KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście na wulkan Torrelis

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Gru 19, 2015 7:36 pm

Z jednej strony podnóża wulkanów jest wejście na wulkan Torrelis. To jest usypana z kamyczków ścieżka, która kończy się tam gdzie wejście na wulkan staje się strome. Po bokach jest małe pole. Tutaj często zjawiają się drapieżniki, ale można spotkać tu nawet sarny, które na widok konia się nie boją, więc jeśli zaczną uciekać oznacza to że jest w pobliżu niebezpieczeństwo.
Powrót do góry Go down
Meshrum
Amator
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pią Sty 15, 2016 9:09 pm

Meshrum przyszedł na ścieżkę. Chciał wejść na wulkan Torrelis, ponieważ chciał zobaczyć, jaki jest w środku. Właśnie miał wejść wyżej, gdy zza drzewa wyskoczył ryś. Rzucił się od razu na Meshrum'a i ugryzł do w zad. Kucyk podskoczył, na widok drapieżnika, lecz zaczął walczyć. Kopnął rysia w pysk, tym samym, przewracając go na ziemię na ułamek sekundy. Nie daj się! - krzyczał do siebie w myślach kucyk. Ryś, wstał, i rozwścieczony skoczył na ogierka. Ten był na to przygotowany, i gdy ryś leciał on wybił bzda, tym samym kopiąc go mocno w brzuch. Ryś ułożył się pod drzewem, lecz zaraz wstał. Był trochę słaby, jednak nie chciał stracić łatwej ofiary, która nie okazała się tak łatwa. Ryś rzucił się na niego, i ugryzł go boleśnie w brzuch. Meshrum wściekły, skoczył całym ciężarem na rysia. Ten powalił się na ziemię, pod kopytkami kuca. Mały, ugryzł go w szyję, i z całej siły skoczył na głowę rysia, tym samym usypiając go na zawsze. Wziął skórę rysia, lecz tego nie opiszę, to zbyt makabryczne. Ciało rysia wrzucił do wulkanu, a sam spojrzał na siebie. Miał rany na brzuchu i na zadzie. Najgorzej bolała rana na brzuchu, jednak malec nie zwracał na to uwagi. Dumnie odszedł ze skórą rysia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Sty 17, 2016 5:15 pm

Luizjana przyszła tu gdyż usłyszała walkę, tyle że, gdy już dotarła, zobaczyła krew, a żadnej żywej istoty tu nie było.
Halo! Zawołała klacz i położyła się na trawie koło wulkanu.
Halo!! Krzykneła więc jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:13 pm

// zakładam że nikogo tu nie ma

Talia przykłusowała tu w fatalnym nastroju. Myślała o swoich ostatnich przeżyciach, dość nie wesołych.
Klacz wiedziała że to tereny SKZ bo dopiero co wyszła z lochów.
Jeszcze raz mnie ktoś porwie to stane się taką pesymistką... - pomyślała i usiadła starając się o tym nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:22 pm

Przyszłam tutaj zmęczona. Wyglądałam jak trup. Zresztą nie ma się co dziwic, przecież w każdym momencie takim trupem mogłam zostać. Zobaczyłąm klacz apollosa. Ucieszyłam się, że w obliczu śmierci mogę kogos poznać. Wyglądała na miłą klacz. Podeszłam do niej i przywitałam się po czym opowiedziałam coś o sobie. Hej. Jestem Renesmee. Jestem rasy Cob Irlandzki.
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:32 pm

Witaj...Renesmee... ładne imie.Jestem Talia jak widzisz ja jestem rasy apallosa. Należę do Stada Magicznego Szeptu. - przywitała się z nową znajomą a smutek z niej uleciał. Normalnie to Talia nie powiedziała by o sobie nic, ale ta klacz wzbudziła w niej sympatię.
Czy nic ci nie jest? Bo wyglądasz... Nie najlepiej... - powiedziała ze wspułczuciem i troską do Renesmee.
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:37 pm

Dziękuję. Twoje imię też jest niczego sobie. Mam pięć lat i należę do tego stada, to znaczy do Stada Krwawej zemsty. Powiedziałam i zaczęłam mocno kaszleć. Po chwili kaszel ustał, ale ja cały czas byłam w złym stanie. Powiedzieć jej, czy nie? Zastanawiałam się. Powiem jej. Oj jest. i to dużo. Wyglądam jak trup. Wiesz..nie ma się co dziwić bo w każdym momencie mogę takim trupem zostać.
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:44 pm

Ja mam trzy lata, jestem na Karsin od miesiąca i paru dni, dopiero wyszłam z lochów bo Meshrum mnie porwał. - dopełniła swoje dane osobowe.
O jezu!!! Ca co ci jest?! - klacz aż krzyknęła gdy Renesmee powiedziała jej że może w karzdej chwili umrzeć.
A moge ci jakoś pomóc? - zapytała z troską.
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:50 pm

To młoda jesteś. Ja na Karsin jestem...yyy...szczerze to nie pamiętam. Zająkałam się lekko. Byłam tu dłużej niż ona, ale ile dokładnie to nie wiedziałam. Chciałam się uśmiechnąć, ale z moją marną strukturą nie wyglądało to jak uśmiech. Co? Mam raka. Pomóc? Ty mi? Raczej w to wątpię. Bo medykiem nie jesteś. Prawda? Zapytałam. A z reszta raka nie da się wyleczyć...
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 5:56 pm

Och!!! Oczywiście że się da!.. - krzyknęła i popatrzyła sie na Renesmee jak na wariatkę lub kogoś kto spadł z kosmosu.
Nie, nie jestem medykiem, lecz władczyni mojego stada - Maciejka zna pewną klacz która jest medykiem nazywa sie ona Reta. - wyjaśniła, mając nadzieję że uda się ocalić Renesmee.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 09, 2016 6:38 pm

//mogę się wcisnąć?

Luiza przybiegła wolnym galopem.Zobaczyła w oddali dwie klacze.
Jedna była chyba ranna.Podeszła do nich i przywitała się zachrypniętym i cichym głosem.
Witajcie...Co się stało?zapytała przy okazji.Talia jak tu się znalazłaś?Zadała drugie pytanie zza niepokojeniem
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Kwi 10, 2016 9:15 pm

// Po pierwsze: tak Liza oczywiście wciskaj się jeśli chcesz. Po drugie: ponieważ Renia nie odpisuje to pisze teraz ja. Po trzecie: Liza, Renia nie jest ranna ale chora na raka... Wink

Klacz natury ( moja ksywka ) odwróciła głowę i spojrzała na nowo przybyłą, po chwili zdała sobie sprawę że jest to Luizjana. Tal, ucieszyła się bardzo.
Luiza! Witaj, nie nic się nie stało - w tej chwili Talia pomyślała że to nie ładnie kłamać.
A jednak no wiesz... coś się stało... niezbyt wesołego. Ja bo... - klacz zaczęła się jąkać, jednak po chwili wykrztusiła: Meshrum mnie porwał... No i źrebaka będę miała...
Dla Talii był to duży krok że się przyznała, ale chciała porozmawiać z Lizą o innym temacie.
Luizjano, czy będziemy walczyć z SKZ? - ale potem ugryzła się w język, przecież Renesmee jest ze SKZ, przeklinała się Tal w duchu. ( A właśnie czy możemy uznać że Renia śpi? Bo ja chce Luizą pogadać a potem sie zapomni i w ogóle. Prosze.)
To jak? Bo jak poznałam jak to jest to chce się zemścić. - kontynuowała ( jeśli Renia śpi to głośno mówiłam, a jeśli nie to po cichu tak że słyszała to tylko Luiza ). Talia przypominając sobie że stoi przed władczynią, pokłoniła się mimo że władczyni SLS przy ich ostatnim spotkaniu powiedziała że klacz nie musi się jej kłaniać.
Co nowego u ciebie? Mam nadzieję że wszystko dobrze. U mnie jak słyszysz nie wesoło. - rzekła próbując się uśmiechnąć, ale wyszedł jej tylko grymas tylko w połowie przypominający uśmiech. Nad ich głowami przeleciały dwa orły bijące sie, klacz natury pomyślała że kiedyś może być tak samo ze stadami Magisznego Szeptu, Lodowatych Serc przeciwko Stadu Krwawej Zemsty. Oj... zapomniałam o Renesmee już to naprawiam.
Talia spojrzała na ( śpiącą czy tam stojącą ) Renie, klacz nie chiała z nią walczyć bo zdąrzyła ją polubić.
O ile w ogóle będzie w stanie... - pomyślała ze smutkiem. Tal wolała już walczyć z Renią niż żeby odeszła z tego świata.W tym miejscu nie było wiele trawy, jednak te nie wielkie kępki wyrastające z pod ziemi wyglądały bardzo smakowicie, więc klacz wzięła się do jedzenia. Czekając na rozwój wypadków.


Ostatnio zmieniony przez Talia dnia Nie Kwi 10, 2016 9:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Nie Kwi 10, 2016 9:28 pm

Po chwili przyszła tutaj kara klacz. Uśmiechnęłam się jak trup i rzekłam. Witam, witam. Jestem Renesmee. Yyy... Zawahałam się, czy jej powiedzieć. Jestem chora. To straszne, ale niech każdy o tym wie. Na raka. Dodałam. Stałam przesłuchując się rozmowie. Nie było dla mnie, jakaś nowością, że nikt nie lubi SKZ. No cóż. Wiecie. Macie prawo walczyć z SKZ i nie sprzeciwiam się temu. Opowiedziałam uśmiechnięta jak trupek. I tak pewnie do walki nie dożyję. Dodałam.
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Kwi 11, 2016 8:50 pm

// Spoko dobrze że się nie gniewasz, ale pamiętaj że dalszej części rozmowy nie słyszałaś. Wink

Tal, popatrzyła na Reneamee i Luizjane, była ciekawa co o sobie sądzą. Bo jak by na to nie patrzyć to się bardzo od siebie różniły.
Są jak dwa słońca każda z nich inna ale i taka sama. No.. ale przecież dwa słońca nie będą świecić na jednym niebie równocześnie. ( Jak to poetycko zabrzmiało Razz ) - pomyślała z zadumą. Klacz natury była bardzo zła na Lize, bo ona tylko się przedstawiła i zamilkła, a Talia musiała sama prowadzić rozmowę.
A wracając do twojej choroby to pójdź może kiedyś do Czarodzieja on ci coś doradzi, sama go nie znam ale ty chyba tak... - dodała uśmiechając się lekko. Talia nie czuła się dobrze na terenach SKZ ponieważ nie było tu wiele roślin, prawie w cale a ona to przecież klacz natury, a przynajmniej tak ją nazywali. Oj... jeszcze mało mówiłam a dużo myślałam więc już to naprawiam...
Renee czy ty masz rodzine? Wiesz pytam tak z czystej ciekawości... A czy możesz mi opowiedzieć swoją historie? Ja moją opowiem potem. - obiecała i uśmiechnęła się ( matko to już chyba moja tradycja...)
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Kwi 11, 2016 9:53 pm

Aaa...Nie wiedziałam ,że konie chorują na raka ale spoko.Rzekła i uśmichnęła się.
Od kiedy konie chorują na raka?Pomyślała i zrobiła dziwną minę.
Luiza też miała swoją taką ksywkę.
W dawnych czasach mówiono na nią księżycowa klaczka z resztą jeśli czytaliście KP to to wiecie.
Uśmiechnęła się tylko..
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 12, 2016 12:47 pm

// Liza tak czytałam twoją KP. Też nie wiedziałam że konie chorują na raka Wink . Uśmiechnie to moja tradycja, więc będę to robiła często, ale nie myślcie że jestem dziwna... Wink

Tal, uśmiechnęła się ( xd ) i zdała sobie sprawę że Luizjana na reszcie się odezwała. Jednak mówiła nie stety bardzo mało, klacz postanowiła że w takim razie ona będzie mówiła dużo.
No wiec moja historia brzmi tak:
Urodziłam się w dość dużym stadzie, jednak moich rodziców nie pamiętam, wychowali mnie moi przybrani rodzice. Kiedy skończyłam rok " rodzice " powiedzieli mi że mam poszukać sobie partnera, dla mnie było to za wcześnie bo przecież byłam właściwie jeszcze źrebakiem. Jednak chcąc lub nie, musiałam wyruszyć w poszukiwaniu partnera. Wyruszyłam i wędrowałam przez gory lasy morza, kiedyś wpadłam do wielkiej nory i tam... A zresztą nie chcę o tym mówić.
-  przerwała i zamyśliła się, oraz się uśmiechnęła ( xD ) smutno.
Tam zmarł mój przyjaciel.. Ponieważ nie znalazłam sobię partnera, to nie pozwolono mi wrócić do stada. Od tej chwili podróżowałam i poznawałam wiele koni, jednak nie zdradzałam mojego imienia, z początku mowili na mnie po prostu " Nieznajoma " ale z czasem z powodu czarnego bluszczu na nodze, nazywali mnie " Klacz natury ". Pewnego dnia zasnęłam a obudziłam się już na Karsin. - zakończyła.


Ostatnio zmieniony przez Talia dnia Sro Kwi 13, 2016 11:10 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Kwi 12, 2016 1:32 pm

Fajną miałaś historię...Może teraz ja odpowiem coś o sobie.Rozciągnęła się tak jak zawsze i zaczęła
Dawno,dawno temu.Tak dawno że świat nie pamięta,gdy w księżycowej dolinie królowała magia..Żyła sobie młoda klacz,której sierść lśniła niczym gwiazdy na niebie i której serce było czyste jak światło księżyca.Zwała się Luizjana.Żyła w zgodzie z naturą i słyneła z niespotykanej dobroci i odwagi.Pamiętnej księżycowej nocy otrzymała niezwykły dar.Dzięki któremu mogła zapanować nad magią otaczającą jej świat.Księżycowe perły.Od tamtej chwili była znana jako księżycowa klaczka.Na skraju doliny od wieków żyły w zgodzie ze sobą dwa stada.Piękna i szlachetna księżycowa klaczka była córką głowy stada Niezwykłej Gwiazdy i miała wyjść za mąż za pewnego ogiera który zwał się Ametyst.W dniu ślubu jej ojciec podarował panu młodemu czarnego lwa,który miał bronić ich stado od intruzów.Ametyst podarował swej ukochanej złotą podkowę na dowód miłości i poświęcenia.Tego dnia Luizjana postanowiła pokazać obydwu stadom magiczne perły.Według legendy perły mają moc dzięki której mogą spełniać życzenia.Zarówno dobre jak i złe.Księżycowa klacz wierzyła że każdy koń jest dobry,ale perły obudziły rządze w sercach koni i roznieciły między nimi wielką nienawiść.-Te perły wręczono mojej córce.Moje stado zostało wybrane.Te perły zostaną w tym stadzie na zawsze.Mówił ojciec klaczy.-Zostań ze mną mój dom będzie twoim domem a ja stanę się twą rodziną.Mówił narzeczony.-Mów prawdę!Krzyczał ojciec.-Te perły nie należą do koni tylko do matki natury.Powiedziała klaczka.
Oddaj je!Krzyczeli.Zdradzona przez tych których najbardziej kochała użyła mocy pereł i rzuciła klątwe na wszystkich.
-Nieszczęśni.Wzgardziliście wielkim darem natury i musicie za to zapłacić.Matka natura domaga się zemsty i rzuca klontwe na tę doline.Pewnego dnia klacz o czystym sercu stanie między wami i jeśli nikt jej nie wysłucha a pięciotysięczna pełnia wyłoni się z tego morza cała dolina zostanie zalana i zapomniana na zawsze.Tego dnia księżycowe perły zniknęły a Liza odeszła od stada.Nie mogła uwierzyć co się stało.Wędrowała tak przez jakiś miesiąc aż natknęła się na pewną wyspę zwaną Karsin.Więc postanowiła w niej zostać.

No i tyle.Skończyła.
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 16, 2016 9:37 am

Moja historia? Yyy...nie pamiętam jej dokładnie, ale skoro chcecie to sobie ją przypomnę. Rzekłam i pomyślałam nad historią po czym zaczęłam opowiadać. A więc...Urodziłam się jako pierwsze dziecko swojej matki, która była przywódcą jej dzikiego stada. Od źrebaka słuchałam że moim ojcem był bóg wojny. Kiedyś byłam z tego dumna, dziś już w to nie wierzę. Od małego uczyłam się, by w przyszłości przejąć obowiązki mojej matki. Wszystko było by dobrze, gdyby na nasze terytorium nie weszli biali ludzie, którzy wyłapywali po kolei członków mojej dużej rodziny. Pewnego dnia moja matka stanęła w obronie dwóch źrebaków. Ludzie zabili ją na miejscu, by ochraniać swoich. Przerażona uciekałam, lecz nie w tym kierunku, W którym powinnam. Biali złapali mnie, obwiązali sznurami i próbowali zmusić do posłuszeństwa. Wyczerpana głodem pozwoliłam rozplątać się z sznurów. Lecz gdy tylko się to stało, uciekłam. Pomimo tego, że nie miałam sił, udało się mi dobiec do gęstwiny. Tam ukryta pod krzewami nabierałam sił. Gdy tułałam się po świecie spotykała dużo różnych ludzi. Mściłam się na nich, za krzywdy otrzymane w dzieciństwie. Dzięki temu nauczyłam się walczyć i nabrałam siły oraz prędkości. Pewnego dnia trafiłam na nieznaną mi wyspę i tam postanowiłam zamieszkać. Zakończyłam i przypomniało mi się o rodzienie. A właściwie pytaniu o rodzinę. Tak mam partnera Shreddera i syna Lukasa.
Powrót do góry Go down
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 16, 2016 10:36 am

Piękne macie historie, ja mam tylko moją córkę Rosse. (I partnera Machito'a ale to już zdarzyło się później, więc w sumie po co to mówię? XD)-powiedziała bo nie zamierzała ukrywać prawdy, no bo po co?
Zaczęło się robić trochę nudno bo Talia nie wiedziała co powiedzieć, właściwie wszystkie tematy do rozmowy zostały wyczerpane. Talia opowiedziała już im swoją historię, zadała pytania - i na nie odpowiedała, o czym ma jeszcze z nimi porozmawiać?
Userka Talii ma bez wene...
Pomocy!!! Sad


Ostatnio zmieniony przez Talia dnia Sob Kwi 30, 2016 10:18 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Sob Kwi 16, 2016 10:44 am

Luiza uśmiechnęła się tylko lekko i zobaczyła ,że zaczyna się robić ciemno.
Ja mam partnera Randaya i córkę Alfę oraz dwóch synów Griddixa i Waqaxa.
Spojrzała na Talię i po chwili na Renesmee.
Myślę ,że ja już muszę iść.Wy chyba też.Zaczyna się robić ciemno a poza tym z terenów SLS idzie tu chłód.Powiedziała i wolnym lecz nie za wolnym kłusem pobiegła w Stronę tylko jej znaną.
Z.t
Powrót do góry Go down
Renesmee
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Wto Maj 03, 2016 12:03 am

Wysłucham klaczy, ale zrobiło mi się żal Lukasa. Ojciec nie kochał go, ani mnie. Zostaliśmy sami. Miałam zamiar zmienić stado i zapytałam się Talii. Tal zmieniam stado. Do jakiego mogła bym dołączyć. Miałam nadzieję, że zaproponuje mi jakieś fajne stado z którego zna członków i władcę. Uśmiechnęłam się lekko i znużona postanowiłam odejść do zamku. Pomachała kopytem i już mnie nie było.

//[z/t]
Powrót do góry Go down
Stella
Szaman
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Sie 08, 2016 5:13 pm

Stella szła sobie spokojnie stępem, wspominając Zeusa. Tak się zamyśliła, że nie zauważyła, że znów weszła na tereny SKZ. W końcu się rozejrzała. Spostrzegła, że jest na wejściu na wulkan...
O-o. Spłoszyła się nieco, gdy się skapnęła że jest na terenach SKZ. Ale w sumie przecież co tam... Ten czarny czub pewnie jest u fryzjera, a inne panienki pewnie siedzą w jakichś burdelach. No, przynajmniej Stell podejrzewała, że się tu one znajdują. Rozejrzała się. W sumie nie wiedziała nawet po co tu przyszła. Ani urodzajnie, ani bezpiecznie... Choć o to akurat w chwili obecnej się nie martwiła.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Sie 08, 2016 5:18 pm

Przemierzałem tereny stada, idąc z miejsca, gdzie rosła dobra trawa na takie, gdzie płynęła smaczna woda. Rozmyślałem o tym, co zrobię, jak już się najem i napiję. W końcu zdecydowałem, że przyjdzie akurat pora na pielęgnację grzywy. W końcu rano poświęciłem temu tylko godzinę, więc dobrze byłoby się na tym więcej skupić popołudniu. A może by tak zastosować jakąś nową odżywkę? Albo swój szampon, który wygrałem - ten z aloesem? Tak, to byłby chyba dobry pomysł.

Tak sobie szedłem rozmyślając, gdy nagle... gdy nagle poczułem znajomych zapach. Świeży. Zmrużyłem oczy, położyłem uszy po sobie. Ona... ona gdzieś tu była! Natychmiast ruszyłem śladami, by po kilkudziesięciu metrach ją dostrzec. Natychmiast podbiegłem do znajomej klaczy, narzucając jej cztery liny na szyję.
- Mam Cię! - krzyknąłem triumfalnie. szarpnięciem ją podduszając i przyciągając bliżej siebie.
- Pójdziesz ze mną! - oznajmiłem jej.
Powrót do góry Go down
Stella
Szaman
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Sie 08, 2016 5:54 pm

Stella nagle poczuła na szyi cztery liny. Jedną zdążyła ściągnąć, ale pozostałymi jej oprawca zdołał ją poddusić. I gdy go ujrzała, spojrzała mu nienawistnie w oczy.
To ty. Wycedziła przez zęby. Widząc, że nie ma już szans na defensywę, postanowiła zrobić ofensywę. A jak ofensywa wygląda u klaczy czystej krwi arabskiej? Stanowczo klapnęła zadem na ziemię, zapierając się o nią nogami i jasno dając Espilcowi do zrozumienia, że nigdzie nie pójdzie. Zamiast jednak opierać się jego słowom, uśmiechnęła się złośliwie i rzekła:
Dawno się nie widzieliśmy, wałaszku. Zmierzyła go spojrzeniem. Najwyraźniej był to baaardzo długi czas, skoro już zdążyły ci wyrosnąć pojedyncze siwe włoski w grzywie. Powiedziała.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    Pon Sie 08, 2016 6:06 pm

Widząc jej pełny wściekłości wzrok odruchowo się cofnąłem, obawiając się przez moment ataku... w końcu byłem bardzo odważnym ogierem ale tylko wtedy, gdy nikt mnie nie atakował. Skoro jednak ta po prostu usiadła zadem na ziemię uśmiechnąłem się złośliwie. Nie miała zamiaru mnie atakować.
- Tak, ja? A kogo się spodziewałaś? - warknąłem na nią. Ciągnąć ją? Poprzednio to nie zdało rezultatu. W trakcie ostatniego spotkania musiałem ją ciasno związać i jakoś zatargać. Więc i teraz chyba trzeba było zrobić to samo - uznałem.
- Dawno? A co? Tęskniłaś? - prychnąłem.
- Siwe włosy? - przerażony zawahałem się na moment, po czym uspokoiłem się - Nie, nie - nie dam się drugi raz nabrać. - zarżałem. Już jedna klacz mnie tak próbowała oszukać. Długo wtedy szukałem ale w końcu zrozumiałem, że to był złośliwy i okrutny żart. Teraz prawdopodobnie również.
- Nie chcesz iść? Twój wybór! - krzyknąłem, po czym rzuciłem się na nią, próbując naprzeć na nią z boku by ją całkowicie przewrócić, co nie powinno być za trudne w jej obecnej pozycji. A jeśli mi się udało, to przygniotłem ją własnym ciężarem i linami spróbowałem jej ciasno związać najpierw przednie nogi, następnie zadnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście na wulkan Torrelis    

Powrót do góry Go down
 
Wejście na wulkan Torrelis
Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów-
Skocz do: