KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście na wulkan Torrelis

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:47 pm

Zarzuciłem liny na szyję dobrze sobie znanej klaczy. Bo owszem spędziliśmy trochę czasu ze sobą. Całkiem przyjemnie. Część rzeczy mogłem zapomnieć z naszych spotkań, ale na pewno nie to, że Night jest szybka, silna i zwinna. Kwiknąłem z oburzenia, gdy zerwała wszystkie liny. Po tym, co o niej zapamiętałem, nie powinno mnie to zaskoczyć… ale i tak byłem nieprzyjemnie przez nią rozczarowany. Zastanawiałem się, co zrobić. Ku mojemu zaskoczeniu klacz nie uciekła. Czekała? Ale… ale na co? Wahałem się, co zrobić… po czym owszem, ponownie zarzuciłem na nią liny, jednocześnie próbując w nią wbiec, mając nadzieję, że moja masa zrobi swoje i dam radę ją powalić na ziemię i przygnieść, aby nie mogła wstać.
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:54 pm

Próbując w nim wywiercić dziurę spojrzeniem dalej stałam nieruchomo jednak gdy ten wyciągnął liny ja uśmiechnęłam się i odskoczyłam na bok by znów chybił. Po chwili ten próbował we mnie wbiec, a wtedy po prostu byłam w innym miejscu niż poprzednio. Wydałam z siebie ciężkie westchnięcie i pokręciłam głową po czym odeszłam nieco w tył by między nim, a mną był w miarę duży dystans. Tylko na tyle było go stać? Przecież wiedział jaka ja byłam, a może... Może zapomniał? Nieee on nie mógł zapomnieć przecież nie ma sklerozy.. Chyba. No cóż mam to gdzieś, ale ja dalej czekam cierpliwie na jego magiczną odmianę.

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 8:05 pm

Spróbowałem zarzucić liny na jej szyję, ale niestety tym razem spudłowałem. Niech to! Wbiegłem w nią… a przynajmniej spróbowałem, bo szybka i zwinna klacz złośliwie odskoczyła. Spiorunowałem ją wzrokiem, kładąc uszy po sobie.
- Stój w miejscu! Nie ruszaj się! – parsknąłem z irytacją na nią – Jak tak skaczesz to nie mogę Cię schwytać. A chyba chcesz być złapana? Skoro tutaj sama przyszłaś? – domyśliłem się, przyglądając się jej uważnie. Spróbowałem podejść do niej powoli i ostrożnie. By ją nie spłoszyć. Stała? Nie uciekała?
- Ja… ja chcę tylko porozmawiać – skłamałem, starając się podejść bliżej, próbując słowami odwrócić jej uwagę. Jeszcze moment… i ją schwytam. Będzie moja!
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 8:22 pm

Widziałam jego niezadowolenie, a sama w duszy z niego się śmiałam jednak nie dało się po mnie zauważyć żadnych uczuć. Na jego słowa zaśmiałam się, ale momentalnie przybrałam znów poważny wyraz pyska. Jestem tu bo straciłam orientacje w terenie, bo długo nie wychodziłam na spacery i...
A co będę mówić i tak cię to nie obchodzi...
Zamilkłam po tych słowach patrząc na niego. Ten zaczął się do mnie zbliżać na co ja się cofnęłam z dwa, trzy kroki. Porozmawiać? Jakbyś chciał porozmawiać to byś nie zarzucał lin. Mruknęłam cofając się jeszcze krok. Wyczuwałam podstęp, a tym razem nie dam się tak łatwo.

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 8:31 pm

Co ją tak rozbawiło? Ja w tej sytuacji nie widziałem niczego śmiesznego! Przecież chciałem ją tylko porwać? Czemu ona mi to utrudniała? Położyłem uszy po sobie, chcąc pokazać niezadowolenie z jej zachowania.
- Straciłaś orientacje w terenie? To nie ma problemu… chętnie Ci pomogę. Zarzucę Ci tylko linę na szyję, byś się nie zgubiła a następnie Cię odprowadzę. Oczywiście do naszej granicy. Naprawdę! Tak będzie! – poinformowałem ją, uśmiechając się do niej złośliwie, po czym zacząłem powoli, ostrożnie zbliżać się do niej.
- Oczywiście, że obchodzi. Chcesz o tym porozmawiać? – próbowałem ją dalej zagadywać – Porozmawianie a zarzucenia lin? A co jedno przeszkadza w drugim? To taka nasza lokalna tradycja witania gości – wyjaśniłem jej, próbując dalej do niej podejść, tak jakoś zbliżając się do niej, by klacz wlazła w jakiś ślepy zaułek, gdzie może w końcu ją dorwę.
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 8:44 pm

Był niezadowolony? To miał problem! Ja musiałam tylko jakoś go zmylić, a jakby tak... Dobra mam dość kombinowania, trzeba odpowiadać jakkolwiek i zobaczyć co on zrobi. Ja... Naprawdę podziękuje za tą line... Westchnęłam patrząc na niego udając niepewność. Zaczynam grać w takim momencie? Naprawdę? Nie ufałam mu, bo przecież wiedziałam jaki jest. No dobra on kłamie to ja też. Szkoda twojego czasu naprawdę... Próbowałam go przekonać z niepewnym wymuszonym uśmiechem. Wiesz... Poprzednim razem skończyłam w lochach, więc trochę ciężko mi zaufać sam z resztą wiesz o co chodzi prawda? Oznajmiłam mu dalej się cofają gdy nagle... Weszłam w jakiś ślepy zaułek, a najgorsze jest to, że nie mam jak uciec na bok... W dodatku strasznie tu ciasno... Machnęłam z niezadowolenia ogonem i spojrzałam na ogiera. To nie skończy się dobrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 8:53 pm

O, nie, nie, nie. Tak łatwo się nie wywinie!
- Ta lina naprawdę jest konieczna! Chyba chcesz uszanować naszą tradycję… to bardzo ważna tradycja. Ekstra ważna tradycja! Ekstradycja! – wyjaśniłem jej, byle ją zagadać. Szkoda mojego czasu? Może owszem. Chyba sam nie wierzyłem, że uda mi się ją ponownie dorwać. Silna, zwinna, szybka… byłaby idealną zabawkę na kolejne wieczory. Ale czy miałem jakieś szanse?
- No, tak, tak, ale to było dawno. A przecież każdy… każdy może się zmienić – próbowałem… może nie zyskać jej zaufanie, bo uwierzyć to mi na pewno nie uwierzy, ale chociaż przez chwilę zagrać na czasie.
- No, nie wygłupiaj się, to tylko lina – przypomniałem jej, wchodząc za nią. Było ciasno. Dobrze. Nie mogła uciec. W końcu rzuciłem się do przodu, próbując narzucić liny na jej szyję, by nie zwiała a później starałem się ją powalić i przygnieść. W takim ślepym, ciasnym zaułku ucieknięcie nie było takie łatwe. Dorwałem ją?
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 9:03 pm

Ciężko westchnęłam i powoli zaczynałam mu wierzyć, a więc... Pora się samemu wpakować w kłopoty! Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Dobrze... Skoro ta tradycja jest AŻ tak ważna to dobrze uszanuje ją nakładaj sobie tą line. Mruknęłam. Pozwoliłam mu narzucić na mnie linę jednak odsunęłam się by ten na mnie nie wpadł. Mam rozumieć, że to część tradycji? Spytałam ledwo powstrzymując się od śmiechu, ale dawałam rade. Teraz czekałam na to co on zrobi. Niech pamięta, że w każdej chwili mogę jakoś uciec. No, więc jestem na linie ii co robimy? Spytałam doskonale wiedząc gdzie chce iść jednak udawałam, że nie wiem i, że mu wierze.

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 9:12 pm

Uśmiechnąłem się z satysfakcją, gdy klacz… chyba zaczynała mi wierzyć. W końcu!
- Tak, tak, ważna – oznajmiłem jej, zarzucając liny na jej szyję. Wpaść mi się w nią nie udało… no ale najważniejsze, że ją miałem! – Tak, dokładnie, część tradycji. A teraz… teraz idziemy! – poleciłem jej, próbując ją prowadzić w stronę zamku – Zaufaj mi, niczym się nie martw. Po prostu idź za mną! – poradziłem jej, próbując ją tam zaprowadzić.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 9:17 pm

W tym momencie mogłam się pożegnać z wolnością na parę dni... Przygotuj się na najgorsze Night...
A ty Espilce... Zostaniesz kiedyś martwy jeśli się nie zmieniłeś.
W duszy już siebie winiłam, ale jak to prawda? Musze mu zaufać ten JEDEN raz. Ciężko westchnęłam i pokiwałam głową po czym zaczęłam za nim iść i szczerze mówiąc już zaczynam żałować swojego wyboru, ale... Każdy może się zmienić nawet taki krwawy. Z czasem opuściliśmy to miejsce.
z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Kwi 16, 2018 8:21 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 8:56 pm

Radośnie nucąc pod nosem, spacerowała po terenach pustki i zniszczenia. Co jakiś czas widziała przemykające małe, wychudzone zwierzątka (zapewne zatrute tymi pyłami z wulkanu). Na swojej skórze czuła ostatnie promienie słońca tego dnia, przyjemne ogrzewały skórę, jednak powodowały jeszcze większy gorąc. Powietrze było suche i ciężkie, źle się oddychało, co nie było dobrym czynnikie przy przechadzce, ale Vayiere to nie przeszkadzało. Uderzała kopytami o kamyki, starając się jak najdłużej utrzymać je przy sobie. Tak się zatraciła w zabawie, że zupełnie przestała zwracać uwagę na otoczenie. Kiedy tylko pobijała swój własny rekord, na jej pysku rozciągał się szeroki uśmiech, ale kiedy kamień za szybko skręcał, mruczała pod nosem obelgi.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 9:09 pm

Spokojnie sobie jadłem trawę. Jak to możliwe, że trawa w ogóle tutaj rosła, w tak ciężkim i toksycznym środowisku? I jak to możliwe, że trawa, która wyrosła w takim miejscu, nie była dla mnie zabójca? Sam nie wiedziałem, w końcu byłem Fryzem i miałem ważniejsze sprawy, niż moja grzywa, takie jak dajmy na to dbanie o moją bujną, gęstą, długą grzywę. Widocznie… widocznie jakoś trawa dostosowała się do wyziewów wulkanu, a my konie, które tutaj mieszkaliśmy, do środowiska i rosnących tutaj roślin. Jakoś tak to pewnie musiało być. Zastanawiałem się nad tym krótko… gdy usłyszałem… dziwny dźwięk. Jakby… jakby ktoś kopał… kamyki? Kopytem? Tak to brzmiało. Podniosłem leniwie wzrok i dojrzałem… klaczkę. Łaciatą. Nie tracąc czasu rzuciłem się w jej stronę, próbując narzucić jej liny na szyję, o ile nie zdążyła odskoczyć.
- Mam Cię! – zarżałem triumfalnie, o ile trafiłem. Miałem ją? Była moja? – Kim jesteś? Co tutaj robisz? – dopytywałem – Pójdziesz teraz ze mną! – postanowiłem, szarpiąc lekko sznurem, o ile oczywiście się z niego nie zerwała.
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 9:17 pm

Zapewne tak, najprawdopodobniej zwierzęta długo żywiące się takim pożywieniem się do niego przyzwyczajają. Podobnie jest z zapachem - wchodzisz gdzieś i czujesz smród, ale jak chwilę jesteś w pomieszczeniu, to przestajesz go zauważać.
Klacz, zupełnie zajęta zabawą, w ogóle nie zauważyła, że zbliża się do jakiejś postaci. Oderwała wzrok od ziemi dopiero, gdy poczuła na swojej szyi więzy. Zdenerwowana wbiła wzrok w oczy fryza, jeszcze chwilę i zaczęłaby jej buchać para z nosa. Jak u jakiegoś byka czy coś.
- Dlaczego przerywasz mi zajęcie? Ja tu coś robię. I to coś pożytecznego! Nie wtrącaj się. - parsknęła na niego, ruszając dalej. Jeśli fryz się nie opierał, ciągnęła go za sobą, ale jeśli poczuła, że został w miejscu, spróbowała na siłę go pociągnąć.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 9:24 pm

Udało mi się! Dałem radę zarzucić sznury na jej szyję! Miałem ją! Uśmiechnąłem się złośliwie… ale po chwili uśmiech zniknął z mojego pyska. Nie spodziewałem się po niej takiego oczekiwania! Miała uciekać! Albo błagać o litość! A ona… a ona zaczęła się wściekać i robić mi wymówki! No nie! Tak to się bawić nie będziemy! Kwiknąłem z oburzenia, gdy zaczęła mnie ciągnąć. Zaparłem się kopytami, próbując jej na to nie pozwolić.
- Ja… – zawahałem się, nie wiedząc co powiedzieć. Czegoś takiego się nie spodziewałem! – No więc… ty… – spróbowałem ponownie – Nie! Dość tego! Pójdziesz ze mną! – zarżałem na nią w końcu, zamierzając przerwać tę dyskusję – Schwytałem cię! Jesteś moja! Idziemy! – prychnąłem, szarpiąc za sznur, próbując ją poddusić i starając się ją ciągnąć w moją stronę – prosto do lochów. Ale czy poszła?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 9:33 pm

Parsknęła wściekle, unosząc łeb do góry. Co za uparciuch! I jak ona ma pracować z takimi końmi? To niewykonalne. NIEWYKONALNE. Robił wszystko, byleby tylko utrudnić Ki pracę - co wiązało się ze zdenerwowaniem. A przed klaczami w takim stanie należy szybko uciekać.
- Że co? - zdziwiła się przystając na chwilę. Przewróciła jednak oczami na niezgrabne i poplątane wypowiedzi ogiera. Podeszła blisko niego, unosząc pysk do jego ucha i wpatrując się mu głęboko w oczy, po czym syknęła do karego jadowicie - Mam ci powtórzyć? NIE. PRZESZKADZAJ. MI.
Po wypowiedzeniu tych słów odsunęła się, posyłając samcowi ostatnie (taką miała przynajmniej nadzieję) piorunujące spojrzenie i kontunuowała kopanie kamyków.
- Co za bezczelność... - wymruczała cicho pod nosem.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 17, 2018 9:40 pm

Zawahałem się, słysząc jej wściekłe parskanie. Może nawet… lekko zacząłem się jej obawiać? W końcu sprawiała wrażenie silnej, szybkiej i zwinnej… i zacząłem się martwić, że łatwo może z nią nie być.
- Że… że jakie… że co? – spytałem niepewnie. Jej zachowanie wybiło mnie z rytmu, zbiło z pantałyku. Tak się porywane konie nie powinny zachowywać! Odruchowo cofnąłem się, gdy podeszła bliżej i zacząłem mi się przyglądać.
- Ale… ale no… przepraszam… ja… po co te nerwy? – zacząłem mówić cicho… po czym sobie przypomniałem, że to przecież porwanie a ona ma się słuchać. I że to ja powinienem być pewny siebie a ona przerażona.
- Nie… tak… no… być nie może… musisz… musisz pójść… ze mną. Natychmiast – zarżałem niepewnym tonem i kolejny raz szarpnąłem ją za liny, próbując ją poddusić.
- Dość tego! Idziemy! – rozkazałem jej i pociągnąłem jeszcze mocniej za sznury, licząc, że w końcu się podda, zrozumie, że nie ma szans i za mną potulnie pójdzie. A jeśli nie poszła… to siłą próbowałem ją ciągnąć.

z/t?
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sro Kwi 18, 2018 10:14 pm

Zawahanie i niepewność widoczna po oczach i sylwetce ogiera tylko dodała Vayiere pewności siebie i upartej chęci postawienia na swoim. Nie da mu się tak łatwo odciągnąć, o nie! To pokaże, że jest słaba i słucha innych, a przecież było zupełnie inaczej. Była silną, niezależną i mądrą klaczą, nie zwracającą uwagi na takie pomioty i wybryki natury, jak ten tu spotkany.
Przewróciła ponownie oczami, aż dziwiąc się, że jeszcze nie zaczęło się jej od tego kręcić w głowie. Co za niezdecydowany porywacz! W ogóle nie zasługiwał na to miano, tak szczerze mówiąc. Co on sobie wyobrażał?
- Słuchaj kochaneczku. Mówię to ostatni raz i nie każ mi się powtarzać. - mruknęła, wypowiadając każdy wyraz powoli i wyraźnie. Tak na wypadek, jakby był niedorozwiniety czy miał jakiś opóźniony refleks. - Zostaw. Mnie. - wysyczała przez zęby, unosząc wysoko głowę i zarzucając lekko grzywą. - Mam co robić, wpadnij jutro jak chcesz czegoś ode mnie. Może cię przyjmę. - prychnęła lekceważąco, mając zamiar efektownie obrócić się na kopycie i odejść, jednak uniemożliwiły jej to piski karusa i ciągnięcie za linę. Aż się w niej zagotowało.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sro Kwi 18, 2018 10:22 pm

Nie podobała mi się pewność siebie, która aż biła od nieposłuszne, wrednej i złośliwej klaczy. Nie tak się powinna zachowywać! Wredna kobyła! To było… to było po prostu oburzające! Nie tego od niej oczekiwałem! Aż się zatrząsnąłem ze złości, widząc jej bezczelne zachowanie.
- Co? Co?! Nie! Tak… tak nie wolno! Nie… nie możesz się buntować! Tak… tak porywane klacze… no się ten… nie zachowują! – próbowałem jej to wytłumaczyć, ale ewidentnie brakowało mi pewności siebie.
- Nie! Nie zostawię Cię… bo masz… no… pójść ze mną! Natychmiast! – zarżałem na nią – I… i już masz inne plany!... Chyba! – może nie brzmiało to bardzo stanowczo, ale nic więcej nie mogłem zrobić. Ponownie szarpnąłem za liny, próbując ją pociągnąć w swoją stronę. Ale… ale czy dałem radę? Zaparłem się kopytami, jak się wyrywała, po czym ponownie naparłem na sznury, próbując ją powoli ciągnąć do lochów. Na zmianę stałym naciskiem, czasami szarpnięciami. Byle bliżej do zamku, byle bliżej lochów.

z/t?
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Czw Kwi 19, 2018 5:56 pm

Jako, iż samica była pokryta sierścią, nie było widać na jej skórze czerwonej ze złości barwy (co w innym wypadku zapewne aż raziłoby w oczy). Ale po chwili przypomniała sobie swoją złotą zasadę. A właściwie jedną z zasad, trochę ich było. Wzięła głeboki wdech, wiedząc, że w końcu złość niczemu nie służy, a ona może się odegrać na karusie tam, gdzie chce ją zaciągnąć, prawda? Jeśli to porywacz, to zapewne zaciągnie ją do pomieszczenia wypełnionego różnorakim rynsztunkiem. A co można z nim zrobić...
Vay aż zaświeciły się oczy na te myśli.
- Niech ci będzie. - parsknęła, wciąż udając niedostępną. Niech nieudacznik wie, że z nią nie będzie łatwo. - Mogę się łaskawie zgodzić na twoją propozycję, ale coś ci powtórzę. Nie. Zbliżaj. Się. Do. Mnie. Rozumiesz? - prychnęła z wyższością. - Dwa metry przestrzeni osobistej.
Odsunęła się od samca i z gracją ruszyła w kierunku przez niego wskazanym.

z/t
Powrót do góry Go down
Levanto
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Cze 17, 2018 1:59 pm

Jako, że był to mustang - żadna temperatura nie była mu zła. Zdążył obejść  już tereny wiecznej zimy, gdzie temperatura była naprawdę niska. Było mu chłodnawo, a nawet bardzo - lecz starał się ogrzać długim, potliwym galopem. Następnym przystankiem była pustynia, gdzie temperatura na pewno nie osiągała mniej, niż 30 stopni. Pomimo tego, że słońce niemiłosiernie paliło jego grubą skórę, wytrzymał nawet i taką gwałtowną zmianę temperatury. 
Teraz trafił jednak na tereny ponure, gdzie dalej od niego znajdował się wulkan Torrelis. Było tu ciepło, lecz temperatura była znośna. Jak to w gorące lato było. Wybrał drogę kamyczkową, a będąc bliżej wulkanu, równało się z tym, że temperatura będzie się zwiększać - dlatego zmienił kierunek trasy, skręcając na łączkę. Jego nerwowe, niespokojne kroki oznaczały niepokój. Nie był pewien na co się pisze, przybywając na nieznajome tereny. Postawił uszy na sztorc, schylając się chrapami do trawy - czas napełnić cukier, którego było mu brak. Jednakże jego oczy wciąż rozglądały się na boki, za nieznajomymi personami...
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Cze 17, 2018 2:13 pm

/Krótsze bo spoza domu

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać. Ale niestety kępa trawy okazała się być wybitnie złośliwa i po chwili się skończyła więc… więc zacząłem wracać w dół wulkanu, aż zobaczyłem… jakiegoś nieznajomego ogiera na niewielkiej łączce. Jadł i nie zwracał uwagi? Nie wyglądało na to. Sprawiał wrażenie czujnego. Nie był duży, chociaż umięśnione. Chociaż na pewno był szybszy i zwinniejszy ode mnie, więc nie mogłem dać mu uciec. Skradać się powoli? Raczej zauważy. Czy go łapać czy po prostu przegonić? Przy klaczy sytuacja byłaby jasna… ale ogier może też się do czegoś przyda?
- Dzień dobry – powiedziałem z odległości, idąc powoli w jego stronę. Stał w miejscu? Udało mi się podejść na odległość rzutu liną? Jeśli tak, to spróbowałem zarzucić sznury na jego szyję. Jeśli jednak zrobił się podejrzliwy lub zaczął się cofać, to od razu się zatrzymałem.
Powrót do góry Go down
Levanto
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Cze 17, 2018 4:23 pm

Chwycił w zęby kępkę trawy, słysząc jednakże ciche kroki - poderwał się przednimi kopytami do góry, obracając się zwinnie w drugą stronę z trawą w pysku.  Uszy wtuliły się groźnie w jego grzywę, lustrując nerwowo nieznajomego ogiera. Stał nieruchomo, lecz niespokojnie. Każdy jego następny krok był zaproszeniem do walki, na co Levanto był w zupełności gotowy.  Zaczął grzebać kopytem w ziemi, oddychając ciężko - nie obyło się bez nieufnego spojrzenia skierowanym w stronę karusa. 
Widział wyraźnie jego umięśnione ciało, co przeprawiło go o dreszcze. Był wysoki, choć rasa fryzyjska nie należała zbytnio do szybkich koni - a przynajmniej nie  na dłuższą metę. Tak mu się wydawało. Grzywa nieznajomego robiła na nim wrażenie, sam takiej nie posiadał. Jego włos owszem, był jedwabisty - lecz krótki i nierówny. Włos grzywy był cienki, lekki - natomiast ogon był ciut grubszy, lecz posklejany w niektórych miejscach. Widać było wyraźnie, że żył zupełnie dziko, w zaufanym stadzie daleko od krainy Karsin.  Nie był ciekawy planów ogiera, wolałby, aby ten zawrócił i zostawił go w spokoju. Widząc jak ten niebezpiecznie się przybliża, od razu  jego tylne nogi uniosły się wysoko w górę, rzucając się do ucieczki. Widział, iż kary zatrzymał się widząc jego reakcje- lecz ten nie zamierzał pozostawać dłużej w jego obecności.
Wydłużył krok, przechodząc do cwału. Podwierzgiwał parę razy, czując  wzrastającą energię. Był koniem wytrzymałym, dlatego długi dystans nie sprawiał dla niego problemu. Być może nieznajomy widział w tej chwili małą widoczną sylwetkę mustanga, znajdującą się daleko od niego. Levanto wiedział, że znajdują się na łące, to nie był las - gdzie można schować się za przypadkowymi drzewami.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Cze 17, 2018 5:04 pm

/Krótsze bo spoza domu

Miałem rację, ogier był czujny. Nawet bardzo. Sprawnie poderwał się w górę, demonstrując swoją szybkość i zwinność. Widząc jak się szczurzy i jak grzebie kopytem o ziemie zacząłem się zastanawiać, czy na pewno chcę mieć z nim do czynienia. Jakoś… nie byłem co do tego przekonany. Może tylko go wygonić z naszych terenów a nie porywać? Niby duży nie był… ale mimo tego sprawiał wrażenie silnego, niebezpiecznego i agresywnie nastawionego. I jakiegoś takiego… dzikiego? Nie byłem w stanie znaleźć lepszego określenia. Cała jego postawa, spojrzenie, całe to jego… nieuczesanie, zdawały się wyrażać to jedno słowo: dziki i prymitywny. No ale jednocześnie… w jakiś sposób intrygujący. Zbliżałem się do niego coraz bardziej… gdy nagle rzucił się, bez ostrzeżenia, do ucieczki. Niech to! To mnie tylko zachęciło, by go dorwać, skoro mnie się boi… ale jak, skoro był wyraźnie szybszy i zwinniejszy ode mnie? Rzuciłem się za nim galopem… chociaż nie byłem w stanie rozwinąć takiej prędkości jak on. Liczyłem, że wbiegnie w jakiś ślepy zaułek, gdzieś się zgubi w labiryncie ścieżek w okolicy wulkanu, zrobi jakikolwiek błąd. Sam zaś starałem się korzystać z jakiś skrótów mając nadzieję, że go jednak dorwę. Ale czy miałem na to szansę?
Powrót do góry Go down
Levanto
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Cze 17, 2018 5:54 pm

Nie bał się, on nigdy się nie boi. On ucieka od problemów, zamiast je rozpętywać jeszcze mocniej. Broni się, walczy dzielnie - jak prawdziwy wojownik. Ale nie czuł w tej chwili takiej potrzeby, ogier nie atakował go w żaden sposób, lecz Levanto wiedział, że jego obecność jest mu zbędna - jak każda inna. Only loneliness...  
Trzymał tempo, nie odczuwając większego zmęczenia - jedynie przyspieszony oddech, oraz pot spływający po jego ciele. Nie wiedział gdzie biegnie, nie znał terenu - był mu obcy. Postawił uszy, wyraźnie skanując otaczający go teren. Biegł łąką, jednak ponownie znalazł się przy wulkanie Torrelis. Może mają podwójne wulkany Torrelis? Czy to możliwe, abym wykonał koło wokół łąki? Przecież biegłem prosto. Był wyraźnie zdziwiony, jednak zignorował to równie szybko, jak się tu znalazł. Rozglądnął się leniwie za nieznajomym fryzem, jednakże i po nim śladu nie było. Czyżbym go tak łatwo zgubił? Nie ma bata, widziałem jak biegł za mną...  Był lekko zdezorientowany, być może i nawet trochę pogubiony. Przeszedł do energicznego, zgrabnego kłusa skręcając na drogę kamyczkową. Zmierzał porozglądać za nim trochę z góry. Uspokoił oddech, zregenerował siły -  nadal czuł się niechciany w całej krainie Karsin, gdziekolwiek by poszedł - unika każdego kontaktu z końmi. Czujność nie pozwoliła mu rozluźnić mięśni, a przeszłość nie pozwoliła mu uspokoić emocji. Psychika niszczyła go od wewnątrz, gdyby nie jego silne serce - popadłby w depresje, kto wie co by później było?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    

Powrót do góry Go down
 
Wejście na wulkan Torrelis
Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: