KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zamarznięte jeziorko

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Wto Mar 14, 2017 6:23 pm

Patrzyłam na ogiera z podziwem. Mądrze mówił. Faktycznie wielu z nas ocenia książkę po okładce ignorując to co jest w środku. Jego samego ciężko ocenić, jest jak przygodówka z mnóstwem zwrotów akcji. Jego uwaga co do nazwy mojego stada nieco mnie rozbawiła.
-Jakby się tak przyjżeć mojemu stadu faktycznie widać, iż nazwa to jedno, a charakter to drugie. Chociaż nie mogę zaprzeczyć, mamy kilka koni, które wprost powalają na kolana swoim zimnem.-zaśmiałam się-Czasami jednak to nie my decydujemy gdzie należymy.-spojrzałam na niego nostalgicznym wzrokiem.-Urodziłam się w Lodowatych Sercach i jako przyszła królowa muszę już na zawsze do tego stada należeć.
Postąpiłam krok cu niemu.
-Co do walki o władzę. Ty raczej nie zamierzasz być do końca życia być na samym dole, jako zwykły sługą.-powiedziałam patrząc karemu nienachalnie w oczy.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Wto Mar 14, 2017 7:25 pm

- Raczej nie, ale na to przyjdzie czas.-zaśmiał się pod nosem.- Sam nie zdobędę władzy, więc o czym tu mówić-początkowo próbował zbliżyć się do klaczy na tyle, aby ta go w jakiś sposób pokochała. Wtedy miałby szanse zostać wreszcie kimś, więcej. Teraz raczej o tym nie myśli, choć warto czasem spróbować. Zależt co mu przyszłość pokaże, w końcu sam sobie jej nie ustawi. Rozmowa zrobiła się dość luźna i w pewnym sensie przyjemna. - Zamierzasz rządzić przez całe życie sama?- zapytał, gdy zrobiła krok ku niemu. On również postąpił krok do klaczy, a odległość między nimi mimowolnie się zmniejszyła. Lecz teraz byli blisko, ale nie przesadnie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Wto Mar 14, 2017 8:20 pm

Kiedy Real się zbliżył nie było już tego nieprzyjemnego uczucia co wcześniej. Nie odsuwałam się. Jego pytanie, zważywszy na to jakie początkowo miał zamiary wobec mnie, było nieco dziwne. Jednak w końcu to ja zaczęłam rozmowę i dlaczego miałabym nie odpowiedzieć?
-Rządzić samotnie. To brzmi nieco smutno...-zaśmiałam się-...niby cała władza jest dla ciebie, lecz co z tego kiedy nie masz z kim dzielić swojego szczęścia. Poza tym muszę mieć potomka by przejął po mnie władzę.-skwitowałam. Rozejrzałam się dookoła, biel śniegu zakuła mnie w oczy. Spokojnie,cicho, i pomyśleć, że przed chwilą i grożono. Teraz wydaje się to być zwyczajna abstrakcyjną myślą, wybrykiem wyobraźni nigdy nie mającym miejsca w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Sro Mar 15, 2017 2:37 pm

Wszystko brzmiało naprawdę kuszącą... Dlaczego, więc nie zacząć? Później może być już za późno.
- Masz już swojego 'towarzysza'?-zapytał, przybierając obojętną w tej sprawie postawę. Oblizał z lekka chrapy, robiąc przy tym ewidentnie 'przystojną' postawę. Stali pod drzewem, które było pozbawione wszelkich liści. Poczuł jak spada na niego coś ostrego, ale jednak lekkiego, więc większej krzywdy nie poniesie. Okazało się, że na jego zad spadła niewielka gałązka z ostrymi końcami. Nie zareagował jakimiś większymi emocjami typu: Zaskoczenie, przestraszenie czy zdezorientowanie. Po prostu sięgnął chrapami do części ciała na, której znajdowała się gałązka. Strzepnął ją szybkim ruchem po czym spojrzał po ponownie na towarzyszkę, gdy badyl opadł swobodnie na ziemię.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Sro Mar 15, 2017 5:15 pm

Spojrzałam na niego spokojnie. Kiedy już odrzucił na bok gałązkę popatrzył na mnie. Towarzysz. Zawsze wyobrażałam sobie siebie i źrebaka samych, ewentualnie w otoczeniu najbliższych albo służby.
-Nie, jeszcze nikogo takiego nie znalazłam.-westchnęłam-Jest to bardzo ciężki wybór, mam z nim spędzić większość życia. Musi to być ktoś, kto będzie potrafił obronić mnie i potomstwo. Koń oddany całemu stadu, godny zaufania.-spojrzałam mu w oczy, uśmiechając się niewyraźnie.
Jestem młoda nie mam nawet trzech lat, ale moje losy są już praktycznie przesądzone, to czasami bywa dołujące. Machnęłam lekko łbem by poprawić grzywkę wpadającą mi do oczu. Wyciągnęłam tylna nogę mocno do tyłu rozciągając się.
-Może masz ochotę się przejść przez chwilę?-zaproponowałam-Krajobraz nie będzie jakiś bardzo różnorodny, ale zawsze coś.-dodałam z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Czw Mar 16, 2017 9:47 pm

Pokiwał głową. Poczuł, źe jej słowa całe go usztywniają od zewnąrz i nie potrafi zareagować. Trudne jest mu przybranie jakiegoś odczucia, więc mine ma obojętną a wzrok pusty wklejony wiecznie w klacz. Nie wiedział co powiedzieć. Z jednej strony liczył, że sprawa potoczy się inaczej. Pierwszy raz poczuł bolesne ukłucie w sercu, że jednak nikogo nie znalazła. W pewnej chwili ogarnął się, robiąc kapryśną i zimną minę. Powrócił do swojego dawnego stanu, który mie wyglądał za miło. W jego oczach tańczyły iskierki wściekłości, lecz po chwili ucichły.
- Jasne, czemu by nie.-odpowiedział. Nie czekając na klacz, odwrócił się od nieh idąc jako pierwszy, wiedząc jednak, że ta go dogoni. Dlaczego poczuł się urażony przez jedno słowo? Wcześniej się tym nie przejmował.
Stanął jednak czekając na klacz, posyłając jej dość sztuszny uśmiech. Na, więcej nie było go stać.
- Cieszysz się, że będziesz kimś, niż tylko zwykłym koniem?-zapytał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Czw Mar 16, 2017 11:55 pm

Ech...znowu przybrał taką postawę. Westchnęłam, mentalnie przewracając oczyma. Cóż normalka, przynajmniej wiem, że wszystko z nim w porządku. Dość szybko przyzwyczaiłam się do humorków "księcia", więc nie martwią mnie one tak jak na początku, uważam je wręcz za dowód zdrowia mojego towarzysza. Ważne, iż zgodził się na spacer. Tak jak się tego spodziewałam ruszył pierwszy. Mój dżentelmen.skomentowałam. Kilka kroków kłusa wystarczyło bym go dogoniła, zwłaszcza, że się zatrzymał na chwilę. Na jego sztuczny uśmiech odpowiedziałam swoim prawdziwym.
-Nie jest do dla mnie jakiś specjalny powód do szczęścia.-rzekłam-To raczej zwykła praca, masz mnóstwo przywilejów i jeszcze więcej obowiązków. Nie masz dni wolnych, cały czas wszyscy mają wobec ciebie oczekiwania.-podsumowałam.-Jednak nie zrezygnuję z tego. Sam wiesz, pragnienie posiadania ogromnych terenów, władzy nad innymi jest niesamowite.-szłam sprężystym stępem, na równi z ogierem, raz na jakiś czas machając radośnie ogonem.-Ale teraz coś za coś. Ja odpowiadałam na twoje pytania, więc ty odpowiesz na moje.-oznajmiłam ze sztucznym uśmiechem, przekręcając trochę głowę na bok.-Jak sądzę rodziny nie masz, miłości też pewnie nie szukasz? Moje pytanie więc brzmi: sam zadecydowałeś odciąć się od wszelakich uczuć?-zafascynowała mnie ta niezwykła część osobowości Stone'a niby ma uczucia, ale chyba tylko negatywne, jak to możliwe, iż ktoś praktycznie usunął pozytywne emocje. Patrząc na niego i próbując ukryć dziką ciekawość wyczekiwałam odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Mar 17, 2017 2:35 pm

- Miłość nie istnieje-odpowiedział zimnawym tonem. Nie chciał wracać do przeszłości, była dość trudna i krępująca. Real był koniem "idealnym", więc dlaczego w jego życiu spotkały go takie rzeczy?
- Moi rodzice traktowali mnie jak czarną owce w stadzie. Byłem nikim... Rodzeństwo mnie odrzuciło po przez wygląd, który był od odrażający. Wcieliłem się w swojego ojca, który zostawił nas, ponieważ nas nie kochał. Był kary, tak jak ja, a moje rodzeństwo jasne. To przez moich rodziców nie wierzę w miłość, to zwykłe słowa rzucane na wiatr.-wyjaśnił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Mar 17, 2017 7:07 pm

Wywnioskowałam, że rozmowy o przeszłości są raczej ciężką materią dla mego zmiennego towarzysza. Chciałabym wiedzieć o nim więcej, jednakże nie mam zamiaru naciskać. Może jest typem konia, który najpierw musi mocno zaufać komuś by zdradzić jakieś szczegóły, a może ogier już nigdy się na nikogo nie otworzy. Mimo jego wybuchowego charakteru życzę mu jak najlepiej.
"Miłość nie istnieje" Te słowa zabrzmiały w mojej głowie niczym krzyk w głębi długiego korytarza. Patrzyłam kątem oka na karego, nie wyrażał żadnych emocji, wyczuwało się jednak niemiły chłód. On naprawdę nigdy nie zaznał prawdziwej, bezwarunkowej miłości. Zamyśliłam się smutna, w ułamku sekundy podniosłam jednak łeb i spojrzałam na niego. Przejechałam wzrokiem po jego ciele, od ogona, aż po uszy.
-Jestem pewna, iż teraz pękliby z zazdrości, widząc jaki jesteś piękny.-rzekłam odważnie. Uwielbiam prawić komplementy, zwłaszcza, gdy są zgodne z prawdą.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Mar 17, 2017 7:55 pm

Nastawił jedno ucho ku towarzyszce. Był ewidentnie zszkodowany jej komplementem, co racja zdarzyło jej się wprawić go o zakłopotanie w tej sprawie. Częściej to on prawił innym komplementy. Wlepił w nią swoje czarnawe, połyskujące iskierkami oczy. Posłał jej blady, ale szczery uśmiech co mu się dość rzadko zdarzało.
- Twierdzisz, że jestem piękny?-zapytał na dany mu komplement.
Czuł, że znowy zaczyna się ponowna gra, końcowe agresje i bijatyczki? Nie mogę, nie, nie, nie stwierdziło jego serce. Poczuł ciepło, które pierwszy raz mu się ukazało. Było to dość przyjemne, ale nie wiedział o czym to świadczy. Te uczucie jest mu nieznane. Przeniósł wzrok na biąłą ścieżkę, którą zmierzali dość w większej ciszy. Ciężko mu było na sercu, gdy wcześniej próbował w jakiś sposób wykorzystać klacz Choć mam na nią szczerą ochotę
- Brak mi serca, nic mi po urodzie...-wyszeptał, bardziej so siebie, niż do klaczy. Lecz teraz odwrócił łeb w jej stronę idąc dalej powolnym stępem.- Moją słabością jest przeszłość-mrunął. Nie wiedząc dlaczego to powiedział. To był sposób na pokonanie Real'a...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Mar 17, 2017 10:59 pm

Jego zdziwienie wielce mnie zaskoczyło, jednak nie pokazałam tego po sobie. Sądziłam, iż słyszy on komplementy bardzo często, nie będzie to dla niego nowość. Skinęłam głową na potwierdzenie tego, co właśnie powiedziałam. Jego uśmiech sprawił, że krew zaczęłam mi krążyć szybciej w żyłach. Starałam się nie podchodzić zbyt blisko, by nie wywołać kolejnej awantury. Nie chciałam okazywać mu litości, ponieważ sama wiem, że jest to irytujące. Nie patrzyłam na drogę, pozwoliłam by ogier decydował o tym, gdzie idziemy.
-Współczuję ci.-popatrzyłam mu w oczy-Życie bez nikogo na kim można polegać, bez osoby która cię nie opuści. Ja zawsze miałam bliskich, więc nawet ciężko mi wyobrazić sobie co czujesz teraz i czułeś gdy byłeś młodszy.-odwróciłam się od niego spoglądając na ścieżkę. Wyczułam z lekka przygnębiającą atmosferę. Instynktownie zbliżyłam się do ogiera i w marszu, delikatnie przejechałam łbem po jego łopatce i szyi. Nie miało to żadnych złych podtekstów, zwykłe przytulenie i nawiązanie kontaktu fizycznego w celu okazania wsparcia towarzyszowi.
-Nie mów, że nie masz serca.-powiedziałam cicho-Gdybyś go nie miał, to byś nie żył.- zażartowałam ze śmiechem.-Po prostu twoje potrzebuje trochę więcej czasu by zaufać innym.-szepnęłam patrząc spokojnie na karego.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Sob Mar 18, 2017 10:05 pm

- Przyzwyczaiłem się-mruknął.  Gdy do niego podeszła, jego oczy rozświetlały radość, co wydawało mu się z lekka dziwne. Zwykłe pocieszające dotknięcie chrap klaczy w jego łopatkę, spowodowały duże dreszcze, które przeszły przez jego ciało. Podczas gdy dotknęła jego szyi, uśmiechnął się szarmanco, lekko wplatając chrapy w jej grzywę. Każdy jej dotyk sprawiał mu przyjemność, której nie mógł opanować. W celu podziękowania za tak skromne pocieszenie, przejechał swoim nosem po szyi. Powoli ciągnął małe kółeczka, zakańczając swoją czynność. Oderwał się, aby wyprostować swoją sylwetkę.Lubie jak mnie dotykasz

Lubię jak jesteś przy mnie

Lubię jak jesteś przy mnie blisko

Zostać blisko ze mną na zawsze...
Czekaj, co?

Poczuł, jakby na każdym kroku głupiał. Zachowywał się inaczej, niż przy jednorazowych klaczach.

- Ufam innym, to oni nie umieją zaufać mi. To mnie najbardziej boli. Uważają mnie za egoistę i tyle.- prychnał, stając na środku ścieżki. Jego wzrok przebiegł w bok, gdzie zauważył drobną zaśnieżoną polankę. Potraktował ją obojętnie wracając ponownie do klaczy.
Ogrzej moje serce z lodu, proszę.

- Taki jestem i taki będę, nic mnie już nie zmieni...

Prócz Ciebie...

Co się ze mną dzieję?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Nie Mar 19, 2017 12:54 am

Prawdziwym nieszczęściem jest, gdy ktoś przyzwyczaił się do swojego złego losu. Mimo, że przytulenie go było nagłym impulsem, nie żałowałam tego. Trochę się zlękłam kiedy Real dotknął mojej grzywy, sądziłam, iż znów za nią szarpnie. Nie, nie zrobi tego. Szybko się uspokoiłam czując jego delikatny dotyk na szyi, zupełnie inny niż poprzednio. Przyjemne ciepło rozeszło się po całym moim ciele, chicho chłonęłam każdą chwilę spędzoną w towarzystwie ogiera. Nie dbam o to, czy robi on takie rzeczy każdej napotkanej klaczy, w tej chwili liczymy się tylko my. Jednak myśl, iż po mnie może być ktoś jeszcze, zakuła mnie lekko we wrażliwe serce.
-Cóż, każdy, nie ważne jak święty by nie był, jest czasem egoistą.-oznajmiłam spokojnie, stwierdzając fakt.-Często wady, które widzimy u innych są również naszymi wadami.
Zatrzymawszy się, tak jak to zrobił Stone, podążyłam za jego wzrokiem i dostrzegłam małą polankę, przywołującą wiele miłych wspomnień. Z powrotem popatrzyłam na niego. Po jego wypowiedzi, zastanowiłam się, a następnie prostując się tak, jak na przyszłą władczynię przystało, z powagą lecz subtelnością powiedziałam.
-Ja ci ufam Real.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Nie Mar 19, 2017 8:48 am

Rozszerzył gwałtownie oczy, wpatrując się w osłupieniu na towarzyszkę. Nie wydał z siebie żadnego dźwięku, a on nie przybrał żadnych emocji. Oczy miał puste. Znów skrywał się pod swoją skorupę, omijając każde uczucie, które go napotkało. Jednakże coś pękło w jego sercu, coś co było przyjemnym uczuciem. Wciągnął gwałtownie powietrze, wyprostowując się, lecz wzrok nadal był utkwiony w jeden cel.
- Jesteś pierwsza-posłał jej szczery uśmiech, odgarniając gruby warkocz ze swojego łba, poprzez lekki ruch głową w bok.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Nie Mar 19, 2017 7:57 pm

Mimo, iż zareagował dość sztywno, byłam pewna, że sprawiło mu to przyjemność. Jego niesamowity uśmiech tylko to potwierdził. Nie wiedziałam co powiedzieć, bo i co tu mówić. Niektórych rzeczy nie należy komentować, by nie straciły swojej magii. Skinęłam więc tylko głową i odwzajemniłam uśmiech. Spokojnym krokiem ruszyłam przed siebie, kontynuując nasz spacer w stronę niewielkiego lasku składającego się z parunastu nagich drzewek, z wieloma cienkimi gałązkami. Poczekałam, aż ogier się ze mną nie zrówna, jeśli do mnie dołączył szłam przy nim, bliżej niż wcześniej. Byłam rozluźniona i spokojna, nogi unosiłam bardzo nisko, brodząc w puszystym śniegu. Wzięłam głęboki wdech pozwalając by zimne powietrze wleciało mi do płuc. Drobinki śniegu osadzały się na mojej sierści, grzywie. Uwielbiam zimno...Jednak czasami ciepło jest równie przyjemne. Spojrzałam dyskretnie na ogiera. Wraz z powiedzeniem "Ufam ci" zniknęła cała niechęć do niego i wszystkie obawy, że wyrządzi mi krzywdę.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Mar 24, 2017 8:28 pm

Nogi same go prowadziły, on nie musiał decydować. Panowała między nimi cisza, zwykła cisza, która była miła. Nie miała negatywnych stron. Wiatr owiał jego lekkiego warkocza. Pomiatał nim jak zabawkę, tworząc nad jego głową zacne koła. Zignorował to, tak jak wszystko czym się zajmował i mu przeszkadzało. Jedynie na co zwrócił uwagę, to towarzyszkę obok niego, która trwała w martwej ciszy. Więc on sam musiał jakoś zadziałać, choć nie było to trudne, ponieważ o co miał zapytać? Hej śliczna, jak Cię zwą? te słowa ma już przerobione na pamięč, ale jeżeli w grę wchodzi dalsza konwersacja wszystko ucicha. Jego agresja, jego humorki i wszystko inne. Staje się spokojny i opanowany. Zadziwiające.
- Więc.. Dziękuję, że mi ufasz to miłe, choć znamy się ledwie godzinę-powiedział bez grama emocji. Był skupiony na przejrzystym niebie, na którym małe obłoczki sunęły bezzwładnie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Nie Mar 26, 2017 11:36 pm

Gdy mówił patrzyłam na niego ukradkiem.
-Nah... Czasami czas nie ma nic do rzeczy.-powiedziałam odrobinę filozofując.-Niekiedy od pierwszego spotkania wiesz, że ktoś jest godny zaufania.-dodałam.
O tyle, o ile ogier skupiał się na niebie, ja wolałam patrzeć pod nogi, lub przed siebie. Dlatego też zauważyłam niewielki konar leżący na ścieżce, zgrabnie nad nim przechodząc.
-Kocham śnieg.-zaczęłam losowy temat-To chyba przeznaczenie, że urodziłam się w stadzie, którego większość ziem jest skuta lodem.-odwróciłam głowę, z uśmiechem, w stronę Reala-A ty? Wolisz śnieg czy raczej cieplejsze klimaty?-zagadnęłam. Może dowiem się o nim więcej.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Czw Kwi 27, 2017 3:19 pm

// przepraszam za tak długi brak odpisów. Miałam problem rodzinny.

- Zdecydowanie ciepłe klimaty, ale bez przesady.-posłał jej ciepły, lecz szczery uśmiech. -
Czasami myślę, jakim muszę być pechowcem, aby urodzić się karego umaszczenia. Niby przyjemnie,
gdy słoneczko przygrzewa, ale nie, gdy spala.


Wydobył z siebie cichy chichot. Z wielkim zainteresowaniem spoglądał na klacz, często zastanawiał się dlaczego darzy ową klacz taką ciekawością, a jednocześnie sympatią, czego nigdy po sobie by się nie spodziewał. Nie był duszą towarzyską, zawsze był uważany za tego poważnego nieinteresującego ogiera w stadzie. Klacz miała w sobie coś, co pchało go, aby poznać ją i jej przeszłość. W połowie tak się stało, dowiedział się paru rzeczy, ale to nie wszystko. Nie pytał o nic, więcej ledwo się znają.

- Zdecydowanie nienawidzę zimna, tym bardziej śniegu. Klei się do wszystkiego co popadanie.- Mówiąc to, sięgnął do nogi, psykiem strącając resztki mokrego śniegu. Wzdrygnął się, gdy zimno otuliło jego zziębnięte wargi. - Byłaś kiedyś na innym terenie, niż ten do którego należysz?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pon Maj 08, 2017 5:56 pm

//Też późno odpisuję, ale dopiero w niedzielę wróciłam.

Jego żywa, przyjazna reakcja w pewnym sensie mnie zaskoczyła, z drugiej strony jednak się takiej spodziewałam. Faktycznie, jakby się przyjrzeć to ogier jest kary z każdej strony. Słońce, zwłaszcza w bezchmurną pogodę, musi być co najmniej uciążliwe. Ja, z powodu jasnej sierści, nie mam takiego problemu, jedyne, co mi przeszkadza to owady, insekty i inne latające pierdoły, wydające irytujące dźwięki oraz boleśnie gryzące w zad. Krótki ogon zapewniał mi... nie, właściwie to nie zapewniał mi ochrony przed drobnymi żyjątkami. Grzywa też nie powalała swoją długością, dlatego jedynym ratunkiem przed gzami, muchami było tarzanie się lub przymusowe włażenie do wody. Zmrużyłam nieco oczy na wspomnienie kąpieli. Pokiwałam głową ze zrozumieniem.
Och... To, co Stone mówił zraniło delikatne serduszko lodowej księżniczki, Alfy. Zaśmiałam się w myślach. I pomyśleć, że niektórzy potrafią się pokłócić o to, że ktoś lubi coś innego. Dziwne.
W pewnym sensie podzielałam zdanie towarzysza co do śniegu. Najgorzej i najniebezpieczniej jest wtedy, gdy woda w proszku przylgnie ci do spodu kopyta, zamarznie jeszcze bardziej i zrobi swoisty, szklisty but. Każda próba ucieczki, czy nawet zwykłej przebieżki może zakończyć się poślizgnięciem i bolesnym upadkiem.
Zastanowiłam się chwilkę.
-Tak, kilka razy, ale wyspa jest ogromna i nie sposób zwiedzić ją całą.-powiedziałam mozolnie.-Poza tym, czasami trzymano mnie zbytnio pod kloszem i wychodzenie z pokoju było mi często utrudniane.-...-No, sama też nie garnęłam się do odkrywania nowych terenów.-dodałam lekko zawstydzona.
Po chwili postanowiłam zmienić temat.
-Reeeaaaalll...!!-wypowiedziałam jego imię głośno, nienaturalnie przeciągając głoski.-Masz ochotę na mały wyścig?-zaproponowałam z dziecięcym uśmiechem. Podskoczyłam sprężyście do góry. Jeśli kary się zgodzi, to zważywszy na moje krótkie nogi, będę wolniejsza. Ale nie spisujmy mnie od razu na straty, wszak "Ostatni będą pierwszymi", czy jakoś tak.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pon Maj 08, 2017 9:09 pm

Zaśmiał się cichutko, po czym odpowiedział.
-Kto ostatni pod tamtym dalszym drzewem.-wskazał wyraźnie  łbem- To wybiera ciekawe wyzwanie dla wygranego?-zapytał czując przyjemną energię w swoich pęcinach.
Nie czekając dłużej na klacz, pociągnął ją za grzywę ruszając rwistym cwałem, a jego idealnie spleciona grzywa powiewała delikatnie na wietrze. Sprawnie omijał przeszkody, typu kłody i inne drzewa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Czw Maj 11, 2017 12:55 am

Podążyłam wzrokiem tam, gdzie wskazał kary. Drzewo, wybrane jako meta w naszym wyścigu, odznaczało się nieco na tle innych. Miało trochę grubszy pień i większe, ale mniej liczne gałęzie niż reszta. Wyglądem przypominało średnioduży dąb.
W wymyślaniu wyzwań jestem słaba, gdy przychodzi czas na tego typu zabawy, modlę się żebym to nie ja została wybrana na pomysłodawcę jakiegoś zadania. Chciałam już zaprzeczyć i zaproponować coś innego, lecz szarpnięcie za grzywę i widok oddalającego się ogiera uświadomiły mi, że właśnie przegrywam. Prędko ogarnęłam się i ruszyłam w pogoń. Obserwowałam jak różnego rodzaju przeszkody są przez niego omijane z dziecinną wprost łatwością. Skuliłam uszy by osłonić je przed wiatrem.
Mój galop może i nie wyglądał tak majestatycznie, dumnie jak cwał Reala, ale był szybki. Jestem dość lekka, dobrze umięśniona i przyzwoicie zwinna więc gnałam przed siebie, wprost na drzewo. Spięłam ciało i płasko przeskoczyłam niewielki dół. Nie ma sensu marnować energii na skakanie wzwyż. Patrzyłam kątem oka na towarzysza. Dobry był, ale czy lepszy niż ja?

/Patrzymy na staty?
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Czw Maj 18, 2017 4:31 pm

//Możemy



Widząc zbliżającą się klacz, od razu wziął się za swój spryt. Mógł już wymienić a Alfą groźne spojrzenie z nutką żartobliwości, ale tego nie zrobił. Wydłużył krok, przez co jednym krokiem był na przodzie. Zajechał jej gwałtownie drogę przy tym wierzgając. Real nie był uczciwy nawet, nie lubiał przegrywać. Tak to było w jego zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Pią Maj 26, 2017 9:42 pm

Pędziłam przed siebie, cały czas, uporczywie patrząc na drzewo. Zupełnie jakbym siłą woli miała je do siebie przybliżyć, oczywiście nie poskutkowało. Nim spostrzegłam, zrównałam się z ogierem. Właśnie miałam zacząć go wyprzedzać, ale ten zagrał nieczysto. Wpadł tuż przede mną i do tego chciał mnie kopnąć... Oburzające!!! Ale co miałam powiedzieć? Czym walczysz od tego giniesz. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Wyciągnęłam szyję do przodu, przyspieszyłam kroku, odskoczyłam nieco na bok i przygotowałam się do ataku. Kłapnęłam zębami, mocno aczkolwiek delikatnie i subtelnie gryząc Reala w zadek. Cwałowałam na przód ponownie zrównując się z nim.
-Ten.....kto...wygra-wydyszałam-wymyśla...zadanie...dla...dla....przegranego.-zarekomendowałam ostrym tonem, który nie był oczywiście zamierzony. Wyszczerzyłam się do ogiera. Jestem szybka, szybsza od niego. Z wytrzymałością może być gorzej, nogi też mam krótkie. Wystarczy jeden mały błąd, a szala zwycięstwa przechyli się na jego stronę.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Wto Lut 13, 2018 1:04 am

// Patrząc po dacie ostatniego postu raczej nie ma tu nikogo? x3

Wszedłem stępem na okolice zamarzniętego jeziorka. Dlaczego akurat wybrałem to miejsce? Nie jestem pewien. Szedłem tam gdzie nogi mnie poniosły. A poniosły mnie tutaj - na tereny gdzie zapewne źrebaki lubią się bawić. Podszedłem jeszcze kilka kroków w stronę jeziorka i spojrzałem w dół. Nie było widać wody, być może cała zamieniła się w lód? Mało prawdopodobne, jednak możliwe. Chciałem już ruszyć do przodu, ale usłyszałem warczenie. Obróciłem się powoli i ujrzałem stojącego przede mną wilka. Białego, pewnie dlatego by wtapiał się w śnieg. Czułem nienawiść do tych zwierząt, tak samo jak do jaguarów i.. ludzi. Przez nich zginęła mi cała rodzina. Położyłem uszy po sobie. Znów spotykam wilka. Tym razem nie pozwolę by coś się stało. Mimo, że nie ma nikogo kogo mógłbym stracić, zobaczysz na co mnie stać i czego jakimś cudem uniknął inny przedstawiciel twojego gatunku. Pierwszy ruch wykonało zwierzę, rzuciło się do mnie biegiem. Czyżby wygnaniec ze stada? Był tu sam i nie umiał atakować. Popamięta swój błąd. Szybko uniknąłem ataku odskakując w bok. Zdezorientowane zwierze stało przez chwilę, dzięki czemu miałem szansę podbiec do niego i go kopnąć. Tak też zrobiłem. Usłyszałem jak zakwiczał, jednak po chwili się opamiętał i znów rzucił się na mnie. Tym razem skoczył, trafiając na mój grzbiet. Zacząłem wierzgać, starając się zrzucić wilka. Jednak ten wbił się pazurami, nie miał zamiaru puścić. A więc wpadłem na pewien pomysł... Rzuciłem się do biegu, po czym gwałtownie stanąłem, by po chwili starać się położyć i z jednego boku przekręcić się na drugi. Jakbym miał się tarzać. Wstałem i obróciłem głowę, jednak zwierze dalej było na mnie. I to żywe. Jednak widać było, że trzymał się na ostatku sił. Chciałem podbiec do drzewa, jednak poczułem, że zwierzę wgryza mi się w kłąb. Zatrzymałem się gwałtownie, bardzo gwałtownie. Zwierze spadło ze mnie, przez moją głowę którą miałem skierowaną w dół. Nie mógł się ruszać, jednak widziałem, że żyje. Więc stanąłem dęba wysoko unosząc nogi, które po chwili mocno wylądowały na ciele zwierzęcia. Oczywiste było, że już nie żyje. Spojrzałem ostatni raz na niego, nie fatygując się, żeby gdzieś go zaciągnąć. Może nikt nie zauważy, jest niedaleko drzewa. Może śnieg go przysypie. Jednak nie zastanawiałem się nad tym i szybko wybiegłem stąd. 

[z/t]
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    Wto Lip 31, 2018 12:32 am

Reta prowadziła Asołe przez Karsin, po raz drugi, tym razem jednak prowadziła go przez mało znane jej tereny SZS. (to nie ja wymyśliłam)
Było widać z daleka górę. Patrz! powiedziała Reta, choć nie chciała stawać, marnować czasu. Może później fo tu przyprowadzę; musimy dojść do terenów SLS, półki nie jest późno. Choć był środek lata, powietrze robiło się coraz chłodniejsze, a kiedy klacz zobaczyła na ziemi pierwsze płatki śniegu, wiedziała że wkracza na tereny SLS. Zwolniła trochę, a kiedy śnieg zaczął jej sięgać do pęcin przeszła do stępu. Odwróciła głowę w stronę Asołe i odetchnęła, pokazując mu chmurę ciepłego powietrza które z siebie wypuściła.
Kopyta Rety zapadały się w śniegu, krok po kroku, mogło się wydawać że chodzi bez celu, ale ona wiedziała gdzie chce dojść. Śnieg był nie ubity, więc bez problemu rozpoznała miejsce, kiedy poczuła że wreszcie ma jakiś stabilny grunt pod nogami. Zatrzymała się. Tak więc…stoimy na jeziorze. uśmiechnęła się do ogierka. Zrobiła jeszcze parę kroków i przekonała się że lód jest silny. Na pewno nas utrzyma.
Chodź, ślizgałeś się już kiedyś na lodzie? zapytała. Jej może się zdarzyło dwa czy trzy razy jak była młoda, ale to było dawno. Możesz spróbować, tylko uważaj. powiedziała i sama zrobiła parę kroków w stronę środka żeby go przekonać, nie spuszczając wzroku z młodego.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zamarznięte jeziorko    

Powrót do góry Go down
 
Zamarznięte jeziorko
Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Księżycowe Jeziorko
» Zamarznięta rzeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Lodowatych Serc :: Terytoria SLS :: Lodowiec Ismiro-
Skocz do: