KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście na wulkan Torrelis

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 6:43 pm

Tym razem nie zabłądziła, nie pomyliła dróg, nie skręciła w złą stronę, nie przyszła tu spotkać się z nikim znajomym, nie przyszła tu na przymus, a przywędrowała sama od siebie. Stawiała odważnie kroki jednakże cały czas czuwała nad sytuacją. Była pewna, że spotka porywacza bądź po prostu seryjnego morderce. Generalnie dwie opcje są raczej rzeczywiste, ponieważ jak mniema są to stada SKZ. poprawka na pewno jest to stado SKZ, a dlaczego? Już z daleka wypatrzyła karego ogiera na tle znajomego wulkanu. Ruszyła wolnym galopem do nieznajomego, galopowała wokół niego, zostawiając sporą odległość między nimi. Żeby ją złapać, musiałby do niej podejść, gdyż lina nie jest, aż tak długa. Wtedy klacz ponownie by się oddaliła co chwila wierzgając. Gdyby jednak okazało się, iż ogier soi bez ruchu i zacząłby po prostu zwykłą rozmowę na luzie Amina po prostu by się zatrzymała.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 7:03 pm

Spokojnie i niespiesznie jadłem sobie smakowicie wyglądającą kępkę trawy, gdy nagle… nagle usłyszałem tętent galopu. Panicznie podniosłem łeb zastanawiając się, kto biegnie w moją stronę ale… ale to była tylko klacz. Piękna siwa arabka… i to do tego z rują, którą po chwili wyczułem. Uśmiechnąłem się do niej szeroko, czekając tylko, aż się do mnie zbliży. Ale ta… ta zaczęła biegać dookoła mnie, nie podchodząc na dystans, z którego mogłem zarzucić na nią sznury. Niech to! Co z nią było nie tak? Co ona wyprawiała?! Co ona kombinowała?! Zrobiłem krok w jej stronę… ale ta odskoczyła, wierzgając. Silna, zwinna, szybka. A do tego zniewalająco piękna. Byłem zachwycony.
- Hej – zagadałem – Co Cię tu sprowadza? – próbowałem zagadać, starając się zbliżyć chociaż odrobinę do niej. I jeszcze trochę. I jeszcze. Byle tylko podejść na zasięg rzutu sznurem. Wbiłem w nią spojrzenie, upajałem się jej wyglądem.
Powrót do góry Go down
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 7:32 pm

Widziała jak nieznajomy próbuje do niej podejść pomimo, iż ta za każdy jego krokiem się oddała. Tym razem jednak widziała, jak kary fryz bierze tą drugą, najbardziej skuteczną opcję. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, czuła, że ta ''relacja'' będzie niezwykle ciekawa. Zagadnął do niej, próbując przybliżyć się do białej. Lecz ta, z anielskim uśmiechem obdarzała ogiera, cofając się do tyłu bez żadnego strachu czu wątpliwości.
-Witaj- również okazała tą kulturę, witając się z karusem- Chęć zwiedzania nowych terenów.
No, a ty? Taki silny o niemałej urodzie oczywiście, wędrujesz i patrolujesz? Raczej powinieneś mieć sługów, aby ofiary Ci przynosili-
próbowała opanować sytuacje, lekką gadką.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 7:43 pm

Próbowałem podejść do pięknej nieznajomej, ale ta jak na złość wciąż się cofała. Zaczynało mnie to coraz mocniej irytować, bo dobrze wiedziałem, że nie mam żadnych szans dogonić szybkiej i zwinnej arabki. Musiałem więc… podejść ją inaczej. A więc zagadałem do niej.
- Chęć zwiedzenia nowych terenów? To jeśli chcesz, mogę Cię po nich oprowadzić – szybko podchwyciłem temat, mając nadzieję, że ta naiwnie na to przystanie. Podniosłem brwi zdziwiony, gdy wspomniała o sile – byłem fryzem, nie należałem do najmocniejszych koni. A „o niemałej urodzie” trochę nie oddawało mojego piękna. Powinna to bardziej ekspresyjnie określić.
- Patroluję? Nie, nie, tylko wędruję. Po co miałbym cokolwiek patrolować? – szybko zaprzeczyłem – Ja tylko… – zawahałem się, jak wyjaśnić moją podróż – Szukam koni, którzy… się zgubili i chcą pozwiedzać tereny naszego stada – próbowałem ją lekko oszukać, próbując podejść jeszcze krok i jeszcze jeden  w jej stronę. Zbliżałem się do niej? Czy za każdym razem cofała się, uniemożliwiając mi zbliżenie się do niej? W jednym miała rację – słudzy by mi się przydali. Ale o tym wolałem w tej chwili nie wspominać.
Powrót do góry Go down
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 8:15 pm

-Dotąd sama sobie świetnie radziłam, ale nie zaszkodzi dobrego przewodnika.-odpowiedziała wiedząc na co się szykuje. Była PEWNA, że nieznajomy wykorzysta daną sytuacje do swoich niecnych czynów.
Zaśmiała się nie głośno.
-Nie jest trudno cokolwiek zauważyć... Ale przypuszczam, że jednak mogłam się mylić-odpowiedziała. Postanowiła grać taką samą grą jak owy karus, zabawna sytuacja. Razem robią siebie w balona, a Armina oczywiście sporo ryzykuje. Biała oczywiście spostrzegawcza, próbuje złapać w sieci fryza - piękną i potężną rasę. Nie dzieli ich duża różnica wzrostu, można powiedzieć, że praktycznie tej różnicy nie ma. Ale Armina mimo to, iż ma do czynienia z silniejszym od niej samej ogierem, i tak próbuje ją schwytać. Nie linami, jak to robią seryjni Karsinowscy Mordercy, ale słowami. On raczej też próbuje zachęcić ją do siebie. Ruszyła kłusem z wysoko uniesioną głową jak i ogonem, otaczając nieznajomego z każdych stron. W końcu jednak ruszyła ze stępa do karusa od tyłu, próbując ''przylegnąć'' do jego boku. Czyli- jeżeli karus zrobi krok w lewo, ona również zrobi ten krok, nadal będąc po prostu przyklejoną od jego prawej strony.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 8:24 pm

Słowa klaczy naprawdę mocno mnie zaskoczyły – na tyle, że chyba ciężko było mi dobrze ukryć zdziwienie. Przyjęła moją propozycję pomocy? Naprawdę dała się nabrać? Nie wiedziała gdzie jesteśmy i w jakim stadzie jestem? Uśmiechnąłem się do niej delikatnie.
- To świetnie – pochwaliłem jej wybór – Tak, zauważenie niektórych rzeczy może nie być zbyt proste – dodałem, chociaż nie całkiem wiedziałem co mówię. Słowa klaczy były ciężkie do zrozumienia tak samo jak moja odpowiedź. Zbyt się skupiałem na zastanawianiu się co zrobić, by skupić się na rozumieniu jej i wypowiadaniu bardziej zrozumiałej odpowiedzi. A może to było podświadome działanie? By klacz zaczęła się zastanawiać o co mi chodzi, zamiast skupiać się na bezpieczeństwie i na tym co robię?

Uśmiechnąłem się widząc, jak nieznajoma klacz się pięknie rusza. Podniesiony w górę ogon wyglądał pięknie i spowodował, że zapach rui był jeszcze lepiej wyczuwalny. Zbliżyła się, dotknęła mnie a ja mimowolnie zadrżałem. Zastanawiałem się co zrobić. Kontynuować tę grę i te zaloty? Podobały mi się. Bardzo. Ale były ryzykowne. Klacz w każdej chwili mogła oprzytomnieć i po prostu rzucić się do ucieczki. Nie mogłem ryzykować! Więc nagle, bez ostrzeżenia, zarzuciłem na szyję klaczy 5 lin, gwałtownie je ściągając, by ją troszkę poddusić.
- Nie przejmuj się, to nic takiego. To… taka tradycja – wyjaśniłem jej – Pójdziesz grzecznie ze mną? – poprosiłem i lekko pociągnąłem ją, próbując ją do siebie przybliżyć, jeśliby odskoczyła.
- To co, idziemy? – spytałem, próbując ją wyprowadzić.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 8:51 pm

Skąd wiedziała, że to nastąpi? Instynkt. Po prostu czuła, że to skończy się tak, a nie inaczej. Kiedy ogier rzeczywiście próbował zarzucić na nią liny, schowała się za jego zadem utrudniając mu zadanie.
- Nie ucieknę Ci-mruknęła do karusa, jakby czytała mu w myślach. -Sama tu przyszłam, po co bym miała uciekać?
Przez chwile, biała miała chęć podążenia za nim do samych lochów, możliwe, że byłoby to ciekawe.
Przejechała chrapami po grzbiecie ogiera, aby upewnić go w tej myśli.
-Dlaczego chcesz mnie złapać?-zapytała wprost, odchodząc mimowolnie od nieznajomego. Jej pysk przejęła kamienna mina.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 8:58 pm

Spróbowałem zarzucić liny na klacz, ale ta złośliwie odskoczyła za mój zad, ustawiając się pod takim kątem, że obwiązanie jej sznurami było trudnym zadaniem. Owszem, mogłem się obrócić… ale zwinna i szybka klacz mogłaby również mnie okrążać, uniemożliwiając mi to, co sobie zaplanowałem. Niech to!
- Nie uciekniesz? Dlaczego byś miała nie próbować ucieczki? – zdziwiłem się. Bo to chyba logiczne, że kobyły uciekają, chcąc odzyskać wolność i niezależność. A przede wszystkim próbując uniknąć pokrycia i zaźrebienia. A ona? Nie próbowała uciekać? I serio się mnie pytała, dlaczego chcę ją złapać? Miała ruję! Przecież to wszystko wyjaśniało!
- By… by porozmawiać. A liny… liny to tradycja. Takie są zasady – próbowałem ją przekonać, a gdy zaczęła odchodzić, odebrałem to za ucieczkę… i ponowiłem próbę zarzucenia sznurów na jej szyję. Udało mi się tym razem? Czy znowu ich uniknęła? Jeśli trafiłem to szarpnąłem za nie i ponowiłem próbę poprowadzenia jej w stronę lochów.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 9:19 pm

-ponieważ przyszłam tu i nie będę odchodzić z twojego powodu. Nie jestem tchórzem i nikt w tej sytuacji nie będzie mi rozkazywać- wytłumaczyła, grzebiąc kopytek w ziemi. Armina była arabem, nie mogła zrobić jednego skoku w bok przez jakiegoś porywacza, którego można owinąć wokół palca słodkimi słówkami. Nie mogła pokazać słabości, nawet gdy rzeczywiście była na straconej pozycji. Kilka lin zawieszono na jej delikatnej szyi przy tym szarpiąc za nie dość mocno.
Więc Położyła się na ziemi, spoglądając słodko na ogiera.
- Jeżeli ściągniesz ze mnie liny, pójde za tobą sama od siebie. Mógłbyś chwalić się innym, że poskromiłeś klacz. Oczywiście prawda zostanie między nami- puściła mu oczko, wstając powoli na nogi.- Pamiętaj, że w naszym stadzie nie ma miejsca na perfidne kłamstwo
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 9:40 pm

Jej odpowiedź mnie kolejny raz zaskoczyła.
- Nie będziesz odchodzić? Ale… ale wiesz, że to nasze tereny i przychodzenie tutaj nie jest uważane za najbezpieczniejsze? – próbowałem jej wyjaśnić idiotyzm jej postępowania. Bo przyszła w obce i niebezpieczne miejsce i zapewniała, że nigdzie się nie ruszy? Serio nie mogłem jej zrozumieć. Ale najważniejsze, że miałem ją na linii. I była moja. Szarpnąłem za nie, próbując ją wyprowadzić, a ona się… położyła. Słysząc jej propozycję, zawahałem się.
- Pójdziesz ze mną sama? A dlaczego… dlaczego miałbym Ci wierzyć? – spytałem zaskoczony, nie rozumiejąc jej postępowania. Bo naprawdę chciała być porwana? Nie wiedziała, jak to się może skończyć? – No nie wiem, czy to jest dobry pomysł – spytałem z wahaniem. Mogłem ją siłą ciągnąć do lochów. Mogłem ją powalić i ciasno związać. A mogłem… jej zaufać, ale logika mówiła, że to ryzykowne, że to kompletna głupota.
- Ale… ale nie chcesz mnie oszukać? – upewniłem się… po czym ciężko westchnąłem i zdjąłem sznury, wciąż jednak trzymając je w pogotowiu. Jeśli próbowała uciec czy odskoczyć, to znowu je starałem się na nią narzucić.
- Klacze przodem – stwierdziłem szarmancko, a jeśli ruszyła, to szedłem tuż za nią.

z/t?
Powrót do góry Go down
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Wrz 05, 2017 9:51 pm

- właściwie to wszystko robi strach- boimy się, więc teren robi się niebezpieczny- odpowiedziała, wzdychając głośno. Jak miałaby mu to wytłumaczyć? "Wiesz, jestem klaczą, która nie może okazać słabości - ze słabości innych, można się tylko wyśmiewać. I wiesz, wcześniej nie miałam żadnych szans, lepiej było Cię omotać moimi słowami, ponieważ JA nie mogłabym byc prowadzona na linach, co za absurd i wstyd"
- A dlaczego nie miałbyś zaryzykować? Jest ryzyko, jest zabawa.- mruknęła, ziewając głęboko. Nie miała ochoty nigdzie iść. To, że miala w planie podążanie sama od siebie do lochów to inna sprawa. Nie mogła pokazać się z linami przy innych, kolejny absurd pełen wstydu. Mogłaby teraz uciec... Ale po co? Jeżeli jej się nie uda to zwiąże ją linami, a wtedy ktoś mógłby ją zobaczyć.
- Dlaczego miałabym? To kompletny wstyd podążać z takim ustrojstwem na szyi. Jestem arabem, nie mogę sobie na to pozwolić.-odpowiedziała, widząc jak ogier ściąga z białej liny, prosząc, aby poszła pierwsza. Bez słowa, ruszyła w danym kierunku.

Z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Wrz 23, 2017 7:57 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Wrz 24, 2017 1:15 pm

Przyszła nie po to żeby zwiedzać. Nie tym razem. Chciała znaleźć starą znajomą. Bardzo starą znajomą. Poza tym miała do pogadania z Dhirenem.
Nie zastała ich więc, a zobaczyła tylko Fryza, który już dawno powinien siedzieć gdzieś w czyichś lochach. Nie, on teraz patrolował. Teraz klacz nie mogła się zamartwiać nim, a dalej szukać tego, co chcę. Spojrzała na Fryza. Widać, spokojnie jadł sobie trawę. Lui postanowiła go obejść. Odeszła od niego nawet nie starając się być cicho. Dobrze wiedziała, że jest od niego szybsza.
Nie powinna mu przeszkadzać w jedzeniu, prawda? Zaczęła iść w bok mając nadzieje, że ten nie zwróci na nią większej uwagi. W razie czego mogła zawsze uciekać i się bronić.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Wrz 25, 2017 7:16 pm

Jadłem sobie trawę… bo cóż, byłem fryzem, a my fryzy lubiliśmy dużo jeść. Nie przepuściliśmy żadnej kępie trawy, żadnemu kłosowi zboża, żadnej klaczy. W końcu ceniliśmy wszelkie przyjemności. I pewnie bym sobie tak jadł dalej, gdybym w pewnej chwili nie wyczuł… charakterystycznych zapachu. Podniosłem łeb, rozglądając się na boki i dojrzałem… swoją starą znajomą. Luizjana? Cóż, za niespodzianka. Uśmiechnąłem się szeroko. W sumie… w sumie nie miałem ochoty na zabawę z nią. Po wielu spotkaniach wiedziałem, że ciężko sobie z nią poradzić. Ale gdybym ją tak… podrzucił komuś. Ostatnio od jednego ogiera dostałem prezent – może pora się zrewanżować? Zacząłem więc powoli iść za klaczą, skradając się możliwie cicho, po czym nagle skoczyłem w jej stronę, próbując w nią wpaść i w miarę możliwości ją powalić na ziemię. Udało mi się? Jeśli tak, to sprawnie związałem jej linami przednie nogi, by nie mogła wstać i pysk, by nie mogła gryźć. Jeśli jednak dała radę uskoczyć, to w takiej sytuacji zarzuciłem sznury na jej szyję, obwiązując przy okazji pysk, by nie była w stanie uciec. Czyżbym znalazł ciekawy prezent dla znajomego?
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Czw Wrz 28, 2017 9:34 pm

Ukradkiem patrzyła w stronę ogiera. Miała zamiar jak najbardziej go uniknąć. To nie był żart. Nie przyszła po to, by siedzieć w lochach, tylko po to, by załatwić kilka ważnych spraw. Na prawdę myślał, że Luiza tak szybko odpuści? Widząc jak ten zaczyna się czaić rzuciła się cwałem przed siebie. Wiedziała bowiem, że Fryz nie lubi biegać. Przecież znała go na tyle "dobrze", by wiedzieć, że bieganie źle wpływało na jego grzywę, a mając przewagę w szybkości czuła się pewnie i miała wręcz zaplanowane , że ucieknie, a jeśli nie to będzie mogła być dumna ze swojej beznadziejności.
Ogier próbował na nią zarzucać liny? Nie ma szans, przyśpieszała tak, że nie powinna żadna jej nawet dotknąć.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pią Wrz 29, 2017 6:24 pm

Rzuciłem się na dobrze sobie znaną klacz z linami a ona… ona złośliwie uciekła. Niech to! Wiedziałem, że jest szybka, silna i zwinna… i właśnie dlatego była uznawana za jeden z lepszych prezentów. Trudna do złapania, uparta, nieustępliwa. Czy można było znaleźć coś lepszego, aby dać znajomemu ogierowi? Chyba nie. I jeśli spodziewałem się, że ją nagle zaskoczę i schwytam, to srodze się zawiodłem. Nie dałem rady. Złośliwie mi zwiała. Niech to! Jednak… jednak nie miałem zamiaru odpuszczać. Skoro gdzieś tam poszła, to może będzie wracać tą samą drogą. A może gdzieś zrobi sobie jakiś odpoczynek i popas? A może nawet się zdrzemnie? Liczyłem, że szczęście mi dopisze. Ruszyłem za nią, jej śladem, mając nadzieję, że ją jeszcze spotkam. Bo może się zabłądzi lub zgubi? A ja ją dorwę. Kroczyłem więc ścieżką, po jej śladach, mając nadzieję przy każdym zakręcie, że za nim ją zobaczę.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Wrz 30, 2017 11:20 am

Widząc, że znalazła się daleko od ogiera przeszła do stępa. Nie powinien jej prędko dogonić chyba, że nagle zachcę mu się cwału. Rozejrzała się po czym ruszyła kłusem. Miała zamiar stąd iść. Nie potrzebowała tego Karego na głowie. Wystarczyły jej emocje przy omijaniu go. Jak dobrze było wiedzieć, że już dawno po wszystkim i że może już iść dokąd chcę. Jeszcze trochę przyspieszyła tak na wszelki wypadek i zniknęła... Po prostu odeszła.

z/t http://karsin.ativiforum.com/t337p75-krater-na-szczycie#27715 Jestem tutaj
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Wrz 30, 2017 10:42 pm

Szedłem dalej, idąc po śladach klaczy. Niestety wyglądało na to, że ta się nie zatrzymała na odpoczynek, tylko ruszyła dalej. Myślała, że się poddam i odpuszczę? Niedoczekanie! Ruszyłem za nią, kierując się śladami jej kopyt. Musiałem! Musiałem ją dorwać! Byłby z niej… naprawdę świetny prezent!

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 9:35 pm

Ponownie wybrałem się w okolicę wejścia na jeden z wulkanów znajdujących się na terenie mojego stada. Dobre miejsce na patrol... byle oczywiście nie trzeba się było wspinać w górę, bo to by było męczące, a wiadomo, że zmęczenie źle wpływa na grzywę. Dlatego też wolałem zatrzymać się na dole i uważnie rozglądać się na boki. Tak było łatwiej i przyjemniej. Widząc jakąś smacznie wyglądającą kępę trawy niespiesznie podszedłem do niej i zacząłem ją powoli spożywać.
Powrót do góry Go down
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:01 pm

Czarna jak smoła klacz postanowiła wybrać się w te okolice.
Nie wiedziała jeszcze o tutejszym podziale na na stada, o hierarchii i tym podobnych bzdetach. Zresztą, nawet gdyby wiedziała, niewiele by ją to obeszło. I tyle.
Zamyśliła się nieco, w tylko sobie znanych rozważaniach i całkiem straciła kontakt z rzeczywistością, nie zważając nawet na to, że wkroczyła w strefę wszechobecnego zapachu wulkanicznego pyłu i siarki, które zresztą nie były jej zbyt znajome.
Wyraz pyska jak zwykle miała całkowicie pusty, choć w jej oczach tym razem czaił się błysk... jakby myślała nad czymś z jej przeszłości. Można było dostrzec niemal melancholię...
Nagle do jej nozdrzy dotarł nowy zapach.
Spojrzała z niesmakiem na znajdującego się kilka metrów od niej fryza.
Machnęła ostentacyjnie ogonem, zastrzygła uchem, otaksowała nieznajomego wzrokiem i stanowczo się odwróciła, mając w zamiarze oddalenie się.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:10 pm

Spokojnie pożywiałem się jakąś kępką trawki rosnącej na uboczu ścieżki… gdy nagle kątem oka… coś dostrzegłem. Jakiś ruch – bo w końcu ruch jest dla konia znacznie łatwiejszy do zauważenia. W pierwszej chwili byłem pewien, że to atak jakiegoś drapieżnika, któremu udało się zakraść dość blisko mnie. Nagłym gestem podniosłem szyję, przygotowując się do ucieczki… ale niepotrzebnie. Gdy wyimaginowany napastnik okazał się być… całkiem urodziwą klaczą, mogłem odetchnąć z ulgą. Uśmiechnąłem się, spodziewając się, że zagada… ale ta odwróciła się, mając zamiar się oddalić? Na to nie mogłem pozwolić! Doskoczyłem do niej, próbując zarzucić na nią sznury, o ile mi tego nie uniemożliwiła.
- Ej! Gdzie idziesz?! Pójdziesz ze mną! – oznajmiłem jej, próbując ją szarpnięciem za liny przybliżyć do siebie i delikatnie poddusić, aby nawet nie próbowała utrudniać. Ale czy udało mi się tak łatwo ją spacyfikować?
Powrót do góry Go down
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:20 pm

Morion ze spokojem oddalała się, gdy nagle... Nieznajomy podbiegł do niej. Już miała przewracać oczami, gdy karus zarzucił na nią liny.
Zamrugała.
Spojrzała na niego z wyraźnym niesmakiem.
- Co ty robisz? - Spytała sucho. - Zdejmij natychmiast te sznurki.
Piorunowała go wzrokiem. W zwykle spokojnej klaczy zaczynał pojawiać się nietypowy dla niej gniew. Jak on śmiał w ogóle do niej się zbliżyć?
Machnęła ze zniecierpliwieniem ogonem, gdy wtem ten ją do siebie przyciągnął. Stuliła uszy i spróbowała go ugryźć w szyję.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:27 pm

Podbiegłem do klaczy, bez większych problemów zarzucając na nią liny. Miałem ją!
- Co robię? Łapię Cię! – odpowiedziałem jej – To jest mój teren! Naruszyłaś go… to teraz jesteś moja! – oznajmiłem jej triumfalnie – I nie, nie zamierzam zdejmować z Ciebie lin! – parsknąłem rozbawiony, nie przejmując się tym, że mnie piorunuje wzrokiem. Szarpnąłem ją za sznury… i kwiknąłem z bólu, gdy mnie użarła w szyję. No, tego się nie spodziewałem – tak mocno mnie zaskoczyła, że nie zdążyłem zareagować.
- Ej! To boli! Spokój! Przestań! – zarżałem na nią głośno, kolejnymi sznurami starając się jakoś obwiązać jej pysk, by mnie znowu nie użarła – Pójdziesz za mną! – rozkazałem jej, próbując ją ciągnąć w stronę lochów. Ale czy ta poszła grzecznie za mną?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:36 pm

Morion z kpiną patrzyła na fryza.
- Nie bądź śmieszny. To ty przestań.
Kiedy on starał się związać jej pysk, ta zaczęła kłapać zębami i wymachiwać głową.
Rzuciła mu wściekłe spojrzenie.
- To przestaje być zabawne. - Wycedziła przez zaciśnięte żeby. Tupnęła tylną nogą. - Puść mnie. - Powtórzyła ze stanowczością, lecz ten zaczął ją ciągnąć. Niedoczekanie! Zaparła się, gotowa na ewentualny atak.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Paź 21, 2017 10:52 pm

Położyłem uszy po sobie, gdy klacz ośmieliła mi się sprzeciwić. Ja? Ja mam przestać? Chyba przesadziła!
- To ty wlazłaś na moje tereny, ty jesteś winna! Uspokój się! I ponieś karę! – parsknąłem z irytacją, starając się jej związać pysk, ale zbyt mocno nim kłapała, by było to możliwe. Kwiknąłem z bólu, gdy zawadziła mnie zębami czy tam trafiła łbem z powodu zbyt silnego machania nim.
- Nie, nie puszczę! Idziemy! – wydarłem się na nią, nie przejmując się tupaniem nogą. Już bardziej irytowało mnie to jej zapieranie się. Była wyższa… więc przeciągnięcie jej nie było takie łatwe. Zmieniłem taktykę i zamiast ciągnąć stałym naciskiem, próbowałem szarpać za sznury nagłymi, gwałtownymi pociągnięciami. A później znowu wróciłem do stałego nacisku szukając jakiegoś sposobu, by ją zmusić do zaprzestania utrudniania, pogodzenia się ze swoim losem i pójścia za mną.

z/t?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    

Powrót do góry Go down
 
Wejście na wulkan Torrelis
Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: