KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawe lochy

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37  Next
AutorWiadomość
Innocence
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Lut 27, 2018 10:35 pm

//Jeżeli jeszcze tu jesteście (a ty Esp wrócisz raczej) to jesteśmy w innej celi ^^

Ciągnęła za sobą Arabkę. Opierała się? Mówiła coś? Miała nadzieję, że nie, lepiej dla niej i dla drugiej klaczy. Inn była tam pierwszy raz, jednak już chciała przychodzić tam więcej razy. Myśl o tym, że można tu więzić, torturować innych... Tak, chciała wracać. Znalazła pierwszą lepszą celę i tam wepchnęła, a jeżeli biała się opierała to pociągnęła, porwaną. Oczywiście tak, żeby była jak najbliżej ściany. Po tym starała się nałożyć jej obrożę. Czy Arabka opierała się?
Powrót do góry Go down
Armina
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Mar 05, 2018 7:16 pm

//tak sobie przeglądam krwawą Zemstę i benc widzę, że jesteśmy już w lochach ;o

Oczywiście. Armina należała do koni, które jednak nie pozwolą sobie na dużo. Od razu jak weszły do celi, biała bez większego namysłu zaczęła się wyrywać. Gwałtownie wbiła zęby w szyję kasztanki, a następnie przednim kopytem uderzyła porywaczkę w same chrapy. Cóż nie był to delikatne uderzenie, choć generalnie do mocnych też nie należało. Jeżeli klacz wypuściła linę, ta gwałtownie zerwała się do biegu – krążąc natarczywie kłusem po celi. Zarzuciła sobie koniec liny na grzbiet.

//na szybko, z góry przepraszam, że dopiero teraz
Powrót do góry Go down
Innocence
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Mar 05, 2018 7:39 pm

// Wysłałam pv, musiałaś tego nie zobaczyć xD

Weszły do pierwszej lepszej celi, kasztanowata zamknęła ją na klucz, by w razie czego Arabka nie uciekła, i zmierzała z porwaną pod ścianę. Cóż, nie dane było jej założyć obroży, gdyż druga zaczęła się wyrywać. Szybko, gwałtownie, wbiła zęby w jej szyję, po czym uderzyła ją w chrapy. Nie spodziewała się tego, w wyniku czego puściła sznur. Biała odbiegła od niej, zaczynając kłusować po celi. Inn położyła uszy po sobie, nie miała zamiaru tak tego zostawić. Rzuciła się do porwanej, starając się ją ugryźć. Jeżeli jej się udało, popychała Arabkę w stronę ściany, dodatkowo podnosząc wysoko kopyto i kopiąc ją. Udało jej się zaprowadzić klacz do ściany? Jeżeli tak to naparła na nią, szybko przestając ją trzymać i starając się złapać sznur.

// Nic nie szkodzi c:
Powrót do góry Go down
Armina
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Mar 05, 2018 7:49 pm

//rzeczywiście teraz zagladnelam w starsze wiadomości. Musiało mi to umknąć

Widząc jak kasztanka kieruje się jej stronę, kłapnęła zębami z irytacji. Podbirgła do niej, wbiła w zęby w jej bok. Klacz ukazała białka oczu, czując jak agresją wzrasta z kolejnym krokiem Innocence. Uskończyła w bok, tym samym zarzuciła tylnie nogi w górę – starając się trafić w ganasz kasztanki.
– Nie myśl sobie, że z taką łatwością mnie złapiesz.– syknęła.
Powrót do góry Go down
Innocence
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Mar 05, 2018 11:36 pm

Jej kłapnięcie zębami dużo nie zrobiło klaczy. Wiedziała, że może stawać się agresywna, co wcale ją nie dziwiło. Była Arabem. Inn podbiegła do niej, gryząc w bok. Ukazała białka oczu, stawała się coraz bardziej nerwowa. Kasztanowata puściła ją, a gdy biała wyrzuciła zadnie nogi, szybko odskoczyła. Pokręciła głową na jej słowa.
- Może nie z łatwością, ale złapię - powiedziała pewna swego. Znów starała się podbiec do niej, tym razem od boku, wgryzając się w jej szyję i kopiąc ją przednimi nogami. Potem kolejny raz starała się odebrać sznur.
Powrót do góry Go down
Armina
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Mar 17, 2018 10:54 am

Widząc jak kasztanka zmierza ponownie w jej stronę, posłała jej ostre spojrzenie. Po chwili poczuła zęby na swojej szyi, krew spłynęła strumyczkiem po jej łopatce. Poczuła ból, lecz nie dała po sobie tego poznać. Zacisnęła szczękę, w tym samym czasie co klacz odrywała zęby od jej skóry- wyrzuciła tylne nogi prosto w jej ganasz. Rzuciła się do biegu, robiąc spory odstęp od kasztanki
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Kwi 24, 2018 7:48 pm

/Brak postów od dawna, więc zakładam, że nikogo tutaj nie ma. A jeśli ktoś jest, to na drugim krańcu lochów.0

Wszedłem z nieznajomą klaczą (Vayiere) do lochów, czyli do miejsca, które uznałem za najlepsze dla niej. Tutaj spokojnie mogłem się nią zająć… co oczywiście zamierzałem zrobić. Bo czemu by nie? W końcu… należało skonsumować nagrodę – owoc sporego wysiłku. Schwytanie jej w pobliżu wulkanu nie było łatwe, Zwinna i wytrzymała… Paint Horse może? Mocno się wyrywała. Ale w końcu udało mi się! Dorwałem ją i po długiej i ciężkie walce w końcu zaciągnąłem ją do sporej celi, do której wprowadziłem ją, być może siłą, jeśliby znowu się stawiała. Przyciągnąłem ją pod ścianę celi, gdzie założyłem jej na szyję obrożę, która łańcuchem była przykuta do muru. I szybko cofnąłem się o dwa kroki, mimo wszystko obawiając się jej wściekłości i agresji.
- Nie zbliżać się? A niby czemu? Jesteś moja… więc mogę z Tobą zrobić, co tylko chcę, czy Ci się to podoba czy nie! – parsknąłem rozbawiony, wyciągając szyją i próbując ją trącić w łopatkę, aby zobaczyć, jak się zachowa. Naprawdę się wkurzy? Czy tylko mnie straszyła?
- I co mam z Tobą zrobić? Jak ty masz w ogóle na imię klaczko? I czego szukałaś na moich terenach? – dopytywałem, przyglądając się jej uważnie.
Powrót do góry Go down
Vayiere
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 27, 2018 7:46 pm

Nieznacznie się ociągając wkroczyła za ogierem do lochów. Nie chciała zostawiać swoich kamyków, ale ten pomiot wymusił na niej pozostawienie tegóż zajęcia, tak więc, chcąc czy nie, musiała się na nim odegrać. Ale oczywiście ona zrobi to z klasą, bo: po pierwsze - jest klaczą i czasem myśli, po drugie - jest kreatywna, nie to co poniektórzy. Musiała wymyślić coś dobrego, żeby zapamiętał ją na długo... Tak więc pierwszym zadaniem była rozmowa, taki wywiad w terenie.
Rozejrzała się - buro, ponuro i w dodatku towarzyszył temu odór krwi. Fuj. Jakoś będzie musiała wytrzymać, ale po tym przez tydzień jej jedynymi przyjaciółmi będą kwiatuszki na łące, bo leśne żyjątka nie zbliżą się nawet na kilka metrów. Chyba, że będą to wilki czy inne drapieżniki. Ale to nie problem zrobić z nich plamkę na ziemi. I tak się rozłożą, nie to co ten okropny plastik, brr.
Spokojnie przyjęła na pierś (a właściwie szyję) obrożę, zachowałą zimną krew. Poza tym wszystko da się zniszyć - w czym ona była niewątpliwie dobra - albo można sprawić, że oprawca sam wypuści ofiarę. Rozbawił ją natomiast sam karus - to przerażenie było zbyt dobre na udawane. Chociaż... Dobry aktor poradziłby sobie z tym.
- Nie radzę. - warknęła przez zaciśnięte zęby, grając złowrogą, po tym jak próbował ją tknąć, na co zareagowała energicznym i szybkim kłapnięciem zębów. Niech nie pozwala sobie na za wiele, jeszcze się czymś od padalca zarazi.
- Ki - parsknęła unosząc wyżej głowę.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 27, 2018 8:04 pm

Wprowadziłem ociągającą się klacz do lochów. Złośliwie utrudniała? I co z tego – w końcu znalazła się w miejscu, na które zasługiwała! Założyłem jej obrożę, by nawet nie myślała o ucieczce. Byłem pewien, że szybko zrozumie, że nie ma co się buntować i znacznie prościej mi się podporządkować. Uśmiechnąłem się do niej satysfakcję… ale ona, zamiast obiecać mi pełne posłuszeństwo… warknęła na mnie! Spiorunowałem ją wzrokiem, próbując następnie trącić ją chrapami… i musiałem szybko cofnąć łeb, bo ta zołza próbowała mnie ugryźć! Jak? Jak to możliwe?! Byłem piękny, moja grzywa nie miała sobie równych… więc czemu ta wredota mnie nie doceniała?!
- Ki? Co Ki? Imię Ki? – nie rozumiałem. Przecież imiona nie mogły być takie krótkie! – Robisz mnie w konia? – spytałem surowo – A może… może masz krótkie imię, bo jesteś za głupia, by zapamiętać cokolwiek dłuższego? – parsknąłem rozbawiony – W każdym razie… zapamiętaj jedno. Naucz się, przyswój i nie zapominaj! Ja tutaj rządzę a ty masz być grzeczną i posłuszną klaczką. Stój grzecznie, nie rozrabiaj, nie próbuj mnie kopać czy gryźć bo inaczej… bo sobie inaczej porozmawiamy! – zagroziłem jej, znowu próbując ją trącić chrapami w łopatkę, będąc jednak gotowym, by w razie kolejnego ataku być w stanie możliwie szybko odskoczyć.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Lip 12, 2018 9:31 pm

/Kontynuacja przerwanej fabuły z grudnia Smile

Chciałem przeznaczyć Retę, groźną i niebezpieczną klacz, na prezent. Ale… ale póki co, w kagańcu, z kajdanami na przednich i zadnich nogach, zaprowadziłem do celi, gdzie zostawiłem ją przykutą na obroży i łańcuchy do ściany. Włączyłem jakieś poidło i karmnik, dawkujące wodę i owies, tak by skuta klacz mogła je spokojnie jeść i po prostu wyszedłem, dokładnie zamykając drzwi.

Po kilku dniach (?) wróciłem, stając przed celem, w której Reta była zamknięta.
- Witam ponownie. Cieszysz się, że znów mnie widzisz? – spytałem, uśmiechając się do niej przez kraty – Co by teraz z Tobą zrobić. Na prezent? Czy samemu się pobawić? – zastanawiałem się na głos, przyglądając się jej uważnie.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Lip 20, 2018 10:55 pm

Reta dała się spokojnie zaprowadzić do lochów. W końcu musiała trochę odpocząć, nie mogła przecież cały czas wierzgać i gryźć. To był moment w którym mogła uciec, ale zdecydowała jeszcze trochę pomęczyć Espilca swoją obecnością. Ogier zaprowadził ją do celi, dal jej nawet wodę i owies. Ale gentleman. mruknęła i od razu zabrała się za picie. Dobranoc! zawołała jeszcze, jak ogier wychodził, bo było już późno. Położyła się (jeśli mogła, jak nie to stała) i zasnęła obudziła się pełna energii, choć trochę obolała po wczorajszym dniu.
[Wstała,] najadła się i napiła, po czym nasłuchiwała czekając na ogiera. Nie było po nim śladu. Może dał mi dzień spokoju... Zaczęło jej się nudzić, więc zaczęła wierzgać, na tyle ile mogła. Potem zaczęła ruszać nogami we wszystkie możliwe sposoby, aż kajdany na tylnych nogach po prostu się rozwaliły. To ją dosyć zmęczyło, ale klacz się nie poddała i rozwaliła jeszcze kaganiec. Walnęła parę razy w ścianę aż jej spadło. Przez resztę dnia jadła I spała, co dobrze jej zrobiło po dłuższych torturach. A jeśli on o mnie zapomniał? wystraszyła się. Wolała być dalej gnębiona niż musieć tak stać do końca życia. Zarżała, ale nic. Nikt nie przychodził.

Dopiero po paru dniach, Reta usłyszała kroki, które rospoznała by z kilometrowych odległości. No nareszcie! uśmiechnęła się, probujac wyglądać złośliwie,choć tak  naprawdę to szczerze się cieszyła.
Nawet nie wiesz jak bardzo. odpowiedziała na jego pytanie próbując brzmieć ironicznie. No pobaw się ze mną! No co, boisz się mnie? zapytała, udając zdziwienie. Choć tu, bo się stęskniłam! dodała, robiąc słodkie oczka. Mrugnęła parę razy, po czym tupnęła nogą, żeby dać do zrozumienia, że tak naprawdę to może się dla niego nie za dobrze skończyć.
Przyznaj, z iloma ogierami mnie przez ten czas zdradziłeś? zapytała złośliwie, po czym zachichotała na chwilę. Uff… nie zapomniał o mnie... odetchnęła z ulgą.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Lip 20, 2018 11:03 pm

Dopiero po kilku dniach znalazłem czas, aby odwiedzić moją ofiarę. I chyba… i chyba to był błąd, bo po przywitaniu dopiero zobaczyłem, że ta furiatka pozbyła się kagańca z pyska i kajdan z zadnich nóg. Niech to! Ale dalej miała obrożę, na której była przykuta do ściany i kajdany na przednich nogach? Chociaż tyle.
- Ej! Jak śmiałaś pozbyć się kajdan z zadnich nóg i kagańca! Tak nie wolno! – ofukałem ją – Tak! Abyś wiedziała, że zaraz tam wejdę! I zrobię z Tobą porządek! – zarżałem na nią, zbliżając się do drzwi… ale… ale jakoś nie byłem pewien, czy chcę wchodzić do środka. Pamiętałem, że furiatka jest silna i agresywna. A to raczej nie zachęca do wchodzenia do celi z nią. Odruchowo cofnąłem się, gdy kopnęła nogą. I położyłem uszy po sobie. Skąd mogła wiedzieć? Że… że również od czasu do czasu zerkałem na ogiery?
- Nie, wcale się nie boję! – zarżałem, biorąc trochę sprzętu i wchodząc do środka… z wyraźnym wahaniem i strachem. Nagle rzuciłem się na klacz jakoś od boku, próbując wepchnąć kaganiec na jej pysk, ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Lip 20, 2018 11:40 pm

Słysząc oburzenie Espilca, Reta jedynie się zaśmiała złośliwie. Trzeba było przyjść wcześniej, to by mi się nie nudziło. Albo mogłeś w ogóle nie przychodzić. dodała i podniosła ostrzegawczo lewą tylną nogę. Kolejne słowa fryza tylko ją rozśmieszyły, choć klacz nie dała tego po sobie poznać. Wejdź, jeśli się nie boisz. zaczepia go. No chodź już, bo się stęskniłam. Muszę cię wycałować. powiedziała. Zaśmiała się, słysząc jak Espilce próbował zasmakować strach. W ogóle mu to nie wychodziło. Zobaczyła jak ogier wchodzi do celi, ale nie ma odwagi podejść. Chodź, będę grzeczna. powiedziała i udawała spokojną: spuściła trochę głowę, podniosła jedno kopyto, żeby jej odpoczęło, i odwróciła wzrok od Karego, choć cały czas miała go na oku. Kiedy się na nią rzucił, Reta nagle podniosła wysoko głowę, położyła po sobie uszy, a kiedy spróbował założył na nią kaganiec, szybko odwróciła głowę, żeby ugryźć go u ucho (zakładając że Espilce miał kaganiec w pysku). Potem spróbowała stanąć dęba, na tyle na ile pozwalał jej łańcuch. Podniosła przednie nogi niewiele ponad ziemię, przez co przez chwilę wydawała się wyższa. Nie rób takich żartów to będę spokojna. syknęła. Trochę przez te dni odpoczęłam. ostrzegła go i ponownie tupnęła tylną nogą.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Lip 21, 2018 8:38 pm

Prychnąłem ze złością. Nie dość że narozrabiała i mi wszystko utrudniła, to na domiar złego jeszcze pyskowała! Bezczelna klacz!
- Tak, a może jeszcze codziennie Cię powinienem odwiedzać? Za kogo się uważasz? Nie jesteś jakąś pieprzoną przywódczynią! Tylko wredną, bezczelną kobyłą! – parsknąłem na nią – A żebyś wiedziała! Zamknę cele i wrócę za miesiąc! Może po miesiącu w samotności zaczniesz w końcu tęsknić! – dodałem. Oczywiście… blefowałem. Zbyt chciałem się z nią pobawić, by ją zostawić w spokoju na miesiąc. Dlatego też, mimo strachu, mimo obaw i mimo jej gróźb… no w końcu wszedłem do celi. Aczkolwiek nie byłem z tego faktu zadowolony.
- Wycałować? Ja już znam te Twoje pocałunki! Ale z kagańcem… z kagańcem nie będziesz tak gryźć! – zapowiedziałem jej i tylko spiorunowałem ją wzrokiem gdy obiecała być grzeczna. Ja już dobrze wiedziałem, jak ona potrafi się zachowywać! Ostrożnie zacząłem do niej podchodzić… i rzeczywiście nie rozrabiała. Więc… trochę śmielej się na nią rzuciłem… i kwiknąłem z bólu, gdy zostałem przez nią ugryziony. Odskoczyłem, gdy zaczęła dębować… i ponownie do niej doskoczyłem, gdy skończyła. Wciąż miała skute przednie nogi (tyle zadnie uwolniła?) co utrudniało jej wierzganie, stawanie dęba czy nawet utrzymywanie równowagi, więc po prostu wpadłem w nią, próbując ją swoją masą, która byłą całkiem spora, ją powalić na ziemię i przygnieść. Przykuta na łańcuchu, ze skutymi przodami, uskoczyć nie mogła. I jeśli mi się udało ją przewrócić, to szybkim ruchem wepchnąłem jej kaganiec na pysk i zapiąłem paski od niego. No i oczywiście wciąż na niej leżałem, potrzebując chwilki aby odpocząć.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Lip 21, 2018 11:54 pm

Reta przewróciła oczami na słowa Espilca. Nie, tylko potem nie narzekaj że pozbywam się kajdan! powiedziała, podnosząc po raz pierwszy głos. W sumie nie byłoby tak źle. pomyślała, na jego propozycję. Już tęskniłam... powiedziała flirtownym głosem.
Po nieudanej próbie założenia jej kagańca, Espilce dosłownie na nią wpadł. Reta nie oczekiwała takiego ruchu z jego strony, więc automatycznie podniosła głowę żeby nie zostać przyduszona i oparła się bokiem o ścianę. Nie mogąc jednak znieść ciężaru ogiera, ściskającego ją do ściany, Reta powoli się położyła. Espilce przez ten czas założył jej kaganiec. Ile ty, gruby zadzie, ważysz? powiedziała, ledwo oddychając.
Mieliśmy się pobawić, nie było mowy o żadnych kagańcach! Ani podduszaniu! Co ja, kanapa? zapytała go ze złością w głosie, po czym złapała go zębami za grzywę i pociągnęła. Oczywiście przez kaganiec przeszła tylko niewielka kępka włosów.
Spadaj. powiedziała ostrzegawczo. Jeśli ogier nie wstał, to dostał poważnie metalową częścią kagańca (jeśli taka była) w głowę. Potem klacz zebrała w sobie siły i zaczęła ruszać nogami, pod tłustym ciałem ogiera, próbując go w jakiś sposób kopnąć.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Lip 22, 2018 1:03 am

Położyłem uszy po sobie.
- Nie będę narzekać, że się pozbywasz kajdan, jeśli… jeśli nie będziesz się ich pozbywać! Zabraniam Ci tego! Wredna kobyło! – rozkazałem jej. I spiorunowałem, gdy stwierdziła, że tęskniła. Jasne! By ją nauczyć odpowiedniego zachowania wbiegłem w nią, powalając ją na ziemię. Po krótkiej szarpaninie, bo na początku próbowała utrudniać, przyciskając się do ściany. Ale… ale najważniejsze, że odniosłem sukces, powalając ją, a wtedy bez większych problemów nałożyłem jej kaganiec na pysk.
- Co? Jak śmiesz?! Wcale nie jestem gruby! My fryzy… mamy po prostu… majestatyczną figurę! Ale taka głupia klacz jak ty to nic nie może o tym wiedzieć! – zarżałem wściekle. Wkurzyła mnie tym swoim gadaniem, bezczelna klacz!
- Tak, posłanie! Dywanik! Do tego się przynajmniej nada… – zacząłem mówić, ale trakenka mnie znowu zaatakowała a ja kwiknąłem z przerażenia, gdy mi wyrwała kępkę grzywy.
- Aj! Nie! Nie ruszaj! Tylko nie to! Moja grzywa! Moja piękna grzywa! Moja biedna, piękna grzywunia! – kwiknąłem przeraźliwie, niemalże mając łzy w oczach. I kwiknąłem kolejny raz, jak oberwałem w łeb kagańcem… i wpadłem na genialny pomysł i po prostu się obróciłem, by mieć zad w okolicy jej głowy a głowę w okolicy jej zadu. Powód był jeszcze inny – zadnie nogi nie były związane w stosunku do przednich, na których były kajdany. Próbując się jakoś utrzymać na coraz mocniej rzucającej się klaczy, która machając nogami od czasu do czasu mnie zawadzała, spróbowałem zarzucić sznury, które zdjąłem jej z szyi, na zadnie nogi, w miarę możliwości ciasno je wiążąc. Udało mi się? Jeśli tak, to miałem nadzieję, że w końcu będzie spokojniejsza.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Lip 22, 2018 8:46 pm

// może jeszcze parę postow i przyjdziecie z Mistem?

Reta ironicznie kiwnęła głową. Nie doczekasz się dnia w którym się uspokoję. spojrzała na niego spode łba.
Zaśmiała się, słysząc złość ogiera. Wiesz co... widziałam konie o ładniejszej figurze od Ciebie.powiedziała.
Kiedy "ogier" zaczął ją porownywać do dywanu, Reta wykorzystała chwilę żeby wyrwać mu kawalek grzywy. Wypluła ją i zaśmiała się na jego słowa. Tak kochała jego złość. Jak jesteś zły, jesteś jeszcze słodszy. powiedziała przesłodzonym głosem
Espilce odwrocił się, ale Reta wiedziała że nie opłaca jej się nawet próbować wstać. I tak by nie zdążyła. Kiedy piękno-grzywna panienka zaczęła się kłaść, Reta wycelowała w nią kopytem. Tak więc, jeśli wszystko poszło po jej myśli, Espilce dostał nogą w nos. Mówiłam że będę spokojna, jeśli mnie zostawisz w spokoju. warknęła i położyła po sobie uszy. Wstań. zarządała i machnęła ostrzegawczo ogonem. Jeśli Espilce nie wstał, Reta machnęła mu ogonem w pysk, celując zwłaszcza w oczy i chrapy.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Lip 24, 2018 11:17 am

//No, w sumie może chyba już wkrótce przychodzić?

Kręciła łbem? To niech lepiej uważa, by jej nie odpadł! Nie podobało mi się jej spojrzenie, jakim na mnie zerkała. I położyłem uszy po sobie, słysząc jej słowa.
- Najważniejsza jest grzywa! A NA PEWNO nie widziałaś nigdy konia, który chociażby mógł się równać z moją piękną, długą i bujną grzywą! Prawda?! Prawda ty kretynko? – wydarłem się na nią. I kwiknąłem z oburzenia, gdy straciłem fragment mojej pięknej, bujnej, bezcennej grzywy. Nie, tylko nie to!
- Ja Ci dam słodszy! – prychnąłem. A następnie znowu kwiknąłem, jak oberwałem kopytem. Szybko przygniotłem ją, kładąc się na niej i przygniatając ją do ziemi, by nie mogła mnie kolejny raz kopnąć.
- Jasne! Akurat wstanę! Nie zostawię Cię w spokoju! A bycie dywanem, posłaniem jest tym, do czego się świetnie nadajesz! – odpowiedziałem jej, ponawiając próbę ciasnego związania jej zadnich nóg. Jeśli nimi machała, to próbowałem zarzucić na nie pętle, ściągnąć je ciasno i zawiązać parę węzłów by mieć pewność, że jej tylne nogi będą ciasno związane.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Lip 24, 2018 2:45 pm

Reta wyrwała trochę włosów wrednemu ogierowi. Teraz, bez kawałka grzywy, wyglądasz naprawdę beznadziejnie. zaśmiała się złośliwie. Nie żebyś kiedykolwiek wyglądał ładnie… chyba że kiedyś byłeś chudszy. powiedziała i kopnęła ogiera. Niestety, on szybko ją przygniótł, przez co nie miała jak go bardziej męczyć. Zdecydowała więc chwilę odpocząć, bo ruszanie się będąc przygnieciona nie było takie łatwe.
No tak, przecież jesteś zbyt leniwy żeby wstać! I zbyt ciężki. odpyskowała. Wtedy poczuła jakieś liny na swoich nogach. Świsnęła ogonem przy swoim boku, próbując strzelić nim w ogiera. Zauważyła jednak że sytuacja była krytyczna, a że nie chciała mieć znowu związanych tylnych nóg, musiała coś zrobić. Złapała teraz w zęby kawałek ogona Espilca i go pociągnęła.
Jeśli udało jej się na chwilę rozproszyć ogiera, odsunęła się od niego, bliżej ściany i wstała przednimi nogami. O nie. przestraszyła się trochę, kiedy zauważyła że ogier zdążył jej związać tylne nogi. Spróbowała wstać, ale nie było to takie łatwe przewaliła się więc na Espilca: teraz to ona leżała na nim.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Lip 30, 2018 2:20 pm

/Przepraszam, za późny odpis. Tak jak zgłaszałem w Nieobecnościach nie było mnie. A niestety w środę znowu znikam na 5 dni, ale to jedyny sierpniowy wyjazd i później będę miał dużo czasu na pisanie Smile

Nie, nie, tylko nie to! Z przerażeniem próbowałem zerknąć na grzywę… ale co obróciłem łeb to i grzywa uciekała. Na pewno nie było tak źle, jak mówiła… a przynajmniej taką miałem nadzieję.
- Nie daruję Ci tego! Zapłacisz mi za to! Zemszczę się! – wydarłem się na tę furiatkę, kwicząc gdy mnie kopnęła, ale w końcu przygniatając ją do posadzki.
- Co? Wcale nie jestem zbyt ciężki! My Fryzy takie jesteśmy! W typie rasy! – kwiknąłem oburzony. Leniwy… leniwy może trochę byłem. Ale każdy fryz taki był. W każdym razie najważniejsze, że udało mi się w końcu związać jej ciasno zadni nogi, chociaż łatwo nie było.
- Ej! Nie rusz! – wydarłem się, gdy coś kombinowała z moim ogonem. Chociaż z powodu kagańca ciężko było jej mnie mocno chwycić. Poczułem, jak wstaje… i nagle przewróciła się na mnie.
- Przestań! Zejdź ze mnie! – kwiknąłem, szarpiąc się i próbując się spod niej uwolnić. Ugryzłem ją w szyję, jakoś zarzuciłem ciałem, próbując ją z siebie zrzucić, machałem nogami… i jeśli w końcu zrzuciłem ją z siebie, to szybko wstałem, chwyciłem linę i również jej przednie nogi próbowałem ciasno związać. A gdy to zrobiłem… to po prostu zacząłem się kierować do wyjścia. Musiałem zweryfikować, na ile wredna kobyła uszkodziła mi grzywę i ogon.
- Posiedź jeszcze chwilę… to może spokorniejesz! – rzuciłem jej, wychodząc.

z/t
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Lip 30, 2018 11:29 pm

/spoko Wink

Reta zaśmiała się, widząc próby zobaczenia własnej grzywy Espilca. Niby tak straszy, a jest taki głupi. pomyślała. Uu, boję się! powiedziała ironicznie. Niestety jednak ogier szybko ją przygniótł. Piękna zemsta. powiedziała sama do siebie, choć na głos. Przewróciła oczami, kiedy Pilce zaczął znowu argumentować o tych Fryzach. Tak, tak, zrozumiałam: fryzy są piękne, mądre i mają cudowną grzywę, bla, bla, bla… westchnęła.
Szczęście Rety, kiedy zamieniliły się rolami było wielkie, choć szybko jej przeszło, kiedy została ugryziona w szyję. Do tego ogier ją z siebie zrzucił, a potem próbował jej związać przednie nogi. Niestety, udało mu się.
Tia, na pewno. burknęła cicho, kiedy ogier skierował się do wyjścia.
Kiedy zniknął jej z pola widzenia, zaczęła wierzgać tylnymi nogami, aż ich nie rozwiązała. Z przednimi było gorzej, bo były ciasnej związane. Udało jej się tylko trochę poluzować, na tyle, żeby mogła wstać.
Skorzystała z wody która była jeszcze w jej celi i zjadła trochę owsa. Muszę mieć energię. Na pewno coś wymyśli żeby mnie jeszcze pomęczyć. Phi! Chyba on się bardziej męczy ze mną niż ja z nim! Głupi fryz. zaczęła wewnętrzną rozmowę z samą sobą.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Lip 31, 2018 6:48 pm


Wkurzała mnie… wkurzała mnie bezczelna klacz! Jeszcze pyskowała! Tak, powinna się bać! Oczywiście, że powinna! I jeszcze… chyba podważała, że jestem piękny? To już była przesada. Na szczęście po krótkiej szarpaninie w końcu związałem jej nogi… i po prostu wyszedłem. Nie miałem na nią więcej siły. Musiałem się przejść, odpocząć i uspokoić. A wycieczka na pobliskie wzgórze, z którego rozciągały się piękne widoki, wydawała mi się być idealnym pomysłem.

Źrebak… no nie wyglądał na wystraszonego. A przynajmniej nie w stopniu, jakiego od niego oczekiwałem. Bezczelny gnojek! Pozwoliłem mu wstać i spiorunowałem go wzrokiem, kładąc uszy po sobie, gdy znowu zaczął pyskować.
- Gówno Cię obchodzi co miałem a czego nie miałem! Zamknij się! – wydarłem się na niego – Mały, pyskaty gówniarz! – dodałem i kolejnym szarpnięciem za linę pociągnąłem źrebaka prosto do zamku a następnie do lochów.

Pierwsze co zrobiłem, po wejściu do lochów, to szarpnąłem źrebaka pod ścianę, gdzie przywiązałem linę do pierścienia wychodzącego ze ściany. Z szafki wyjąłem najmniejszą obrożę, jaką znalazłem, zapinając mu ją na szyi. Nawet pasowała. Łańcuszek od niej wziąłem ponownie w pysk, zdejmując mu z szyi linę, po czym zacząłem go prowadzić do celi, w której zostawiłem tamtą wredną klacz… która byłą jeszcze bardziej wredna, niż się spodziewałem, bo dostrzegłem że złośliwie pozbyła się lin z zadnich nóg. Położyłem uszy po sobie. No nie byłem z tego powodu zadowolony. Ale… ale w sumie czym się przejmowałem? Miałem ją! I jego!
- To Twoja matka! – oznajmiłem źrebakowi z dumą.
- Mam Twojego syna! – pochwaliłem się dla odmiany klaczy. I szarpnąłem za łańcuszek, aby wejść do celi i przywiązać źrebaka do krat, w sporej odległości od kobyły, na którą następnie się rzuciłem. Jeśli stałą, to wpadłem w nią, powalając ją. Ze związanymi przednimi nogami raczej ciężko było jej łapać równowagę. A następnie spróbowałem ponownie związać jej i zadnie. Gdy mi się to w końcu udało, to wstałem z niej, gryząc ją w zad.
- Widzisz? Tak traktujemy więźniów! – zarżałem, uśmiechając się triumfalnie.
Powrót do góry Go down
Misterioso
Źrebak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Sie 01, 2018 12:25 pm

Misterioso uśmiechnął się mimo woli, gdy Espilce okazał się nie być w stanie opowiedzieć na jego pytanie. Jaki on jest głupi! Nie mógł się nadziwić. Tylko mógłby przestać tak strasznie głośno krzyczeć i zacząć mówić normalnie...
Kary zaprowadził go do zamku. Mist nie stawiał oporu, z jednej strony nawet się cieszył że będzie mógł zwiedzić taki fajny, dziwny zamek. Gdy znaleźli się już w nim, rozglądał się na wszystkie strony i trochę się rozczarował: w sumie to w zamku nie było niczego nadzwyczajnego. Zresztą Espilce nie miał zamiaru oprowadzać go po nim: od razu zaprowadził go do lochów. Ogier strasznie szarpał Myszatego, który przecież szedł grzecznie. Niezbyt mu się to szarpanie podobało. - Powinieneś pójść na jakąś łąkę i dużo pobiegać... - zasugerował. Może wtedy zużyłby niepotrzebnie zgromadzoną energię i byłby w stanie normalnie trzymać linę. A nie - szarpie się jak niewybiegany źrebak. A przecież źrebakiem był tutaj tylko Mist... który i tak zachowywał się rozsądniej od Karego.
Obroża przyniesiona przez Espilca niezbyt spodobała się ogierkowi, więc zadębował dosyć wysoko, kopiąc przy okazji karego przodami. Opadł na ziemię i, cóż, nie mogąc za bardzo protestować - Espilce i tak by z nim wygrał - dał sobie założyć na szyję obrożę. Wygodna nie była, ale też go nie dusiła. Da się znieść. stwierdził.
Potem Kary zaprowadził go do celi, w której... stała Reta! Misterioso ucieszył się na jej widok, we dwójkę będzie im dużo łatwiej pokonać fryza. Chciał się z nią przywitać, ale nie zdążył, bo parsknął rozbawiony słysząc słowa Espilca. Udało mu się na szczęście powstrzymać śmiech, więc spojrzał tylko z litością na ogiera. Oj, głupi, głupi. Przecież to widać na pierwszy rzut oka że Mist i Reta w ogóle się nie przypominają. Inna rasa, inna maść, charakter inny... Oj, głupi, bardzo głupi.
- Nie zgadłeś. - oznajmił karemu, wciąż powstrzymując śmiech.
Zaraz potem Espilce rzucił się na Retę, jednak Mist był przekonany że ta sobie bez problemu poradzi: była wyższa, lepiej zbudowana, bardziej wysportowana... A ten Espilce to taka trochę klucha.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Sie 03, 2018 7:25 pm

Reta stała sobie w celi i piła wodę, kiedy usłyszała kroki Espilca. Ooo, już się stęsknił! Słodziak. spojrzała w stronę drzwi od celi, ale nie udało jej się zobaczyć fryza. Usłyszała jednak że coś mówi, a że schizofrnikiem nie był, choć może? w sumie dużo by to tłumaczyło... znaczyło to tylko jedno. Przyprowadził kogoś ze sobą. podniosła głowę, nastwiła uszy. Słyszała na przemian głośne kroki Grubasa i ciche kroki... jakiegoś źrebaka? Nie dość że niewyszły wojownik, to jeszcze pedofil. teraz się wkurzyła. Położyła po sobie uszy, jednak znowu je podniosła, słysząc źrebięcy głos. O, to by wreszcie schudł. odpowiedziała w myślach. Dopiero potem jednak przypomniała sobie że zna skądś ten głos.
Drzwi od celi się otworzyły, i wszedł Espilce z... Misterioso..! powiedziała zdziwiona. Jeszcze bardziej się zdziwiła, kiedy głupi Fryz powiedział że to jej syn. Nie wiedziałam że mam syna. powiedziała robiąc smiertelnie poważną minę. Ty chyba jesteś jakiś głupi! Cóż za odkrycie, Reto. roześmiała się. Powiedz mi, w czym się przypominamy? zapytała retotycznie, bo nie mieli niczego wspólnego. Ta grzywa chyba Ci zasłania oczy. powiedziała.
Kiedy tylko zauważyła że ogier zaraz się na nią rzuci, Reta automatycznie się położyła, chowając nogi pod brzuch. Nic z tego, kochanie. powiedziała przesłodzonym głosem. Oj, jeszcze Ci nie odrosła grzywa. zauważyła. Dalej beznadziejnie wyglądasz. spojrzała w stronę Mista i puściła mu oczko. Jeśli ogier wstał, albo w jakikolwiek sposób się rozproszył, Reta zdjęła linę z przednich nóg. Była już trochę poluzowana, więc nie zajęło jej to dużo.

//jeszcze ze dwa posty i my się zmywamy

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sie 07, 2018 9:20 am

Położyłem uszy po sobie, słysząc dalsze pyskowanie źrebaka. Powinien się już dawno nauczyć, że lepiej się zamknąć! I jeszcze te jego głupie pomysły! No tak, w końcu był źrebakiem, to mogły mu przychodzić do głowy. Ale nie powinien ich mówić! I to niepytany!
- Jestem Fryzem! My jesteśmy najpiękniejsze i nie biegamy, jeśli nie musimy! – prychnąłem z pogardą. Jak on mógł tego nie wiedzieć? Byliśmy stworzeni do wyższych celów niż praca czy bieganie, co chyba było widać po mojej figurze. Pełnej i barokowej. Kwiknąłem z bólu, gdy gówniarz próbował się wyrwać i mnie kopnął, lecz mimo tego w końcu założyłem mu obroże na szyję, prowadząc go do celi, w której go przywiązałem, w sporej odległości od klaczy. I od razu kładąc uszy po sobie, gdy ten znowu zaczął pyskować.
- Ja nie zgaduję! Ja wiem! A jak nie rozpoznajesz własnej matki to chyba jesteś głupi! – zarżałem na niego. Na szczęście klacz go rozpoznała… więc musieli się znać… więc musiała być jego matką. To oczywiste!
- Nie udawaj, że nie masz! A jeśli chcesz, mogę Ci zrobić kolejnego! – odpowiedziałem jej – Przypominacie się w głupocie, bezczelności i skłonności do pyskowania! – dodałem, rzucając się na klacz, która się położyła, chowając nogi. Przednie miała związane i skute kajdanami, więc nawet jeśliby z nich też pozbyła się lin, to kajdany zostawały. Ja z kolei naparłem na nią od boku, próbując ją przewrócić na bok i przycisnąć swoim ciężarem do posadzki. A jak mi się udało, to spróbowałem jej związać tak przednie nogi jak i zadnie. Mocno, ciasno, dokładnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    

Powrót do góry Go down
 
Krwawe lochy
Powrót do góry 
Strona 36 z 37Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37  Next
 Similar topics
-
» Krwawe literki
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: