Karsin

Go down
Tahra
Tahra
Rekrut

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Nie Lut 24, 2019 9:59 pm
Nie spał w ogóle? Ale... ale jak to. Tahra zdziwiła się, że po ogierze wcale nie było tego poznać, a co więcej... nawet miał siłę na poranny trening, rozciąganie? Musiał być trwardo zahartowany. - Z reguły konie, które pełnią wartę czasem lubią przymknąć oko, a Ty? No proszę, jestem mile zaskoczona. W sumie to dziękuję, bo mogłam się fenomenalnie wyspać. Powiedziała srokata klacz, jeszcze lekko śpiącym, zachrypniętym głosem. - Oh... wyspana, wyspana... Tahra westchnęła, uśmiechając się. Śniadanie? Świetny pomysł! - Tak. Zjedzmy coś. Powtórzyła słowa Scalarisa i ruszyła wolnym krokiem za nim. No tak... trawa wyglądała wyśmienicie, a nawet na samym niebie pojawiło się słońce. Wbrew pozorom nie było wcale ciepło, ale bynajmniej nie padał śnieg, deszcz ani grad. Było widno, a w zimę poranki były ciemne i długie... Ponury klimat znikał, a zbliżała się wiosna! Wiosna, wiosna... ah to Ty! Ah... Tahra zaczęła skubać soczystą trawę, a przy tym zerkała na ogiera. - Hm... masz jakiś pomysł? Gdzie teraz? Uśmiechnęła się.

_________________
I've got to break free
I want to break free, yeah!
Scalaris
Scalaris
Władca

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Czw Lut 28, 2019 12:40 pm
Jedząc po woli trawę zastanawiał się, gdzie mogą się teraz wybrać. Nie wpadło mu do głowy nic poza pokazaniem klaczy zamku, gdyż był on całkiem ładny. Widział go parę razy, ale nigdy nie był w środku, więc sam chętnie też by go zwiedził. 
- Może zamek? - zaproponował srokatej, trącając ją ogonem, gdy nim machał. Skończywszy jeść, odszedł na parę metrów i położył się na trawie, by odpocząć chwilkę po jedzeniu. Liczył, że klacz ułoży się obok niego. Jeżeli do niego dołączyła to leżeli tak sobie przez jakiś czas. Jeżeli nie, to Scal leżał sobie sam. Gdy wreszcie się podniósł, rozejrzał się i powęszył trochę w powietrzu. 
- Tędy - wskazał łbem kierunek. Zrobił jeszcze kółko wokół klaczy i trącił ją nosem w bok, by poszła za nim. W końcu przygoda czeka! 

z/t

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Tahra
Tahra
Rekrut

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Czw Lut 28, 2019 8:00 pm
Pojemne żołądki zapełniały się trawą, bardzo smaczną i soczystą - choć mogłaby być sucha, żółta albo spleśniała, zakiszona. Żyzna gleba. - Zamek? Świetny pomysł. Nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja, a żeby mogła tam pójść. W sumie to chyba wiąże się z jakimś drobnym ryzykiem, dla obu stron. Co jeśli napotkają członka stada Scalarisa, który będzie miał może przez to kłopoty? Tahra najwyżej grzecznie opuści zamek, ale szkoda by ogier dostał po "łapach". Czy ja nie wyolbrzymiam? Zadała sobie pytanie, a potem położyła się obok niego. Byli najedzeni, wypoczęci - bynajmniej ona - mogli spokojnie ruszać w drogę! - Dobrze, Ty prowadzisz. Skomentowała, gdy już zaczynał swoje magiczne kółka wokół niej. Podbiegła do niego, żeby nie zostawać w tyle i również trąciła go nosem w bok. I tak oto poszli w stronę zamku, według informacji Scalarisa.
Z/T

_________________
I've got to break free
I want to break free, yeah!
Kometa
Kometa

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Sob Mar 02, 2019 10:51 am
Szła wolnym stępem, rozglądając się. Mimo nieprzeciętnych umiejętności krycia się, w takim miejscu jak to niezwykle trudno byłoby poruszać się niezauważoną. Inną sprawą było, że wyglądało na to, że nikogo tu nie ma, a więc nie ma się przed kim ukrywać. Ale nikt nie powiedział, że ktoś za moment się tu nie zjawi, więc dla zachowania ostrożności przemieszczała się ostrożnie, jak na dane warunki.
Zastanawiającym było, czemu Kometa czuła tak duży dyskomfort na, jakby nie patrzeć, terenach należących do jej stada. Nieznajomy mógłby rzec, że jest samotniczką, ale nie. Pełnoprawna członkini Zamglonych Szczytów oto kryła się w strachu przed... zdaje się, jak na razie nikim. Wychodziła z założenia, że nie zaszkodzi, a być może pomoże. W końcu osłona drzew skończyła się, a pnie zaczęły się przerzedzać. Doszedłszy do wniosku, że to jednak jej własne stado i istotne zagrożenie jej nie obowiązuje, wyszła z ukrycia. Zatrzymała się gwałtownie. Przeszedł ją dreszcz. Nie była sama.
Poczuła paląc wzrok na swoim szpetnym ciele. Odwróciła głowę w stronę, skąd przypuszczała, że na nią patrzono. Jej nieomylny instynkt nie zawiódł jej. Para żółtych ślepi wpatrzonych w nią wychylała zza niskiego krzaczka. Dwie pary. Trzy pary.
Na ucieczkę było za późno. Nie twierdziła, że była wolna, ale w górach nie brakowało wilków a nie było nowością, że te stworzenia poruszają się w watahach. Z pewnością hałas ucieczki i pogoni sprowadziłby resztę stada. Nie miała czasu na zastanawianie się. Nie czekając na interwencję ze strony drapieżników, skoczyła w ich stronę. Wiedziała, że korzystając z impetu i zaskoczenia, nabierze pewniej przewagi. Wilki wyskoczyły z ukrycia niedługo po ataku klaczki. Momentalnie jeden z nich skoczył na nią i uczepił się jej kłębu, wbijając boleśnie kły. Nie mając czasu na reakcję, Kometa musiała zmierzyć się z drugim, który już znajdował się przy jej zadzie. Kolejne ugryzienie w zad, polała się krew. Szaleńcze wierzganie i zadziwiająca siła, z jaką wykonała ten manewr, spotęgowana wściekłością i bólem, zrzuciło drapieżnika uczepionego jej zadu. Nie miała czasu sprawdzić, jak daleko poleciało zwierzę. Rzuciła się do tyłu i zaczęła tarzać, przygniatając swoim ciężarem pierwszego wilka. Dźwięk łamanych kości świadczył, że niewiele z niego zostało. Nim dźwignęła się do pionu, zaatakował trzeci z wilków. Ugryzł ją w pierś, korzystając z odsłoniętej pozycji klaczki. Pisnęła, zdziwiona nagłym bólem. Wstała z trudem i stanęła dęba, próbując zrzucić z siebie basiora. Udało się! Przeciwnik upadł, a Kometa nie czekała na jego kontratak. Zgniotła kopytem jego czaszkę, pozbawiając go życia. Zadowolona z siebie, zapomniała o trzecim wilku. Zabrała się za zakopywanie zwłok zwierząt, gdy poczuła mocne ugryzienie w łopatkę. Pisnęła ponownie, nie spodziewając się tego. Odskoczyła, a uczepiony jej wilk poleciał razem z nią. Położyła się ponownie, jednak zwierzę okazało się sprytniejsze. Puściło ją i momentalnie ugryzło w staw pęcinowy przedniej, lewej nogi. Kategoryczny błąd. Zgniotła go przednią prawą nogą, kończąc jego marny żywot.
Stała chwilę bez ruchu, łapiąc oddech i próbując przywrócić spokojne bicie serca. Rany na kłębie, zadzie, piersi, łopatce i pęcinie piekły i pulsowały bólem. Westchnęła ciężko i zaczęła zakopywać martwe ciała. Po skończonej pracy oddaliła się powoli, kuśtykając lekko.

_________________
Leśne zbocze  - Page 4 7854-n12

Pain is real
But so is hope
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Pon Lip 08, 2019 8:06 pm
/pusto/


Nótt szła spokojnym krokiem wzdłuż znalezionej wąskiej ścieżki. Prawdopodobnie był to jakiś szlak wydeptany przez sarny albo inne tego typu stworzenia. Miała nadzieję, że nie jest równie dobrze znany drapieżnikom, ale ich wspólna podróż przebiegała spokojnie. Raz po raz przymrużała ślepia, zdając się zarówno na własną pamięć, słuch, jak i obecność Nali.
Omiotła wzrokiem zmieniające się otoczenie. Las z podnóża gór zniknął dawno, teraz mijały jedynie pojedyncze drzewka, a trawa zrobiła się znacznie wyższa, delikatnie muskała jej nogi z jednego lub drugiego boku. Machnęła ogonem, zwalniając nieco, ale tylko na chwilę. Po drodze zerwała kilka dłuższych źdźbeł i zjadła, by po chwili zerknąć na Nalę.
- Gdzie teraz jesteśmy? - spytała, mając nadzieję, że zebra już kiedyś widziała to miejsce.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Pią Lip 12, 2019 6:28 pm
Posłusznie kierowała się za swoją towarzyszką, starając się przy tym w miarę kontrolować trasę, jaką pokonywały. Nie wszystko zdążyła zwiedzić, jednakże jej dobra orientacja w terenie, oraz zainteresowanie stadem dobrze podpowiadała jej gdzie się znajdują i jaką następną ścieżkę powinny obrać, aby się nie zgubić. Płaskowyż Altor był miejscem, które znajdowało się na jej liście miejsc do zwiedzenia, lecz cierpliwie czekało na skreślenie je ze spisu terenów niedokonanych. W końcu miała szansę to zrobić, lecz zapewne nie pierwszy raz się tu pojawi. Lubiła zapoznać się z nowymi miejscami dokładnie. 
Gdy były już na miejscu, Nala spokojnie stąpała po ziemi, starając się dobrze zapamiętać to miejsce. Odwróciła powoli głowę w stronę Nótt, która zadała jej pytanie, lecz przed tym sama poszła w ślad towarzyszki i chwyciła kilka pojedynczych źdźbeł trawy dla smaku. 
- Tak, sądzę że to Płaskowyż Altor. - odparła, uderzając szorstkim ogonem o swoje kończyny. - Chyba tak zwane leśne zbocze. Czy to tutaj miałyśmy dotrzeć?

_________________
Leśne zbocze  - Page 4 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Nie Lip 14, 2019 7:15 pm
- Płaskowyż Altor... - powtórzyła do siebie, przesuwając wzrokiem po linii horyzontu, która nie była aż tak daleko, jak zwykle. Nótt wciąż pamiętała piaszczyste krajobrazy i prawdę mówiąc zaczynała chyba do nich tęsknić. No, może nie tęsknić, ale coraz częściej wracały jej w pamięci, stawały przed oczyma i przywoływały długie, spokojne dnie spędzane na poszukiwaniach roślin.
Westchnęła cicho, ponownie ruszając przed siebie.
- Nie wiem - odparła swobodnie. - Zobaczymy.
Machnęła ogonem i przyspieszyła nieco kroku. Zastrzygła uszami, ale nic większego chyba nie zamierzało się pojawić.
Przynajmniej tak sądziła, póki nie doleciał do niej trzask gałązki. Klacz stanęła momentalnie i postawiła uszy w stronę kępy zarośli z młodym drzewem. Wciągnęła powietrze, ale niewiele to dało, nikły podmuch był skierowany zupełnie nie w tę stronę. Jej zaniepokojenie wzrosło wraz z upływającymi sekundami. Cokolwiek złamało ten patyk, chyba nie było przyjaźnie nastawionym koniem.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Scalaris
Scalaris
Władca

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Czw Lip 18, 2019 9:29 am
Ogier nieśpiesznie wdrapywał się po zboczu, a boki jego szyi znaczył lekki pot. Było bardzo gorąco i choć rasa Scala była do tego przyzwyczajona, on męczył się nieco, gdyż ostatnimi czasy przebywał w nieco chłodniejszych miejscach. Dostojnie uniósł łeb i miał kierować swe kroki w inną stronę, lecz dostrzegł w oddali sylwetki dwóch koni....właściwie to jednego konia i jednego pasiastego stworzenia, które zapewne było zebrą. Scalaris otrzepał się więc i nieco szybszym krokiem niż na początku zbliżył się do potencjalnych kopytnych znajomych. 
- Witam - powiedział, podchodząc i starając się nikogo nie wystraszyć, jakby jednak nikt nie zauważył wcześniej jego obecności.

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Nala
Nala
Zwykły koń

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

on Sro Lip 31, 2019 8:37 pm
Szła swobodnie wzdłuż ścieżki, rozkoszując się promieniami słonecznymi rozgrzewające jej ciało. Było duszno, ciężko było starać się o lekki, chłodny wiaterek. Lecz Nala była przyzwyczajona do wysokiej temperatury, połowę swojego życia spędziła na Sawannie a drugą w ciepłych rejonach Karsin. 
Czas powoli mijał, aż w końcu doszły do określonego miejsca, gdzie przystanęły czekając na rozwój wydarzeń. W ten usłyszały ciche złamanie patyka, a uszy pasiastej automatycznie poleciało w stronę dźwięku. 
- Myślisz, że to może być jakiś drapieżnik? - zapytała Nótt, czując jak jej mięśnie lekko się napięły.
 Niewiele czasu później dosłyszała kroki, cichy odgłos kopyt. Nala odwróciła głowę w stronę nieznajomego, choć rozpoznawalnego władcę stada, do którego należy. Odetchnęła głęboko dochodząc do wniosku, poprawnego czy nie, że to cremello mógł właśnie nastąpić przypadkowo na patyk. 
Odwróciła się kulturalnie przodem, skinąwszy głową w celu powitania. Nie wiedziała jak zachować się wobec przywódcy stada, była to jej pierwsza taka sytuacja.
- Witaj. -  odrzekła z lekkim uśmiechem na pysku. 
Stała tak chwilę, po czym przypomniała sobie, że miała odprowadzić tylko karą do wyznaczonego miejsca. - Tak więc miło było mi poznać, lecz musiałabym się już niestety zbierać. - pożegnała się grzecznie, po czym zwróciła głowę w stronę Nótt. - Mam nadzieję, że to nie będzie nasze pierwsze spotkanie.
Ostatni raz spojrzała w stronę Scalarisa, cofnęła się, po czym nieśpiesznym krokiem oddaliła się w stronę wyjścia.

z/t -> ze względu na małą ilość czasu, niestety nie mogłam zostać tutaj dłużej.

_________________
Leśne zbocze  - Page 4 9WX4
Sponsored content

Leśne zbocze  - Page 4 Empty Re: Leśne zbocze

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach