KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Polanka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Maj 08, 2017 6:12 pm

//nie ma was

Przybiegł z klaczą,Sechmet.Zdjął z jej szyi liny.-No to teraz możesz już uciekać ,prawda?-Zaśmiał się po czym podszedł do niej.Pyskiem przesunął lekko, niemalże z czułością, po jej grzbiecie.Nie miał zamiaru się z nią bawić w lochach,to wyszło z mody...A przecież można było to zrobić jeszcze po dobroci chyba,że to nie tylko mu o to chodziło.Lubił ot tak przychodzić z klaczami i porozmawiać jak normalny koń,z koniem.
Zrobił pewny krok w przód.Bez zbędnych ceregieli postanowił brnąć do celu i nie powinno pójść to zbyt łatwo,ale trudno też nie powinno być.
//Następny post postaram się zrobić dłuższy....
Powrót do góry Go down
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Maj 08, 2017 9:34 pm

W końcu przybyli na jakąś polankę na neutralnych terenach. Bhad ją "oswobodził" choć w praktyce liny w najmniejszym stopniu przeszkadzały jej w bieganiu za srokaczem.
Mogę, nie muszę. W tej chwili Właściwie to cały czas... mogę zrobić co chcę. Potwierdziła zaintrygowana. Srokacz ciekawił ją. Jednak o córki ktoś musiał zadbać. Schmet nie może ot tak znikać na miesiące. To nieszczególnie dobrze wpływa na chęć zabijania u młodych. Jeszcze ktoś je zdemoralizuje, ale tak na "dobrą stronę mocy", a tego Sechmet szczególnie nie chce.
Dotknął jej.
Sechmet stała niewzruszona. Chciał ją poznać. Czyż nie ? Niech pyta. I tak nie odpowie.
Powrót do góry Go down
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Maj 10, 2017 8:11 pm

Spojrzał na nią.-Nie,prawda.Skoczyć z klifu nie możesz,bo go tu nie ma,poza tym masz swoje ograniczenia.-I w tym momencie całkowicie zapadła cisza.Skoro na pytania nieodpowiadała to pozostała mu i jej cisza.Nie zwracał na nią uwagi.(Moja marionetka ma ostatnio downa przepraszam...)
Sięgnął po trawę po czym podniósł łeb patrząc gdzieś najdalej jak się dało.Zrobił krok do przodu.On miał czas,to ona go nie miała.Miała do wykarmienia źrebaki poza tym on jej ot tak nie wypuści o to nie martwił się,aczkolwiek to ona się martwiła.A może nie chciał jej poznać.Więc nie pyta,czeka.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Maj 16, 2017 8:57 pm

Jedynie odwzajemniła spojrzenie. Nie zamierzała się z nim przekomarzać. To byłoby głupie i dziecinne.
Zapadła cisza. No nic dziwnego. Pustynia jest lepszym miejscem na rozmowy. Tam jest tak... Cicho. A tu ciągle powiew wiatru, deszcz. Powoli wychodzące z gniazd ptaki. Lub jakieś inne zwierze.
Jak to sechmet nie odpowiadała na pytania, przecież odpowiedziała na jego ostatnie pytanie! Niech mi się teraz nie czepia niczym pijawka.
A więc może ty mi coś o sobie opowiesz..? Zasugerowała gdy ten uchwycił trawę w pysk.
Tak user Bhada ma rację, Sechmet nie może ot tak wychodzić z terenów swojego stada. Ma dwójkę dzieciaków i niestety gdzieś w przyszłości spotka ogiera. Tia, ciekawe co z tego wyjdzie :').
Spojrzała na Bhada.
Co mam zrobić by odejść w spokoju ? Podchwytliwe pytanie za 10 punktów... Bo wiecie, Sechmet i tak nigdy nikogo nie słucha. Więc czemu tym razem miałaby odejść od tego zwyczaju ? A niech się męczy, córeczki jakoś przeżyją... Lub nie ? Wszystko jedno.
Powrót do góry Go down
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Nie Maj 28, 2017 11:10 am

-Cóż mogę powiedzieć?Jestem czasem głupi,czasem mądry,czasem ładny,czasem brzydki.Zależy kto,co we mnie widzi.-Stwierdził bez jakiejkolwiek mimiki twarzy,a była ona zbędna.
Czy to nie dziwne,zadawać się z klaczą,której całkowicie nie znał...Była zadziorna i uparta.
Może mu się spodobał jej charakterek,albo po prostu próbował ją spacyfikować..
Zależy...Albo nie...Mimo wszystko przełknął pogryzioną trawę.Uśmiechnął się tylko ze spokojem na jej słowa.-A co chcesz....Oczywiście prócz takiego zwyczajnego odejścia?-Odbił piłeczkę chodź mógł zostawić to pytanie w spokoju ,a niech dręczy ją to...Ale nie...tak być nie mogło.Bhad odezwał się nie bez powody,a przynajmniej powód w tym ,akurat miał.
Podszedł jeszcze raz,ze spokojem do klaczy.-A co ja mam zrobić by w końcu zdobyć twoje zaufanie,nie zostać wrogiem?-Szepnął ciepłym głosem,chodź wciąż twardym.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Maj 29, 2017 8:21 pm

Odpowiedź choć tak niejasna spodobała się Sechmet, z pewnością i ona kiedyś z tego skorzysta. W końcu uczymy się całe życie. Kopiujemy cudze zachowania. Nikt w pełni nie jest sobą.
Spojrzała na ogiera gdy to mówił, on... O to mówił tak...Tak... Dziwnie. ? Jego wzrok był istnie indiański, pusty, bez emocji. A jednak złowrogi. Słowa również na takowe wyglądały.
W końcu zjadł trawę, i zapytał Sechmet. No cóż. Każdy ma jakieś marzenia. A Sechmet posiada jedynie jedno prawdziwe. Do którego będzie dążyć po trupach. Ale jeszcze nie teraz...
Powoli podeszła do ogiera. Stanąła u jego boku. Uniosła głowę do jego ucha. I z jej ust powoli wypłynęły słowa. Mówiła cicho, jednak tak że ogier powinien bez żadnych problemów mógł usłyszeć.
Dążę tylko do jednego. Powiedziała. Pragnę władzy... Dokończyła z diabelskim uśmieszkiem. Wydawałoby się że zaraz uskoczy w bok i odgalopuje. Tak przynajmniej wyobraża sobie zakończenie tej sceny userka. Ale Seszka- buntowniczka, nigdy jej nie słuchała.
Zamiast uciec, pozostała kedynie ciut odsuwając głowę.
Sorry źrebole, nie tym razem.
Nie jesteś moim wrogiem, choć ponoć masz nade mną władzę, nie zrobiłeś mi niczego. Więc za co mam cię winić ? Na zostanie moim wrogiem trzeba zasłużyć. Na zaufanie również. Jednak póki nie należymy do jednego stada, zaufanie nie powinno istnieć. To jest zbyt niebezpieczne. Powiedziała ściszając głos i wracając głową do ucha ogiera.
Powrót do góry Go down
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Maj 30, 2017 5:29 pm

Uśmiechnął się tylko na jej słowa,ale nic nie powiedział.Było to zbędne,a jeszcze mógł powiedzieć coś,co byłoby niestosowne...Mogła się obrazić,a więc po prostu zamilkł z płomieniami w oczach.-A więc możemy też się polubić bez zaufania,nie ma tutaj problemu.-Oblizał wargę.
Tak,może było to bez sensu,ale czy ogier nie miał na myśli czegoś innego?Tak,to nie jest przypadkowe zdanie jakie wpadło mu do głowy,chodź takie często też się wynajdywały w ciągutku rozmowy.
Bądźmy szczerzy.-A wiesz czego ja pragnę?-Zaczął cicho,bez pośpiechu,ale już nie dokończył,a raczej dokończył tylko uśmiechem.Zwykle tajemniczym,a jednak diabelskim i dziwnym...Jakby coś ukrywał.
Ale to nie powinno jej obchodzić,nawet jeżeli jest jego rozmówczynią.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Cze 27, 2017 12:56 pm

Nic, nic nie odpowiedział. Czemu więc ona ma mu odpowiadać? No niby jest jego więźniarką, lub była ale... No dobra już sama nie wiedziała co się dzieje. Ale była pewna, że na jegi słowa nie odpowie. W sumie co mogłaby odpowiedzieć?
'ZOSTAŃMY PRZYJACIÓŁMI!'? Lub jeszcze lepiej, 'ZOSTAŃMI KOCHANKAMI!'. Tak, to na pewno miała Seszełka w głowie po słowach indianina.
Obserwowała tego dziwaka. Widziała że robi się coraz bardziej napalony.
Te ogry nigdy się nie opanują..,
Po kolejnych słowach również się uśmiechnęła, *o ile irracjonalnie to brzmi*. Uśmiechała się typowo na swój sposób. Niby podobny do uśmiechu Bhadramurtiego, niby też demoniczny, tajemniczy czy szalony. Ale było w nim coś innego, charakterystycznego. Widać to było na pierwszy rzut oka, jednak ktokolwiek to widział nie potrafił tej różnicy opisać.
Hmm...? mruknęła podchodząc bliżej.
Powrót do góry Go down
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Cze 27, 2017 7:45 pm

Z diabelskiego uśmieszku pojawił się szyderczy,a ogier jedynie niewinnie stał (lub leżał).
Kiedy ta do niego podeszła nawet nie drgnął tylko luźno obrócił głowę po kilku sekundach.
-Pragnę mieć cię znów.-Odparł i lekko się zaśmiał.W jego śmiechu brzmiało szczęście i rozpacz zarazem.
Nie chodziło mu tu oczywiście o pokrycie,a o wiele ważniejszą rzecz.
Spojrzał na nią luźnym wzrokiem i uśmiechnął się lekko.
-Mam nadzieję,że zrozumiałaś o co mi chodzi.-Dodał jeszcze po kilku minutach i otrzepał się z ziemi.
-Czy to nie dziwne,że właśnie jesteś obok mnie i ze mną rozmawiasz ,kiedy pewnie gdybym cię nie wypuścił siedziałabyś w lochach?-Zadał pytanie może nie warte uwagi,ale warte odpowiedzi...
Indianin był pewien siebie,a jego wąskie oczy błyszczały gdy się obracał.
W sumie ,nie zależało mu tu nawet na odpowiedziach od niej ,bo dobrze widział,że ta twierdzi,że się odwzajemni,ale na samej jej obecności chodź to może wydawać się dziwne.
Powrót do góry Go down
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Cze 28, 2017 1:24 pm

Zmienia te uśmiechy jak chumor kobieta no. W sumie Seszka też, ale ona po prostu jest "kobietą" (czytaj: klaczą).
Słowa ogiera zapadły jej w głowie. Powtarzała to w myślach. Z począku w jej głowie powstał obraz tipi. Czyli chce ją znów uwięzić?
Nie mówiłby jej tego wprost, z resztą... Nie pasuje takie zachowanie do jego słów.
I jeszcze się zaśmiał. Teraz Sechmet wydawało się że on serio jest bardziej poyebany niż ona sama.
Pierwszy raz miała wrażenie że nie ma co powiedzieć. Zazwyczaj to ona jest psycholem, no ale teraz widząc Bhadramurtiego w głowie miała tylko 'wtf!?'.
Nie wypuściłeś mnie, jedynie się mną bawisz. Gdybyś tego chciał nie goniłbyś mnie na pustyni. powiedziała. Poza tym nie jesteś tym debilem Bursergiem żeby mnie więzić. To był jego jedyny błąd... no poza narodzeniem się. Powiedziała wrednym głosem. W sumie poprawiło jej to nastrój.
Ale teraz... Poczekasz trochę by mieć mnię znów.
Sesia uśmiechnęła się delikatnie i ruszyła galopem przed siebie. Będąc na skraju polanki odwróciła się jeszcze i spojrzała na miejsce w którym byli.
Wrócę. wyszeptała.
Z/t


Ostatnio zmieniony przez Sechmet dnia Sro Cze 28, 2017 3:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bhadramurti
Strażnik
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Cze 28, 2017 3:25 pm

Ha,pies pogrzebany w tym,że wcale nie chodziło mu o tipi i jej więzienie,ale jeżeli to tak ujęła ogier nie mógł jej już tego wytłumaczyć,a jedynie spojrzeć na nią z totalną pustką w głowię.
-Gdybym się tobą bawił dawno byś miała źrebaka.-Oznajmił grzebiąc chrapami w piachu.
Podniósł łeb na jej kolejne słowa i pokręcił głową.
-Zastanów się,czy twierdzisz,że chcę cię więzić ,czy nie.-Ziewnął zmęczony całym zamieszaniem w jego głowę.Nie pomyślał nawet,że klacz może to tak ująć,a więc bez słowa pozwolił jej odejść wiedząc ,że gdyby zaczął ją gonić w kolejnych słowach mogłaby to mu wypomnieć.Poza tym może znał ją na tyle by domyślić się ,że nie wróci.Sam się otrzepał ,rozciągnął i powoli zaczął zmierzać na swoje tereny.
Następnym razem przestanę grać.Pomyślał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka    Sob Lip 22, 2017 6:17 pm

Szłam przed siebie, niespokojnie się rozglądając i co chwilę odganiając się ogonem od irytujących insektów. Miałam ich dosyć. Prychnęłam kilka razy, gdy jakaś zagubiona mucha, nieumyślnie mam nadzieję, wleciała mi do nosa. Teraz powiedzenie "mieć muchy w nosie" nabierało dosłownego znaczenia. W końcu zrezygnowana schyliłam łeb ku kusząco pachnącej trawie i zaczęłam ją skubać, cały czas, metodycznie idąc krok za krokiem, ku środkowi polany. Zapewnia ona dużo prywatności, otaczają ją bowiem wysokie, gęste drzewa. Pochłaniając zieleninę wyczuwałam różne smaki. Pewnie część roślin jest lecznicza czy coś w tym stylu. Zignorowałam fakt, że nie znam tego miejsca dobrze i oprócz roślin ratujących życie mogą być również takie, które je odbiorą.
Powrót do góry Go down
Champagne

avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Pią Wrz 01, 2017 3:11 pm

Champagne towarzyszła samotność od przybycia na Karsin. Nie wybrała stada, stwierdziła, iż żadne z nich nie ukazuje jej prawdziwego charakteru. Przepadała za walkami, lecz nigdy nie porywała. Było i nadal jest to dla niej przesadą. Po co odprawiać komuś tortury? Niszczyć ciało i oszpecać, to nie miało sensu. Można się wstydzić za takie czyny. Stokata nie szanuje takich osób, nie akceptuje ich. Ma do nich negatywne nastawienie. Miejsce to, otaczała ze wszystkich stro lasy. Można było tu miło spędzić czas, skryła się za drzewem. Położyła się za drzewem i zapadła w drzemkę.
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Nie Wrz 03, 2017 8:44 pm

Pies został spuszczony ze smyczy. Kłusowałem sprężyście jak na swoją masę. Każdemu dotknięciu ziemi przez kopyta towarzyszyło ciche, stłumione uderzenie. Stawiałem długie kroki stopniowo obniżając łeb. Gdziekolwiek nie pójdę narażony jestem na porwanie. Jednak któż dałby radę mnie porwać? Szybko jednak skarciłem się w myślach za przesadną pewność siebie, która już raz wepchnęła mnie w tarapaty. Pomyślałem o znaku wypalonym na zadzie i drobnych zabliźnionych nacięciach na lewym boku, powoli znikających wśród sierści.
Wyczuwałem czyjś zapach. Woń samej klaczy nie była mocna, jednak ruję każdy ogier rozpozna. Podążałem za tym jakże pociągającym zapachem aż do dziwnej polany. Tak ukryta w buszu, że można tu dotrzeć jedynie za sprawą przypadku. Zatrzymałem się patrząc od dołu na wszystko. Biało-brązowe łaty łatwo było wyhaczyć na wściekle zielonym tle, pień drzewa nie zasłoni jej całej.
Uśmiechnąłem się. Tu jesteś kwiatuszku.
Wyprostowałem się, popatrzyłem chwilę na nieznajomą. Nie ruszała się. Może jest martwa? Cóż za strata by to była. Nekrofilem nie jestem, więc do padliny nawet bym nie podszedł.
Łeb w dół i zacząłem skubać trawę metodycznie posuwając się w przód. Nie dzieliła nas aż tak duża odległość, Wystarczy tylko przejść przez całą polanę. Spokojnym krokiem, od czasu do czasu częstując się zieleniną kroczyłem w stronę "Panny X". Falowanym ogonem odganiałem wkurzające owady. Zastanawiałem się jak blisko dam radę dojść zanim klacz się obudzi.
Jeśli przerwała drzemkę gdy byłem daleko to podszedłem do niej obdarowując ją przyjaznym uśmiechem.
-Cześć.-przywitałem się.-Przepraszam, że przeszkadzam.-faktycznie było mi głupio, że przeze mnie musiała opuścić krainę snów. Wiem, że gdybym ja był na jej miejscu byłbym co najmniej zirytowany.
-Jestem Juet.-przedstawiłem się lekko kłaniając. Zachowywałem stosowną odległość niecałych dwóch metrów.
Powrót do góry Go down
Champagne

avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Wrz 04, 2017 9:45 pm

Drzemka to jednak nie głęboki sen, z którego trudno się przebudzić. Słyszała wszystko dookoła, jednocześnie skacząc po tęczy w swoim cudownym śnie. W pewnym momencie wszystko zostało przerwane, gdy zbudził ją kroki i ciche szelesty. Otworzyła oczy nieprzytomna, wpatrując się w czarną plamkę ciut dalej, niż ona się znajduje. Czekała, aż wypatrzy się jej wzrok, a między czasie ziewnęła głęboko. W końcu jednak dostrzegła karego ogiera, który zmierzał ku klaczy. Poderwała się na nogi, przyglądając się dość nieufnie. Powiedzmy sobie szczerze - śpiący łup, to łatwy łup przede wszystkim banalny do porwania. Gdyby nie szybka reakcja, mogłaby już tonąć w sieciach, jak nie gorzej. Jednak kary odezwał się do niej przyjaźnie, jego ton głosujcie wyrażał chęci porwania. Możliwe, że zbyt pochopnie go oceniła, zwłaszcza przy wyglądzie. Nie powinno się oceniać książki po okładce. Chociaż... Kto wie, jest na wolnym terenie, każdy porwać może. Śpiąca klacz z rują jest jak propozycja - ciężka do odmówienia, łatwa do porwania.
- Cześć-- wysiliła się na słaby uśmiech- właściwie to tylko spałam.
Teraz wystraczyło jej tylko szybko się zgarnąć. Niby wojownicza dusza, ale patrząc na nieznajomego, ma raczej zero szans na wygraną.
- Champagne... Miło mi BYłO poznać - podkreśliła owe słowo, aby dać raczej do zrozumienia, że bardzo się spieszy.- będę musiała chyba zaraz wracać, ściemnia się.
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Wrz 04, 2017 10:07 pm

Cóż, chyba mój wygląd nieco odstrasza, a klacz zachowała wyjątkową czujność. Zupełnie inaczej niż reszta klaczy, one zazwyczaj same się proszą o porwanie odpoczywając samotnie w oddalonych od innych miejscach, do tego z ucieczką czekają do ostatniej chwili, wtedy zazwyczaj jest już za późno.
Mam nadzieję, że ty też będziesz zwlekać. Przyglądałem się jej ukradkiem. Przyglądałem? Pożerałem wzrokiem jej zgrabne ciało. Moje spojrzenie było jednak przykryte przyjaznym błyskiem w oku i uśmiechem. Powoli czułem, że zaraz wpadnę w panikę, że stracę tak śliczną zabawkę. Błyskawicznie przypomniałem sobie czego "On" mnie nauczył. Może i nie był subtelny, ale przynajmniej skuteczny.
-Było?-zapytałem zdezorientowany.-Już idziesz? Przecież w lesie są różne drapieżniki, wiem, bo sam miałem z nimi do czynienia. Wredne bestie.-przymrużyłem oczy na niemiłe wspomnienia. Nieprawdziwe wspomnienia.
Chodziło mi głównie o zagadanie klaczy, przecież nikt nie przerwie w połowie czyjejś gadki i bez wyjaśnienia nie ucieknie.
Oceniłem klacz. Długie, umięśnione nogi, lekka budowa. Pewnie szybko biega.. Ja z moim ciałem szybki nie jestem, ale za to silny i wystarczająco zwinny.
W ułamku sekundy, zaskakując samego siebie, zupełnie jakby mój mózg nie nadążał za działaniami reszty ciała, rzuciłem grubą liną, z pętlą na końcu, w łeb towarzyszki. Tak, by sznur obwiązał jej się na szyi. Jeśli mi się udało szarpałem mocno, podchodząc do niej krok po kroku, by zacisnąć przedmiot na niej i żeby lina była tuż za czaszką by w razie czego móc nieco poddusić Champagne. Gdy już to zrobiłem postarałem się przywiązać ją do drzewa przy którym staliśmy.
Powrót do góry Go down
Champagne

avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Wrz 05, 2017 6:22 pm

Czuła na sobie dość niekomfortowy wzrok towarzysza, co jeszcze bardziej zmotywowało ją do szybszej ucieczki.
Ogier odpowiedział, a srokata myślała nad szybką odpowiedzią. Czuła,  że zaraz się coś wydarzy, jej instynkt podpowiadał jej, aby nie czekała sekundy dłużej. Jednak przypadkowo wymsknęło jej się zdanie, którego wspominać nawet nie chciała, a raczej nie powinna.
-Wole być wokół drapieżników, niż  obok Ciebie, Juet. - szybko jednak zamknęła pysk, odsuwając się na kilka kroków od niego.-Nie... znaczy, bardzo chętnie z tobą porozmawiam
Żartuję to nie tak, że szydziła z niego, absolutnie nie to miała na myśli. Imponowały jej jego umięśnione ciało, ale obawiała się, że mógłby być ''seryjnym mordercą'.
Dreszcze przeszły jej ciało, gdy rzeczywiście skusiła się na ucieczkę. Cofnęła się gwałtownie i z przerażeniem zrobiła unik łbem, prawie przewracając się na ziemię, a lina nawet nie jej nie dotykając przeleciała nad jej oczami. Tak jak myślała - ogier postanowi ją schwytać, gdy będzie czuł, że Champagne rzeczywiście postanowi ot tak odejść. Oddychała szybko, a serce łomotało jej jak szalone. Rzuciła się do ucieczki, od razu jadąc z szybkiego galopu. Jednak zatrzymała się cała zdyszana dość bardzo daleko, od miejsca zdarzenia. Ruszyła wolnym stępem, będąc w pełni przekonana, iż uciekła draniowi. Ale czy okaże się to prawdą?
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Wrz 05, 2017 7:55 pm

//To Champa uciekła tam gdzieś w las. Dużo tego wyszło.

Na jej cóż..nie mogę powiedzieć, że ta uwaga była niemiła, albowiem klaczy wyraziła jedynie swój niepokój co do mojej osoby. Jedyną rzeczą jaką zrobiłem było posłanie jej kolejnego uśmiechu. Wiedziałem, że klacz wiedziała, iż zechcę ją złapać. Na pewno czuła to napięcie między nami.
Gdy zaatakowałem, niestety nieskutecznie, byłem zaskoczony porażką. Przecież odwracałem jej uwagę, jak mogła zwiać? Nagła wściekłość rozeszła się po mnie, po każdym nerwie, zakamarku ciała. Natychmiast ruszyłem za nią w pogoń, rzucając kilkukrotnie liną w galopie, licząc, że zahaczę o jej kopyta.
Kolejna klęska nieźle mnie dobiła, niby pierwsze porwanie i już nieudane. Co powie na to mój Pan? Na pewno nie będzie zadowolony. Nie mogę przegrać. Targały mną skrajne emocje, od wściekłości do smutku, od podniecenia niełatwą zdobyczą do irytacji, że nie mogę już wziąć tego czego pragnę. Cwałowałem najszybciej jak tylko mogłem, ale ofiara mimo mych wysiłków się oddalała. Goniłem tak jeszcze chwilę, dopóki srokata nie zniknęła mi z pola widzenia. Zatrzymałem się spokojnie, wziąłem kilka głębszych wdechów. Spojrzałem na las, w miejsce gdzie zgubiłem Champagne i uśmiechnąłem się szeroko.
-Czyli wolisz jeszcze bardziej odosobnione miejsca, co?-zapytałem retorycznie.
Dreszcz podniecenia przeszedł mi wzdłuż kręgosłupa, strzeliłem ogonem uderzając siebie po zadzie i nogach.
Już raz ją znalazłem po zapachu rui, więc zrobię to ponownie. Ruszyłem swobodnym galopem, w swoim tempie. Oddychałem głęboko, by wyłapać każdą najmniejszą woń. W lesie zapachy dzikich zwierząt, roślin zdawały się przyćmiewać ten cudowny afrodyzjak. Dla chcącego nic trudnego. Poza tym  widoczne były ślady, nie tylko lekko zryta ziemia wskazywała mi drogę, ale też ugnieciona trawa i połamane drobne gałązki. Małe detale, na które większość nie zwraca uwagi są tak istotne w trakcie tropienia.
Starałem się uderzać nogami jak najlżej, dodatkowo ściółka, miękki mech amortyzowały kroki przez co byłem ledwie słyszalny.
Strzał gałązki gdzieś z lewej, szybkie zatrzymanie, obrót. Pff. Głupia. Pomyślałem widząc jedynie podskakujące białe lustro sarny.
Moje nozdrza gwałtownie się rozszerzyły, zastrzygłem uszami.
-Mam cię.-szepnąłem do siebie. Powolnym kłusem, przemierzałem dobrze znane mi tereny. Nie pierwszy raz tu jestem. Parę set metrów w prawo jest wysoka, stroma skarpa, zaś na lewo szeroka, leśna rzeka, która już dawno zamieniła się w brejowate, gęste bagno.
Czułem po zapachu, że moja partnerka była tu przed chwilą to była tak naprawdę ostatnia szansa. Teraz szybkim stępem przemieszczałem się cicho między coraz grubszymi drzewami. Jak wiadomo, im dalej w las tym gęściej drzewa rosną. Tam szybkość klaczy na nic się jej nie przyda. Będzie musiała wybierać biec w stronę skarby czy bagna. Już ją mam. Podekscytowany przygotowałem line by móc ją szybko zarzucić.
Dostrzegłem przede mną ruch. Czyżby srokata poczuła się na tyle bezpieczna by się relaksować czy już nie mogła pędzić przez masywne drzewa? Powód był nieważny. Byłem od niej może trzydzieści metrów. Nie mogę już czekać. Wyłoniłem się zza niej i wznowiłem pogoń. Nie odzywałem się, nie będę przecież tracić oddechu na bezsensowne darcie się. Kiedy byłem blisko ponownie rzuciłem sznurem. Może tym razem zaczepię go jej przynajmniej o nogę? Jeśli nie, pędziłem ją na którąś z trzech ślepych punktów, w końcu trafi na przeszkodę nie do obejścia.
Powrót do góry Go down
Champagne

avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Wrz 06, 2017 7:42 pm

// trochę tak xD

Stępowała spokojnie, oddychając świeżym leśnym powietrzem. W końcu powinna być z siebie dumna, udało jej się uciec dość silnemu i masywnemu ogierowi. Próbował zmylić ją niewinnymi słówkami, a następnie przez jej nieuwagę zarzucić liny. Ale najważniejsze jest to, że w ostatniej chwili wyczuła niebezpieczeństwo uciekając w pogoń. Przed tym jednak zdążyła zrobić niewielki unik przed lecącą w jej stronę - linę. Stępowała leniwie, czując kilka - set przeróżnych zapachów otaczających ją dookoła. Lecz w żadnym miejscu nie było zapachu byłego porywacza. Odetchnęła z ulgą zwalniając do powolnego stępa. Ale w końcu jednak nic nie jest takie piękne, jak wygląda. Usłyszała tętn kopyt, obróciła wystraszona głowę widząc ponownie jego... Ryszyła z cwału, lecz za późna reakcja zniszczyła jej losy. Ogier zarzucił linę na jej prawe tylne kopyto, przez co przewróciła się na ziemie, tracąc równowagę. Oddychała szybko, była jak ta przerażona szara myszka, która pomimo swoich sił poddaje się. Lecz w końcu powraca do rzeczywistości próbując wstać i jakimś sposobem pozbyć się liny.
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Wrz 06, 2017 8:59 pm

Byłem gotowy, w razie potrzeby, zapędzić ją w kozi róg. Na szczęście nie musiałem. Mocno zaciskając linę zębami poczułem szarpnięcie i zobaczyłem upadającą klacz. Mam nadzieję, że nic się jej nie stało. Jeśli złamałaby nogę czy mocno poobijała nie byłaby w stanie udźwignąć mnie w trakcie krycia. Szybko się zatrzymałem i zacząłem cofać, wlokąc przy tym klacz za nogę. Jestem silny, więc zajęło mi to zaledwie kilka krótkich sekund. Gdy dotarłem do najbliższego drzewa obwiązałem nisko linę wokół grubego, solidnego pnia. Lina była dość napięta. Gdy to zrobiłem rzuciłem się na Champagne, kładąc się na niej i przyciskając nogami do ziemi. Jestem ciężki, więc wątpię by przeciwniczka dała radę mnie zrzucić. Drugą miną, również z pętlą na jednym końcu usiłowałem obwiązać jej wokół szyi i pyska, by uniemożliwić jej gryzienie. Jeśli mi się to udało złapałem za drugi koniec sznura i mocno szarpiąc, przy czym lekko podduszałem klacz, przywiązałem do drzewa na przeciwko.
Jeśli za pierwszym razem mi się nie udało to mocno gryzłem srokatą w szyję i ponawiałem próbę z większą zaciętością, aż do skutku.
W każdym razie teraz moja ukochana leży na ziemi rozciągnięta dwoma linami między grubymi, dębowymi pniami.
Pochyliłem się i odetchnąłem głęboko. Uniosłem łeb poprawiając grzywę. Wiem, że to nie koniec, w końcu gdy ona jest w tej pozycji ja nie mogę się bawić. Postanowiłem chwilkę odpocząć i przemyśleć wszystko. Zrobiłem kilka kroków w stronę leżącej i zwyczajnie Położyłem się swoim przodem na jej żebrach, mój zad spoczywał na ziemi. W końcu chciałem ją unieruchomić, a nie zmiażdżyć.
-I po co uciekałaś?-zapytałem, ale nie dałem jej czasu na odpowiedź.-Tam jest bardziej przyjazna atmosfera.-uśmiechnąłem się przyjaźnie, lekko dysząc, po części z podniecenia, po części ze zmęczenia nagłym wysiłkiem.
Powrót do góry Go down
Champagne

avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Czw Wrz 07, 2017 9:17 pm

Ogier pociągnął ją za nogę, prowadząc do najbliższego drzewa. Stokata krówka, niczym ryba bez wody, zaczęła rzucać się na ziemi próbując za wszelką cenę wydostać się z lin "seryjnego mordercy". Minęło z kilka sekund, gdy dotarli do celu, a Champagne miała już całe obdarty grzbiet razem z zadem. Napotykali na drodze dość ostre kamienie, które czekały tylko na ofiarę losu. Kary wręcz niewinnie obwiązywał ją do pnia, aby następnie przeraźliwie rzucić się na poszkodowaną. Nie dyskutowała, a pozwoliła sobie zawiązać resztę lin, lecz jeżeli chodzi o pysk — była to jej jedyna opcja obrony przed brutalnym ogierem. Rzucali łbem to na lewo, to na prawo nie pozwolając sobe zawiązać liny wokół pyska. Dodała jeszcze groźne klapnięte zębami kładąc ostrzegawczo uszy po sobe. Podniosła głowę na tyle ile mogła, aby ugryźć w szyję napastnika. W końcu jednak kilka prób obwiązania jej pyska poszły na marne, dopóki kary nie ugryzł ją dość mocno, dość bardzo mocno w szyję przez co z jej gardła wydobył się cichy syk. Przez co przegrała z obwiązania pyskiem. Spojrzała na niego wystraszona, próbując uwolnić pysk od wrzynającej się liny. Rzuciła łbem, raz, drugi raz, ale nie poskutkowało. A, że miała związane wszystkie partie ciała, najechała ową liną na ostrego kamienia, próbując rozciąć ją na pół. Ale czy jej się to uda? W końcu jednak ogier nie chciał dać jej chwili odetchnienia i uspokojenia się z całej tej sytuacji. Była zestresowana, wystraszona i zniesmaczona. Gdy karus podszedł do niej, napięła mięśnie próbując się odsunąć, ale nic jej to nie dało. W końcu jednak położył się przodem na jej żebrach, co kompletnie ją zaskoczyło, ponieważ nie spodziewała się takiego ruchu. Próbowała go zrzucić, ale mało to istotne — i tak jej się to nie udało.
Skąd miałam wiedzieć, że tak szybko mnie znajdziesz?... zabrakło jej słów
- Nie... Nie ważne- zająkała się, przełykajac ślinę. Była jak na razie zszokowana i trochę minie zanim będzie przestanie się bać i weźmie się w garść- Wypuść mne- wysyczała
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Czw Wrz 07, 2017 9:37 pm

/Śmieszy mnie strasznie mechanika tego, skąd się biorą liny.  Very Happy

Klacz dzielnie walczyła, widać miała doświadczenie w boju, tyle że teraz nie dopisało jej szczęście. Widziałem jej marne próby przecięcia lin. Niestety moja droga to są liny Stada Krwawej Zemsty, one nie są na tyle słabe by były przecięte przez nierówny kamień. Nawet silny ogier jak ja miał problemy by je rozerwać. Właśnie, dopiero teraz zwróciłem uwagę na podłoże. Twarde, skałki. Możliwe, że poturbowałem nieco klacz. To dobrze, przynajmniej wie, że nie będę się z nią cackał tylko dlatego, że jest klaczą.

Kiedy na niej zaległem poczułem jak próbuje mnie zrzucić, w pozycji jakiej byliśmy miała niby marne szanse, ale jej nie poddawanie się mi imponowało.
-Oj kochanie.-zamruczałem delikatnie przejeżdżając chrapami po jej łopatce.-Oczywiście, że cię wypuszczę. Przecież nie jestem jakimś potworem, prawda?-uśmiechnąłem się przyjaźnie, można by powiedzieć, iż nawet słodko. Gładziłem ją pyskiem po szyi, miejscach gdzie ją ugryzłem.
-Im grzeczniejsza będziesz tym szybciej cię rozwiążę.-zapewniłem, w gruncie rzeczy nie kłamałem. Nie przepadam za znęcaniem się psychicznym, stosuje je jedynie w ostateczności. Nie pragnę bowiem wyrządzać innym szkód, lecz spełnić swoje zachcianki, zaspokoić pragnienia i żądze.
W końcu wstałem, uważając by nie skrzywdzić jej. Jedna tylną nogę ma unieruchomioną, przydało by się związać przednie. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Pochyliłem się z liną w pysku by spętać nogi klaczy. Nie miałem zamiaru związywać ich mocno ze sobą. Jak zachowała by wtedy równowagę stojąc? Planowałem sczepić je tak by Champagne mogła stać, ale nie była w stanie kłusować a co dopiero galopować. Czy klacz była grzeczna i pozwoliła mi na zniewolenie się czy może zacznie się buntować i oberwę z kopyta w pysk?
Powrót do góry Go down
Princessa
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Pon Paź 16, 2017 11:02 pm

Szłam według wskazówek ogiera i dotarliśmy wreszcie na polanę. Ciężko westchnęłam i spojrzałam na ogiera. Liczyłam na jakąś jaskinię czy coś, ale trudno... Mów co mam dla ciebie zrobić. Rzuciłam do niego przejeżdżając mu chrapami po szyi. Byłam gotowa zrobić co chciał oczywiście nie zapominajmy, że wszystko miało swój haczyk... A zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy krycia. Machnęłam ogonem by otrzepać się z piasku, który jakimś cudem się na mnie znalazł i spojrzałam na ogiera. Odwróciłam się na chwilę by obejrzeć widoki, a potem znowu wróciłam wzrokiem do ogiera. Niestety tak łatwo ci się nie uda... Chyba, że jednak znajdziesz mój czuły punkt... Obiecałam sobie w duszy co do planów i teraz czekałam na to aż wyda on polecenie. To co robiłam było głupie, ale miałam plan.
Powrót do góry Go down
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Wto Paź 17, 2017 11:35 pm

/Sorki, że krótko i późno, ale ciężki dzień był

Miejsce chyba nie przypadło jej do gustu, ale to nie moja broszka. Każdy ciekawski koń który się tu zapędzi na pewno natychmiast zawróci, widząc co się dzieje. Dlaczego zatraciliśmy naturalność? Kiedyś robiło się wszystko przy kompanach, w szczerym polu.
-Pozwól mi się związać.-mimo, iż ta deklarowała posłuszeństwo obawiałem się, że zmieni zdanie.
Odwzajemniłem jej gest tyle, że przy każdym ruchu podgryzając ją po szyi. Uwielbiam tę czynność. Czujesz skórę, którą mógłbyś tak łatwo skaleczyć gdybyś ścisną nieco mocniej.
Nie oczekiwałem, że się zgodzi, ale w razie odmowy byłem gotów zarzucić na nią liny.
Powiedziała w końcu, że zrobi wszystko o co poproszę. Nadszedł czas by wypełnić obietnicę.
Już przygotowałem sznur, pętle były gotowe.
Powrót do góry Go down
Princessa
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Polanka    Sro Paź 18, 2017 5:29 pm

Stałam czekając aż ten coś odpowie i tu proszę... Na jego słowa westchnęłam i pokręciłam głową. Oj,
ale po co?
Spytałam wpatrując się w niego. Dobra obiecałam mu, że zrobię rzecz, którą będzie chciał bym zrobiła to dobra. Obiecałam... To dobra pozwalam ci. I tak to zerwę... Ostatnie zdanie zachowałam dla siebie, a w duszy coś knułam. Chyba nie wiedział, że pozwolę mu tylko na jedną linę... Trudno przynajmniej to nie jest krycie. No to teraz sprawdzę co zrobi. Wiedziałam, że łatwo już się nie wywinę.
//Sorki, że krótko, ale wena mnie trochę opuściła :/
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polanka    

Powrót do góry Go down
 
Polanka
Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Polanka
» Niewielka polanka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Tereny niczyje :: Równina Kesirami-
Skocz do: