KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście na wulkan Torrelis

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 11:17 pm

Morion, wyraźnie zniecierpliwiona całą sytuacją, żachnęła się.
- Co mnie obchodzi, czyje to tereny? Twoje, nie twoje - droga to droga, a co za tym idzie - byłam na ziemi, a ziemia nie należy do nikogo, czy Ci się to podoba, czy nie. - Powiedziała jadowitym tonem.
Jego dziecinne zachowanie denerwowało ją jak mało co. Zgrzytnęła zębami, gdy w końcu nałożył jej uwiąz na pysk. Potem, metodą prób i błędów, zawlekł ją, ku jej wyraźnej złości i niedowierzaniu tam, gdzie chciał.
Z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sro Lis 15, 2017 7:52 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sro Lis 15, 2017 9:23 pm

Niestety. Znów tu przyszłam. Jednak dziś czułam się jakoś tak... Inaczej. Dzisiaj miałam ochotę wskoczyć w środek wulkanu i tym samym popełnić samobójstwo. Po części chciałam, aby któryś z patrolujących wskoczył tu nagle i wrzucił mnie do tego wulkanu tak nagle. Ale z drugiej strony obawiałam się, że to może być Espilce. Prawdopodobieństwo spotkania się z tym lalusiem na terenach SKZ było większe niż suma wszystkich kopyt Slepnira. Był teraz ostatnią osobą, którą chciałam spotkać. Byłam dziś już wystarczająco rozdrażniona. Wolałam, by nie plątał mi się pod kopytami. Po chwili jednak zaczęłam myśleć o tym, że na swój sposób jest interesujący... W sumie ta jego grzywa faktycznie niczego sobie... Sierść zadbana, kopyta też nie są w najgorszym stanie... Bez zawachania obeszłam cały wulkan nie myśląc co może być z drugiej strony. Gdy go zobaczyłam na chwilę zamarłam że strachu. O wilku mowa! A.. Ale jak to?! Co on tu robi?! Czy naprawdę tylko ja nigdy nie mam szczęścia?! Przez moment przyglądałam się jak spokojnie je sobie trawę, jak umięśniona sylwetka ukrywa się pod kotarą z bujnej grzywy. Perła opamiętaj się! Skarciłam się w myślach. Zaczęłam się cofać, a po sekundce odwrociłam się i zaczęłam biec jak najszybciej, ale noga, która została nieco nadwyrężona podczas mojego ostatniego spotkania z ogierami. Ból sparaliżował moje ciało i w ułamku sekundy wylądowałam na ziemi. Podźwignęłam się na trzech zdrowych nogach i próbowałam kuśtykać w stronę granicy. Była ona jednak zbyt daleko, a ja zbyt wolna. Mimo wszystko próbowałam dalej iść. Jeśli miałam szczęście to fryzyjczyk mnie nie zauważył, ale jakoś nie chciało mi się w to uwierzyć.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sro Lis 15, 2017 9:47 pm

Spokojnie zajadałem się dobrą, smaczną trawą w trakcie krótkiego wypoczynku… bo w końcu ile można patrolować tereny stada? Coś takiego każdemu by się znudziło – a już szczególnie mi, który byłem fryzem, rasą zdecydowanie nieprzywykła do dużego wysiłku. I gdy tak odpoczywałem jedząc trawę, kątem oka zauważyłem jakiś ruch. Coś niewielkiego tam gdzieś było. Powoli i niespiesznie podniosłem łeb… dostrzegając klaczkę, która w tym momencie rzuciła się do ucieczki. No, to znowu ona? Uśmiechnąłem się i rzuciłem się galopem za nią, próbując dogonić zwiewającą kucynkę. Ta była szybka, ale w pewnej chwili wyraźnie zwolniła. Nadwyrężyła nogę? Być może tak. W każdym razie oczywiście skorzystałem z okazji, próbując do niej doskoczyć i zarzucić jej sznury na szyję.
- Mam Cię! – oznajmiłem triumfalnie, nagłym szarpnięciem za sznur próbując ją zatrzymać – Pójdziesz grzecznie za mną! – rozkazałem jej, starając się ją poprowadzić w stronę lochów, ale czy dałem sobie z nią radę?
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Czw Lis 16, 2017 7:17 am

Wymsknęłam się sprawnie szyją z lin po czym poderwałam się lekko do góry.
- A wiesz, że akurat o tobie myślałam Espilce? - A dokładniej o tym, że w sumie... Gdyby się dokładniej przyjżeć to może jesteś nawet trochę w moim stylu. Wysoki, umiąśniony, szybki, zwinny... Jednak jednego ci brakuje... - Jak ten świat jest mały! - ...emocji. Starałam się wyślizgiwać z lin, które rzucał Esp. Jeśli cudem udało mi się dotrzeć obok jego żeber to mocno walnęłam ogonem. F**K! Głupia, głupia,głupia Perła! Dzisiaj się zaczęło! Kalendarz by się przydał! Espilce był typem, który leciał na wszystkie klacze, a tak się składało, że, o ironio, miałam ruję. Naprawdę nie miałam ochoty go teraz spotkać. W pewnym momencie ból tak przeszył moje kopyto, że nie mogłam ustać, powoli osunęłam się na ziemię. Nie wiem co mi wtedy odbiło, ale pierwszą rzeczą jaka przychodziła mi w tej chwili do głowy było pytanie o pomoc.
- Ja... ja... Espilce... ja wiem, że zbytnio się nie lubimy... i że pewnie mnie teraz wyśmiejesz, ale... mógłbyś mi pomóc? - miałam wręcz 99,9% szans, że mnie wyśmieje, ale narazie nie mogłam zrobić nic więcej jak tylko liczyć na pomoc mojego wroga.
- Proszę. - odpowiedziałam ostatkiem sił, by po chwili leżeć nieprzytomna na ziemi. Nieprzytomna i bezbronna.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Czw Lis 16, 2017 7:19 pm

Znałem małą, zwinną i złośliwą klacz, więc nie zdziwiło mnie, że z łatwością uskoczyła przed linami.
- O mnie? I pewnie ciepło? Jasne! – parsknąłem. Jakoś nie wierzyłem w jej zapewnienia. Bo niby czemu miałaby o mnie myśleć? Wydawało mi się to mimo wszystko mało prawdopodobnie. Prędzej próbowała mnie oszukać, nabrać, skłonić bym jej uwierzył tylko po to, że liczyła, że ją puszczę wolno. Jasne! Nie zamierzałem jej uwalniać tylko dlatego, że stwierdzi, że za mną tęskniła. Nie wierzyłem jej i w końcu udało mi się zarzucić liny na jej szyję. Więc znowu była moja! Uśmiechnąłem się do niej triumfalnie.
- Tak, świat jest mały. Tak mały, jak ty! – prychnąłem rozbawiony swoim żartem. W końcu… w końcu chyba każdy duży koń lubił sobie żartować z kucyków. I spiorunowałem ją wzrokiem, gdy uderzyła mnie ogonem. Szarpnąłem za sznury, chcąc jej wytłumaczyć, że lepiej by tak nie robiła, jeśli nie chce mnie zirytować. Ale jak już machnęła ogonem, to przy okazji rozsiała słodki zapach.
- Czyżby ktoś tutaj miał ruję? – spytałem, uśmiechając się do niej. Jeszcze coś miałem dodać… ale klacz sama upadła na ziemię.
- Pomóc? W czym? – spytałem zaskoczony – A tak, tak, pomogę – obiecałem i gdy zemdlała, to po prostu narzuciłem ją sobie na grzbiet i z nią wyszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Czw Lis 16, 2017 7:27 pm

No co tu więcej mówić? Espilce mnie wyniósł.
z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Lis 19, 2017 11:10 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Lis 19, 2017 11:57 pm

Rissuerto nigdy wcześniej nie widział wulkanu. Wędrował po górach i wąwozach, lochach i pałacach, ale wulkanu nie widział. Kiedy zobaczył ten stożek z daleka, nie mógł się oprzeć i nogi same zaniosły go do podnóża góry.
- Och, Riss dawno nie wspinał się po górach. Tak dawno nie stał na szczycie i nie rozglądał się po okolicy z takiej wysokości...- rozmarzył się ogier i ruszył po stromiźnie. Jego spękane i niezadbane kopyta trzeszczały na pojedynczych kamieniach. Kary kołysał miarowo głową w ryt swoich kroków, nucąc w głowie nieznaną nikomu piosenkę. Wiatr trącał jego ogon delikatnie i jakby czule, przez co Rissowi wydawało się, jakby ktoś go poganiał.
- Ale przecież nie ma się co śpieszyć, mój drogi. Mamy przed sobą całe lata, gdzie mnie pchasz? - dodał z lekką nutką złości, zdolnej przerodzić się w szaleńczą furię.
Zwolnił jeszcze bardziej, robiąc na złość wyimaginowanej osobie, i w ogóle przestał zwracać uwagę na otoczenie. Oczy zeszły się w zeza, którego nie mógł niczym zasłonić, z powodu braku grzywki. Miał jeszcze trochę drogi na wulkan przed sobą.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Lis 20, 2017 12:03 am

Spokojnie jadłem sobie trawę… gdy kątem oka dojrzałem jakiś ruch. Szybko się podniosłem łeb, obawiając się niespodziewanego ataku jakiegoś drapieżnika, ale na szczęście, to był tylko koń. Odetchnąłem z ulgą. To tylko… to tylko jakiś ogier. Nieznajomy. Uśmiechnąłem się złośliwie. Czyżby nie był z mojego stada? Kolejna ofiara mi się trafiła? Podbiegłem do niego, próbując narzucić na niego sznury by gwałtownym szarpnięciem poddusić go i przyciągnąć do siebie.
- Mam Cię! – oznajmiłem triumfalnie, o ile trafiłem… chociaż coś mi nie dawało spokoju. Zmrużyłem oczy – Czy my… czy my się nie… nie znamy? – spytałem, delikatnie się dukając… bo chyba w końcu sobie przypomniałem, z kim mam do czynienia. Czy to możliwe… czy to możliwe, że to on? Największy koński zbrodniarz? Największa bestia, jaką nosił ten świat? Morderca wielu koni! Bezlitosny zabójca?
- To… to ty! – kwiknąłem przerażony, cofając się o krok, nie wypuszczając jednak z pyska liny.
- Pójdziesz… za… za mną! – oznajmiłem mu, próbując go ciągnąć w stronę lochów, ale czy za mną poszedł?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Lis 20, 2017 12:26 am

Piosenka przyjemnie brzmiała w głowie Rissa. Kopyta miarowo tętniły o ziemię. Łeb kołysał się powoli, a oczy były wpatrzone ślepo w punkt gdzieś na horyzoncie. Aż do momentu, w którym lina szarpnęła karego za szyję.
- Przed chwilą mnie pospieszałeś, teraz zatrzymujesz. Zdecyduj się, łaskawie!- warknął zdenerwowany ogier. Kiedy lina nadal nie puszczała, uświadomił sobie, że może to ktoś inny, niż dotychczas. Obrócił się niespiesznie, natrafiając wzrokiem na jakiegoś karego ogiera, który wpatrywał się w niego, jakby go znał. Riss świdrując go zezowatym spojrzeniem nie zauważył nic szczególnego, oprócz tego, że  był to ogier. Z takimi kary nie lubił się zadawać. Tacy to są silni i twardzi u siebie, a w lochu miękcy jak ich jelitka. Na pysku Rissuerta zagościł na chwilę lubieżny uśmiech na myśl o jelitkach, wyjmowanych prosto z jamy brzusznej ofiary. Po chwili jednak ocknął się i zmierzył obcego jeszcze jednym spojrzeniem.
- Masz czelność tknąć jakąś brudną liną Rissuerta Vrangra dePuerta? Jesteś świadom, na co się porywasz, przybyszu? - rzucił z przejęciem, przypominając sobie miny wszystkich, kiedy recytował wszystkie swoje imiona. Zadowolony zadarł łeb do góry i pomaszerował w kierunku ogiera.
- Jeśli życzysz sobie lochy, to możemy się zabawić i tam, mości panie.- zachichotał kary i szeroko uśmiechnięty podążył we wskazanym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 9:42 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 9:50 pm

Przechodziłem stępem przez tereny Stada Krwawej Zemsty. W końcu żeby dostać się na tereny Lodowatych Serc trzeba tędy przejść. Nie rozglądałem się zbytnio. Nie rozumiem jak niektórzy mogą podziwiać widoki. To, że gdzieś jest nie najgorzej to nie znaczy, że trzeba marnować na to czas. Natura to natura. Dłuższe zatrzymywanie się w miejscu, bez konkretnego celu nie ma sensu. W tym czasie można robić dużo pożytecznych rzeczy. Zauważyłem, że przechodzę obok wulkanu. Raczej dobrze idę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:00 pm

Należałem do Stada Krwawej Zemsty. Najokrutniejszej grupy, której wszyscy na Karsin się bali. Której unikali. Której nazwa budziła w innych koniach przerażenie. I właśnie byłem na patrolu… który sobie przerwałem na drobną przekąskę w postaci kępki trawy. A skoro to był patrol, znaczyło to, że muszę zatrzymywać wszystkie podejrzane konie. W końcu My, Krwawa Zemsta, nie możemy sobie pozwolić, by jakieś inne konie robiły sobie skróty przez nasze tereny. I dlatego, widząc nagle jakiegoś konia wiedziałem, że powinienem go przegonić. A najlepiej, to powinienem go porwać, zaciągnąć do lochu i to mu tam dokładnie wytłumaczyć. Tylko… tylko był jeden problem. To był ogier. Nawet dwa. Duży ogier. A nawet trzy problemy. Duży ogier wyglądający na zwinnego i silnego. No to w sumie chyba cztery problemy.
- Co ty tutaj robisz! – upomniałem go ale… ale jakby cicho, niepewnie, z obawą. On… nie podobał mi się. Unikałem zwykle porywania ogierów. Zdecydowana większość porwań, pewnie pod 80-90% to były klacze. Ogiery… były zwykle silniejsze, agresywniejsze, trudniejsze do zdominowania. I raczej starałem się ich unikać. Wahałem się, co zrobić… i odruchowo zrobiłem to, co powinienem. Spróbowałem zarzucić mu liny na szyję, podświadomie podejrzewając, że popełniam błąd. Duży, straszny błąd.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:14 pm

Dalej stępowałem, dalej rozmyślając. Nie, nie jestem marzycielem ani nic z tych rzeczy. Ble. Po prostu dużo myślę. To chyba źle na mnie wpływa. Przechodziłem obok wulkanu, zauważyłem tego ogiera. Obżerał się. To fryz, wszystko wyjaśnia. Nie obróciłem głowy w jego stronę, dostrzegłem go po prostu. Po chwili usłyszałem jak mnie zawołał. Czyli jednak był na patrolu. Moje przypuszczenia się sprawdziły. Stanąłem i powoli obróciłem głowę w stronę ogiera. Oczywiście, moje spojrzenie było lodowate i gdyby to było możliwe - zamrażałbym nim. Patrzałem się na niego bez wyrazu, tak jak na mnie przystało. W końcu nie mam duszy. Wahał się. I dobrze. Jednak zarzucił liny, które sprawnie ominąłem szybko podbiegając do niedoszłego porywacza. Górowałem nad nim, w kłębie o mało, jednak ja miałem wysoko uniesioną głowę, stojąc przed ogierem. Zimnymi jak lód oczami wpatrywałem się w niego i czekałem na reakcję. W końcu ominąłem wszystkie jego liny i znajdujemy się w bardzo niebezpiecznej odległości od siebie.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:20 pm

Gdy znalazłem się bliżej nieznajomego ogiera… jeszcze mocniej zacząłem się wahać. Coś w jego spojrzeniu było nie tak. Jakieś takie zimne… niemalże okrutne. Sam jego wzrok napawał mnie przerażeniem, nie mówiąc już o tym, że był sporym ogierem, wyglądającym na silnego i zwinnego. Zawahałem się, nie wiedząc co zrobić. I przez to wahanie rzuciłem liny później, wolniej, niepewnie, bez efektu zaskoczenia… i jak łatwo było się domyśleć… nie tyle, że nie trafiłem, co po prostu drań je sprawnie ominął, podchodząc bliżej. A ja… ja nerwowo przełknąłem ślinę i zacząłem się cofać przed jego okrutnym spojrzeniem zimnych, lodowatych oczu.
- Ja… ja… nie chciałem! Przepraszam – kwiknąłem, odchodząc od niego, aż do momentu, gdy zadem natrafiłem na jakąś skałę, co uniemożliwiło mi dalsze cofanie się. Może… może po prostu pójdzie dalej? I zostawi mnie w spokoju? Właśnie dlatego nie lubiłem porywania ogierów. Z klaczami było zwykle znacznie, znacznie łatwiej!
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:30 pm

Widziałem po nim, że się mnie bał. Zabawne. W końcu on należy do Krwawej Zemsty, nie ja. Może faktycznie, coś w moich oczach go przerażało? I bardzo dobrze. Im więcej osób, które wiedzą, że z tobą się nie zadziera tym lepiej. Gdy ominąłem sprawnie liny i doskoczyłem do niego, ten zaczął się cofać, a ja oczywiście podchodzić. Chciałbym popatrzeć na to jako osoba trzecia, z boku. Założę się, że wygląda to komicznie. Przeprosił mnie? I dobrze. Chociaż i tak nie reaguję na takie słowa. Zrobił coś to zrobił. Cofał się do momentu aż natrafił na skałę. Oj. Marny byłby jego los, gdyby nie to, że wolę dojść na tereny stada niż bawić się z jakimś konikiem. - Słuchaj. - zacząłem pewnym siebie, zimnym i ostrym tonem - Tym razem Ci daruję. A wiesz dlaczego? Bo chcę dostać się na tereny mojego stada. I wiedz, że jeżeli coś takiego się powtórzy to nie daruję. - oznajmiłem i zacząłem się oddalać w stronę Stada Lodowatych Serc.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:37 pm

Bałem się, oczywiście że się bałem większego, silniejszego i zwinniejszego ogiera. W końcu był niebezpieczny. Chyba tylko kompletny kretyn by się go nie bał! Cofałem się, cofałem się przed zbliżającym się ogierem, aż dojście do skały mi nie uniemożliwiło dalsze cofanie się. Nerwowo przełknąłem ślinę. Zaatakuje mnie? Czy zostawi mnie w spokoju? Jego oczy, jego spojrzenie łaknące krwi, jak mi się wydawało, jasno wskazywało na szybki, brutalny i zabójco skuteczny atak.
- Dobrze… dobrze… to się… to już się… nie… nie powtórzy! Przepraszam! – obiecywałem mu, próbując się cofnąć jeszcze o krok, napierając zadem na skałę, jakbym wierzył, że mogę przepchnąć wielki głaz i rzucić się do ucieczki. Wszystko, by być jak najdalej od niego. Wielkiej, groźnej, przerażającej bestii z okrutnym wzrokiem – za którą go uważałem.

Po chwili… zaczął się oddalać. Odwróciłem się tyłem? Świetnie! Nagle, gdy nie patrzył, gdy się tego nie spodziewał, ponowiłem próbę zarzucenia na niego sznurów. Jeśli trafiłem, to szarpnąłem za nie, próbując go poddusić.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:46 pm

Widok tak bardzo skruszonego ogiera napawał mnie radością - której oczywiście nie okazywałem! Śmieszne było to, jak napierał zadem na skałę. Sądzę, że gdyby umiał przenikać przez rzeczy już dawno by go tu nie było. Poleciałby jak strzała nawet przez wulkan. To wnioskuję po jego zachowaniu. Oczywiście, mógłbym się z nim pomęczyć, ale jedyne czego pragnąłem w tamtej chwili to znaleźć się na terenach mojego stada. Nie chcę poznawać nowych koni, chyba, że takowe byłyby więźniami. Jednak chodzi o sam fakt bycia na swoim terenie. Bał się mnie, a pomimo tego odpuściłem mu. Widzi mnie pierwszy raz, zresztą widzi mnie jako pierwszy na całej wyspie - niech zna moją dobroć. Dobra, żadna dobroć, po prostu chęć bycia w innym miejscu.

Oddalałem się powoli, nie mając zamiaru się spieszyć. Gdy nagle co? Gdy nagle poczułem liny na mojej szyi. Naprawdę? Czy był aż tak głupi, czy po prostu tak lojalny wobec stada? Stawiam na to pierwsze. Czułem jak szarpnął za nie, przez co cofnąłem się. Obróciłem się w jego stronę. Nie chciałem używać zbyt dużej ilości słów, dlatego po prostu stanąłem dęba. Nie boję się go, mógłbym zrobić co tylko chcę z nim.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 10:53 pm

Cofałem się, próbowałem uciec. Oczywiście, irytowało mnie, że ten sprawiał wrażenie okrutnie zachwyconego całą sytuacją, ale byłem zbyt przerażony, by ośmielić się cokolwiek mu powiedzieć. Odetchnąłem z ulgą, gdy zaczął się obracać i odchodzić. Udało się. Przeżyłem. Rozluźniłem się… i nie… nie zamierzałem dać mu odejść. Zarzuciłem na niego sznury… i tym razem nimi trafiłem. Miałem go! Zarżałem triumfalnie i szarpnąłem za liny, podduszając go. Jednak moja radość szybko zmieniła się w przerażenie, gdy ogier, mimo zarzuconych na jego szyję sznurów, nie zamierzał się poddawać. Szarpnął mnie, na co poleciałem do przodu, ledwo łapiąc równowagę. I kwiknąłem przerażony, gdy stanął dęba. Odskoczyłem, by nie oberwać kopytem, jednocześnie znowu go podduszając i szarpnięciem w przód starając się go zmusić, by wylądował na czterech nogach. Ponownie naparłem na sznury licząc, że podduszenie ogiera, odbieranie mu powietrza spowoduje, że ten szybciej się zmęczy, będzie miał mniej sił i daruje sobie dalszą wargę. Ciągnąłem, szarpałem za sznury, próbując go prowadzić w stronę Zamku. Ale czy poszedł za mną?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Sty 30, 2018 11:07 pm

Niestety, zacząłem odchodzić i nie wiedziałem, co ten głupiec planował. Więc udało mu się zarzucić na mnie aż pięć lin. Oczywiście, było to z zaskoczenia więc nie ominąłem ani jednej. Trzymał mnie na dużej ilości lin, więc moje szanse malały. Ale wcale nie wynosiły zero. Gdy stanąłem dęba fryz podleciał do mnie niczym zwierze. Gdy odskoczył, pociągnął na tyle mocno, że moje przednie kopyta znów znajdywały się na ziemi. Jako, że my, Achał-Tekiny mamy cienką skórę, jego szarpnięcie poddusiło mnie pewnie trochę bardziej niż inne konie. Nie miałem ochoty okazywać strachu, wściekłości czy jeszcze innych... uczuć. Ja po prostu tego nie czułem. Nic nie mogłem mu pokazać, więc widać było po mnie spokój. W końcu, gdy nic nie okazujesz, wszyscy myślą, że jesteś spokojny. Ogier zaczął mnie ciągnąć w stronę zamku. Poszedłem za nim, nie okazując nic. Szczerze, nie obchodzi mnie co zrobi. Przecież żaden ból fizyczny nie równa się z bólem psychicznym, a właśnie taki ból wyciągnął ze mnie wszystkie uczucia, całą duszę. 

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:19 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:30 pm

Szłam spokojnie nie wiedząc gdzie jestem, zupełnie straciłam orientacje w terenie siedząc w ukryciu. Tak, więc po prostu rozglądałam się by coś sobie przypomnieć. Wulkany.. Wulkany... Cholera! Night myśl! Próbowałam, ale nici... W niektórych momentach coś mi się przypominało, ale co tam będę się męczyć. Nagle zauważyłam sylwetkę konia, a mój wyraz pyska natychmiast przybrał zirytowaną minę gdy zorientowałam się kto to jest. Ignorując go przeszłam obok jakby nigdy nic by iść dalej. Nie spieszyłam się nigdzie, a ten... Może mnie już nie pamięta? Nie obchodziło mnie to, że on tu jest, po prostu chciałam spokojnie kontynuować wędrówkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:33 pm

Stałem sobie spokojnie na ścieżce, powoli spożywając kępkę trawy, gdy nagle kątem oka… dojrzałem ruch. Zaskoczony podniosłem głowę i… i dojrzałem klacz, którą chyba skądś znałem. Ale… ale skąd? Przypatrywałem sobie uważnie… aż nagle sobie przypomniałem. Night! To ona! Szybko rzuciłem się w jej stronę, próbując zarzucić jej liny na szyję.
- Dawno się nie widzieliśmy! – zarżałem, szarpnięciem za sznury próbując ją poddusić i przyciągnąć do siebie, o ile oczywiście trafiłem.
Powrót do góry Go down
Night
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Lut 06, 2018 7:42 pm

Szłam dalej dopóki ten nie narzucił mi lin na szyje. Momentalnie wszystkie zerwałam i odwróciłam się w jego stronę. Na jego słowa wywróciłam oczami, a jednak mnie pamiętał. Nie było to najlepiej, bo nie byłam zbytnio w formie, lecz co poradzić? Stałam przed nim czekając na następny atak wcale się nie odzywałam i nie atakowałam, a to ciekawe... Zobaczę ty ten naprawdę chce walki czy raczej uda się mi go jakoś zmusić by mnie zostawił w spokoju. Nie pozostało mi nic innego niż czekanie na jego ruch.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    

Powrót do góry Go down
 
Wejście na wulkan Torrelis
Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: