KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Spalona polana

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Kaz
Władca
avatar

Age : 18

PisanieTemat: Re: Spalona polana    Czw Paź 05, 2017 9:51 pm

Kaz patrzył spokojnie jej w oczy dopóki nie spuściła wzroku.
-Dlatego, że najbardziej pasuje do owego stada chodź nie jestem całkowicie "dopasowany".- Odparł ponuro. Ogier przekrzywił głowę i zapatrzył się w dal. Tak, miał coś z nogą, ale nie gadał o tym komuś nieznajomemu, poza tym jeżeli by chciał o tym mówić dawno by poruszył ten temat. O tym, że jest złodziejem też nie mówił wszystkim po kolei.
-Jeżeli dobrze to ujmę to... szemranymi interesami.- Rzucił, a jego głos miał szorstkie zdartę brzmienie jak kamień pocierany o kamień uśmiechając się lekko i patrząc na nią dość rozbawionym wzrokiem. Pewnie i nie zrozumiała, ale to dobrze. Nie powinna nic wiedzieć, co jej nie jest "przypisane".

-Jestem pewien, że się bardziej znasz na tej wyspie. Powiedz mi o niej te ważniejsze rzeczy, chcę je znać.
- I to nie był rozkaz, a lekkie, podmalowane poproszenie, czy też prośba. Obojętnie, byleby odpowiedziała. - I powiedz mi... Kto jest godny zaufania z SKZ.- Dodał jeszcze. Musiał korzystać póki miał pod ręką klacz z większym stażem od niego. Na chwilę odwrócił łeb w stronę jej boku wypuszczając ciepłe powietrze na jej skórę. Nie był tego świadom i raczej nie obchodziło go to zbytnio. Doglądał czegoś co usłyszał kilka sekund wcześniej.
Powrót do góry Go down
Arkada
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sro Gru 06, 2017 7:57 pm

Z tąd nie ma ucieczki, chyba, że zginę. powtarzałam w myślach. Prawdę mówiąc chciało mi się teraz beczeć, a to nie zdarza się często. Usiadłam na ziemi, chwyciłam ostry kamień i zaczęłam się ciąć, jak to miałam w zwyczaju, gdy wszystko zaczynało się walić. Z determinacją sprawiałam, że na moich nogach pojawiały się wąskie strużka krwi. W końcu poczułam, jak złe emocje mnie opuszczają. Opuściłam kamień na ziemię i stanęłam dęba. Przypomniałam sobie kolejną rzecz związaną z moim dzieciństwem.
- But you'll never be alone
I'll be with you from dusk till dawn
I'll be with you from dusk till dawn
Baby, I'm right here
I'll hold you when things go wrong
I'll be with you from dusk till dawn
I'll be with you from dusk till dawn
Baby, I'm right here
I'll be with you from dusk till dawn
Baby, I'm right here!
- zaśpiewałam po cichu. Mamo?
Czemu ciebie już tu nie ma?
Pogrążona w myślach próbowałam ucieczki od przeszłości, lecz w tym samym czasie usłyszałam coś. Jest tu ktoś? Próbowałam powiedzieć, ale słowa nie wydobywały się z moich ust. Doskonale wiedziałam, że powinnam się schować i nasłuchiwać. Tak też zrobiłam. Starałam się wtopić w otoczenie. Gdy już znalazłam "bezpieczne" miejsce wyjęłam jedną linę, bo na razie więcej nie miałam. A nóż trafi się ktoś z innego stada i będzie trzeba go zapoznać z nową koleżanką.
Powrót do góry Go down
Tenebris
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Gru 08, 2017 5:03 pm

Klacz nie wiedziała nawet jak tutaj dotarła. Błądziła na oślep przez jakiś czas, aż trafiła na jakaś polanę. Martwą, pozbawioną trawy czy jakichkolwiek innych roślin. Powietrze było wręcz gorące, a ziemia twarda. Gdy tak błąkała się jakiż czas, przystanęła, dostrzegając niewyraźny zarys jakiegoś konia, który robił coś ze swoimi nogami. Długo nie było czekać, a nieznajoma stanęła dęba i zaczęła coś nucić, a w powietrzu pojawił się niewyraźny zapach krwi. Tene nieco zdezorientowana zamknęła oczy, odwracając głowę i cofając się o ledwo krok. Towarzyszka widocznie musiała ją zauważyć, bo gdy klacz znów otwarła oczy, nikogo już nie było. Czyżby jej się przywidziało? Zbita z tropu, nadstawiła uszy i przeszła kilka kroków w przód, aby po chwili się odwrócić i wrócić na to samo miejsca. Zaczęła kręcić głową, uważnie nasłuchując jednak nie udało jej się niczego wyłapać. Ostatecznie nieco zrezygnowana własnym stanem, zwiesiła lekko łeb i westchnęła.
Powrót do góry Go down
Arkada
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Gru 08, 2017 6:06 pm

W tej chwili miałam przed oczami siwą klacz. Nieznajoma była jakby... zagubiona? Pomożemy jej! Pomyślałam i podeszłam powoli do klaczy, na wszelki wypadek, od strony jej martwego pola widzenia (tyłu).
- Hej kochanie. Zgubiłaś się? - zapytałam, ustawiając się przy szyi klaczy, by w każdej chwili móc zarzucić na nią linę, którą na razie trzymałam jak najdalej od jej pola widzenia. W tym samym momencie siwa opuściła łeb, a ja zniżyłam głowę, jak do ukłonu. Jeszcze chwila... i... teraz! Odliczałam czas, do zarzucenia liny. W końcu zdecydowałam się na rzut. Miałam szczerą nadzieję, że udało mi się trafić. Jeśli mi się udało, to podeszłam do nieznajomej, pamiętając, że napiętą linę łatwiej jest zerwać.
- Pomogę Ci - zaoferowałam. Jeśli siwka się nie wyrywała, to postanowiłam zaprowadzić ją do celi, ciągle pamiętając, by lina była luźna.

¿z/t?
Powrót do góry Go down
Tenebris
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pon Gru 11, 2017 4:48 pm

Gdy tylko coś zaszło ją od tyłu, gwałtownie poderwała głowę do góry i odwróciła się do konia. Spięła się lekko, jakby gotowa do ucieczki, jednak dość szybko się znów uspokoiła, bo klacz zdawała się nie mieć wrogich zamiarów. Niestety tylko zdawała, bo Tene zaledwie po chwili miała linę zarzuconą na kark. Otwarła szeroko oczy i rzuciła się w tył, jednak chuderlawa klacz miała zdecydowanie zbyt mało siły by się jakoś zerwać. Szarpanie się zbyt wiele by nie przyniosło, więc jedynie cofnęła się, kuląc uszy i lekko zapierając się nogami.
-Nie wierzę Ci...- syknęła cicho, jednak ostatecznie zdecydowała się, że za nią pójdzie. Tak czy siak raczej innego wyboru nie miała.

z/t
Powrót do góry Go down
Kaz
Władca
avatar

Age : 18

PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sob Mar 17, 2018 1:42 pm

Przyszedł razem z Ancai i Zozo.
Miał plany do nich dwóch, acz dokładnie domyślał się co tam się wydarzyło. Wiedział o ciąży-nie był zadowolony, a zdeterminowany nawet do zbrodni. Nie ufał Zozo, wiedział, że z nim trzeba mówić twardo, a wszystko po to, by co nieco mu wytłumaczyć.
Stanął w końcu na polanie. Spalonej polanie i okrutnym wzrokiem spojrzał na An.
-Ancai, po co tam szłaś?- Zapytał raz kolejny i będzie pytał jeszcze kolejne razy.
A teraz spojrzał na Zozo.
-Od czego masz te mięśnie?- Wychrypiał pytająco.
Powrót do góry Go down
Anarie
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sob Mar 17, 2018 2:40 pm

Podążała miarowym stępem za Kaz'em jak miewa – drogą prowadzącą do spalonej polany. Miała obojętny wyraz pyska, niewzruszony – a jednak w środku było całkowicie inaczej. Przeczuwała, że ogier ponownie poruszy temat rzekomej wędrówki po obcych terenach. I tak się stało.
Stanęli, a Anarie poczuła dość okrutny wzrok na sobie. Spojrzała mu w oczy.
– Po prostu chodziłam po tych terenach, jak na każdych innych. – odpowiedziała krótko. Jej głos zabrzmiał głośniej, z nutą irytacji, którą próbowała w sobie skryć.
Powrót do góry Go down
Zozo
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Wto Mar 20, 2018 6:10 pm

Przyszedł za dwoma w sumie obcymi koniami. Maszerował dumnie na końcu, nie mając zamiaru się odzywać. No dobra... Zamiary, a czyny to co innego.
-Od walki.- Stwierdził od niechcenia i spojrzał z wyższością na Kaz'a. Dumnie uniósł łeb. Na prawdę ładnie się prezentował w tak ładnym świetle. Nie musiał nic mówić. Jego postawa była "zniewalająca".
-Jesteście parą?- Zapytał zaciekawiony spoglądając to na An, to na Kaz'a. Wyglądali jak para. Ba! Pasowali do siebie idealnie. Poza tym ta akcja to tak jak ratujący książe, księżniczkę z lochów. Nie....? A.... No tak.... Przepraszam.
Powrót do góry Go down
Kaz
Władca
avatar

Age : 18

PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Mar 23, 2018 8:56 pm

Zmierzył klacz obojętnym wzrokiem, po czym spojrzał pusto na Zoza.
-No widzisz, to teraz się naucz ich używać.- Uśmiechnął się do wielkiego szeroko, ale uśmiech trwał krótko, może z sekunde.

Słysząc jednak pytanie drugiego Kary osłupiał. On i An? Co miał o tym myśleć...? Nic.
Nie odezwał się, a jedyne co zrobił to rozejrzał się jakby nigdy nic po miejscu.
Nie rozumiał miłości. To przecież jest słabość i mimo, że Inej, Anarie i Nina były zawsze przy nim to nie czuł nic..... Chyba. Może jednak coś czuł? Nikt się tego nie dowie prawdopodobnie nigdy.
Kaz nie miał zamiaru ujawniać swoich sekretów, które trzymał w garści. Były TYLKO jego i nawet Zjawa-łowczyni sekretów nie była w stanie się tego dowiedzieć. Wszystkie odpowiedzi na tak wiele pytań było tu... W kopytach Kaza.
Powrót do góry Go down
Anarie
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Mar 23, 2018 10:03 pm

Anarie na słowa Zozo odwróciła gwałtownie głowe. Z jej gardła wydobył się cichy śmiech.
- -Miłość nie istnieje - podsumowała - miłość to iluzja. To po prostu wymysł innych.
Ona nie wierzyła w miłość, tak jak przyjaźń do końca życia. Czegoś takiego nie ma i nie będzie, to tylko oszustwo samego siebie. Nigdy w sercu nie poczuła nic, co można by było nazwać "miłością". Było zimne, bez uczuć. Jej uśmiech szybko zszedł, ponownie na jej pysku zagościł poważny wyraz.
Spojrzała dłużej na Zozo, aby następnie spojrzeć na Kaz'a nie wiedząc gdzie posiać wzrok.
Powrót do góry Go down
Zozo
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sob Mar 24, 2018 6:54 pm

Wściekł się. Używał mięśni. Co Kaz mógł wiedzieć na ten temat. Spiorunował go wzrokiem i mimo wszystko jego instynkt nakazał mu atakować. Wystrzelił tylnymi kopytami w Kaz'a.
Nie zważał zbyt na to, czy Anarie zareaguje. Był większy, silniejszy od niej, a Kaz.... Kaz kulał, był kaleką.
-Umiem używać mięśni.- Spostrzegł, a na jego pysku pojawił się lubieżny uśmieszek.
Chyba nie polubią się. Zresztą... Anarie już go nie lubiła, ale... Cóż... Co mógł zrobić z kolczatką w szyi? Nie był wytrzymały, czy też cierpliwy.
Powrót do góry Go down
Kaz
Władca
avatar

Age : 18

PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sob Mar 24, 2018 8:51 pm

Kiedy klacz się wypowiadała Kaz niespodziewanie poczuł ból. Nie spodziewał się ataku ze strony ogiera, a więc dostał, zachwiał się, lecz nie upadł i spojrzał na drugiego.
-Mięśni może, ale mózgu wogóle.- Szepnął otrzepując się z brudu, który zagościł mu na sierści z kopyt Zoza. Spojrzał tu na niego zwykłym, nawet nie wściekłym wzrokiem. Złapał go za grzywę i przyciągnął jego łeb do siebie. Nachylił się nad ucho jakby chciał coś powiedzieć, aż nagle szybkim ruchem wgryzł mu się w ganasz na pare chwil. To miała być lekcja. Odskoczył zwinnie mimo swojej chorej nogi. Nie zależało mu na oddaniu karemu, a na tym, by w końcu zrozumiał, że kiedy się jest potworem nie trzeba popełniać wszystkich potworności. Mimo wszystko skwitował jego piorunacje, swym rekinim wzrokiem.
-Moja matka była ostrygą-mrugnął okiem- a ja to perła.- Odmaszerował na kilka metrów gwiżdżąc fałszywie.
Powrót do góry Go down
Anarie
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sob Mar 24, 2018 9:25 pm

Teoretycznie działo się to szybko i niespodziewanie. Ona sama nawet nie pomyślałaby, że Zozo zaatakuje Kaz'a z takiego powodu. Najwyraźniej musiało go to w jakiś sposób urazić - bądź nie. Anarie jednak nie myślała o tym zanadto, nie było takiego sensu. Sama nie zdążyła zareagować, spięła mięśnie na dalszy zwrot akcji. Nie była potrzebna, choć gdyby Zozo dalej atakował, sama z wielką przyjemnością trafiłaby jednym z tylnych kopyt w jego ganasz. Jeżeli jednak nie zareagował, przysunęła się bliżej Kaz'a, aby drugi ogier z kolei nie słyszał ich rozmowy.
- Myślałam na początku, że chciałeś przyjąć go do wron. - szepnęła cicho nie spuszcząc Zozo z oczu.
Powrót do góry Go down
Zozo
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sro Mar 28, 2018 3:18 pm

Kaz nie wydawał się być wściekły, a wręcz przeciwinie. Nawet nie okazał lęku. Zaniepokoiło to ZZ'ta, bo w końcu raczej wszyscy w takim wypadku by się bali. Wkrótce poczuł ból na ganaszu. Cholernie bolało, w szczególności, że się tego nie spodziewał ani trochę.
Miał wrażenie jakby w jego ciało powbijano z trzy tysiące igieł. Piekło jak cholera.
Kaz oddalił się w raz z Anarie. Szeptali coś między sobą. Co to za narada. Zozo podszedł bliżej by móc się przysłuchać tej jakże fascynującej rozmowie.
//Wiem, że moje posty są bezsensu, ale no tak wygląda mój umysł przy chorobie xD
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Sro Sie 22, 2018 10:43 pm

//Długo was nie ma, zabieram polanę dla siebie.

Nie mam pojęcia ile tutaj lazłem. Zmachałem się okropnie, bardzo, mega.
Westchnąłem głęboko i wypuszczając powietrze z chrap będących częścią mojej opuszczonej w dół głowy kłęby kurzu i piachu wzniosły się do góry.
Poderwałem się wystraszony, że zaraz się w tym syfie uduszę. Odskoczyłem na bok po czym kłusem odbiegłem od miejsca zdarzenia. Kaszlnąłem kilka razy.
Nie podobało mi się tutaj, ale zapędziłem się tak daleko, że nawet nie wiem, w którą stronę będzie najbliżej do wyjścia, innych terenów, wody, czegokolwiek, bo tutaj nie ma nic. Drzewa, krzaki, ni źdźbła trawy tutaj nie znajdziesz.
Rozejrzałem się zrozpaczony dookoła. Nawet konia tutaj żadnego nie ma.
TYLKO JA!!
Stoję sam, na środku czegoś, jak taki, kurcze, zgniły kaktus na środku niczego.
Gdybym zobaczył tutaj kogokolwiek to bym się już nawet zmusił by pokonać chęć ucieczki i pokusiłbym się o zapytanie o drogę.
Położyłem się na ziemi i wytarzałem porządnie, prowokując piach do walki z moimi duszącymi się płucami.
Otaczała mnie teraz wielka chmura, brunatno, ziemistego kłębu pyłu. Zamknąłem oczy i kaszlnąłem po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Czw Sie 23, 2018 12:56 pm

Promyki słońca przyjemnie przygrzewały jego spocone ciało od długiego, leniwego galopu. Oddychał szybko, gdy przeszedł do aktywnego stępa. Wyciągnął szyję, przejeżdżając chrapami po wilgotnej od rosy trawie. Skubnął zębami dla smaku jedną z kępek soczystej trawy, dopóki nie dotarł do spalonej polany. Podniósł głowę, przejeżdżając wzrokiem po znanym mu doskonale, miejscu. Nie trudno wyłapać osobnika na środku ''pustkowia''. Koń stał odwrócony do niego tyłem, dość daleko od niego. Ruszył wolnym stępem, nie spuszczając nieznajomego z oczu, jego kopyta szurały po suchej ziemi. Będąc bliżej, choć nadal w bezpiecznej  odległości od siwego jabłkowitego, aby nie spłoszyć być może przyszłej ofiary. 
Odchrząknął głośno, stając w bezruchu. Jeżeli ogier odwrócił się do niego, Stone wbił w niego natarczywy wzrok chcąc wyczytać jego charakter. Jego zapach innego stada drażnił go uparcie w chrapy.  Proszę Czy ktokolwiek z Zamglonych Szczytów nie wspomniał temu smarkaczowi, że wchodzenie na czyjeś stado może się równać nawet i ze śmiercią? 
Zlustrował go niekulturalnie wzrokiem, po czym ponownie zatrzymał się na jego oczach.
- Widzę, że beztrosko przechadzasz się po naszym terytorium.- zaczął ochryple, nie siląc się nawet na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Czw Sie 23, 2018 3:10 pm

Umierałem w kłębach kurzu, który opadał tak, jakby chciał a nie mógł. Zirytował mnie tym. Znacznie bardziej wolę mgłę niż piach.
Wytrzepałem się by pozbyć się kilogramu brudu z siebie.
Wtem usłyszałem jakby szuranie, zupełnie ciche. Nadstawiłem uszu i odwróciłem się w stronę dźwięku. Coś dużego i czarnego lazło w moją stronę. Cofnąłem się o krok kładąc po sobie uszy. Machnąłem raz ogonem po czym ten przylgnął do ciała. Stałem na lekko ugiętych nogach, cały spięty.
Jeśli powiem, że czułem się nieswojo gdy ten na mnie patrzył, było by to sporym niedomówieniem. Jego spojrzenie mnie przerażało. Zupełnie nie dawał mi cienia prywatności. Odsunąłem się od niego kolejny krok.
-Przepraszam...za to?-powiedziałem niepewnie. Usiłując ukradkiem wytyłować o jeszcze odrobinę.
Nie sądzę bym był szybszy od niego, nawet jeśli on ma górę mięcha do przeniesienia.
-Powiedz mi którędy jest najbliżej do ziem innego stada i już mnie nie ma.-zapewniłem proponując z nadzieją, chcąc uniknąć starcia.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Czw Sie 23, 2018 3:36 pm

Nie obawiał się tym, że jego natarczywy wzrok mógł naruszać czyjąś prywatność. Zdecydowanie nowo poznany ogier nie próbował mu tego wytknąć, a dodatkowo wyczuł w jego głosie niepewność. 
Ukradkiem cofał się, na co Stone machnął w wyobraźni ręką. Nie uciekłby daleko, nie znając tutejszych dróg.  
- Nie przepraszaj. - odparł cierpko. - Bardzo się cieszę z Twojej wizyty. 
Na jego usta wpełzł uśmiech, przepełniony sztuczną życzliwością. Przysunął się energicznie bliżej luzytana, rozchylając wargi. 
- Już idziesz? Dopiero przyszedłeś...- prychnął. - Pozwól, że pokażę Ci kilka ciekawych miejsc.
Właściwie to dlaczego by nie odwiedzić starego przyjaciela? Do porwań preferuję bardziej klacze, a Espilce nie pogardziłby prawie, że dorosłym ogierem. 
- Chętnie zapoznam Cię z kimś dosyć ważnym w stadzie. 
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Czw Sie 23, 2018 4:10 pm

Prawda, że daleko bym nie uciekł. Znając życie i wiedząc jakie mam szczęście wpadłbym do pierwszego lepszego dołu lub zapędził się w losową ślepą uliczkę nie do przejścia.
Cieszy? Cieszy? Przeprasza, ale co to znaczy? W sensie hę?
Drgnąłem gdy ten przysunął się do mnie. Oddech mój był terasz przyspieszony i płytki, całym sobą wyczuwałem, że dobrego finału raczej nie będzie.
-Nie, wiesz co i tak za długo tutaj zabalowałem.-powiedziałem siląc się na wymuszony luz odwzajemniając uśmiech Karego.-Za nisko w stadzie jestem, kontakty z ważnymi personami mi się nie przydadzą zbytnio.-wyjaśniłem starając się odsunąć od natarczywego stwora.
-W sumie to przypomniałem sobie drogę, więc trafię sam.-powiedziałem nagle.-Do zobaczenia.-pożegnałem się i zestresowanym stępem, który błyskawicznie przerodził się w galop ruszyłem w stronę losową, byle tylko uciec z polany.
Nie jest dobrze.
Jeśli Kary za mną ruszył przyspieszyłem na tyle na ile mogłem. Nie liczył się dla mnie kierunek tylko to by zwiększyć odległość od napastnika.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Sie 24, 2018 12:49 pm

W jego oczach błysnęła groza, posłał mu krótkie ostrzegawcze spojrzenie. Spoważniał gwałtownie, zaciskając zęby. 
- Wielka szkoda. - odparł, robiąc krok w stronę luzytana. - Miło było Cię poznać. 
Na jego usta wpełzł szeroki, szyderczy uśmiech. Stone napiął mięśnie, gotowy do wszelkiego ataku. Właściwie czekał na słowa wycofania ze strony nieznajomego, wtedy naskoczył na niego. Zwinnie pojawił się obok swojej ofiary, chcąc chwycić ogiera za kark i go precyzyjnie unieruchomić. Jednakże i ten  zareagował w porę, gdy jego zęby delikatnie smyrnęły skórę przeciwnika. Bez chwili zawahania, nie czekał aż straci uciekiniera z oczu. Właściwie to pozwolił sobie, aby siwy jabłkowity biegł przodem i połknął haczyk, w dobrej chwili kary skręcił niezauważalnie w prawo. Wydłużył szybki galop, po jakimś czasie przechodząc w cwał. Jego kopyta ciężko opadały na ziemię, dzięki czemu ptaki szukające pożywienia w ziemi, poderwały się gwałtownie w górę. Ścieżka kończyła się, a według planu Stone'ya ogier miał pomyśleć, że go zgubił. Miał nadzieję, że rzeczywiście się tak stało. Skryty za jednym z głazów nadsłuchiwał odgłosu kopyt, gotowy w każdym momencie rzucić się na mieszankę Luzytana. 
Jeżeli jego plan  spełnił się, a nieznajomy był już blisko - zaatakował. Zarzucił sieć, nie ukazując się do tego czasu dopóki ogier się w nią nie zaplątał.  Wyłonił się tanecznym kłusem, z satysfakcjonującym wzrokiem. Z pogardą wpatrywał się w swoją zdobycz, po chwili szepnął mu głosem wypełnionym grozą. 
- Rybka wpadła w sieć. 
Zarzucił kilka lin   na ogiera dla bezpieczeństwa, po czym chwycił je mocno idąc w stronę lochów Espilca. 

z/t?
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Spalona polana    Pią Sie 24, 2018 8:22 pm

Tak, uciekałem gdzie pieprz rośnie. Nie do końca wierzyłem w to, że mi się udało. Może ogier zwyczajnie odpuścił, ponieważ chciał mnie tylko przegonić z ich terenów.
Szybkim galopem, niemalże cwałem biegłem po jakiejś wydeptanej ścieżce. Nie oglądałem się za siebie, patrzyłem na drogę i jej okolice uważnie.
Wtem z za głazu wyleciała w moją stronę sieć. Zahamowałem gwałtownie zostawiając na ziemi dwa, długie ślady.
Linki oplotły łeb i szyję. Gdy zacząłem się cofać w pułapkę dostały się też przednie nogi. Chciałem kopnąć i stanąć dęba, lecz to coś mi wszystko zniszczyło.
Spanikowany upadłem na ziemię, gdyż nogi były już zbyt omotane w to cudo bym mógł zwyczajnie stać. Co chwila machałem łbem, lecz z każdym ruchem sieć coraz bardziej mnie krępowała.
Patrzyłem z przestrachem na podchodzącego ogiera. Zastygłem obrzydliwie przerażony gdy ten szeptał mi "słodkie słówka".
Niesamowite, że zwykłe zdanie potrafi zmrozić krew w żyłach.
Obwiązany ciasno linami podążyłem za Nim, zapierałem się i szarpałem, ale bym ode mnie znacznie silniejszy.

Z/T
Podeślij mi proszę linkacza.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Spalona polana    

Powrót do góry Go down
 
Spalona polana
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Jasna Polana
» Polana za rzeczką

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: