Karsin

Go down
Garcia
Garcia
Zwykły koń

Garcia - pierwszy muł na wyspie Empty Garcia - pierwszy muł na wyspie

on Pon Lip 16, 2018 3:11 am
Imię:
Garcia
Stado:
Stado Lodowatych Zerc
Płeć:

Wiek:
6 Lat
Wygląd:
Och Garcia... Jakby opisać twój wygląd... Zacznijmy od maści. A więc Garcia jest maści jasnokasztanowatej, wpadającej w palomino. Co to znaczy? Ano znaczy to mniej-więcej tyle: jest jasnokasztanowatej z "blond" grzywą i ogonem, oraz jaśniejszymi podpaleniami na nogach, na słabiźnie, w okolicy oczu i chrap. Okej. Wróćmy do grzywy. Jest ona dość któtka, gdyż ledwo sięga połowy szyi. Myślę, że nie warto również ukrywać, że jest prosta i postrzępiona. Grzywka często wpada Garcii do oczu. Jest tego samego koloru, co grzywa. A! Zapomniałabym o ogonie. Średniej długości, z resztą tak samo jak grzywa i grzywka, sięga do stawów skokowych. Również jest postrzępiony i prosty. Cóż... Drugim Espilcem to ona na pewno nie będzie. Przejdźmy do głowy. Pysk jest proporcjonalny, o profilu prostym. Jak przystało na muła ma długie, jak u osła, czujne i ruchliwe uszy, które już nie raz uratowały jej życie. Czekoladowe oczy są duże, ciekawe świata. To przez nie Garcia tak nietypowo patrzy na świat. Chrapy szerokie. Klatka piersiowa głęboka, co zapewnia młodej niesamowitą wydolność. Głowa jest połączona z klatką piersiową umięśnioną, proporcjonalną szyją. Kopyta prawidłowej postawy. Krótkie szczotki pęcinowe. Wszystkie cztery nogi mocno umięśnione. Na całym ciele Garcia ma tylko jedną białą plamę. Jest to kreska znajdująca się z lewej strony kłębu. Sześciolatka jest niewyspana, gdyż mierzy sobie jedynie metr sześćdziesiąt jeden w kłębie.
W stępie zazwyczaj wyciąga głowę do góry i przygląda się każdemu szczegółowi otoczenia
Kłus... mulica nie umie kłusować od zawsze potrafiła jedynie töltować.
Galop jest wyniosły i płynny z wysoką akcją przednich nóg.
W cwale, podobnie jak w galopie, wysoko podnosi przednie nogi.
Charakter:
Zacznijmy od tego, że będąc młodym mułem Garcia była zupełnie inna. Jako źrebię lubiła poznawać świat, lubiła patrzeć na motylki, lubiła przebywać w towarzystwie innych źrebiąt i rozmawiać ze znajomymi. Potem jej, mówiąc dosadnie i dobitnie, odwaliło. Wszystko zaczęło ją irytować. Nawet, jeśli ktoś drugi raz zadał pytanie to zaczynała się denerwować. Zaczęły ją wkurzać źrebięta podchodzące do niej i pytające o pomoc. Śmieszyły ją muły, które starały się wywyższyć. W skrócie: jak już pisałam odwaliło jej. Nie ma na celu ani zakładanie rodziny, ani zdobywanie partnera, lecz kto wie. Może jednak? Woli słuchać, niż mówić. Mimo to, bez przesady. Przesadnie rozgadane persony również ją denerwują. Od momentu, kiedy poprzestawiało jej się w głowie łatwiej jest jej zdobywać wrogów, niż przyjaciół. Smutna rzeczywistość. Kwestia zaufania... bywały przypadki, gdy "najbardziej zaufane" okłamywała, bądź "mijała się z prawdą". Niezbyt lubi poznawać innych i każdego traktuje jako dodatkowe obciążenie, jako piąte koło u wozu. Przez resztę stada była uważana za najodważniejszego z całej gromady. Mimo, iż nigdy się za taką nie uważała, to faktycznie była najodważniejsza. Zazwyczaj jest zamyślona, co nie zmienia faktu, że cały czas pozostaje czujna. Przez innych zostaje często oceniana jako szaleniec, bądź dziwak. Ona jednak się tym nie przejmuje i dalej egzystuje w swoim dziwnym świecie. Przywykła do widoku walki i nie robi ona na niej większego wrażenia. W jej stadzie walki były na porządku dziennym. Czy to o przywództwo, czy o nią samą. Rutyna. Szanuje żywot innych, jednak tego samego wymaga od innych. Jeśli Garcia wpadnie w szał zaleca się ją zostawić samą. Jest bowiem kilka rozwiązań. Może bowiem zacząć cwałować na oślep, bądź chcieć się na czymś* wyżyć. Jest introwertyczką, więc gdy jest smutna praktycznie wcale nie płacze. Stara się być szczera, jednak nie zawsze jej to wychodzi**. Jak już wcześniej pisałam, jej charakter zmienił się z wiekiem. Praktycznie wcale nie myśli o sobie. Nie ma o sobie żadnej opinii, bądź zdania. Bezwzględnie bezpieczna czuje się jedynie sama i to na świeżym, nieogrodzonym niczym, powietrzu, na którym zawsze ma możliwość natychmiastowej ewakuacji. Panicznie boi się brudu. Dosłownie. Ma niesamowitą alergię na kurz, więc boi się każdego, nawet najmniejszego pyłku. O miłości nie ma zdania. Jest i jej nie dotyczy***. Koniec. Stara się nie działać instynktownie i przemyśleć każdy możliwy wybór. Raczej nie bywa zazdrosna. Ze względu na życie jest realistką. Zawsze stara się ocenić swoje umiejętności racjonalnie. Dobrze znosi krytykę. Już wiele razy została w życiu zraniona, więc niełatwo będzie to zrobić kolejny raz.
Historia:
Pewnego razu spotkały się dwa koniowate. Klacz o imieniu Graciena i osioł o imieniu Ratino. Zakochały się w sobie i tak zrodziła się Garcia. Nie wiedziała, że tuż po jej urodzeniu jej matka zmarła. Młoda nie miała co jeść. Nauczyła się sama chodzić i biegać. Szukała swego ojca, lecz nigdzie go nie znalazła. Okazało się bowiem, że po śmierci jej matki uznał on, że nie ma sensu interesować się swoim dzieckiem. Mimo to Garcia miała bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Po około dwóch miesiącach odnalazła stado mułów, takich, jak ona sama. Lubiła bawić się całymi dniami z przyjaciółmi, urządzać dzikie eskapady i tym podobne. W tym czasie poznała innego muła. Bardzo go polubiła. Wszystko pięknie się układało. Zżyła się z Orlitem, bo tak miał na imię jej adorator. Cieszyła się spokojnym życiem w stadzie. Nie miała wrogów. Każdego polubiła. Przeżyła tak do piątego roku życia. I nagle jej coś odbiło. Nie była chętna na spacery z Orim. Jego towarzystwo zaczęło ją wręcz denerwować. Nie chciała słyszeć o przyszłości. Żyła chwilą. I tak, w wieku pięciu lat i jedenastu miesięcy Garcia opuściła stado. Po miesiącu wędrówki, gdy mrugnęła i otworzyła powieki, do oczu wleciał jej płatek śniegu. Zdziwiła się, gdyż akurat było lato. Okazało się, że znalazła się na wyspie Karsin, na terytoriach Stada Lodowatych Serc. Jej nowy dom.

*czyt. kimś
** czyt. tak w 88% przypadków kłamie
***na razie

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach