Karsin

Go down
Estentior
Estentior
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Kwi 07, 2017 4:39 pm
Estio położył się tuż obok Ateny, ale wtedy poczul jak strasznie się trzęsła. Ja... nie wiem, to przeczucie, moje serce i moje nogi zawsze prowadzą do Ciebie. powiedział nieśmiałym głosem. Trzęsiesz się, co Ci jest? zapytał, a w jego głosie było czuć lekkie zdezorientowanie i bezradność. Zauważył też jaka była chuda. Może powinienem przynieść jej coś do jedzenia. niestety, nie było w pobliżu dobrej trawy, tylko parę mokrych źdźbeł, ale chyba lepsze to niż nic, czy nie? Estio wstał, się oddalił po cichu i wrócił po paru minutach. Przyniósł Atenie parę kępek trawy i położył je przed jej chrapami. Powinnaś coś zjeść... powiedział cicho i znów zaczął ją delikatnie głaskać.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Kwi 07, 2017 7:07 pm
Uśmiechnęła się jedyne na jego odpowiedź.-To nic takiego.-Skrzywiła się niemal niezauważalnie.Patrzyła na niego gdy wstał.Myślała ,że chce odejść więc posmutniała,ale ogierek po chwili wrócił z trawą.Atenka spojrzała na niego dziwnym wzrokiem mówiącym "Skąd wiedziałeś?".-Chyba tak....-Cichy głosik próbował przerwać ogierkowi zdanie.-Widziałeś ostatnio gdzieś Mije?-Zapytała się sięgając do trawy niechętnie.
Jeszcze się do niej nie przyzwyczaiła chodź była już duża.Wzięła kąsek lekko się skrzywiła i połknęła...Tak też zrobiła z resztą trawy.-Dziękuję.-Wstała chwiejnie i przytuliła go jak najmocniej nie wahając się przy tym ani troszkę.Była klaczą i uznawała go za najlepszego przyjaciela wolno jej było go przytulić.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Estentior
Estentior
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Kwi 08, 2017 3:07 pm
Estio zauważył dziwne spojrzenie Ateny, ale tylko się uśmiechnął i wzruszył ramionami (o ile konie tak umieją). Potem zaśmiał się cicho, widząc skrzywienie na pysku klaczki. Ja juz się przyzwyczaiłem do trawy, patrz! powiedział, po czym wziął do pyska kępkę trawy. Zaczął ją szybko i nerwowo przeżuwać, aż nagle się zatrzymał, zbladł i wszystko wypluł. No... widzisz... powiedział i się zaśmiał. Chyba nigdy nie polubię tego zielska. Trudno! Jestem źrebakiem i zostanę nim na zawsze. pomyślał. Potem Atena zadała mu pytanie. Miję...? Moja siostra? TĄ Miję? Nie... Ojejku, jak dawno jej nie widziałem! Atena podziękowała ogierkowi, a Estio już chciał coś powiedzieć, kiedy Atena go przytuliła. Zamknął więc buzię i również ją przytulił. Te parę minut trwały jak cała wieczność, w końcu ostatni raz widzieli się miesiąc lub 2 miesiące temu, a każdy dzień przeżyty bez najlepszej przyjaciółki był dla Estia jak zmarnowany.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Kwi 08, 2017 5:54 pm
-Widzę.-Zaśmiała się cicho.Rozbawił ją nieco.-Tak....Tą Miję......-Popatrzyła na niego dziwnym wzrokiem.Chyba na Karsin była jedna Mija.Przytuliła go Bardzo,bardzo mocno!-Chciałeś coś powiedzieć?-Puściła go i otrzepała się.Lekki uśmiech zagościł na jej twarzy.Nogi dalej się trzęsły,ale nie aż tak jak wcześniej.Spojrzała niepewnie na głazy po czym odwróciła wzrok na Estia.-Widziałeś gdzies ostatnią moją mamę?-Zadała pierwsze lepsze pytanie tylko po to by wypełnić ciszę.Nie lubiła jej....Jeszcze raz niewinnie spojrzała na Estetntiora ,a później odeszła od niego parę chwiejnych kroczków.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Estentior
Estentior
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Nie Kwi 09, 2017 7:53 pm
Słysząc śmiech Ateny, Estio uśmiechnął się i puścił jej oczko. Uśmiech Ateny był najpiękniejszym widokiem i najlepszą nagrodą dla Estia. Nie, bardzo dawno. A ty? zapytał, bo tak należało, bo martwił się o siostrę. Ja… nie. Nie ważne. odparł na jej pytanie i powoli puścił ją z uścisku. Na chwilę zastała cisza, ale przerwała ją Atena. Ogierek spojrzał w jej oczy. Nie. Ale nie martw się, jak chcesz to możemy pójść jej poszukać. Możemy też poszukać Mii. Co ty na to? zaproponował. Cały ten czas patrzył w oczy Atenie, dopiero teraz się otrząsnął. Wyprostował się, potrząsnął głową i zrobił stepem kółko dokoła Ateny. To co? Może powinniśmy zejść z tej góry? podszedł do Ateny i stanął obok niej, żeby mogła się o niego oprzeć. Co z tego, że byli tylko albo aż przyjaciółmi, była klaczką i należało ją traktować jak księżniczkę.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Nie Kwi 09, 2017 8:26 pm
Spojrzała na niego.-Ja nie widziałam jej od wtedy kiedy było halloween.-Wzruszyłaby ramionami gdyby umiała.Kiedy zrezygnował z wypowiedzi Atenka zaczęła coś podejrzewać,ale ukryła to porządnie pod maską niewinności i wysłuchała następnej wypowiedzi ogierka.-No....-Zawahała się lekko po czym tylko blado się uśmiechnęła.-Chyba...Chyba masz racje.-Przeszedł ją dreszcz ,a po chwili tylko zrobiła krok w przód.oparła  się o ogierka po czym pociągnęła go stępem do zejścia.gdy tylko zobaczyła dół zachwiała się ,ale mocno naparła na przednie kopytka.Stanęła więc po czym wolno,trzęsąc się zaczęła schodzić.Po chwili puściła ogierka by go nie pociągnąć na dół gdyby się wywracała.Wykrakała.Zsunęły się z pod niej kamyki i upadła -Ał..Boli mnie zad-Zaśmiała się po czym wstała i znów zaczęła iść co chwilkę się uśmiechając do samej siebie i co chwilkę odwracając się czy Esten za nią idzie.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Estentior
Estentior
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Kwi 10, 2017 3:41 pm
Zgodziła się. Atena, oparta o Estia zaczęła schodzić w dół. Ogierek ją podtrzymywał, żeby nie upadła, potem jednak go puściła i… bum! Esten podniósł głowę i kłusem podbiegł do klaczki. Co z tego że było niebezpiecznie, czego się nie robi dla przyjaciół? Wszystko w porządku? zapytał, ale Atena się zaśmiała, więc ogierek odetchnął z ulgą. Potem pomógł jej wstać i zaczął iść za nią, z nosem blisko jej łopatki, więc gdyby miała zacząć spadać, to by ją jakoś złapał. Ej,
Atena!
powiedział Estio i przyspieszył, tak żeby mieć chrapy blisko jej ucha. Wiesz że byliśmy w najwyższym miejscu Karsin? Jak udało nam się tam wejść, to teraz będziemy umieli wejść wszędzie! powiedział podekscytowanym głosem. Szkoda tylko że była mgła, jak nie to pewnie widok byłby piękny. pomyślał rozmarzony. Dopiero wtedy skapnął się że wyprzedził Atenę, więc znów zwolnił, tak żeby znaleźć się z chrapami na jej łopatce.

//musimy napisać do Mii albo do Sinyelle, do kogo wolisz?

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Kwi 10, 2017 5:10 pm
//Sinyelle
Spojrzała tylko na Estentiora z uśmiechem.-Tak,wszystko w jak najlepszym porządku.-Wstała z pomocą ogierka i zaczęła znów schodzić.-Co?!-Wystraszyła się i aż podskoczyła.Myślała,że coś się stało,ale po chwili gdy zobaczyła Estia,że idzie tuż obok tylko odetchnęła głęboko.-Racja!Czyli co?Potem może pozwiedzamy jakieś fajne jaskinie,albo,albo góry ,albo wulkany?-Zaproponowała z podekscytowaniem.
Widząc już koniec zejścia Atena zaczęła galopować.-Chodź Estio!-Zawołała odwracając się do niego na chwilę.Zaczęła powoli hamować i stawiać opór górze ,ale zatrzymała się dopiero kilka metrów od końca zejścia.-Gdzie teraz idziemy?-Zapytała robiąc dziwną minę "chomika" ,którą już widziała gdy wygłupiała się z Grandem.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Reta
Reta
Władca
Tytuły : Admin Główny

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Kwi 10, 2017 6:17 pm
Estio też podskoczył, ale on z podekscytowania. Tak! Półki jesteśmy młodzi, bo potem się zestarzejemy, i... i... i już nic nie będzie takie łatwe. powiedział i trochę posmutniał, ale wtedy Atena wystartowała galopem. Estio też rzucił się pędem przed siebie, a że kształtami zaczął przypominać araba, to biegł z nieco podniesionym ogonem. Zatrzymał się tak nagle, wbijając kopyta w górę, tuż obok Ateny. Spojrzał na nią i wybuchnął śmiechem, widząc jej śmieszną minę. Nie wiem. powiedział, kiedy skończył się śmiać. Może... pójdźmy poszukać Twojej mamy. Pewnie jest na terenach SUŁ albo na niczyich. Chodźmy, na pewno ją znajdziemy! powiedział i zbiegł galopem z góry. Kiedy już był na dole, spojrzał czy była przy nim Atena. Puścił jej oczko, po czym zaczął kłusować w stronę X (w stronę Sinyelle)

[z.t.(?)]
/Zaraz zapytam Karsin czy zgodzi się na fabułkę jako Sinyelle
//kto i gdzie zaczyna?

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Kwi 10, 2017 6:33 pm
Atenka spojrzała na niego z uśmiechem.-Dobry pomysł,dawno jej nie widziałam więc czemu nie!-
Zgodziła się po czym zaczęła kłusować za nim pilnując jego kopytek wgapiając się na nie by się nie zgubić.
Co chwilkę lekko zwalniała by nie wejść mu w zadek ,ale wolała iść za nim nić obok bo w końcu mógł gdzieś skręcić ,a ona jak głupia biegłaby prosto,a to raczej nie wyglądało by normalnie tylko dziwnie.
A no więc biegła tuż za nim patrząc się na tylne kopytka.
z/t
//pw

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Real Stone
Real Stone
Namiestnik

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Maj 31, 2017 10:17 pm
Właściwie to otoczenie jest mu nowe, gdyż nie poświęcał dużo uwagi na to, aby odwiedzać to stado. Od zawsze to miejsce zdawało się być ciche, skryte i tajemnicze, a tutejsze persony po prostu małomówne i przestraszone. Chociaż stwierdzał fakt po tym, jak poznał jedną klacz, więc jego słowa mogą się okazać totalną bzdurą. Każda istota ma inny charakter, chociaż stoją po tej samej stronie. Dziś sobie odpuścił wszelaką dumę w wyglądzie i szedł z obniżoną głową do ziemi. Słońce paliło niemiłosiernie, gdy wspinał się na ostatki szczytu. Jeszcze niemalże kilka kroków i będzie górował nad tymi terenami. Pot spływał z jego ciała, pozostawiając jedynie lśniącą sierść. Spod jego kopyt małe kamyczki zaczęły się nieco zsuwać, a równowaga nie pozwalała mu się czuć bezpiecznie. Poczuł jak coś drapie jego łopatkę, pozostawiając lekkie draśnięcie. Zatrzymał się gwałtownie, obracając lekko łeb w stronę sprawcy. Przekręcił ją nieco, zaskoczony widokiem... Niewinnej brązowej małpki. Taka bezbronna i samotna, w jednej chwili serce Real'a po prostu zmiękło jak nigdy. Szturchnął ją lekko chrapami, a ta posłała mu jedynie kapryśny uśmieszek, mimo to nie wiedział dokładnie co ono oznacza. Jedynie zdziwił się co robi tu ta istota, skoro te tereny głównie nie należą do małp. Pewnie przyszła za nim z dżungli, którą musiał przejść, aby dotrzeć w to miejsce. O dziwo jej nie zauważył, zaskakujące jest to jak była cicho. W pewnej chwili oczy małpy, jak z tego kota w butach zrobiły się małe wyłupiaste, ponadto czerwone i przepełnione nienawiścią. Real jedynie zrobił krok w tył, unosząc wyżej swoją głowę. Nie bał się, czego tu się bać... Może poza odrażającym wyglądem małpy, nie było sensu trząść się jak te wszystkie galarety. Miał właśnie odejść, gdy poczuł wbijające się małe, ostre zęby w jego prawą tylnią nogę syknął, ponownie obracając się w stronę stworzenie. Widok był słodki z innej perspektywy —Mały kulfon przyczepiony do prawej nogi ogiera. Kary prychnął, a następnie zaczął machać notorycznie nogą, na której znajdowała się małpa. Trudno było ją odczepić, lecz w końcu się udało. Małpa zjechała po kamieniach potraktowana dość nieprawidłowo z jego stronu. Nie podejrzewał, że ta zacznie kolejny atak. Podskakując zacnie na czterech nóżkach, skoczyła na jego grzbiet. Przejechała po jego grzbiecie pazurami, robiąc głębokie nacięcia[/b] Z pyska Real'a wydobył się syk. Lecz ruszył leniwym galopem, aby jak najszybciej znaleźć się na szczycie. Małpa znowu okaleczała jego ciało [u] Wbijając pazury w rany, które skundę temu zrobiła [/b] Bolało i to jak...
Kary jednak szybko się nie poddał, więc oddał atak [u] wierzgając mocno, a zwierzę, które siedziało na jego grzbiecie latało jak ludzie na bykach[/b] Niestetu jak to małpa, miała dobrą przyczepność. Więc ogier musiał odsłonić najdelikatniejszą partię swojego ciała—brzuch. W pobliżu nie było żadnej innej potencialnej persony, więc spokojnie [u] Położył się na grzbiecie turlając się w prawo, to w lewo
następnie powstał czując wygraną. Z małpy został jedynie placek. Na koniec kary wziął ostrego kamienia, przecinając gardło ofiarze Polała się spora ilość krwi, lecz Real jedynie zamoczył w niej chrapy, delektując się wygraną. Następnie zszedł z klifu, ruszając w kierunku swojego stada.
Z/t

_________________
Kometa
Kometa

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Mar 08, 2019 8:31 pm
Pod osłoną mgły i zapadających ciemności, poruszała się niezauważenie. Ostrożnie stawiała każdy krok, starannie wybierając podłoże. Czy czuła się zagrożona? Być może. Widok pewnej siebie, przekonanej o swoim bezpieczeństwie Komety występuje nader rzadko. Teraz tym bardziej należało się mieć na baczności. Ten dzień przyniósł ze sobą silne opady deszczu, a mimo nadciągającej wiosny, temperatury w nocy spadają poniżej zera. Chyba nie trzeba tłumaczyć, co dzieje się z kałużami w takich warunkach. Wbrew pozorom, Kometa właśnie w takich okolicznościach najlepiej się odnajduje. Ciężka pogoda daje jej pewną przewagę, gdyż mało kto potrafi radzić sobie z nią w tak doskonały sposób. Całkowita cisza, kopyta głucho uderzały o zmarzniętą ziemię, nie wydając dźwięku. Pytacie, jak? Tego nikt nie wie.
Szmer wiatru w oddali, od bezgłosu aż dzwoni w uszach. Lekki uśmiech zagościł na twarzy niskiej klaczki, która posuwistymi ruchami zbliżała się do szczytu. Powolne, staranne ruch, już prawie dotarła. Pięć metrów, cztery, trzy. Głuchy łoskot uderzającego ciała o zlodowaciałe podłoże i cichy szmer. Sekunda za sekundą, spadała coraz szybciej. Cud. Kamień, jeden jedyny uchronił ją przed rychłą śmiercią. Ból, osłupienie. Leżała, oddychając ciężko. Strużka krwi rozciągająca się od samego szczytu oznacza drogę, jaką przebyła, a raczej przeturlała, w ciągu kilku sekund. Wstała niespiesznie, otrzepując się. Wstyd. Podniosła wzrok. Czy kogoś ujrzała?

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 7854-n12

Pain is real
But so is hope
Mefistofeles
Mefistofeles

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Mar 08, 2019 9:19 pm
Sam zastanawiał się co też go podkusiło, by wspinać się nocą po piekielnie stromych górach. Dawno jednak zrezygnował z analizowania pod kątem racjonalności wszystkich, kierujących jego działaniami pobudek. I tym razem nie zamierzał poświęcać energii na podobne rozważania. W innych okolicznościach pewnie doceniłby piękny widok, jaki z pewnością musiał roztaczać się z tego, wydawałoby się, idealnego punktu obserwacyjnego. Teraz jednak panowała noc, a cały szczyt spowity był gęstą mgłą. Światło padające od, obecnie prawie pełnej, tarczy księżyca pozwalało mu widzieć podłoże pod jego kopytami, jednak widoczność nie przekraczała kilku metrów. Stąpał dość ostrożnie, a mimo to ślizgał się co jakiś czas na zamarzniętych kałużach i pokrytych lodową warstwą skałach. Wycieczka, jaką sobie zorganizował faktycznie nie należała do najbezpieczniejszych - w każdej chwili noga mogłaby mu się omsknąć, tak łatwo mógłby stracić równowagę i runąć w ziejącą przepaść. To właśnie w chwilach, kiedy jesteśmy najbardziej świadomi możliwości śmierci, czujemy się najbardziej żywi, przyszło mu do głowy. W jak najbardziej świadomy sposób napawał się teraz ryzykiem.

Z miejsca, w którym się obecnie znajdował, był już w stanie dostrzec szczyt, wyłaniający się z mlecznobiałej chmury. Na oko dzieliło go od niego jeszcze sto metrów, może trochę mniej. Dokładnie w momencie, w którym zdecydował się ruszyć dalej, gęsta mgła rozrzedziła się i wierzchołek góry w całej okazałości. Właśnie tam, na zboczu ponad nim, dostrzegł najpierw ruch, a potem bardziej wyraźną sylwetkę. Koń, obijając się bezładnie o kamienie wzdłuż ścieżki, spadał w dół zbocza, pozbawiony zupełnie kontroli nad własnym ciałem. Ogier wstrzymał oddech, poruszony nagłym zjawiskiem. Postać pokonała jeszcze kilka metrów, po czym zatrzymała się na jednej z większych, płaskich skał. Mefisto, zaciekawiony, zastrzygł uszami i ruszył w kierunku nieznajomego poszkodowanego. Przez głowę przebiegła mu myśl, że równie dobrze to on mógł stoczyć się ze szczytu w podobny, nieelegancki i z pewnością bolesny sposób. 

Zatrzymał się w odległości kilku metrów od poturbowanego konia. Mógł teraz przyjrzeć się dokładniej. Koń okazał się klaczą - małą i drobną, o jasnobrązowej maści. Gdzieniegdzie jej sierść pozlepiana była krwią, zapewne w skutek właśnie doznanego wypadku. Klacz poruszyła się, a po chwili podniosła o własnych siłach. No, w takim razie, definitywnie żyje, skonstatował w myślach ogier i przestąpił z nogi na nogę. Czy to dobry moment, aby podejść bliżej? 

Postąpił do przodu jeszcze kilka kroków, domyślając się, że nieznajoma zaraz zauważy jego obecność. 
- Hmm, nie spodziewałem się tutaj nikogo zastać o tej porze - odezwał się dość donośnie, aby usłyszała go na pewno, nawet, gdyby była lekko oszołomiona. Nie uznał za konieczne pytać od razu, jak się czuje ani czy wszystko z nią w porządku. Jeśli będzie w stanie odpowiedzieć mu w odpowiednio składny sposób, znaczy, że nie jest z nią tak źle. Zresztą, czy takim pytaniem pomógłby jej w jakikolwiek sposób?
Kometa
Kometa

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Mar 08, 2019 9:45 pm
Można by uznać, że klaczka ma skłonności samobójcze. Ciemność, noc, mgła. Samotność, ona i góra. Niebezpieczeństwo i niepewność, cóż za fatalne warunki. Kto o zdrowych zmysłach pchałby się na sam szczyt? Otóż, zdaje się że nie tylko ona. Czyżby kolejny potencjalny samobójca? Niekoniecznie. W końcu Kom, co prawda zniechęcona i zmarkotniała, jednak nie zamierzała żegnać się z życiem, a uparcie wchodziła na szczyt od kilku dobrych dni. Codziennie, dzień w dzień. Bez celu, można rzec. Czy na pewno? Niezupełnie. Kometa niczego nie robi bez celu. Swoistego rodzaju walka ze strachem i niepewnością, to właśnie działo się w umyśle kasztanowatej od dłuższego czasu. Łatwo nazwać kogoś słabym. Była słaba. Chuderlawa, pozbawiona jakiejkolwiek masy mięśniowej. Ciężko stwierdzić, czy to jeszcze trup, ale trzyma się na nogach. Tak właśnie wyobrażała sobie siebie. Zaniżona samoocena, a jednak ciągła restrykcja i samozaparcie. Dziwne stworzenie, zdecydowanie. Dziwny zlepek kości, sierści i paru włosów. Ot co.
Wstała powoli, ignorując ból. Na co komu rozżalanie się nad sobą? Poboli i przestanie. Bywały gorsze rzeczy na świecie. Podniosła wzrok i z goryczą stwierdziła, że ktoś się jej przygląda. Wolała nie myśleć, jakie doskonałe pierwsze wrażenie właśnie zrobiła. Westchnęła w duchu, oczywiście nie nagłos. Wtedy z pewnością przekreśliłaby swoje szanse bezpowrotnie.
Przyjrzała się widniejącej przed nią postaci. Ogier, wyższy od niej, ale mimo wszystko nie nader wielki. Przystojny, tak... Zmrużyła oczy. Nie widziała go tu wcześniej. Cóż... Wzruszyłaby ramionami, gdyby tylko nie była koniem. Nie spodziewałabym się, że nagle zacznę staczać się z wysokiego zbocza z prędkością sześćdziesięciu na godzinę. Powiedziała sarkastycznie i uśmiechnęła się lekko. Nie chciała wypaść niemiło, ale taką miała naturę. Przekręciła z lekka głowę, obserwując jego reakcję. Obstawiała, że stwierdziwszy, iż jest nieinteresującym wrednym babskiem, zostawi ją na pastwę losu. Cóż, lepiej przyjąć smutne wieści niż pozostawszy w nadziei rozczarować się. To na pewno.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 7854-n12

Pain is real
But so is hope
Mefistofeles
Mefistofeles

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Mar 09, 2019 2:59 pm
Uśmiechnął się lekko połową pyska słysząc ironiczną odpowiedź klaczy. W duchu musiał przyznać, że zrobiła na nim wrażenie - mało kto, po takim, z pewnością bardzo bolesnym upadku, byłby w stanie pozbierać się równie szybko jak ona. Wydawało by się, że w ogóle nie przejęła się ewentualnym uszczerbkiem na swoim zdrowiu. Prędzej wyglądała na złą na siebie, że nie wypadła dość... zgrabnie. A może tylko to sobie uroił, nie siedział przecież klaczy w głowie.

- Tak, wszechświat jest pełen niespodzianek - zażartował, przekrzywiając łeb - Ale to bardzo dobrze. Inaczej nasze życia byłyby zbyt przewidywalne i zanudzilibyśmy się na śmierć.
Rozmowa nie przeszkadzała mu wcale w uważnej obserwacji klaczy. Była rasy prawdopodobnie arabskiej, może nawet czystej krwi. Niższa od niego, bardzo drobna, o delikatnych rysach. Ciężko mu było określić dokładnie jej umaszczenie w blasku zwodliwego światła księżyca. Chociaż wodził wzrokiem po całym jej ciele, jego spojrzenie wciąż i wciąż przyciągały oczy klaczy. Niespotykanie duże, nieco wyłupiaste, o trudnej do zidentyfikowania barwie niesamowitym wyrazie. Ogierowi wydawało się, że widzi w nich całą masę bardzo intensywnych, sprzecznych emocji, ale może było to jedynie wytworem jego wyobraźni i nadinterpretacją. Ze wszystkich ładnych rzeczy, które przecież potrafił doceniać jak mało kto, uważał silne emocje za jedne z najbardziej fascynujących.

- Mam na imię Mefistofeles - przedstawił się, aby nie pozostawiać klaczy w niepewności i dać jej znać o swoich przyjaznych intencjach. Skoro już wpadł na kogoś w tym odludnym miejscu, liczył na jakieś ciekawe interakcje.
Kometa
Kometa

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Mar 09, 2019 7:56 pm
Uśmiechnęła się z lekka, słysząc jego słowa. Uczucie, jakie nim darzyła trudno nazwać sentymentem, ale określenie zalążek sympatii jest jak najbardziej na miejscu. Kiwnęła i mruknęła coś pod nosem, przyznając mu rację. Nie musiała wyrażać tego słowami, miała nadzieję, że ogierowi wystarczą niewielkie gesty, jakie wysyłała w jego stronę. Nie chodziło tu o ból spowodowany upadkiem - nie ograniczał on jej ruchów, nauczyła się ignorować dolegliwości. Zwyczajnie nie lubiła, jeśli ktoś był pobieżny i niedokładny i oczekiwała od innych, że będą uważnie przyglądać się jej poczynaniom. To pewnego rodzaju sprawdzian, który serwowała każdej napotkanej istotce. Jeśli zareaguje na niewielki ruch, test zdany. Otóż to.
Czuła jego palący wzrok na swoim ciele, przeszedł ją dreszcz. Niezwykłą aparycją to ona nie grzeszyła. Kategoryczny błąd, popełniany przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Czy ludzie naprawdę nie mogą kryć się z tym krytycznym wzrokiem? Mogliby chociaż udawać, że nie widzą ułomności mojego ciała... Nie odzywała się, czekając, aż kasztan skończy. Nie bez satysfakcji zauważyła, że jego wzrok utkwił chwilę dłużej na jej oczach. Pozornie niezauważalny, ale jednak dłuższy moment. Uśmiechnęła się do niego nieznacznie. Pierwszy raz zdarzyło się, że ktoś nie zawieszał wzroku na bliznach. Oczywiście, wszyscy próbowali się z tym kryć, ale czujne oko klaczy wyłapywało każdy ułamek sekundy więcej poświęcony na szramy. Zrobiło jej się ciepło na sercu.
Skinęła na niego uprzejmie. Kometa. Przedstawiła się, niepewnie wypowiadając swoje imię. Wiem, do najpiękniejszych ono nie należy. Jeśli można, wolę Spadająca Gwiazda. Uśmiechnęła się dyskretnie.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 7854-n12

Pain is real
But so is hope
Mefistofeles
Mefistofeles

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Mar 09, 2019 10:30 pm
Dostrzegł, jak klacz wyraźnie się spięła, kiedy lustrował ją wzrokiem. Wydawała się ponadprzeciętnie skrępowana - nikt nie lubi, aby bezczelnie mu się przyglądać, jednak reakcja kasztanki wykraczała w jego opinii znacząco poza zwykły dyskomfort. Niechętnie oderwał więc wzrok od jej ciała i skoncentrował go teraz z powrotem na linii jej oczu. Tak, jej oczy były niezwykłe.

- Myślę, że nazywanie cię Spadającą Gwiazdą jest bardzo adekwatne, zwłaszcza po tym, jak spadłaś - dołożył starań, żeby klacz w żadnym wypadku nie odebrała jego słów jako kpiny. Nie taki był jego cel. - Wiedz, że moim zdaniem zrobiłaś to z największą możliwą gracją - Poczuł potrzebę, żeby powiedzieć jej coś miłego. Zwyczajnie... chciał zobaczyć jej reakcję. Liczył, że uśmiechnie się znowu - było coś urokliwego w jej uśmiechu.
Kometa
Kometa

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Mar 15, 2019 7:46 pm
Rozpromieniła się nieznacznie na dźwięk jego słów. Nikt nigdy nie pojąłby, dlaczego tak drobne szczegóły stanowiły ogromną wartość dla klaczki, ale również nikt nie byłby w stanie tego zmienić. Mefistofeles zaplusował, nie oponując i zgadzając się z jej zdaniem. Jego późniejsze twierdzenie nieco zbiło ją z tropu. Czyżby próbował ją do siebie przekonać tak prostymi metodami. Chociaż, proste niekoniecznie znaczy niewyszukane. Doszła do wniosku, że w tym przypadku nie chodzi tu o żadną rolę na skróty. Bądź zwyczajnie wmówiła sobie to. Na jedno wychodzi. Mało kto byłby w stanie tak dumnie i elegancko pokonać tak ogromną odległość, przy okazji wplatając kilka zdumiewająco udanych piruetów. Chyba musi przyzwyczaić się do sarkazmu. Żywot ze mną do łatwych nie należy... Pomyślała. A więc sprowadziły nas do siebie nieroztropne siły grawitacji. Bóg jeden wie, czy nie mam przed sobą zawodowego mordercy. Cofnęła się o krok i udała, że przygląda mu się z dystansem i obrzydzeniem. Posłała w jego stronę przelotne, wesołe spojrzenie sugerujące, że nie miała na myśli niczego złego. Zwykle konie odnosiły się do jej zagrywek nieprzyjemnie i nieufnie, ale nie potrafiła powstrzymać się przed zastosowaniem ich. Za każdym pieprznięty* razem musiała traktować wszystkich sarkastycznie i specyficznie, a większość nie wytrzymywała psychicznie. Gdyby tylko udało im się wytrwać okres dogadywania i dogryzania... Kto by pomyślał, jak tutejsze konie biorą wszystko na poważnie?

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 7854-n12

Pain is real
But so is hope
Nala
Nala
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Maj 29, 2019 7:02 pm
Zaprowadziła ją prosto na szczyt góry Tiro, gdzie rozprzestrzeniała się gęsta mgła. 
- Uważaj, zaraz będzie dość ślisko. - ostrzegła ją. Nie wiedziała, czy dobrze zrobiła zabierając Nótt do tego miejsca, bowiem było niezwykle niebezpieczne i łatwo było się potłuc. Miała nadzieję, że przy zachowanej ostrożności, do żadnego wypadku nie dojdzie.
- Jest tu trochę... niebezpiecznie. - zauważyła. - Ale chciałam, abyś zobaczyła najpiękniejsze miejsca Zamglonych.
Czy było to nierozważne? Nie była w stanie stwierdzić, w końcu nie przyszła tu ze źrebięciem, a dorosłym koniem, raczej powinny sobie poradzić, prawda? 
- Lubię to miejsce. -  zaczęła, po dłuższej chwili milczenia. - Tak jak wiele miejsc tego stada. Jest spokojne, nie spotkałam tutaj na razie żadnych drapieżników. Mówię serio, wybierając się w samotne wędrówki czuję się naprawdę bezpiecznie. 

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Czw Maj 30, 2019 8:37 pm
Klacz oglądała mijane po drodze widoki, właściwie niezależnie od ich walorów. To nie tak, że na któreś by narzekała, w porównaniu z poprzednimi ziemiami, cała okolica była przyjemna oku. Po prostu taki już był jej zwyczaj, że wędrując, bardziej zważała na otoczenie, niż swoich towarzyszy, jeśli tylko nie musiała. To było przydatne. Życie nauczyło ją robić przydatne rzeczy.
Kiwnęła głową na uwagę o ostrożności i nieco bardziej skupiła się na ziemi, po której stąpa. W całej tej wycieczce z pewnością była odrobina szaleństwa, ale z drugiej strony, na co miałyby czekać? Nie biegły na złamanie karku, mogły przemyśleć każdy krok, nie było się czego obawiać. Było za to co podziwiać, wzrok karej błądził we mgle.
- Teraz już wiem, skąd ta nazwa... Pięknie - stwierdziła cicho, odwracając wzrok w drugą stronę, gdzie na chwilę otwarł się widok na dolinę u stóp góry.
- Samotne wędrówki brzmią przyjemnie... - odparła, po chwili doganiając Nalę. Podniosła na nią wzrok i machnęła ogonem. - Nie wiem, co już widziałaś na terenach niczyich... ale jeśli chcesz, mogę cię później oprowadzić po pustyni - zaoferowała, właściwie ciekawa była odpowiedzi pasiastej.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Nie Cze 02, 2019 2:07 pm
Zaciągnęła się świeżym, chłodnym powietrzem. Pachniał on jakby po deszczu, choć długo on nie odwiedzał tych terenów. Gdy były już na górze, klacz przystanęła cichutko, wpatrując się w otaczające je widoki. Spokój i cisza były głównymi zaletami tego miejsca. Odwróciła powoli głowę w stronę Nótt, gdy ta skomplementowała tereny, w którym się znajdowały. Bez wątpienia i Nala się z nią zgodziła. 
- Tak, czasem lubię się w takie wybrać. - odrzekła spokojnym głosem. - Właściwie to bardzo często to robię, codzienne lenienie się od zawsze brzmiało dla mnie paskudnie. 
Spojrzała kątem oka na swoje kończyny. Odkąd przeniosła się  na Karsin, mogła śmiało rzec, że jej kondycja ogromnie się zmieniła. Możliwe, że nie poświęca dużo czasu na szybsze chody, jednakże praktycznie codzienne chodzenie pod górę i tak wyrobiły jej mięśnie. 
Wzmianka przez karą o pustynnych terenach nieco ją zdziwiła.
- Bardzo chętnie poznałabym twoje dawne stado.- zgodziła się. Prawdę mówiąc na terenach niczyich była dość dawno, więc nawet nie miała okazji poznać tego miejsca. - A nie czujesz pewnego lęku przed terenami niczyimi? 
Postanowiła się upewnić. Wcześniej, gdy zapytała o to Nótt, ta wydawała się nieco zlękniona. Nie chciała, aby klacz zmuszała się wyruszać do miejsca,gdzie istnieje brak jakichkolwiek zasad.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Cze 03, 2019 11:29 am
- Zależy, co kto uważa za lenistwo... - mruknęła, może nawet bardziej do siebie niż do niej. Różni różnie pojmowali pracę i twórcze zajęcie, ponadto w miejscach takich jak te Nótt miała wrażenie, że czas biegnie inaczej. Zawsze było go jakoś więcej i tylko ten z zewnątrz zaczynał ograniczać.
Uniosła nieco łeb, przez chwilę wciągając głębiej powietrze. Wtem przeniosła na Nalę nieco zaskoczone spojrzenie. Choć na dobrą sprawę mogła się tego spodziewać, znowu założyła, że inni siedzą jej w głowie.
- Oh, nie miałam na myśli teraz... - Kąciki pyska lekko drgnęły jej ku górze. - Muszę najpierw dojść do siebie... I spotkać się ze Scalarisem. - Umilkła na moment. - Właściwie możemy go poszukać przy zwidzaniu, jeśli ci to nie przeszkadza.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Czw Cze 06, 2019 6:25 pm
Kiwnęła łbem, przyznając jej rację. Dla niej lenistwem było teoretycznie nic nie robienie,  leżenie, spanie. Możliwe, że ktoś lubił takie zajęcia, sama nie mogła zaprzeczyć, iż czasem lubi sobie odpocząć od codziennych ''obowiązków''. Ale cóż, na dłuższą metę wydawało się to... nudne. 
Przez chwilę wpatrywała się w krajobraz, zastanawiając się nad słowami karej. Szybko jednak jej umysł się rozjaśnił, gdy Nótt wyjaśniła pasiastej, co miała na myśli. 
Kiwnęła delikatnie łbem, na znak, że rozumie. Rzeczywiście, można było się domyślić, że trauma tak szybko nie zniknie z życia. 
- Właściwie, to jest coś jeszcze co byś chciała zwiedzić? - dopytała uprzejmie. Wolała się upewnić, czy karej aby na pewno wystarczyły tereny, które zdążyły już zwiedzić, do większego zapoznania się ze stadem. Przeniosła wzrok na towarzyszkę, która ponownie zabrała głos. - Właściwie mogłabym ci potowarzyszyć w odszukaniu go. - odparła na koniec, posyłając jej delikatny uśmiech.

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Cze 07, 2019 9:08 pm
Lekko machnęła ogonem dla rozluźnienia. Cieszyło ją, że Nala rozumie, przynajmniej na swój sposób, bo... tak naprawdę wątpiła, by rozumiała wszystko, chyba nie wyglądała na tego typu osobę... osobę taką jak Nótt. Prawdą było, że Kara się obawiała spotkania z ogierem, chwilowo z jakimkolwiek ogierem sam na sam, ale przeważało coś zupełnie innego. Plan, który z każdą chwilą zdawał się być coraz bardziej konstruktywny. Plan zemsty.
Nie mogła go zaprzepaścić przez lekkomyślność.
Zatrzymała się i spojrzał na pasiastą.
- Dobre pytanie... Chyba na razie mi wystarczy - odparła z lekkim uśmiechem, zaraz podejmując temat Scalarisa. - Cieszę się, przynajmniej się tu nie zgubię. - Niespiesznie ruszyła w drogę powrotną, kątem oka zerkając na Nalę dla pewności, że będą schodzić tą samą ścieżką. - A tak przy okazji... Wiesz, gdzie mogłabym przenocować i... może pobyć trochę dłużej, zanim nie znajdę własnego kąta?

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Cze 12, 2019 5:26 pm
Właściwie to po odszukaniu Scalarisa, pasiasta po krótszej miała na celu zostawić ich samych. Na pewno nikt nie chciałby, aby nowo-poznany koń w jakimś stopniu naruszał ich prywatność. W końcu zapewne chcieli sami na spokojnie porozmawiać o swoich sprawach, a obecność Nali... była chyba zbędna. 
Kiwnęła łbem, gdy kara potwierdziła, że tyle znajomości terenów jej wystarczy. 
- No tak. - odparła z uśmiechem, podążając niezgrabnie za Nótt, gdy ta ruszyła.  - Właściwie to gdzie zamierzacie się spotkać?
Zapytała na wszelki wypadek. Jeżeli Nala miała nie dopuścić do jakiegokolwiek zabłądzenia, dobrze by było, gdyby znała trasę. 
Schodziła powoli, kierując się ścieżką, która prowadziła do zejścia z góry. Stawiała kroki powoli i bezpiecznie, ponieważ nadal zdawało się, że teren był śliski.
Gdy Nótt zadała jej pytanie odnośnie zamieszkania, zamyśliła się przez chwilę. To było bardzo istotne pytanie.
- Właściwie to... - zaczęła, przypominając sobie nagle  o swojej siedzibie.- W moim mieszkanku jest wystarczająco dużo miejsca. - uśmiechnęła się do niej. - Jeżeli by ci to odpowiadało, to zapraszam.


To już z.t, czy jeszcze nie?

_________________
Szczyt Góry Tiro - Page 2 9WX4
Sponsored content

Szczyt Góry Tiro - Page 2 Empty Re: Szczyt Góry Tiro

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach