KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Łąka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Sie 30, 2016 5:59 pm

Przytaknąłem na jej słowa, bo co innego mógłbym zrobić niż przyznać jej rację?
- Dhiren - powtórzyłem swoje imię z indyjskim akcentem. Nie to, że miałem indyjskie korzenie. Chociaż nigdy nie wiadomo. Zwyczajnie lubiłem słowa wypowiedziane w hindi, a moje imię pochodziło właśnie z tego języka - Albo Ren dla tych, których męczy wypowiadanie mojego pełnego imienia albo nazywanie mnie Dhirenem - zaśmiałem się. Moje pełne imię było zbyt długie, aby chciało mi się nim bez przerwy innym przedstawiać.
- Na pewno - zapewniłem lekkim, swobodnym tonem. W końcu nie miała powodów, żeby się spinać przy mnie. Bez powodu nie zwróciłbym się przeciwko Krwawym. Nawet ze świadomością, że stojąca obok mnie istota ma ruję.
Usłyszałem coś. Moje mięśnie napięły się nagle, zastygłem w miejscu. Przymknąłem powieki, nasłuchując. Owszem, łatwiej mi było wyśledzić przeciwnika z zamkniętymi oczyma. Od małego uczyłem się działać bez zmysłu wzroku i teraz sprawiło to, że reszta zmysłów działała lepiej. Otworzyłem nagle oczy. Zaraz potem odegrała się walka. W wykonaniu tych dwojga wyglądało to jak mistyczny taniec dwóch skłóconych żywiołów. Wspaniałe widowisko. Nawet nie drgnąłem, obserwując starcie. Nie wypadało w końcu kobiecie odmawiać tego typu rozrywki.
Kiedy skończyła, a kociak wypuścił ze swoich zmasakrowanych płuc ostatni kłąb powietrza, uśmiechnąłem się do niej z aprobatą.
- No proszę, inteligentna i zdolna... Miło mieć świadomość, że nie otaczają cię same puste tępaki - zaśmiałem się lekko.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Sie 30, 2016 6:53 pm

Klacz uniosła brew gdy ogier powtórzył imię, ale z obcym akcentem który idealnie pasował do jego imienia. Dokładnie tak jakby akcent jak i imię pochodziły z jednego miejsca...
Lekko uśmiechnęła sie na jego wypowiedź. Dzięki, moj język przynajmniej będzie w całości po tej rozmowie. Sechmet riześmiala się w głębi duszy jeśli jakąkolwiek posiadała, jeśli nie- zaśmiala się w otchłaniach mózgu. Ten ogier wyjatkowo przypadł jej do gustu. I to nawet nie ze wzgledu na to że jest władcą. Po prostu czuła się przy nim swobodnie i tak jakby mogła mu się ze wszystkiego zwierzyć. Gdybym tylko mogła znaleźć kogoś takiego... Westchnęła niezauważalnie, w końcu to niepokonana Sechmet ! Egipska bogini (dobra nie egipska, i nie bogini) mistrzyni w skokach, wyścigach i wszystkim innym ! Ona nie okazywała uczuć !
Spojrzała delikatnie (wtf ?!) na gniadego.
Po jego słowach zniżyła głowę, jak już to miała w zwyczaju, i odezwała się miłym tonem.
Dziekuję, miło usłyszeć coś takiego od władcy najpotężniejszego stada... Powiedziała mrużąc oczy. Wiedziała że nie pokazała wszystkiego na co ją stać jednak to wystarczyło by pokazać że jest się kimś. Celem Sechmet było zostanie kimś ważnym. Nie zamieżała siedzieć w kącie i udawać szarą myszkę.
Dlatego, właśnie moim celem jest zostanie wysokiej rangi wojownikiem. Dopowiedziała jednak w jej usta uznały że powiedzą więcej. Te, drapieżniki są najmniejszym zagrożeniem. Moim zadaniem powinnam walczyć z silniejszymi przeciwnikami. Powiedziała patrząc w dal a gdy skończyła obdarzyła różnookiego miłym spojrzeniem.
Sechmet, jesteś Krwistą, to nie jest zachowanie godne członkini SKZ! Natychmiast jej mina spoważniała i znów wpatrywała się w horyzont za gniadym.
Powrót do góry Go down
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Sie 30, 2016 10:03 pm

Uniosłem jedną brew, uśmiechając się przy tym.
- Mam rozumieć, że gdybym nie był władcą już byś się tak nie cieszyła? - zapytałem z udawaną podejrzliwością. W końcu nadal mogłem utracić tron, było wielu chętnych, aby go po mnie przejąć.
- No tak, kto spośród członków Krwawej Zemsty nie chciałby stać się najważniejszym wojownikiem? Niestety może on być tylko jeden - odparłem z lekka niezadowolony, że będę musiał wybierać. Cóż, ktoś musi przegrać, aby inny mógł zwyciężyć. Jak na wojnie. Życie za życie, śmierć za śmierć, prawda Ren? lekko zabolała mnie głowa przez moment, ale nic nie odpowiedziałem swoim własnym myślom. Wolałem sądzić, że jestem nienormalny niż wierzyć w to, że coś może mieszkać w moim umyśle.
- Też uważam, że powinnaś - odparłem z z odrobinę zbyt nienaturalnym spokojem. Zamrugałem gwałtownie powiekami i spojrzałem w niebo. Zaraz potem powróciłem wzrokiem do swojej rozmówczyni z poprzednim uśmiechem na pysku - Powinnaś się również zmierzyć ze mną. Chociaż nie jestem pewny czy byś mi dorównała... - powiedziałem z teatralnym zamyśleniem. Podpuszczałem ją? Może tylko odrobinkę.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Sie 30, 2016 11:38 pm

Sechmet zdziwiło to jak dobrze dogaduje się ze swoim nowym władcą. Zaśmiała się przyjacielsko na jego słowa.
Każde, choćby najmniejsze wsparcie jest miłe. Powiedziała i potrząsła głową. Jej grzywa zafalowała pod wpływem ruchu i delikatnego wiatru. W tamtej chwili czuła się jak bogini, właściwie tak też wyglądała. Pięknie i władczo. Oczywiście nie chciała odbierać władzy Dhirenowi, po prostu czuła się jak królowa. Niezależnie czy byłbyś zwykłym koniem czy też władcą, zawsze byłbyś wyjątkowy. Powiedziała przyjacielsko i uderzyła ogonem o swój bok. Była doskonale świadoma że najwyższym wojownikiem może być jeden koń. Odsunęła się o krok od Dhirena.
Widzisz, moim marzeniem było było zostanie mistrzynią, ale teraz dla dobra stada ustąpię najlepszemu ogierowi którego ty wybierzesz... Sechmet powiedziała to z bólem, jej oczy były przygaszone i spoglądał na swoje kopyta. Uwarzam że to nie jest miejsce dla klaczy... Podczas zebrania zauważyła duży potencjał u jednego z ogierów. To on zostanie wojownikiem, nie ty Sechmet... Sesia stała w przygnębieniu uglądając oblodzoną ziemię. Po kolejnych słowach ogiera spojrzała na niego i uśmiechnęła się na siłę. W jej głowie pojawił się obraz krwi. Nie, teraz nawet to nie potrafiło poprawić jej humoru.
To tylko kwestia czasu... Świat jest zagarem z poluzowaną sprężyną, a ich przybycie nie ma z tym nic wspólnego. Zawsze był zegarem. Nawet gwiazdy zgasną w końcu jedna po drugiej, zniknie całe światło i ciepło. To właśnie jest wojna: nie kończąca się, daremna walka z lodowatą pustką zmierzającą się w naszym kierunku. Klacz przez całą wypowiedź patrzyła smętnie pod kopyta gniadego. Nikt nigdy jej nie zrozumie, zawsze brakowało jej kogoś, komu mogłaby w pełni zaufać, z kim mogłaby trwać wiecznie. Niestety, nikt nie zasługiwał na jej ufność. Nigdy nikomu już nie zaufa. Wtem odezwał się ogier. Klacz leniwie podniosła wzrok. Myślę że to jeszcze nie ta chwila... Powiedziała bez entuzjazmu, nie widziała sensu okazywania jakichkolwiek emocji okrócz neutralnych. Po prost cały jej zapał wygasł kilka chwil temu. Spojrzała delikatnie na gniadego. Wygladało na to że próbował ją sprowokować. Zmrużyła na chwilkę oczy. Nie teraz Dhirenie, nie teraz...
Powrót do góry Go down
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sob Wrz 03, 2016 9:48 pm

Zaśmiałem się lekko i swobodnie. Wybrnęłaś - stwierdziłem w myślach, uśmiechając się do samego siebie. Ceniłem umiejętność podawania wymijających, choć zadowalających odpowiedzi. Takie były właściwie chyba najlepsze spośród możliwych, niezależnie od sytuacji.
- Mam wybierać z pośród wszystkich wspaniałych wojowników. Jedni z nich zaliczają się nawet do tych, których się na swojej drodze nie spodziewałem. Wybieram ze względu na umiejętności, nie płeć - oznajmiłem twardo, chcąc dać jej do zrozumienia, że nieprawidłowo mnie ocenia. Gdybym wybierał ze względu na to, co kto ma pod ogonem [xD], wybór byłby natychmiastowy i nie musiałbym zamęczać swojego mózgu tym, kogo powinienem wybrać. Tymczasem należało się nad tym porządnie zastanowić, aby nie popełnić błędu.
- Owszem, ale wojna ma również swoje plusy. Nie mówię tu o przyjemności, jaką może sprawić rządnym przelewu krwi. To chociażby dobry moment, aby rozpocząć życie na nowo. Nie ukrywałem, że nie odpowiadała mi zmiana w zachowaniu klaczy. Chociażby dlatego, że zaczęło mi na niej zależeć. - Gdy jedno się kończy, rozpoczyna się następne.
Trąciłem ją delikatnie i przyjaźnie chrapami w szyję, uśmiechając się do niej lekko.
- Raajakumaaree [czyt. coś jak "radżkumari" xD], co się stało? - spytałem ją, podtrzymując uśmiech. Bo jakby to powiedzieć... Nie byłem zbyt obeznany w uczuciach, więc wolałem zapytać niż snuć błędne wnioski - Chodzi o stanowisko czy coś więcej? - dodałem zaraz potem.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Sob Wrz 03, 2016 11:54 pm

Sechmet uśmiechnęła się blado i spojrzała ufnie w oczy Dhirena. Miała wrażenie że mu ufa. W końcu to władca jej stada, ale nadal w głebi duszy coś ją uwierało. Miała wrażenie ż nie powinno jej tutaj być. Jej przeznaczeniem było zostanie mistrzynią. Gdyby tylko nie ten jeden wyścig nadal byłaby najlepszą. Zawsze byłaby zwyciężczynią. Byłaby boginią...
Sechmet skinęła głową na słowa ogiera. Wybierz mądrze, niech Atena cię wspomoże. To ona jest boginią mądrości i strategi. Pomyślała zamykając na chwilę oczy.
To wszystko nie powinno się dziać Ra... Pomyślała podnosząc wzrok na blade słońce. Czuła się w tej chwili bezsilna. W tej chwili była sobą. Prawdziwą, zwykłą Sesią. Nie ukrywającą się za maskami które nałożyła na siebie w przeszłości. To ona, delikatna, kochająca Sechmet. Zwykła, niezwykła klacz...
Sechmet uniosła lekko brew na słowa ogiera. Życie, ono zawsze będzie się przeplatało z przeszłością. Ma ona równy wpływ na konia co otoczenie w którym jest. Tak zawsze było, jest i będzie. Niezaleznie od tego co zrobimy, ona zawsze z nami będzie. To ona sprawia nam największy ból gdy chcemy "zacząć od nowa". Z resztą... Gdyby to było takie łatwe... Pomyślała zniżając głowę. Kopytem narysowała coś w rodzaju klepsydry przewróconej na bok.
Dagaz... przeczytała. ta runa oznacza nowy początek, tylko że nowy poczatek nigdy nie jest łatwy. Powiedziała i trzasnęła ogonem o swój bok "kończąc" temat.
Lekko zdziwiona nie zareagowała na dotyk Dhirena. Stado Krwawej Zemsty, na prawdę, nie mogę uwierzyć że wladca tego stada jest dobry. Przynajmniej dla mnie...
Życie... Nikt w tym stadzie nie miał łatwej historii. Ja niegdyś miałam wszystko, ale straciłam to jednego dnia. A gdy los się do mnie uśmiechnął i dostałam drugą szansę... Przerwała, było to dla niej trudne. Nienawidziła tego słabego ciała w którym była. Jej ciało jest za słabe dla tej bogini. Ona potrzebowała krwi faraonów...
Gdy ją dostałam... On mnie upokorzył. Powiedziała a właściwie wypluła te słowa. Może nie była to najstraszniejsza historia, dla niej jednak była najgorszą jaką mogł dać jej los. Spojrzała na Dhirena i... Straciła przytomność.
Była na wyścigu. Tak to ten ostatni wyścig. Cwał był niemożliwie szybki. Jednak jeden ogier nie dał się wyprzedzić. To on, Set... Kary ogier był silny, nazbyt silny dla klaczy po urazie. Sechmet zamknęła oczy. To było tuż przed metą. Dasz radę... Chciała przyspieszyć, ale pewien głos ją rozproszył. "Wygramy to". Dżokej już wyobrażał sobie wygraną lecz Set  jako pierwszy przebiegł przez linię mety.
Potem Sechmet usłyszała śmiechy i ujrzała tych mężczyzn któży ją ukradli. Moment wypadku, i... Obudziła się. W momencie podskoczyła na równe nogi. Była gotowa na walkę, obronę. Cokolwiek. Chciała krwi. Teraz tylko ona mogła ukoic jej nerwy. Spojrzała bystrze w oczy ogiera który stał naprzeciw (czy gdziekolwiek indziej) niej.
Cza dane mi będzie ćwiczyć ze samym władcą ?
Powrót do góry Go down
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Nie Wrz 04, 2016 9:26 pm

Widziałem wyraźnie, że klacz coś gryzło. Jednak to jej wybór, czy zechce ode mnie jakiejkolwiek pomocy, czy będzie to w sobie dławić w nieskończoność. Jak ja. Wyglądało jednak na to, że zdecyduje się mi o tym powiedzieć. Widziałem to w jej spojrzeniu. Mogła być spokojna, nic niepożądanego nie wyjdzie z moich ust.
- Mówisz jak moja siostra - powiedziałem mimowolnie, uśmiechając się lekko - Ona też uznaje runy - dopowiedziałem zaraz potem, w ramach sprostowania. Wysłuchałem następnych słów Sechmet, po czym znów się odezwałem.
- Ze mną jest i było dokładnie odwrotnie. Nie miałem nic, teraz mam wiele. Byłem upokarzany na każdym kroku, a teraz proszę. Kto by się odważył to zrobić? - powiedziałem - Kiedyś jeszcze się to wszystko zmieni. Na razie doceń to, co miałaś i to, co ci zostało. Być może kiedyś będziesz miała okazję, aby się zemścić i to wszystko odzyskać. Pokonać to, co ciebie niegdyś pokonało. Wtedy to już nie będzie ważne. Nauczysz się czerpać siłę z własnej porażki - powiedziałem zamyślony, po czym spojrzałem klaczy w oczy. W ostatniej chwili zdążyłem podtrzymać ją, aby nie runęła jak długa na ziemię. Położyłem ją jak najdelikatniej na ziemi i zacząłem do niej przemawiać w nadziei, że ta zaraz się ocknie. W przeciwnym razie byłem gotowy pobiec po jakiegoś medyka, jednak nie chciałem jej samej zostawiać. Zbyt dużo drapieżników się tu kręciło, które z chęcią by ją rozerwały na strzępki.
Na szczęście jednak klacz szybko i dość gwałtownie się ocknęła, a ja niezauważalnie odetchnąłem z ulgą.
Cofnąłem się i na króciutki moment zamknąłem oczy. Pod nogami miałem nieubity grunt pokryty cienką wartwą trzeszczącego śniegu, który wydawał cichutki odgłos przy każdym, nawet najmniejszym poruszeniu kopytem. Lekki wietrzyk wiał, sprawiając, że liście po mojej prawej stronie szeliściły nieco głośniej niż po lewej, co oznaczało, że po prawej roślinność była bliżej. Warto było na nią nie wpaść. Czułem łagodny podmuch ciepłego powietrza przede mną, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że klacz znajduje się przede mną. No dalej, cherlaku! Pokaż na co cię stać, a może się boisz?... Leć do swojej mamusi i wypłacz się jej. Nie, moment! Nawet mamusia cię nie chciała... Zabrzmiało w mojej głowie jak odległe echo z przeszłości. Potem wszystko rozbrzmiało śmiechem wielu głosów. Uśmiechnąłem się do samego siebie, otwierając nagle oczy. Wpatrzyłem się w niewidzialny punkt przed siebie zamglonym wzrokiem. Kiedy już się unormował i nie wyglądałem tak, jakby mój duch opuścił na moment ciało, spojrzałem na klacz.
- A jesteś pewna, że tego chcesz? - zapytałem, uważnie się przypatrując klaczy. Miałem na myśli między innymi jej wcześniejsze omdlenie, jednak ona lepiej wiedziała, co dla niej dobre. Może właśnie tego potrzebowała - Jeśli tak... ja jestem gotowy. Zadaj cios - uśmiechnąłem się, napinając mięśnie. Byłem gotowy na zrobienie uniku i kontratak
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Nie Wrz 04, 2016 10:37 pm

Sechmet spokojnie skinęła głową na słowa ogiera. Z całkowitą pewnością. powiedziała i odeszła kawałek. Będąc dostatecznie daleko odwróciła się do Dhirena. Dasz radę... Zagalopowała, większość koni pewnie w tym momęcie stanęłoby dęba, ale nie ona... Sechmet skoczyła. Nie była pewna czy da radę... Ale udało się. Klacz stanęła twardo, oparła się na przednich nogach a tylnie wystrzeliła z całej siły w tył. Nie chciała władcy niczego zrobić ale była pewna że on z łatwoscią odeprze atak. A nawet jeśli trafi nie będzie to nic poważnego.
Sechmet szybko się obróciła by nie dawać Dhirenowi przewagi jednak z jej obserwacji wynikało na to że ogier nie potrzebował wzroku. Ciekawe...
Jej bystry wzrok przeciął powietrze w poszukiwaniu słabości. Szybciej, szybciej... Musisz coś znaleźć! Sechmet napięła mięśnie/aby być gotową do obrony lub, najlepiej, ataku. Uszy Sesi goniły jak antenki rejestrując każdy dźwięk.
Klacz uderzyła lekko ogonem o swój bok. Chyba już wiem co zrobić... Pomyślała i na jej pysku zagościł uśmiech.
Powrót do góry Go down
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Pon Wrz 12, 2016 7:49 pm

// Wybacz tak długi czas nieodpisywania, ale na samym początku szkoły warto zdobyć kilka fajnych ocen Razz

Często wpatrywałem się w innych, obserwowałem ich ruchy. Reakcje, zmiany w mimice pyska. W pewnym sensie sprawiało mi to radość. Dzięki temu bez większego trudu mogłem odpowiednio dobrać swoje zachowanie do napotkanej osoby. W im większym stopniu ją znałem, tym łatwiej było mi odpowiednio do tego kogoś podejść. Dobierałem do sytuacji chociażby mimikę, ton głosu, tematy rozmowy czy język, którym należało się posługiwać. Proste. Jednocześnie urocze. Czemu urocze? A co ja?! Medium jestem?! Chociażby dlatego, że brzmi to tak, jakbym był poszukującym przyjaciół pacyfistą. Tak, to bez wątpienia urocze. Jednak wraz z upodobaniami danej osoby poznawałem również wady i słabe punkty. I to właśnie wykorzystywanie ich było najlepszą zabawą.
Było dla mnie jasne, że nie miałem zamiaru skrzywdzić Sechmet. W końcu dlaczego miałbym cokolwiek jej zrobić? Nie było w planach walki na śmierć i życie.
Kiedy nade mną przeskoczyła, mogłem coś zrobić. Mogłem, ale w tamtym momencie nie zrobiłem. Wolałem zaczynać od banałów. Zupełnie tak, jakby to była tylko rozgrzewka. Zręcznie odskoczyłem w bok, unikając ciosu zadawanego przez tylne kopyta. Nie potrzebowałem czasu do namyślania się, wszystko miałem już w głowie. Przed oczyma. W otoczeniu.
Była gotowa do kontrataku lub uniku, dlatego musiałem zrobić coś, co utrudniłoby klaczy ucieczkę czy zadanie ciosu. Moje oczy zalśniły momentalnie. W złocistym poruszył się rosnący w siłę płomyczek, a błękitne przypominało falę niosącą tsunami. Ruszyłem przed siebie nagle i gwałtownie jak po usłyszeniu pistoletu startowego. Nie rzuciłem się jednak na klacz z kopytami. Zahamowałem przed klaczą tak gwałtownie, że przez moment niemal sunąłem po ziemi bokiem, podcinając klaczy nogi. Jeśli mi się udało, przeskoczyłem ją zwinnie, obracając się do niej przodem w oczekiwaniu aż wstanie. Jeśli nie... Zwyczajnie przyłożyłem jej bokiem, po czym runąłem na nią. Cóż... byłem dość ciężki, choć o nadmiar tłuszczu było u mnie raczej trudno. Dlatego też zaraz wyskoczyłem w górę, czekając na kolejny ruch klaczy. Z łobuzerskim uśmiechem i przymrużonymi oczyma obserwowałem jej poczynania.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Pon Wrz 12, 2016 10:26 pm

Sechmet patrzyła z błyskiem w oku, adrenalina płynęła w jej krwi. Uszy odruchowo przylgnęły do głowy. Sechmet... Znajdź słaby punkt... Klacz wierzgnęła widząc nogi próbujace ją przewrócić. Ten atak z łatwoscią omineła jedak nie zauważyła jak ogier ja uderza. Mocno wsparła się na zewnętrznych nogach ledwo utrzymała sie na nogach jednak widząc "lecacego" na nią ruszyła galopem przed siebie. Spadający ogier uderzył w tułów Sechmet. Tym razem klacz nie wytrzymała, wstrzymała oddech... Chwilę później leżała na ziemi. Nie byłaby sobą, zaczęła z całej siły kopać i gryźć aż się oswobodziła. Wiedziała że to tylko ćwiczenia ale nie mogła pozwolić tak po prostu się pokonać.
Gdy w końcu udało jej się wyleźć spod gniadego stanęła na równe nogi i mocno ugryzła ogiera w bok, poniekąd by pozostawić po sobie pamiątkę. W oczach Sechmet płonął ogień, czuła jakby wstąpiła w nią boginii. Spojrzała ostro w oczy ogiera. Dasz radę! Usłyszała głośny krzyk w myślach.
Powrót do góry Go down
Dhiren
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sob Paź 08, 2016 11:09 am

Wpatrywałem się w oczy klaczy, widząc narastającą wściekłość. Płonęły w nich jasne ogniki, gotowe wzniecić niszczący wszystko wokół pożar. Mówiło to coś o jej taktyce, choć wzrok często myli. Skup się. Ależ ja byłem skupiony. Nie potrzebowałem w tym momencie rad. Pozwoliłem, aby wszelkie emocje spełzły mi z pyska, pozostawiając pustkę. Ani wściekłość, ani radość. Ani zdeterminowanie ani chęć poddania się. Zwyczajnie nic. Z moich oczu zionęła całkowita pustka. Podtrzymywanie emocji zbyt wiele w tym momencie mnie kosztowało. Zaatakowałem pozbawiony wszystkiego, co mój wygląd czyniło związanym z końskimi uczuciami.
Ugryzienie w bok było dość solidne, przez pierwszy moment bolało najbardziej. Istniała jednak sztuka pozwalająca na uśmierzanie bólu fizycznego w pewnym stopniu jedynie za pomocą sprawnego umysłu. Opanowanie tego trochę mi zajęło, jednak teraz mogłem być dumny z efektów.
Ruszyłem na klacz, tuż przed nią odwracając się zadem. Moje ruchy były wyuczone, pozbawione zbędnych emocji. Wyrzuciłem w górę zadnie nogi, celując w klacz. Odwróciłem na krótki moment głowę do niej, chwytając ją za grzywę. Szarpnąłem dość mocno w bok.
Odbiegłem kawałek, odwracając się do niej przodem, patrząc jej bez emocji prosto w oczy. - Twój ruch - rzuciłem głosem niepodobnym do własnego. Tego tonu rzadko używałem. Właściwie, te słowa same się wyrwały z mojego gardła. W takich chwilach w końcu milczałem.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Re: Łąka    Pon Paź 10, 2016 9:26 pm

Płonęła...
Emocje zawładnęły Sechmet, ale gdzieś tam w środku jakaś cząstka nadal czuwała. Gdy Renifer ją zaatakował zwinność izabelowatej pozwoliła jej usunąć się w bok. Nie uniknęła jednak mocnego i bolesnego szarpnięcia za grzywę. Chciała jęknąć z bólu ale maskowała to, nie ukazała emocji. Nie mogła okazać mu słabości, to największy błąd podczas walki- dawać przeciwnikowi satysfakcję.
Łagodnie zmrużyła łagodnie oczy na jego słowa w geście potwierdzenia. Cicho i delikatnie jak motyl okrążyła ogiera, raz, drugi. Potem oddaliła się od niego na dziesięć metrów i łukiem ruszyła w jego stronę. Nawet topniejący śnieg jakby chcac jej pomóc zaczął padać gęściej, wiatr również ruszył się jak na zawołanie. Z pewnością zaczną rozpraszać gniadego.
Sechmet zbliżając się do ogiera niespodziewanie zmieniła kierunek i zamiast zaatakować głowę naparła przednimi kopytami w grzbiet ogiera. Nie był to mocny atak...
Nie miał nim być. Sechmet właściwie nawet nie była zmęczona, ale czuła że jej wszystkie emocje opadły.
Stanęła orzed gniadym i uklękła delikatnie.
Dziękuje Dhiren, to wspaniałe uczucie walczyć z tak silnym ogierem.
Powrót do góry Go down
Bishero
Zwykły koń



PisanieTemat: Re: Łąka    Nie Paź 23, 2016 1:17 pm

Bishero da Blood Hunter przystanął na chwilę, machnął swoim czarnym ogonem i pogalopował w stronę łąki. Wyczuwał zapach koni z jego stada. Nie był pewien, czy nadal tam są, ale czuł ich woń. Przyspieszył. Gdy wreszcie dostrzegł otwarty teren, zahamował gwałtownie. Zarżał cicho i rozejrzał się uważnie.
Cisza dzwoniła mu w uszach. Pomylił się. Nikogo tu nie było. Sfrustrowany potruchtał na sam środek łąki i położył się wygodnie, skubiąc zieloną trawę.
Powrót do góry Go down
http://pani-ciemnosci.blogspot.com
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Paź 25, 2016 12:05 am

Reta wracała właśnie z lochów, po porwaniu Espilce'a. Już nigdy więcej nie chcę spotkać tego Byka. pomyslała ze złością. Zbiegała szybkim galopem ze zbocza któregoś z wulkanów, kiedy nagle zauważyła w oddali jakiegoś konia. Przeszła do kłusa. Z niewiadomych powodów pomyślała że jest już na terenach jakiegoś innego stada, więc bez wahania podbiegła do niego. Dopiero kiedy była przy nim, zdała sobie sprawę z tego, że jest jeszcze na terenach SKZ. Na chwilę się zawachała. Wiedziała że zdążyłaby uciec, ale wiedziała że ogier prawdopodobnie już ją zauważył, a według niej nie wypadało tracić honoru uciekając. Może nie jest aż tak brutalny jak Byczek... pomyślała.
Witaj. powiedziała Reta nieco sztywno, sztucznie się uśmiechając. Jejku, jak ona tęskniła za swoimi terenami! Jestem Reta. zaprezentowała się krótko. Przyjrzała się karemu: wyglądał na dosyć przystojnego, a do tego był od niej starszy. Przynajmniej Esilce... to znaczy Byk, się ode mnie odczepi. pomyślała z ulgą. Sięgnęła po trwę i przeżuła ją nerwowo. Było to dla niej całkowicie normalne.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Bishero
Zwykły koń



PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Paź 26, 2016 8:48 pm

- Bishero - mruknął od niechcenia. Gdy spytała, czy to jego imię, popatrzył na nią jak na idiotkę. Zmieszała się i znowu skubnęła trawy. Bishero z wolna przeżuwał kępę zieleniny, myśląc gorączkowo. Czy ona jest z mojego stada? Całkiem towarzyska, ładna klacz. Nikogo tu nie znam, to tak jakby moja pierwsza znajomość. Ale czy warto...?
Znowu szarpnął trawę. Jego myśli zostały rozwiane wraz z nagłym skrzekiem ptaków, uciekających znad mniejszego wulkanu. Dało się wyczuć delikatne drżenie ziemi. Tylko nie to.
- Jesteś z mojego stada? - spytał od niechcenia. Mógł się spodziewać każdej odpowiedzi. Najbardziej liczył na to, że ona też jest z SKZ. I tak musieli uciekać, liczył jednak na to, że przedtem dowie się czegoś o tej... Recie. Wstał szybko, przebierając w miejscu kopytami.
Powrót do góry Go down
http://pani-ciemnosci.blogspot.com
Forest
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Wto Lis 15, 2016 9:41 pm

//Niema was
Szłam spokojnym krokiem przez kolejne tereny tym razem nie było to SUŁ tylko SKZ moje dawne stado. Tak masakryczne wspomnienia z Bursegiem eh dlatego zmieniłam stado, ale czy to był powód? Nie wydaje mi się by to było powodem właśnie zmiany stada. No trudno to nie było już ważne. Spokojnie się rozejrzałam i wyprostowałam się by nic mnie nie zaskoczyło. Schyliłam się i zjadłam trochę kępek trawy. Zapomniałam już o zagrożeniu i nie interesowało mnie to. Kto by miał odwagę mnie porwać? Tak raczej nikt. Kto by miał odwagę? Od kiedy ja jestem taka odważna? Pff nie ważne co z tego, że byłam taka jakaś nagle odważna? E tam nie ważne.
Powrót do góry Go down
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Lis 16, 2016 6:35 pm

Sunny spokojnie patrolowała swoje tereny sprawdzając czy nikt się nie pałęta po jej terenach. Nagle ujrzała białą klacz mniejszą z pięć centymetrów od niej uśmiechnęła się tylko do samej siebie i po cichutku zaczęła zmierzać w stronę klaczy, a gdy była wystarczająco blisko zarzuciła na nią pięć lin. No proszę, proszę kogo my tu mamy? Zapewne nie klacz z SKZ, a teraz ruszaj się idziemy. Rozkazała jej i szarpnęła liny w swoją stronę nie zważając na jej protesty taka słaba klaczynka nic jej nie zrobi przynajmniej tak myślała Sunny. I tu miała klacz zaszczyt padła pierwszą ofiarą Hunter, ale nie ostatnią na pewno. No, więc powiedz kim jesteś i co tu robisz malutka. Prychnęła przyglądając się zdobyczy, której nawet jeszcze nie zawlokła do loch. Tak będzie na sto procent musiała się z nią męczyć.
Powrót do góry Go down
Forest
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Lis 16, 2016 6:45 pm

Kiedy jadłam spokojnie trawę nagle usłyszałam kroki, więc od razu wyprostowałam się, a widząc jak jakaś klacz próbuje zarzucić mi pięć lin na szyję od razu przystąpiłam do działania. Ominęłam z trzy, a dwie wisiały mi na szyi, a kiedy Hunter szarpnęła ją za liny i to dość mocno (jak się domyślam Very Happy) syknęłam i szarpnęłam je w swoją stronę. Czego ode mnie chcesz? Warknęłam na nią i zaczęłam się szarpać. Tupnęłam nogą na jej słowa no po prostu to nie mogło tak być! Nazwała mnie ''malutką?!'' To co to nie! To nie twoja sprawa! I nie nazywaj mnie nigdy malutką bo oberwiesz porządnie. Zagroziłam jej i zerwałam jedną linę, a w pewnym momencie podbiegłam do klaczy i użarłam ją w szyję. Nigdzie nie idę, a zwłaszcza z taką jak ty jasne? Może i jesteś większa, ale i słabsza ode mnie! Syknęłam na nią po czym zaczęłam się miotać z ostatnią liną. Po prostu już Hunter ma wroga.
Powrót do góry Go down
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Lis 16, 2016 6:52 pm

Na pytanie klaczy Sunny przewróciła oczami. Naprawdę się nie domyślasz? Aż taka głupia jesteś? To jest oczywiste, że należy ci się kara za to, że wtargnęłaś na nie twoje tereny! Oznajmiła jej kręcąc głową. Zaś na następne jej słowa położyła uszy po sobie. No, więc tak chcesz się bawić? Buntować się i mi odmawiać? Spokojnie ja nie oberwę tylko ty, więc mi nie pyskuj! Warknęła na nią tupiąc kopytem. Jednak trochę się przestraszyła kiedy ta zerwała jedną z dwóch lin i nim zrobiła wykonać jakiś ruch tamta ją użarła, a wtedy Sunny kwiknęła z bólu. Ej co to miało być?! Spokój! Idziemy! Krzyknęła i narzuciła jej kolejne pięć lin. Kiedy Morganka się miotała Hunter mimo, że była większa ledwo ją utrzymywała, ale jednak trzymała. Przestań! Natychmiast! Nic ci to nie da! Idziemy już! Próbowała uspokoić klacz aż w końcu przestała i zaczęła ją ciągnąć w stronę lochów ile tylko miała sił, ale czy ta poszła za nią?
być może z/t?
Powrót do góry Go down
Forest
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Lis 16, 2016 7:00 pm

Aż mnie zatkało ze złości po prostu słowa Hunter mnie wprowadziły w szał. Ja? Głupia?! To chyba ty jesteś głupia, a nie ja! A to, że wtargnęłam na wasze tereny to drobna drobnostka! Więc mnie wypuść! Mruknęłam szarpiąc się z ostatnią liną. Jednak kiedy usłyszałam następne słowa kasztanki cofnęłam się bardziej tracąc cierpliwość. Ja?! Ciekawe jak! Ty to jesteś tylko słabiutką krwawą! Prychnęłam na nią trochę kłamiąc nie była słaba, ale potężna dosyć... Widząc jak tamta kwiknęła z bólu uśmiechnęłam się złośliwie tak cierpienie wrogów sprawiało mi przyjemność. Na jej słowa kręciłam tylko głową, ale musiałam zachować jednak siły i gardło by nie stracić głosu, więc ruszyłam za nią z wielką niechęcią, ale jednak i tak się szarpałam po drodze by tamta nie miała już sił w lochach czy gdzie tam mnie prowadziła oj tak to będzie dla niej koszmar.
z/t
Powrót do góry Go down
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Sty 04, 2017 9:32 pm

Ponownie wybrała się na patrol w swoje ulubione miejsce. Rozglądała się dookoła dopóki nie stwierdziła, że jest teren czysty. W końcu się położyła i zaczęła jeść pyszną trawę. Nie przejmowała się niebezpieczeństwem była zbyt... Zbyt pewna siebie dzisiaj. Nagle poczuła jakiś znajomy zapach, ale to nie był zapach konia, lecz jej rysia i orlicy. Znowu się rozejrzała, ale nie dostrzegła żadnego z nich. Widocznie są na polowaniu tuż nie daleko... Pomyślała po czym położyła głowę na kopytach. Była trochę senna, ale dalej czuwała. Chociaż senność nie dała za wygraną powieki Sunny robiły się coraz cięższe aż w końcu się zamknęły, a klacz zasnęła.
Powrót do góry Go down
Shaco
Zwykły koń


Age : 16

PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Sty 04, 2017 9:42 pm

Podczas spaceru po wyspie poczuł głód, więc stwierdził, że to będzie doskonałe miejsce, by go zaspokoić. Pewnym kłusem, przemaszerował wręcz przez pół łąki, rozglądając się uważnie i wypatrując jakiejś żywej duszy. Nic nie widział. Kłusował z podniesioną głową i zatrzymywał się co chwila, słysząc jakieś szelesty w wysokiej trawie i wpatrywał się tam tylko po to, by zobaczyć przebiegającą obok sarnę, czy zająca, uciekającego w popłochu na jego widok.
To dlatego, że jestem taki straszny, czy może instynkt każe im uciekać... -zastanowił się. Zapomniał aż od tych przemyśleń, że nie patrzy, dokąd biegnie, tym samym kopiąc nogą w jakieś żywe stworzenie, leżące w trawie. Wzdrygnął się i zaczął szukać wzrokiem kopniętego zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Sro Sty 04, 2017 9:59 pm

Spała sobie spokojnie jakby nigdy nic gdy nagle coś ją kopnęło. Otworzyła oczy podniosła głowę potrząsnęła nią, a potem wstała rozglądając się gdy nagle ujrzała ogiera. Witaj... Przywitała się dość śpiącym i cichym głosem. Wciąż była jeszcze zaspana, ale cóż tak to by jeszcze spała. (Dzięki Shaco xD) Oczy się jej jeszcze kleiły do momentu kiedy nagle na jej grzbiecie wylądowała orlica wbijając w nią delikatnie szpony. Od razu się wyprostowała gdy jeszcze do jej boku podszedł ryś. Sunny, Przedstawiła się z delikatnym uśmiechem jak to już miała w zwyczaju. Zwierzęta wraz z klaczą przypatrywały się ogierowi. Ryś w pewnej chwili odszedł, a orlica została by pilnować kasztanki. W sumie nie było to potrzebne, ale cóż zwierzę ma własny instynkt. Hunter zastanawiała się jak to spotkanie się potoczy.
Powrót do góry Go down
Shaco
Zwykły koń


Age : 16

PisanieTemat: Re: Łąka    Czw Sty 05, 2017 4:21 pm

Shaco już myślał, że coś mu się wydawało, i powinien się udać do jakiegoś psychiatry bo kopie coś, czego nie ma, ale jego ustalenie zostało nieaktualne, ponieważ nieopodal zobaczył jakąś klacz.
Nie psychiatra, tylko okulista - pomyślał, przecząco machając łbem...
-Witaj, jestem Shaco - odpowiedział kasztance.
- Wybacz, że cię uderzyłem. Powinienem był ostrożniej hasać... A tu jeszcze kopnąć klacz... - opuścił łeb w geście przeprosin i skruchy.
Czuł, że burczy mu w brzuchu, nie miał jednak zamiaru zaczynać jedzenia, dopóki klacz mu nie odpowie. To by było trochę niegrzeczne. Popatrzył na odchodzącego od kasztanki rysia i pięknego, majestatycznego orła, siedzącego na jej grzbiecie...
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Łąka    Czw Mar 16, 2017 6:36 pm

/nikt tu nie pisał pod ponad dwóch miesięcy więc zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Pułapka. Postanowiłem zastawić pułapkę. Na taki pomysł ostatnio wpadłem. Po długich poszukiwania uznałem, że łąka wypełniona świeżą trawą będzie najlepsza. Wykopałem duży dół przy ścieżce, prowadzącej na łąkę, nakryłem go siatkami, przysypałem trawą... a na środku sieci wrzuciłem jedną marchewkę. Pomysł był prosty i sprytny. Ktoś będzie przechodził, zobaczy marchew, stwierdzi: "o, a kto tutaj zostawił taką piękną marchew", podejdzie by ją wziąć... a wtedy wpadnie do dziury, zaplątując się w sieci. Genialne! Schowałem się za krzakami i czekałem na ofiarę rozmyślając o tym, jaki ja jestem sprytny.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łąka    

Powrót do góry Go down
 
Łąka
Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: