KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala tortur

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 27, 28, 29, 30  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:57 am

Po kopnięciu zszedłem z ogiera ale tylko po to, by wrócić z kagańcem. Położyłem kopyto na jego szyi, podduszając i utrudniając mu uciekanie łbem i w końcu założyłem kaganiec na jego pysk, ciasno zapinając paski od niego. W końcu! Udało mi się! Miałem go! Struchlałem widząc jego lodowate spojrzenie… ale ten szybko położył łeb na ziemi, w geście kapitulacji. A ja spokojnie skoczyłem po ciężkie kajdany, które próbowałem zapiąć najpierw na obwiązanych przednich nogach, następnie na zadnich. Udało mi się w końcu?
- Teraz będziesz grzeczniejszy? – spytałem rozbawiony, gryząc go w łopatkę – Zwykle unikam chwytania ogierów… ale z Ciebie będzie dobry niewolnik i sługa – oznajmiłem mu, gryząc go w szyję. W końcu mogłem się go nie bać, gdy wreszcie był odpowiednio unieruchomiony.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 2:05 am

Udało mu się. Założył ten głupi kaganiec. Widziałem jak się cieszy. I z czego się tak śmiejesz? Zauważyłem jak zareagował na mój wzrok - ten zawsze działa. Jednak położyłem łeb na ziemi. Po co go straszyć skoro nie mogę nic mu zrobić? Niech wie, że kiedy się uwolnię i spotkam go jeszcze raz, to nie będzie mu do śmiechu. Kiedyś go spotkam w innych okolicznościach, w innym miejscu, a wtedy nic mu nie pomoże. Gdy ja byłem szybki i wytrzymały, on nie uciekłby daleko. Więc tylko czekam na taki moment. Ale to jeszcze chwilę potrwa. Udało mu się również założyć kajdany na moich nogach. Leżałem nieruchomo, dosłownie. Gdyby ktoś nie zauważył mojego lekko unoszącego się i opadającego brzucha, pewnie pomyślałby, że jestem martwy. Jeżeli myśli, że będę jego niewolnikiem czy sługą to grubo się myli. A niech sobie torturuje, będzie miał zajęcie. Chociaż jeżeli fryz nie lubi, gdy druga osoba się do niego nie odzywa, to prędzej ja go będę torturować swoją ciszą.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 2:12 am

Jego wzrok mi się nie podobał. Niby był zimny, lodowaty… ale jednocześnie sprawiał wrażenie, jakby płonął. Nie lubiłem zerkać na jego oczy i raczej starałem się unikać kontaktu wzrokowego. W każdym razie… w każdym razie najważniejsze, że ogier zrozumiał, ze dalszy upór nie ma sensu i bez większych problemów założyłem mu jedne ciężkie pęta (czyli kajdany dla koni) na jego przednie i drugie ciężkie na zadnie nogi. Upewniłem się, że obroża na szyi jest przypięta łańcuchem do muru a kaganiec nie jest ani zbyt luźno ani zbyt ciasno. I wtedy zdjąłem mu sznury z nóg i odczepiłem prawą zadnią nogę od ziemi.
- Możesz wstać! – łaskawie się zgodziłem. W kajdanach było to możliwe, chodzenie było możliwe, ale kopanie, wierzganie czy galopowanie było mocno utrudnione. Odszedłem od niego na chwilę, by skoczyć bo wiadro z wodą i owsem, które postawiłem przed nim. W kagańcu dało się jeść i pić. W końcu woda czy ziarna owsa bez problemu przechodziły przez otwory kagańca. Chociaż oczywiście nie było to zbyt wygodne. Sam również coś podjadłem, chociaż z powodu zmęczenia nie miałem za dużego apetytu.
- Jutro… jutro sobie porozmawiamy – zapowiedziałem mu, po czym odszedłem na drugi koniec Sali Tortur, położyłem się na ziemi i prawie natychmiast zasnąłem. Byłem wykończony!
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 2:23 am

Nie opierałem się gdy zakładał mi pęta. Nie opierałem się gdy sprawdzał obrożę. Nie opierałem się gdy patrzał, czy kaganiec nie jest za luźno, lub za ciasno. Na jego... rozkaz nic nie zrobiłem. Nie wstałem, uważałem to za niepotrzebne. Podłożył mi wiadro z wodą i owsem. Tego również nie tknąłem. Bynajmniej nie teraz. Zauważyłem jak odchodzi na drugi koniec sali, by tam się położyć. Jeżeli jeszcze spojrzał w moją stronę, mógł napotkać się kolejny raz z moim spojrzeniem. Odwróciłem się od niego i próbowałem zasnąć. Wątpię, że dużo porozmawiamy. Nie będę jego niewolnikiem. Nie będę nic dla niego robił. Niech mu się śni.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 7:57 pm

Nie podobało mi się spojrzenie ogiera. Zerknąłem na niego przed zaśnięciem, czy wszystko ok, ale widząc jego wzrok, szybko odwróciłem łeb i zasnąłem.

Po przebudzeniu się jeszcze chwilę poleżałem nie wstając. Jakoś nie spieszyło mi się by wracać, do użerania się z tym ogierem. Z klaczami… z klaczami zwykle było prościej. A porwania ogierów nigdy dobrze się nie kończyły. W końcu zmusiłem się, by powoli wstać.
- Witaj… mój niewolniku – parsknąłem do niego, podchodząc w jego stronę z wiadrami z owsem i wodą. Postawiłem je przed nim, niezależnie czy wyjadł zawartość poprzednich czy nie. I odszedłem od niego, by również coś przekąsić, jedząc powoli z namaszczeniem.
- Dzisiaj… chyba pora Cię nauczyć posłuszeństwa – oznajmiłem mu po dłuższym czasie, gdy już skończyłem jeść.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 8:05 pm

Obserwowałem chwilę ogiera, aż do momentu gdy zasnął. Wtedy dopiero wstałem i zjadłem trochę owsa, napiłem się wody. Po tych czynnościach dopiero zasnąłem.

Otworzyłem oczy, słysząc jak ogier po drugiej stronie pokoju wstaje. Mój niewolniku? On chyba nie jest świadom swoich słów. Wstałem gdy ruszył w moją stronę z dwoma wiadrami. Postawił je przede mną, ale nie byłem głodny. Jedynie wypiłem kilka łyków wody. Fryz jadł znacznie dłużej, zacznijmy od tego, że on w ogóle jadł, w przeciwieństwie do mnie. Podczas gdy on spożywał jedzenie, ja stałem ciągle, nie miałem zamiaru się kłaść. - Powodzenia - rzuciłem jedynie, gdy usłyszałem jego słowa.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 8:20 pm

Widziałem, że ogier wstaje. Przez noc zjadł chyba trochę, ale nie skończył. Nie rozumiałem tego. Ja zawsze jadłem sporo, co było zresztą po mnie widać. A on? Czemu nie jadł?
- Bo nie będziesz miał siły mi służyć! Lepiej zjedz więcej! – doradziłem mu, przerywając na chwilę posiłek. Skorzystał z mojej rady czy nie? Niezależnie od tego, podszedłem do niego po dłuższej chwili, gdy już się najadłem.
- Powodzenia? – zdziwiłem się – Czyżbyś uważał się za tak ciemnego i głupiego, że nie sądzisz, że jesteś w stanie nauczyć się mi służyć? – dopytywałem się go, podchodząc do niego od bloku.
- Duży, silny… idealny niewolnik. My Fryzy jesteśmy stworzone do wyższych celów niż praca fizyczna. Więc taki prymitywna sługa mi się przyda, by sprzątać i ciężary nosić – poinformowałem go – Czy to jasne? – spytałem się i ugryzłem go w łopatkę. Tak by mu uzmysłowić, że udzielanie złej odpowiedzi czy pyskowanie nie jest najlepszym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 8:33 pm

Pomimo rady ogiera i tak nic więcej nie tknąłem. Siły mam, o to niech się nie martwi. W ogóle niech się nie martwi. Nie odpowiedziałem głośno na jego pytanie. Nie miałem zamiaru odzywać się dużo. Wątpię, że chce mnie słyszeć, zresztą ja również. Nie uważałem się za nikogo ciemnego, a tym bardziej nie głupiego. Po prostu nie mam zamiaru mu służyć. Obserwowałem go, jednak mój łeb nie podążał w jego stronę. Dobrze wiedziałem gdzie się kieruje. - Powiedz mi, co to są wyższe cele? Porywanie innych? - zakpiłem. Gdy zapytał mnie czy to jasne, zaśmiałem się sztucznie. - A czy jasne jest to, że nic dla ciebie nie zrobię? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie. A gdy ugryzł mnie w łopatkę mocno tupnąłem tą nogą, w którą mnie użarł. Ostrzeżenie? Być może.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 8:45 pm

Nie chciał więcej jeść? Jego strata! Jak zmądrzeje, to jeszcze mnie będzie błagał o jedzenie! W sumie… w sumie to mógłbym mu nie dawać przez kilka dni, czy chociaż godzin… no ale nawet ja nie byłem tak okrutny, by kogoś głodzić. W końcu w naszej fryzyjskiej hierarchii, to dobre jedzenie było tuż za dbaniem o grzywę, jakoś na równi z posiadanej niezłej klaczy zamkniętej w celi. Odstawiłem tylko pozostałe wiadra, by się nie plątały pod nogami i wróciłem do ogiera.

Zadałem mu pytanie… i w sumie chyba nie spodziewałem się na niej odpowiedzi. Było raczej z serii tych retorycznych.
- Wyższe cele? Wiesz, prymitywne rasy są stworzone do pracy fizycznej, ciągnięcia wozu, skakania, galopowania. My Fryzy… jesteśmy do podziwiania. Jesteśmy piękne a nas galop może nie jest szybki… ale jak galopujemy, ładnie, swobodnie, z piękną fazą zawieszenia a wiatr rozwiewa nasze grzywy i szczotki pęcinowe… to jest to widok zapierających dech w piersiach! – wyjaśniłem mu. Aż się wzruszyłem, jak sobie przypomniałem, jaki to ja piękny jestem – A porywanie innych… przydaje się. Bo przecież nie będę pracował fizycznie! Jestem Fryzem! Taki niewolnik jak ty mi się przyda! – powtórzyłem się. Ale jemu najwidoczniej trzeba było wszystko mówić po kilka razy aby na pewno zapamiętał.
- Co? Jak to… jak to nic?! – zarżałem, gryząc go w prawą łopatkę… i przerażony odskoczyłem, gdy tupnął tą przednią nogą. Miał na niej kajdany, więc groźny nie był. I tylko mnie tym swoim zachowaniem wkurzył!
- Uważaj co robisz! Nie będę tolerował takiego zachowania! – zarżałem na niego i doskoczyłem do niego, gryząc go tym razem w szyję. Niech ma za swoje! - Przeproś! - zażądałem.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 8:57 pm

- Wyższym celem nie jest to, by ktoś ciebie podziwiał wiesz? Na takim podziwianiu dużo nie zarobisz. Nie będę mówił o pomocy... Ble... Ale przykładowo na wyścigach zarobisz dużo. Ja jestem i szybki i wytrzymały. Twoja piękność, jeżeli w ogóle taką masz, nie przyda ci się do niczego. Nie uciekniesz przed drapieżnikiem, a pewnie jesteś za słaby żeby z nim walczyć? - dużo powiedziałem. A niech słucha mojego głosu. - Skoro dla ciebie porywanie innych się przydaje, bo mogą pracować, to idź po kogoś innego. A wiesz dlaczego? Bo nic dla ciebie nie zrobię. - oznajmiłem zgodnie z prawdą. Zauważyłem jak odskoczył. I dopiero wtedy obróciłem łeb w jego stronę. Może i miałem kajdany, kaganiec i byłem przypięty ale... Ale dalej się mnie bał. Nie zrobiłem nic sobie z tego, że ugryzł mnie w szyję. Nie bolało. - Sam sobie przeproś.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 9:12 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. O czym on w ogóle gadał?
- To jaki jest wyższy cel? Ciągnięcie pługa? – prychnąłem z pogardą – Zresztą od pracy fizycznej i zarabiania mogę mieć niewolników takich jak ty. My Fryzy nie powinniśmy się zajmować takimi przyziemnymi sprawami! – parsknąłem. Naprawdę sądził, że będę się zajmował pracą i zarabianiem pieniędzy?! Chyba zgłupiał! – Czyli wyścigi lepsze bo się zarabia? To może o jakiejś klaczy lekkich obyczajów też powiesz, że zaradna, bo daje zad za pieniądze? I to według Ciebie świadczy dobrze o koniu? – zarżałem rozbawiony jego głupotą i podejściem do życia.
- Oczywiście, że piękność się mi przyda. Jestem powszechnie podziwiany, szanowany. A wszyscy się mnie słuchają – wyjaśniłem mu, może troszkę mijając się z prawdą. I położyłem uszy po sobie.
- Nic nie zrobisz?! Już ja Cię przekonam, byś mi służył! – zarżałem wściekle, mocno wkurzony jego bezczelnymi słowami!

Po odskoczeniu ponownie do niego podszedłem, gryząc go w szyję, co chyba na nim nie zrobiło zbytniego wrażenie.
- Nie chcesz przeprosić?! – parsknąłem – To zaraz zmienisz zdanie! – dodałem, wodząc chrapami po jego szyi, by nagle go w nią znowu użreć – Może jesteś duży i silny… ale zawsze możemy sprawdzić, jak jesteś odporny na ból – dodałem, wodząc dalej po jego ciele, by po chwili uszczypnąć go w łopatkę.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 9:26 pm

Słuchałem... Dobra, może tego nie robiłem, po prostu wlatywały jego słowa do moich uszu. Nie skupiałem się na tym. - Klacz lekkich obyczajów? Jej sprawa co robi. Nie obchodzą mnie inne konie. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Nie obchodziły mnie losy innych. Skoro niby wszyscy się jego słuchają, to będę wyjątkiem. Nie będę robił dla niego czegoś. Jeżeli tak bardzo będzie chciał, to sam to zrobi. 

Zesztywniałem gdy fryz zaczął wodzić chrapami po mojej szyi. Nie podobało mi się to. Zacząłem się ruszać tak, na ile pozwalały mi wszelkie przedmioty na mnie. Jestem odporny na ból. Ale to co on ma na myśli, jeżeli o to chodzi, to przesada! Jestem ogierem! Ślepiec!
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 9:43 pm

Czy jego słowa… byłem kolejnym atakiem na mnie czy po prostu luźną uwagą? Nie byłem pewien, ale na wszelki wypadek położyłem uszy po sobie.
- Ja Cię muszę obchodzić! W końcu jestem Twoim właścicielem i musisz mnie słuchać! – przypomniałem mu parsknięciem. I uderzyłem kopytem o posadzkę, by zaakcentować odpowiednio swoje słowa.

Wodziłem chrapami po szyi ogiera, od czasu do czasu go podgryzając.
- Widzisz? Niby taki niewrażliwy na ból… ale kolejne ugryzienia jednak zaczynają Cię wkurzać? – prychnąłem rozbawiony, tak intepretując jego reakcję – Łamiesz się. Powoli się łamiesz! – dodałem triumfalnie. Ruszał się ale w kajdanach i w obroży nie mógł za daleko czy zbyt szybko mnie unikać. A ja wodziłem dalej po jego szyi, łopatce i boku, oceniając jego muskulaturę i od czasu do czasu go gryzłem. Raz słabiej, raz mocniej. Byłem pewien, że to musi go denerwować, gdy nigdy nie wie, kiedy przyjdzie kolejne ugryzienie.
- Silne, zwinne ciało. Urodzony sługa i niewolnik – oceniłem, próbując sięgnąć pyskiem do jego ucha, by chwycić je w pysk i próbować wymemłać.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 9:59 pm

Właścicielem? Błagam. Dla mnie on jest nikim. Ani nie będę się jego słuchać, ani nie będzie mnie on obchodził. Powiedziałbym to nagłos, ale nie chciałem więcej z nim rozmawiać. Spojrzałem się jedynie gdy ten tupnął kopytem o posadzkę. To też mnie nie obchodziło.

Nie jestem wrażliwy na ból. Nie wkurzają mnie ugryzienia. Wkurzają mnie jedynie jego wodzenia chrapami, przecież jak wcześniej wspominałem - jestem ogierem! I nie, nie łamię się. Po prostu nie toleruję takiego zachowania. Nie toleruję większości rzeczy. Gdy jeszcze raz zaczął wodzić po mnie chrapami... starałem się przednimi kopytami odbić od ziemi. Nie nazwałbym tego stawaniem dęba, w kajdanach było to wręcz niemożliwe. Po prostu chciałem go odstraszyć. Chciałbym to nazwać ostrzeżeniem, jednak miałem na sobie założone tuzin różnych przedmiotów uniemożliwiających mi ruchy. - Achały nie urodziły się do bycia niewolnikami. - prychnąłem. A gdy spróbował sięgnąć mi do ucha, potrząsnąłem łbem najmocniej jak potrafiłem. Co to, to nie!
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 10:20 pm

Wodziłem chrapami po ciele ogiera, podgryzałem go co chwilę i z zachwytem obserwowałem, jak ten się coraz mocniej wkurza, spina, denerwuje. Jeszcze chwila… a się na pewno załamie! Nie przerywałem… a wręcz przeciwnie, coraz bardziej zawzięcie kontynuowałem rozpoczętą czynność. Nagle podbił przodami, co w kajdanach było w sumie możliwe, skoro nie były przymocowane do posadzki, o ile się uważało, by nie stracić równowagi, którą ciężej było ze skutymi nogami zachować. Widząc delikatnie stanięcie dęba, odskoczyłem… ale tylko na chwilę. Bo w sumie się czegoś takiego spodziewałem, więc już po chwili wróciłem do zaprzestanej czynności, dalej go podgryzając.
- „A chały nie urodziły się”? Moim zdaniem… jakieś tam chały nadają się idealnie na niewolników! – parsknąłem. Nie miałem pojęcia, co to za rasa te „chały”, ale pewnie, jak sama nazwa wskazuje, coś pomiędzy „chamami” a „chałą”, czyli czymś złej jakości, bezwartościowym. Sięgnąłem do jego ucha, ale potrząsaniem łbem mi to trochę utrudniło, więc przejechałem chrapami po jego szyi i umięśnionej klatce piersiowej.
- Trochę zbyt surowy jesteś z określeniem się „chałą”. Taki zwinny, silny i umięśniony nawet mi się podobasz – pochwaliłem go, odchodząc od niego, idąc do półki i wracając z nożem w pysku – Tylko trzeba Ci chyba wytłumaczyć, gdzie twoje miejsce – dodałem, starając się nożem zrobić na jego szyi długie ale płytkie nacięcie. Odłożyłem nóż poza zasięg ogiera i starałem się przejechać językiem po ranie, zlizując krew. Z jakichś powodów klacze to mocno wkurzało. Pora było sprawdzić, jak na to jakiś ogier zareaguje.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 10:43 pm

Ogier nie przestawał dotykać mnie chrapami. Odrażające. Gdy stanąłem dęba odskoczył, ale na chwilę. Spodziewał się tego? Na to wyglądało. Nie wiedziałem dokładnie, co kręciło się w łbie ogiera więc chciałem to jak najszybciej skończyć. Zacząłem się wiercić, przechodzić z jednego miejsca do drugiego, czasami nawet zarzucać kopytami. Gdy usłyszałem jak on powiedział na moją rasę... Wściekłem się. W ogóle mnie nie słuchał! - Żadne a chały, tylko Achał-Tekiny! I to nie są jakieś tam konie. Nadają się idealnie do wielu rzeczy, ale niewolnictwo nie jest żadną z nich! - wyjaśniłem mu pokrótce. Nie wiedział co to za rasa? A co jakbym ja nie wiedział, że istnieją fryzy? Przecież wkurzyłby się, to oczywiste. - Już ci wcześniej wyjaśniałem, żadna ,, chała " tylko Achał-Tekin. - odpowiedziałem teraz z większym spokojem. Gdy zauważyłem, że poszedł po nóż... Zrobiło mi się lżej. Lepiej niech zacznie ciąć i nie robić tego, co robił przed chwilą. Przejechał narzędziem po mojej szyi, zostawiając, jak czułem, długi ale płytki ślad. Odłożył nóż, szkoda, że poza mój zasięg. Myślałem, że to koniec ale on... przejechał językiem po ranie. Gwałtownie podniosłem przednie kopyta, stając niskiego dęba, odrzucając szyję w przeciwną stronę od ogiera.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 10:59 pm

Ogier wiercił się, odsuwał, co w przypadku kajdan na nogach nie było zbyt skuteczne. W końcu ciężko było mu odskoczyć. Kwiknąłem, gdy raz zarzucił kopytem tak zwinnie, że mnie boleśnie trafił… ale tylko raz, bo po pierwszym razie już wiedziałem, do czego jest drań zdolny.
- Przecież dobrze mówię! Chały! Chały Cekiny! – powtórzyłem za nim – A czy tam Chałat E-Kiny! – poprawiłem się – Zresztą co to za różnica? My Fryzy jesteśmy najlepszą rasą a inne… inne są gorszymi podrasami. A jak uważasz, że chały się do czegoś nadają… to niby do czego? Jesteś silny i zwinny – a to przecież cechy w sam raz dla niewolnika! – zauważyłem. Wydawało mi się to oczywiste! To czemu on tego nie dostrzegał?

Po chwili skoczyłem po nóż, którym naciąłem mu delikatnie skórę na szyi, aby go zbyt groźnie nie zranić. W końcu nie chciałem swojemu niewolnikowi podciąć gardła. Przejechałem językiem po jego szyi… co mu się zdecydowanie nie spodobało. Nagle stanął dęba a ja panicznie się cofnąłem, by nie oberwać kopytem. I z wściekłością położyłem uszy po sobie.
- Co to miało być!? – prychnąłem – Zapominasz się! Słyszysz?! – zarżałem, ponownie biorąc nóż – Chyba pora Ci inaczej wytłumaczyć, że należysz do mnie! – dodałem, podchodząc do niego od boku. I jeśli zbytnio nie protestował, to znowu naciąłem lekko jego skórę, tym razem na grzbiecie. Starałem się płytkimi ranami napisać na jego boku swoje imię. No chyba, że się rzucał. Wtedy zaprzestałem uznając, że nie ma to sensu.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 11:18 pm

Zaczęły wkurzać mnie jego określenia na moją rasę. Chały Cekiny?! - Achał-Tekiny - poprawiłem go kolejny raz. - Konie Fryzyjskie wcale nie są najlepszą rasą. - prychnąłem. - A cechy mojej rasy są idealne na wyścigi. Szybkie i wytrzymałe. Lub na jakieś biegi długodystansowe. Ale nie na niewolnictwo! - dalej upierałem się przy swoim.

Nacięcie na szyi dużo mi nie zrobiło. Jednak stanąłem niskiego dęba, gdy Espilce przejechał językiem po ranie. Ten odskoczył w panice, niestety unikając ciosu kopytem. Położył uszy po sobie, co mi też nic nie robiło.
Ogier cofnął się po nóż. Lepsze to niż jego wcześniejsze zachowanie. Inaczej wytłumaczyć? Zada mi kolejną ranę? Na początku nie protestowałem, w końcu jakbym to zrobił to ogier mógłby powrócić do wcześniejszych czynności. Później zorientowałem się co robi, chociaż wciąż nie protestowałem. Pod koniec wyrwałem się lekko, przez co napis wyglądał pewnie jak... Espi, bez kropki nad 'i'. Czułem, że rany nie były zbyt głębokie. Nie powinny zagajać się strasznie długo. Chociaż miałem tak cienką skórę, że dla innych rany mogłyby być płytkie, dla mnie jednak trochę głębsze.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 11:34 pm

Przekręciłem oczami, gdy mnie znowu drań poprawił.
- A co to za różnica? To i tak nie jest prawdziwa rasa! Nie taka, jak Fryzy! Równie dobrze możesz być dla mnie SP! – prychnąłem ze złością. Jak on w ogóle śmiał mnie poprawiać?! Mnie, swojego właściciela! To już była bezczelność!
- Właśnie, że są! A ty się gówno znasz na rasach! – wydarłem się na niego – Jak wytrzymałość to dobrze – taki niewolnik może długo pracować. A wyścigi… też się przydadzą. Jak trzeba coś szybko zrobić – skomentowałem krótko. W końcu ja wiedziałem lepiej. On był idealny na niewolnika i bardzo się cieszyłem, że dałem radę go upolować.

Ponownie wróciłem z nożem do swojego więźnia. Chyba w końcu się przejął, przeraził i zrozumiał, że lepiej się nie buntować, bo w końcu stał grzecznie i spokojnie. Trochę mu zajęło, nim to zrozumiał, ale najważniejsze, że w końcu mu się udało. Zacząłem pisać nożem po jego ciele… aż w końcu drań złośliwie odskoczył. „Espı” – hmm, ta brakująca kropka mnie irytowała. Spiorunowałem go wzrokiem… i próbowałem go lekko dźgnąć, co mi średnio wyszło, bo w miejsce „Espı” pojawiło się „Espï” a miało być „Espi”. Niedokładnie o to mi chodziło i doszedłem do wniosku, że lepiej już nie poprawiać, bo będzie jeszcze gorzej. Rana się zagoi za parę dni a wtedy napisze to lepiej. Ponownie odłożyłem nóż, poza zasięg ogiera i ponownie do niego wróciłem.
- Nigdy nie wiesz, kiedy się poddać i podporządkować? Nigdy?! – prychnąłem z irytacją, zbliżając się do niego – Ale… ale znam jeszcze jeden sposób pokazania komuś, gdzie jego miejsce! – zapowiedziałem mu… i nagle, bez ostrzeżenia, spróbowałem podbiec do niego od tyłu, od razu na niego naskakując, a w razie sukcesu obejmując go mocno przednimi nogami za boki.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:04 am

- A co ty się znasz? Fryzy to zwykłe konie pokazowe, nic więcej. Nie przydają się, nawet by się nic nie stało, gdyby nie pozostał żaden na ziemi. - prychnąłem. Achały są prawdziwą rasą. Mógłbym się z nim kłócić w nieskończoność, chociaż i tak ja miałem rację.

Gdy fryz poszedł po nóż stałem spokojnie. Żaden ból nie jest mi już straszny. Podszedł od boku i poczułem, że zaczął pisać po moim ciele. Naprawdę? Zdążył napisać gdzieś, chyba z cztery litery, bo szybko odskoczyłem. Pisał swoje imię, a ja uciekłem jak pisał „ i ”, więc nie zdążył postawić kropki i wyszło... „Espı”.  Najwyraźniej mu się to nie spodobało, ponieważ dźgnął mnie. Lekko, ale jednak.  Nie udało mu się coś, bo poczułem, że niedokładnie wyszło to „ i ”.  Znów odszedł, by znów odłożyć nóż. Zdecyduj się. Nie miałem zamiaru odpowiadać na jego pytanie. Powiedział coś jeszcze o jakiś sposobach, ale nie zdążyłem zastanowić się, lub zapytać, ponieważ on... wskoczył na mnie. Stałem dosłownie z pół sekundy zaskoczony, po czym zacząłem się wiercić, kopać tylnymi kopytami jak najbardziej mogłem. Przednimi zresztą też. Kręciłem się w kółko, znaczy starałem się, bo łańcuch nie pozwalał zrobić tego całkowicie. Nawet spróbowałem jakby pobiec i nie zdziwiłbym się, jeżeli łańcuch by się zerwał.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:23 am

No to teraz przesadził! Przegiął! Przegalopował! Zwykłe konie pokazowe?! Nic więcej?! Nikt dawno mnie tak nie obraził. Tak mocno położyłem uszy po sobie, że prawie sobie je wyłamałem! Co za bezczelny gnojek!
- Jesteśmy najważniejsi na świecie! Jesteśmy wzorkiem piękna! Dyktujemy trendy! – parsknąłem ze złością. On… on nic nie rozumiał! Byliśmy najważniejszą rasą! A nie jakimś tam Chałem!

Nie udało mi się dorobić kropki nad „ı”… to znaczy dorobiłem, tylko… tylko dwie i wyszło „ï”. Może kiedyś się poprawi, a póki co odłożyłem nóż i po chwili… naskoczyłem na niego od tyłu. No to ja mu teraz pokażę, gdzie jego miejsce! Niestety… niestety wszystko poszło nie tak, jak miało pójść. Ogier, który jeszcze przed chwilą był w miarę grzeczny i posłuszny, nagle zaczął się wiercić pode mną, spinać, niemalże wić. Mocniej objąłem go przednimi nogami, ale nie bardzo mi to pomogło. Miałem problemy, by utrzymać silnego, zwinnego ogiera. Kwiknąłem z bólu, jak mnie kopnął. Oczywiście było to znacznie słabsze niż zwykły strzał z zadu, bo sporo energii musiał wykorzystać, by najpierw mną podrzucić… ale i tak zabolało. Ruszyłem do przodu, gdy próbował spode mnie wybiec. Starałem się chwycić go zębami za kark, by mocnym ugryzieniem spróbować go zdominować, ale czy drań ustąpi? Nie wyglądało to dobrze. Nie spodziewałem się aż tak gwałtownej reakcji. No i zaczynałem się martwić, czy łańcuchy od obroży i kajdan to wytrzymają.
- Spokój! Przestań! Nie ruszaj się! – kwiknąłem przerażony, łamiącym się głosem, na niego.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:37 am

Widziałem jak starał się położyć uszy po sobie tak mocno, jak to możliwe. Wkurzyłem go? Nawet bardzo. - Najważniejsi na świecie? Dyktujecie trendy? Mocno przesadzone. Po prostu świecicie grzywą, czy sierścią, czasami może ruchami i to koniec. - prychnąłem. Nie przesadziłem. Ja nigdy nie przesadzam. To on może po prostu zbyt bardzo przyjął to do siebie, czy zrozumiał. Chyba nikt mu nigdy tak nie powiedział, skoro zareagował tak gwałtownie. 

Nie byłem zadowolony z tego, że ogier na mnie wskoczył. Bardzo. Zacząłem się szamotać pod nim, próbowałem nawet stawać dęba czy wierzgać. Udało mi się go kopnąć, podczas próby wyrzucenia zadnich nóg chociaż trochę do góry. Kwiknął z bólu. A niech ma. Poczułem jak chwycił mój kark zębami, jednak nie zrobiło to mi dużo. Mówiłem, nie robi mi nic ból. Miałem szczerą nadzieję, że łańcuchy puszczą, jednak nie byłem pewien czy tak się stanie. Nie zwróciłem uwagi na jego słowa, ale podbiłem się przednimi nogami, jakby nimi wyskakując, przez co chociaż przednia część fryza musiała się odbić ode mnie. Zwłaszcza, jeżeli dalej miał zęby na moim karku - wtedy mogła go zaboleć szczęka, pysk.
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:53 am

On… on coraz mocniej sobie grabił! Zamiast po prostu przyznać się do błędu i do tego, że Fryzy są zdecydowanie najpiękniejsze… on dalej mnie wkurzał. Dalej! Co za bezczelny drań! Ciekawe co jego rasie można było zawdzięczać, skoro był taki z niej dumny?! Bo tak piękny jak ja to na pewno nie był! Jeszcze, jeszcze chciałem mu coś powiedzieć, ale zbyt mną rzucało ze złości, bym był w stanie się odezwać.

Mój więzień z każdą chwilą mocniej się szamotał pode mną. Chwyciłem go zębami za kark, starając się go bólem spacyfikować, ale ten niestety nie sprawiał wrażenia, jakby się przejął. Podbił z kolei przodem, stając małego dęba, przez co moja równowaga została mocno zaburzona, majtnęło mną do tyłu, poleciałem trochę na bok… ale jakoś ledwo dałem radę się utrzymać, chociaż zacząłem czuć, że się z niego coraz bardziej zsuwam. Próbowałem się ratować. Objąłem go mocniej przednimi nogami za boki, ponownie wgryzłem się w jego kłąb, próbując się go jakoś przytrzymać.
- Dobrze, dobrze… jakoś… jakoś się dogadamy! – kwiknąłem przerażony. Chciałem dość do porozumienia? Oczywiście, że nie. Potrzebowałem chwilki czasu na odpoczynek. Z każdą chwilą byłem bardziej zmęczony przedłużającą się walką, przedłużającą się konfrontacją.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 1:16 am

Widziałem jak fryz był wkurzony. Widocznie nie podobały mu się moje słowa. Ale co poradzić? W końcu taka prawda.

Nawet gdy ogier złapał zębami za mój kark - dużo mi to nie zrobiło. Dalej próbowałem go zrzucić, chociaż miałem ograniczone ruchy przez kajdany i obrożę. Może i trochę przez kaganiec, ale nie mogłem jedynie gryźć. Starałem się jak mogłem, powoli tracąc siły. Mój porywacz, jeżeli mogę go tak nazywać, dalej trzymał się, chociaż już raz prawie spadł. Nie mogłem jednak przestać. Ogier chwilę później ponownie wgryzł się w mój kłąb, ale to znów nie dawało efektów. Czy nie nauczył się, że to na mnie nie działa? Nawet gdy usłyszałem jego słowa, nie przestałem. - Skoro tak to zejdź! - odezwałem się pierwszy raz odkąd fryz na mnie wskoczył. Czułem jak się powoli zsuwa, więc całymi siłami kopnąłem zadnimi nogami, nie wiem czy trafiłem, ale wiem jedno  - kajdany się zerwały. Jak zareagował mój porywacz?
Powrót do góry Go down
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Czw Lut 01, 2018 12:32 pm

Drań z każdą chwilą bardziej zawzięcie się rzucał, szarpiąc i wijąc się, jak ryba wyrzucona z rzeki. Niech to! I właśnie dlatego wolałem klacze! Większość by się dawno poddała! A może zbyt wiele klaczy porywałem i zbyt byłem przyzwyczajony do nich? I dlatego teraz nie byłem w stanie poradzić sobie z ogierem, mimo że miał kajdany, obroże i kaganiec? Zbyt dużo czasu nie miałem, by o tym myśleć, bo kolejnym ugryzieniem w kłąb próbowałem go spacyfikować, ale… ale kompletnie bez efektów. Taka odporność na ból? Jakoś wcześnie, jak wodziłem go jego szyi i go podgryzałem, to bardziej go to bolało!
- Dobra, zaraz zejdę… ale… ale stój przez chwilą w miejscu! – kwiknąłem, zdradzając swoje narastające przerażenie. Potrzebowałem chwilki, aby odpocząć, aby odzyskać stabilne położenie, bo przez jego ciągłe szarpanie, nie byłem w stanie. Kwiknąłem kolejny raz z bólu, gdy następny strzał z zadu zabolał mnie znacznie mocniej niż poprzednie. Jak… jak to możliwe, że on kopie tak w kajdanach? Dźwięk metalu, który wcześniej usłyszałem, mnie mocno zaniepokoił. Czy to możliwe… że drań zerwał kajdany? Niestety będąc na nim, nie mogłem tego sprawdzić. Przeniosłem więcej ciężaru na tył, obciążając mu zad by utrudnić mu kopanie. Byłem mocno zmęczony, czułem, że staję się wolniejszy, że ostatkiem sił się na nim utrzymuję. Ale… ale może dalej miałem szansę go spacyfikować i zdominować?
- Spokój! – kwiknąłem, znowu go próbując ugryźć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala tortur    

Powrót do góry Go down
 
Sala tortur
Powrót do góry 
Strona 28 z 30Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 27, 28, 29, 30  Next
 Similar topics
-
» Sala Tortur (Poziom - II; podziemia)
» Podziemna sala tortur
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: