Karsin

Go down
Luizjana
Luizjana
Władca

Luizjana-dzika klaczka Empty Luizjana-dzika klaczka

on Nie Sty 10, 2016 4:47 pm
Imię:Luizjana
Stado:Lodowatych Serc
Płeć:Klacz
Wiek:5 lat
Wygląd: Luizjana ma niebieskie oczy przypominające lód i nadające jej blask. Jej sierść błyszczy w świetle księżyca, a kara maść i biała plamka na oku dodaje jej groźnego wyglądu.
Ma czarną długą i gęstą grzywę ale  długa grzywa ma w sobie nutkę białego, który nadaje Luizjanie trochę jasności. Jej czujne uszy słyszą do słownie wszystko,a jej dobry węch umożliwia jej znalezienię wszystkiego czego zapragnie.Poza tym że ma dobry węch i słuch itp ma bardzo długie i chude nogi ,które pozwalają jej na szybkie bieganie.Jej wzrok jest tajemnicą każdego żywego organizmu.Można powiedzieć ,że "Uwodzi"Spojrzeniem.Możesz rozwiązywać jej wewnętrzną tajemnice ale jej nie zrozumiesz....
Ogon jej jest długi,gęsty i prosty.Żadnych fal...Nie ma lecz wcześniej wspomnianej pasemki.
Charakter: Luizjana to jedna z klaczy,które są o dwóch maskach.Jedna słodka i tajemnicza,a druga groźna i zamknięta w sobie.Potrafi wzrokiem mylić tak by przeciwnik się nabrał na jej zewnętrzne podpowiedzi.Nikt nie wie nigdy co ma w głowie.Jest śmiała i dla większości koni sympatyczna.Jednak gdy ktoś wejdzie jej w drogę agresywności nie ukrywa,a jej siła nie dorówna nikomu.Nikt ani nic jej nie powstrzyma od zrobienia tego,czego zapragnie....Są dwie części klaczy niby nie są ważne,a jednak obie stanowią tą jedną całość.Ten jeden charakter,którego nikt inny nie ma.Którego trudno zapomnieć.Powstaje jedna niezależna Luizjana,która czeka na kogoś kto stanie na czele jej potęciału....
Historia:Historia ta jest oryginalna i mimo,że większość myśli,że będzie nudna to ta cześć myli się.
Była dzika od początków swego życia.Pożucona przez własną matkę i szukana przez ojca.Niby taka rutyna?Hmm...nie sądzę.Lui na początku sama nie wiedziała jak ma na imię.Jako,że w jej krajach panowała zaraza ,która doprowadziła większą część koni do śmierci postanowiła dowiedzieć się co to chrzest i sama bez pomocy innych ochrzciła się nadając sobie imię Luizjana."Ja mała klacz chrzczę się nadając sobie imię Luizjana".Tak brzmiały jej słowa ,a po nich oblała się lekko wodą.Była mądra jako mała klaczka.O chrzcie dowiedziała się od pewnego młodzieńca ,który był chory.Klaczka miała jeden lęk...Jeden jedyny.Były to góry.
Zaraz przy terenach na których mieszkała były wielkie góry...Głosiły pogłoski,że w górach mieszkają cienie dotychczas nie nazwane.Czasami gdy wpatrywała się w nie widziała cienie przemieszczające się.Nie chciała patrzeć na nie przez wielki lęk i ciarki ,które przechodziły przez jej ciało.Było jej zimno i chcąc się ogrzać zaczęła wędrówkę do ogniska w którym ludzie palili zwłoki koni,które nie służyły im dobrze.Wtargnęła do ogniska niezauważalnie po czym gdy już się ogrzała nie zostając przy tym przyłapana przez ludzi poszła dalej do lasu...Zamieszkała tam gdy ż została przygarnięta przez klacz ,która była pochorowana ze starości ale dzielnie wychowała małą klacz.Luizjana do dziś jest wdzięczna tej klaczy i mimo,że nie znała jej imienia i tak ją kochała.
Gdy miała 3 lata postanowiła ,że odejdzie od starszej klaczy ,ale gdy się obudziła zobaczyła "Matkę" leżącą na ziemi Podniosła powieki zmęczone życiem, Pokazując piękne oczy, w których błyszczał promyk młodości.
Tylko ciało było już nie to samo.Na twarzy rysowały się zmarszczki-Patrzyła w dal uśmiechając się nieśmiało.
O czym myślała i dlaczego po policzku jej łza spływała?Na twarzy rysował się żal, żal, że to już ten dzień-
Dlaczego czasu nie można cofnąć?Tego dnia nic nie mówiła-patrzyła ciągle w dal przeczesując od czasu do czasu swoją grzywę. Dziś wiem, że żegnała się ze światem.Nad ranem jej oczy zgasły, serce przestało bić.
Tęsknię za nią.Dobrze, że nie muszę wiecznie żyć...Oficjalnie ją pochowując odeszła z tego lasu mając nadzieję,że w końcu dotrze do miejsca w którym poczuje się jak we własnym domu.Po drodze spotkała stado koni.Dołączyła do niego mając nadzieję,że tam poczuje się dobrze.Lecz w pewny dzień poznała ogiera...Zaprzyjaźniła się z nim ,a on z nią.Pewnego dnia ogier jednak był jakiś inny.Podszedł do klaczy mówiąc.-Wiem ,że mam już twoje ciepło ale czasem potrzeba mi więcej-gdy to powiedział przejechał chrapami po grzbiecie klaczy.-ale co masz na myśli?-Zapytała lekko zastanawiając się nad tym ,ale w tym momencie ogier chciał na nią naskoczyć.Klacz uciekła szybko bez większego zastanowienia.Gdy skończyła 4 lata postanowiła ,że usadowi się gdzieś przy górach.Nie było jej tam dobrze.Ciągły lęk chodził jej po głowie i już po roku odeszła stamtąd.Wyczerpana już położyła się na polu i gdy już miała zasnąć rozpętała się burza,a wiatr zaczął szarpać trawą.W pewnym momencie klacz zauważyła ,że w jej stronę  pędzi wielka trąba powietrzna.Niszczyła wszystko co na jej drodzę stanęło.Klacz uciekając potknęła się ,a widząc bliską już niej trąbę zamknęła oczy wiedząc ,że to jej koniec ale gdy otworzyła oczy pojawiła się tu...Karsin~Teraz jej dom.


Ostatnio zmieniony przez Luizjana dnia Pią Lis 18, 2016 7:24 pm, w całości zmieniany 18 razy
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach