter może nawet mógłbym się w nim zakochać, bo wygląda naprawdę majestatycznie gdy tak poprawia fryzurę. Ileż bym dał by zobaczyć go na placu wykonującego skomplikowane figury ujeżdżeniowe. To byłoby piękne.
Kwiknąłem niespokojnie, ale już po sekundzie leżałem grzecznie ciesząc się dotykiem ogiera, choć jak się mocno skupić to można sobie wyobrazić, że on to nie on tylko ona.
Jego uwaga była słuszna w pięćdziesięciu procentach, lecz niepotrzebna. To smutne, znów związany, w sumie pal go licho co mi za różnica grunt, że nudno nie jest, ani zimno.
Takiej kontynuacji się nie spodziewałem. Położyłem uszy, strzeliłem ogonem i spiąłem się nieco.
-Spróbuj tylko.-zagroziłem-Poza tym żadna sztuka ujarzmić wałacha.-dodałem, niby lekkim głosem, na podbudowanie mojej groźby. Może straciłbym nieco ikry, ale chęć mordu na nim by nie znikła, dodatkowo po czymś takim, żadna klacz by mnie nie chciała. Dziedzictwo mojej siły by przepadło.
To naprawdę dziwne uczucie gdy ktoś obcy dotyka twoich prywatnych, osobistych, nietykalnych stref. Pomocy! Zboczeniec mnie molestuje. Umm rób tak dalej. Trza go odgonić i zgrywać cnotkę. Zaśmiałem się w myślach. Niech nie myśli, że jestem łatwy. Trochę to damska logika, ale tonący chwyta się wszystkiego co pod ręką nawet wykałaczki.
-No! Nie tykaj.-wydałem mu polecenie.-Masz swoje.-stwierdziłem. Czułem się jakbym właśnie opiekował się małym dzieckiem, które dotyka wszystkiego czego nie zna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 02, 2017 10:26 pm

Parę krzyków, gróźb, wściekłych spojrzeń wystarczyło, by Juet zrozumiał, że mówi źle i by się wreszcie zamknął. Bardzo dobrze – nie chciało mi się na niego rzucać i go zbytnio ranić. Lepiej, że z własnej woli się podporządkował i po prostu uciszył, zanim zdążył powiedzieć coś, za co by później bardzo żałował. Zbliżyłem pysk do jego ogierzości, grożąc mu… wywałaszeniem go. I uśmiechnąłem się, słysząc jego niewypowiedzianą groźbę.
- Spróbować? Oczywiście mogę. I co zrobisz? Nic nie zrobisz – oznajmiłem mu, uśmiechając się szeroko. Chociaż jego drugi argument był zdecydowanie ciekawszy. Zawahałem się. Może rzeczywiście iść na łatwiznę? Jedno cięcie i mam posłusznego niewolnika, który na pewno będzie postępował tak, jak mu rozkażę. Ale czy naprawdę tego chcę? Może jednak wolę się zabawić. Samodzielnie go złamać, bez takich sztuczek, by koniec końców mieć z tego większą satysfakcję? Chyba sam nie wiedziałem co wolę i czego oczekuję. I on pewnie również tego nie wiedział. Westchnąłem, zastanawiając się i rozważając różne możliwości. Owszem, wolałem chyba posłusznego niewolnika… ale taki byłby nudny. No i nie mógłbym się nim pochwalić. Chyba niewolnik wałach… raczej nie przynosiłby mi chluby. Ciężko westchnąłem. Chyba powinienem sobie darować pomysł pozbawienia go pewnej istotnej części ciała. I nie chodziło o grzywę. Ej, ale czy on swoją uwagą nie sugerował, że bez tego sobie nie poradzę?
- Ja każdego jestem w stanie ujarzmić! – zapowiedziałem mu podniesionym tonem. Co za bezczelny drań! Trąciłem go chrapami w jego wrażliwe rejony i zaśmiałem się, słysząc jego oburzenie. Naprawdę wierzył, że go posłucham? Takiego frajera to nie spotyka się często.
- A właśnie, że mogę. Wiesz dlaczego? Bo jesteś mój! Należysz do mnie! – przypomniałem mu podniesionym tonem. Przejechałem jęzorem po jego ogierzości… a następnie objąłem ją delikatnie chrapami i kilka razy ruszyłem pyskiem tam i z powrotem tylko po to, by zobaczyć jego reakcję. Oczywiście nie chciałem mu sprawić przyjemności… chciałem, by tylko poczuł, jakby mogło być przyjemnie. Nie mogąc dostać tego, o czym pewnie zwłaszcza teraz marzył, zacznie się jeszcze bardziej irytować i denerwować. Gdyby zobaczył jakąś klacz to by na pewno bez czekania naskakiwał. Nawet na ogiera. Ale był unieruchomiony, nie mógł nic zrobić i wcale mi z tego powodu nie było przykro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Wto Paź 03, 2017 12:37 am

Wahanie widoczne na jego pysku dawało mi nadzieję, że nie zostanę brutalnie i wbrew swej woli pozbawiony klejnotów, zwłaszcza, że po tej operacji mógłbym umrzeć na paskudną chorobę w skutek wdania się zakażenia. Właśnie! On ma odważne plany, ale chirurgiem nie jest, więc mógłbym się zwyczajnie wykrwawić. Bosko. Czy tak czy tak czeka mnie albo śmierć w cierpieniach albo więzienie. Z dwoje złego więzienie lepsze. Choć co to za życie za kratami. Skoro nie mogę się zdecydować zostawię sprawę losowi, jak będzie miał czas to ją rozstrzygnie.
-Ależ nie umniejszam twoich zdolności, no skąd...-zaprzeczyłem szczerze, chyba ze stresu zaczynam więcej gadać.
Chciałem wyć na całe gardło żeby sobie poszedł, to takie zawstydzające. I ten typ śmiał mi mówić "raz w zad to nie pedał"? Dziwak, totalny dziwak. Nie wiem nawet czy jakiejś klaczy pozwoliłbym na takie spoufalanie się ze mną. Mam nadzieję, że to tego typu zachowań nie będę się musiał przyzwyczajać, choć przyznam, że zachowanie fryza było odważne, nietypowe, ale odważne. Po sekundzie mój mózg wynalazł rozwiązanie. Nie jestem przykuty do ziemi. Machnąłem pokracznie tylnymi nogami i szarpnąłem się by przekręcić się na drugi bok, tak by leżeć plecami do ogiera. Udało mi się czy on stał w sposób uniemożliwiający mi to?
-No dobra dobra.-starałem się ratować.-Jestem twój.-tymczasowo.-Tylko się odsuń.-coś na styl prośby, raczej nie zostanie wysłuchana. Zaskoczenie i zażenowanie były głównymi rzeczami jakie czułem, dodatkowo było podekscytowanie i złość, ale ich było bardzo mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sro Paź 04, 2017 11:25 am

Spiorunowałem go wzrokiem. Najpierw twierdził, że nie jestem w stanie ujarzmić ogiera i dlatego chcę go wywałaszyć. A teraz zaprzeczał. Zmrużyłem oczy. To była ironia? Naprawdę wyrażał podziw dla moich zdolności? Raczej w to nie wierzyłem. Leciał szyderą? No ja mu pokażę!
- Przestań sobie kpić! Każdego jestem w stanie ujarzmić! Nawet takiego przerośniętego kuca jak ty! – wydarłem się na niego. Może i wcześniej chciałem mu co nieco wyciąć… ale teraz mnie ostatecznie przekonał, by tego nie robić! Ja mu już zademonstruję, że i z ogierem sobie jestem w stanie poradzić!

Zacząłem wodzić pyskiem po jego ogierzości ale… ale drań w pewnej chwili szarpnął się całym ciałem, zarzucając zadnimi nogami i przekręcając się na drugą stronę. A ja musiałem przerażony odskoczyć by w trakcie tej czynności nie oberwać jego twardym kopytem. W końcu nawet ze związanymi nogami mógł spokojnie nimi kopać. W każdym razie… najważniejsze, że swój cel osiągnąłem. Ogier potwierdził, że jest mój.
- Odsuń się? Niby czemu? – parsknąłem rozbawiony, zastanawiając się nad czymś. Skubnąłem go w jego umięśniony zadek, ponownie go obchodząc, by stanąć znowu od strony jego nóg. I szybko jakoś przyblokowałem jego zadnie kończyny, kładąc swoje przednie po ich obu stronach.
- Miałem ogromną ochotę się z Tobą zabawić… ale za karę zrobię to dopiero jutro. Za twoje zachowanie! – oznajmiłem mu. Oczywiście nie mówiłem, że to dlatego, że jestem zmęczony po całym długim dniu, w którym musiałem go tu przyprowadzić, mocno się z nim po drodze szarpiąć. Wszystko zrzuciłem na niego. Ale ja byłem sprytny! Chwyciłem jakieś ciężkie kajdany, zapinając je na jego zadnich nogach, po czym zdjąłem z nich liny, by drań mógł wstać.
- Zjedz coś, wyśpij się… a jutro… jutro będzie przyjemny dzień – oznajmiłem mu, idąc na chwilę po owies, który następnie mu dałem w wiadrze koło głowy. Sporą dawkę. W końcu chciałem, by miał sporo siły. Upewniłem się, że jest dobrze przykuty, po czym oddaliłem się na przeciwległy koniec, położyłem na ziemi i szybko zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Nie Paź 08, 2017 1:11 am

To normalne, że bronię tak delikatnych i potrzebnych części ciała. Ogon przylegał ciasno do mojego uwielbianego przez ogiera zadka. Dygnąłem na wspomnienie tego co się wcześniej stało.
Ignoruj go bo zaraz zdechniesz ze złości. Ta jasne, już wiem jak to działa. Udaje nieprzystępnego. To go jeszcze bardziej zachęci do walki. Podobno to klacze ciężko zrozumieć. Ogiery myślą schematycznie i liniowo, ale przeczą przy tym logice i całej reszcie inteligentnych słów.
Szarpnąłem nogami, lecz gdy tylko zapięto mi na nich kajdany przestałem, wiedząc, że nie mam zbytnich szans. Poza tym byłem wycieńczony.
Jego kara była według mnie całkiem dobrą nagrodą. No chyba, że on tak zwleka żeby samemu mieć większą satysfakcję. Jutro się obudzi z dużo większą chucią niż dzisiaj i będę miał przechlapane. Patrzyłem na niego gdy szedł po owies, bardzo lubię obserwować innych samemu nie biorąc czynnego udziału w niczym. W taki właśnie sposób spędzam spotkania w większej ilości koni. Później mi się obrywa oczywiście, że jestem aspołeczny. Jak się żyje w lesie i kontaktu z innymi ma się tyle co kot napłakał, to trudno się dziwić, że jestem nieco "dziki".
Popatrzyłem na owies. Teraz najchętniej to bym się czegoś napił. W końcu ile przeżyje się bez jedzenia? Miesiąc? A bez wody, jakieś trzy, cztery dni. On powinien mnie wychwalać pod niebiosa za wykonanie tak solidnej roboty, a ten tylko owsem. Może jak się skupię to dam radę wysysnąć troszkę wody z suchego żarcia.
Ten przyjrzał się mi, raczej moim ozdobom na szyi i pęcinach, po czym zwyczajnie poszedł w kimę. Tak, dobranoc. Wsadziłem pysk do wiadra i przez chwilę byłem pochłonięty wcinaniem tego co kary mi dał. Jakieś to to bez smaku było, ale cóż, jedzenie to jedzenie, nie ma smakować tylko dawać energię i odżywiać organizm. Skończywszy posiłek zacząłem przyglądać się śpiącemu. Nie ważne jak bardzo zły jesteś, gdy śpisz wyglądasz jak cukierek. Taki słodziutki, spokojny, bezbronny.
Ułożyłem się wygodnie, tak by być mniej więcej zwróconym w stronę fryza. Położyłem łeb na ziemi i wpatrując się w lśniącą czarną grzywę z każdym kolejnym wdechem zamykałem oczy coraz bardziej, aż zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sro Paź 11, 2017 9:36 pm

Drań się bronił i nie pozwolił mi się dorwać do jego zadu? Mogłem go siłą, bólem czy linami zmusić do ustąpienia, co wcześniej czy później by mi się zapewne udało, ale… ale darowałem sobie. Nie chciało mi się. Byłem zbyt zmęczony po całym dniu walki z nim. Wolałem udać się na odpoczynek… a jutro to ja się już nim zajmę – postanowiłem. Zapiąłem mu kajdany, mimo jego prób utrudniania, by mi przez noc przypadkiem się nie uwolnił i pozwoliłem mu wstać. Dałem mu owies… a, no tak, zapomniałem o przyniesieniu wody. Ale to każdemu może się zdarzyć, gdy się zbytnio jest wpatrzonym w pewne części ciała więźnia. Niech rzuci kamieniem czy kostką siana pierwszy koń, któremu się tak nigdy nie zdarzyło! Po chwili położyłem się gdzieś na ziemi i szybko zasnąłem.

Następnego dnia obudziłem się… trochę obolały, bo jednak w trakcie tej całej utarczki poprzedniego dnia, miałem okazję kilka razy oberwać kopytem drania. Wstałem powoli, wyciągając na zmianę przednie nogi do przodu a zadnie do tyłu, by się przeciągnąć. A następnie odwróciłem się przodem do Jueta.
- Jak Ci się spało… mój posłuszny niewolniku? – spytałem się, szeroko się do niego uśmiechając. Oczywiście zwracanie się do niego po imieniu byłoby milsze – no ale ja musiałem mu przypomnieć, gdzie jego miejsce. Nie mógł przecież zapominać o tym, że był tylko moim więźniem. Moją własnością, z którą mogłem zrobić, co tylko chciałem.
Skierowałem swoje kroki do wozu, który stał przed wejściem i po chwili wróciłem z wiadrem owsa. A następnie skoczyłem jeszcze po wodę – oba pojemniki z jakże potrzebną do życia zawartością postawiłem przed nim, a sam poszedłem po porcje dla siebie.
- Jedz, musisz być silny. Pewnie się domyślasz, co Cię dzisiaj czeka? – upewniłem się, uśmiechając się do niego szeroko – [b[Będziesz grzeczny? Czy mam Ci przykuć te Twoje piękne, zadnie, umięśnione nóżki do posadzki?[/b] – spytałem, wycierając się pyskiem o jego zad, gdy tylko ponownie podszedłem do niego od tyłu. Prawdę mówiąc głęboko wierzyłem, że go wystarczająco dobrze złamałem i drań nawet nie pomyśli o tym, by się dalej buntować. Nie ośmieli się. Teraz na pewno w końcu będzie posłuszny, gdy do niego zacznie w końcu dochodzić, że upór nie ma sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 12, 2017 7:42 pm

Jakieś niewyraźne szmery wpadały do mych uszu, więc z wielką niechęcią otworzyłem oczy.
Na pytanie zadane mi nie dałem odpowiedzi. Jeszcze mój mózg nie do końca rozumiał co się dzieje. Skinąłem głową na znak nie wiem, zgody, potwierdzenia, że w sumie to jest ok? Jego uśmiechu jednak nie mogłem nie odwzajemnić. Mój..On ma chyba dobry dzień. Wodziłem za nim już prawie przytomnym wzrokiem. Kiedy zniknął na chwilę ,uznałem, że jest to najlepszy moment by wstać. Moment był dobry, ale pomysł nie obejmował jednego szczególiku. Delikatnie ciągnące zakwasy przy każdym ruch przypominały o sobie, mimo tej przyjemnej nieprzyjemności, podniosłem się na cztery nogi.
Espi może na to psioczyć i tym gardzić, ale mi podoba się praca. Chyba się starzeje. Zupełnie jak emeryci pragnę poczucia, iż jestem komuś potrzebny. Trochę to smutne.
Mój pysk chował się na zmianę w wiadrze z wodą i owsem. Byłem piekielnie spragniony, jakąż błogość sprawiła mi chłodna ciecz obmywająca moje chrapy i wargi. Kiwałem z zadowoleniem ogonem.
Na jego propozycję i dotyk mogłem zareagować wierzgnięciem, ale nie będę się wysilał by skarcić go za takie zaczepki. Wiedziałem, czego on chce, lecz nie spędzimy chyba w ten sposób całego dnia, prawda? Byłoby ciekawe, ale zbyt męczące nawet jak dla mnie.
Cóż to za pytanie czy będę grzeczny, przecież mogę kłamać. Podświadomość mówiła mi jednak, że nieważne co powiem on i tak postanowi mi unieruchomić nogi.
-Raczej się domyślam na co mamy ochotę, lecz, znając ciebie, to będzie zaledwie krótka chwila, co będziemy robić potem?-zapytałem niewinnym głosem. Zaśmiałbym się, ale nie byłoby to dobrze widziane przez karego. Temat przykutych do ziemi kończyn wolałem przemilczeć, a nuż zapomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 12, 2017 10:12 pm

Zadałem mojego posłusznemu niewolnikowi pytanie, oczywiście kończąc je słowami „posłuszny niewolniku”, ale niestety nie otrzymałem odpowiedzi. Dlaczego? Czyżby „strzelił focha”? Znowu? Jakaś kolejna próba buntu? Powinienem go za samo nieodpowiadanie na moje pytania ubiczować? Bo skinienie łbem ciężko było uznać za pełnowartościową odpowiedź. Był to raczej… marny substytut prawidłowej odpowiedzi, za który powinienem go ukarać. Możliwie dotkliwie. Ale… ale niech zna moją łaskę. Miałem dobry dzień, więc postanowiłem ten jeden raz puścić jego zachowanie w niepamięć. Uznajmy, że był zaspany. Ale następnym razem go ukarzę! Już na pewno! A póki co dałem wodę i owies Juetowi, który już zdążył wstać. Odczekałem aż zje… a tak naprawdę nie tyle odczekałem, co sam się posiliłem. I gdy skończyłem, to zaszedłem go od tyłu, wycierając się pysk o jego zad. Zawahałem się, gdy nie dostałem odpowiedzi na moje pytanie. Będzie niegrzeczny? Czy jednak nie będzie protestował, ale woli tak tego nie przyznawać wprost? Raczej nie spodziewałem się, by jakoś bardzo mocno rozrabiał – na dotyk nie reagował negatywnie a chyba się nauczył, że próby buntu są skazane na niepowodzenie?
- Co będziemy robić potem? Może oranie? A może zaczniesz mi sprzątać jaskinię? Może zwożenie drewna? Może tortury, jeśli ośmielisz się rozrabiać? Jest wiele możliwości – odpowiedziałem mu.
- Tylko bądź grzeczny… bo Ci przykuję nóżki – poinformowałem go i naskoczyłem mu na grzbiet uznając, że złamany ogier nie będzie protestował. Objąłem go mocno przednimi nogami za boki i gwałtownie w niego wszedłem, jednocześnie chwytając go zębami za kark, aby mu pokazać, kto tutaj rządzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 12, 2017 11:01 pm

Był zirytowany brakiem odpowiedzi, no trudno, niech się nauczy, że nie każdy rozumie co się do niego mówi od razu po obudzeniu. Aż nie wiedziałem co zrobić z natłokiem propozycji zajęć. Co by tu wybrać. Wróciłem do szamy licząc na jeszcze chwilę spokoju, ale wtedy zostałem uświadomiony, że przy tym wariacie nie można tracić gardy.
Jakby nie wiem.., trudno powiedzieć no na przykład: ,,Szykuj zad", albo ,,Wchodzę", albo no cokolwiek? Jak dołączasz do nowego towarzystwa to się witasz, wchodzisz do jakiegoś pokoju, sali, mówisz ,,Dzień dobry.". A nie tak z zaskoczenia. Kwiknąłem z bólu i spiąłem się potwornie tym nagłym atakiem na moją godność, usiłowałem gwałtownie odskoczyć, obniżyłem zad, jakby chcąc schować go pod siebie. Ogonem próbowałem się obronić, ale była to musztarda po obiedzie, ponieważ już dobrze mi znany, twardy narząd karego właził mi od d*py strony. W sumie nie spodziewałem się, że ten tak szybko się podnieci. Rozumiem ranek, dopiero co wstał, jest pełen wigoru i takie tam, w sumie jak się zrobi to rano to można powtórzyć to wieczorem. Zacisnąłem zęby o mało nie przygryzając sobie języka. Położyłem uszy. Wyrwać się nie wyrwę, a walką tylko pogorszę sprawę.
Ugryzienie pomogło mi podjąć decyzję. Zastygłem w bez ruchu dość nisko na zadzie, z ciężarem na grzbiecie. W całym tym ferworze nie zauważyłem, że wiadro z resztką owsa się przewróciło.
-Weź następnym razem uprzedź, dobra?-wydyszałem, niezbyt pewnym głosem. Napinałem mięśnie co jakiś czas, ustawiłem się wygodniej, starałem się jako tako rozluźnić. Tylko tyle mi zostało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Czw Paź 12, 2017 11:43 pm

Zaszedłem ogiera od tyłu. Jeszcze jadł? Być może tak. Ja jakoś nie zwróciłem na to większej uwagi. W końcu wzrok miałem skupiony na jego umięśnionym zadku a nie… a nie w jego wiadrze. To chyba oczywiste, że tam wolałem zerkać. Naskoczyłem na niego, nie przejmując się próbami obniżenia zadu czy staraniami, by uciec nim na boki. Nie miał szans takimi delikatnymi ruchami. Musiałby być naprawdę zdeterminowany… a chyba miał świadomość, że spotkałaby go za to kara, bo nawet nie podejmował prób.
- Nie muszę Cię uprzedzać. To ty masz być gotowy! – odpowiedziałem mu, obejmując go mocno przednimi nogami za boki. Był posłuszny? Na razie chyba tak. I miałem zamiar go przypilnować, by taki pozostał.
- Tylko bez głupich numerów. Będziesz grzeczny? – spytałem, znowu go gryząc w kłąb. Bólem już go nauczę być posłusznym!
- I nie szczurz się! Nic Ci to nie da! Okazuj mi posłuszeństwo! Pełne podporządkowanie! – upomniałem go, gryząc go następnie w łopatkę i w szyję. Być może zawadziłem niechcący od zapięcie obroży… ale zbyt rozochocony nawet tego nie zauważyłem. Wbiłem się mocno w niego, cofnąłem się o pół metra tylko po to, by kolejny raz mocno, brutalnie, głęboko w niego wejść. A później kolejny i kolejny raz.
- No, dajesz kucu! Grzeczny, posłuszny niewolnik! – napawałem się, wykonując coraz mocniejsze i brutalniejsze ruchy, tak by mu znowu przypomnieć, kto tutaj rządzi. Mógł nie protestować i nie pyskować! A przede wszystkim nie próbować uciekać czy wyrywać się z wozu! Zachował, jak się zachował? To czeka go słuszna nauczka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Sob Paź 14, 2017 2:51 pm

Poczułem, że ściska mnie jeszcze mocniej. Silny jest skubaniec. Poprawiłem pozycję, unosząc nieco zad na pozycję wyjściową.
Mimo, że kary nie ruszał biodrami to dość mocno czułem każdy jego ruch w sobie, nawet jeśli był wywołany przez próbę ponownego ugryzienia. Nie jestem zrobiony z porcelany, ale cóż nikt mnie nigdy nie pogryzł tak jak on.
-T..ak-prawie zadeklarowałem swoje posłuszeństwo.
Słysząc komendę moje uszy mimowolnie rozjechały się na boki, ale było to jednak tylko chwilowe bo już po chwili zaczęły latać to w przód to w tył.
Poruszałem skórą w miejscach ugryzienia, zupełnie jakbym próbował strącić muchę czy innego wrednego owada.
Zachwiałem się, w sumie cały czas się chwiałem, a stukot moich kopyt rozchodził się cichym echem po jaskini. Pchnięcia ogiera były zamaszyste, widać było, że ten się nie oszczędza, tylko korzysta w najlepsze z mojego zadu. Nie miałem dość, ale po co to mówić?
-Podoba ci się, co?-zapytałem lekko drżącym głosem, chciałem go wyśmiać, lecz w tej sytuacji to ze mnie można się śmiać.
Espilce jest ode mnie nieco niższy dlatego rozstawiłem nieco tylne nogi obniżając przy tym nieznacznie zad, tak by to jemu było wygodniej. Zastanawiało mnie dlaczego we łbie telepie mi się myśl, iż dalej chcę stworzyć z nim dobre relacje, może jestem zwyczajnie głupi. Nieco przybliżyłem pysk do swojej klatki piersiowej, wyginając umięśnioną szyję w ładny łuk. Pokornie przyjmowałem karę dawaną przez fryza. Przesunąłem ogon w bok, on mi już teraz nie pomoże, ale przynajmniej włosy się nie poplączą. Głośno oddychałem mocno rozwartymi nozdrzami, często parskając. Kusiło mnie by nie skoczyć w przód, uciec od niego, ale miałem za mało miejsca. Odsunął bym się może o metr, a on by się tym nawet nie przejął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 8:24 pm

Ściskałem mocno Jueta przednimi nogami czując, że ten się pode mną wierci. Próbowałem się uwolnić? Czy tylko przyjmował wygodną decyzję? W sumie nie byłem pewien, ale jeśliby robił to pierwsze, to starałby się wkładać w to więcej siły, w panicznych próbach odzyskania wolności lub mniej, aby zrobić to dyskretniej. Chyba… chyba, że właśnie chciał, bym tak myślał? Ale na to był chyba zbyt prymitywny – w końcu byłe Zimniokiem a nie szlachetnym, wysublimowanym Fryzem jak ja.
- Bardzo, bardzo dobrze. Grzeczny Kucor, grzeczny – pochwaliłem go, gdy obiecał się być posłuszny. Chociaż to, że go pochwaliłem, nie powstrzymało mnie przed serią kolejnych ugryzień. Niech pamięta, kto tutaj rządzi. Moje zęby miały mu o tym przypominać.
- Tak, jasne, że tak – odpowiedziałem, pomiędzy jednym ruchem biodrami i kolejnym. Pomiędzy jednym wejściem w niego a kolejnym – Nie mów, że Tobie nie? Lubisz to! Przyznaj! – parsknąłem, ciężko dysząc ze zmęczenia ale nie przestając. Każdy kolejny ruch był mocniejszy, głębszy, brutalniejszy. Ruszałem się coraz szybciej, mimo że byłem zmęczony, cały zroszony potem… ale nie przestawałem, nie oszczędzałem się, kontynuowałem coraz zachłanniej, chcąc go mieć całego dla siebie. Chcąc go zdominować, pokazać mu, gdzie jego miejsce, poskromić, złamać jego wolę i dumę.
W końcu, po kolejnych kilku mocniejszych ruchach, zacząłem odczuwać, że powoli zaczynam dochodzić. Jeszcze jeden ruch, jeszcze kolejny i kolejny… i w końcu nastąpił ten moment, że kolejną sporą dawkę życiodajnego płynu uwolniłem prosto w jego zad. Poleżałem jeszcze moment na nim… i w końcu zszedłem, wciąż ciężko oddychając, próbując powoli uspokoić oddech, zwolnić rozszalałe serce.
- Powoli zmieniasz zdanie? Dochodzić do wniosku, że takie życie nie jest złe? Akceptujesz spędzenie w ten sposób reszty życia? – dopytywałem, wciąż mając wyraźną zadyszkę. Jednak nie miałem takiej kondycji jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 9:01 pm

Świeżo upieczony MG ma zabawę więc czemu nie?
Espilce w pewnym momencie poczułeś swąd w okolicach grzywy, nie był szczególnie irytujący, ale kogoś z tak wspaniałą grzywą natychmiast to zaniepokoiło... Gdy podszedłeś do kałuży która jakimś cudem powstała w jaskini mogłeś ujrzeć na nieskazitelnie czarnych włosach.
Ciebie zaatakował łupież, zawsze mogła to być wściekła osa, wiewiórka lub kropelki więc nie ma się czym martwić.

Aby zlikwidować wroga zalecamy częstsze mycie grzywy, zniknie za 25 postów fabularnyc, w tej lub następnej fabule.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 9:53 pm

/Kurczę Sech znowu w fabułce ze mną, ale dobrze baw się. Jak masz władzę to ją wykorzystuj.

Zwinąłbym się w kulkę z jeża i nie przyznawał do niczego. Pary z gęby nie puszczę, jedyne co mogę powiedzieć to: "Espil znajdź sobie klacz, poćwicz na niej, a potem do mnie wróć." o tak bym powiedział, ale uczono mnie bym nie kłamał, moralne dylematy "gwałconego" ogiera. O tak, on mi dawał to czego potrzebowałem. Gdy nikt mną nie rządzi jestem słaby, niezdecydowany, spokojny, poukładany. NiE cHCĘ TaAKi BYĆ!! tylko Gdy mam koMU imponoWaĆ JEstEm siL-ny.
Kolejne ugryzienia były jak miód na moją duszę! Chciałem krzyczeć, będę to robić.. Jedyne na co mnie było stać to głośny oddech i nieśmiałe stęknięcia. Ciągle udaję, że to co robi jest złe i nie pasuje mi, ale w sumie po co udawać. Wszyscy udają, a gdyby wszyscy na raz umówili się żeby zdjąć te sztuczne maski zobaczyliby z jakimi ukrytymi wariatami i zboczeńcami zadają się na co dzień. Hahaha. Piękne by to było uczucie, razem z innymi, każdy inny niż reszta, każdy jest szalony, ale piękny.
Uśmiechałem się, szczerze, miałbym łzy w oczach, może i nawet mam. Nie wiem. Chyba coś mi jest.
Ciepły płyn przyjemnie zalewał mnie. Stałem nisko, mimo tego on się zmęczył, miałem ochotę na więcej.
Prawie załkałem gdy się ze mnie wysunął. Coś co powinno zapewnić memu Panu przedłużenie swojego rodu, zaczynało lekko ściekać mi po wewnętrznej stronie lewej nogi. Uniesiony ogon natychmiast przylgnął do ciała. Nie chciałem się zakrywać, nie. Bycie oznaczonym przez właściciela to powód do dumy, chciałem zatrzymać to co mi dał jak najdłużej. Uczeń kochający mistrza to nie miłość. mistrz kochający ucznia, to jest prawdziwe uczucie.
-Nie, nie akceptuję. Przekonaj mnie jeszcze trochę.-poprosiłem grzecznie.
Gdybym powiedział, że akceptuję to on by poszedł, zostawił mnie, już więcej by mnie nie karał. Muszę uciec. MUsSZĘ uciec. Muszę zasłużyć na karę, zrobię coś z czego będzie dumny.
Zmęczony. Przy mnie się wyćwiczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   Pon Paź 16, 2017 10:24 pm

Podgryzałem go, wykonywałem silne ruchy biodrami, pokazywałem mu cały czas, gdzie jego miejsce i napawałem się całą sytuacją. Podobało mu się? Dobrze. Ja również byłem w pełni zachwycony. W końcu doszedłem, zalewając go… i powoli zszedłem z niego, ciężko dysząc ze zmęczenia. Byłem w pełni zadowolony, szczęśliwy, dumny z tego, jak poskromiłem, jak stłamsiłem swojego niewolnika, jak go złamałem i zmusiłem do posłuszeństwa. Bo widziałem, że niespecjalnie się bronił. Byłem pewien, że musiało mu się podobać… a skoro tak… to chyba w pełni osiągnąłem swój cel. Zadałem mu pytanie, spodziewając się pozytywnej odpowiedzi… i aż zatrząsnąłem się ze złości, gdy dostałem odpowiedź odmowną.
- Co!? Jak to nie! Przecież jesteś mój! Przyznaj! Podoba Ci się! Lubisz to! I musisz akceptować mnie, jako swojego pana! Stłamsiłem Cię! Złamałem! Ty! Ty draniu! – wydarłem się na niego. Momentalnie doskoczyłem do niego, gryząc go w ten umięśniony zad.
- Masz być posłuszny! Wykonywać wszystkie rozkazy! Czy to jasne?! Jasne?! Pytam się! – rżałem na niego głośno, żądając potwierdzenia swoich słów. Zamierzałem przetestować, jaki jest posłuszny. Zamierzałem to na nim wymóc. I dotkliwie go ukarać, gdyby znowu próbował protestować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia Espilca   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia Espilca
Powrót do góry 
Strona 19 z 24Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20 ... 24  Next
 Similar topics
-
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli
» Smocza Jaskinia
» Jaskinia Jormunganda
» Lodowa jaskinia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów :: Siedziby-
Skocz do: