Karsin

Go down
Karsin
Karsin
Admin
http://karsin.ativiforum.com

Historia Karsin. Empty Historia Karsin.

on Pią Gru 11, 2015 7:05 pm

Po środku nieznanego morza które nie ma nazwy znajduje się ogromna wyspa zwana Karsin. Nikt nie we co oznacza ta nazwa, zwyczajnie trzeba to zaakceptować. Z tej wyspy nie widać żadnych innych lądów, co najwyżej gdzieniegdzie jest mała wysepka nieopodal brzegu, która również należy do Karsin. W tej pięknej, różnorodnej krainie nie ma ludzi i nigdy ich nie było. Od zawsze zamieszkiwały ją konie i inne zwierzęta.


Na początku, bardzo dawno temu przybyła tu para koni. Spodobała im się ta wyspa, więc na niej zamieszkali. Mieli dużo potomstwa i bardzo się kochali. Widząc jak różne konie i kuce schodzą się na Karsin, uciekając od ludzi lub trafiając tu przypadkowo, założyli swoje stado, którym wspólnie władali. Nazwali swoje stado Karsin i stąd właśnie pochodzi nazwa tej pięknej wyspy.


Stado powiększało się, a jego członkowie byli szczęśliwi i żyli w zgodzie. Pewnego zwyczajnego dnia, jeden z koni, myszaty ogier nieznanej rasy, opuścił stado i się od niego oddalił. Wszyscy się dziwili, przecież było mu w tym stadzie dobrze i wszystkich tam lubił. Po tygodniu na wyspę przybyła ogromna wataha dużych, silnych wilków. Konie się zaciekle broniły, lecz wszystkie zginęły. Przeżył tylko myszaty ogier, który wcześniej odszedł od stada i zamieszkał samotnie w niewielkiej jaskini. Najwidoczniej już wcześniej wiedział co się stanie, więc się ukrył. Nie powiadomił jednak stada o niebezpieczeństwie, przez co skazał je na śmierć.


Myszaty ogier wiedział że prędzej czy później wilki wyczują jego zapach i będą chciały go zjeść. Oddał się alchemii, którą, jak twierdzi, wziął za żonę, chociaż nikt nie ma pojęcia jak. Stworzył truciznę, w stanie zabić każde stworzenie i rozlał ją przed jaskinią. Wilki go wytropiły, lecz podchodziły do jego siedziby z nosem przy ziemi, śledząc zapach konia i czubkiem nosa dotykały trutki. Wystarczyło że oblizały wtedy pysk i po minucie umierały. Ogier zabił tak wszystkie wilki, bez walki fizycznej.


Gdy znowu poczuł się bezpieczny, wyszedł z jaskini i ogłosił się władcą Karsin. Kolejne konie przybyły do krainy i myszaty ogier był ich królem. Kazał pobudować pałace, pomniki, świątynie... Aż na Karsin przybyła okropna zaraza. Ponownie wszystkie konie umarły, oprócz jednego. Tym razem myszaty ogier nie ukrył się nigdzie, w ogóle nie objawił strachu. Zachorował tak jak inni, lecz szybko się wyleczył, sam tworząc dla siebie wyjątkowe lekarstwo. Nikogo innego nie uratował, w ten sposób ponownie skazując wiele koni na śmierć.


Kiedy został sam, zaraza zniknęła. Zbudował sobie dwupiętrowy domek na szczycie góry i ogłosił się władcą tylko niewielkiej części Karsin. Z wiekiem stał się milszy i bardziej otwarty i pomocny, lecz dalej był sam.


Przez długi czas, może sto lat, a może dłużej, nikt nie przybył na wyspę. Dopiero potem zaczęły się na nowo schodzić konie. Myszaty ogier nadal żył, nie wiadomo jakim cudem, może stworzył eliksir nieśmiertelności... Tak długo był sam, że zapomniał swojego imienia. Wszyscy więc mówią na niego "Czarodziej".


Czarodziej podzielił tereny na siedem stad, Lodowate Serca, Krwawa Zemsta, Szalejące Pioruny, Ukryte Łzy, Magiczny Szept, Wielka Tajemnica oraz Zamglone Szczyty. Postanowił że da władzę pierwszym siedmiu koniom które go odwiedzą.

Tu zaczyna się gra na forum: nowe konie przychodzą na wyspę i tworzą się stada.
Karsin
Karsin
Admin
http://karsin.ativiforum.com

Historia Karsin. Empty Re: Historia Karsin.

on Wto Lip 09, 2019 12:11 am
DYMIĄCY WULKAN
[07/2019]

Gdy świeża trawa budziła się do życia, olbrzymi Torrelis budził się wraz z nią - dotąd spokojny wulkan zaczął toczyć siwy dym ze szczytu. Ledwo kilkanaście wschodów słońca od rozpoczęcia roztopów, ponad jedną z ognistych gór Krwawej Zemsty unosił się ciężki baldachim ciemnych, kłębiastych chmur, który przesłaniał większość światła i niczym zaraza wlókł się na północ, pustosząc roślinność napotkaną na swojej drodze.
Wulkaniczne opary zawisły nad pustynią Samir na tak długo, że członkowie Ukrytych Łez nie byli w stanie spojrzeń na pełnię księżyca dwukrotnie. Długotrwałe ocięcie od słońca poskutkowało śmiercią nielicznych oaz, które stanowiły podstawę życia tego stada. Klęska zmusiła Sinyelle, władcę Łez, do zwołania nadzwyczajnego spotkania, podczas którego została podjęta decyzja o rozwiązaniu stada i porzuceniu dotychczasowych terenów.
Żar płynący z serca krainy prędko zaczął się sączyć na tereny Lodowatych Serc, które pierwszy raz od dziesiątek lat miały okazję zaobserwować niebanalne wydarzenie - Błękitny Lodowiec ronił rzewne łzy. Powierzchnia śnieżnych połaci prędko stała się czymś bliższym olbrzymiej ślizgawce, której brzegi okazjonalne wyłamywały się i ciężko sunęły po błotnistej ziemi, żłobiąc kolejne koryta. Konie zamieszkujące topiące się tereny natychmiast wycofały się z niepewnych gruntów, gdyż każda lodowa lawina miała potencjał do wprasowania całego stada Lodowatych Serc w ziemię. Luizjana, ostatni władca Serc, zaginęła niedługo po rozpoczęciu się klęski, w skutek czego nieliczne stado rozpadło się na dobre.
Wulkan Torrelis jednakże znalazł w sobie trochę miłosierdzia i po kilku pełniach księżyca, po kilku niemiłosiernych okresach porykiwania, uspokoił się, oszczędzając Krwawej Zemście kąpieli w płynnym ogniu. Wraz z nadejściem lata, ponure chmury dymu częściowo rozproszyły się, płynąc statecznie na północ. Jedynym wspomnieniem klęsk tej wiosny stały się troszeczkę zbyt upalne upały letnie i wodniste pustkowie, odsłonięte przez roztopiony lodowiec.

_________________
KARSIN.forumpolish.com
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach