Karsin

Go down
Karsin
Karsin
Admin
http://karsin.ativiforum.com

Szczyt Góry Tiro Empty Szczyt Góry Tiro

on Nie Gru 13, 2015 3:27 pm
Szczyt góry Tiro jest szpiczasty, a przez brak roślinności jest śliski i niebezpieczny. Wszędzie jest mgła, dzięki powiewom chłodnego wiatru nie jest tak gęsta jak mogłaby być, bez większych problemów można zauważyć zbliżające się drapieżniki. Mimo wszystko lepiej zachować ostrożność, trudno bowiem jest utrzymywać równowagę, obserwować otoczenie i walczyć naraz. Upadek i zjechanie na boku ze szczytu może skończyć się naprawdę źle, jeśli ktoś ma szczęście skończy się tylko na dłuższej wizycie u medyka.
Talia
Talia
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:01 am
Talia przyszła tu bo miała nadzieję że spotka kogoś nowego i przy okazji zobaczy nowe miejsca, klacz lubiła chodzić po górach od kiedy pamiętała Życie jest strasznie nudne, od kilku dni nie poznałam nikogo nowego, dziś coś się musi zdarzyć - pomyślała znudzona klacz Mam nadzieję że nic mi się tutaj nie stanie, w końcu to nie są tereny stada do którego należę, ja tu nawet nikogo nie znam - powiedziała cichutko sama do siebie i zbiegła w dół do zetknięcia się góry z ziemią, czekając na to co się wydarzy.

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Emilly
Emilly
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:11 am
Emilly radośnie i w podskokach przyszła tutaj. To nie były tereny jej matki, ale ona jest zamłoda na to by ktoś miał ją porwać. Nie obawiała się zwierząt, które mogły by ją zjeść. Zamknęła oczy, wciąż podskakując gdy nagle wpadła na klacz zbiegającą z góry na dół. Zatrzymała się i przewróciła w tył. Zrobiła kilka fikołków i w końcu się zatrzymała. Nagle pod nią zapadła się ziemia, a ta wleciała do dziury.

_________________
Szczyt Góry Tiro Images
Proszę!Nie odchodź!
Talia
Talia
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:30 am
Och !!! Nic ci nie jest ? Przepraszam nie widziałam cię, zaraz cię z tam tond. Zdaje się że to ty jesteś córką władczyni SMS, masz chyba na imię Emilly prawda ? Poczekaj pójdę po pomoc!- zawołała. Jednak wróciła po krótkiej chwili bo nie dało się znaleźć żadnego konia który by pomógł więc wzięła lianę i podała młodej klaczy Och mogłam bardziej uważać - pomyślała Talia.Kiedy źrebię zostało wyciągnięte na powierzchnię klacz odetchnęła z ulgą.

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Emilly
Emilly
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:40 am
[size=39]E tam. Nic mi nie jest, jeszcze żyję. Dobrze, poczekam. Tak jestem córką władczyni, skąd znasz moje imię? Dobrze, idź po pomoc. Żekłam do klaczy. Byłam zdziwiona tym, że ta nie znajoma mi klacz, wiedziała jak mam na imię. Czekałam chwilę, gdy klacz przybiegła spowrotem i rzuciła w moją stronę linę. Złapałam się liny i wygrzebałam na ziemię. Otrzepałam się z ziemi i spojrzałam na klacz dziwnym pytającym wzrokiem. [/size]

_________________
Szczyt Góry Tiro Images
Proszę!Nie odchodź!
Talia
Talia
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:51 am
A tak nie przedstawiłam się - rzekła zmieszana Mam na imię Talia i przyjaźnię się z twoją matką opowiadała mi o tobie- dodała widząc pytający wzrok młodej klaczy Z tąd znam twoje imię - oświadczyła Jaka ona pewna siebie - pomyślała. Nowa znajoma bawiła ją bardzo ponieważ mówiła do niej takim władczym tonem, Talia próbowała ukryć rozbawienie i prawie jej się to udało.Przyjaźnię się też z wieloma innymi końmi. Należę tak jak ty do stada twojej mamy. - powiedziała i otrząsnęła głowę z piasku i pyłu którego było tu pełno

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Emilly
Emilly
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 10:58 am
Talia i przyjaźnisz się z moją matką. Można powiedzieć, że jestem księżniczką bo moja mama jet jakby królową. Czyli także mnie trzeba okazać szacunek. Bo ja jestem najstarszą córką królowej. Ah...
 Wzdychnęłam. Nie do końca byłam pewna czy mogę wierzyć i ufać tej klaczy. Ale skoro trzeba to z nią porozmawiam. Znasz wiele koni. I należysz do stada mej matki. A przeżyłaś śmierć kochanej przez ciebie osoby? I byłaś przy tym? Pytałam ze smutkiem.

_________________
Szczyt Góry Tiro Images
Proszę!Nie odchodź!
Talia
Talia
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Mar 23, 2016 11:09 am
Tak a skąd to wiesz ?Przecież okazuję ci szacunek- powiedziała na na dowód się pokłoniła. A kto jest twoim tatą ? opowiesz mi o twoim rodzeństwie ?- zadała małej księżniczce serię pytań.Wiesz myślę że cię polubię i to nawet bardzo. Przepraszam cię bardzo ale muszę już iść - powiedziała a kiedy była już daleko wybuchnęła śmiechem.
Ale Maciejka i Luizjana się będą śmiały kiedy im o tej rozmowie opowiem- pomyślała i pobiegła do Maciejki.








[dalszy ciąg w pokoju Maciejki po rekolekcjach]

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
C'est Raffinée
C'est Raffinée
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pią Cze 03, 2016 6:26 pm
C'est Raffinée ostrożnie wchodziła po górze. Z łatwością mogłaby się poślizgnąć na szarej skale, ale na szczęście to się nie wydarzyło. Dotarła na szczyt trochę rozczarowana: myślała że ujrzy stąd jakieś piękne widoki, a tymczasem niewiele było widać przez mgłę. Trawy też nie było i było dosyć chłodno: niezbyt jej się to miejsce spodobało. Pomyślała o stadninie w której się urodziła. Czy ludzie naprawdę byli aż tacy źli żeby od nich uciekać? A ogiey które tak nagle zostawiła? Tu nie miała tylu wielbicieli... No dobra, był taki jeden... - Sekitamala... - wymówiła cicho jego imię. Ciekawe co się z nim dzieje? zastanowiła się. Tak jak każdy inny jej wielbiciel, tak i Seki zniknął już z rzeczywistośći i dołączył do wspomnień. C'est Raffinée westchnęła. Co działo się z jej koleżankami ze stadniny, o tak głupich imionach jak ona? Dalej skakały przez przeszkody i służyły ludziom? Czy może też uciekły? Okazja jaka się nadarzyła Kasztance była rzadkością... Więc może nie żyły? W końcu wystarczyło złamać jedną nogę na jednych zawodach i trafiało się na rzeź. Aż dreszce przeszły po klaczy gdy pomyślała że mogła zostać przerobiona na mięso.

_________________
to shine too shy
too beautiful to not shine
avatar
Lily
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Cze 04, 2016 10:47 am
Lily biegła kłusem po terenach swojego stada, rozglądając się. Nagle zobaczyła kasztanowatą klacz rasy Selle Française. Klacz wydęła lekko wargi, po czym podbiegła do drugiej. Przekrzywiła niczym ptak główkę, w tym swoim dziwnym zwyczaju i spojrzała bystrymi, zielonymi oczami z nigdy nie zanikającymi iskierkami wesołości. Witaj, ja jestem Lily, a ty jak masz na imię? Kasztanka uśmiechnęła się rozbrajająco do drugiej, po czym się rozejrzała. Ale tu jest cicho, prawda?
C'est Raffinée
C'est Raffinée
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Cze 04, 2016 6:26 pm
Nagle do C'est Raffinée podbiegła kasztanowata morganka o roześmianych oczach. Od razu się Serafince zrobiło cieplej na sercu. Odwzajemniła uśmiech. - C'est Raffinée. - odpowiedziała na pytanie Lily i już się zaczęła zastanawiać jak też ta będzie na nią mówić. Mało kto używał jej pełnego imienia, każdy się go... bał...? Zapewne. Łatwo było je zapomnieć albo pomylić.
- Cicho... - przytaknęła i przymknęła oczy. Tylko słońca brak. dodała w myślach, ale nie powiedziała tego na głos, nie chciała zasmucać Lily. Mogła coś jeszcze powiedzieć, ale... Niech morganka pierwsza coś powie, Raffinée jakoś aktualnie nie miała pomysłu co by tu powiedzieć.

_________________
to shine too shy
too beautiful to not shine
avatar
Lily
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sob Cze 04, 2016 7:05 pm
C'est Raffinée... Powtórzyła po klaczy Lily. Bardzo ładne imię. Taki... Wyjątkowe i jakby... Magiczne! Oczy Lily na moment zalśniły. Miała dziś wyjątkowo dobry humor, sama nie wiedziała dlaczego. Kojarzy się z wyrafinowaniem oraz, nie wiem czemu, z takimi ludzkimi czekoladkami, Ferrero Rocher. Klacz zaśmiała się, po czym potrząsnęła głową, wprawiając w ruch rudą grzywkę. Widziałam, że C'est Raffinée czegoś brakuje i niemal od razu domyśliłam się, o co chodzi. Ech, brak słońca to tu jest non stop, ale można się przyzwyczaić, w końcu góry są takie piękne! Jakby na potwierdzenie swoich słów Lily wzięła głęboooki oddech, oddychając chłodnym, rześkim, górskim powietrzem. Po chwili uśmiechnęła się do Serafiny optymistycznie.
C'est Raffinée
C'est Raffinée
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Cze 06, 2016 2:27 pm
Raffinée zdziwiła się że Lily spodobało się jej imię, przecież 'Lily' dużo lepiej brzmiało! - Dziękuję... - powiedziała. Że Lilce się skojarzyło z wyrafinowaniem to dosyć oczywiste, ale gdy powiedziała że przypomina jej Ferrero Rocher, Serafina wytrzeszczyła oczy. Zaraz jednak zdziwienie zmieniło się w śmiech. - Może też są z Francji? - powiedziała i się uśmiechnęła. Ruda czekoladka. pomyślała rozbawiona.
Po chwili Lily znowu ją zaskoczyła. Czyżby czytała jej w myślach? - T-tak... - powiedziła i poszła za przykładem nowo poznanej klaczy: wzięła głęboki oddech. I faktycznie od razu poczuła przypływ energii. W jej ciemnych oczach pojawił się tajemniczy złoty blask. - Tak. - powtórzyła pewniejszym głosem.

_________________
to shine too shy
too beautiful to not shine
avatar
Lily
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Pon Cze 06, 2016 3:57 pm
Widząc wyraz pyska Serafiny Lily pomyślała, że jak zwykle chlapnęła jakąś głupotę, lecz na szczęście po chwili klacz się zaśmiała. A, tego to nie jestem pewna. Wyznała. Nagle grzywami klaczy szarpnął dość mocny wiatr. Lily poczuła od strony z której powiewał zapach sosny. Przechyliła głowę w tamtą stronę i westchnęła. Potem C'est Raffinée również zaczerpnęła powietrza, a po oddechu kasztanka zobaczyła w jej oczach coś nowego, czego nie była w stanie do końca zinterpretować. Do jakiego stada należysz? Zapytała zaciekawiona.
C'est Raffinée
C'est Raffinée
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Cze 08, 2016 2:53 pm
- Na razie nie należę do żadnego stada. Jestem tu nowa i nie mogę się zdecydować które wybrać. - wyznała Raffinée. - A ty do jakiego stada należysz? - odbiła piłeczkę. - To tereny stada Zamglonych Szczytów, prawda? - zapytała. Rozejrzała się dookoła: góry i mgła idealnie pasowały do nazwy "Zamglone Szczyty". Chyba że nazwa ta była tylko dla zmyły... Nagle zawiał chłodniejszy wiatr i dreszcz przebiegł Serafinie po plecach. - Chłodno tu. - powiedziała, tak jakby Lily sama nie była w stanie tego zauważyć.

_________________
to shine too shy
too beautiful to not shine
avatar
Lily
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Cze 08, 2016 3:38 pm
Aha. Odparła Lily niezbyt mądrze. Ja jestem właśnie stąd i... No cóż... Nieco się zawstydziła. No, tak się składa, że jestem tu władczynią. Powiedziała klacz cicho. Nie wiedziała, jaka będzie reakcja C'est Raffinée, ale z przyzwyczajenia wiedziała, że konie zwykle głupieją i zaczynają cię traktować, jakbyś był co najmniej... Królem świata. Tak, to tereny SZS. I owszem, bywa chłodno, ale jak już mówiłam - da się przyzwyczaić. No, po jakimś czasie. Ale przynajmniej w zamku jest ciepło. Powiedziała Lily. Na chwilę się zamyśliła, po czym rzekła wspaniałomyślnie: Hej, właśnie, a może byśmy się tam wybrały? Usiadłybyśmy na sofie, porozmawiałybyśmy, poznałabyś moją rodzinę, zaparzyłabym miętę... - Kusiła klacz.
C'est Raffinée
C'est Raffinée
Zwykły koń

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Czw Cze 09, 2016 11:51 am
Lily ze Stada Zamglonych Szczytów. zakodowała sobie Raffinée w pamięci. Ach, więc to dlatego tak kocha te tereny. zrozumiała i się uśmiechnęła. Władczyni! Klacz lekko się ukłoniła na znak szacunku, ale nic poza tym, w końcu władca to też koń, taki jak ona. Na dodatek to nie była jej władczyni. No właśnie, stado... Prędzej czy później będzie musiała któreś wybrać. Westchnęła cicho. Zaraz jednak usłyszała propozycję Lily i znowu się rozpromieniła. - To... To tu jest zamek? - zdziwiła się w pierwszej chwili. Zaraz jednak odpowiedziała: - Jasne, chodźmy, świetny pomysł! - i ruszyła za Lily.
- Czyli masz rodzinę? - zapytała radośnie gdy szły, a jej oczy zabłysły, ukrywając smutek jaki czuła uświadamiając sobie że była sama. Z własnej winy.

[z/t]

_________________
to shine too shy
too beautiful to not shine
avatar
Lily
Amator

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Czw Cze 09, 2016 4:15 pm
Lily uśmiechnęła się nieco smutno, gdy Serafina zrobiła coś, co przypominało ukłon, lecz gdy ta znów na nią spojrzała, miała już normalny wzrok. Czasem tęskniła za tym, że inni traktowali ją jak równą. I Winter... Właśnie, Winter. Lily na samą myśl o tym, jak po raz ostatni gdy go widziała spojrzał na nią. Nie miała mu tego za złe. Ale tęskniła za dawnym przyjacielem. Z zamyślenia wyrwały ją słowa C'est. Uśmiechnęła się.
Pewnie, że jest. I myślę że na innych terenach też są, ale pewności nie mam. Odparła zgodnie z prawdą. Tak, jest trochę liczna. Opowiem ci o niej w drodze do zamku. Powiedziała, po czym zaczęła prowadzić Serafinę.

z/t
Armina
Armina
Lider

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Wto Lis 22, 2016 6:44 pm
Na wydmę stępem weszła biała klacz. Stanęła na jej środku i rozglądnęła się. Teraz wszystko wydawało się być inne. Wszystko nabierało sensu, a zarazem go traciło.
Tutaj wolała nie biegać, by małe kamyczki nie weszły jej do grzywy; tylko problem. Wiatr wiał lekko, cicho trzepocząc piórami w grzywie klaczy. Patrzyła przed siebie w przestrzeń, jakby czekając na znak. Znak od Bogów? Ale po co? I czy ona w ogóle wierzy? Czy jest normalna?... Wszystko możliwe. Zmróżyła oczy.
Gdzieś we mgle przed Arminą pojawił się rozmazany przez gorąc zarys ciemnej, niskiej czworonożnej istoty. Wyglądał, jakby był w miejscu, stał, albo... szedł w jej stronę. To przykuło jej uwagę.
W jej mózgu zaczęły pojawiać się delikatne rysy postaci. Najperw pojawiły się barki, łeb i lekkie, grubsze kreski pionowe poniżej tułowia. Przekształciły się w łapy, a potem było widać ogon, który wykonywał spokojne ruchy w prawo i w lewo. To był wilk. Szedł z opuszczoną głową i ozorem wywalonym poza pysk. Z jego paszczy łączyła się ślina i kapała co jakiś czas na piasek, a sam był zroszony wilgocią. A tak w ogóle to skąd on się znalazł w górach?
Zatrzymał się przed arabką. Jego oczy wariowały; raz zapełniały się łzami, a raz normalne, wrogo spoglądały na klacz. Język wrócił na swoje miejsce, a teraz "kolega pokazał zęby. Kły. Warczał na nią, jakby zaraz miała być jego śniadaniem. Nie miała zamiaru.
Wilk był widocznie słaby i wycieńczony, ale chciał walczyć. Trochę się mu zdziwiła, ale nie miała nic przeciwko walce.
Przyglądali się sobie nawzajem, gdy po chwili przeciwnik wykonał pierwszy ruch. Gdy rzucił się na nią, odskoczyła. Ugryzł ja w tylne kopyto, robiąc w nim ranę. Wierzgnęła, kopiąc tyłem i tym samym odpychając wilka dalej w skały. Nie do końca była pewna co zrobić, czy teraz uniknąć ataku, czy od razu zaatakować. Jednak coś trzeba było zrobić, a nie stać bezczynnie i patrzeć. Wstał otrzepując się ze kurzu w blasku bursztynowego nieba. Tym razem nie gryzł po nogach, ale rzucił się jej na kłąb drapiąc lekko po szyi. Złapała go za ogon, zanim jeszcze zdążył ją gdziekolwiek złapać i z całej siły oderwała w bok.
- No, kolego, grzeczniej trochę
Stała w głębokich oddechach, nisko znosząc łeb. Przez to mogła nabrać więcej powietrza, a przynajmniej jej to pomagało. Przeciwnik leżał dalej, głośno dysząc i łapiąc w nozdrze piach. Krztusił się nim i po chwili z nosa leciała mu krew. Parskał co jakiś czas, a ten czerwony roztwór nadal wylatywał mu z nosa i z pyska. Po chwili cały był zalany krwią, a oczy miał nią przejęte. I znów zaatakował, a tym razem już skok był na pysk Arminy. Był osłabiony i prawie wykrwawiony dostatecznie. Odepchnęła go resztami sił, uderzając przednimi kopytami. Podeszła powoli, prawie cała również we krwi, ale w większość nie swojej. Ostatecznie odwracając wzrok dobiła go; przygniotła go kopytami. Ostatkiem sił dojrzała konia, we mgle. Zaraz potem nastała ciemność...

_________________
Szczyt Góry Tiro 30cn8dw
Valiant
Valiant
Rekrut

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Lis 23, 2016 7:35 pm
Powoli szedł przez tereny SZS gdzie nie widział nikogo już od bardzo dawna. W ogóle dawno go tu nie było, ale to chyba nic. Ogierowi nigdzie się nie spieszyło i w sumie to dobrze bo nikt mu nie każe się spieszyć. Nagle ujrzał we mgle sylwetkę konia raczej klaczy. Nie wiedział dokładnie kto to może być, więc ruszył w pośpiechu do klaczy. Nagle dojrzał jego ukochaną... Armina... Pomyślał poruszając uszami. Obserwował jej dobijanie drapieżnika przez chwilę po czym popatrzył na nią i podszedł bliżej. Armina! Nic ci nie jest? Spytał (o ile ta nie padła czy cóś xD). Nie mógł się napatrzeć na to co właśnie zobaczył to była jego ukochana żywa (chyba xD) i zdrowa, a nie jakaś fatamorgana czy zjawa. W jego oczach były wielkie, ale mało widoczne iskierki radości.

_________________
Szczyt Góry Tiro Tumblr_mekvasSUqY1rmcw85o1_500

„Koń wyścigowy, który stale biega tylko o sekundę szybciej niż inny koń, jest wart o
miliony dolarów więcej. Bądź gotów dać z siebie ten dodatkowy wysiłek, który odróżnia
zwycięzcę od zdobywcy drugiego miejsca.”
Armina
Armina
Lider

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Czw Lis 24, 2016 8:46 am
Gdy otworzyła oczy, zobaczyła konia. Myszatego Araba... 'Valiant... ' pomyślała.
- Valiant...? Gdzie ty byłeś? - spytała. Bolała ją głowa, lecz mimo wszystko wstała na nogi. Podeszła do ogiera. Było zimno a ona dopiero przypomniała sobie że ma letnią sierść. Na jej skórze pojawiły się dreszcze (o ile konie mają coś takiego xd) Oczy Arminy zrobiły się wielkie z zachwytu i z wdzięczności że wreszcie go znalazła

_________________
Szczyt Góry Tiro 30cn8dw
Valiant
Valiant
Rekrut

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Nie Gru 04, 2016 9:53 pm
Valiant przytulił Arminę widział, że było jej zimno. Ja cały czas ciebie szukałem, a ty gdzie się spodziewałaś? Spytał nie mogąc uwierzyć w to co się właśnie tu się wydarzyło spotkał swoją ukochaną partnerkę. Wiedział tylko jedno, że teraz nie liczy się nic poza arabką żaden inny koń, żaden drapieżnik nic ani deszcz ani burza ani ból głowy po prostu nic! Miał wielkie szczęście, że ją spotkał po tylu dniach. Nareszcie znowu razem... Mam nadzieję, że nic nie zepsuje tej chwili... Prosił w duszy dalej przytulając Arminę.

_________________
Szczyt Góry Tiro Tumblr_mekvasSUqY1rmcw85o1_500

„Koń wyścigowy, który stale biega tylko o sekundę szybciej niż inny koń, jest wart o
miliony dolarów więcej. Bądź gotów dać z siebie ten dodatkowy wysiłek, który odróżnia
zwycięzcę od zdobywcy drugiego miejsca.”
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Wto Kwi 04, 2017 8:19 pm
Błądziła w tych górach już od 4 godzin.Sama nie wiedziała jak się tutaj znalazła.Jedyne co wiedziała to ,to,że powinna oddać karmin mii oraz ,że jest coraz bardziej głodna.Nogi łamały się już przy każdym kroku.Była już tak zmęczona ,że zaczęły jej się zawroty głowy.W końcu dotarła w mgle na szczyt.Nie szukała już pomocy...Marne były szanse by ktoś się tu pojawił.Komu by się chciało tu wchodzić?Położyła się na Szarym głazie...Raczej nie była miękka.Atena rozejrzała się ze zmarnowaniem...Tęsknię za mamą....Zaczęła swoje rozmyślanie.Tak dawno jej nie widziałam.Jęknęła sama do siebie po czym zobaczyła przy jednym z  kamieni kępkę trawy....Niezbyt świeżej,ale jadalnej.Niechętnie podeszła do niej po czym urwała ją gwałtownie,zaczynając ją przeżuwać.Skrzywiła się po czym połknęła to dziadostwo.Podeszła do krańca góry po czym spojrzała w dół.Zawroty nasiliły się ,a ta zaczęła się chwiać po czym upadła na siemię.Pokręciła głową,a zawroty zniknęły.Widać miała lęk wysokości.Miała szczęście że nie spadła...Zwinęła się w kłębek po czym próbowała zasnąć.Burczenie w brzuchu jednak nie dawało jej spokoju więc koniec końców leżała tylko czekając na zbawienie.

_________________
Szczyt Góry Tiro Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Estentior
Estentior
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Kwi 05, 2017 12:34 am
Estio… no właśnie, co mógł robić niewinny źrebak na szczycie wielkiej góry? Może to intuicja, szósty zmysł, a może to przeznaczenie? Nie ważne, w każdym razie Estio wchodząc na wysoką górę, zobaczył zwinięte w kłębek ciało. Przez chwilę myślał że to jakiś wilk, ale potem zawiał wiatr i Estio poczuł wyraźny zapach konia. Zrobił parę kroków do przodu. A… Atena?! zdziwił się i nie czekając na odpowiedź przytulił jej chude ciałko. OMG! to na pewno ona!
Tylko… coś z nią nie tak.
ogierek potrzasnął głową i zaczął ją niezdarnie głaskać. Co ty tu robisz? zapytał, nie zauważając że klaczka była bardzo głodna.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Atena
Atena
Źrebak

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

on Sro Kwi 05, 2017 7:21 am
Stukot kopyt był w zasięgu jej ręki....Ona myślała ,że tylko śni na jawie.Głos ogierka wyrwał ją z tej okropnej myśli...-Estio?-Obróciła głowę w stronę ogierka.Cieszyła się ,że go w końcu zobaczyła,a tym bardziej ,że tutaj...Atenka wiedziała ,że powinna ten przytulas odwzajemnić,ale nóżki dalej się trzęsły jakże z przerażenia i zmęczenia więc wyciągnęła tylko do niego głowę na tyle ile umiała.-Chyba za długa historia ,by ci to opowiedzieć....-Uśmiechnęła się niewinnie.Przeszedł ją dreszczyk emocji po czym postawiła uszy.-A ty...Co tutaj robisz?Chciało ci się tu wchodzić?-Zadała mu pytanie.Nogi nieco się "uspokoiły" ,ale Atenka nie chciała na razie ich przemęczać więc zaczęła czekać na to,aż nóżki całkowicie przestaną się chybotać.Nie chciała Estena martwić więc nawet nie powiedziała o tym ,że jest głodna jakże i o tym ,że strasznie się boi wstać,a szczególnie zejść z tego potwora....Zamilkła więc niewinnie wpatrując się w dal.

_________________
Szczyt Góry Tiro Tumblr_oa5jzxDhab1rpw054o1_500
Istniejemy tylko tu i teraz.Za chwile możemy zniknąć....

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść i brud.
Początek i koniec...
Sponsored content

Szczyt Góry Tiro Empty Re: Szczyt Góry Tiro

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach