KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawe lochy

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next
AutorWiadomość
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:20 am

Fryzyjczyk był chyba z siebie zadowolony. Jak można porywać, gryźć, więzić i dalej być z siebie zadowolonym? On chyba potrzebuje terapeuty. Jednak wolałam tego nie mówić na głos, w końcu byłam na przegranej pozycji. Stałam spokojnie, nawet gdy powiedział, że mam być posłuszna. Jednak usłyszał moje słowa. Czyli do głuchych nie można go zaliczyć. To czy byłabym grzeczna, zależałoby co byśmy robili. Na przykład grali w karty! Nie wiem co się uwzięłam akurat tej gry. Ale ogier chyba nie lubi zbytnio tych fajnych rozrywek, bo odmówił. Nadzieja matką głupich. To określenie... Moja suczka, serio? - Nie masz nic... - i znów, nie było mi dane dokończyć, bo przybliżył chrapy do mojej szyi, przejeżdżając tam nimi. - Espilce przestań! - teraz to sama się zdziwiłam. Nie dość, że zapamiętałam jego imię, to jeszcze je wymówiłam. No no, idzie mi coraz lepiej.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:27 am

Oczywiście, że byłem z siebie w pełni zadowolony. Dorwałem piękną, zwinną i silną klaczkę. Trochę upartą… ale uznałem to za przejściowe problemy. W końcu ją poskromię. Przyda mi się taka zabawka, taka maskotka, taka suczka. Trochę ugryzień, trochę kopniaków, trochę kar i nieliczne nagrody… i będzie posłuszna! Byłem o tym przekonany! Uśmiechnąłem się do niej złośliwie, z satysfakcją, szeroko, ostentacyjnie demonstrując jej, że to ja zwyciężyłem. Że sobie z nią poradziłem. I że szybko ją poskromię. Zaczęła coś mówić? Nie mam nic? Czego nie mam? Chyba nieistotne, bo gdy zacząłem wodzić chrapami po szyi ta umilkła a następnie zażądała zaprzestania. Co zrobiłem? Oczywiście roześmiałem się.
- Bo co? Bo spiorunujesz mnie wzrokiem? Bo chyba nie ugryziesz! – parsknąłem rozbawiony, dla odmiany próbując chwycić chrapami jej ucho, by w razie sukcesu delikatnie je possać, pomemłać w pysku. Jakoś uwielbiałem to robić. I nie miałem pojęcia, dlaczego to wkurzało klacze. W każdym razie jeśli ją to też denerwowało, to oczywiście nie przejmowałem się tym. Niech się przyzwyczaja! Im szybciej do tego przywyknie, tym wygodniej będzie i dla niej i dla mnie.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:35 am

Naprawdę, koleś mnie wkurzał. Za kogo on się ma?! Teraz on się śmiał. Położyłam uszy po sobie. Może i miał rację, nie mogłam go ugryźć. Znów lepiej dla niego. Chwilę później ogier chwycił moje ucho chrapami. Próbowałam potrząsnąć głową by przestał. Jeżeli mi się to nie udało spróbowałam kopnąć go przednim kopytem. W końcu, żeby chwycić moje ucho w chrapy musiał podejść bliżej. Jego strata, że nie zawiązał mi kończyn. Miałam kaganiec i byłam przywiązana do krat. Zupełnie jak pies! A koń od tego zwierzęcia różni się dużo. Jest większe, ładniejsze, zgrabniejsze. I się nie ślini! - Nie ugryzę Cię, ale mogę kopnąć. Nie zbliżaj się!
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:42 am

Śmiałem się… oczywiście, że się śmiałem z klaczy. Niech wie, że mnie bawi. Niech ma świadomość, gdzie jej miejsce. Kładła uszy po sobie? Niech sobie kładzie. Gryźć nie mogła. A ja… ja chwyciłem jej ucho, delikatnie je memląc i niezbyt przejmując się jej potrząsaniem łbem, o ile nie robiła tego wystarczająco gwałtownie. Jednak gdy niespodziewanie kopnęła mnie przednimi nogami, to kwiknąłem ostrzegawczo i wyplułem jej ucho z pyska. Położyłem uszy po sobie słysząc, co do mnie mówi.
- Co? Śmiesz mi grozić? – zarżałem ze złością na nią i bez ostrzeżenia ugryzłem ją kolejny raz w szyję. Niech ma za swoje! Tylko… tylko czy przypadkiem w tym momencie nie przegryzłem liny, którą była przywiązana do krat?
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:51 am

Ha. Czyli jednak kopnięcie chociaż trochę zdziałało. Ma za swoje. Zauważyłam jak położył uszy po sobie. - Nie grożę Ci tylko ostrzegam. - Powiedziałam... W sumie zgodzie z prawdą. Lecz ogier znów mnie ugryzł, lecz gdy się odsunął, poczułam jakby coś przestało mi ciążyć. Zauważyłam jego wystraszony wzrok i wtedy zrozumiałam co się stało. Przegryzł linę! Teraz byłam wolna, sam na sam z nim w celi. Tylko ten kaganiec przeszkadzał mi najbardziej. Ale nie uniemożliwiał mi wszystkiego. Natychmiastowo odsunęłam się od krat, nisko stając dęba. Można powiedzieć, że po prostu kopnęłam przednimi nogami. - I teraz nie jest ci do śmiechu?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:59 am

Co? Tak ją rozbawiło? Zobaczymy, kto się będzie za chwilę śmiał! I jeszcze to głupie pyskowanie! Nie grozi tylko ostrzega? A czym to się niby różniło? Przecież wychodziło na jedno! Dla każdego normalnego konia… z wyjątkiem może jej… i jej ograniczonego umysłu! Ja już jej pokażę! Doskoczyłem do niej, gryząc ją kolejny raz w szyję. A gdy zobaczyłem spadającą z jej szyi linę, mój pysk zamarł w przerażeniu. Niech to! Była wolna! Widząc, jak staje dęba, przerażony odskoczyłem.
- Ej… spokój! Przestań! Tak… tak nie wolno! – próbowałem oponować, cofając się przed nią. W pewnej chwili doskoczyłem do drzwi celi, próbując je szybko otworzyć i przez nie uciec. Dałem radę? Zdążyłem? W końcu to zbyt szybkich i zwinnych nie należałem, jak na fryza przystało. Jeśli za to mi się udało, to starałem się je szybko zamknąć.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:10 am

Czyli fryzyjczyk się wystraszył. Dobra moja. - Jak nie wolno? Jeżeli coś da się zrobić, to wolno! - oznajmiłam to ogierowi. Przecież tak można. Chyba pomyśleliśmy o tym samym, gdyż Espilce pobiegł w stronę drzwi od celi. Śmieszne. On chciał uciec ode mnie, a ja w sumie to samo, tylko jeszcze najlepiej w ogóle z tych terenów. Niestety, trochę za późno wystartowałam. Ogierowi udało się otworzyć drzwi. Lecz czy je zamknąć? Gdybym nie zrobiła tego, co zrobiłam nie udałoby mi się uciec na sto procent. Ale szybko wysunęłam nogę przez co drzwi nie mogły się do końca zamknąć. Czy mi się udało? Czy może moja noga się wyślizgnęła?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:24 am

To wolno? Jakoś nie byłem przekonany. Chciałem oponować, ale chyba byłem zbyt przerażony, by jeszcze coś powiedzieć. Wolałem jednak uciec… nie, nie uciec. Byłem Fryzem, to nie była ucieczka tylko no… „taktyczne spie*dalanie”. A to przecież nie to samo! Więc nie uciekałem tylko… tylko się wycofywałem i przegrupowywałem. Właśnie! Rzuciłem się więc do drzwi, próbując uciec z celi. Nie, nie uciec. Wycofać się z celi. Szybko otworzyłem drzwi, wyskoczyłem przez nie. Po wyskoczeniu, musiałem się zatrzymać, obrócić się i je ponownie zamknąć. A to niestety, jak się nie jest zwrotnym, jak na prawdziwego fryza przestało, zajmuje sporo czasu, więc nie zdążyłem ich zatrzasnąć w porę. Jeśli klacz wpadła w nie rozpędem, to mnie odrzuciło od nich. Kwiknąłem przerażony. Nie, nie może mi uciec! Teoretycznie drogę do wyjścia z zamku miała otworem. Praktycznie… raczej by się pogubiła w zamkowych korytarzach. Szybko starałem się chwycić jakieś liny i jeśli nie rzuciła się do wyjścia z lochów, bo z celi już wyszła, to starałem się ponownie zarzucić sznury na jej szyję, by jej uniemożliwić ucieczkę. No chyba, że wybiegła z lochów do zamku… to wtedy rzuciłem się w pogoń za nią.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:31 am

Widziałam przerażenie ogiera. Może i zdążył uciec z celi, ale zamknąć nie. Nie zdążył w porę się obrócić, dlatego udało mi się wyjść z pomieszczenia, jeżeli mogę to tak nazwać. Nie zdążyłam w porę wyhamować, więc fryza odrzuciło trochę dalej. Też byłam chwilę oszołomiona, ale na tyle krótką, by otrząsnąć się przed nim i znaleźć wzrokiem wyjście z lochów. W końcu dostrzegłam je. Widziałam jak ogier stara się zarzucić liny na moją szyję, ale tym razem uniknęłam ich. Wbiegłam na jakiś korytarz. Teraz misja - wydostać się stąd.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:36 am

Nie, nie, tylko nie to! Klacz wyskoczyła z celi. Szybkim ruchem spróbowałem zarzucić na nią sznury… ale ta okazała się być zbyt zwinna. Ominęła je i wybiegła z lochu a ja… ja ruszyłem za nią w pogoń.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 2:19 am

Zaśmiałem się, słysząc słowa klaczy i zacząłem ją prowadzić ponownie prosto do lochów, a tam do dokładnie tej samej celi, zamykając za sobą drzwi. Ale tym razem, po wejściu do środka, poprowadziłem klacz pod ścianę celi, gdzie założyłem jej na szyję mocną obrożę, która była grubym łańcuchem przymocowana do ściany.
- Tym razem nie zwiejesz – oznajmiłem jej, ciężko dysząc ze zmęczenia. Wprost robiłem bokami. Chyba dawno nie miałem takiej ilości ruchu.
- Jutro… jutro się pobawimy – stwierdziłem, zbyt zmęczony, by się za nią od razu wziąć. Wyszedłem z celi, zamykając drzwi na klucz i położyłem się w bezpiecznej odległości, prawie od razu zasypiając. Byłem kompletnie wykończony!
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 2:25 am

Zaśmiał się na moje słowa. Czyli jednak usłyszał. Mam nadzieję, że to nie gorzej dla mnie. Zaprowadził mnie do tej samej celi. Pamiętam. Tym razem jednak zachował zimną krew i wszedł razem ze mną tam. W sumie gorzej dla mnie, założył mi przecież obrożę. Kaganiec i obroża. Pierwsze skojarzenia? Pies! Jeżeli było to przymocowane w takim miejscu, że mogłam się położyć - tak właśnie zrobiłam. - Powinnam częściej uciekać. Bynajmniej byłbyś w formie. - powiedziałam mu na dobranoc. Ja mu się jutro pobawię... Ale więcej nad tym nie myślałam, bo zasnęłam.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 11:40 am

Oczywiście długość łańcucha od obroży była taka, aby klacz spokojnie mogła się położyć. W końcu musiała odpocząć – miałem się z nią kolejnego dnia zabawić. Spiorunowałem ją jeszcze wzrokiem, gdy znowu pyskowała, po czym po chwili zasnąłem.

Obudziłem się następnego dnia dość późno. W końcu mocno zostałem wymęczony wczoraj i musiałem odpocząć i się wyspać. No i po prostu byłem fryzem – a to znaczyło, że lubię spać. Po obudzeniu się, podszedłem do klatki, uśmiechając się do klaczy. Spała? Jeśli tak to kopnąłem kopytem w kraty, by ją obudzić.
- Witaj kochanie… najpierw śniadanie w później się pobawimy – zapowiedziałem jej, biorąc wiadra z wodą i owsem, wchodząc do celi i stawiając je przed klaczą. Sam wyszedłem, również biorąc się za jedzenie. Dużo wysokoenergetycznego owsa. I dla niej i dla mnie. W końcu, jak przystało na fryza, lubiłem sobie pojeść, co chyba było po mnie widać.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 11:50 am

Gdy zasypiałam widziałam jeszcze jak fryz się na mnie spojrzał, po moich słowach. W sumie zasnęłam trochę później od niego. W przeciwieństwie do ogiera ja nie byłam przyzwyczajona spać w celach. Brudnych celach.

Obudziłam się, jednak nie otwierałam oczu. Miałam nadzieję, że to tylko sen, chociaż marne były na to szanse. Jednak gdy usłyszałam jak fryz kopnął w kraty - natychmiastowo je otworzyłam. Teraz to ja spiorunowałam go wzrokiem. Już chciałam mu odpowiedzieć na jego słowa, że nie jestem żadnym kochanie, ale gdy zauważyłam co niesie od razu umilkłam. W końcu nie jadłam kompletnie niczego, odkąd wylądowałam na Karsin. Wstałam, gdy ogier wszedł z... owsem i wodą tak myślę. Odprowadzałam go wzrokiem do wyjścia z celi, a gdy już go nie było zabrałam się za posiłek. Tak, zdecydowanie owies.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 11:57 am

Jadłem powoli. My fryzy ceniliśmy dobre, sute posiłki i potrafiliśmy się nimi rozkoszować. Posiłki były ważną częścią naszego życia. Zadowolony fryz to najedzony fryz, uczesany fryz ze schwytaną klaczą z którą może się zabawić. Więc gdy w końcu zjadłem, to chwyciłem jakieś kajdany i wszedłem do celi, podchodząc do klaczy od boku.
- Tylko grzecznie! – rozkazałem jej i spróbowałem jej skuć obie przednie nogi ze sobą. Tak by nie mogła kopać, jak to mi wczoraj zrobiła. Nie przykuwałem ich do posadzki – uznałem, że połączenie ich ze sobą wystarczy. Udało mi się?
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:05 pm

Gdy już zjadłam starałam się dostrzec fryza. Zauważyłam go, on dalej spożywał posiłek. Albo nie był głodny, albo nie wiem co. Ja zjadłam szybko, bo byłam głodna. A on? Stukałam kopytami o ziemię, aż w końcu się położyłam. Ale co? Ogier już zjadł! Akurat jak miałam zasypiać po raz drugi. Gdy zauważyłam co niesie - wstałam natychmiastowo. Cofnęłam się najdalej jak mogłam. To nie tak, że ja się go bałam. Po prostu... lepiej być bez kajdanek, niż z nimi. Zaczął podchodzić od boku, więc spróbowałam się obrócić. Spróbowałam, bo łańcuch nie pozwalał mi na to. To trochę jakbym się zaplątała, tylko po prostu z jednej strony przywierał do mojej szyi. Próbowałam jeszcze kopnąć, ale na nic się to zdało. Uznałam, że moje słowa będą tu zbędne dlatego się nie odzywałam. Ogierowi udało się założyć kajdanki na jedną moją nogę, przez co postawiłam drugą i na nią też mu się udało. Położyłam uszy po sobie i spojrzałam z wściekłością na ogiera. Nie ważne, co chce zrobić, ale nie uda mu się to.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:13 pm

Co ta klacz tak szybko jadła? A gdzie napawanie się posiłkiem? Gdzie zachwyt nad nim? Połykała wszystko jak kaczka, zamiast chwilkę się cieszyć jedzeniem! W każdym razie… w każdym razie wolałem się skupić na swoim owsie, niż jej uczyć teraz kultury. W końcu jak się je, to się należy na tym skupić. Na nauczenie jej kultury przyjdzie czas później.

Wszedłem do celi z pętami – czyli takimi kajdanami dla koni. Widziałem, że wredna klacz się cofała, próbowała kopać, nawet mnie lekko kopytem zawadziła… ale udało mi się jej założyć kajdany najpierw na jedną nogę, później na drugą, tak że pomiędzy nimi był łańcuch, który uniemożliwiał stawianie zbyt szerokich kroków.
- No to teraz sądzę, że będziesz grzeczniejsza? – spytałem się, szeroko się uśmiechając. Przejechałem jej chrapami po szyi, po czym spróbowałem sięgnąć do jej ucha, by znowu po chwycić w pysk i pomemłać – tak jak to lubiłem robić.
- Taka bestyjka mi się trafiła, taka uciekinierka? Ale jak widzisz i tak przegrałaś. Jesteś cała moja i nic na to nie poradzisz! – prychnąłem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:21 pm

Widać, że ogier był zadowolony z siebie. Jak tak można? Prychnęłam, ale jednak zamierzałam mu coś powiedzieć. Nie koniecznie odpowiedź na jego pytanie. - Jak można być zadowolonym z porwania, przetrzymywania i więżenia kogoś? - zapytałam się bardzo poważnie. To pytanie nawiedzało mnie odkąd mnie porwał. I znów się zaczynało. Wodził chrapami po mojej szyi, by potem znów chwycić moje ucho w nie. - Co ty do tego masz koleś? - spytałam, w tym samym czasie potrząsając łbem, mając nadzieję, że zostawi moje ucho. Ja wcale nie jestem żadną bestyjką. Po prostu każdy chciałby uciec od swojego porywacza, a mi akurat się to udało... Tak trochę. - Nie jestem cała twoja. Odsuń się w końcu! - koniec z byciem cicho.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:32 pm

Zawahałem się, słysząc jej pytanie.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? – zdziwiłem się – A jak można się nie cieszyć, ze schwytania takiej pięknej klaczki? Łatwo nie było. Sporo się namęczyłem, by Cię tutaj przywlec. Ale… ale jestem pewien, że się opłacało. Wysoka, silna, zwinna. Tak, ładna sztuka mi się trafiła – odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą, wodząc chrapami po szyi a później memlając jej ucho.
- Mam? Po prostu to lubię – odpowiedziałem jej, w końcu wypluwając jej ucho, gdy przez to jej potrząsanie pyskiem, ciężko było je dalej memlać.
- Odsunąć się? Bo co? Schwytałem się, więc należysz do mnie. Takie są zasady – oznajmiłem jej, wodząc chrapami po jej łopatce – Mogę Cię torturować, mogę z Ciebie zrobić niewolnicę… ale myślę, że lepiej się z Tobą zabawić, skoro się mi tak podobasz, moja klaczko… czy tam moja sunio – dodałem, tym razem chrapami przejeżdżając po jej boku. Niezbyt z tyłu, by mnie nie kopnęła. Raczej chciałem sprawdzić czy spróbuje, czy też będzie stać spokojnie.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:42 pm

- Ja tu nie widzę nikogo ładnego. Tym bardziej klaczy. Więc idź sobie szukaj tej twojej wymarzonej suczki, bo tu nie moje miejsce. - odpowiedziałam na jego wyznanie, że schwytał jakąś ładną klacz. Ja przepraszam bardzo? Nigdy w życiu. Uśmiechnęłam się triumfalnie gdy ten wypluł moje ucho. Teraz mam pewnie obślinione. Lubi to, serio? - Jakie przepraszam bardzo zasady? Że można porywać i robić co się chce z niewolnicami? Chociaż w tym waszym psychopatycznym stadzie wszystko jest możliwe. - odpowiedziałam szczerze tak myśląc. Ogier zaczął przejeżdżać swoimi chrapami po moim boku. Pewnie ciało normalnej klaczy by zesztywniało czy coś w tym stylu. Ale ja stałam spokojnie, jedynie wciągnęłam głośno powietrze. - Jak... Tak bardzo lubisz psy mogę ci sprawić jednego. Wypuść mnie, a ja ci przyniosę zwierzaka. W końcu, nazywasz mnie sunią a sam obśliniasz moje ucho.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:52 pm

Położyłem uszy po sobie. Znowu mnie obrażała! Nie widzi nikogo ładnego?
- Ja jestem piękny! – upomniałem ją, zarzucając grzywą. Niech widzi jaka długa, bujna i gęsta! – Ale… ty mi się podobasz. Duża, silna i zwinna. A takie cechy zapewniają, że zabawa z Tobą będzie… ostra. Taka, jaką lubię – wyjaśniłem jej, wypluwając ucho, gdy mi je w zasadzie wyrwała.
- Tak, dokładnie tak! Naruszyłaś tereny Stada, więc miałem prawo Cię porwać. A z porwanymi końmi można robić, co się chce – przytaknąłem jej i tylko się uśmiechnąłem, gdy nazwała nasze stado psychopatycznym – Tak, to w sumie dobre określenie – stwierdziłem, wodząc chrapami po jej boku. Nie spinała się? Nie próbowała uciekać? Stała spokojnie? Nie tego po niej oczekiwałem! Czemu… czemu się tak uspokoiła? Nie byłem tym zachwycony!
- Nie chcę innego psa… jesteś bardzo grzeczną sunią. Pięknie wyglądasz w kagańcu, obroży, tak na łańcuchu – stwierdziłem rozbawiony – A tak z ciekawości… jesteś dziewicą? – spytałem, próbując wyciągnąć łeb i uszczypnąć ją w zad, ale tak, by stać obok niej a nie za nią. Będzie kopać? Czy okaże się pogodzona ze swoim losem? A wtedy… wtedy będę mógł przejść do zabawy.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:05 pm

- Piękniś. Ale wiesz co? Faktycznie, grzywa to jedyne co jest ładne w tobie. - parsknęłam. Może... Na te słowa się uspokoi? Niech ze mną porozmawia czy coś. Nawet zacznijmy mówić o nim! Jak ja mogę mu się podobać? - Masz dziwny gust skoro ja ci się podobam. - powiedziałam zgodnie z prawdą. - Jak naruszyłam tereny stada? Szukałam swojego! Skąd mam wiedzieć gdzie ono jest skoro nigdy tam nie byłam?! - oburzyłam się trochę. Może on nie wiedział, że jestem tu pierwszy raz? A może skoro teraz wie to mnie wypuści? Szczerze, wątpię. Psychopatyczne stado to dla niego dobre określenie. Nie wierzę. Czyli oni bardzo dobrze wiedzą co inni o nich myślą... Zdecydowanie to dobre słowo, ale na pewno nie najlepsze. - Jestem grzeczna? A mam przestać? - powiedziałam zarzucając ogonem. Skoro tak uważa to chyba najlepsza pora przestać taką być. Gdy usłyszałam jego pytanie zakrztusiłam się powietrzem i prawie udusiłam śliną. - C... Co?! - wykrzyknęłam dalej próbując unormować oddech i sprawić, bym jednak dalej żyła na tym świecie, a nie zabić się własną śliną.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:14 pm

Uśmiechnąłem się. Lubiłem pochwały. Przyznała, że jestem piękny a moja grzywa jest śliczna. Może w sumie nie była aż taka głupia i ślepa, jak się spodziewałem?
- Jak to dziwny gust? Przecież jesteś umięśniona, a po Twojej sylwetce widać, że jesteś silna i zwinna. Po Twoim zachowaniu łatwo się domyśleć, że jesteś uparta, zawzięta i agresywna. W sumie… w sumie się nadajesz na matkę moich źrebaków – oznajmiłem jej, uśmiechając się do niej.
- Może i szukałaś swojego… ale naruszyłaś nasze. To chyba nawet lepiej. Nie musisz już szukać innych terenów, bo w niewoli spędzisz resztę swojego życia – zapowiedziałem jej, rozbawionym tonem. Nie podobał się jej taki pomysł? A kto by się tym przejmował! Za to jej kolejne pytanie mnie zaskoczyło. Zastanowiłem się przez chwilkę.
- W sumie… w sumie możesz być teraz grzeczna. Pora… pora się chyba zabawić – wyjaśniłem jej – No, dziewicą. Wiesz. Byłaś kiedyś z ogierem? – dopytywałem, gdy nie dostałem odpowiedzi na jej pytanie. W sumie… w sumie była grzeczna, nie rozrabiała, nie próbowała kopać na uszczypnięcie jej w zad, miała równy oddech, więc była spokojna. Chyba skucie przednich nóg pomogło. Albo po prostu przez noc zrozumiała, że nie ma co walczyć. A skoro tak… to nagle szybkim ruchem spróbowałem na nią naskoczyć, obejmując ją mocno przednimi nogami za boki.
Powrót do góry Go down
Kheriana
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:26 pm

- No proszę Cię. Ta sylwetka Hanowera daje takie złudzenia. Nie uważam siebie za silną, bardziej zwinną jak już... - myślałam, że to koniec tego przedstawienia. Ale jego wyznanie kompletnie zwaliło mnie z nóg. - J...Ja...Jakich źrebaków?! Nie nadaję się na nic, tym bardziej na jakąś matkę! - zaczęłam krzyczeć. Przecież źrebaki to poważna sprawa! A ja... On... przecież źrebaki powinno się mieć z kimś, kogo się kocha! Zaśmiałam się pod nosem, na jego zdenerwowanie gdy zapytałam się czy mam przestać być grzeczna. Jednak chyba dalej chociaż trochę się mnie bał. - Jaka zabawa?! - jednak dalej byłam zdenerwowana. - Ogierem?! Ja... - nie zdążyłam dokończyć, bo fryz wskoczył na mnie. Nie zdążyłam kopnąć, zareagować. Niewyżyty pies! Tak, teraz będziemy się nazywać psami. Próbowałam się wyrwać, ale skoro ogier już naskoczył to raczej na nic. Trzeba było być uważniejszą!
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 1:39 pm

Przytaknąłem jej łbem.
- Ale zwinna jesteś, nawet bardzo. Do tego szybka i wytrzymała. Silna… silna również – przekonywałem ją. W końcu dobrze wiedziałem, jak mocno ją musiałem ciągnąć i jak bardzo się zmęczyłem, w trakcie jej porywania.
- Nadajesz się. Jesteś klaczą. A każda klacz marzy o źrebakach. By je rodzić i wychowywać. Zwłaszcza z tak pięknym ogierem jak ja – zaprotestowałem. Sądziła, że się nie nadaje? Była klaczą, więc to oczywiste, że się nadawała!
- Zabawa? Nie wiesz? To… to zaraz się przekonasz – odpowiedziałem jej, po czym nagłym ruchem naskoczyłem na nią, obejmując ją mocno przednimi nogami za boki. Czułem, że trochę próbuje się wyrwać, ale chyba nie robiła tego zbyt stanowczo. Przednie nogi były w kajdanach ale nie były przykute do posadzki. Zadnie nogi były całkowicie wolne. Więc jeśliby klacz chciała, to mogłaby zrobić z nich użytek. Ale chyba… chyba była pogodzona ze swoim losem.
- No tak, grzeczna klaczka, grzeczna moja zabaweczka, maskota, suczka – pochwaliłem ją, lekko podgryzając ją po kłębie, po czym spróbowałem w nią wejść.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    

Powrót do góry Go down
 
Krwawe lochy
Powrót do góry 
Strona 34 z 37Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next
 Similar topics
-
» Krwawe literki
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: