Karsin

Go down
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pon Cze 18, 2018 12:58 pm
/Jestem za tym pomysłem.

No tak. Skoro on nie jest moim przyjacielem, to ja nie jestem jego. Sprawa z wzajemnym nazywaniem się działa w dwie strony. Chwilowo mina mi zrzedła, ale szybko jednak powróciłem do postawy maczo-króla. Nic nie może zachwiać mojej pewności siebie. Z tego co widzę u ogiera też trudno to zrobić.
Zastrzygłem uszami słysząc jego głos. Nie spodziewałem się takiej odwagi w wytknięciu mi błędu. Liczyłem na skonfundowanie, szok, pokłony i przeprosiny za naruszenie mojego terenu. Nakłamało się a teraz trzeba się z tego wyplątać, jestem dobry w te klocki.
Obmyślałem logiczną i smukłą odpowiedź okrążając młodego, który niespodziewanie zrobił pół piruet i ponownie stał przodem do mnie. Na ten nagły gest lekko dygnąłem. To nie tak, że się wystraszyłem, on mnie zwyczajnie znienacka wziął.
-Jeszcze nie należą.-odpowiedziałem patrząc na niego hardo, ukrywając zażenowanie przestrachem wywołanym zwykłym obrotem kumpla.-Wkrótce będą moje, bo ja tak chcę.-dodałem dumnie. Cóż w głowie to wyjaśnienie brzmiało o niebo lepiej. Dlaczego straciło sens kiedy wypowiedziałem je na głos? Myśli wielkiego zwątpienia przelatywały mi przez czerep, lecz na pysku widniała powaga, stateczność.
Popatrzyłem na myszatego kątem oka. Chwila namysłu, zawahanie.
-Aaa..te sekrety?-zacząłem nie do końca wiedząc jak.-Jakiego typu są?-kontynuowałem niby od niechcenia ale cóż zawsze gdzieś da się ujrzeć prawdziwe emocje.-Jakieś ładne miejsce...-strzeliłem oczyma w przeciwną do towarzysza stronę, zacisnąłem wargi tylko po to by ułamek sekundy później znów ukradkiem popatrzeć na ogiera i dokończyć niedokończone zdanie.-...czy takie bardziej, no skarby jakieś?-wydusiłem to w końcu z siebie.
Cóż dorosłe konie rzadko kiedy wyruszają na poszukiwanie skarbów czy tajemniczych sekretów.
Przejechałem kopytem po ziemi. Przygnieciona przeze mnie trawa szybko podniosła się do pozycji wyjściowej.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pon Cze 18, 2018 4:04 pm
Estio był tak skupiony udawaniem formalnego, że nawet nie zauważył jak Asołe zwątpił, kiedy dowiedział się że ma na niego mówić pełnym imieniem. Skrzywił się trochę, słysząc jego kolejne słowa. I co z tego że ty tak chcesz? zapytał i przypomniał sobie że miał udawać większą pewność siebie. Zarzucił głową i wyprostował się, przybierając na nowo dumną postawę i neutralny wyraz pyska. Dopiero wtedy przypomniał sobie że mógł użyć swojego wzrostu, żeby "wystraszyć" ogierka. Spojrzał na niego na chwilę z wyższością, a rzadko to robił. Przecież nie patrzył na wygląd, ani na wzrost, miał niskich przyjaciół, był ogierkiem niższej, choć starszej klaczki.
Kiedy Estio opowiedział o tajemnicach wyspy, Asołe, choć może próbował to ukryć, wyglądał na trochę zaciekawionego. Uśmiechnął się, podczas gdy ogierek kończył pytanie. Muszę coś wymyśleć. dosyć mądry pomysł przeleciał mu przez głowę. Zaczekał jednak aż dopiero co poznany skończy zdanie. Wiesz, tajemnice są tajemnicami. z trudem powstrzymał uśmiech. Ale mogę Cię nimi zaszczycić. odchrząknął teatralnie. Zróbmy wyścig. Musimy dobiegnąć do tamtego drzewa. zadecydował. Nie było miejsca na sprzeciwianie się ani na protestowanie. Estio zdecydował i koniec. Taka jego logika. Jeśli wygrasz, powiem Ci wszystkie tajemnice, które znam. podkreślił słowo "wszystkie". Zastanowił się chwilę, po czym dodał: Jeśli ja wygram, to będziesz musiał robić co Ci każe. zdecydował. Uśmiechnął się i zrobił parę kroków do przodu. Wydeptał trawę, tak żeby zrobić linię startu i stanął na swojej pozycji. To co? Zgadzasz się? zapytał, podekscytowany biegiem. Był wyższy, choć o niewiele, miał dłuższe nogi, był starszy… Estio był wręcz przekonany że wygra. Nie zwrócił uwagi na rasę, nie przyjrzał się budowie Asołe… zapomniał o tym, jak wbiegł na pole. Był pewien że miał zapewnioną wygraną.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Wto Cze 19, 2018 1:25 am
Kwestia Mojego pastwiska uważam została przeze mnie dokładnie wyjaśniona, nie będę się powtarzał. Jak ja chcę, tak będzie. Tyle w temacie. Dlatego też zbyłem jego zaczepkę.

Czułem, czułem jak jego ego rośnie do niezmierzalnej wprost wielkości. Nie dam mu się, nie będę patrzyć na niego z podziwem. Z godnością dokończyłem zdanie.
Nadstawiłem ucha i spojrzałem w końcu prosto w oczy Estentiorowi. Byłem gotowy na wszystko aby choć odrobinę lepiej poznać krainę, w której się znajduję.
Jednak taka propozycja jak najbardziej przypadła mi do gustu.
Uśmiechnąłbym się, jednak skutecznie udało mi się powstrzymać i zamiast tego pokazać minę głębokiego zastanowienia, zwątpienia.
-Zgadzam.-odparłem niepewnie zupełnie, jakbym się ciągle zastanawiał nad odpowiedzią.-A ile będę musiał tobie służyć?-dopytałem, chciałem wiedzieć w co się pakuję.
Niby ze mnie Anglik pierwsza klasa, lecz ten przeciwnik jest nieznany, może ma jakiegoś Asa za uszami. Te wątpliwości same zniknęły. Znam siebie, wiem, jak szybko biegam, w kwestii prędkości polegam na sobie w stu procentach.
Po otrzymaniu odpowiedzi o długość mojego stażu na miejscu sługi, spokojnie stanąłem w ustalonym miejscu. Dalej grałem niepewnego. Ależ go zbije z tropu mój cwał, rozproszy go to.
Nagle zmieniłem się w stratega, genialnego taktyka. Teorie, wzory łaał!!
-Do tamtego drzewa?-postanowiłem się upewnić, tragedią by była przegrana z powodu tak błahego błędu.-To z grubym, czarnym pniem i rozłożystą koroną?-narysujcie mi mapę i dokładnie zaznaczcie to drzewo. To jest właśnie ta moja niewiara i potrzeba potwierdzenia każdej informacji.
Drzewo było nie aż tak daleko. To będzie wyścig na szybkość a nie na wytrzymałość.
Mój drogi szykuj się do wyjawienia mi wszystkich sekretów jakie tylko masz.
Stanąłem wygodnie, przygotowałem się do startu. Sprawdziłem czy ziemia pod kopytami przy ruszeniu nie sprawi problemów. Wszystko pasi.
-To co? Na trzy startujemy?-jakiś sygnał trzeba było ustalić. Zapytałem młodego przyjaznym głosem. Dałem mu zaszczyt odliczenia, w końcu wyścig to jego pomysł, niech on nim zarządza.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Cze 28, 2018 9:18 pm
//przepraszam że dopiero teraz :{

Estio uśmiechnął się jak Asołe nie odpowiedział na jego zaczepkę. Czyli wygrałem. pomyślał dumny . Jeszcze lepiej się poczuł, kiedy zobaczył na jego pysku zwątpienie. Mogę być spokojny. Wygram. Na pewno. wyluzował się trochę, ale pozostał z kamienną miną. Słysząc jego pytanie zmrużył oczy, udając zamyślenie. Jeśli ja mam wymyślić reguły… to tyle ile ja będę chciał. odpowiedział z satysfakcją w głosie, podkreślając słowo "ja".
Asołe okazywał niepewność. Szczerze to Estio miał nadzieję że podziękuje i sam się podda. Z drugiej strony, był prawie pewny że wygra, jeśli tamten się bał, to znaczyło że był słaby. A jeśli by przegrał… stracił by swój honor, ale myśl że będą czegoś szukać, strasznie go podekscytowała.
Mimo wszystko Asołe stanął na swoim miejscu. Estio zmierzył go wzrokiem i zastygł w bezrucha. Na słowa przeciwnika przewrócił teatralnie oczami i westchnął. Tak, tak, tamto. powiedział od niechcenia i spojrzał do przodu. Kątem oka jednak wciąż obserwował rywala. Choć bał się że przegra, bo będzie musiał wymyślić coś ciekawego, darzył już sympatią kasztanka.
Kiedy ogierek dał mu do zrozumienia żeby odliczał, Estio zdecydował "zbuntować się" i kazać mu czekać do jednego, żeby zrobić mu na złość. Trzy… spojrzał na niego z rywalizacją. Dwa… odwrócił się do przodu. Jeden… start! odbił się szybko nogami od ziemi. Poczuł że leci. Biegł, w ułamku sekundy miał wrażenie że był już tam, czuł że leci. Choć tak naprawdę zrobił dopiero parę kroków, ledwo co przekroczył linię startu. Ruszył galopem przed siebie, nie odwracając się już w stronę Asołe, skupiając się tylko na drzewie.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pią Cze 29, 2018 1:36 am
Z trudem przełknąłem jego żądanie. Wygraną miałem pewną, ale cóż zawsze coś niespodziewanego może się zdarzyć. Gałąź, korzeń, dołek w ziemi. Jeden nieostrożny krok i leżę na glebie z poobijanym pyskiem.
Ustawiłem się elegancko na linii, z niepokojem i zniecierpliwieniem oczekiwałem aż wyścig się rozpocznie. Obserwowałem również, oczywiście kątem oka, mojego przeciwnika. Widać było po nim pewne oznaki butności, mimo, iż ogier się nie afiszował ze swoja pewnością siebie.
Grzecznie nasłuchiwałem.
Popatrzyłem na myszatego ukradkiem, z zaskoczeniem. Musiał, po prostu musiał odliczyć inaczej, niż ja zaproponowałem. Uśmiechnąłem się w reakcji na jego upartość i źrebięcy brak chęci do podporządkowywania się komukolwiek.
Trzy...Spojrzałem na cel..Dwa...Ostatnie poprawki w ułożeniu nóg...Jeden...Spięcie mięśni, uszy w tył..Start!! Biegnę.
Wyruszyłem galopem z miejsca. Teraz nic się nie liczy oprócz drzewa, mojej ukochanej mety.
Mój start nie był aż tak dynamiczny, jak start Araba dlatego pierwsze kilka kroków mogłem śmiało podziwiać jego ogon.
Błyskawicznie jednak się okazało, kto jest lepszy.
Wydłużyłem w biegu sylwetkę, obniżyłem łeb, wyciągnąłem szyję nieco w przód. Nogi stawiały szybkie i długie kroki. Wyraźnie było słychać cztery takty. Kiedy zacząłem wyprzedzać Młodego kilkukrotnie rzuciłem na niego okiem. Wiele razy bywało, że kiedy wykonywałem ten manewr sfrustrowany przeciwnik zaczynał wierzgać lub próbować mnie podgryzać. Szczęśliwie zachowałem bezpieczny odstęp, tak na zaś.
Gnałem cwałem na łeb, na szyję, nie odwracałem się to by mnie tylko spowolniło.
Dystans między mną a drzewem zmniejszał się nieubłaganie. Gdzieś za mną wlókł się wolniejszy myszaty. Nie ma ze mną szans.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pią Cze 29, 2018 1:28 pm
//miałam napisany taki długi post, ale mi się skasował :/

Estio miał wrażenie że biegnie tak szybko, jak jeszcze nigdy nie biegł. Mimo wszystko już po paru metrach zobaczył po swojej prawej stronie swojego rywala. Widząc jak go wyprzedza, miał chwilę zwątpienia. Jak to było możliwe…? Jak można było biec jeszcze szybciej od niego…? Przecież on leciał!
Udało mu się jednak skupić, zaczął stawiać dłuższe kroki, a odległość pomiędzy nim i przeciwnikiem była coraz mniejsza. Czuł że biegnie po raz pierwszy tak szybko. Minął połowę trasy. Zaczynał być zmęczony, ale utkwił swój wzrok w drzewo i spróbował przyspieszyć. W końcu ich odległość zmniejszyła się na tyle, że Estio miał chrapy tuż przy ogonie Asołe. Nie mógł jednak jeszcze przyspieszyć, po prostu się nie dało.
Za to drzewo okazało się być bardzo blisko, na tyle że nie dało się go już wyminąć. Estio wbił kopytka w ziemię. Prawie walnął głową w pień, ale nawet tego nie zauważył. Udało mu się zatrzymać. Teraz stał, szybko i nieregularnie oddychając, próbując dotlenić mózg. Jego nogi jeszcze się trzęsły, bo w końcu trasa była krótka, ale Estio cwałował po raz pierwszy w swoim krótkim życiu.Spróbował opanować oddech, żeby ukryć zmęczenie przed Asołe, ale zrobiło mu się czarno przed oczami, więc zaczął na nowo oddychać szybko.
Spojrzał na przeciwnika, żeby sprawdzić czy on też się tak zmęczył. Ale bieg! pomyślał Estio zadowolony ze swojego cwału. tylko chyba przegrałem. Będę musiał coś wymyślić… spuścił wzrok.
Gr… a… tulacje. szepnął, próbując ponownie opanować oddech. Stwierdził jednak że powinien zaczekać, aż nie odpocznie. Wziął głęboki wdech i wydech. Dał… em Ci wygr… hać… powiedział. żebym nie… musiał szukać ta… mnicy sam. skończył, po czym westchnął ciężko, próbując się skupić na czymś co mógłby opowiedzieć.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pią Cze 29, 2018 2:55 pm
//Skąd ja to znam? TvT

Moja wygrana była pewna, ale mimo tego nie spocząłem na laurach. Gnałem przed siebie niezrażony tym, że myszaty nie jest aż tak wolny jak myślałem. Kto wie gdybym się potknął a on mnie w tym czasie wyprzedził być może to Estentior by wygrał.
Dzięki temu, że przeciwnik był za mną całą swoją uwagę mogłem skupić na drzewie. Cwałowałem ile sił w nogach, ani trochę nie zwalniając. Głupio by mi było przegrać tuż przed końcem. Ja bym się zatrzymał aby nie wpaść na roślinę a on by przebiegł obok mnie wygrywając.
On chyba nie myślał w ten sposób. Zagapił się? Już miałem skoczyć w jego stronę aby go odepchnąć i nie pozwolić na jego zderzenie z pniem, lecz w ostatniej chwili Młody zaczął hamować.
Przebiegłem cwałem mijając wyznacznik mety o centymetry. Wbiegłem w jakieś niskie krzaczory, przeskoczyłem gwałtownie na złamaną gałęzią leżącą na ziemi i dość płynnie przeszedłem do sprężystego kłusa. Zawróciłem i teraz, spokojnym stępem, ponownie przedzierałem się przez gąszcz.
Rozszerzone chrapy zbierały łapczywie powietrze. Oddech miałem regularny choć przyspieszony. Nie jestem jeszcze dorosłym koniem wyścigowym, który się w ogóle nie męczy, dopiero się nim stanę.
Podszedłem do Młodego i przyjrzałem mu się. Biedak był wykończony, emocje wzięły u niego górę.
-Dzięki.-powiedziałem szybko na płytkim wydechu. Machnąłem ogonem i wytrzepałem się z wyimaginowanego pyłu.
Spojrzałem na wyższego ze zdziwieniem, które szybko przerodziło się w rozbawienie.
Zaśmiałem się serdecznie, posyłając ogierkowi ciepły uśmiech. Podszedłem do niego na odległość jakiegoś metra.
-Gdybyś wygrał mógłbyś mi rozkazać abym ci towarzyszył...-wytknąłem zadziornie.-..więc nikt co nie uwierzy w celowe przegranie.-dodałem z triumfem i wystawiłem głupkowato język. Oczywiście zaraz go schowałem jednak niesamowicie podbudowanej pewności siebie nie udało mi się ukryć.
Ciekawe czy kiedy dorośnie też się będzie unosił tak dumą. Zastanawiałem się.
-To teraz..Prowadź mój przewodniku.-nakazałem poważnym głosem, jak król poddanym.
Niesamowicie się nakręciłem na to całe zwiedzanie. Samemu odkrywać tajemnice to żadna zabawa, ale z kimś to już jest często niezły ubaw.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Lip 11, 2018 4:19 pm
Estio był tak zmęczony, że nie zauważył że jego przeciwnik pobiegł dalej; myślał że przekroczył metę i od razu się zatrzymał. Nie chciał na niego patrzeć, przecież przegrał, ogierek mógł go wyśmiać!
Spojrzał na niego jednak, kiedy ten się roześmiał. Co to miało być? Wyśmiewał się z niego? Jego śmiech nie był jednak złośliwy. Estio patrzył przez chwilę trochę zmieszany, trochę zdziwiony… najgorsze było to, że Asołe w ogóle nie wyglądał na zmęczonego. To nie jest normalne. pomyślał trochę oburzony.
Wolałbym ci kazać robić inne rzeczy. powiedział, udając wielką powagę. Skrzywił się, kiedy ogierek pokazał mu język. Powinieneś się cieszyć. syknął trochę zły. Mimo wszystko rozpromienił się, kiedy przypomniał sobie o czekających go poszukawaniach. Uśmiechnął się, po raz pierwszy od początku tego biegu. Nie zwrócił w ogóle uwagi na głos Asołe. Otworzył pysk żeby coś powiedzieć, ale nagle zapomniał o wszystkich pomysłach. Co ja mogę wymyśleć? zastanowił się i spuścił na chwilę głowę. Po chwili przerzucił na drugą stronę swoją jeszcze krótką grzywę, podniósł głowę i odchrząknął. Nie wiem od czego zacząć. powiedział cicho. Może… na terenach stada wielkiej tajemnicy, jest wielka tajemnica.
Nikt nie wie co to jest. Ale możemy się dowiedzieć.
powiedział tajemniczo. A jak? zrobił krótką pauzę. Na szczycie takiej góry, żyje taki stary koń. Nazywa się Czarodziej i wie dużo… więcej niż ile myślisz. Możemy pójść go poszukać. Albo szukać tajemnicy sami. zatrzymał się z nowu na chwilę. Jak nie, to możemy poszukać "sojuszu" nie wiadomo co to jest, już tego szukaliśmy, pochwalił się. ale nie znaleźliśmy. Jest pomiędzy terenami SWT i SSP. Nie wiadomo gdzie. odchąknął ponownie i wziął głęboki wdech. Ewentualnie, możemy pójść do szkoły: została zamknięta, nie wiadomo dla czego. Chyba że się boisz. powiedział poważnie, ale też trochę prześmiewczo. To co, od czego chcesz zacząć? Wygrałeś, możesz zdecydować. uśmiechnął się, teraz już szczerzej.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Lip 11, 2018 9:16 pm
Oczekiwałem na propozycje. Ja nie znam tych terenów, więc nawet nie mogę powiedzieć na jaki typ skarbu mam ochotę.
Wilka razy westchnąłem głośno, czując, jak serducho się stopniowo uspokaja.
Wysłuchałem go z uwagą, starając się zapamiętać każdą opcję spędzenia czasu. Było ich więcej niż się spodziewałem i co najważniejsze nic nie było na ich temat wiadomo. Coś gdzieś jest, ale nie wiadomo gdzie i co to właściwie jest. Ciężko szukać "czegoś co jest a niby nie ma". Zastanawiałem się nad poszukaniem tajemnicy, po pójściu do czarodzieja i poproszenia go o wskazówkę. Już właśnie miałem tak powiedzieć kiedy usłyszałem wyzwanie w głosie Estentiora, a jak ja słyszę wyzwanie to wszystko inne idzie w niepamięć.
-Hmmm, szkoła brzmi ciekawie.-Oby nie było tam duchów.-Tak, chcę do szkoły!-zdałem sobie sprawę, że młodzik, który chce iść sam z siebie do szkoły ma chyba nierówno poz sufitem, ale cóż, tutaj okoliczności są specjalne.
Byłem pewien swojej decyzji i mimo, iż wszelkie nadprzyrodzone stworzenia NIE ISTNIEJĄ, to jednak gdzieś w głębi duszyczki czułem, że z tym budynkiem może być coś nie tak. Irracjonalny strach na sekundę wstąpił na mój pysk, jednak szybko zastąpiła go radość i szeroki uśmiech.
-To w którą stronę Panie Estentiorze?-zapytałem pół żartem, pół poważnie.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Nie Lip 15, 2018 1:05 am
Estio mówił, opowiadał o tajemnicach krainy, uświadomiając sobie, że niczego nie wymyślił, wszystko co mówił było prawdą. Cieszyło go też to, że udało mu się przykuć uwagę ogierka. Lubił spędzać czas z wieloma przyjaciółmi, ale tylko kiedy był sam na sam z jednym koniem, czuł że ma na sobie całą jego uwagę. I czuł się wtedy ważny. Lubił to. Kiedy skończył nawijać, nie musiał długo czekać na decyzję kolegi. Uśmiechnął się, szczerze, cieszył się, nie dlatego że pójdą poszukać co się dzieje w szkole, nie dlatego że się czuł autorytetem. Nic z tych rzeczy. Był po prostu szczęśliwy że poznał Asołe. Choć przegrał, wyszedł na głupszego, słabszego, to zdążył już polubić młodego. Chociaż nie przyznał tego nawet sam przed sobą.
Wyrwał go z transu głos ogierka. Panie Estentiorze. spodobało mu się to. Uśmiechnął się dumnie. Chodź. powiedział i zrobił szybko zwrot na zadzie. Zrobił zaledwie parę kroków stępem i przeszedł do kłusa. Odwrócił się żeby zobaczyć czy towarzysz go śledził, po czym przeszedł do galopu. Nie za szybkiego, bo jednak droga nie była krótka.

[z.t] zacząć już gdzieś na terenach szkoły?

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Nie Lip 15, 2018 1:18 am
Ah, cudowne uczucie tajemnicy, nieznanego przepełniało moje trzewia. Choć wiedziałem, że nie ma co się spodziewać wielkich skarbów i innych super tajnych tajemnic, a może właśnie o to chodzi. Spodziewaj się niespodziewanego.
Przygoda. W moim życiu ich brakowało, a to niedobrze popadać w marazm i znudzenie w tak młodym wieku. Od teraz będę korzystać z każdej okazji. Przysiągłem w myślach nie martwiąc się tym, że kiedyś mogę z takich zabaw wyrosnąć.
Zastrzygłem uszami, uważnie przyjrzałem się Szaremu i ruszyłem za nim, po sekundzie się z nim zrównując. Kiedy przeszedł do galopu zaśmiałem się.
-Szykuje się widzę kolejny wyścig, co?-zapytałem rozbawiony i mrugnąłem okiem do towarzysza.
Przez całą drogę nie opuszczałem boku Estentiora, a może już Estia. Głupio będzie jak zapytam go o zgodę czy mogę zdrabniać jego imię?
Dopasowałem swoje tępo do jego, wyczułem, że dobrą chwilę będziemy biec do celu.

Z/T Tak, zacznij.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Gru 13, 2018 11:16 pm
Szedłam dumnym krokiem, znaczy szłam. Nie w sumie to ja szedłam, tak aby się od tłumu odróżnić. Tak czy inaczej szedłam sobie spokojnym galopem i jak zwykle szukałam przyjemnego miejsca, w którym mogłabym odpocząć od ogierów i ogólnych interakcji z innymi, ale nie mogłam takiego miejsca znaleźć.
Prychnęłam z pogarda na tą marną imitacje trawy.
Pory roku się zmieniają, a wraz z nimi pogoda, nic na to się nie poradzi Kion. Też mi coś. Mamy czarodzieja na wyspie, gdyby chciał to by coś zrobił. Próbowałam sama siebie przeciągnąć z jednej strony na drugą i niespecjalnie mi to wychodziło.
W końcu dotarłam na pastwisko, na którym chyba już kiedyś byłam, ale nie mogę powiedzieć tego pewna na sto pięć procent.
Machnęłam ogonem i ruszyłam w głąb polanki czasły czas narzekając na to jaka pogoda jest potworna, zła i niedobra. Jak ponarzekam wystarczająco długo to nawet chmury mi ulegną.

Stanęłam na środku wielkiego pastwiska w lesie. Rozejrzałam się po czym położyłam i wytarzałam w wilgotnej, od deszczu padającego rano, trawie.
Wstałam, wytrzepałam się i rozejrzałam ponownie.
Ze źdźbłami pożółkłej trawy w grzywie stałam piękna jak zawsze i czekałam aż pogoda ulegnie zmianie. Wyjdzie gorące słońce, wszystko dookoła wsiąknie mokrość poranka i odżyje robiąc z jesieni lato. Czekałam i czekałam....i czekałam....Ja mam czas, spokojnie naturo, ja poczekam.

_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Gru 13, 2018 11:42 pm
Spokojnym, wolnym krokiem wkroczyłam na pastwisko. Tak jak zawsze mój chód był pewien gracji i elegancji - ten nawyk wszedł mi w krew i byłam pewna, że nigdy się go nie pozbędę, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Pierwsze wrażenie było najważniejszym, a odpowiedni wygląd i prezencja zawsze podnoszą punkty u innych. Kiedy na horyzoncie zauważyłam postawną sylwetkę innego konia, przybrałam chłodnejszy i bardziej pełny dystansu wyraz pyska. W miarę zmniejszanej odległości, coraz bardziej zwalniałam kroku, by wreszcie zatrzymać się w odległości około dwóch metrów od, jak się okazało, klaczy.
- Witaj - skinęłam jej głową, lustrując uważnie jej sylwetkę. Była niewiele wyższa ode mnie, trochę mocniej zbudowana i nie przypominała żadnej znanej mi rasy, co zapewne oznaczało, że jest mieszańcem. Nie odznaczała się niczym szczególnym z wyglądu.
Uśmiechnęłam się wdzięcznie i delikatnie, by jak najlepiej ukazać samicy swoje piękno. Niech widzi, podziwa, zazdrości. W końcu było czego.
- Jestem Menulis, a ty? - zapytałam, by nie wyjść na niegrzeczną. Ale tak naprawdę wcale mnie to nie interesowało. Nie musiała tego jednak wiedzieć, prawda? Miałam tylko nadzieję, że jeśli posiada pod ta skorupą jakiś potencjał, to okaże go szybko, bo nie miałam zamiaru marnować swojego cennego czasu z jakąś niższą stanem i umysłem istotą.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pią Gru 14, 2018 12:01 am
Stałam i czekałam aż pogoda się zmieni, kiedy nagle kątem oka dostrzegłam ruch w oddali. Położyłam uszy kiedy zauważyłam, jak nieznajomy koń się do mnie zbliża.
Dumny krok, uniesiony łeb. Z takim nastawieniem raczej nie będzie mnie próbowała porwać, a szkoda, dawno mnie nikt nie porywał. Ta adrenalinka podczas walki i przezabawne upokorzenie kiedy przegrywasz jak zawsze.

Obca zachowała należytą odległość, więc z nagrodę za dobre zachowanie uszy moje piękne, długie zwróciły się z ciekawością w jej stronę.
Usłyszałam jej powitanie, ale nie odpowiedziałam od razu. Poczekałam, aż ona mnie sobie obejrzy, oczywiście w tym czasie ja też nie krępowałam się by przyjrzeć się kasztance. Dopiero kiedy zakończyło się typowe damskie ocenianie rywalki odezwałam się lekko urażonym tonem głosu, choć urażona chyba nie zostałam w żadem sposób.
-Witaj.-rzuciłam, miało być przyjaźnie, ale chyba nie wyszło aż tak przyjaźnie, jak chciałam.
Coś...coś mi w niej nie pasowało i to bardzo, ale z drugiej strony pasowało wszystko. Dziwna sytuacja.
Widząc jej delikatny uśmiech odwzajemniłam się tym samym, tylko mój był nieco inny bardziej figlarny i zadziorny aniżeli słodki i wdzięczny.
Menulis. Powtórzyłam w myślach. Podeszłam o kilka kroków do klaczy, cały czas mierząc ją wzrokiem.
Strzeliłam ogonem i na sekundę uszy znów schowały się w grzywie.
-Kion.-przedstawiłam się, choć wiedziałam, że klacz raczej nie będzie tego imienia wobec mnie używać, tak samo, jak ja nie będę używać jej. Głównie dlatego, że jesteśmy tutaj we dwie i jak będziemy ze sobą rozmawiać to nie będzie problemu ze zrozumieniem do kogo.

Jeżeli Hiszpanka pozwoliła mi podejść do siebie jeszcze bliżej to skubnęłam ją w szyję. Jeśli nie pozwalała, to zwyczajnie jednym susem skoczyłam ku niej i tez ugryzłam.
Nie było to specjalnie bolesne, ot, zwyczajna zaczepka i prowokacja, żeby z ciekawości zobaczyć, jak klacz zareaguje.
Wydawało mi się, że jestem świadkiem jakiegoś pokazu genialnej gry aktorskiej, no może nie tak genialnej skoro rozpoznałam, że to gra. Ale to czy to jest gra czy nie dowiem się tak naprawdę dopiero na podstawie tego, co klacz zrobi na moje dziabnięcie.

_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Gru 15, 2018 10:35 pm
Nieznajoma zachowywała się ostrożnie i z dystansem, ale wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie - brakowało mi towarzystwa kogoś, kto zachowywał się jak prawdziwy (albo przynajmniej udawany, ale zawsze to coś) arystokrata, z dumną i chłodną postawą. Brakowało mi tańca i emocji, ćwiczenia gry aktorskiej i przybierania masek. Pojawił się ktoś, z kim mogłam się zmierzyć na tym polu i wykorzystać umiejętności w odpowiednim celu. Kto wie, może gniada mogła okazać się o wiele użyteczniejszą postacią, niż mi się wydawało?

Zaakceptowałam jej wzrok na sobie, tak jak i ona zrobiła z moim - oceniałyśmy swoje możliwości i pierwsze maski. Na tym poziomie obie byłyśmy niezłe.
Nie zraził mnie jej brak ciepłych uczuć, bo kompletnie się ich nie spodziewałam w takiej sytuacji. Pierwsze ich pojawienie się było po proostu oznaką słabości, a nikt nie chciał okazać się słaby. Ugięty, niezdolny do myślenia i panowania. Słabości i błędy kosztowały poparcie, majątek, pozycje, a nawet życie.
Słysząc jej imię, miałam ochotę się skrzywić, nie zrobiłam tego jednak. Było ono takie... Zwyczajne. Nijakie, bez finezji i gracji. Mogło być tylko przykrywką, jakąś marną uwagi fałszywką, ale szczerze w to wątpiłam. Imiona były ważne, a z potencjalnym partnerem w tańcu odgrywały jeszcze ważniejszą rolę. To nie wyszłoby jednak na dobre, gdybym niezbyt stosownie je skomentowała, siedziałam więc po prostu cicho.

Obserwowałam ją bystro i uważnie, kiedy zbliżyła sie do mnie, a kiedy jej zęby zacisnęły się na mojej skórze, przeleciało mi przez głowę stwierdzenie, że może mnie testuje. Więc zamiast się na nią wydzierać (chociaż miałam na to wielką ochotę, bo ona przecież uszkodziła mój wizerunek!), co prezentowałoby brak szacunku i opanowania i ostatecznie eliminowało mnie z możliwych pozycji do zajęcia po tej konfrontacji czy też spojrzeć na nią z chłodem i zignorować zdarzenie - co postawiłoby ją nade mną i ukazało, jakbym nie miała nic przeciwko takiemu traktowaniu, odegrałam się tym samym. Ugryzłam ją z równą siłą, w podobne miejsce, uważając by nie przesadzić z siłą.
Odsunęłam się, posyłając jej spojrzenie pełne wyczekiwania. od tego zależało, czy będzie warto spędzić czas z Kion na dalszym... tańcu.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Nie Gru 16, 2018 12:18 am
Ostrożność i dystans mówisz? Tak, pierwsze wrażenie może być mylące, i to jak. Chcesz znaleźć kogoś, z kim możesz walczyć o tytuł najlepszego aktora? Ja chcę znaleźć kogoś z kogo mogę zedrzeć maskę kłamstwa i udawania. Uwalniam dusze od narzuconych norm, nieważne czy sam sobie te normy narzucił czy inny to zrobili. Maska jest nie istotna, ważne co pod nią. Możliwe, że robię to aby znaleźć takiego samego wariata jakim jestem ja, możliwe, że mam zupełnie inny powód. Sama nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, ale mi to nie przeszkadza.

Klacz mi się podobała, była twarda i trzymała gardę, chciałam zobaczyć ją gdy jest słaba i bezbronna. Zastanawiałam się czy wyraj jej pyska zmienia się w obliczu zagrożenia. Co jeśli ona nie udaje i zwyczajnie taka jest? Uśmiechnęłam się w myślach, jeśli tak się okaże to zobaczymy co dalej kiedy będę miała pewność, że jest jak jest, a nie jest inaczej.

Nie chodzi o to aby imię było specjalne, chodzi o to aby było zwykłe i żeby się z nim łatwo wtapiać w tłum. Zapewnia to anonimowość. Kiedy ktoś powie to Kion zabiła tego ogiera. To nikt nie wie, o którą Kion chodzi, którą aresztować, torturować. Przecież nie można zabrać losowej Kion i męczyć, bo mieszkańcy zaczną się buntować, że niewinnego konia się maltretuje. Bunt przeciw władcy murowany. Zwykłe imię, popularne, niewyróżniające się zapewnia bezpieczeństwo.

Podeszłam do dopiero poznanego konia i ugryzłam go. Nie żebym się nie spodziewała odpowiedzi, jednak myślałam, że będzie ona dużo bardziej...gwałtowna i spontaniczna.
Strzeliłam ogonem i położyłam uszy czując, jak klacz mnie gryzie. Nie było to mocne ugryzienie, ani agresywne.
Stałam i patrzyłam, jak towarzyszka spokojnie się odsuwa ode mnie. Przyglądałam się jej z niesamowitym zaciekawieniem, lekko przekręcając łeb.
Nie dałam za wygraną.
-Czyli jeśli ja ci coś zrobię, ty odwdzięczysz się tym samym?-zapytałam przedstawiając swoją obserwację. Mrużąc oczy, podchodziłam do niej. Sama z siebie uważałam na kroki, podświadomie starałam się aby były one opanowane, odpowiedniej długości. Naturalnie się pilnowałam, nie wiedząc dlaczego.
Sądząc po tym, że przed chwilą pozwoliła mi się do siebie zbliżyć, teraz też nie powinna mieć z moim przysuwaniem się do niej problemów. Jeśli nie miała, to tym razem subtelnym ruchem przejechałam jej chrapami po łopatce i grzbiecie.
Byłam ciekawa czy klacz odwzajemnia jedynie negatywne czynności czy może miłe rzeczy też.


_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pon Gru 17, 2018 6:44 pm
Poniekąd to prawda - maska, nie ważne jak dobra, wciąż pozostaje tylko maską. Ale to od innych zależy czy wolą żyć w błogiej nieświadomości, zadowoleni z tylko (a może aż?) pozorów i domysłów, czy też wolą zagłębić się, rozszyfrować oraz dojrzeć głębię osobowości, ujrzeć jej mroczną naturę i słabości. Może było to banalne podejście, może pójście na łatwiznę - o wiele lepiej było jednakże nie stawiać czoła własnym demonom ukrytym w środku duszy. Każdy z nich ma zęby i pazury, mogące rozerwać świadomość na strzępy.
Czymże można było nazwać prawdziwe zagrożenie? Nie uważałam za nie fizycznych doznań, nie ważne jak krzywdzących. Najgorsze było stanięcie przed samych sobą, zobaczenie grzechów i błędów, a także całego łańcucha wydarzeń, które powstały na wskutek naszych działań. Stawienie czoła samej sobie - o tak, tego się obawiałam. Maska pozwalała mi się ukryć, przeciagnąć to nieuchronne spotkanie na śmierć i życie.

Obie obserwowałyśmy się nawzajem, jak jakieś interesujące okazy roślin czy zwierząt. Jej pytanie wytrąciło mnie z równowagi, ale szybko się otrząsnęłam. Czy ona nie miała pojęcia, co tu się właśnie działo? Robiła to wszystko spontanicznie? Nie byłam pewna, czy mam jej gratulować dedukcji i wyciągania wniosków, czy też ofuknąć ja za marnowanie mojego czasu na marne gierki. Jednak... Postanowiłam chwilę zostać.
- Zależy od sytuacji. - odpowiedziałam zdawkowo, stojąc spokojnie na miejscu. Jedyny ruch mojego ciała, to machanie ogonem co jakiś czas. Stałam niczym posąg, mrużąc oczy, by móc dostrzec ewentualne sygnały mowy ciała, które mogła mi wysyłać. Pilnowałam się jednak, by nie przesadzić - niektóre z nich mogła robić nieświadomie.
Kiedy ponownie się zbliżyła, w środku ciekawiły mnie jej zamiary - nie powinna mnie ponownie krzywdzić, sytuacja stałaby się zbyt agresywna. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, Kion się do tego nie posunęła - uczyniła gest zupełnie do niego przeciwny. Po szybkiej analizie za i przeciw, przesunęłam delikatnie chrapami po wrażliwej skórze na karku, wydmuchując przy tym ciepłe powietrze, by wywołać na jej karku gęsią skórkę.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pon Gru 17, 2018 7:53 pm
Ja chyba wolę poznawać słabości, bo można je później wykorzystać, a co do demonów. Każdy ma własne, ale przecież znamy je, spotykamy je na co dzień, własne nie jest tak ekscytujące jak czyjeś. Zamiast zastanawiać się nad sobą lepiej męczyć kogoś.
Łańcuch wydarzeń powstałych przez nasz jest też w dużej mierze dziełem innych. Nawet jeśli popełnimy jakiś grzeszek, to inni mogą go naprawić, jeśli tego nie zrobią to się świat zawali i będzie grecka tragedia.

Wydawało mi się, że swoim pytaniem zaskoczyłam klacz, nie byłam tego pewna, ale coś chyba w niej drgnęło. 
Otrzymałam odpowiedź, która nie do końca mnie satysfakcjonowała. Chciałam odpowiedzi: ,,Tak" lub ,,Nie", a nie czegoś pomiędzy. 
Pogłaskałam nieznajomą chrapami, a ona odwdzięczyła się tym samym. Odwróciłam łeb, popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się szeroko z dzikością w oczach. Po kilku sekundach zaśmiałam się pozytywnie zaskoczona. Bryknęłam i jak na mnie przystało zrobiłam wokół niej okrążenie kłusem z uniesionym ogonem, zupełnie jakbym tańcowała wokół ogiera. 
Zatrzymałam się naprzeciwko kasztanki i popatrzyłam w jej śliczne oczęta. 
Strzeliłam ogonem zmagając siebie po zadzie i nogach, postawiłam uszy i bezwiednie zarżałam cicho i krótko.
-Powiesz mi na ile mogę sobie pozwolić, czy mam to sprawdzić sama?-zapytałam prosto z mostu, bo uznałam, że nie ma co owijać w bawełnę. 
Jeśli mi powie co mogę a czego nie to bardzo mi ułatwi życie, da mi dużo niesprawdzonych i niepotwierdzonych informacji o klaczy, a to już sporo. 
No i w zależności od tego w jakim stopniu klacz będzie mnie naśladować może będę ją mogła jakoś wykorzystać. Zmuszę ją aby za mną podążała, albo ją zwiążę, podaruję komuś lub zabiorę do swojej siedziby. Jest tyle opcji, ale najpierw chcę usłyszeć odpowiedź. 
Popatrzyłam wyczekująco na Menulis. Skupiłam na niej swoją uwagę jedynie ogon nie mógł się uspokoić i latał na wszystkie strony.

_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Wto Gru 18, 2018 6:57 pm
Ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której własna słabość byłaby przydatna... Za to jeśli chodzi o czyjeś to tak, zdecydowanie dobrze jest je znać. Niestety ci bardziej interesujący, wiedzą dobrze jak je ukrywać. Ale po kilku odpowiednich obserwacjach i odpowiednim wyciągnięciu z nich wniosków, ci bystrzejsi mogli się w nich zorientować.
Gorzej jeśli błąd zaszkodzi naszym sprawom - wtedy lepiej go powstrzymać, zanim doprowadzi do czegoś straszniejszego. Zapobiegać, nie naprawiać. Odpowiedniejsze i mające mniej szkodliwych skutków. Sprawy wynikające z błędów mogły ciągnąć się długo, zaś na powstrzymanie niepożądanych działań trzeba było chwilowego poświęcenia. Bardziej opłacalne.

Tak lub nie - brzmi tak jak pytania: czarny czy biały? Dobro czy zło?
Przecież w świecie nie ma czegoś jednoznacznego - gdzieś głębiej kryje się prawdziwe oblicze, a istnieją barwy szarości. Wolałam pławić się właśnie w nich.
Obserwowałam jej zgrabne ruchy dookoła mnie, wypatrując szczegółów. Bieg Kion był nieco kontrowersyjny, ale interesujący.
Jej następna wypowiedź uświadomiła mi konkretnie, że samica nie była tym, kogo się spodziewałam. Niestety, na odpowiedniego arystokratę musiałam jeszcze poczekać. Może jednak będzie warto?
- Nie myśl, że możesz się postawić wyżej ode mnie. - parsknęłam, mrużąc delikatnie oczy. Wyprostowałam się, patrząc na nią z góry, ale nie było to w żaden sposób powiązane z wzrostem. Czego w takim razie ode mnie oczekiwała? Jakie miała cele? Miałam nadzieję poznać odpowiedzi na te pytania już w najbliższym czasie.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Wto Gru 18, 2018 9:02 pm
Na każdego można znaleźć sposób, tylko czasem nawet bystrzejszym nie chce się czekać tak długo. 
Lepiej jest zapobiegać. Wydaje mi się, że nie. 
Kiedy wszystko się wali inni patrzą na ciebie z miłością, są gotowi pomniki stawiać bylebyś naprawiła to wszystko co się zniszczyło.
Jeśli zaczniesz zapobiegać inni nawet nie będą wiedzieli jak znaczącą rolę w tej historii odegrałaś. 

Grałam z klaczą w swoją grę, która zapowiadała się naprawdę ciekawie. Chciałam sprawdzić jak długo nowa znajoma będzie mnie znosić. 
Pogłaskałam ją a następnie okrążyłam i stanęłam na wprost niej. Zadałam pytanie i pełna ekscytacji czekałam cierpliwie na odpowiedź.
Nie jestem tym kim klacz myślała, że jestem. Uff, dobrze, że chociaż ja wiem kim jestem.
To co powiedziała zaskoczyło mnie. Radość jeszcze kilka krótkich sekund widniała na moim pysku, a po chili szybko zmieniła się w oburzenie. Położyłam uszy i stanęłam pewniej, jakbym szykowała się do walki. Co w nią tak nagle wstąpiło?
-To jest przecież oczywiste, że jestem wyżej niż ty, wyżej niż wszyscy.-odpowiedziałam jej z chłodną pewnością.
Normalnie tak nie myślę, ale kasztanka tak mnie zezłościła, że no musiałam coś z tym zrobić. 
Wykonałam krok w jej stronę cały czas patrząc się jej w oczy. 
Znając życie ona będzie tylko stać i się na mnie patrzyć, też tak mogę, ale pewnie po jakimś czasie albo się na nią rzucę albo będę udawać, że się wycofałam i wtedy na nią rzucę. 
Problem w tym, że rzadko walczyłam z klaczami, chyba nigdy tego nie robiłam. 
Zawsze tylko ogiery i ogiery, szkoda przepuścić taką okazję do treningu. 
Machnęłam ogonem to czy klacz pozna moje zamiary wobec niej jest trochę prawdopodobne, ale raczej mniej niż bardziej. Sama nie do końca wiem czego chcę, więc skoro ja nie wiem to jakim cudem ona mogłaby wiedzieć?

_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Wto Sty 08, 2019 9:27 pm
Skoro nie chce im się długo czekać, nie powinni uważać się za bystrzejszych. Ważna jest cierpliwość, odgrywa znaczącą rolę i często jest niedoceniana. Pochopne działanie pod wpływem różnych uczuć rzadko przynosi coś dobrego. Lepiej zbierać informacje, obserwować i czekać na okazję. O tak, cierpliwość jest bardzo przydatna.
Gdyby to było takie łatwe... Skutki ciągną się długo oraz nie są tak kolorowe jak może się wydawać. Zaś życie "Wybawcy" nie jest dobre - wielkie ambicje innych, pokładane w tobie nadzieje i oczekiwania, pochopność w osądzaniu przez innych oraz wiele działań, zarówno błędy jak i ruchy planowane są wyolbrzymiane, a także przekręcane na wiele sposobów. Wszyscy w jednej chwili mogą zmienić się z twoich sprzymierzeńców, na wrogów.

'Znosić' to nie najlepsze określenie. Brzmi prostacko, jakby obecność była wstrętna. Czyż nie powinno być odwrotnie?
Wiedza o sobie - z pewnością cenna. Znanie swoich reakcji, zachowań i nawyków pozwala na lepsze opanowanie. To jednak tylko część pracy. Poznanie siebie jest przyznaniem się do swoich zalet i wad, zaaprobowanie ich. Nie jest to ich wykluczanie i próba zmiany - w ostateczności każdy pozostaje taki sam. Grunt to akceptacja siebie w pierwotnej wersji, wykorzystanie całych swoich możliwości. Ja musiałam z żalem przyznać przed sobą, że nie byłam w stanie poznać siebie.
Jej kolejne reakcje tylko upewniały mnie w moich wcześniejszych wnioskach - była zbyt impulsywna, by zachowywać odpowiednią maskę. Szaleńcy z kompleksem wyższości to zła zapowiedź przyszłości,
- Dlaczego tak uważasz? - prychnęłam, unosząc łeb. Utrzymywałam lodowaty ton, nie pozwalając sobie na ukazanie słabości. Ta klacz wydawała mi się niebezpieczna. Musiałam mieć się na baczności.
Śledziłam uważnie jej ruchy. Wydawała się niezdecydowana i oceniała moje ruchy, uważnie mnie lustrując. Nie miałam pojęcia co zamierza, ale w duchu nieco się spięłam.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Sty 09, 2019 7:53 pm
Kion nie jest szalona i nikt tak nie myśli, a jak ktoś tak jednam uważa to znaczy, że jest przeciwko mnie.
Patrzyłam na nią, oceniałam i pokazywałam, że jej towarzystwo już mi dłużej nie odpowiada i czas się pozbyć niepasującego obiektu. Widziałam, że jest ode mnie słabsza, ale czy wolniejsza i mniej zwinna? Trudno powiedzieć tylko na podstawie krótkiego spotkania.
-Skoro kocha się za nic to ja uważam siebie za wyższą też za nic. Tak już jest i trzeba to zaakceptować.-wytłumaczyłam ładnie i zrozumiale.-Zaklepałam to stanowisko i nic ani nikt nie może mi go odebrać.-dodałam wzrokiem grożąc klaczy.
Machnęłam ogonem i szybkim ruchem rzuciłam w kasztankę trzeba linami. Tyle powinno na pewno na nią wystarczyć. Dwie na szyje i jedna na pysk aby gryźć nie mogła.
Byłam blisko niej, więc musiałam trafić. Jeśli mi się udało to szarpnęłam za sznur lub sznury, które ją oplotły. Pociągnęłam mocno do siebie i błyskawicznym ruchem doskoczyłam do kobyły aby ją powalić. Udało mi się?

_________________
KP
Mėnulis
Mėnulis
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Sty 09, 2019 8:20 pm
Och, pozory z pewnością były rzeczy, po której nie należało oceniać. Nigdy nie wiadomo co kryje się w środku, chociaż niekiedy rzeczywiście nie jest to nic cennego.
- Muszę z przykrością stwierdzić, że nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. - przechyliłam w bok łeb, mierząc Kion taksującym spojrzeniem. Czyżby wierzyła w takie bzdury, wpajane przez romantyków ślepo wierzących w miłość oraz marnych zakochanych wariatów? - Nie da się kochać za nic. Zawsze jest to coś - czasami wygląd zewnętrzny, w innych przypadkach osobowość, niekiedy majątek. Mimo iż nie wierzę w te bzdury, bardziej byłabym skłonna przychylić się do kochania pomimo czegoś zamiast dla czegoś. - wyjaśniłam, przez cały wywód trzymając wzrok wbity w horyzont, by wywrzeć na niej wrażenie niezainteresowania, czegoś na styl nudy oraz rozleniwienia. - W końcu lepsza jest chyba miłość pomimo wad i niedoskonałości, nie zgadzasz się? - na to pytanie spojrzałam klaczy uważnie w oczy, zabarwiając swój ton delikatną nutą sugestii.
Wychowana najlepiej nie była - czy bowiem atakuje się inną postać w czasie rozmowy, walki słownej? Byłabym skłonna uznać to za objaw słabości - przyznanie się do niemożności i nieumiejętności znalezienia odpowiedniej odpowiedzi.
Zachowałam spokój, tak jak to powinnam zrobić jako arystokratka. Wątpiłam, że uda mi się w ostateczności zerwać wszystkie liny - byłoby to upokorzenie. Zaparłam się mocno kopytami, by nie stracić równowagi. Powolnym ruchem uniosłam głowę, pozwalając sobie na najchłodniejsze spojrzenie. Wbiłam wzrok w oczy samicy.
- Byłabym wdzięczna za wycofanie tych lin, gdyż nie zrobiłam nic usprawiedliwiającego takie zachowanie z twojej strony. - mruknęłam lodowato, mrużąc delikatnie oczy.

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 9 E595ebdf1dd076c245cfe403a1917b01

My past has tasted bitter for years now,
So I wield an iron fist, grace is just weakness
Or so I've been told.
I've been cold, I've been merciless
But the blood on my hands scares me to death
Maybe I'm waking up today
Kion
Kion
Uzdrowiciel

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Sty 10, 2019 11:23 am
Klacz mnie taskowała albo taxsowała, tak czy inaczej odprowadzała podatek od patrzenia na mnie, a to jest złe! Czy wierzę w brednie romantyków? Różnie z tym bywa, sądzę jednak, że inni w nie wierzą, więc chcąc się dopasować do nich gadam takie rzeczy.
To co mówiła, miałoby sens gdyby nie to, że sama kocham za nic. Ogiery po prostu są, to nie jest tak, że lubię ich charakter czy wygląd, zwyczajnie kocham i nawet nie wiem od kiedy, po co i za co.
Fajnie, jak ktoś cię kocha, za to, że nie jesteś doskonały? Zastanowiłam się.
-Jeśli masz wady to ktoś prędzej czy później cię wyrzuci, a jeśli jesteś idealny, bo prędzej czy później zaczną cię oszukiwać i zdradzać.-skwitowałam pokazując, że żadna z opcji dobra nie jest, więc bezpieczniej jest kochać kogoś za nic, bo skoro ktoś nie ma nic, to znaczy, że nie ma ani wad ani zalet, czyli nie ma do czego się przyczepić.

Rzuciłam w stronę klaczy linami a następnie doskoczyłam do niej aby ją powalić. Zachwiała się, ale nie upadła. Cofnęłam się o krok z zamiarem powtórzenia czynności, jednak spokój kobyły był dziwny.
Popatrzyłam na nią zdziwionym wzrokiem, jakbym patrzyła na kosmicznego konia.
-Skoro kocham za nic, to atakować też mogę bez powodu.-powiedziałam jakbym wyjaśniała coś źrebakowi.-Myślałam, że zrozumiesz, skoro zgrywasz taką mądrą.-dodałam zawiedzionym głosem, jakby ten źrebak, któremu coś tłumaczę po raz setny nie potrafił zrozumieć o co chodzi.
-Przy okazji możemy zmienić miejsce, tutaj mi się znudziło. Skoro mam cię już a smyczy to znaczy, że musisz za mną iść.-rzekłam w pełni sobie zdając sprawę z tego, iż kobyłcia może nie do końca być świadoma pewnych rzeczy, stawać okoniem i zaprzeczać pewnym rzeczom.
Cofnęłam się o krok i pociągnęłam za sznur aby zachęcić Menu do wspólnej wędrówki.
Jeśli stała i odmawiała posłuszeństwa westchnęłam ciężko i spojrzałam na niebo. Czy mi się chce z nią szarpać? W sumie tutaj też możemy rozmawiać, jednak poszłabym do jakiegoś lasu aby schować się przed delikatnymi powiewami zimnego wiatru.
Jeśli kasztanka ruszyła za mną, to na luźnej linie prowadziłam ją gdzieś, i cieszyłam się z tego, że ja wiem gdzie idziemy, a ona nie.

??Z/T??

_________________
KP
Scalaris
Scalaris
Władca

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Wto Lut 05, 2019 12:49 pm
Wesolutko, podskakując raz po raz, ogier wbiegł sobie na to wielkie pastwisko, by znaleźć trochę soczystej trawy, pobiegać i ogólnie trochę się rozruszać. Przystanął gdzieś na boku, rozejrzał się w poszukiwaniu jakichś koni, lecz nie dostrzegł nikogo, był sam. Westchnął, więc smutno, ale nie załamał się tą chwilową samotnością. Przecież zawsze ktoś może tu wpaść. Lekko ruszył kłusem, obiecując sobie w duchu, że zrobi kilka kółek i coś zje, bowiem burczało mu już trochę w brzuchu. Zaczął od małego okręgu, a z każdą chwilą te kółka robiły się coraz większe i większe.

Gdy przestał już biegać, zdyszany, zlany potem, poszukał sobie wreszcie najładniejszy połeć trawy i zaczął się nią ze smakiem zajadać, notując sobie w pamięci, że jest to dobre miejsce i do ćwiczeń i do stołowania się. Jeszcze nieraz tu wpadnę, obiecał sobie w duchu.

_________________

Coś mówi że dorosłem, przegnę lecz się boje zmian, 
Wszystko jest takie proste żyjąc tak jak Piotruś Pan
Sponsored content

Wielkie Pastwisko  - Page 9 Empty Re: Wielkie Pastwisko

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach