KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala tortur

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29, 30  Next
AutorWiadomość
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pią Sty 12, 2018 9:35 pm

Nie spodziewałem się po tak… tak niepozornej klaczy takiej agresji. Wcześniej sprawiała wrażenie, że prędzej zacznie uciekać niż atakować… ale jak widać pozory potrafiły mylić i okazała się być furiatką i agresorką. Przynajmniej wtedy. Bo byłem pewien, że jak już będzie na łańcuchu… to spokornieje. Zdecydowanie spokornieje i będzie znacznie grzeczniejsza. W końcu… w końcu była tylko moją zabawką, maskotką, z którą mogłem zrobić, co tylko chciałem. A ona musiała się dostosować. A ponowne złapanie jej na linę, było drogą, mającą ją w końcu zmusić do całkowitego podporządkowania mi się. Szarpnąłem za sznur, podduszając ją i przyciągając do siebie. Szybko przywiązałem linę do słupa, a wykorzystując rozkojarzenie klaczy wcisnąłem jej kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski.
- Bez takich gróźb! Spokój! Stul pysk! – zarżałem na nią, gryząc ją w szyję – Uważaj, co mówisz! Takie zachowanie, takie słowa, nie będą tolerowane! Czy to jasne?! – prychnąłem, teraz gryząc ją w łopatkę. Może trochę bólu ją zmusi do odrobiny posłuszeństwa?
- Miałem Cię pokryć… ale myślę, że na prezent będziesz nawet lepsza – uznałem po chwili i uszczypnąłem ją w zad. Tak dla zabawy – Tylko komu by Cię dać? Chyba mam paru znajomych, którzy mogliby chcieć Cię dostać – zastanawiałem się na głos, wodząc chrapami po jej boku.
Powrót do góry Go down
Raisha
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pią Sty 12, 2018 10:28 pm

Przywiązał ją do słupa, założył kaganiec. Zrobił to, co klacz już przewidziała.

Syknęła cicho, gdy ogier ugryzł ją w szyję. Położyła uszy po sobie, jednak nic więcej nie mogła zrobić.

– Nie będziesz mi rozkazywać. – wysyczała niechętnie w jego stronę.
Podniosła lekko kopyto, czując jak zęby porywacza wbijają się w jej łopatkę. Postawiła ponownie mogę na ziemi, szukając głośno kopytem próbując w jakiś sposób "uspokoić" krótko-trwały ból.

Nastawiła ponownie uszy, wbijając w niego natarczywy, pełen nienawiści wzrok. Ponownie czuła jak jak ogień buzuje jej w żyłach, ponownie ją zdenerwował, ponownie zaatakuje przy najbliższej okazji.

– Jesteś nic nie warty, nic. – zazgrzytała zębami. – Nie pozwolę się tak traktować, rozumiesz? Nieczęsto oddaje ataki, jednak dla Ciebie mogę zrobić wyjątek.

Uszczypnął ją w zad, oczywiście skorzystała z okazji. Wierzgnęła, uderzając kopytami o jego szyję – mając nadzieję, że jakoś pohamuje go to przed dalszymi planami wobec niej.
Gdy wodził chrapami po jej boku, przeszedł ją dresz obrzydzenia. Odsunęła się od niego, przymykając oczy.
– Nigdy więcej tak nie rób. Brzydzę się tobą.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sob Sty 13, 2018 2:41 pm

Prychnąłem, słysząc jej słowa.
- Mylisz się. Będę Ci rozkazywał. A ty… ty będziesz musiała słuchać. Chyba… chyba, że wolisz porządnie oberwać. A wierz mi… nie chcesz – doradziłem jej. Widziałem, że jest wkurzona, napawałem się jej nienawistnym wzrokiem, chociaż wątpiłem, by była skłonna się mi postawić.
- Jest niewarty? Jakoś Cię złapałem. Nie pozwolisz się tak traktować? Nie sądzę, byś miała jakiś wybór – parsknąłem z pogardą, szczypiąc ją w zad… po czym kwiknąłem z bólu, gdy ona jednak zdecydowała się oddać, kopiąć mnie w szyję. No tego się po niej nie spodziewałem!
- Osz ty wredna kobyło! – wydarłem się na nią. Mam tak nie robić? To ciekawe, co powie… na to! Doskoczyłem do niej i szybkim ruchem, próbowałem na nią naskoczyć, obciążając jej swoim ciężarem zad, by nie mogła kopać czy podbijać zadem, gryząc ją dotkliwie w kłąb i mocno ją obejmując przednimi nogami za boki.
- Nawet się nie ruszaj! – parsknąłem, znowu ją gryząc w grzbiet. Brzydzi się mną? To ciekawe, jak zareaguje na to.
Powrót do góry Go down
Raisha
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sob Sty 13, 2018 4:19 pm

– Dowartościowujesz się tym, że mnie złapałeś?– – zapytała obojętnie, strzygąc uszami zestresowana. – Zawsze jest jakiś wybór

Gdy zauważyła jak denerwuje się, przeszedł ją dreszcz niepewności. Podniósł na nią głos, a gdy chciała coś dodać ogier zaskoczył na nią. Zdezorientowana próbowała wierzgnąć– jednak kary obciążył jej zad.
Ugryzł ją początkowo w kłąb, na co klacz zareagowała lekkim dębem, jednak nie na tyle mocnym, aby zrzucić z siebie oprawcę.
Nie odpowiedziała kolejny raz na jego słowa.
Ugryzł ją w grzbiet, boleśnie. Raisha odruchowo próbowała wierzgnąć, jednak próbując wykonać tą czynność, poślizgnęła się lecąc prosto na ziemię.
Szybko podniosła się czując brak obciążenia.
Upadając ma ziemię zrzuciła przy tym ogiera, nie zrobiła tego specjalnie.

Cofnęła się na tyle ile lina jej pozwalała. Prychnęła kładąc uszy ku sobie.
– Nie zrobiłam tego specjalnie.– dodała
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Sty 15, 2018 9:00 pm

Słysząc sugestie klaczy, tylko parsknąłem na nią z pogardą.
- Dowartościować? Nie jesteś warta tego, by się Tobą dowartościować! – oznajmiłem jej zimnym tonem – Uwierz mi… nie takie dorwałem. A ty? Może i jesteś szybka i zwinna… ale w porównaniu do innych to nie robisz wrażenia, jeśli już tak bardzo chcesz znać prawdę – brutalnie szczerze jej odpowiedziałem – Za kogo się uważasz? Przy mnie, rasowym fryzie, z piękną, długą, bujną grzywą… jesteś nikim. Pogódź się z tym w końcu, bo swoim żałosnym podejściem to budzisz tylko śmiech politowania – wyjaśniłem jej, skoro nieznajoma tak bardzo chciała to usłyszeć.

Naskoczyłem na nią, bardziej w ramach kary za to kopnięcie mnie. Ugryzłem ją w kłąb, zaśmiałem się, gdy nieskutecznie próbowała mnie zrzucić i przeraźliwie kwiknąłem, gdy ta wredna kobyła wywaliła się, pozbywając się mnie z grzbietu. Momentalnie powstałem, chwilę po niej i spiorunowałem ją wzrokiem.
- Nie zrobiłaś? A kopnięcie też niby było niechcący? – prychnąłem na nią z pogardą. Chwyciłem jakieś kajdany i doskoczyłem do niej, próbując jej skuć przednie nogi. Jeśli protestowała to ugryzłem ją w szyję, by szybko zrozumiała, że sprzeciwianie mi się nie ma sensu.
Powrót do góry Go down
Raisha
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Sty 15, 2018 9:47 pm

Spojrzała na niego wrogo, jednak powstrzymała się przed gwałtownym ruchem.
– Pozwól, że zacytuję – uśmiechnęła się półgębkiem.–„Jest niewarty? Jakoś Cię złapałem.”
To nie ma sensu, twoja logika, twoja inteligencja, twój sposób patrzenia na świat. Twoje słowa mnie nie ruszają, po prostu uważaj jak chcesz. Ja nadal mam swoje zdanie, ja nadal SĄDZĘ, że jako koń fryzyjski, który jest tylko zdolny do... Podziwiania, jest bezużytecznym. Jeżeli mam być szczera, to urodą jednak nie bijesz na kolana. Przyzwyczajaj się do tego, że ludzie będą Cię spostrzegać jako nic nie wartą rzeźbę. Pomyśl, szybkością nie imponujesz, próbujesz ukazać swoją siłę, szybko się męczysz.


Wpatrywała się natarczywie w jego oczy, próbując wyczytać dalszy plan. Jej twarz nie wyrażała nic, była śmiertelnie poważna. Przyglądała mu się jak wstaje, spogląda na nią, jak miewa – wściekłym, zirytowanym spojrzeniem?
Pokręciła łbem.
– Mogę Ci przysiądz, że nigdy nic nie robię specjalnie. Nie lubię oddawać, atakować – robię to w osteczności. Po co tracić czas na kogoś, kto nie jest tego wart? – odmruknęła zmęczona tą całą sytuacją, za dużo.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Sty 15, 2018 10:48 pm

Prychnąłem z pogardą słysząc jej słowa.
- Błędnym założeniem jest to, że przejmuję się Twoimi wywodami. Gówno mnie obchodzi co sądzisz o mojej logice i inteligencji. Zadałaś pytanie… to Ci odpowiedziałem. Nie podoba Ci się odpowiedź? Nie chcesz znać odpowiedzi? To po co pytasz i zawracasz mi łeb swoim żałosnym pojmowaniem świata – prychnąłem na nią z pogardą.
- Zresztą dlaczego uważasz, że moje podejście do świata nie ma sensu? Jedyne co chcę, to własna przyjemność. A przyjemność… przyjemność czerpię z krycia innych klaczy. A czasami również z ich poniżania. Nie staram się przekonywać innych do swojego stylu życia. Nie staram się szpanować. Nie mam wysokich oczekiwań. Nie chcę zmienić świata. Nie pragnę władzy. Nie pragnę sławy czy chwały. Po prostu robię to, co lubię. Nie przejmując się, czy to kogoś krzywdzi czy nie. A czy Ci to odpowiada czy nie… chyba nie ma dla mnie większego znaczenia – wyjaśniłem jej – Jestem piękny i dobrze wiem o tym. To, że taka ignorantka jak ty, ma inne zdanie… jakoś mnie nie obchodzi. Nie jesteś w moim typie. Nie robisz na mnie wrażenia. Uwierz mi – poznałem i pokryłem dużo klaczy znacznie piękniejszych od Ciebie. Więc mam wrażenie, że Twoje poczucie własnej wartości… jest zaburzone, znacznie zawyżone. Może sądzisz to samo o mnie ale… ale prawdę mówiąc nie uważam Cię za żadnego eksperta w kwestii wyglądu – parsknąłem z pogardą.

Doskoczyłem do niej, próbując założyć jej kajdany na przednie nogi. Udało mi się?
- Nie lubisz oddawać i atakować? Jakoś tego po Tobie nie widać – oceniłem – Ale… ale do czegoś mogę Cię wykorzystać. Do służenia mi: takie posprzątanie, zabawianie mnie, usługiwanie mi. Jako maskotka. Lub jako prezent. Może ktoś inny się Tobą bardziej ucieszy – zastanawiałem się na głos, co mógłbym z nią zrobić.
Powrót do góry Go down
Raisha
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Sty 15, 2018 11:15 pm

– Nie obchodzi mnie Twoja krytyka. Nie obchodzą mnie Twoje słowa, daruj sobie krytykę. Jesteś egoistyczny. Myślisz, że możesz mnie krytykować, lecz ja Ciebie nie?– prychnęła.
Nie odpowiedziała na więcej pytań, odpowiedzi. Zignorowała to, co było słuszne z jej strony. Irytowała ją jego wyższość, odwaga... Irytowała ją wszystko.
– Nie będziesz mną dyrygować, zrozumiałeś?– syknęła przez zaciśnięte zęby.

Próbował jej założyć kajdany na nogi, jednak Raisha zwinnie odskoczyła, uderzając tylnimi kopytami o szyję ogiera. Zaczęła rwać się, rzucać się próbując się uwolnić. Zapierała się, próbując wykorzystać całą swoją siłę. Cofnęła się w tył, próbując się rozpędzić – tak też zrobiła. Poczuła lekkie odrzucenie, gdy liny nadal ją podtrzymywał – jednak czuła, że powoli zaczynają pękać pod wpływem szybkości. Znów się cofnęła, tym razem biorąc głęboki głęboki oddech. Rzuciła się do przodu, zrobiła tak parę razy. Buzowała w niej agresja, nikt nie będzie ją w taki sposób krytykować. Poczuła jak lina trzyma się na włosku, nie była to grubą lina, trudna do rozerwania. Po chwili poczuła jak upada na podłogę. Spojrzała kątem oka na liny – rozerwane. Wręcz od razu rzuciła się na ogiera z zębami, gryząc jego szyję, łopatkę, wgryzając się w kłąb. Odgalopowała, biegając po całej sali – wierzgając, dębując.

Były takie chwile, w których Raisha zdecydowanie nie była sobą.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Pon Sty 15, 2018 11:31 pm

Zaśmiałem się, słysząc jej słowa.
- Owszem, jestem egoistą. Ale nie uważam tego za wadę. Powiem wprost: uważam to za zaletę. Wiem, czego chcę i zamierzam to dostać. Konie, twierdzący, że nie są egoistami, to albo kłamcy, albo idioci. Taka prawda. Każdy jest egoistą, bo każdy myśli o własnej przyjemności – odpowiedziałem jej – Krytykować mnie możesz… ale pamiętaj, że Ci się może za to oberwać. „Wolność słowa” może istnieć, ale czy będzie „wolność” po „wypowiedzeniu własnego słowa”… to nie jest powiedziane – ostrzegłem ją – I oczywiście, że będę Tobą dyrygował. Złapałem Cię, jesteś moja! – przypomniałem jej.

Starałem się klaczy założyć kajdany na nogi, ale ta odskoczyła a ja kwiknąłem z bólu, gdy oberwałem zadnimi kopytami.
- No to teraz przesadziłaś! Chciałem być miły… ale w tym momencie przekroczyłaś granicę! A podobno nie lubisz atakować! – wypomniałem jej, widząc jak się rzuca i wyrywa. Była przywiązana, nie sprawiała wrażenia silnej, więc póki co nie reagowałem. Gdy jednak klacz się nie uspokajała, zaczynałem dojrzewać do tego, by zareagować.
- Ej! Przestań! – krzyknąłem na nią gdy nagle… gdy nagle zerwała się. Zaatakowała mnie… ale mając kaganiec, niewiele mogła zrobić. Szybko spróbowałem ją chwycić za przerwany kawałek sznura. A jeśli nie byłem w stanie, to rzuciłem się za nią w pogoń, próbując ponownie zarzucić jej liny na szyję. Daleko uciec nie mogła – byliśmy zamknięci w Sali Tortur. A jeśli udało mi się ją w końcu dogonić, to tym razem od razu próbowałem ją powalić na ziemię, przygnieść własnym ciężarem do posadzki i skuć jej kajdanami przednie nogi, aby nie mogła dalej uciekać.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Sty 30, 2018 11:20 pm

/Brak odpowiedzi od dwóch tygodni – zakładam, że nikogo nie ma

Szarpnąłem drania za liny, które mu zarzuciłem na szyję. Byłem pewien, że ten dalej będzie się rzucał, szarpał, wierzgał i wyrywał. Ale on… on po prostu poszedł za mną? Aż mi się to dziwne wydawało. Podejrzane. Przecież żaden koń by się tak nie zachował! Wniosek był ewidentny… musiał coś knuć! Musiał coś planować! Z każdą chwilą byłem bardziej przerażony nie mając pojęcia, co drań zamierza. Ale że coś zamierza… tego byłem pewien! Zbyt spokojny był! Zbyt zimnie i okrutnie mu z oczu patrzyło! I dlatego… dlatego zaprowadziłem go prosto do Sali Tortur. Może to go odwiedzie od planów atakowania mnie, zmusi do posłuszeństwa i do spokoju?

Po wejściu do Sali Tortur zamknąłem drzwi na klucz, po czym starałem się zaciągnąć więźnia do słupa znajdującego się na środku pomieszczenia, zakładając mu na szyję mocną obrożę, która była grubym łańcuchem przykuta do tego słupa. I jeśli mi się udało… to odskoczyłem jak najdalej od niego, poza zasięg łańcucha, zerkając na niego nieufnie.
- Mam Cię… i będziesz… grzeczny? – spytałem niepewnym, a może nawet błagalnym tonem, obawiając się tego, co on zrobi. Niby był przykuty ale… ale nie podobało mi się coś w nim – Jestem… Jestem Espilce. Z… z Krwawej Zemsty – dodałem po chwili wahania.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Sty 30, 2018 11:29 pm

Szedłem spokojnie za ogierem całą drogę. Spokojnie przez wejście do zamku, spokojnie przez różne korytarze i spokojnie nawet, gdy otwierał te drzwi. Widziałem, trapiły go myśli. Ciekawe o czym? Zakładam, że o mnie.

Gdy weszliśmy do... Jak mniemam Sali Tortur fryz szybko zakluczył drzwi po czym zaprowadził mnie do jakiegoś słupa na środku pomieszczenia. Założył na mnie obrożę, przykutą do tego, a chwilę po tym odskoczył jak poparzony. Jestem aż taki straszny? Chyba sam znam na to pytanie odpowiedź. Czy będę grzeczny? Zaśmiałem się pod nosem, ale jestem pewien, że fryz to usłyszał. Jego głos... Był pełen przerażenia. Gdy przedstawił mi się, bo chyba tak można nazwać to jąkanie, spojrzałem na niego lodowatymi oczami. - Domyśliłem się, że Krwawa Zemsta. Straszna strachajła z Ciebie wiesz?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Sty 30, 2018 11:37 pm

Spytałem się czy będzie grzeczny… a zaśmianie się chyba można było rozumieć, jako odpowiedź odmowną. Nerwowo przełknąłem ślinę, zastanawiając się, co zrobić, jak zareagować. Chyba… chyba zaczynałem żałować, że go spotkałem. Mogłem darować sobie to zarzucanie lin i po prostu dać mu odejść. A teraz… teraz było już za późno na zmianę zdanie.
- Ja… ja się nie… nie boję! – zaprotestowałem drżącym głosem, delikatnie się jąkając – Ty… ty się powinieneś bać! To… to sala tortur… więc… więc… lepiej ten… no nie… nie rozrabiaj – próbowałem go przestraszyć. Chwyciłem jakiś kaganiec i zacząłem się do niego zbliżać, próbując podejść do niego jakoś od boku. I jeśli mi się udało, to spróbowałem wepchnąć mu kaganiec na pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Sty 30, 2018 11:46 pm

- Twoje ciało przeczy słowom Espilce - wypowiedziałem, gdy usłyszałem jak się jąka. Robi coś, mówi drugie. Oczywiście, to jest Krwawa Zemsta, nie przyzna się do tego, że najzwyczajniej w świecie się boi. Boi się mnie. Jakbym wcześniej nie wiedział, że znajdujemy się w Sali Tortur. Widać po samym wyglądzie. Na przykład po szafce z narzędziami tortur w rogu. Nie to, że się przyglądam, bo jak mówiłem wcześniej - to marnowanie czasu. Po prostu, jak się wchodzi to widać. Tylko ślepy nie zauważyłby takiej rzeczy, w takim miejscu. Zauważyłem, że fryz wziął kaganiec. Ciekawe. Na nieszczęście dla niego, on wcale nie wie, że jestem czujny i mam dobry wzrok, węch, słuch. Zauważyłem jak podchodził od boku. Szybko zwróciłem się w tamtą stronę, odrzucając kaganiec gdzieś w róg. Takich rzeczy nie pozwolę sobie założyć. Znów obdarzyłem go moim, oczywiście wiadomo jakim, spojrzeniem. Spojrzałem na niego tyle razy. Jak to się mówi... Głupi ma zawsze szczęście.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Wto Sty 30, 2018 11:52 pm

Nie podobało mi się, jak mnie drań obrażał. Miałem ochotę położyć uszy po sobie, miałem ochotę uderzyć kopytem o ziemię i go zwyzywać ale… ale troszkę się bałem. Nie chciałem go wkurzyć. Niby był przywiązany na łańcuchu… ale… ale dalej miał wolne zęby i kopyta. Jakby się zerwał… to mogłoby nie być za dobrze. Dlatego… dlatego musiałem coś z nim zrobić. Chwyciłem jakiś kaganiec i zacząłem się powoli, ostrożnie zbliżać do drania. Krok za krokiem, kopyto za kopytem. I doskoczyłem do niego, próbując mu wepchnąć kaganiec na pysk. Nie wyszło. Drań mi go wyrwał i odrzucić w róg. A ja… ja zatrzymałem się, nie wiedząc co zrobić, po czym odskoczyłem, salwując się ucieczką.
- Nie… nie wolno Ci! – zaprotestowałem, próbując chociaż trochę się uspokoić, by się tak nie jąkać i by mi się głos nie załamywał.
- Jesteś moim więźniem… i musisz być… posłuszny! – wyjaśniłem mu, zastanawiając się, co teraz zrobić. Po czym wpadłem na genialny pomysł!
Jak dasz sobie założyć kaganiec to… to Cię wypuszczę – zaproponowałem mu, uśmiechając się cwaniacko.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 12:05 am

Czy zdenerwowałem fryza? Zdaje mi się, że tak. Widziałem po nim, że stara się czegoś nie zrobić. Nie prychnąć? Nie wyjść? Czy może zwykle nie położyć uszu po sobie? Nie jestem pewien, spróbował nie okazywać tego. Co jak co Espilce, ale ja tu jestem lepszy w ukrywaniu czegoś. - Wolno mi, jako koniowi wolnemu. Proszę, podaj mi gdzie jest zapisane, że nie wolno mi tego robić? - powiedziałem jak zwykle spokojnym głosem. Posłuszne może być zwierzę do tego stworzone, lub coś do tego zaprogramowane. Ja nie muszę być taki. Zaśmiałem się na jego propozycję. Oczywiście, nie był to szczery śmiech. - A jaki ty miałbyś w tym interes? Krwiści chyba nie robią czegoś bez udziału dla nich. A nawet tak, proszę, po co ci to? Głupca ze mnie robisz? Powinieneś być w jakiejś izolatce, twoja głupota to choroba zakaźna.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 12:15 am

Pokręciłem przecząco pyskiem, potrzebując chwilki czasu, by opanować emocję.
- Nie jesteś już wolnym koniem – stwierdziłem dopiero wtedy, gdy byłem w miarę pewien, że mi się głos nie załamie, chociaż uważny obserwator i tak mógł z łatwością zauważyć, że jestem przerażony.
- No… w naszych zasadach! W zasadach stada, na terenie którego się… się znajdujesz! – wymyśliłem na poczekaniu. I w zasadzie była to prawda. W końcu nasze zasady niczego nie zabraniały. I mówiły wyraźnie, że z więźniami można robić co się chce. A to znaczyło, że więźniowi mają być posłuszni. Na szczęście wpadłem na genialny pomysł, genialny plan. Zaproponowałem mu, będąc pewnym, że się na to nabierze. Ale… ale on chyba był zbyt podejrzliwy. Może przez to, w jaki sposób go schwytałem?
- Ale… ale naprawdę! Takie mamy tradycje! Takie zasady! Jak sobie dasz założyć kaganiec to Cię uwolnię! – próbowałem go namówić, ale bez przekonania. Chyba sam nie wierzyłem, że drań się na to nabierze.
- No dobra, to czemu nie chcesz być posłuszny? Mógłbyś być moim niewolnikiem. Przyda mi się sługa. Nie będę Cię torturował, będziesz miał miejsce do spania, wyżywienie i bezpieczeństwo. A w zamian jedyne co musisz robić do końca życia, to mi służyć i wykonywać wszelkie moje rozkazy. Chyba dobra oferta? – zaproponowałem mu.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 12:25 am

- Proszę Cię, w każdej chwili możemy się zamienić miejscami - powiedziałem zgodnie z prawdą. Przecież, gdybym chciał bardzo mocno, może udałoby mi się zerwać choć jedną część łańcucha. Chociaż najsilniejszy to nie jestem. Ciekawe kiedy oni wymieniali to? Przecież może się robić zardzewiałe... A wtedy nawet klacz to wyrwie. - W zasadach stada? Może i jest zapisane, w tym czymś, że możecie sobie porywać, ale nigdzie nie jest zapisane, że więźniowie nie mogą próbować się bronić - wypowiedziałem. - Wątpię, że taka sfora miałaby tradycje. A już na pewno nie związane z uwolnieniem koni. Przecież w końcu to wy najwięcej porywacie. - taka była prawda. Krwawa Zemsta słynęła z tego. Tylko jeżeli większość koni była jak Espilce - chyba wszyscy ich więźniowie sami wychodzili. On się zachowuje jakby bał się własnego cienia. Zaśmiałem się sztucznie na jego propozycję, jeżeli mogę to tak nazwać. - Nie torturowałbyś mnie? A teraz odważysz się to zrobić? - byłem ciekawy jego odpowiedzi. Mówił, że wtedy by nie torturował. A czy teraz to zrobi? Śmiem w to wątpić.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 12:37 am

Słysząc jego groźbę zamiany miejsc, odruchowo się cofnąłem. Nerwowo majtnąłem ogonem. Czy to możliwe? Czy to możliwe, że drań się uwolni? Zerknąłem niepewnie na łańcuch, obrożę i słup. Chyba… chyba nie miał szans. Chociaż… chociaż pewności nie miałem.
- Nie… nie wolno. Zamiana miejsc… niemożliwa. – parsknąłem niepewnie. Przestraszył mnie taką wizją. Zresztą jego argument też mi się nie spodobał.
- Jest, jest zapisane! – szybko zaprzeczyłem, trochę podejrzanie zbyt szybko. Nie miałem pojęcia, czy rzeczywiście są tam tego typu zasady… no ale on też raczej nie mógł wiedzieć.
- My? My porywamy? Na pewno nas z kimś pomyliłeś. My jesteśmy bardzo… bardzo pacyfistycznie nastawieni do życia. A porwanie… to nic złego. To taka… taka zabawa. W kagańcu też nie ma nic złego. To taka tradycja – stwierdziłem bez przekonania. Nie sądziłem, by mi uwierzył.

Zawahałem się słysząc jego pytanie. Jego rzucenie mi wyzwania? Tak powinienem to traktować?
- No… no pewnie… pewnie tak – stwierdziłem niepewnie, przestępując z jednej nogi na drugą. Chwyciłem jakiś sznur… i zacząłem się do niego ponownie zbliżać. Jeśli ruszał się, chodził, to próbowałem zarzucić mu pętle na obie zadnie nogi, lub chociaż na jedną. Jeśli jednak stał nieruchomo… to próbowałem jakoś do niego podejść od prawej strony i związać mu zadnie nogi ciasno ze sobą, albo przynajmniej zawiązać pętle na bliższej, prawej nodze.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 12:49 am

Widziałem jak się cofnął. Czyli taka kolej rzeczy by mu się nie spodobała? W każdej chwili mógłbym spróbować się wyrwać, chwycić za liny i samego go tu przywiązać. Jak sądzę, fryz by mi w tym nie przeszkodził, za wolne ruchy ma. Mówił jak robot. Dawny ja pewnie zacząłby się śmiać, a nawet turlać na ziemi, jednak teraz byłem teraźniejszym sobą. Ja tylko spojrzałem na ogiera, po czym znów wzrok skierowałem na coś innego. - Espilce, naucz się chociaż kłamać - doradziłem - Nawet to Ci nie wychodzi - oznajmiłem. Chyba powinien wiedzieć, chociaż podstawy jak być kłamcą? W końcu należał do Krwawej Zemsty. Niewątpliwie, był dziwną osobą. - W porwaniu nic złego tak jak w kagańcu? W takim razie chodź, skoro to zabawa to ja Ci to założę. Chyba lubisz się bawić fryzie? - zadrwiłem. Nie ma nic złego w porwaniach innych. Ale jest coś złego w porwaniu mnie. Gdy zaliczyliśmy pierwsze spotkanie powinien się o tym dowiedzieć. 

Nie zaprzeczył? A to ciekawe. Chociaż, on zawsze stara się wymyślić coś na swoją obronę. Ale teraz sięgnął po liny. Ja stałem nieruchomo, nie jestem wrażliwy na ból. Nie jestem wrażliwy na nic. Podszedł bliżej i spróbował zawiązać mi zadnie nogi. Pozwoliłem na prawą, lewą natomiast mocno tupnąłem, wątpię żeby udało mu się założyć na nią pętlę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:00 am

Jego radość, jego samozadowolenie, zdecydowanie mu się nie podobały. Co go tak bawiło? Przecież był więźniem! Powinien być załamany! Przerażony! Powinien drżeć ze strachu!
- Ja… ja nie kłamię! – skłamałem, unikając kontaktu wzrokowego. Nie wychodzi mi? Właśnie, że mi wychodzi! Na pewno mi wychodzi! Kłamałem dobrze a to jego wina, że się nie dawał nabrać! Zadrżałem, gdy zaproponował założenie mi kagańca.
- Nie… nie zgadzam się… tak… tak być nie może… bo jestem fryzem… a fryzy nie noszą kagańców! – wyjaśniłem mu. Uwierzył mi? Pewnie nie.

Zacząłem się do drania zbliżać z liną. Ogier był spokojny… przynajmniej póki co. Spróbowałem mu obwiązać obie zadnie nogi… ale gdy ten zaczął tupać, to skupiłem się na prawej, zawiązując na niej pętle a następnie starając się ją dowiązać do jakiegoś pierścienia wychodzącego z posadzki. Chociaż tyle. Przynajmniej nie mógł się kręcić. Następnie wziąłem kolejne liny i zacząłem się do ogiera zbliżać od lewej. Myślał, że zrobię to samo? Nie, plan miałem inny. Rzuciłem się na ogiera, próbując w niego wbiec, starając się go po prostu staranować. Skoro prawą tylną nogę miał przywiązaną do posadzki, to nie mógł uskoczyć, ciężko było mu łapać równowagę… więc jeśli wszystko dobrze poszło, to powaliłem go na ziemię. I jeśli mi się to udało, to rzuciłem się na niego, próbując go własnym ciężarem przygnieść do posadzki, aby nawet nie próbował wstawać.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:11 am

- Wiesz, gdybyś mnie nie porwał moglibyśmy się zakumplować. Nauczyłbym cię kłamać, ty byś może też... - to była prawda. Przecież przydałyby się mu lekcje kłamania. Kompletnie mu nie wychodziło. - Nie noszą kagańców? To niech zaczną. Nie obchodzi mnie czy Achały noszą takowe, ważne, że ja nie. - wypowiedziałem zgodnie z prawdą.

Dałem mu zawiązać tylną prawą nogę, bo czemu nie? Drugiej by nie dostał. Zaczął podchodzić od innej strony. Powiem szczerze, że mnie zaskoczył. Myślałem, że będzie na tyle głupi by spróbować zawiązać drugą nogę. Ten jednak wbiegł we mnie. Nie spodziewałem się tego, więc runąłem na posadzkę. Brawo +1 do sprytu Espilce. Ogier przygniótł mnie do ziemi tak, żebym nie mógł wstać. Nie żebym próbował, bo wcale tak nie było. Leżałem, czekając na jego kolejny ruch. Oby mi żebra ten upadek nie złamał, z moją cienką skórą. Nie obchodzi mnie moje zdrowie, chodzi o to, że byłbym kaleką przez jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:19 am

Słysząc jego słowa, zmrużyłem oczy, przyglądając się mu podejrzliwie. Zakumplować? Z wielką, groźną, bezlitosną bestią? Chyba się w łeb za mocno uderzył! Propozycja była tak abstrakcyjna, by nie powiedzieć absurdalna, że nie miałem siły mu na nią odpowiadać. Żarcik? Złośliwa uwaga, że kłamać nie umiem? A może próba nakłonienia mnie, bym go uwolnił? Jaki by powód nie był, nie miałem zamiaru tego robić!
- Musisz nosić kaganiec! Bo… bo zasady BHP! – zaprotestowałem, próbując go podejść z innej strony. W końcu zasady BHP mówiły, że konie na budowie mają nosić kask a więźniowie kaganiec. To chyba oczywiste.

Rzuciłem się galopem na ogiera od jego lewej, próbując w niego wbiec i… i mi się udało! Powaliłem go na ziemię i przygniotłem swoim ciężarem do ziemi! Miałem go! Chwyciłem jedną z lin, które ze sobą wziąłem, po czym spróbowałem zarzucić na jego obie przednie nogi, w razie sukcesu ciasno ściągając pętle, wiążąc kilka supłów i praktycznie uniemożliwiając mu powstanie. Leżąc raczej ciężko było się mu bronić. Kolejnym sznurem próbowałem obwiązać mu pysk, by nie był w stanie gryźć. Na końcu podjąłem próbę ciasnego związania jego zadnich nóg. Z tymi było najgorzej, jako ze tylne nogi są znacznie silniejsze i dużo bardziej umięśnione. Poradziłem sobie? Dałem radę?
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:30 am

- Zasady BHP? Serio? W takim razie ty powinieneś być w zamknięciu. Psychiatryk lub izolatka - wyznałem zgodnie z prawdą. W końcu, nie dość, że jest niebezpieczny to jeszcze jest nosicielem zaraźliwej choroby. Głupoty. Jego chyba sięga już stopnia trzeciego.

Gdy fryz powalił mnie z początku nie próbowałem wstać. Jednak gdy ogier wyciągnął linę oparłem się na przednich nogach, próbując wstać. Nie dość, że nie mogłem przez mojego... porywacza leżącego na mnie, to jeszcze ten mi je zawiązywał. Udało mu się. Teraz nie mogłem wstać. Bronić się na leżąco? Kusząca propozycja. Ruszałem pyskiem na wszystkie strony tego świata, tak by nie dał rady mi go zawiązać. Wiąż sobie nogi, zostaw pysk! Jeżeli zrezygnował i podjął się próby związania tylnych nóg... To z początku nie dawałem żadnych oznak walki. Leżałem nieruchomo. Gdy poczułem, że jego noga jest bliżej moich zadnich zamachnąłem się i starałem się wycelować w jego kończynę. Udało mi się go kopnąć?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:41 am

Spiorunowałem go wzrokiem. Tak go dziwiły zasady BHP? Naprawdę nie pojmował, jakie one potrafią być ważne? Uważał, że to wymysły i żarty! Kiedyś zrozumie, jak bardzo się myli… i niech lepiej się modli, by wtedy nie było za późno!

Zdziwiło mnie, że ogier nie próbował się bronić. Chyba nie rozumiał zagrożenia, bo dopiero, gdy chwyciłem za liny, zaczął próbować wstawać. Na szczęście wtedy było już za późno. Docisnąłem go swoim ciężarem do ziemi i ciasno związałem mu przednie nogi. Próbowałem analogicznie zrobić z pyskiem… ale niestety tym za bardzo ruszał na wszystkie strony. Przerzuciłem się więc na zadnie kończyny, próbując je również obwiązać. Wydawało mi się, że nie będzie to trudne, zwłaszcza że prawa zadnia wciąż była przywiązana do posadzki. I jak się okazało, zmyliło mnie to założenie. Bo prawa może była przywiązana, ale lewa nie. Kwiknąłem z bólu, gdy oberwałem jego twardym kopytem i zdecydowałem się z niego zejść. Ewakuacja? Niedokładnie. Skoczyłem po kaganiec. Kopyto położyłem na szyi ogiera, uniemożliwiając mu ruchy szyją, delikatnie go podduszając, by następnie, w miarę możliwości, wepchnąć mu kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Tokhtamysh
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Sala tortur    Sro Sty 31, 2018 1:48 am

Za wszelką cenę starałem się nie dać uwiązać pyska, co mi się udało. Chociaż tyle. Ogier na moje szczęście przerzucił się na tylne nogi. Pomimo tego, że prawa była przywiązana do posadzki, lewa była wolna. I to właśnie dzięki niej kopnąłem fryza. Już myślałem, że mi się powiodło, gdy zszedł wreszcie. Ale nie - on wrócił z kagańcem. Spadaj. Położył kopyto na mojej szyi... Nie wyglądało to dobrze. Nie mogłem nią ruszać co równa się z tym, że ruchy mojego łba były ograniczone, więc Espilce mógł założyć kaganiec na mój pysk. Jeszcze do tego zacisnął bardzo ciasno paski od niego, uwierały mnie wręcz. Podniosłem łeb jak najbardziej mogłem w stronę fryza. Posłałem mu lodowate spojrzenie, po czym znów położyłem głowę na ziemię, oczy skierowując do przodu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala tortur    

Powrót do góry Go down
 
Sala tortur
Powrót do góry 
Strona 27 z 30Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29, 30  Next
 Similar topics
-
» Sala Tortur (Poziom - II; podziemia)
» Podziemna sala tortur
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: