Karsin

Go down
Poldark
Poldark
Generał

Poldark - serce pustyni. Empty Poldark - serce pustyni.

on Nie Lut 28, 2016 12:14 pm
Imię: Poldark.
Stado: Stado ukrytych łez.
Płeć: Ogier.
Wiek: 6 lat.
Wygląd: Ten ogier ma w sobie czystą krew rasy konia achał- tekińskiego. Mierzy 168 cm wzrostu. Sylwetka tego wierzchowca jest smukła i bardzo gimnastyczna. Długie nogi, wypukła klatka piersiowa, długa szyja. Maść bowiem tego stworzenia jest kremowa, a nawet kremowo-biała. Zadbana sierść, która w blasku słońca się mieni - choć nie zawsze. Oczy, a oczy bowiem w kolorze oceanu. Wyraziste niebieskie - przejrzyste. Grzywa na głowie trochę licha, nie gęsta acz cienka i miłą w dotyku. Zaś kita na zadzie długa do ziemi. Na koniuszkach ścięte na równo, gęstsza niż na czuprynie. Chudy ogier o wyraźnych liniach na sylwetce. Mięśnie więc widoczne - acz nie wszędzie je posiada.
Charakter: Opanowany i spokojny. Natomiast w momencie, gdy ktoś lub coś mu zagraża - narwisty, działający błyskawicznie. Szanujący zdanie innych, nie potępia - pochwala. Osoby mające swoje zdanie według niego są odważniejsze od innych. Mianowice nie bojące się opinii innych o sobie samym. Lubi pomagać, wskazywać drogi. Nie jest typem romantyka - niestety lub stety. Wie, że każdy na świecie potrzebuje rozmowy, on też lubi porozmawiać.
Historia: Poldark to dzikie źrebie starego Huraganu. Zamieszkujące pustynie, niegdyś małe stadko achałów miało za władce właśnie Huragana - stary i sprawiedliwy. Żyli spokojnie i w dobrej wierze na lepsze jutro. Pustynia - wiadomo, nie zawsze jest kolorowo. Matka Poldarka odeszła na drugą stronę życia wraz z przyjściem na świat źrebia, właśnie jego. Wychowując się u boku ojca poniekąd przejął jego charakter. Rósł tak więc na piaszczystych ziemiach. Podczas zabaw z innymi często wygrywał w dziedzinie - bieg do końca i z powrotem. Pewnego wieczoru wpadł na pomysł, że to właśnie teraz ma ochotę na wyścig. Innym niezbyt podobał się ten pomysł, było już niemalże ciemno i wiał dosyć mocny wiatr. Na ich nieszczęście dali się namówić. Stanął więc jeden obok drugiego, było ich może.... około 8? Całkiem możliwe. Na ich kopyta wraz z wiatrem leciał piasek, delikatnie muskanie. - Kopyta! Ruszać! Ktoś rzucił i wszyscy wybiegli. Blisko oazy mieli już zawracać, gdy... wiatr oszalał. Burza piaskowa ich zaskoczyła. Krzyki, rżenie, stukot kopyt.... Na nic..... Wydawało by się, że cała 8 poniosła śmierć - tylko nie on. Mianowice Poldarkowi udało się przeżyć sam nie wie jakim cudem. Przerażony z poczuciem winy chciał wrócić do domu, ale coś a raczej ktoś mu zaszkodził. Dziwne sylwetki coś na kształt ludzi, tak to byli ludzie. Na jeszcze większych od Poldarka wielbłądach szli prosto na niego. Chcąc zawrócić i uciec oni ruszyli gwałtownie w pościg. Zarzucili mu na pysk coś czego nie potrafił nazwać, do tej pory nie wie jak się to nazywa. Przestraszony 3-latek zaczął knąbrnie wymachiwać kończynami i prychać. Jakimś cudem zerwał się i uciekł tak szybko jak tylko potrafił - a biegał znakomicie szybko.... Tak więc potem samotnie kłusował, galopował, cwałował.... po całej pustyni. Aż napotkał to stado, czy jego życie nabierze nowego sensu? Wszystko w rękach boga.
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach