KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala tortur

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30  Next
AutorWiadomość
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:59 pm

Starałem się nie zwracać uwagi na jego ugryzienia, które skoro były wycelowane w to samo miejsce, odczuwałem coraz bardziej. Starałem się zrzucić drania, wierzgając czy starając się kopać, ale straciłem więcej energii. Czy on nie może już zejść?! Wątpiłem trochę w to czy jak się uspokoję to on zejdzie. Przecież równie dobrze może chcieć coś zrobić, lub coś podobnego. Nie mam pewności, że by zszedł. Wierzgałem jeszcze chwilę i usłyszałem dźwięk metalu, dźwięk zrywanego się metalu. Czyli... dałem radę uwolnić się od kajdan. Niestety, jedynie zadnich. Mogłem zerwać łańcuch od obroży, byłoby o wiele lepiej. Ale tak też może być. Zatrzymałem się na dosłownie dwie, trzy sekundy. Jeżeli fryz nie zszedł kopnąłem go mocno tylnymi nogami. W końcu były uwolnione, teraz miały większą siłę. Poczułem jak znów przeniósł ciężar na tył, więc z mojego kopania nici. Bardzo starałem się żeby spadł, ale drań dalej się trzymał. Znów podniosłem przednie kopyta, tym samym stanąłem dęba. Niskiego. Słyszałem jak się bał. I dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:10 pm

Wierzgał, rzucał się, szarpał. Ja byłem coraz bardziej zmęczony, coraz ciężej oddychałem, z mojego ciała lał się pot… a po nim jakoś nie było tego widać, a przynajmniej nie tak bardzo, jak po mnie. Czułem, że zaraz zlecę, gdy nagle… nagle przestał. Odetchnąłem z ulgą. Udało mi się! Udało mi się go zmusić do posłuszeństwa, dałem radę go zdominować! Przeniosłem ciężar na tył, by nie kopał… ale szybko się okazało, że to nie był dobry pomysł. Drań stanął dęba. Próbowałem się bronić przed upadkiem poprzez chwycenie się zębami za jego obrożę… i już, już myślałem, że sobie poradziłem. Ale niestety moja masa zrobiła swoje. Sprzączka od obroży puściła a ja poleciałem centralnie w tył, z głośnym grzmotem lądując centralnie za swoim więźniem, rozpaczliwie próbując się podnieść na nogi i odskoczyć, jak najdalej od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:21 pm

Obróciłem na chwilę głowę i ujrzałem fryza. Cały spocony. Uśmiechnąłem się triumfalnie. Ja również byłem zmęczony, ale ze mnie nie lał się tak pot. Nie było tego widać prawdopodobnie dzięki mojej rasie. Przestałem na chwilę, może nie po to by odzyskać siły, a po to, żeby ogier miał czas zejść. Nie zrobił tego, tylko przeniósł ciężar na zad. Szansa zmarnowana. A więc stanąłem dęba. Czułem, że spada gdy on... schwytał się obroży. Szybko wysunąłem głowę jak najdalej. Usłyszałem kolejny brzdęk metalu. Sprzączka od obroży puściła. Ogier runął z hukiem na ziemię, a ja poleciałem trochę do przodu, ponieważ napierałem wcześniej na obrożę. Szybko wyprostowałem nogi by nie upaść. Został kaganiec i kajdany na przednich nogach i wtedy byłbym wolny. Obróciłem się i ujrzałem ogiera który próbował się podnieść. Zadarłem głowę do góry, patrząc z wyższością na fryza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:34 pm

Nie podobało mi się, jak drań na mnie zerka. I nie podobała mi się ta jego okrutna radość i dzika satysfakcja widoczna w złośliwym uśmiechu i bezczelnym spojrzeniu. Próbowałem się ratować chwytaniem za obrożę… ale nie tylko mi to nie pomogło, co na domiar złego sprzączka się otworzyła, gdy więzień szarpnął łbem do przodu. Runąłem na ziemię z donośnym hukiem i panicznie powstałem, zerkając na ogiera, który co prawda miał dalej kajdany na przodach i kaganiec, ale nie był przykuty do słupa. Przerażony cofnąłem się o dwa kroki… ale szybko znowu do niego podszedłem.
- Mógłbyś… mógłbyś podejść do słupa. Trzeba Ci założyć obrożę. Takie… takie są zasady – poprosiłem go, siląc się na uprzejmość, mając nadzieję, że mnie posłucha. Uciec nie mógł, byliśmy w końcu w zamkniętym pomieszczeniu. Ale dużo lepiej się czułem, gdy był przykuty na łańcuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:45 pm

Szarpnąłem do przodu, a dzięki fryzowi sprzączka od obroży puściła. Byłem wolny. W połowie. Poleciałem trochę do przodu, ale chwilę później obróciłem się w stronę ogiera który runął z głośnych hukiem na ziemię. Obdarzyłem go moim zimnym spojrzeniem i uśmiechnąłem się złośliwie. Widziałem jak cofa się, ale... wrócił. Naprawdę? Zaśmiałem się sztucznie, złośliwie, na jego słowa. Wrócić? Chyba śni. - Mam wrócić? Mówisz poważnie? Nie obchodzą mnie twoje wymyślone zasady. - prychnąłem. Trzeba jakoś zdjąć przednie kajdany, kaganiec to pół biedy. Obróciłem na chwilę głowę w stronę drzwi. Nie wyjdę, są zakluczone. A więc teraz czekać co zrobi fryz. Mogłem się ruszać, może nie swobodnie, ponieważ dalej miałem to coś na przednich nogach, ale bynajmniej mogłem chodzić po całym pomieszczeniu. Cofnąłem się o dwa kroki, tym samym dwa kroki dalej od słupa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:59 pm

Nie podobał mi się jego wzrok i jego zimne, okrutne spojrzenie. Byłem przekonany, że ogier o takim wyrazie pyska jest gotów do wszystkiego. Nawet do najgorszych rzeczy!
- Tak… poważnie. Na łańcuch… – odpowiedziałem niepewnie. Chyba… chyba nie był zainteresowany zrobieniem tego po dobroci. W sumie chyba nie powinno mnie to dziwić. Podążyłem za jego wzrokiem.
- Tak, drzwi są zamknięte. Nie uciekniesz. Więc… więc po dobroci daj się ponownie przykuć – próbowałem go przekonywać. Chwyciłem jakąś obrożę z krótkim łańcuchem i starałem się podejść do ogiera.
- No, grzeczny konik, nie utrudniaj. Proszę… – powiedziałem cicho, zbliżając się do jego szyi. Stał w miejscu? Jeśli tak, to próbowałem mu to założyć, chociaż jakoś nie sądziłem, że mi się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 3:44 pm

- Tak możesz mówić do psa, Espilce - wypowiedziałem, gdy ogier powiedział ,, na łańcuch ". Tak sobie może mówić do psa, a nie do mnie. Jednak słyszałem jak niepewnie to mówił. Czyżby się bał? Miałem taką nadzieję. Znów się zaśmiałem, oczywiście sztucznie. - To niech sobie będą zamknięte. I nie dam się przykuć, tym bardziej po dobroci. - parsknąłem. Zauważyłem jak chwycił jakąś obrożę, więc cofnąłem się o kolejne kilka kroków, po czym mocno tupnąłem tylną nogą. Grzeczny konik? Serio? - Proś sobie. - prychnąłem - I nie jestem grzecznym konikiem jakbyś nie zauważył. - zbliżał się do mnie, a raczej próbował, bo ja cofałem się. W końcu stanąłem dęba, a bardziej podrzuciłem przednie nogi, bo nie wisiały w powietrzu nawet dwie sekundy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 4:13 pm

- Ale… ale ja nie miałem niczego złego na myśli. To przecież… przecież tylko łańcuch – próbowałem go przekonywać. Musiałem być… no w miarę łagodny. W końcu nie chciałem go wkurzyć. A przynajmniej nie chciałem go wkurzyć, póki nie był przykuty.
- Ale… ale musisz. Bo… bo Cię zmuszę. A chyba lepiej, by było miło i przyjemnie? I byś pokornie dał się przykuć. Prawda? – przekonywałem go, podchodząc w jego stronę, zatrzymując się, słysząc dopiero kopnięcie.
- Ale… ale możesz być grzeczny. Dostaniesz… dostaniesz dużo owsa! I wody! I marchwi! I nawet obrożę ze swoim imieniem! – przekonywałem go, znowu próbując podejść… i odskakując, gdy stanął dęba.
- Ej! Nie rób tak! I wcale się Ciebie nie boję! – kwiknąłem na niego. I znowu próbowałem się do niego zbliżyć. Tym razem doskoczyłem do niego, próbując założyć mu obrożę na szyję, ciasno ją zapinając. O ile oczywiście nie zrobił czegoś niespodziewanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 7:36 pm

Tylko łańcuch? Proszę Cię... Jesteś żałosny - prychnąłem. Skoro to tylko łańcuch to niech sam się przykuje. Nie lubię być zamknięty, przypięty, zakuty lub coś w tym stylu. Wtedy nie jest się zbyt wolnym. Ma się mało miejsca do robienia... Wszystkiego. - JA nic nie muszę - położyłem uszy po sobie gdy ogier zaczął podchodzić. Cofnąłem się tyle ile mogłem - aż do ściany. Że co dostanę? Nie potrzebne mi nic z tego. A już zwłaszcza nie obroża. Z moim imieniem! On chyba traktował więźniów jak... psy. - Nie boisz się mnie? - zapytałem udając zdziwionego. Ta, na pewno. Jakoś się jąkał wcześniej. Podczas gdy ja myślałem on... Doskoczył do mnie i wsunął mi obrożę na szyję. Nie wiem czy dał radę ją zapiąć, bo znów kopnąłem przednimi nogami. O ile go trafiłem i się odsunął, lub zaprzestał swoich czynności, to ruszyłem najszybciej jak mogłem, gdzieś na drugi koniec pokoju. Położyłem uszy po sobie i uniosłem wysoko głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 12:31 am

Nie rozumiałem jego prychnięcia. Aż tak się burzył na łańcuch? Przecież wielu więźniów miało łańcuchy na szyi? Więc czemu aż tak bardzo protestował? Przecież to normalne, że ofiary są przykute… on też powinien być, zamiast biegać luzem po całej celi! Zirytowany położyłem po sobie uszy, gdy ogier stwierdził, że nic nie musi. Ja miałem inne zdanie na ten temat! Zacząłem do niego podchodzić, zatrzymując się, słysząc jego pytanie.
- Bać się? Ciebie? Oczywiście, że nie! – parsknąłem z delikatnym wahaniem, unikając kontaktu wzrokowego. Bo owszem, bałem się go. Zawsze unikałem porywania ogierów. Zbyt groźnie były. Odczekałem chwilę, by zebrać garstkę odwagi i doskoczyłem do niego, wsuwając mu obroże na szyi. Niestety nie zdążyłem jej ciasno zapiąć – kwiknąłem z bólu, odskakując w momencie gdy oberwałem kopytem. Na szczęście niezbyt mocno – z kajdanami na przednich nogach nie mógł zbyt mocno nimi kopać. Ale… ale najgorsze, że zaczął uciekać, bo odskakując wypuściłem łańcuch od obroży. I teraz musiałem odzyskać tę smycz. Ruszyłem w pogoń za ogierem, próbując zabiec mu drogę czy podbiec od niego jakoś od boku, by nie oberwać zadnimi kopytami, które skute już nie były. Starałem się doskoczyć do jego szyi by chwycić za łańcuch od obroży, by odzyskać kontrolę nad ogierem, ale czy dałem radę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 12:42 am

Bijesz rekordy. Tak pomyślałem gdy zauważyłem jak ogier kolejny raz kładzie uszy po sobie. 
Fryz dalej zaprzeczał, że się mnie nie bał. Słowa przeczą ruchom. Unikał również kontaktu wzrokowego, co jeszcze bardziej było na moją korzyść. 
Ogier doskoczył do mnie, zakładając obrożę na moją szyję, jednak jej nie zapinając. Stanąłem dęba tyle ile mogłem, w końcu z kajdanami nie mogłem zrobić tego jakoś super mocno. Jednak udało się kopnąć fryza. Ruszyłem jak najszybciej mogłem po pokoju, jednak znów przeszkadzały mi te kajdany... Jak miałem uciec skoro one krępowały mi ruchy? Przecież nawet taki koń bez kondycji jak on mógłby mnie dogonić. Tak jak myślałem, ogier podbiegł do mnie i chwycił za łańcuch. Nie mogłem go kopnąć, był z boku. Oczywiście próbowałem kopnąć przednimi kopytami, ale jak szybko je podniosłem tak szybko one opadły. Położyłem uszy po sobie i obróciłem głowę w jego stronę, podnosząc ją oczywiście do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 12:50 am

Wciąż zaprzeczałem, że się go nie boję, bo każdy wiedział, że kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy staje się prawdą. Może w końcu mi uwierzy? A przynajmniej sam uwierzę w to, że się go nie boję. No może troszeczkę. Ociupinkę. No chyba, że mnie kopnął… bo w tym momencie panicznie odskoczyłem a następnie ruszyłem w pogoń za ogierem, który uciekał z MOJĄ obrożą i to jeszcze nie do końca zapiętą. Dogonienie go nie było trudne – miał skute przednie nogi. Rzuciłem się w jego stronę i szybkim ruchem chwyciłem za łańcuch od obroży. Miałem go! W końcu!
- I co? Myślałeś, że mi zwiejesz? Chyba coś nie wyszło! – parsknąłem rozbawiony… po czym przerażony odskoczyłem, gdy ten próbował znowu mnie kopnąć. Jednak tym razem nie puściłem łańcucha.
- Ej! Przestań! – upomniałem go i szarpnąłem za łańcuch. A później drugi raz, tym razem mocniej, próbując go prowadzić pod ścianę. Udało mi się tam dojść? Nie w pełni zapięta obroża nie puściła? Jeśli wszystko było ok, to próbowałem przyczepić łańcuch do pierścienia wystającego z muru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 12:56 am

Odskoczył gdy go kopnąłem i na swoją niekorzyść - puścił łańcuch. Próbowałem uciec jak najdalej, ale moje przednie skute nogi mi na to nie pozwalały. Właśnie przez nie ogier dogonił mnie i od boku zabrał łańcuch. Nie mogłem go kopnąć z żadnej strony. Dla ostrzeżenia chciałem stanąć dęba, ale jak szybko podniosłem nogi, tak szybko one opadły. Fryz szarpnął za łańcuch, to dlatego. Później zrobił to jeszcze raz, ale mocniej. Spróbował prowadzić mnie pod ścianę. Szedłem powoli, bardzo, gdy przypomniałem sobie, że obroża nie jest zapięta do końca. Zarzuciłem szyją, starając się, by to puściło. Ale czy mi się udało? Jeżeli nie, byłem wystarczająco blisko muru by ogier znów mnie przywiązał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 1:11 am

Szarpnąłem drania raz za łańcuch, później kolejny raz i zacząłem go w końcu powoli prowadzić w stronę ściany. Jeśli się zapierał, to obroża mogła się jeszcze bardziej poluzować… ale takimi drobnostkami to się nie przejmowałem. Przywiązałem łańcuch do pierścienia wystającego ze ściany i uśmiechnąłem się triumfalnie do wrednego ogiera.
- I co? Wróciłeś? Przykuty do muru wyglądasz dużo odpowiedniej – tak jak na niewolnika przystało – prychnąłem rozbawiony. Chwyciłem jakieś sznury i zacząłem się z nimi zbliżać do ogiera od boku. Próbowałem rzucić się na jego prawą zadnią nogę, starając się dowiązać do niej linę, aby drugi koniec przyczepić do jakiegoś palika na prawo od drania. W razie sukcesu analogicznie starałem się zrobić z lewą nogą – ją również przyczepiając do palika, tym razem oczywiście na lewo od bezczelnego, złośliwego, agresywnego ogiera. W kajdanach mógł podbijać zadem czy kopać z obu nóg naraz. A teraz, o ile mi się udało, powinien mieć znacznie trudniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 4:27 pm

Obroża może nie puściła, ale zdecydowanie poluźniła się jeszcze bardziej. Niestety, byłem wystarczająco blisko ściany by fryz mnie przywiązał. - Okulisty ci potrzeba? - powiedziałem z wrednym uśmieszkiem, odpowiadając pytaniem na pytanie. Nie chciałem dużo gadać, ale do takiego kogoś jak on, trudno nie dogryzać lub coś. - W takim razie wyglądasz okropnie, skoro niewolnik wygląda odpowiednio przywiązany - zaśmiałem się sztucznie. Fryz wygląda na takiego, kogo obchodzi wygląd. Zauważyłem jak poszedł po sznury. Przyglądałem się jego czynnościom uważnie. Zaczął podchodzić od boku, a ja w miarę możliwości obróciłem się w tą stronę, do której podchodził. Kopnąłem lekko prawym, zadnim, kopytem gdy fryz próbował zawiązać sznur na mojej nodze. Niestety, lekko, więc pewnie udało mu się dopiąć swego. Gdy próbował uwięzić lewą zadnią nogę, kopnąłem nią, ale do tego podnosząc przednie kopyta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 7:15 pm

Przywiązałem drania do ściany i prychnąłem rozbawiony… ale jego odpowiedź stanowczo mi się nie podobała. Położyłem uszy po sobie, słysząc ją. Okulisty? O czym on gadał?
- Ja nie jestem niewolnikiem! Ty jesteś! I resztę swojego życia spędzisz w kajdanach, kagańcu i obroży! – zapowiedziałem mu – Ja wyglądam najlepiej! Najśliczniej w całej krainie! – dodałem, bo jak śmiał w ogóle powiedzieć, że wyglądam okropnie. Widział kiedykolwiek taką grzywę, piękną, długą i bujną? Na pewno nie! Zacząłem do niego podchodzić… i kwiknąłem z bólu, gdy mnie niespodziewanie kopnął. Na szczęście byłem odpowiednio z boku, by uderzenie nie było bardzo dotkliwe, więc mimo niego, w końcu mu przywiązałem kopyto do ziemi i skupiłem się na drugiej nodze, gdzie mimo tego, że byłem ostrożniejszy i tak oberwałem kopytem. Ale… ale najważniejsze, że mu obie nogi przywiązałem.
- I co teraz? Będziesz w końcu grzeczniejszy? – spytałem, podszczypując go po zadzie – Aż tak Ci się nie podobało, co Ci chciałem zrobić? Tak Cię to wkurzyło? To domyślasz się, że zapewne… spróbuje to zrobić ponownie? Prawda? – parsknąłem rozbawiony, wodząc chrapami po jego grzbiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tokhtamysh

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Lut 13, 2018 7:29 pm

Ile razy on już położył uszy po sobie? Przestałem liczyć, ale chyba bije rekordy. - Nie jestem niewolnikiem. A ty, nigdy nie byłeś? Nigdy nie zostałeś porwany? - zapytałem. Oczywiście, nie, że mnie to obchodziło czy coś. 
Fryz ma zdecydowanie zbyt duże mniemanie o sobie. Najpiękniejszy w całej krainie? Bo w to uwierzę. - Jesteś po prostu fryzem. Wszystkie fryzy wyglądają podobnie do siebie - prychnąłem. 
Udało mi się kopnąć ogiera, zdecydowanie lekko ale jednak. Lecz udało mu się związać obie moje nogi. 
Ciągle te same pytania, będę grzeczniejszy? Oczywiście, że nie. Znaczy, będę taki jakim będę chciał być. Wściekłem się na jego słowa i gesty, chociaż nie pokazywałem tego. On nie może tego zrobić, bynajmniej ja na to nie pozwolę. Spróbujesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Midnight

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Mar 21, 2018 6:27 pm

Otworzyła drzwi od sali tortur, niestety jedyny wolny w całym zamku. Bez słowa wpuściła ofiare, puszczając koniec liny. Nie musiała się martwić o wszelką ucieczkę, czy bunt ze strony pintabiana. Traktowała to jako zabawe, do czasu.
Zamknęła szczelnie drzwi, spoglądając na klacz zimnym, pustym spojrzeniem.
-.Nie będziesz nikogo tutaj mordować. - odpowiedziała na wcześniejsze słowa nieznajomej. - to moje stanowisko.
Mogła dawno zrozumieć, że klacz jest nowa, raczej nie rozumie co w tej chwili się stało.
Podeszła do niej wolnym krokiem. Przez jej cienką skórę można zauważyć jak żebra przemieszczają się wraz z Varjo. Długie, chude nogi stawiaja bezszelestne kroki, była jak duch, cień.
Stanęła obok niej, chwytając za koniuszek liny, obwiązując go za najbliższy hak. Lubiała zabawę, więc nie bawiła się w większe skuwanie klaczy.
Poluzowała jej trochę pysk, aby ta wypluła linę. Jej seplenienie działało jej na nerwy.
Następnie bez słowa ruszyła do kufra, wyciągając z niego parę ostrych noży.
W sali panowała raczej ciemność, kara raczej wolała zadbać o to, aby każda jej minuta była niczym z horroru.
- Imię. - nakazała Midnight, swoim niskim głosem.
Ruszyła do "ofiary", zatrzymując się stosunkowo blisko niej. Dotknęła koniuszkiem sztyletu jej łopatki.
- Szyja, brzuch, grzbiet, zad?.- zapytała szeptem, dając jej wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vayiere

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Mar 29, 2018 9:53 pm

/Najmocniej cię przepraszam, pilny wyjazd.

Radośnie podskakując, weszła za karuską do, jak sądziła, jej domostwa. Musiała przyznać, że zamek miał imponujące rozmiary, ale wystrój już kiepski. W dodatku wszędzie ciemno, jakby ich nie było na lampy stać czy coś. Pokój, do którego weszły był szczególnie ciemny. Na początku widziała tylko zarys tułowia towarzyszki, jednak po chwili jej oczy przyzwyczaiły się do mniejszej ilości światła i mogła zauważyć takie szczegóły jak metalowe kółka dookoła, skrzynia w rogu czy ślady krwi na ścianie. Z której, swoją drogą, odpadała farba.
- A sfoda, tfo tahie fane zahecie. - wygięła warki w podkówkę robiac smutną minę, jednak po chwili zachichotała. W jej głowie właśnie toczyła się rozmowa między... Właściwie nie wiadomo czym. Między jej dwoma osobowościami? Między nią, a diabłem? Kij z tym.
Obserwowała ruchy czarnej, wszystkie ścięgna i resztki mięśni na nogach były widoczne przy każdym ruchu. Nogi wydawały się aż nieproporcjonalnie długie względem klaczy. Vayiere wyobraziła jak klacz idzie i łamie sobie nogi, przez co parsknęła głośnym śmiechem, zakłócając ciszę panującą w pomieszczeniu.
Wypluła mokry kawałek liny z ust, przy okazji opluwając nieco ciemną. Taki bonusik z czystej złośliwości. Zastrzygła uszami, widząc ostre noże u towarzyszki. Zabawa się właśnie zaczynała.
- Ki - mruknęła, przekrzywiając głowę i kątem oka oceniając długość uwiązu. Pozwalał jej się swobodnie przemieszczać po większej części pokoju, jednak do drzwi stąd nie dałaby rady dosięgnąć. Sznur był stosunkowo mocny, ale jeden sprawny ruch...
- Czekaj, zastanowię się. - powiedziała, słysząc pytanie. - W szyi jest chyba dużo żył i w ogóle, więc nie. Brzuch trochę wrażliwy, więc też raczej nie. Na górze ciała mam kręgosłup, jeszcze mi coś uszkodzisz. Zad... Celuj w zad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Midnight

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sob Mar 31, 2018 9:54 pm

//okej

Jej optymizm, jej słowa, jej każdy krok - irytował Bezsenność. Była uciążliwa, a ponadto nie sprawiała przestraszonej, co jeszcze bardziej wzburzało Varjo. Była gotowa wbić jej ostrze w gardło, aby poczuła co znaczy ból, cierpienie, oraz strach. Chciała usłyszeć jej krzyk, jej słowa proszące o litość na co Midnight reagowałaby donośnym, kpiącym śmiechem. Niedoczekanie. Natomiast w obecnej sytuacji jedynie zaciskała mocno szczęke próbując zignorować jej zachowanie i iść w kierunku swojego planu. Widząc krótki wzrok "ofiary" w kierunku drzwi, sama podążyła za nią. Uśmiechnęła się półgłębkiem. Odchrząknęła cicho.
- stąd nie ma ucieczki. - odpowiedziała sucho.
Na następną odpowiedź, pokiwała delikatnie łbem. Co prawda zrobiła parę głębokich ran na jej zadzie, ale niekoniecznie to był jej cel. Gwałtownie wbiła się w jej brzuch, aczkolwiek nie za mocno, nie za lekko. Po nożu została głęboka, bardzo głęboka dziura, z której lała się krew. Oczywiście Midnight zdawała sobie z tego sprawę, że może się wykrwawić - co oznaczałoby koniec jej zabawy. Niechętnie odsunęła się od Ki - bynajmniej tak jej się przedstawiła, czołgając się w ślimaczym tempie do haka, gdzie znajdowała się niewielka chusta, którą po chwili owinęła klaczy brzuch. Zakręciła nożem w pysku, wyraźnie uśmiechając się. Ponownie docisnęła ostrze do jej brzucha, podpisując się na nim zgrabnie "BEZSENNOŚĆ". Ze względu, że n i g d y nie podawała swojego prawdziwego imienia, podpisała się tak, a nie inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vayiere

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Kwi 02, 2018 8:08 pm

Jeśli jest się introwertykiem i pesymistą, to chyba logiczne, że radość i towarzystwo denerwuje. A w dodatku dziwne towarzystwo pokroju Vayiere. Ta uśmiechnęła się widząc napięte mięśnie i gromy ciskające z oczu karej. Wręcz uwielbiała grać na nerwach innych istot, chociaż niekiedy było to jak igranie z ogniem. Może nawet pożarem. Wystarczy jedna mała zapałka - jeden ruch, jedno słowo, by sterta się zapaliła. To jak szybko zapłonie zależy od materiału - sucha słoma, wilgotne kloce, drobne patyki. Zaś to, ile zapłon będzie trwać, zależy od ilości podpałki - gniewu i zawiści czającej się w sercu. Czy tam umyśle, podświadomości.
Leniwie przeniosła wzrok na tęczówki porywaczki, jakby to, że przyłapała ją na rozważaniu (nie szukaniu drogi!) ucieczki, nie robiło na niej żadnego, najmniejszego wrażenia. Przestudiowała spojrzeniem jej sylwetkę - kiedy miała przewagę robiła się pewniejsza, a przez małe doświadczenie (co do tego, że była młoda, Ki nie miała wątpliwści) nie nauczyła się cierpliwości. Mogło to jej dać pewną przewagę, chociaż nie rozważała tego dłużej, bo wygląd zawodzi. Jak mówi przysłowie - nie należy oceniać książki po okładce.
- Gdyby takiej nie było, nie miałybyśmy się jak tutaj dostać. - zauważyła, unosząc hardo głowę i parskając. Stała luźno, nauczyła się już panować nad mową ciała, jednak z jej oczu można było wyczytać pewne napięcie. Może skok adrenaliny, może oczekiwanie na atak.
Czuła ciepłą ciecz spływającą jej napierw bo zadzie, by później zostawić po sobie ślad na sierści tylnych nóg. Ból - oczywiście do pewnego stopnia - ignorowała, nie była delikatną panienką. Jednak kiedy w jej brzuch trafiło ostrze, a ciemna rzeźbiła coś w jej ciele, skrzywiła się. Ale nadal stała spokojnie, nie dawała klaczy przewagi i satysfakcji własnym strachem i jękiem.
Mimo wszystko musiała przyznać, że kara była sprytna - chustą zatamowała dopływ krwi do zranionego miejsca, by móc zadawać cierpienie dłużej. Coś musiała wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Midnight

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Kwi 03, 2018 1:43 pm

Racje, Varjo nie miała dużej wiedzy na temat porwań - miała zaledwie trzy lata. jednak będąc młodszą, optymistyczną duszą miała okazje ujrzeć masę porwań czy tortur względem innych. Tego dnia w jej sercu coś zaiskrzyło, poczuła niebywałą pasję do złych czynów. Sprawiało jej to radość, a teraz miała okazję się wykazać. Większość koni uważało ją za psychiczną - głodziła się, aby wyglądać odrażająco, strasznie. Nie spała, jej chorym marzeniem było stać się żywym t r u p e m. Dokonała swego. Wszyscy przyglądali jej się ze współczuciem jak wpada z depresje, miała niemałe halucynacje, zasypiała na 6 sekund nieświadomie. Jej psychika zmieniła się - była agresywna w niektórych momentach, chociaż często się powstrzymywała. Pomimo tak wczesnego wieku, niszczy się - nie wiedząc co oznacza życie, rodzina, miłość. Chociaż takowej nie miała, lecz mogła dostrzec w Anarie cień zainteresowania w stosunku do niej. Nie, ona poszła własną drogą - drogą piekła.
Zaschło jej w gardle, irytował ją fakt, że klacz pomimo starszego wieku miała czelność z nią dyskutować.
- Ucieczki, stąd już nie ma ucieczki-poprawiła się, rzucając zakrwawiony nóż na środek sali. Po pomieszczeniu rozległo się krótkie echo upadanego ostrza, a ponownie cisza, którą szybko przerwała. - Wchodząc tutaj możliwe, że nie zauważyłaś, że drzwi się za tobą zamknęły. Nie wystarczy zwykłe pociągnięcie klamki.
Przeszła ją wizja, jak zamykała drzwi na kilka spustów, chowając szczelnie klucz.
-Na co masz teraz ochotę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vayiere

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pią Kwi 06, 2018 9:37 pm

Trzy lata są albo nic nie znaczącą chwilą, albo szmatem czasu. Wszystko zależy od punktu widzenia. W młodszym wieku straszne widoki mogą powodować traumę... Różne można ją odreagowywać - płaczem w cichym miejscu lub też odwdzięczaniem się na innych, co właśnie robiła Varjo. Nad tym, czy takie zachowanie jest uzasadnione i czy można takiej osobie pomóc to temat na inne spotkanie. Bardziej... pokojowe.
Życie, rodzina, miłość - wszystko to ma różne definicje. Ekstrawertycy z pewnością cenią sobie to wszystko, ale introwertycy - dla nich samotność jest lepsza od tego wszystkiego. Owszem, czasem lepiej coś powiedzieć niż dusić to w sobie, jednak niektórym to nie przeszkadza. Vayiere była jednym z takich osobników - nie przeszkadzały jej samotne wędrówki. A stare twarze mogą się znudzić... Szczególnie, jeśli patrzy się codziennie na podgniłe zwłoki.
- E tam, zawsze można coś znaleźć. - parsknęła, wywracając oczami. Zawsze był jakiś sposób, ZAWSZE. - Można je wyważyć czy coś, nie znam się na drzwiach, ale te wydają się trochę stare. A stare zazwyczaj równa się słabe. - wyszczerzyła się na sekundę.
Wzdrygnęła się na kolejne słowa karuski.
- Brr, to brzmi jak podcas stosunku czy coś, weź inaczej dobieraj słowa. - prychnęła, po chwili dodając - A co masz w ogóle do zaoferowania? Jakaś karta tortur do wybrania czy coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Midnight

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Kwi 18, 2018 3:52 pm

Przez chwile Midnight przeszły ciarki, jej wzrok ponownie z ciekawości spojrzał na drzwi. Wyważenie ich  nie wyglądało na trudne, choć sama niebieskooka była pewna, że większą trudnością będzie pokonanie jej samej. Jeżeli klacz sądziła, że Varjo ot tak przepuści ją w drzwiach, to się grubo myliła. ''Łaciata'' była jej pierwszą, poważną ofiarą - dotychczas karuska więziła raczej szczury, torturując ich patykiem, a na koniec zabijając. Dlatego odchrząknęła, udając dotknięcie z jej strony.
- Naprawdę myślisz, że by Ci się to udało?-zapytała beznamiętnie. - W sumie to sama Cie wypuszczę. Tydzień, może dwa? Nie potrzebny mi będzie flak z samymi kośćmi.
Jej ostatnie zdanie była niczym wskazówka co czeka Pintabiana dalej. Głodówka, marzyła wygłodzić kogoś tak, że będzie wyglądał jak szczypiorek. Sama się głodziła jednak dla niej, było to nic innego jak czysta przyjemność. Czysta przyjemność - patrzeć na swoją sylwetkę, która z dnia na dzień, staję się coraz bardziej odrażająca.

Bezsenność miała ochotę wypomnieć jej, aby była poważna - jednak zabrzmiałoby to co najmniej śmiesznie.
- Bądź kreatywna, wymyśl coś własnego. Może jest to coś, czego nie znam do tej pory?.- odmruknęła od niechcenia. Równie dobrze mogłaby nie odpowiadać wcale, ponieważ sama zabierała  chwyciła w pysk kajdany, które umieściła na jej kończynach, oraz przypięła je do posadzki. Wiedziała, że Ki raczej nie będzie wyrażać sprzeciwu, chociaż torturowanie przykutego konia sprawiało jej więcej przyjemności, niż praktycznie wolnego.  Następnie na jej szyi przypięła obrożę, mając na celu okaleczyć jej szyję, a ''smycz''' przypięła do niewielkiego słupa. Nie zapomniała też o kagańcu, który po chwili widniał na jej pysku.
- Podstawy w sumie.-odezwała się sucho. - Może się już kiedyś z nimi spotkałaś?
Podeszła wolno do słupa ciągnąc za smycz, dzięki czemu obroża wbijała się klaczy mocniej, głębiej, boleśniej.
Po 15 minutach chwyciła ponownie nóż, przecinając klaczy połowę ogona. Wiedziała, że uroda zaboli najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vayiere

avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Kwi 19, 2018 6:19 pm

Walka z klaczą do najrozsądniejszych nie należała, i srokata doskonale o tym wiedziała. Może i nie miała doświadczenia i okazji do podpatrzenia taktyk walki, była jednak nieźle wyższa i zacięta. Wychudzenie wprawdzie działało na korzyść więzionej, jednak młodość może równać się większej chęci postawienia na swoim. Upór jest najgorszym przeciwnikiem. Bić się z nim nie należy, ale czasem nie ma innego wyjścia.
Pff, szczury? Koty są lepsze, więcej wnętrzności do rozprucia. Ale rzeczywiście mało ich było w tych okolicach, więc szczur lepszy niż nic.
- Nigdy nic nie wiadomo. - mruknęła lekceważąco. - O, to ze skóry też zamierasz mnie obedrzeć? - zaciekawiła się, a w jej głowie pojawiło się wyobrażenie kościotrupa z wnętrznościami wylatującymi przy każdym kroku. Fascynujący widok.
Właściwie, to czemu szczypiorek? Koperek fajniej wygląda. I lepiej brzmi.

Powaga to coś, czego nie można było żądać od Ki.
- Znam parę fajnych, ale nie mam ochoty wypróbowywać ich na swojej skórze. - parsknęła, krzywiąc się lekko. Te rzeczy nie były takimi, na które miałaby chęć. - A znasz rzucanie nożami? Trochę za bardzo popularne i stare, ale lepsze niż nic. - westchnęła, unosząc spojrzenie na oczy karej.
Przy kajdanach nie protestowała, mruknęła tylko, żeby zostawić jej dopływ krwi, bo jak będzie jej u góry za dużo, to będzie mnóstwo sprzątania. Przy kagańcu się skrzywiła i odsunęła. - Muszę mieć to coś? Zupełnie niestylowe i będę wyglądała jak pies.
Prychnęła znudzona. - Bądź oryginalna, wymyśl coś swojego. - uśmiechnęła się szeroko, widząc upadające na ziemię włosie z ogona. - Dzięki! Nadajesz się na fryzjera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala tortur    

Powrót do góry Go down
 
Sala tortur
Powrót do góry 
Strona 29 z 30Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: