Karsin

Go down
avatar
Gość
Gość

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Mar 25, 2017 3:12 pm
Widząc jak ogier bierze ze mnie przykład i również się kładzie, westchnęłam cicho z ulgą. Też przyszedł odpocząć. Podobno wspólny relaks zbliża do siebie konie. Może się o tym przekonam. Ukryte Łzy. Zawsze zastanawiała mnie geneza tej nazwy.
-Stado Magicznego Szeptu.-skinęłam nieco głową.
On to ma blisko to takich pięknych miejsc jak to. Ja się muszę nabiegać, nie żebym narzekała, bo biegać uwielbiam, ale czasami koń chce odpocząć w ulubionym miejscu i nie może bo musiałby najpierw do niego dojść. Cóż za niesprawiedliwość. Obraziłam się w myślach na świat. Przyjemny wiaterek rozwiał lekko grzywę, skubiącemu trawę ogierowi. W takich chwilach ogarnia mnie niesamowita senność. Leniwie obróciłam się na grzbiet i w najlepsze się wytarzałam.
-Uwielbiam świeżą trawę, nie dosyć, że jest smaczna to nadaje sierści przyjemny zapach.-popatrzyłam na Shadowa z uśmiechem. Cieszy mnie, że nie ukrywa wiadomości o sobie. Fakt, jest to z deka nieodpowiedzialne, ale budzi zaufanie.
Winnetou
Winnetou
Marzyciel

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Maj 03, 2017 11:11 pm
Dzień sam w sobie był dziś dosyć normalny, słoneczny i bez wiatru. Przez grubszą skórę klaczy przedzierały się promienie słoneczne, które zwyczajnie w świecie sprawiały niezwykłą przyjemność. Gdzieś tam na lekkim wzgórzu, leżała ona - Winnetou. Krępa i pusztysta, acz przyjazna istota. Postawiła na relaks dopóty słońce nie schowa się za horyzont. Wrogów nie posiadała, więc mogła bez obaw co jakiś czas przymknąć oko. Również wiedziała, że i drapieżniki tutaj nie bywają. Natomiast na obecność innych koni, nie była uczulona. Także była w pełni, by relaksować się na tym kwadracie ziemi. Powieki opadały i podnosiły się leniwie, ospale. Tudzież co jakiś czas dopatrywały co porusza się w oddali...
Tantzano
Tantzano
Szeregowy
Tytuły : Admin Pomocnik

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Maj 04, 2017 12:24 pm
Tant powoli przemierzał wielkie połacie zieleni, w poszukiwaniu coraz to smaczniejszych kęp trawy. Chyba można o nim powiedzieć, że był wybredny nawet w tak banalnej, przyziemnej sprawie jaką jest jedzenie. Przez swoje wyszukane gusta, cały czas przemieszczał się z miejsca na miejsce, marnując przy tym energię, którą mógłby wykorzystać na przykład podczas ucieczki przed jakimś drapieżnikiem. Wspaniale Tantzano, tak trzymaj.
W końcu, do jego chrap doleciał nieznajomy zapach. Jego ciało zareagowało natychmiastowo; ogier spiął się, wyprostował i zaczął rozglądać, w poszukiwaniu źródła ów woni. Nie zdziwił się, gdy jego oczom ukazał się obcy koń. Bardziej zaciekawił go fakt, że zamiast stać, zwyczajnie sobie leży. Może myślała, że jest tu bezpieczna?
Ruszył w stronę klaczy, najwyraźniej chcąc nawiązać jakąkolwiek rozmowę; przecież konie to zwierzęta stadne, potrzebują towarzystwa, ot.

_________________
Sasageyo Sasageyo
Shinzou wo Sasageyo!
Subete no gisei wa ima kono toki no tame ni
Sasageyo Sasageyo
Shinzou wo Sasageyo!
Susumu beki mirai wo sono te de kizuke



Winnetou
Winnetou
Marzyciel

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Maj 04, 2017 8:28 pm
Klacz nieomal zaraz zaczęła by głośno chrapać gdyby nie fakt, że jej oczy spostrzegły ogiera. Był wyjątkowy, to na pewno - acz z wyglądu. Na jego ciele panował haos, który jednak był ciekawy dla oka. Cóż, Winne nieco się ocuciła kręcąc głową to tu, to tam. Widząc, że zmierza w jej stronę podniosła się do góry. Wcale się nie bała, bo i czego - nie był drapieżnym kotem, ani na przestępcę nie wyglądał. Patrzyła jak stawia kroki i widząc, że jest wystarczająco blisko - uśmiechnęła się przyjaźnie, tak normalnie. Zastrzygła uchem ciekawsko, a potem zmieniła nogę na której stała. Kulturalnie skinęła mu głową, a kolejno potem się odezwała. - Witaj, wędrowcze. Powiedziała, cicho i melodyjnie. - Czyżbym mogła Ci w czymś pomóc? Zapytała zwyczajnie, a bo przecież mógł przyjść tutaj i jeść trawę, acz on jednak wolał podejść. W jej oczach to niedziwota, że może chce tylko porozmawiać, ale może jednak potrzebuje jakiejś pomocy. Kto ich tam wie. - Pozwolisz, że się przedstawię. Winna zrobić to na wczas, ale lepiej późno niż wcale. - Winnetou. Kolejno raz skinęła. - A Ciebie jakim zwano? Skromnie się uśmiechnęła.
Tantzano
Tantzano
Szeregowy
Tytuły : Admin Pomocnik

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Maj 10, 2017 3:29 pm
Och, niech Winnetou nie daje się tak zwieść pozorom. Wszak po okładce się nie czyta i nawet Tant, taki niepozorny wierzchowiec, może okazać się prawdziwym bandytą. Ot, zawsze warto poznać danego osobnika bliżej i dopiero na doświadczeniu oprzeć swoje zdanie o nim.
Zatrzymał się metr, może dwa przed klaczą i również skinął jej łbem w geście przywitania. Ale nie uśmiechnął się; jego pysk pozostawał tak samo obojętny, jak wcześniej.
- Tantzano - odparł niemal mechanicznie. - Właściwie... Uhm, tak, mogłabyś mi w czymś pomóc. Jestem tu od niedawna i nie za wiele wiem o Karsin. Opowiesz mi trochę?
Nie lubił przyznawać się do braku swojej wiedzy, tym bardziej przed nieznajomymi. W zasadzie, wolał niczym się nie chwalić. Zdecydowanie bardziej podobało mu się pozostawanie w cieniu, bycie niezauważonym przed resztę społeczeństwa i, chociaż może wydawać się to dziwne, sprawiać wrażenie, że nie istnieje. Chociaż, ha, trzeba przyznać, że potrafił mocno dać o sobie znać.

_________________
Sasageyo Sasageyo
Shinzou wo Sasageyo!
Subete no gisei wa ima kono toki no tame ni
Sasageyo Sasageyo
Shinzou wo Sasageyo!
Susumu beki mirai wo sono te de kizuke



Winnetou
Winnetou
Marzyciel

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Maj 13, 2017 7:28 am
Dużo i w tym prawdy, ale na jej oku po prostu wyglądał na kogoś komu można zaufać. Generalnie klacz rzadko kiedy komuś nie ufa może jest naiwna, ale woli być tej myśli iż więcej dobra jest niż zła, na tej ziemi. Kiedy padło jego imię, Winne jeszcze raz skinęła głową. - Miło poznać. Odpowiedziała cicho. Był wystarczająco blisko by dyskretnie dojrzeć jego maść, cały ten melanż kolorów był no ciekawy, no. Po chwili jednak wróciła wzrokiem do lica ogiera. - Cóż ja mogę tobie opowiedzieć... Po krótce, że to duża kraina i trzeba mieć niekiedy oczy dookoła głowy, a nawet trochę dalej. Lepiej nie spotykać tych z 'Krwawej Zemsty" podobno są bardzo bestialscy i obojętni jak mało kto. Co do kwestii polityki wszystkich stad wobec siebie, to nie wiem nic. Czy mają jakieś układy, czy nie. Również zdarzają się porwania, których nie sposób się wyzbyć. Hmmm, to chyba wszystko co mogę Ci powiedzieć. Chyba, że masz jakieś konkretne pytanie. Po całej gadce wzięła głęboki oddech i wreszcie odsapnęła.
Nirvana
Nirvana
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Wrz 02, 2017 7:04 pm
//brak odpisu
Przygalopowała na tą ogromną połać terenu by coś zjeść, a przy okazji pozwiedzać. Była nowa w tej krainie i chciała porozglądać się po niej oraz poznać ją lepiej.
Wiał mocniejszy wiatr, a chmury przykrywały słońce, jednak nie było zimno. Wokół rosło mnóstwo długiej, zielonej trawy i pojedyncze wysokie drzewa. Aż zaburczało klaczy w brzuchu...
Rozejrzała się uważnie. Nikogo nie było... jednak ona czuła, że ktoś cały czas z nią jest... jakby ją śledził. Ma tak od dłuższego czasu. Czy jest z nią coś nie tak? - zadawała sobie cały czas to pytanie. Może coś sobie tylko ubzdurała?
Schyliła się i zaczęła jeść. Podnosiła co jakiś łeb i patrzyła czy ktoś się nie zbliża.
Armina
Armina
Lider

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Wrz 02, 2017 7:45 pm
Często odwiedzała te tereny z własnej woli. Miały w sobie jakąś tajemnice, która była nieznana dla Arminy. Ponadto zawsze mogła tu odpocząć od rzeczywistości, która goniła ją w dzień, w dzień. Gdzie się właściwie znalazła? Miejsce to przypomina i jest polaną. Klacz lekko się uśmiechnęła, ponieważ nigdy nie widziała tak soczystej trawy. Chciała sięgnąć chrapami do źdźbła, gdy nagle zauważyła innego konia, gdzieś w oddali. Przechyliła łeb zaintrygowana ruszając do persony lekkim i żwawym kłusem. Gdy była dość blisko, postanowiła się przedstawić.
- Witaj, my się chyba jeszcze nieznamy.- zaczęła odważnie biała-Jestem Armina

_________________
Wielkie Pastwisko  - Page 8 30cn8dw
Nirvana
Nirvana
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Wrz 02, 2017 7:53 pm
Pasła się i rozglądała co jakiś czas. Przez jakiś czas nikt się nie zjawiał, lecz po chwili zauważyła białą postać w oddali. O! Chyba mnie zauważyła pomyślała gdy zobaczyła, że się zbliża. Postanowiła udawać, że jej nie widziała.
Gdy nieznajoma była już blisko Gniadoszka podniosła łeb i uśmiechnęła się do niej. - Racja. - potwierdziła. To było wiadome. Biała jest bardzo odważna. Sprawiła takie wrażenie po pierwszym zdaniu jakie wypowiedziała w stronę klaczy. - Miło poznać. Ja jestem Nirvana - odpowiedziała przyjaźnie i lekko się ukłoniła - Co Cię tu sprowadza? - zaczęła i sięgnęła po garść trawy. Przyjrzała się jej uważnie. Arabka była od niej nie wiele niższa.

_________________
"Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie wszedł do twego serca.
Nie rób nikomu trudności za jego religie.
Szanuj poglądy innych i wymagaj żeby oni szanowali twoje.
Kochaj swoje życie, staraj się je doskonalić, nadawaj piękno wszystkiemu w twoim życiu.
Przygotowuj szlachetną pieśń śmierci na dzień w którym przekroczysz wielką granice.
Zawsze pozdrawiaj słowem lub znakiem kiedy spotkasz swoich przyjaciół,
lub nawet obcych ludzi kiedy spotkacie się na pustkowiu.
Kiedy wstajesz rano, podziękuj za światło, za twoje życie, za twoja siłę.
Podziękuj za pokarm, za radość życia.
Jeśli nie widzisz powodu żeby dziękować, to wina jest po twojej stronie.
Kiedy nadejdzie twoja śmierć, nie bądź jak ci, których serca są tak pełne strachu przed śmiercią,
że kiedy przychodzi ich śmierć, oni płaczą i modlą się o więcej czasu, żeby przeżyć ich życie inaczej.
Zaśpiewaj swoją pieśń śmierci i odejdź jak bohater, wracający do domu" - Tecumseh
Armina
Armina
Lider

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Nie Wrz 03, 2017 8:42 pm
Widziała kątem oka, że początkowo klacz zauważyła ją z daleka, ale postanowiła zignorować ten fakt. No, ale zapewne jest na to końskie wytłumaczenie. Mogła pomyśleć, że Armina po prostu nie skręci na polanę, lub zwyczajnie nie była miłe widziana, lub oczywiście inne racjonalne wyjaśnienia mniejsza o to. Armina jest za długo na świecie Karsinowskim, aby przejmować się takimi pestkami.
Nirvana... Zaintrygowało ją to imie, bowiem nigdy się z podobnym nie spotkała. Co ją tu tu sprowadza? Hmm Dróżka lasu pomyślała żartobliwie.
-Generalnie powałęsać się czasem lubie- przyznała szczerze- a Ciebie?
Nirvana
Nirvana
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sro Wrz 20, 2017 2:57 pm
//Sorry, że tak długo, ale nie mogłam wcześniej odpisać Sad
Na słowa Białej tylko kiwnęła łbem i spojrzała na jej kopyta.
- U mnie tak samo. Czasem fajnie jest sobie pochodzić po takich miejscach, prawda? - spytała nieznajomej.
- A jak się zwiesz? - dopytała i przeciągnęła się szybko spoglądając na nią. Gdy ta jej odpowiedziała wzięła głęboki oddech i rozejrzała się powoli.
- A do jakiego należysz stada? - dodała i sięgnęła po garść soczystej trawy.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 4:09 pm
/Zakładam, że nikogo tu nie ma.

Moje kroki było słychać z daleka, nie moja wina, że mam elegancki, lecz ciężki chód. Kłusowałem przez niewielki lasek i wypadłem na polanę. Zaciągałem się otaczającymi mnie zapachami, co jakiś czas cicho rżałem, jakby zniecierpliwiony. Nie biegłem na środek polany, tam byłbym zbyt widoczny. Zatrzymałem się w końcu i rozejrzałem dookoła. Takie spokojne miejsca nieraz wzbudzają we mnie niepokój. Gdy jesteś bezpieczny tracisz czujność i ignorujesz mnóstwo rzeczy. Mimo wszystko byłem już nieco zmęczony i głodny, uznałem, że dopóki nie zregeneruję sił dopóty nie idę dalej. Zniżyłem łeb i bez namysłu zacząłem pochłaniać zieloniutką trawę. Co jakiś czas monitorowałem teren, lecz zrobiłem to zaledwie kilka razy, jak mówiłem bezpieczeństwo osłabia czujność.

_________________
I am failure and perfection.
Nina
Nina
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 4:35 pm
Stępem przemierzała tereny Niczyje szukała Kaz'a. Nie chciała dłużej czekać na zobaczenie go. Tęskniła jak zawsze kiedy oddalała się od Helvara i domu. Westchnęła. Nina zatrzymała się widząc Karego ogiera na pastwisku. To nie był Demjin. Kaz kuśtykał by przy każdym kroku natomiast ten był zdrowy.
Przyjrzała mu się mrużąc oczy niechlujnie.
Jako, że była daleko nie widziała zbyt dobrze. Nie wiedziała, czy wyjść do niego, czy zostać tutaj i zacząć się pasać. Postanowiła pozostać w bezpiecznej odległości i nie zwracać na niego uwagi w szczególności jeżeli miałby być groźny, a na takiego niestety wyglądał. Wygląd jednak nie jest wszystkim. Nina nie mogła ukryć, że nie była co do niego pewna. Nie bała się go, aczkolwiek nie lubiła plątać się w kłopoty. Nieco zwilżona trawa rosą była orzeźwiająca, ale mimo to Nina znała lepsze miejsca niż to.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 5:08 pm
Ciche delikatne kroki, ledwo słyszalne i daleko ode mnie. Nie dawałem po sobie znać, że wyczuwam czyjąś obecność. Dopiero po kilku chwilach, większych kęsach leniwie, niby od niechcenia podniosłem głowę. Spojrzałem na brązową plamę mocno odznaczającą się na zielonym tle. Popatrzyłem chwilę, przeżuwając resztki trzymanej w pysku trawy. Strzeliłem ogonem odganiając losowego motyla, nie lubię ich. Zawahałem się, uniosłem lekko przednią nogę, chciałem zrobić krok, ale widziałem, że nieznajomy koń nie kwapi się do zawarcia znajomości. Skubnąłem jeszcze kilka źdźbeł trawy, która już mi zbrzydła. Zjadłbym jabłko, albo buraka. Tam gdzie kiedyś mieszkałem zawsze na jesieni było mnóstwo koszy tych przysmaków.
Dobra idę. Szepnąłem motywująco do samego siebie.
Ruszyłem spokojnym stępem w stronę obcego, łeb trzymałem nisko, tak by pokazać uległość i brak złych zamiarów. Przyglądałem się klaczy, tak zdecydowanie klaczy. Całkiem ślicznej zresztą. Cóż za nogi, boska grzywa, śliczna sierść. Dreszczyk podniecenia przebiegł mi po kręgosłupie. Trafiła mi się sztuka. Stanąłem kilka metrów od niej, jeśli dała mi tak blisko podejść.
-Cześć.-zarżałem z miłym uśmiechem na przywitanie.-Jestem Juet.-tak, jak znasz czyjeś imię no małe prawdopodobieństwo, że go zaatakujesz.

_________________
I am failure and perfection.
Nina
Nina
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 6:37 pm
Pasała się spokojnie, a przynajmniej po części spokojnie kiedy usłyszała jego głos. Mało nie odskoczyła, gdy nieznajomy do niej podszedł. Niezły z niej szpieg... Nawet go nie zauważyła. Głos
Był miły dla ucha, lekko szorstkawy. Podniosła łeb by spojrzeć, czy to rzeczywiście ogier o którym myślała. Rozpromieniła się i przyjrzała mu się tym razem z bliska. Przedstawił jej się.
Juet. Powtórzyła w myślach, by zapamiętać. -Nina.- Także wypowiedziała swoje imię. Obawiała się go wcześniej i tak samo obawiała się go teraz, ale w mniejszym stopniu. Próbowała być rozważna, a nie polegać na intuicji, bo zazwyczaj to ją gubiło.
Nina poważyła się na jeszcze jedno spojrzenie mu w oczy.
Powoli się przyzwyczajała do rozmówcy. Nina nadal przeciągała zaciekawione spojrzenie. Klacz była boleśnie świadoma upływających minut. Najwyższy czas zaryzykować.
-Ładny widok, nieprawdaż.?- Wykrztusiła bez tchu.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 7:36 pm
Patrzyłem na nią zadowolony z jej reakcji. Nie uciekała, ba nawet się nie odsunęła, trudno, jej wybór.
-Nina, śliczne imię.-skomplementowałem, bo faktycznie mi się podobało, takie damskie i słodkie, podkreślające piękno właścicielki. Chciałbym się jej przyjrzeć jak najbliżej, dotknąć jej, bo wygląda na bardzo miękką. Wyczuwałem, że rui nie ma, szkoda, ale to przecież w niczym nie przeszkadza. Myślałem zachowując taki sam wyraz pyska jak wcześniej, przyjazny, miły, niewinny.
Jej szybkie pytanie brzmiało jak wypowiedziane pod wpływem stresu, jakby kosztowało ją to wiele wysiłku. Zaśmiałem się krótko.
-A, prawdaż prawdaż.-potwierdziłem radośnie, ciągnąc typowy temat rozmowy obcych sobie istot.-Nie mówię, że ładniejszych nie widziałem, ale ten jest też niczego sobie.-dodałem by nie nastąpił moment krępującej ciszy.-Najlepsze jakie widziałem zawsze były nad wodą, czy to jeziorem, czy morzem.-kontynuowałem podchodząc luźnym krokiem nieco bliżej pociągającej kasztanki.-Ty znasz jakieś przyjemne miejsca, wiesz takie ulubione gdzie można się swobodnie odprężyć?-rozmawiaj o relaksie by zrelaksować rozmówcę, brzmi jak plan. Chciałem podejść do niej jak najbliżej tylko mogłem, momentami ciężko mi było opanować moje zaaferowanie klaczą. Zanim wykonam krok dalej muszę ją trochę bardziej poznać, ale mam wrażenie, iż już zdecydowałem co zrobię.

_________________
I am failure and perfection.
Nina
Nina
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 8:16 pm
Nic nie odpowiedziała na jego komplement. Czuła jakieś pohamowanie dziś do flirtu. Kiedy widziała przed sobą kupę mięśni nie trudno było nabawić się zaniepokojenia.
Kiedy już mu się bliżej przyjrzała spuściła wzrok. W towarzystwie Jueta tak łatwo było zapomnieć o tym, że trzeba być czujnym. Lekkomyślna, Impulsywna. Powtarzała w myślach. W końcu kiedy ogier zaczął się zbliżać udała, że tego nie widzi, a sama okrążyła go na dość bezpieczną odległość.
-Tutaj? Tutaj nie znam... Nic. Prawie nic.- Odpowiedziała i uśmiechnęła się.
Wiatr wiał dziś dość mocno, a Nina nie znosiła takich dni.
- Potwornie dziś wieje. Nie znoszę takiej pogody.- Ciągnęła marudząc. Na wszystkich Świętych co jej wpadło do głowy, żeby wogóle z nim rozmawiać?! Była zła na siebie za to, że dała się wplątać w tą rozmowę.

Zlustrowała go wzrokiem po czym zrobiła te słodkie oczy, jakie robiła zawsze w towarzystwie ogiera.
-A ty... Znasz jakieś dobre miejsce na odpoczynek?- Powróciła do poprzedniego tematu.
Jakoś nie było jej dane dziś na dobrą rozmowę. Czuła jak ta się ciągnie i zaczyna powoli być nudna. Nina robiła wszystko żeby tak nie było, a przynajmniej starała się utrzymać tę pogaduszki na dobrym poziomie. Rozluźniła się nieco i zastrzygła uchem.
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Czw Paź 12, 2017 9:31 pm
Chciałem przeciągać rozmowę jak najdłużej żeby jej czujność zmalała, żeby mnie polubiła. Już nie byłem pewien czy chcę z nią flirtować czy mam ją od razu porwać. Wszystko niby zależało od niej.
Chyba naruszyłem jej strefę bezpieczeństwa bo tak zaczęła mnie okrążać. Patrzyłem na nią ukradkiem. Jej długi ogon osłaniał to na czym mi zależało, mi i każdemu innemu ogierowi jaki by ją spotkał. Ona robiła to celowo! Specjalnie mnie kusiła! Nawet jeśli się nie grzeje to jej ruchy i tak działają mocno na wyobraźnię.
Blefuje, że nie zna tych terenów czy mówi prawdę? Jeśli nie żartuje to mam nad nią sporą przewagę.
Mam nadzieję, że gdy ją sobie zabiorę to nie będzie tak narzekać, ale jest to chyba taka specjalna przypadłość klaczy. No, trudno, jakoś przeżyję.
Dała się wplątać w rozmowę, i dobrze teraz głupio będzie jej ją przerwać. Z drugiej strony powinna brać nogi za pas i uciekać jak najdalej, być bardziej nieufna.
Jej wzrok, jej subtelne gesty. Czy ona była świadoma tego jak bardzo sama się prosi o kłopoty? Może to jej taka taktyka, może coś knuje przeciw mnie. Stop. Popadam już w lekką paranoję.
-Ano, znam.-entuzjazm był już widoczny.-Jest to całkiem niedaleko stąd. W pół godziny damy radę tam dojść. Masz na to ochotę?-Ja mam na to ochotę. Przy plaży jest jedno takie przyjemne miejsce, w które z chęcią ją zabiorę i przetrzymam kilka dni w oczekiwaniu na ruję. Wszystko byłoby tak jak ja chcę. Machnąłem podekscytowany ogonem.
W razie odmowy i próby ucieczki rzuciłem się na nią by nie pozwolić jej zwiać, jeśli się zgodziła z przyjemnością ruszyliśmy w stronę wybranego przeze mnie miejsca.
Nina
Nina
Rekrut

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pią Paź 13, 2017 4:57 pm
Uśmiechnęła się niedbale.
- No... Moglibyśmy się przejść.- Dała się namówić chodź w sumie nie była tego tak bardzo pewna. Ostatnim razem strasznie żałowała pójścia za nieznajomym, ale miała wielke nadzieje, że ten nie okaże się być "złym".
Nie do końca wyglądała na przekonaną, ale szybko się rozpromieniła widząc jak ogier rusza.
Miała szczęście. Ogier nie miał zamiaru zarzucać jej liny na szyję.
Teraz nie spodziewała się już niczego złego, aczkolwiek pozostała w niepewności. Zatem poszła za nim...
z/t
Juet
Juet
Zielarz
Tytuły : Admin Negocjator

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Paź 14, 2017 1:21 pm
Jej zachowanie mówiło mi, że klacz nie jest do końca pewna czy powinna ze mną iść, ale się zgodziła. Nie wiem co nią kierowało, przecież nawet źrebaki wiedzą aby nigdzie nie chodzić z nieznajomymi. Najwyraźniej kasztanka nie miała jak na razie żadnych złych doświadczeń, cóż teraz może je nabyć.
Byłem zadowolony, że udało mi się uniknąć szarpaniny z krnąbrną przedstawicielka mojego gatunku, postanowiłem więc tego nie psuć. Dopóki będzie za mną iść z własnej woli nie będę jej atakował.
W trakcie wędrówki poruszałem losowe tematy, czasem opowiadałem o okolicy, rzucałem jakieś żarty, by nie było między nami ciszy, by nie dać jej czasu na myślenie czy dobrze robi.

z/t

_________________
I am failure and perfection.
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Cze 16, 2018 2:51 am
//Nie ma was

Estio, szczęśliwy że nareszcie zaczęło się lato, zdecydował opuścić swoje tereny i pójść na poszukiwanie przygód. Szedł na oślep, trochę kłusował, trochę galopował. Skakał też przez wyobrażalne przeszkody i brykał, ganiał za motylami, ścigał się że swoim cieniem…bawił się jak młody źrebak, na pewno wstydził by się swojego zachowania przed innymi. W taki sposób myszaty ogierek doszedł na wielką łąke. Zdecydował zatrzymać się na chwilę, żeby odetchnąć. Tak naprawdę to miał nadzieję że kogoś spotka, jak zawsze. Stanął z dumnie wypiętą klatką piersiową, z wysoko podniesioną głową i lekko uniesionym ogonem, jak na pseudo araba przystało. Rozejrzał się dookoła: nikogo nie zobaczył, więc wyluzował się i spuścił głowę, żeby spróbować trawy. Nadal jej nie lubił, ale sądził że wypadało ją jeść… przecież był już dużym, silnym ogierem!

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Cze 16, 2018 12:51 pm
//Skąd się u mnie tyle liter wzięło? Neutral Rolling Eyes

Ogólnie wszystkie tereny nietknięte przez ludzi są zalesione, znaczy większość. Nie mówię, że dużo świata widziałem, ale w tym miejscu było dużo drzew.
Ciężko zebrać myśli w zgrabną całość kiedy dookoła odbywa się festiwal zapachów, kolorów i innych takich rzeczy pojawiających się latem.
Pędziłem tak między pniami zirytowany, że nie mogę rozwinąć pełnej prędkości przez ciągle napotykane przeszkody, z drugiej strony zadowolony z okazji do ćwiczenia płynności biegu na niełatwym terenie.
Jeszcze trzy kroki. 1...2...3..
Zahamowałem ostro, acz nieco niezdarnie. Nie przewidziałem, że w ziemi będzie wykopany niewielki dołek, który zatrzyma moją prawą tylną, pociągnie ją i niemalże doprowadzi do mojego upadku.
Idealną równowagę jednak zachowałem, głównie dzięki podparciu się łbem, szyją i ogólnie przodem ciała o ziemię. No dobra, to było bardzo niezdarne. Leżałem tak na glebie, od spodu cały w piachu, liściach, gałązkach, przeklinając w duszy złośliwość natury.
Jak gdyby nigdy nic wstałem i z dumną miną otrzepałem się z tego, co się do mnie przyczepiło. Błyskawicznie zlustrowałem okolicę, zastrzygłem uszami.
Nikogo, zero świadków. Na pewno? Tak.
Odetchnąłem z ulgą, iż żaden koń nie widział mej sromotnej porażki.
Upewniłem się, że jestem czysty i przyjrzałem się śladowi, jaki wyryłem. Chyba będę nowoczesnym artystą, performerserem.
Postanowiłem puścić to zdarzenie w niepamięć, bo i po co się przejmować. Podreptałem kilka sekund w miejscu, spojrzałem przymrużonymi oczyma przed siebie. Ruszyłem galopem, zupełnie, jak spłoszony.
Już zaledwie kilkadziesiąt metrów później wbiegłem na otwarty teren. Wielka łąka rozciągała się tam i tu i jeszcze gdzieś.
Mimo podziwu dla piękna nowo odkrytego terenu nie zatrzymałem się, ba nawet nie zwolniłem, wręcz przeciwnie. Tam narzekałem na przeszkadzające drzewa, tu skorzystałem w możliwości pędzenia przed siebie.
Wysoka trawa miło gładziła nadgarstki a co niektóre, dłuższe źdźbła muskały brzuch. I ten zapach. Świerzy, czysty, zupełnie inny niż w stadninie.
Gnałem tak przed siebie dopóki nie zobaczyłem w oddali, nie aż tak w sumie daleko ode mnie, konia. Był na oko tak samo nieproporcjonalny, jak ja. Źrebak?
Postanowiłem podejść, znaczy przycwałować go niego.
Jakieś dwadzieścia metrów przed nim zahamowałem, tym razem nie było żadnego dołka w ziemi, więc zatrzymanie wyszło mi wzorowo, szablonowo i perfekcyjnie z każdej strony.
Kiedy już prawie zastygłem w bezruchu wybiłem się ze wszystkich moich czterech kończyn, skoczyłem do przodu i teraz już ostatecznie się zatrzymując uniosłem przody stając dęba. Nie był on tak majestatyczny, jak u dużych koni, lecz od czegoś trzeba zacząć, co nie?
-Cześć Młody!-przywitałem się głośno, mocnym ale w stu procentach przyjacielskim głosem, z drobniutką nutą wyższości, jakby mentor mówił do ucznia.
Tak samo, jak szary, potencjalny kumpel stanąłem dumnie wyprostowany, napuszony, demonstrując wszystkie swoje atuty i tężyznę fizyczną. Nie mogę wyglądać gorzej niż on. W końcu jestem najlepszym koniem wyścigowym w całej krainie.
Rozemocjonowany machałem pewny siebie ogonem.
Jedynym co ujmowało moją potęgę były szybkie wdechy, w końcu po takiej przebieżce trzeba jakoś wyrównać oddech. Wcale nie byłem zmęczony, nic a nic.

_________________
Aha, czyli jesteś tylko ty.
Jednoosobowa wataha wilków.

KP
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Cze 16, 2018 4:20 pm
//omg jaka wena O.o zazdroszczę

Podczas gdy przeżuwał to niedobre zielsko, Estio usłyszał ciche stukanie kopyt. Od kiedy poznał Night Angel, starał się bardziej skupiać na dźwiękach. Ktoś się przybliża. stwierdził szybko. Nie ważne czy to był dorosły czy źrebak, ogier czy klacz, Estentior musiał wypaść dobrze. Taki wiek. Szybko przełknął to co według niego było jeszcze trucizną i, starając się żeby się nie skrzywić, znowu się wyprostował. Stanął dumnie, udając że jest rasowym arabem, kiedy zobaczył w oddali przybliżający się punkcik. Już po chwili kasztanowaty ogierek stał parę metrów przed Estiem. Zrobił potem skok i stanął dęba: na tym zakończył swój pokaz. Estio stał z trochę zmieszaną miną, czyżby ktoś próbował pokazać że jest od niego silniejszy? Że umie biec tak szybko, jak on nie potrafi? O nie, nie ma mowy. Muszę udowodnić że ja też tak umiem… jednak nawet jego myśli go nie przekonywały… przecież on jeszcze nigdy nie cwałował!
Źrebięcy, dosyć mocny głos, wyrwał go z zamyślenia. No hej! odpowiedział Estio, ale prawdopodobnie nie było go słychać z odległości prawie 20 metrów.
Estio chciał jednak pokazać swoją siłę. Zerwał się tak nagle do szybkiego galopu, próbując dosięgnąć cwału, choć mu się to nie udało. Wbił kopyta w ziemię, zatrzymując się, może nie bardzo estetycznie, ale za to wyjątkowo szybko, około pięć metrów przed kasztanowatym źrebakiem, i stanął dęba. Spróbował utrzymać równowagę przez jak najdłuższy czas, choć żeby sobie w tym pomóc był zmuszony zrobić niewielki kroczek lewą nogą. Po paru sekundach jego przednie kopyta dotknęły ziemi. Myszatek stanął znowu w dumnej pozycji, choć nie na długo.
Jestem Estentior wypowiedział dumnym, choć przyjaznym głosem długie imię. dla przyjaciół Estio. dodał, choć ugryzł się od razu w język. Głupio mu się zrobiło, że w takim wieku miał jeszcze przezwiska, chociaż miał je od zawsze i trudno było mu sobie wyobrazić że jego koledzy mogli by na niego mówić Estentior, albo nawet Esten, jak będzie już dorosłym ogierem. Mam tylko nadzieję że to zaakceptuje…

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Asołe
Asołe
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Sob Cze 16, 2018 7:30 pm
Stałem tak oczekując na odpowiedź a w głowie cały czas królowała myśl pochwalna dla moich umiejętności i dobrego wyglądu.
Czyżbym widział podziw na pysku nowego? Z tej odległości ciężko mi było to stwierdzić, ale nie ma przecież sensu się o to wykłócać. Po takiej pokazówce jaką przed chwilą odstawiłem każdemu opadłaby szczęka.
Faktycznie usłyszałem tylko część powitania. Kurcze, niezbyt dobrze rozplanowałem odległość między nami, podejdę. Uniosłem już jedną nogę aby eleganckim, wystawowym kłusem podbiec do młodzika, lecz ten mnie ubiegł.
Jego galop nie był tak szybki, jak mój, ale co się dziwić. Trudno rozwinąć przyzwoitą prędkość na tak krótkim odcinku. Dostrzegłem jednak potencjał w towarzyszu. Zirytowało mnie to, a może wystraszyło? Nie, ja się nie boję przegranej, ponieważ w moim świecie nie ma takiej opcji, iż ja przegram.
Naśladował mnie. Pokazuje, że nie ma w moich zdolnościach nic specjalnego? Że każdy źrebak to potrafi? O nie. Muszę szybko coś wymyślić. Tylko co? Już chyba wiem.
Przyjrzałem się butnie myszatemu, na ułamek sekundy kładąc po sobie długie uszy, które niestety nie mogły się schować w zbyt krótkiej grzywie. Hmm. Phi. Niemalże obraziłem się w myślach na niego. Sam nie do końca wiem za co.
Wsłuchałem się w imię towarzysza, gdyż nie było aż takie łatwe do wypowiedzenia jak i do zapamiętania. Estentior. Tak to to. Albowiem jakby to o mnie świadczyło gdybym nie potrafił poprawnie wymówić tak ważnej informacji.
Szczęśliwie już po chwili została zaprezentowana mi skrócona opcja. Estio. W myślach westchnąłem z ulgą.
Mimo wszystko kiedy będę sam poćwiczę wymowę dłuższej wersji.
Czyżby Estentiorowi zrobiło się głupio? Zupełnie jakby na ułamek sekundy jego harda sylwetka załamała się ledwo zauważalnie.
-Hmm-mruknąłem cicho.-Ja jestem Asołe.-powiedziałem z dumą i "strzeliłem" nawet krótkim ogonem dla akcentu.
Ah rozpiera mnie duma. W towarzystwie dorosłych nie ma się jak wykazać. Zawsze tylko nie dotykaj, nie idź tam sam, nie rób tego, ale w kompanii rówieśników? Wtedy wszystkie rzeczy, które są zakazane są właśnie wyznacznikiem kozactwa i odwagi. Zaraz się wykażę.
-Dla przyjaciół As, jak najsilniejsza karta w talii.-wymyślone na poczekaniu przezwisko nie brzmiało aż tak źle. Jest zwięzłe i symboliczne.-Co nie znaczy, że już możesz mnie tak nazywać.-dodałem błyskawicznie, w końcu dopiero się poznaliśmy do statusu przyjaciół jeszcze trochę nam brakuje, ale nie wiadomo jak nas los poprowadzi.
W jednej chwili mój pysk przybrał podejrzliwy wyraz.
-Co robisz na moim pastwisku?-zapytałem pewnie, teraz nie mogę wyjść z roli, tu chodzi o honor, godność, dobre miejsce w hierarchii.
Podszedłem w stronę Estentiora i zacząłem go powolnym krokiem okrążać. Przyglądałem mu się bacznie od góry do dołu. Rzetelnie oceniałem przeciwnika i moje szanse podczas potencjalnego starcia.
Estentior
Estentior
Źrebak

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

on Pon Cze 18, 2018 1:24 am
//teraz się trochę popisują, ale zróbmy że w końcu zostaną przyjaciółmi

Estio zauważył że ogierek położył po sobie uszy. Nie cieszy się z mojego towarzystwa. zauważył, trochę zasmucony, bo nie rozumiał dokładnie powodu. A więc witaj, Asołe. powiedział myszaty, naśladując dorosłych, udając dobrze wychowanego i dostojnego ogiera. Wytłumaczenie przezwiska nie przekonało go za bardzo. Nie miał pojęcia o co chodziło z tą talią, ale nie mógł o to zapytać, wyszedł by na małego i głupiego. Kiedyś słyszał o jakiejś Talii, możliwe że ją nawet spotkał, w szkole,
albo na jakimś zebraniu. Ale chyba nie chodziło o to. Oczywiście. przytaknął Estentior na jego kolejne słowa, chcąc się zachowywać dojrzale, formalnie. W takim razie ty też wołaj na mnie pełnym imieniem. uśmiechnął się miło. Nie robił tego na złość, chciał po prostu żeby było fair. Jego imię brzmiało tak dojrzale, że samo wymawianie go było  według niego, oznaką szacunku. Mówiąc jak najwięcej, chciał sprawić wrażenie jak najbardziej pewnego siebie.
Kolejne słowa ogierka zdziwiły Estia: każdy głupi wiedział że równina Kesirami nie należała do nikogo. To nie jest Twoje pastwisko. powiedział, dodając do swojego głosu całą pewność siebie jaką miał. Ja tu przyszedłem pierwszy, ale i tak wiem, że te tereny nie należą do nikogo.
A co ja tu robię?
na szczęście wpadł mu do głowy pewien pomysł. Hah. Każdy głupi wie, że ta kraina skrywa wiele sekretów. Ale nie każdy je zna. Estio ostrożnie odbierał słowa. Chciał brzmieć męsko i pewnie, chociaż można było wykryć w jego głosie nutkę podekscytowania. Przecież nie kłamał! Ile on czasu szukał skarbów z Mistem, Kabuchą i Mią? Ja tak. Oczywiście nie wszystkie, ale coś tam wiem. powiedział dumnym głosem, mimowolnie się uśmiechając. W jego oczach było widać iskierki podekscytowania.
Jak jednak ogier zaczął go okrążać, Estio nie mało się zdziwił. Jak Asołe był równo za nim, automatycznie odwrócił się w miejscu, przez co, żeby dokończyć okrążenie, musiał zrobić conajmniej jeszcze jedno kółko. Oczywiście nie zrobił mu tego na złość, po prostu nie rozumiał jego postępowania, myślał że to była jakaś zabawa.

_________________
Oto ja, Estio, przez większość źrebaków znany.
Mam zastępczych rodziców bo nie mam mamy.
Radość każdemu źrebakowi dam,
Bo taki charakter ja już mam!
Kocham klaczki - to już wiecie,
Uwielbiam też każde dziecię.
Ale czas gna i nie chciałbym by gnał prędzej,
Bo mam już rok i nie chcę mieć lat więcej.
Jak będę duży nie będę mógł bawić się i śmiać,
Nie będę miał czasu spotykać przyjaciół i spać.
Lecz teraz jestem źrebakiem i wszystkich radością częstuję:
Wciąż żyję chwilą i niczym się nie przejmuję.

***
I know we're lost but soon we'll be found…
Sponsored content

Wielkie Pastwisko  - Page 8 Empty Re: Wielkie Pastwisko

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach