Karsin

Go down
Apocalipse
Apocalipse
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pią Lut 22, 2019 6:54 pm
Nie była świadoma, jaką burzę wywołała w Scalarisie, przekonana, że ogier wcale się nie przejął jej uszczypliwą uwagą.
- Ach, rozumiem - oświadczyła, kiwając łbem z poważną miną. - To musi być fascynujące zajęcie. - No bo czyż chodzenie, kiedy się w rzeczywistości biegało, nie jest ciekawą czynnością? Zdaniem Apocalipse, jak najbardziej.
Uniosła łeb, kończąc pić i stanęła nieruchomo, przyglądając się Scalarisowi. Uznała, że ogier jednak jest niegroźny i odważyła się odprężyć, choć na razie nie podchodziła bliżej; nie chciała bez pytania naruszać jego przestrzeni osobistej.
- Niedawno wróciłam do krainy po długiej nieobecności - wyjaśniła. - Staram się ją poznać na nowo i tak sobie... zwiedzam. - To było chyba najlepsze określenie, choć nie czuła się jak turystka. Ale nic lepszego nie przychodziło jej do głowy.
Przestąpiła z nogi na nogę.
- Przepraszam, że ci przeszkodziłam - powiedziała. - Nie było to moim zamiarem, pragnęłam się jedynie napić. Jeśli wolisz zostać sam, mogę odejść - dodała.

_________________

There's blood on the crown,
go and take it
It’s deep in your bones,
go and take it
Scalaris
Scalaris
Władca

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pią Lut 22, 2019 11:07 pm
Czy ona się zniego wyśmiewała? Scalaris nie rozumiał czy to szyderstwo było powiedziane specjalnie czy też przypadkowo, przez co postanowił jednak być ostrożnym. Gdy Apocalipse piła, ogier przyglądał się jej, już z nie taką ciekawością jak wcześniej. 
- Mogę polecić Ci tereny Zamglonych Szczytów. Tam jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia. - mruknął, przypominając sobie wszystkie miejsca, które do tej pory odwiedził, a za wiele ich nie było na razie. Jednak najprzyjemniej spędził tam czas, przebywając i bawiąc się w towarzystwie srokatej klaczy, Tahry. O tak, lubił tamtą klacz, chyba niebawem powinien ją odwiedzić czy coś. W końcu znajomi tak robią. 
- Ja dopiero się tu przeprowadziłem, ale widziałem co nieco. - wyjaśnił, choć zamierzał jeszcze obejrzeć wiele, wiele miejsc. Oby tylko mu się to udało niebawem, inaczej okaże się, że zmarnował czas. A tego ten koń nie lubił najbardziej. 
- Nie, spokojnie, nie przeszkadzasz. Prostowałem tylko kości, zawsze dbam o dobrą kondycję. - poranne i wieczorne ćwiczenia, zrównoważona dieta. Przecież musi wygląć bosko, inaczej nigdy nie pozna miłości swojego życia. Co prawda, nie uważał, że jest brzydki, ale do prawdziwego alvaro jeszcze trochę mu brakowało... konkretniej kilkunastu centymetrów więcej...

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Apocalipse
Apocalipse
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Lut 24, 2019 3:08 pm
Klacz przyjrzała się Scalarisowi uważniej. Ojej, czyżby go uraziła? Ech, niektórzy naprawdę są sztywni. Przecież tym razem nie zamierzała go obrażać, a mimo to zraniła jego uczucia. Dziwak jakiś.
Postanowiła się tym nie przejmować i nie pozwolić, by zastanawianie się nad niebieskookim zepsuło jej dobry humor.
- Zamglonych Szczytów, powiadasz? - powtórzyła z namysłem. - Chętnie je odwiedzę, i ile nikt nie spróbuje mnie porwać. To nie jest zbyt przyjemne, bo porywacze jakoś nigdy nie są przystojnymi, wrażliwymi ogierami, którzy przypadkowo pomylili cię z drzewem. - No po prostu skandal jakiś! Powinno się napisać jakąś petycję do wszystkich stad praktykujących porywanie, by pozwalali porywać tylko tym, którzy są przystojni i dobrze wychowani nie jakimś maszkarom.
Zastrzygła uszami.
- O, w takim razie się cieszę - odparła z uśmiechem i uznając, że póki co, nic jej nie grozi, podeszła bliżej, tak jednak, by nie naruszać przestrzeni osobistej Scalarisa. - Chętnie tutaj odpocznę, jeśli nie masz nic przeciwko.

_________________

There's blood on the crown,
go and take it
It’s deep in your bones,
go and take it
Scalaris
Scalaris
Władca

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Lut 24, 2019 4:09 pm
Wrażliwe ogiery powrywające kogoś? Skoro są wrażliwi to po cholerę mają porywać i skazywać na stres i inne niedogodności? Scalaris osłupiał, słuchając co klacz mówi. Czy ona nie znała celów porwania? Nie wiedziała, że ktoś zostaje ofiarą, by ktoś inny miał z tego uciechę? By móc bezkarnie torturować, gwałcić i ogólnie robić straszne rzeczy? I od kiedy ktoś próbuje porwać drzewo?! 
- Wrażliwi? Mylący konie z drzewem? - powtórzył za nią z powątpieniem. Czy Apocalipse się słyszała? A może ostatnio przeżyła jakieś porwanie i nabawiła się syndromy sztokholmskiego czy innej traumy, przez którą jej mózg teraz nie fukcjonuje prawidłowo? 
- Dobrze się czujesz? - rozłożył uszy na boki, świdrując wzrokiem siwą klacz. Scalaris dziwnie się czuł, słysząc wymagania arabki. Może jeszcze romatyczna kolacja przy świecach, gdzieś w lochach? 
- Odpoczywaj - odpowiedział grzecznie, brodząc kopytem w wodzie, jednak co jakiś czas łypiąc na Apocalipse okiem, sprawdzając czy jej się nie pogarsza i czy nie zmienia zamiarów wobec niego.

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Apocalipse
Apocalipse
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Lut 24, 2019 7:14 pm
Teraz to Apocalipse się gapiła na Scalarisa. Czy on... podejrzewał, że jej odbiło? Sądząc po tym, jak na nią patrzył, jak najbardziej.
Prychnęła i tupnęła nogą, po czym najzwyczajniej w świecie strzeliła focha. No bo jakże to tak? Ona próbuje być zabawna, a on nie ma poczucia humoru i podejrzewa ją o szaleństwo? Przecież jako klacz, a zatem potencjalny obiekt porwania, ma prawo żądać, by jej porywacze byli dobrze wychowani i mieli jakieś maniery, prawda? Mogliby przynajmniej odnosić się do swych więźniów z pewną dozą szacunku.
- Uważasz, że mi odbiło, prawda? - spytała retorycznie, obserwując, jak ten na nią zerka. Chociaż może patrzy tak, bo właśnie zaczęła jej się ruja i ogier próbuje wymyślić, jak ją znienacka zaatakować?

_________________

There's blood on the crown,
go and take it
It’s deep in your bones,
go and take it
Scalaris
Scalaris
Władca

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Lut 24, 2019 8:54 pm
Z poczuciem humoru jest jak z końskim zadem, każdy ma swój, więc ogier nie odebrał słów klaczy jako żart. Zresztą, ona i tak sprawiała wrażenie, że mówi to śmiertelnie poważnie. Nie miał zamiaru przyznawać jej racji. Porwania to rzecz okropna, plugawa i niegodna istnienia. Jak ona mogła sądzić, że ktoś porywająćy jest wrażliwy?! I jeszcze się na niego obraziła! To szczyt wszystkiego. Zaciągnął się powietrzem, doskonale czując, że siwa ma ruję. Owszem, pobudzało w nim to jakieś instynkty, lecz był gentelmenem i postanowił nic w tej kwestii nie robić. To byłoby nietaktowne. Westchnał i wsłuchał się w rzekę, po chwili odezwał się nieco zawiedzionym głodem. 
- Tak właśnie uważam. - powiedział bez wahania - Porwania są bardzo złe, a konie które w to wchodzą, mają nierówno pod sufitem.
Nie wiedział czy ją przekonał, postanowił jednak drążyć to dalej. Skoro ona uważa takie rzeczy za normalne, trzeba jej uświadomić, że tak nie jest. A jak tego nie zrozumie, to będzie już stracona... 
- To szaleńcy, którzy kochają znęcać się nad innymi. Dlaczego sądzisz, że będą wrażliwi?
Zapytał niepewny czy Apocalipse w ogóle zamierza mu odpowiedzieć. W końcu się obraziła. A, że mniej więcej wiedział jak zachowują się klacze w rui, zdawał sobie sprawę, że właśnie wpływa na niebezpieczny teren.

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Sro Lut 27, 2019 9:32 pm
O wilku mowa, a wilk tuż. W dodatku wygłodniały.
Gdzieś za plecami zajętych rozmową siwków, ogiera i klaczy, na tle podejrzanie gęstych krzewów i wąskich pni drzew oderwał się jakiś kształt. Smolisty jak cień i gęsty jak atmosfera w sali tortur. Kary anglik był takiego samego wzrostu co biały ogier; ot, trafiło się lustrzane odbicie! I na tym koniec podobieństw.
Kary ogier podszedł cichaczem, ale że nie próbował się ukrywać, mógł wpaść w oko... albo kąt oka. Dziwiło, jaki był chudy. Można było policzyć na nim żebra. Czarna, zlepiona sierść od dawna nie zaznała kąpieli. Grzywa ogiera, postrzępiona, zwisała w marnych frędzlach. Za to ogon, obfity i lśniący, był chyba najkorzystniejszym elementem aparycji karusa. Bo pysk miał poznaczony kilkoma bliznami, a w ciemnych oczach kryło się coś, czego lepiej nie odsłaniać. Ogier zbliżył się, stanął za siwkiem (nieco z boku, by nie oberwać tak łatwo kopniakiem).
A jednak wilk potrafi liczyć. Rzucił krótkie, szacunkowe spojrzenie na stojącą nieopodal klacz. Była sporo niższa... i pachniała rują. Oblizał chrapy.
- Pasujecie do siebie, nie powiem. - odezwał się niespiesznie swoim zdartym głosem. - Czyżbym zakłócił schadzkę zakochanym? - dopytał, obrócił lekko łeb i zerknął na siwego ogiera. Biały jak mleko... A gdyby rozlać jego krew na śnieg, czy jucha byłaby czerwona? Zachował dla siebie to dociekanie.

_________________
Nierówne Dno - Page 2 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Apocalipse
Apocalipse
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Sro Lut 27, 2019 9:58 pm
Przewróciła oczami, spoglądając na Scalarisa z urazą.
- A myślałam, że masz dobre maniery - mruknęła, niby do siebie, ale tak, by ogier mógł ją usłyszeć. No bo dobrze wychowany koń nie mówi klaczy wprost, że uważa ją za pomyloną. Tak się po prostu nie robi.
Machnęła ogonem, spoglądając na niebieskookiego z politowaniem.
- Ja żartowałam - oświeciła go. - Wiem, że po porywaczach nie powinnam się spodziewać się miłego zachowania, że porwania są złe, bla, bla, bla. Nie zmienia to jednak faktu, że konie, które porywają inne, mogłyby przynajmniej nie poniżać swych więźniów i nie mieszać ich z błotem. To naprawdę nie byłoby takie trudne - dodała. Gdyby Apocalipse miała kogoś porwać, na pewno by nie obrażała go i nie traktowała jak śmiecia. To poniżej jej godności.
Zastrzygła uszami, słysząc szelest w pobliskich zaroślach i szybko spojrzała w tamtym kierunku, akurat, gdy spomiędzy krzewów wyłonił się kolejny ogier, kary, tego samego wzrostu co Scalaris. Wyjątkowo wychudzony i zabiedzony, a w dodatku najwyraźniej zapomniał o istnieniu czegoś takiego jak kąpiel. Zdumiewające, jakie maszkary potrafi ściągnąć zapach klaczy w rui, pomyślała i przekrzywiła łeb w lewo, obrzucając nieznajomego tasującym spojrzeniem.
- Ależ skąd - odparła uprzejmym tonem; dziwny, niebezpieczny błysk w jego oczach budził jej zainteresowanie. Czyżby jakiś szaleniec? - Nie jesteśmy razem, spotkaliśmy się tu przypadkowo. A pan to...? - zawiesiła głos, oczekując, aż kary się przedstawi. Sama nie zamierzała tego na razie czynić, w myśl zasady, że dobrze wychowany ogier powinien pierwszy podać swe imię.

_________________

There's blood on the crown,
go and take it
It’s deep in your bones,
go and take it
Scalaris
Scalaris
Władca

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Czw Lut 28, 2019 12:26 pm
Kątem oka dostrzegł tego jakże zaniedbanego ogiera. W głębi duszy poczuł litość nad tym biedakiem, który nawet nie potrafił zatroszczyć się o siebie. Woń, która od niego nadleciała także nie była zbyt świeża. Sałatka obrócił się, gdy tamten próbował stanąć za nim, nie był głupi, nie będzie stać tyłem do potencjalnego niebezpieczeństwa. Jak widać, kary ogier jest ślepy, gdyż sierść Scalarisa była ewidentnie kremowa, tak jak wskazywała na to jego maść. Sam Scal by mu to dobitnie wyjaśnił, ale niestety, obcy nie powiedział tego na głos. 
- Nie jesteśmy na randce. - powiedział krótko, dobitnie, a jego głos przybrał chłodny ton. Zachowanie kremowego ogiera także się zmieniło. Miał napięte mięśnie i buńczucznie uniósł lekko łeb do góry. Wiedział, że musi być przygotowany na wszystko, bowiem od ogiera biła dość niezdrowa energia. Więc, jeżeli będzie trzeba, stanie do walki. W końcu codziennie po to trenował, by stać się silniejszym.

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Czw Lut 28, 2019 12:52 pm
Obiekt nieufnych, badawczych spojrzeń zarżał cicho. Bawiła go gorliwość jego lustrzanego odbicia do zaimponowania siwej klaczce. Jakby było warto... ach, mleczny miał mleko pod wąsem. Nie poznał jeszcze, jakie są klacze.
Dawno nie spotkał takiej ogłady, jaką prezentowała siwa arabka. Bestyjka.
- Gdzie moje maniery. - zmitygował się, jak konwencja podpowiadała. Skłonił się, pełen koński staroświecki ukłon: noga wprzód, łeb prawie do ziemi. Wyprostował się i przedstawił pokrótce: - Rissuerto Vrangr dePuerto. Dla pani... Riss. - powiedział nie odrywając od niej oczu. Przesunął się odrobinę bliżej, co nie mogło ujść uwadze czujnych obserwatorów.
Biały ogier prężył mięśnie i surowy ton. Kary wycieruch obrócił ku niemu łeb tak, by jedna połowa pyska była widoczna tylko dla niego (nie dla ładnej arabki, dopóki stała tam gdzie stała) i mrugnął do niego ukradkiem. Towarzyszył temu uśmiech... tyle że półgębkiem. Lubieżny i paskudny, a przy tym porozumiewawczy. Ale druga połowa pyska, ta frontem do klaczki, nie zdradzała takich brudów duszy. Była smutno beznamiętna. Aż dziwne, jak można zmieścić w jednym folblucie tyle sprzeczności.

_________________
Nierówne Dno - Page 2 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Scalaris
Scalaris
Władca

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Mar 10, 2019 5:16 pm
Scalaris nie chciał być niegrzeczny, jednak wiedział, że musi opuścić towarzystwo. W końcu było tyle rzeczy do zrobienia, że ogier nie wiedział w co kopyta włożyć. Skinął więc do klaczy i mrugnął do niej okiem
- Proponuje spotkać się później - zwrócił się do niej i powoli przeszedł na drugą stronę, odwracając się jeszcze, by przemówić do karego. Nie tak, że chciał, co to to nie, kary, zaniedbany Rissuerto wcale nie przypadł mu do gustu. Ba, Scal od razu wiedział, że go nie lubi, jednak przez grzeczność postanowił się z nim pożegnać. 
- Bywaj, Rissuerto - mruknął tylko i zmierzył ogiera nieprzyjemnym spojrzeniem, po czym odszedł spokojnym krokiem


z.t

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pon Mar 11, 2019 6:48 pm
Białe zwierciadlane odbicie nie chciało współpracować. Folblut parsknął, splunął, potrząsnął całą długością szyi wraz z frędzlami marnej grzywy. Ich spojrzenia się spotkały; w bławych świeciła jawna niechęć, za to ciemne oczy karosza miały taki wyraz, jakby ogier coś odnotowywał lub porównywał.
Obrócił się przodem do ładnej, arabskiej, zdystansowanej klaczy. Ach, ta fałszywa skromność kobiet.
- Twój amant się zmył - rzucił ze z lekka arogancką beztroską. Postąpił o te kilka kroków ku niej. - Zostawił cię tu całkiem samą ze mną. Ale łudź się, że to dowód troski... - podsumował sytuację. Nieodparty uśmieszek zatańczył mu na pysku. Dokładniej na połowie pyska.
Przyglądał się nieruchomo klaczy kilka chwil. Biała, jak z obrazka. Czekał, aż odwróci wzrok czy pokryje zmieszanie ogładą, lecz nic takiego się nie wydarzyło. Przesunął się jak lepki, wertykalny cień i minął klacz prowokacyjnie blisko, niemal się ocierając swoją zaniedbaną sierścią o jej ciało. Odszedł gnuśnym stępem, zniknął między krzakami. Dał jej dziś spokój i... samotność.

/zt

_________________
Nierówne Dno - Page 2 A91eda3272cf7
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Wto Sie 27, 2019 7:53 pm
Zmęczony szukaniem ziółek, których znalazłem już sporo postanowiłem poszukać spokojnego miejsca żeby odpocząć i na spokojnie zaplanować to jak moja siedziba ma wyglądać, bo jeszcze swojego miejsca nie mam, a przydałoby się jakieś mieć żeby przyrządzać miksturki i ogólnie mieć gdzie spać w zimę.
Wszedłem do wody. Było bardzo spokojnie, gdy nagle sru, zleciałem w dół. Kopyta ześlizgnęły mi się po dnie i cały ja zanurzyłem się w chłodnej widzie. Kwiknąłem pod wodą i rzuciłem się na boki chcąc uciec z objęć cieczy. Szybko jednak się ogarnąłem i zrozumiałem, że jestem głupi i zapomniałem, że tu jest niesamowicie nierówne dno. Wynurzywszy się na powierzchnię parsknąłem głośno kilka razy i podpłynąłem z powrotem na mieliznę. Położyłem się na płyciźnie i zacząłem rytuał namaczania. Jestem jak torebka z herbatą. Wodo zrób ze mnie kawę.

_________________
I am failure and perfection.
Aristo
Aristo
Pomocnik

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pią Sie 30, 2019 5:52 pm
Aristo biegł równym kłusem wzdłuż rzeki. Tego dnia wybrał się na przechadzkę, aby spenetrować kolejne zakątki wyspy, pamiętając jednakże o tym, by trzymać się z dala od terenów wrogiego stada. I gdy tak sobie żwawo kłusował, to w pewnym momencie usłyszał jakiś głośny plusk i chlupot. Zaciekawiony zastrzygł uszami przyśpieszając kroku, jako że ów odgłos dotarł do niego z kierunku, w którym zdążał. Wkrótce jego oczom ukazał się masywny kary ogier, który właśnie gramolił się na brzeg, cały ociekając wodą. Kiedy podszedł bliżej rozpoznał w nim zielarza ze swojego stada.
- Witaj. Co tu robisz? - zapytał zatrzymując się w niedalekiej od niego odległości i przyglądając mu się z zainteresowaniem.

_________________
„... Zanim Bóg ukończył wielkie dzieło stworzenia i ulepił z gliny człowieka, zwrócił się do wiatru południowego słowami: Uczynię z ciebie stworzenie, w które włożę potęgę i chwałę moich przyjaciół, a poniżenie nieprzyjaciół moich. Wiatr odpowiedział - Stwórz. Wtedy wziął Bóg garść wiatru i stworzył zeń konia.
- Ja ciebie stwarzam koniem i nazywam arabskim. Przywiązuję dobro i szczęście do kosmyka twojej grzywy nad czołem. Bogate łupy będą zdobyte na twoim grzbiecie, a moc będzie z tobą, gdziekolwiek byś się znalazł...”


Nierówne Dno - Page 2 D70529c6257acb01


Libertà,

Quanti hai fatto piangere.

Senza te

Quanta solitudine.

Fino a che

Avrà un senso vivere

Io vivrò

Per avere te.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pią Sie 30, 2019 9:42 pm
Byłem cały mokry i przyznam, że nieco mnie to irytowało, bo słońce świeci teraz słabiej i trochę czasu minie nim wyschnę, ale to już trudno. Właśnie przygotowywałem się do położenia się na płyciźnie kiedy usłyszałem czyjeś kroki. Nigdy nie wiadomo, kto nadchodzi więc trzeba mieć się na baczności. 
W moją stronę szedł zgrabny, kary ogier. Nie kojarzę żebym go kiedykolwiek spotkał, jednak coś mi w bani dzwoniło. Przekręciłem delikatnie łeb, niczym kot zafascynowany brokatem, i zastrzygłem uszami. Przybysz nie zdawał się być wrogo nastawiony.
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Znaczy bardziej nie wiedziałem jak odpowiedzieć.
-Yyyy...-zamruczałem przez chwilkę.-Dzień dobry.-przywitałem się i posłałem mu przy tym miły, ciepły uśmiech zupełnie jakbym się szczerzył od źrebaka. Zaśmiałem się krótko, było to bardziej rozbawione prychnięcie chrapami niż śmiech.-Jakoś chyba nic specjalnego, odpoczywam po ciężkim dniu i taplam się w wodzie.-dałem prostą odpowiedź. Jeśli spodziewał się, że wyjawię mu jakieś sekrety, bo mam ukryty powód by tu być, to niestety będzie zawiedziony.-Skądś cię chyba kojarzę.-zacząłem nieco niepewnie, jakbym zamyślony był.-Jestem Juet, a ty jak się nazywasz?-zapytałem licząc, że jego imię rozwieje mgłę w moim umyśle i skojarzę w końcu fakty.

_________________
I am failure and perfection.
Aristo
Aristo
Pomocnik

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Sob Sie 31, 2019 4:31 pm
- Ja jestem Aristo, partner Arminy - odpowiedział na pytanie karego ogiera. - A Ty nie jesteś przypadkiem partnerem byłego przywódcy naszego stada? - spytał, bo właśnie z tej roli przede wszystkim go kojarzył. W końcu dołączył do Stada Szalejących Piorunów dwa lata przed rezygnacją Tantzana z funkcji lidera. - Co to za zioła? - spytał z uprzejmym zainteresowaniem, spoglądając na zebrane przezeń rośliny, schnące na kamieniach.


Ostatnio zmieniony przez Aristo dnia Nie Wrz 01, 2019 4:21 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
„... Zanim Bóg ukończył wielkie dzieło stworzenia i ulepił z gliny człowieka, zwrócił się do wiatru południowego słowami: Uczynię z ciebie stworzenie, w które włożę potęgę i chwałę moich przyjaciół, a poniżenie nieprzyjaciół moich. Wiatr odpowiedział - Stwórz. Wtedy wziął Bóg garść wiatru i stworzył zeń konia.
- Ja ciebie stwarzam koniem i nazywam arabskim. Przywiązuję dobro i szczęście do kosmyka twojej grzywy nad czołem. Bogate łupy będą zdobyte na twoim grzbiecie, a moc będzie z tobą, gdziekolwiek byś się znalazł...”


Nierówne Dno - Page 2 D70529c6257acb01


Libertà,

Quanti hai fatto piangere.

Senza te

Quanta solitudine.

Fino a che

Avrà un senso vivere

Io vivrò

Per avere te.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Wrz 01, 2019 12:33 pm
Hm, zabawne to było przedstawienie się. Ciekawe. Skojarzyło mi się z dawnymi czasami, gdy mówiło się ,,Dawid, syn Michała", tylko tutaj zamiast ojca mówi się imię partnera. Jest do w sumie dość praktyczne, bo już na początku dostaje się wygnał do kogo lepiej nie zarywać i o kim lepiej nie rozmawiać, a jak rozmawiać to tylko w sposób piękny.
Czułem jak mięśnie mi się rozluźniają. Chłodna woda przyjemnie mnie otulała orzeźwiając, ale i przy okazji wprowadzając w spokojny nastrój.
Zastrzygłem uszami i spojrzałem na Aristo. Nie do końca kojarzyłem o co mu chodzi. Nigdy nie byłem w żadnym związku z żadną klaczą. Ale czy na pewno? Czy on wie więcej o moich związkach niż ja? Kurde, może o kimś zapomniałem. Teraz to sam nie wiem..
-Cóż...jeśli mówisz o Tantzano, który był władcą przed Arminą, to tak, jestem partnerem byłego przywódcy stada Piorunów.-powiedziałem dalej przetrawiając pytanie karego. Przesunąłem nieco nogę aby poprawić swoją pozycję leżącej pandy.

Odwróciłem łeb i spojrzałem na rośliny, które ktoś tu zostawił. 
-O ty patrz.-mruknąłem zaciekawiony, bardziej do siebie lub do nikogo, ot zwykłe powiedzonko. Sprawnie wstałem na cztery nogi. Woda zaczęła ze mnie ściekać jakbym był źródełkiem. Nie wytrzepywałem się, bo przecież nie chciałem ochlapać suchego towarzysza, który może nie chciał być mokry. 
Zrobiłem kilka kroków w stronę kamienia, wychodząc przy tym na brzeg.
-To nie ja je tu położyłem.-powiedziałem odwracając się do towarzysza i wyjaśniając sytuację. Przyjrzałem się roślinom. Cóż nie były to nie wiadomo jak rzadkie zioła i o nie wiadomo jak cudownych właściwościach, ale cóż każde zioło się do czegoś może przydać i nigdy nie wiadomo kiedy. 
-To Łysawica Parszywa.-powiedziałem od razy rozpoznając roślinę dzięki jej ładnemu, pomarańczowemu kolorowi.-Całkiem ładnie pachnie gdy jest świeża.-zbliżyłem chrapy do suszonki i zaciągnąłem się krótko.-W sumie nadal jeszcze trzyma zapach. Powąchaj.-zachęciłem ogiera do zapoznania się z roślinką. Powąchał czy nie?
-To drugie to prawdopodobnie Paproć Światów, ale trudno stwierdzić.-rzekłem. Nie byłem pewien czy ogier ma ochotę na jakieś pseudo naukowe wyjaśnienia, ale no zapytał, to powiem mu nieco więcej niż trzeba, jak nie będzie chciał słuchać to mi przerwie.-Niezerwana mieni się w nocy na fioletowo, ale gdy jest zerwana lub widzi się ją w czasie dnia, wygląda jak zwykła paproć. I teraz nie wiem, czy ktoś zerwał losową paprotkę czy może zerwał Paproć Światów. Musiałbym zrobić z tego hmmm...lek...-odparłem nie do końca wiedząc jak nazwać to co się z paproci robi. Spojrzałem na araba żeby zobaczyć czy rozumie i jest zainteresowany rozmową. Rzuciłem okiem na paproć. Obym nie zapomniał jej zabrać gdy będę opuszczać to miejsce. Głupio tak kraść czyjeś zbiory, ale z drugiej strony zostawianie ich w miejscu publicznym bez opieki to grzech.

_________________
I am failure and perfection.
Aristo
Aristo
Pomocnik

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Wrz 01, 2019 4:21 pm
O kurczę - nie wiedziałem, że Tantzano jest ogierem. Myślałem, że to klacz. Muszę to poprawić. XD

~`~

- A zatem dobrze kojarzę - uśmiechnął się do niego lekko. Związki homoseksualne wśród koni należały do rzadkości, ale jednak się zdarzały, a on nie miał zamiaru oceniać jego upodobań, ponieważ akceptował ten fakt, choć sam zdecydowanie wolałby nie być obiektem zainteresowania ze strony żadnego ogiera. A jednak był taki jeden, któremu przypadł do gustu. Wzdrygnął się z obrzydzeniem na samo wspomnienie o nim. Na szczęście Juet był inny o czym świadczyła chociażby jego przynależność do Stada Szalejących Piorunów. Tutejsze konie nikogo nie porywały, nie więziły ani nie gwałciły. Zachowywały się normalnie, dlatego dobrze się tu czuł i mógł nazywać to stado swoim domem, coraz bardziej się w nim odnajdując. Wysłuchał z ciekawością tego, co miał mu do powiedzenia o roślinach, jakie się tu znajdowały, po czym wyciągnął z zainteresowaniem chrapy nad zielem, do którego powąchania go zachęcił. - Rzeczywiście ładnie pachnie - uśmiechnął się wciągając w nozdrza zapach ów rośliny. - Dlaczego zatem nazywa się parszywa? - spytał, ponieważ to określenie w ogóle nie pasowało ani do wyglądu rośliny, ani do jej zapachu. Następnie obrzucił wzrokiem zerwaną paproć, która wyglądała na całkiem zwyczajną. - Mieniąca się paproć? Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Wiesz, gdzie można na nie natrafić? - spytał z zaciekawieniem spoglądając na swego rozmówcę.

_________________
„... Zanim Bóg ukończył wielkie dzieło stworzenia i ulepił z gliny człowieka, zwrócił się do wiatru południowego słowami: Uczynię z ciebie stworzenie, w które włożę potęgę i chwałę moich przyjaciół, a poniżenie nieprzyjaciół moich. Wiatr odpowiedział - Stwórz. Wtedy wziął Bóg garść wiatru i stworzył zeń konia.
- Ja ciebie stwarzam koniem i nazywam arabskim. Przywiązuję dobro i szczęście do kosmyka twojej grzywy nad czołem. Bogate łupy będą zdobyte na twoim grzbiecie, a moc będzie z tobą, gdziekolwiek byś się znalazł...”


Nierówne Dno - Page 2 D70529c6257acb01


Libertà,

Quanti hai fatto piangere.

Senza te

Quanta solitudine.

Fino a che

Avrà un senso vivere

Io vivrò

Per avere te.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Wto Wrz 03, 2019 9:10 pm
//Właśnie tak patrzę i nie czaję o co ci z tym biegało. XD


Tak, mówiliśmy o tej samej piękności, moim ziomeczku i mężu poniekąd, na razie nieoficjalnym mężu. Dawno go nie widziałem i przyznam, że zaczynałem się poważnie o niego martwić. O ile dobrze pamiętam to zawsze jak się spotykamy któryś z nas jest ranny lub uszkodzony w jakiś inny sposób. Ehh, życie jest niebezpieczne. Każda normalna istota powinna chodzić owinięta w folię bąbelkową, a najlepiej to w ogóle nie powinno się wychodzić z domu, czy dziupli czy czegokolwiek innego.

Uśmiechnąłem się ciepło gdy kary powąchał roślinę. Kto wie, może będzie jeszcze z niego Medyk. Ciekawe w sumie jaką ścieżkę obrał. Przyjrzałem mu się, ale nie wymyśliłem nic specjalnego. 
-Wiesz jak jest. Czasem coś jest ładne z zewnątrz, ale w środku już nie bardzo.-zacząłem naprowadzając go nieco na źródło nazwy.-Wszystko przez właściwości rośliny. Lepiej jej nie dotykać, bo prowadzi do łysienia. Sierść wypada pęczkami. Nie jest to bolesne, ale cóż... wygląda dość paskudnie.-wyjaśniłem krótko, nieco się przy tym krzywiąc. Koń z piękną sierścią, a tu nagle w niektórych miejscach łyse plamy i zaczerwieniona skóra. Ani tego zakryć, ani jakoś wyleczyć porządnie. 

Zainteresowało ogiera występowanie Paproci Światów. Przyznam, że nie byłem zdziwiony, sam bym z chęcią obejrzał ten neonowy pokaz natury. Widok fioletowych liści falujących na wietrze, oświetlających twoją drogę do źródła. Bardzo romantyczny obraz.
Zastanowiłem się chwilkę.
-Obiło mi się o uszy, że można znaleźć ją w lasach naszego stada. Nie do końca wiem w których konkretnie miejscach, bo przyznam, że jeszcze nie podjąłem się szukania tej rośliny, ale no, do odważnych świat należy. Trzeba szukać.-skwitowałem i dodałem do tego uśmiech. Dobrze się czułem opowiadając o tych roślinach. Ahh nie mogłem się doczekać aż znajdę je wszystkie, odkryję nowe i będę się bawił w tworzenie leków, aż będę w stanie pomagać innym.
-Zainteresowany jesteś ziołami z jakiegoś konkretnego powodu czy tak po prostu?-zapytałem się, bo nie mogłem już wytrzymać niewiedzy. 
Jest medykiem czy nie? Potrzebuje leków? Może to zwykła ciekawość? W sumie wygląda młodo, więc może faktycznie nie widział nigdy takich roślin. Kto wie...

_________________
I am failure and perfection.
Aristo
Aristo
Pomocnik

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Sro Wrz 04, 2019 7:53 pm
- Poważnie? Ta roślina powoduje łysienie, kiedy się jej dotknie? A ja jej chyba lekko dotknąłem chrapami - zaniepokoił się, kiedy otrzymał wyjaśnienie nazwy ów ziela. Na szczęście na chrapach nie posiadał sierści, ale co jeśli mimo wszystko to piekielne zielsko wywrze jakiś wpływ na jego organizm i sprawi, że na jego ciele pojawią się brzydkie, łyse placki? Nie chciał nawet o tym myśleć, tym bardziej że przecież dopiero co związał się ze swoją piękną, śnieżnobiałą klaczą, której z pewnością nie spodobałby się wyłysiały partner. Parsknął donośnie, aby odgonić nieprzyjemne myśli. - Chętnie pomógłbym Ci szukać tej paproci, jeśli chcesz - zaoferował uśmiechając się do niego lekko, jako że na chwilę obecną nie posiadał nic lepszego do roboty, a ów niezwykła roślina naprawdę go zafascynowała i z chęcią pomógłby mu ją odkryć. - Prawdę mówiąc nigdy dotąd nie zetknąłem się z kimś interesującym się roślinami, stąd moja ciekawość - odpowiedział na jego pytanie, machnąwszy krótko gęstym i bujnym, wysoko osadzonym ogonem, by odgonić natrętnego gza latającego w jego pobliżu.

_________________
„... Zanim Bóg ukończył wielkie dzieło stworzenia i ulepił z gliny człowieka, zwrócił się do wiatru południowego słowami: Uczynię z ciebie stworzenie, w które włożę potęgę i chwałę moich przyjaciół, a poniżenie nieprzyjaciół moich. Wiatr odpowiedział - Stwórz. Wtedy wziął Bóg garść wiatru i stworzył zeń konia.
- Ja ciebie stwarzam koniem i nazywam arabskim. Przywiązuję dobro i szczęście do kosmyka twojej grzywy nad czołem. Bogate łupy będą zdobyte na twoim grzbiecie, a moc będzie z tobą, gdziekolwiek byś się znalazł...”


Nierówne Dno - Page 2 D70529c6257acb01


Libertà,

Quanti hai fatto piangere.

Senza te

Quanta solitudine.

Fino a che

Avrà un senso vivere

Io vivrò

Per avere te.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Nie Wrz 08, 2019 11:06 pm
Zaśmiałem się cicho, a raczej zachichotałem krótko słysząc strachy ogiera. 
-Nie bój żaby młody.-uspokoiłem go.-Od tak krótkiego kontaktu nic nie powinno się stać, a przynajmniej nic dużego.-wyjaśniłem mu, że nie ma czego się bać. Chociaż z drugiej strony wiedziałem, że czasem różne rośliny działają różnie na konie. Jeden nie zauważy nic, a drugi wyłysieje cały od pomyślenia o roślinie. No może za mocno z tym pojechałem, ale przesłanie jest zrozumiałe.

-Hmm.-zastanowiłem się chwilę. Wspólne szukanie oznacza podzielenie się znaleziskiem, a ja nie lubię takich gierek, bo jak już coś mieć to w całości i tylko dla siebie. Z drugiej strony nie wiem gdzie ta roślina jest dokładne. Jeśli będziemy szukać oddzielnie to jest szansa, że ogier znajdzie miejsce gdzie rośnie, a ja będę błądzić jak ślepy źrebak i nic nie znajdę.-To nie jest najgorszy pomysł.-mruknąłem w końcu, dalej się zastanawiając.-Niby łatwo ją wyłapać wzrokiem, ale no, jak się już ją znajdzie to dobrze jest jej zebrać dużo.-tak, lepiej jest mieć karego na oku. Wyczuwasz medycznego przeciwnika Juet? Cykor z ciebie. 


-Rozumiem i nie dziwię ci się.-odpowiedziałem na jego wyjaśnienie skąd to zainteresowanie.
Spojrzałem na niebo, słońce nie wyglądało jakby się zbierało do snu.
-Teraz jest za wcześnie na zbiory, no i nie mamy żadnego sprzętu.-powiedziałem.-Przydałyby się jakieś sakiewki czy torby na znalezione zioła.-myślałem bardzo intensywnie.-Wiem, co zrobimy. Spotkajmy się o zachodzie słońca w przy Różnorodnym Lesie, w północnej części jest taki wielki świerk, tuż przy brzegu lasu. Jest łatwo widoczny, nie dasz rady go przeoczyć.-zaproponowałem.-A teraz niech każdy z nas idzie do siedziby i się przygotuje.-zgodzi się ze mną? Byłoby fajnie gdyby to zrobił. Bo teraz nawet jakbyśmy znaleźli paproć to i tak nie mamy w co ją spakować, a i musielibyśmy i tak czekać do nocy żeby móc wspomnianą roślinę znaleźć.-Co ty na to?-zapytałem zwyczajnie z grzeczności.

_________________
I am failure and perfection.
Aristo
Aristo
Pomocnik

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pon Wrz 09, 2019 4:29 pm
- No mam nadzieję. Zdecydowanie nie chciałbym wyłysieć - mruknął odsuwając obawy na bok. Spodobała mu się propozycja Jueta, żeby spotkali się o zachodzie słońca i wyruszyli na poszukiwanie ów niezwykłej paproci. - Świetna myśl. Chętnie wybiorę się z Tobą na poszukiwanie tej paproci - uśmiechnął się do niego wesoło. Oddalili się zatem od rzeki, by przygotować się do planowanej wyprawy.

z/t

_________________
„... Zanim Bóg ukończył wielkie dzieło stworzenia i ulepił z gliny człowieka, zwrócił się do wiatru południowego słowami: Uczynię z ciebie stworzenie, w które włożę potęgę i chwałę moich przyjaciół, a poniżenie nieprzyjaciół moich. Wiatr odpowiedział - Stwórz. Wtedy wziął Bóg garść wiatru i stworzył zeń konia.
- Ja ciebie stwarzam koniem i nazywam arabskim. Przywiązuję dobro i szczęście do kosmyka twojej grzywy nad czołem. Bogate łupy będą zdobyte na twoim grzbiecie, a moc będzie z tobą, gdziekolwiek byś się znalazł...”


Nierówne Dno - Page 2 D70529c6257acb01


Libertà,

Quanti hai fatto piangere.

Senza te

Quanta solitudine.

Fino a che

Avrà un senso vivere

Io vivrò

Per avere te.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

on Pon Wrz 09, 2019 7:30 pm
-Zatem do zobaczenia.-siknąłem mu głową.-Powiedziałbym ,,Nie spóźnij się" ale w sumie niby im później tym łatwiej będzie znaleźć paproć.-skomentowałem.
Uśmiechnąłem się po raz ostatni do karego i przez chwilę patrzyłem jak się oddala. Spojrzałem na suszącą się paproć i złapałem ją delikatnie, acz pewnie, w pysk.
Strzeliłem ogonem i ruszyłem galopem do swojej siedziby żeby przygotować się do zbiorów. 

Z/T

_________________
I am failure and perfection.
Sponsored content

Nierówne Dno - Page 2 Empty Re: Nierówne Dno

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach