Karsin

Go down
Perełka
Perełka
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Nie Wrz 24, 2017 9:21 pm
- Znam się trochę na tych nie miłych i wiem, że każdy z nas ma taki słaby punkt, który nawet u najtwardszego można złamać. - odparła i pozwoliła by jej wzrok się wyostrzył. Widząc zirytowanie klaczy wstała posłusznie i obeszła Kabardynkę dookoła dwa razy oplątując ją liną, której myszata nie mogła zdjąć, bo miała ją na szyi, więc musiała by ją przeciąć. Gdy już oplątała rywalkę zaczęła kłusować w stronę zamku zaciskując linę wokół pęcin myszatej.
- Oj! ,,Przepraszam''! - krzyknęła z ironią. Zdeterminowana ,,przypadkowo'' nadepnęła klaczy na jej pokaźne brzuszysko. Jeśli Kabardynka kwiknęła Perła zeszła z niej, pomogła wstać i odwiązała liny.
- Nie zawsze jestem takin diabełkiem. Dopiero gdy ktoś mnie krzywdzi, lub znieważa. Staram się żyć z innymi w pokoju. Jeśli miałaś wylądować na stół Dwunożnych to wiesz o czym mówię. - szepnęła z uśmiechem. Gdy już przekazała klaczy wszystko co chciała, to po wiekiej szarpaninie poszła z nią w końcu do zamku.

z/t?
avatar
Gość
Gość

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Czw Wrz 28, 2017 10:07 pm
Ona mnie irytowała, ale i intrygowała. Niby spokojna, cicha, słaba i bezbronna, ale potrafi pokazać pazurki. Już się bałam, że będzie łatwo. W sumie nie zależało mi na samym fakcie porwana czy tortur chciałam się zabawić, sprawdzić granice zarówno swoje jak i przeciwnika. Pozwoliłam jej na okrążenie się wiedziałam co planuje, ale nie bałam się tego. Gdy ta ruszyła kłusem wyplątałam się jako tako z ciasnych lin, prawie. Jedna z nóg zahaczyła i sznur powodując mój upadek. Nie był bolesny, mogę powiedzieć, że całkiem delikatny, co innego oberwanie z kopyta w brzuch. Parsknęłam czując ciężar na nim, wynikało to raczej z zaskoczenia aniżeli z bólu.
Nie rozumiałam do końca o czym ona mówi, ale uznałam, jej wypowiedź za kolejną filozoficzną gierkę.
Wstałam i zmierzyłam ją zimnym wzrokiem, nie wiedzieć czemu odwzajemniłam jej uśmiech. Przecież ona zachowywała się jak wariatka. Miała szansę mnie pokopać pozbyć się lin uciec, ale ona cierpliwie czekała aż zaprowadzę ją do zamku. No cóż zapowiada się ciekawie. Żwawym stępem ruszyłam w stronę pałacu, kątem oka bacznie obserwowałam moją ofiarę.

z/t
Ijodi
Ijodi
Marzyciel

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Sro Lip 18, 2018 10:59 pm
Po ucieczce przed czymś, nawet nie wiem czym, dotarłem tutaj.
Dziwne, mgliste miejsce, nie zbyt dobre na wieczorny spacer. Zmęczyłem się nieco, a poza tym średnio wygodnie wbiegać cwałem pod górkę, dlatego zwolniłem do żwawego stępa. Byłem otoczony przez intrygujące dźwięki. Trzepot ptasich skrzydeł, gdzieś w oddali świergot, gdzieś wiatr zawyje, zgubiony kamyk potoczy cię w dół zbocza udając wystraszoną mysz.
To wszystko było takie przyjemne dla ucha. Symfonia różnych odgłosów zgrywała się tworząc naturalną muzykę kojącą zmysły.
Dopiero po dobrych kilku minutach zorientowałem się, że stoję, jak słup soli, z zamkniętymi oczyma i delektuję się zamglonym koncertem. Powoli otworzyłem ślepia. Jeszcze chwila a zasnąłbym nawet o tym nie wiedząc.
Rozejrzałem się dookoła. Coś się poruszyło niedaleko mnie, coś wysokiego i smukłego. Patrzyłem w tamtym kierunku, jak zahipnotyzowany. Szary cień ociągając się zaczął wyłaniać się z mgły. Rozłożyste poroże, długa szyja, krępe ciało na cienkich nogach. Stworzenie zrobiło jeden krok w moją stronę, kolejny był niesamowicie delikatny, całkowicie niepewny. Rogata piękność uznała mnie widocznie za zagrożenie, ponieważ po sekundzie nie było po niej śladu, wskoczyła w chłodne objęcia mgły. Trochę jeszcze tak stałem, z nadzieją, że zwierze ukaże się ponownie. Niestety tak się nie stało.
Wznowiłem marsz ku szczytowi wzgórza albowiem to moim celem było. Nie jest to największa góra na moich terenach, ale to będzie dobry początek.
Wspinaczka szła mi całkiem dobrze, mozolnie acz nieubłaganie zbliżałem się do punktu widokowego.

Z/T

_________________
KP
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Nie Kwi 28, 2019 12:58 pm
Rytmiczny tętent kopyt rozbrzmiewał od nużąco długiego czasu, zdawał się zdominował wszelkie inne dźwięki, jakie do niej docierały, był niczym mantra, bezsensowne i wiecznie zapętlone tło nadzwyczaj jawnego transu.
Głośniejszy stuk wybił ją z rytmu, kiedy noga ześlizgnęła się z korzenia, niemal kładąc klacz na ziemię. Nie… Nie znowu… Zerwała się ponownie, wydzierając z mięśni resztki sił. Nie miała pojęcia czy kary ogier nadal za nią biegnie, chyba nie, ale bynajmniej nie chciała tego sprawdzać.
Teren od pewnego czasu stał się nierówny, bardziej zalesiony niż dziwna trawiasta równina, na której ostatnio go widziała. Czyżby przekroczyła granicę? Powietrze zaczęła spowijać mgła, mocno ograniczając pole widzenia, nie były to jednak gryzące opary wulkanów ani parujących źródeł. To była czysta, miękko wilgotna mgła, jaka często spowija górskie lasy o poranku. To był dobry znak, nawet zapach był już inny…
Biegła za szybko, jej nogi wpadły w ten machinalny ruch, przy którym każdy błąd kosztuje zbyt wiele. Nótt nie zauważyła nagłego obniżenia gruntu za zwalonym konarem, powinęło jej się kopyto, a klacz przekoziołkowała przez grzbiet, lądując w zagłębieniu.
Jęknęła cicho, odsuwając łeb od łańcucha, który zaczął uwierać ją w policzek. Leżała na lewym boku, w paprociach, które zdążyły się tu zadomowić. Być może rowek wyżłobiła woda, a może kiedyś był to wykrot, to chyba nie miało takiego znaczenia. Zerknęła w górę i z ulgą zdała sobie sprawę, że ktoś biegnący jej śladem musiałby podejść pod sam spadek, by ją zobaczyć. Położyła łeb, starając się uspokoić oddech, czuła jak serce wali jej w piersi niczym wielki młot, czuła doskonale ból każdego ze skonanych mięśni i pewnie będzie go czuć jeszcze przez jakiś czas. Jej sierść zlana była potem, ale w ogólnie wilgotnym powietrzu nie było to takie uciążliwe.
Wdech...
Wydech...
Wdech…
Wydech…
Ponownie lekko uniosła łeb, próbując zsunąć z niego żelazną obrożę, ale zaraz zaniechała. Poruszyła spokojnie tylnymi kopytami. Wokuł jednej z pęcin wciąż była zawiązana pojedyncza pętla liny, którą teraz, cierpliwie i niespiesznie, ściągnęła z pomocą drugiej nogi.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Nie Kwi 28, 2019 7:33 pm
Nie należała do koni, które pełniły ważną rolę w stadzie. Nie była również koniem, który przepasywał od góry do dołu tereny, za poszukiwaniem ofiar. Była  zwykłą klaczą, która poszukuje spokoju i odpoczynku, delektującą się ciszą i samotnością. Dzisiejszego dnia paska nie miała ochoty zawierać wszelkich znajomości, była zmęczona i potrzebowała wypocząć. Dlatego starała się omijać wszelkie ślady starszych czy nowszych, końskich śladów. Spotkała się z czarną stroną samotności, po tamtej sytuacji wolałaby zachować wszelkie środki ostrożności, ponieważ jej granica zaufania została lekko naruszona i potrzebowała odbudowania. Pierwsza znajomość w krainie  z złą personą, zdawała się zniechęcić ją do przebywania w tym miejscu. Jej kroki były wolne, leniwe, a jej umysł pogrążony był w zamyśleniu. Tego potrzebowała, chwili przemyślenia pewnych spraw, nic w pośpiechu. Nie zauważyła nawet, gdy z piaszczystej drogi wkroczyła na teren przerośnięty wszelką zielenią. W tym miejscu najprościej było natrafić na czyhające drapieżniki, żądne krwi. Miała zawrócić do punktu wyjścia, lecz szelest paproci po prawej, spowodował u niej znieruchomienie. Spięła wszystkie mięśnie, a jej serce gwałtownie przyspieszyło. Mógł to być lampart, dużo szybszy od niej, a mogła być to nawet zwykła sarna poszukująca resztek jedzenia. Sytuacja była do rozważenia, ponieważ każdy jej następny krok mógł spowodować śmierć. Gdyby rzuciła się w pogoń, na pewno stałaby się ofiarą. Postanowiła powolnym krokiem, poczłapać w stronę dochodzącego dźwięku. Była coraz bliżej, ta chwila zdawała się trwać wieczność, przystanęła znajdując się wystarczająco blisko zwierzęcia. Aby dostrzec dokładnie co kryje się za paprociami, wydłużyła szyje zaglądając w głąb zieleni. Na widok nieznajomego konia, zebra cofnęła się gwałtownie, a przez jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Przestraszyła się, że ten koń będzie w stanie zrobić jej tą samą rzecz, co niedawny przeciwnik. Trwała tak w napiętej, wyczekującej chwili, lecz towarzysz nadal leżał. Postanowiła podejść nieco bliżej, lecz nadal zachowując bezpieczną odległość. Dostrzegła wtedy, że była to kara, niewysoka klacz. Leżała całkowicie przepocona, w okropnym stanie. A widok żelaznej obroży, skutej na jej szyi, przeraził Nalę. Wtedy zrozumiała, że ta klacz mogła przejść podobną historię, acz wydawało się, że nieco gorszą. Paska była jedynie przywiązana do drzewa w każdy możliwy sposób, oraz wykorzystana. Lecz obroży na szyi, poharatanej skóry nie miała. 
- Wszystko w porządku? - zapytała niepewnym głosem. - Mogę ci jakoś pomóc?
Wiedziała, że będzie musiała ściągnąć jej to ustrojstwo z szyi, a w jaki sposób, to się jeszcze okaże.

_________________
Zamglone zbocze  - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Nie Kwi 28, 2019 8:28 pm
Starała się uciszyć swój oddech, kiedy jedno z uszu złowiło dźwięk kroków. To mogło być cokolwiek, a ona, powiedzmy sobie szczerze, nie tylko czuła się, ale i była całkiem bezbronna. W lasach żyły wilki, które z pewnością nie omieszkałyby wykorzystać takiej okazji. Może od dłuższego czasu sprawdzały tylko czy klacz na pewno nie wstanie zbyt szybko? Chciały ją zeżreć żywcem?
Przymknęła ślepia, wciągając powietrze w chrapy, wilgotne powietrze przesycone żywicą i ściółką. Nie mówiło jej wiele. Aż w końcu pojawił się głos. Nie był to głos ogiera, co z miejsca ją pocieszyło, ale potrzebowała chwili na przetrawienie słów. Troska, jaka przez nie przemawiała, nawet jeśli była tylko czystą uprzejmością dla przechodnia, zdawała się Nótt czymś niesamowitym.
- Żyję i... Tak... - odparła wciąż dysząco, trochę nieśmiało, bo jednak głupio było mówić takie rzeczy wprost. - Pomóż mi to zdjąć - poprosiła, zdobywając się na uniesienie głowy, by dostrzec nieznajomą.
Kim była? W głowie karej zrodziła się cicha nadzieja, że faktycznie należała do innego stada i nie będzie miała ochoty jej za nic więzić... czy coś... Jeszcze jakiś czas temu skarciłaby się za te myśli, tak bardzo oskarżycielskie wobec kogoś, kto właśnie próbuje jej pomóc, ale teraz nie była pewna. Nie byłaby zaskoczona, gdyby również teraz nie trafiła na dobrą znajomość. Przynajmniej oszczędzi sobie kolejnych rozczarowań. A jednak nic pochopnie i język za zębami, zrazić do siebie dobrego konia, to byłaby dopiero głupota.
Poprawiła się nieco i spróbowała przekręcić na brzuch, co jednak szło jej trochę opornie i główną rolę odegrało tu korzystne nachylenie terenu.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Pon Kwi 29, 2019 6:24 pm
Obdarzyła klacz współczuciem, na pewno musiała przeżyć ciężkie chwilę. Była wręcz pewna, że było to działanie drugiego konia, który miał wobec niej niezbyt dobre intencje. Jak wytłumaczyć obrożę zawieszoną na jej szyi? Tego raczej nie zakłada się dla zabawy. W tej krainie było ciężko spotkać dobrą duszę, która nie żywiła do drugiej osoby wstrętu, chamstwa lub, która nie skorzysta z porwania słabszego. Dlatego ucieszyła się, że kara towarzyszka zgodziła się na pomoc z jej strony. 
- Dobrze, już się do tego zabieram. -  odpowiedziała życzliwie, przybliżając się niepewnie do klaczy. Schyliła łeb, wodząc wzrokiem po obroży, starając się wyszukać zapięcia. Gdy w końcu go zauważyła, sprawnym ruchem odpięła klaczy ustrojstwo, wyrzucając przedmiot w głąb trawy. 
- Potrzebujesz czegoś jeszcze? - dopytała, aby mieć pewność, że nic więcej jej nie trzeba. - Niestety daleko stąd do rzeki, czy strumyka, zapewne jesteś bardzo spragniona. - zauważyła, przenosząc wzrok na jej spocone ciało, które ciężko określić jako dobry stan.
- Nazywam się Nala. -  po dłuższej chwili postanowiła przedstawić się klaczy.- Jak się tu znalazłaś, jeśli można spytać?

_________________
Zamglone zbocze  - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Pon Kwi 29, 2019 9:16 pm
Położyła łeb z powrotem, słysząc odpowiedź klaczy. Zaraz jednak uniosła go ponownie, kiedy ta się zbliżyła, poniekąd po prostu, by ułatwić jej zadanie, ale zaraz nabrało to też czysto ciekawskiej barwy. Ona wyglądała… egzotycznie, Nótt nie umiała tego inaczej nazwać. Owszem, widywała już czarnobiałe konie, z ciemną grzywą, w łaty, nakrapiane, ale jeszcze nigdy nie widziała konia a paski.
Kiedy obroża przestała obciążać jej szyi i gruchnęła o ziemię, kara oderwała wzrok od umaszczenia nieznajomej, nie chciała się gapić, a chyba właśnie to robiła.
- Dziękuję… - rzekła cicho. Westchnęła bezgłośnie, na chwilę przymykając ślepia. Może było to nieostrożne, ale w tej chwili i tak nie miało znaczenia. - Chwili na oddech… - odparła na pytanie. Czego właściwie potrzebowała? Sporo rzeczy, ale nie była pewna, czy powinna i czy może o nie prosić. - Zaraz wstanę - stwierdziła chyba bardziej do siebie niż do pasiastej. Na razie jednak nie zbierała się do tego, zwłaszcza, że jej nowa znajoma postanowiła rozwinąć rozmowę.
Ponownie przeniosła na nią wzrok.
- Nótt. Miło mi cię poznać. - Uśmiechnęła się lekko, jej słowa, choć klasyczne, były całkiem szczere. Nad postawionym pytaniem zastanowiła się chwilę. - Jakiś arogancki osioł z Krwawej Zemsty… czarny fryz, przedstawił się Espilce i twierdził, że jest generałem, ale w życiu bym nie uwierzyła, że ktoś nim mianował takiego tchórza - prychnęła cicho, lekko pochylając uszy. Po chwili uspokoiła się i kontynuowała. - Złapał mnie na wschodniej granicy i zabrał do lochów, chciał się mną zabawić, ale jakimś cudem udało mi się uciec… A potem znalazłam się tu razem z nadzieją, że mnie nie dogoni. - Umilkła na moment, zerkając na las, by znów zawiesić wzrok na Nali. - Właściwie… to pewnie głupie pytanie, ale gdzie jestem? Z tego wszystkiego całkiem straciłam orientację.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Wto Kwi 30, 2019 10:22 pm
Oczywiście czuła wzrok klaczy na swojej osobie, aczkolwiek starała nie zwracać na to uwagi. Poniekąd umaszczenie innych na początku samo wprawiało ją w zaskoczenie i nie hamowała swojego, może nawet zbytnio natarczywego spojrzenia. Po jakimś czasie zdołała pojąć, że jest nieco inna, od reszty i zaczęła się nawet do tego przyzwyczajać. Jednak wiedziała, że ciekawski wzrok nieznajomych pozostanie z nią na zawsze. Czy sprawiało jej to problem? Może na początku czuła się nieco niekomfortowo w takiej sytuacji, lecz wyglądało na to, że przyzwyczajała się do tego. Właściwie to doceniła to, że kara towarzyszka odwróciła wzrok, gdy tylko obroża zanurzyła się w gęstwinie roślin. Było to poniekąd miłe, chociaż był to tylko pewien drobny wykaz kultury.
Posłała jej delikatny uśmiech, gdy klacz podziękowała jej za niewielką robotę. Na następną odpowiedź kiwnęła jedynie lekko głową, chociaż według niej, kara mogła leżeć nawet przez cały czas. Ważne, aby nabrała wszelkich sił i wypoczęła.
- Mi również bardzo miło cię poznać. - odpowiedziała. Choć szczerze mówiąc nie planowała wszelkich spotkań, raczej dzisiejszego dnia omijała wszystkich szerokim łukiem, to prawdę mówiąc polubiła Nótt, nawet jeśli niewiele się znały. Słuchała jej ze szczerym zainteresowaniem, a przy okazji jej myśli lekko powędrowały w stronę pierwszej znajomości z nieznajomym ogierem. Nie pamiętała jego stada, lecz nie zdziwiłaby się, gdyby rzeczywiście również pochodził  z Krwawej Zemsty.
- Ah... Krwawa Zemsta. - zaczęła zniesmaczona. - Na nich to najlepiej uważać i nie pchać się na ich tereny. Każdy członek ich stada, to najgorsze towarzystwo. Wszyscy myślą tylko o jednym, porwać, torturować i wykorzystać. Natomiast Espilca nie miałam okazji poznać, ale przeżyłam podobną sytuację. Tyle, że lżejszą.  - dodała, wywracając przy tym teatralnie oczami. 
Domyślała się, że Nótt pewnie nie zdaje sobie sprawy, gdzie dokładnie się znajduje. Pędziła przed siebie, naturalne, że niedbała o znajomość terenów.
Znajdujesz się na bezpiecznych terenach.- odrzekła. - Dokładnie terytoria Zamglonych Szczytów. Większość tutejszych jest przyjazna i nie bawi się w porwania. Chociaż ciężko mi tu mówić o wszystkich, na pewno znajdą się ci, którym sprawia to zabawę. Ale to kompletne przeciwieństwo Krwawej Zemsty. I sądzę, że jesteś ze mną bezpieczna. -  uśmiechnęła się pocieszająco.

_________________
Zamglone zbocze  - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Sro Maj 01, 2019 12:37 pm
Na chwilę przeniosła wzrok na klacz, kiedy ta mówiła o Krwawych. Wiedziała, że ma rację, szkoda tylko, że dowiedziała się tego zbyt późno.
- Prawda - przyznała z cichym westchnieniem, kierując wzrok na metal w zaroślach. - Kiedyś oni wszyscy tego pożałują, jestem pewna… - dodała ciszej.
Raz po raz spoglądała to na pasiastą, to na lasy wokół nich. Kiedy Nala była tu z nią, mgła jakoś tak przestawała być tym samym tajemniczym całunem, skrywającym otoczenie, tak samo zdradliwym i dla niej i dla wrogów. Wydawała się raczej bezpieczną zasłoną.
Choć może nie powinna wyciągać tak szybko tak daleko idących wniosków.
Skinęła głową, nieco pocieszona tym ostatnim stwierdzeniem. A jednak… bezpiecznie czy nie, nie mogła tak leżeć w nieskończoność. Kara zebrała się w sobie i po pierwszej nieudanej próbie, powoli dźwignęła się z ziemi. Nogi jej drżały. Czuła się niezgrabnie, aż było jej głupio, że Nala widzi ją w takim stanie.
- Mówiłaś, że wiesz, gdzie tu jest rzeka. - Posłała jej blady uśmiech, a jeśli tamta zgodziła się robić za przewodnika, Nótt niespiesznie podążyła za nią.
- Opowiedz mi więcej o swoim stadzie - rzuciła po chwili. Choć czy powinna mówić "swoim"? Nala tu była, wydawała się obeznana, ale to jeszcze nie musiało przesądzać sprawy.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Sro Maj 01, 2019 9:47 pm
Musiała przyznać jej rację, kiedyś do każdego krwawego wróci karma za złe czyny. 
- Również mam taką nadzieję. - westchnęła, przenosząc wzrok na krótką chwilę do lasów. - właściwie to, chyba każde stado żywi pewną odrazę do krwawych, wierzę, że kiedyś się zjednoczymy i pokonamy ich. Zasługują na surową karę. - podsumowała, ponownie spoglądając na towarzyszkę. 
- Wiesz, mamy nowego władcę. - oznajmiła nieco weselej. - Może i  on w końcu zajmie się sojuszami między stadami. Niezwykle by się nam to przydało, gdyby Krwawi brali się za kolejne porwania...
Przerwała swoje gadulstwo, pozwalając klaczy przetrawić słowa i dać czas na odpowiedź. Za nic nie chciałaby zanudzić karej, tym bardziej, że właściwe nie jest pewna, czy taki temat ją interesuje. Zauważyła, ze Nótt bierze się za próbę wstania, wiedziała jak niekomfortowo mogłaby się czuć, gdyby wlepiała w nią swój wzrok. Dlatego odwróciła łeb, spoglądając na krajobraz za sobą, czekając aż klacz pierwsza zacznie do niej mówić. Gdy tak się stało, ponownie złapała kontakt wzrokowy.
- Ależ naturalnie. - ożywiła się. - Chociaż ciężko tu o takie duże strumyki wody, właściwie to trzeba mieć szczęście, aby spotkać malutki strumyczek. Znam jednak dwa zaufane miejsca, jedno jest dalej, drugie jest bliżej. Jedno znajduje się na dziedzińcu w zamku, a dokładnie przepiękna fontanna, a druga rzeczka na terenach niczyich. - przerwała, aby zaraz ponownie kontynuować. - Tereny niczyje nie należą do żadnego stada, a miejsca są tam przepiękne. Jeżeli chcesz to mogę oprowadzić cię po terenach zamglonych szczytów, pokazać dziedziniec, a jeżeli masz ochotę możemy i nawet przejść się na tereny niczyje. Chciałabyś odbyć taką wycieczkę? 
uśmiechnęła się do niej przyjaźnie, gdy zapytała o stado. 
- Tak, tak moje stado... Chyba większość tutaj odmawia wszelkiej przemocy. Większość jest przyjazna i naprawdę pomocna i raczej większość nie gustuje w porwaniach. -  odpowiedziała. - A co byś chciała konkretnie wiedzieć? 

_________________
Zamglone zbocze  - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Czw Maj 02, 2019 11:45 am
Pokiwała głową na słowa towarzyszki.
- Prawda, ale sojusze nie tylko wtedy się przydają. Nigdy nie wiadomo, co takiego zgotuje nam los… - Zerknęła ku szczytom drzew ponad swoją głową. Większość z nich niknęła we mgle i pozostawała tylko jako blady zarys.
Była wdzięczna w duchu za to, że Nala nie gapiła się na nią. Nie pamiętała, kiedy ostatnio ktoś był dla niej taki miły, choć fakt faktem, że niewielu ostatnio w ogóle spotykała.
Stała przez chwilę, wpatrując się w swoje nogi szarpane spazmami niedawnego wysiłku. Bądź co bądź czuła pewną satysfakcję z tego widoku. Ostatecznie przecież dopięła swego, wygrała. Przetrwała i teraz może zebrać siły, zacząć od nowa, wrócić jeszcze silniejsza.
Uniosła łeb i spojrzała na Nalę, która zaczęła opowiadać o tutejszych źródłach wody. Kiedy po raz pierwszy padło sformułowanie "tereny niczyje", klacz postawiła uszy na sztorc, by zaraz lekko je położyć. Nie żeby nie wierzyła słowom pasiastej, ale zdążyła zauważyć, że określenie "niczyj" zbyt często było równoznaczne z "każdego".
- Z przyjemnością z tobą pospaceruję, ale może zostańmy na razie w granicach Zamglonych Szczytów - odparła, starając się, by nie brzmiało to jak marudzenie. - Chodźmy na dziedziniec, nie przeszkadza mi odległość - dodała zaraz. Było w tym coś szalonego, dobrowolnie pchać się do siedziby władcy, ale cóż, coś musiała zaryzykować.
Na jej kolejne pytanie zastanowiła się.
- Brzmi miło… - Umilkła na moment. - Widzisz, chwilowo zostałam bez stada i zastanawiam się, gdzie bym mogła znaleźć sobie nowe miejsce… Kim jest wasz władca? I co się stało z jego poprzednikiem?

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Nala
Nala
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Czw Maj 02, 2019 5:23 pm
Kiwnęła głową na znak, że rozumie. Tak, sojusz z jakimkolwiek stadem byłby dobrą decyzją, Zamgleni liczą dość małą liczbę osób w stadzie - w tym większość pozostaje zagubionych. 
Zauważyła reakcję klaczy, gdy Nala opowiadała jej o terenach niczyich. Teoretycznie mogła brać jej niechęć pod uwagę, zabrać ją na tereny wolne, niestrzeżone po takiej traumie, rzeczywiście mogły budzić w niej pewien lęk.
- Nie ma problemu. - odpowiedziała. Nie zależało jej na wycieczce na inne tereny, te, Zamglone w zupełności jej wystarczały. - W takim razie może w pierwszej kolejności udajmy się na dziedziniec? - zapytała się, aby upewnić się, czy obiera prawidłowy  kierunek.
Jeżeli Nótt się z nią zgodziła, pasiasta ruszyła nieśpiesznym stępem, cały czas uważnie słuchając towarzyszki. 
- Widzisz, nie zdążyłam poznać jeszcze naszego obecnego władcy. - zaczęła. - Ale jest nim Scalaris. Poprzednikiem był Levanto, nie znam jednak  przyczyny odejścia. - zakończyła krótko, wkraczając na ścieżkę w stronę zamku.

z/t?

_________________
Zamglone zbocze  - Page 2 9WX4
Nótt
Nótt
Zwykły koń

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

on Czw Maj 02, 2019 6:14 pm
Kiwnęła głową na wzmiankę o dziedzińcu i ruszyła spokojnie w ślad za klaczą. Pierwsze kroki nie należały do najprostszych, zwłaszcza ze względu na nierówność terenu, ale z każdym następnym zdawało się lepiej. Przynajmniej znośnie. Czuła ból w mięśniach przy każdym uniesieniu kopyta, lecz w głowie karej zrodziła się nowa determinacja.
Scalaris... Powtórzyła imię w myślach, by dobrze zapamiętać. Zdawało się brzmieć całkiem w porządku, choć z imienia zasadniczo nic nie można było wywnioskować. Owego Levanta również nie kojarzyła, ale fakt, że Nala powiedziała "odejścia" a nie "śmierci", był już pewnym pocieszeniem.
- Może po prostu nie ma go już w krainie... - rzekła z namysłem. - Moje stado również odeszło, bez wielkich przyczyn, jeden po drugim, po prostu przestali tu być i już ich nie ma. - Choć to zdanie brzmiało banalnie do bólu, spodobało się Nótt. Ten banał właśnie najlepiej opisywał zaistniałą sytuację.

z.t.

_________________
Stan postaci
Nie jest źle, bywało gorzej. Mogłoby być lepiej, ale nie ma wiele sensu. Grzywa i ogon są w miarę ułożone, bardziej przez wiatr niż estetyczny zamysł. Kilka znikających już strupków na barkach i grzbiecie. Gojąca się, podłużna rana na lewym policzku. Oczy klaczy zdają się osobliwe, głęboka czerń zieje pustką, choć odbija się w nich światło, ciężko powiedzieć, by błyszczały. Stara sakiewka spoczywa spokojnie u boku, jednym paskiem przymocowana do lewej nogi, drugim do tułowia klaczy.
Sponsored content

Zamglone zbocze  - Page 2 Empty Re: Zamglone zbocze

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach