Karsin

Go down
Talia
Talia
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Sty 26, 2017 10:15 pm
//Rose, przepraszam cię bardzo ale opuściła mnie wena i post zostanie dodany dopiero jutro rano albo jutro popołudniu. Jeszcze raz cię przepraszam ale moja kreatywność nie współpracuje ze mną. :/

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Rose
Rose
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Sty 26, 2017 10:53 pm
//Oj tam, oj tam... No problem :') Poczekaj sobie spokojnie na wenę, każdy tak ma, ty się nawet nie przejmuj... Jeszcze nie umieram, mogę poczekać Laughing

_________________
5867,5
6.10.2017

dziękujemy
Talia
Talia
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Pią Sty 27, 2017 8:04 pm
Zadziwiła mnie mądrość tego dziecka, wiele innych źrebiąt pewnie zaczęło by na mój widok biec, skakać albo po prostu podążać w stronę brzegu. A ona? Co prawda popatrzyła się na mnie błagalnym wzrokiem ale nie zachowywała się gwałtownie lub niestosownie. Rozumiała powagę sytuacji. Słyszałam że lód trzeszczy pod jej ciężarem, nogi miałam jak z waty, jeśli jej się coś stanie na pewno jej matka zabiłaby mnie na miejscu, a i ja miałabym wyrzuty sumienia. Niby nie zamieniłam z nią ani słowa ale czułam że ją polubię - albo już polubiłam.
Z zamyślenia wyrwał mnie trzask od strony jeziora, miałam ochotę dać sobie z liścia w pysk - "Talka nie stój jak ten słup i pomóż jej!"
- Pozostań cały czas na brzuchu! nie wstawaj i delikatnie odpychaj się kopytami w moją stronę! Ja ci pomogę wciągając cię na brzeg! - krzyknęłam w jej stronę i złapałam linę zębami, pociągnęłam z całej siły i już po chwili... (Pozwolę ci dokończyć Razz)

Ok, a na koniec mój dziwny pomysł - co powiesz na to żeby Talia byłaby dla Rose czymś w stylu takiej przyjaciółki że myślałyby o sobie jak siostry? Czyli taka przyjaźń Ever - Forever Wink

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Rose
Rose
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Pią Sty 27, 2017 9:01 pm
//Jestem za! Forefer tugeder, maj frend Razz *ten uczuć, kiedy twoja nieistniejąca postać będzie miała "BBFkę", a ty musisz zadowalać się Phinem*

W duchu dziękowałam Sokolicy, że strzępiła sobie język, tłumacząc mi, co zrobić stojąc na pękającej pokrywie lodowej. Może znajomość rodzajów ostrzy krótkich mi się w życiu nie przyda... ale reszta jej wskazówek bywa bardzo przydatna. Płasko przylegając do podłoża, chwyciłam za "linę ratunkową". Posłusznie wykonałam polecenie, wytrwale odpychając się kopytami. Zaraz potem klacz szarpnęła za linę i już po chwili... [c.d. XD] Znalazłam się na brzegu, doprowadzając do porządku drżące nogi. Wstałam, zdmuchnęłam grzywkę z dwubarwnych oczu i przywołałam na pysk uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam po prostu, poruszając nogami w miejscu, żeby się trochę "obudziły" - Kim jesteś? - zapytałam, przekrzywiając lekko głowę. Otrząsnęłam się z resztek śniegu i maleńkich odłamków lodu. Uśmiechnęłam się ponownie delikatnie.

_________________
5867,5
6.10.2017

dziękujemy
Talia
Talia
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sob Sty 28, 2017 9:13 am
// Super! Smile *znam ten ból Wink xD*

- Udało się! - pomyślałam i dziękowałam Bogu że jednak dałam radę. No, ale przecież gdyby mała bohaterka (Już nie mam pomysłu jak mówić na Rose i się nie powtarzać z tym "źrebięciem" czy "dzieckiem" mogłoby być maluch ale czuję że Rose jest już troszeczke za duża na miano malucha. Musisz się prędko przedstawić, bo moja kreatywność w tym temacie  nie działa tak jak bym chciała. Sad *i ten moment gdzie nie wiem czy napisać "XD" czy "smutną minkę"*) nie zachowała zimnej kwi to strach pomyśleć co by się m9gło stać!
Kiedy... (Nosz kurde, jak cię nazwać?!) ONA stanęła już na brzegu moje serce powróciło na swoje miejsce i zaczęło normalnie bić. Po chwili w mojej głowie zawitało pewne dość yyy... istotne pytanie - po prostu musiałam je zadać.
- No więc po piewsze: prosze  bardzo, na prawdę. Po drugie: co ci strzeliło do tej ślicznej główki kiedy wchodziłaś na lód?  - kiedy to mówiłam starałam się przybrać groźną minę czy chociaż krzyknąć ale ja nie umiem gniewać się  na... (JAK JA MAM NA NIĄ MÓWIĆ?) dzieci, po prostu nie umiem.
Jestem Talia, a ty to... - uniosłam brwi (A tak wgl to konie mają brwi?) w niemym pytaniu.

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Rose
Rose
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sob Sty 28, 2017 12:04 pm
//uniwersalnie możesz nazywać coś klaczką albo ogierkiem xD

Przekrzywiłam lekko głowę, to już chyba weszło mi w nawyk. Przez chwilę zastanawiałam się, co powinnam odpowiedzieć na to pytanie.
- Rybki. Szukałam rybek pod warstwą lodu. Chyba się gdzieś pochowały... - odpowiedziałam zgodnie z prawdą ze skruchą, nieistotne, na jak głupią wymówkę by to wyglądało - Myślisz, że nie jest im tam za zimno? - zapytałam zaraz potem, zerkając w stronę zamarzniętego jeziora.
- Talia... to takie śliczne imię... Ja jestem Rose. Prawie jak taki kwiatek - odparłam z leciutkim uśmiechem, po czym wpatrzyłam się we własne kopytka.
- Kto jest twoją rodziną? - zapytałam ni stąd ni zowąd. Chodziło mi właściwie o stado, ale sposoby interpretacji mogły być różne. Żadną odpowiedzią bym nie pogardziła.

_________________
5867,5
6.10.2017

dziękujemy
Talia
Talia
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sob Sty 28, 2017 3:07 pm
//O matko! No tak, proszę cię - nie komentuj tego Wink

Zdziwiłam się, na prawdę? Tylko rybki? O to chodziło? No cóż, jakbym była w jej wieku pewnie zrobiłabym podobnie. (Bosz, to zabrzmiało jakby Tal była już na końskiej emeryturze i mówiła do swoich wnuków Very Happy)
- Wiesz, nie wiem co robią rybki kiedy jezioro pokrywa lód, ale chyba znalazły sobie jakieś kryjówki i nie jest im zimno. - powiedziałam i tak jak moja nowa koleżanka - przekrzywiłam lekko głowę, to chyba zaraźliwe...
- Dziękuję Rose, twoje imie też jest śliczne. - ja, tak szczerze wręcz nienawidziłam mojego imienia, ale myślę że większość osób nie lubi swoich imion. Konie (i ludzie) są wiecznie nie zadowolone... Taka natura.
Odwzajemniłam uśmiech, jednak jej pytanie mnie zdziwiło - rodzina? Zasadniczo mam stado ale zaraz je zmieniam, a rodzina w sensie dosłownym... No niby posiadam ale ją porzuciłam - jak mam jej to powiedzieć?!
- Jeśli chodzi ci o stado to obecnie Stado Magicznego Szeptu, lecz zmieniam je na prawdopodobnie stado Ukrytych Łez. A rodzina... no, nie mam - pierwsza kwestia - prawda, druga - kłamstwo, ale zawsze chciałam mieć siostrę - najlepiej sporo młodszą. (Tak wplatam mój pomysł w rozumowanie Talci Razz)

_________________
Moje imię jest zwyczajne,
Takie miłe, naturalne.
Bywa czesem też brutalne.
Lecz bywają różne chwile,
I te miłe,
I te złe.
Jestem szczera,
Nie, do bólu,
Ale nie zrań proszę mnie.
Gdy uronię smutku łzę,
To zobaczysz inną mnie.
Kopnę, walnę i ugryzę,
A nie zranisz nigdy mnie.
Rose
Rose
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sob Sty 28, 2017 4:39 pm
// Razz Pocieszę cię, że ostatnio, pisząc swoją postacią zapomniałam jej imienia, a miałam je tuż nad awkiem i nie ogarnęłam Laughing

Poruszyłam uszkiem, nasłuchując przez chwilę.
- To dobrze - odparłam zadowolona z odpowiedzi - Bałam się, że pozamarzają.Fajna jest ta Talia - stwierdziłam krótko w myślach[i] - Przy najbliższej okazji przedstawię ją Sokolicy, ucieszy się[/b] - zaplanowałam sobie. Polubią się, na pewno!
- Ja jestem z Ukrytych Łez - ucieszyłam się - Ellie na pewno się zgodzi - dodałam zaraz potem z przekonaniem. Moja mama była bardzo mądra, tak samo jak Sokolica. Talia wydała mi się baaaaardzo fajna i miałam nadzieję, że dołączy do mojego stada. To tak jak byśmy już były rodziną!

_________________
5867,5
6.10.2017

dziękujemy
Cet amour
Cet amour
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Nie Sty 29, 2017 1:16 pm
//Hej, tu z tej strony Talka - odpiszę o 19.00 Wink
Lawenda
Lawenda
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Pon Kwi 10, 2017 7:53 pm
Powolnym krokiem szłam przez tereny na których mogłam być bezpieczna, a konkretnie przez tereny niczyje. Ogon mój ciągnął się po ziemi, a ja... Ja jakoś miałam dużo energii, ale niestety nie pozytywnej... Ostatnio ciągle byłam sama i nikogo nie spotykałam... Jakbym teraz kogoś spotkała to by się na pewno zmieniło. Nie wstydziłabym się wcale, no... Dobra wstydziłabym się, ale mniej niż zwykle. W pewnej chwili moje rozmyślanie przerwał dotyk czegoś zimnego, a była to woda. Westchnęłam tylko po czym ległam na ziemie i zaczęłam pić wodę rozglądając się kątem oka czekając na jakąś żywą duszę.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Gość
Gość

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Pon Kwi 10, 2017 11:49 pm
Nogi, które przyprowadziły mnie tu sprężystym kłusem, zdawały się być już nieco zmęczone, dlatego zwolniłam tępo. Już z daleka dostrzegłam taflę wody. Chętnie bym się zanurzyła cała w chłodnej cieczy, ale zważywszy na temperaturę otoczenia jezioro miże być co najmniej ciepłe. Zmierzając do celu rozglądałam się uważnie. Oazy to miejsce gdzie jest niesamowicie niebezpiecznie, pragnienie przyprowadza tu różne zwierzęta, od uroczych myszy po wielkie wilki. Zatem nietrudno było mi dostrzec konia leżącego na ziemi i pijącego sobie wodę. Podeszłam normalnie, nie skradałam się by nie wystraszyć nieznajomej. Już jak się zbliżyłam na odległość dość niewielką przywitałam się.
-Witaj.-posłałam jej szczery uśmiech, żeby wzbudzić jej zaufanie. Podeszłam do brzegu, schyliłam się i podobnie jak jasna klacz wzięłam kilka łyków. Ciepłota wody mnie zaskoczyła, zamiast odzekiwanego ciepłego płynu zastałam przyjemnie zchłodzony napój.
Lawenda
Lawenda
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Kwi 13, 2017 4:51 pm
Piłam spokojnie wodę gdy kątem oka dojrzałam ruch. Natychmiast obróciłam głowę w tamtą stronę i wtedy ujrzałam innego konia. W pewnej chwili strach znowu nadciągnął nawet nie wiedziałam kiedy, a przecież miało być inaczej... W-witaj... Wydusiłam trochę się jąkając. Lawenda ty nie jesteś wstydliwa uwierz w siebie! Wmawiała mi połówka nowej mnie, lecz stara połówka... Karciła mnie za to, że w ogóle się odezwałam i krzyczała bym uciekła, ale ja... Ja posłuchałam tej odważniejszej. Jak cię zwą. Law. Zapytałam podając swoje imię. Jak się dziwnie czułam odzywając się tak po prostu z własnej woli. Miałam postawić kolejne pytanie, ale wolałam tego nie robić, bo jeszcze ta klacz ucieknie. Zaśmiałam się w duszy po czym znowu zaczęłam pić wodę.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Gość
Gość

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Kwi 13, 2017 11:26 pm
Czy wyglądam aż tak strasznie? Może to nie moja wina. Nie pokazałam po sobie żadnej innej emocji niż radość z tego, że ją widzę. Podniosłam łeb i przestałam na chwilę pić.
-Law.-powtórzyłam-Przyjemne imię-zamyśliłam się nieco.
Szybko poprawiłam grzywkę i odpowiedziałam.
-Ja jestem Cad.-rzekłam lekko się kłaniając.
Zaniepokojenie klaczy udzieliło się mi. Nerwowo rozejrzałam się po okolicy, ale nie dostrzegłam żadnego zagrożenia. Wróciłam wzrokiem do Law. Patrzyłam jak pije.
-Wszystko w porządku?-moja opiekuńczość chwilowo wzięła nade mną górę. Nie wiem po co zadałam to pytanie. Niby dlaczego miałaby mi coś mówić? Przecież się praktycznie nie znamy.
Reta
Reta
Władca
Tytuły : Admin Główny

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Sie 24, 2017 11:09 am
//Nie ma was

Reta chodziła sobie bez celu, bo wydawało jej się że nie ma nic do roboty. Kiedy zauważyła jezioro, nastawiła uszy i podbiegła do niego kłusem. Weszła do wody tak, żeby mieć zanurzone pęciny przednich nóg i zamoczyła pysk. Zamknęła oczy i powoli ale chętnie się napiła. Było jej gorąco, a woda była chłodna i orzeźwiająca, idealna na takie upały. Klacz podniosła głowę, parsknęła, rozciągnęła się i rozejrzała się żeby zobaczyć czy nikt nie idzie.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
[You must be registered and logged in to see this image.] I love you, Fastwind [You must be registered and logged in to see this image.]


moderator
Ezgi
Ezgi
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Sty 31, 2018 1:09 pm
// Sądzę, że nikogo nie ma? Długo nikt nie pisał

Nie miałam nic ciekawego do roboty, więc pochodziłam gdzieś aż trafiłam na sawannę. Po niej również chodziłam bez celu gdy ujrzałam jezioro, otoczone palmami. Przykłusowałam do niego. Zatrzymałam się, gdy moje przednie nogi były lekko zamoczone w wodzie. Chociaż tutaj, na sawannie, jest ciepło, to woda była zimna. Ciekawe. Schyliłam się by upić kilka łyków. Nie byłam aż tak spragniona żeby długo tak pić, więc po chwili uniosłam łeb.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]

Child, don't you know
That the first will be last
And the last get the crown
Kaz
Kaz
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Sty 31, 2018 1:22 pm
Przykuśtykał tu w zasadzie bezcelowo.
Tracił czas na takie szlajanie się byle gdzie, ale kiedy nie było nic do roboty, a inne konie spotykały się jako przyjaciele wolał spędzić czas samotnie, albo z Szumowinami, czy też Wronami.
Jego gang, on ustalał co robi i gdzie jest. Zabijali, kradli i się cieszyli. Tyle w temacie.
Dostrzegł klacz. Zwlekał z podejściem, bo w końcu chciał przebyć samotnie to miejsce, ale nadzieja matką głupich, o ile Kaz ją jeszcze miał.
-Witaj.- Stanął obok klaczy i schylił się by wziąć kilka łyków wody.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]

- Pewnie, jestem chudy– odparł, kiedy wracali pośpiesznie
przez stajnię– ale dzięki temu mniej moknę na deszczu.
- Jak to?
- Mniej kropli we mnie trafia.
Ezgi
Ezgi
Amator

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Sty 31, 2018 1:29 pm
Upiłam kilka łyków wody i podniosłam łeb. Chciałam się już ruszyć, gdy usłyszałam kroki. Obróciłam głowę i ujrzałam karego ogiera. Kuśtykał, ale nie zrobiło mi się go żal. Skoro jeszcze żyje, to znaczy, że daje sobie radę.
Ogier przywitał się.
- Witaj - powiedziałam, ciągle patrząc w stronę ogiera. W końcu nie będę patrzeć na wodę.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]

Child, don't you know
That the first will be last
And the last get the crown
Ijodi
Ijodi
Marzyciel

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Pią Lip 20, 2018 12:18 am
Lazłem tak ututłany cały błotem, które już zdążyło zaschnąć i miejscami odpaść. Nawet nie do końca wiedziałem gdzie jestem, czułem tylko, że jest mi piekielnie ciepło.
Z daleka zobaczyłem coś połyskującego srebrem i pomyślałem dlaczego by tam nie pójść skoro mam umrzeć to mi w sumie bez różnicy czy z przegrzania, odwodnienia, czy zjedzenia przez drapieżniki.
Głupi zawsze ma szczęście. Ani na trasie ani w oazie nie było śladu drapieżników. Zważywszy na porę dnia pewnie napoiły się i poszły zapolować, czyli mam chwilę dla siebie.
Zachowując jednak wszelkie środki ostrożności, czytaj rozejrzałem się dookoła, poszedłem prosto do jeziorka. Zanurzyłem w nim chrapy i łapczywie wziąłem kilka porządnie wielkich łyków.
Uznałem, że skoro znalazłem już wodę to czas by się przekąpać i zmyć z siebie kilkudniowy syf.
Wchodziłem powoli, jednak już kilka metrów od brzegu byłem zanurzony całkowicie, wystawał jedynie mój łeb. Odbiłem się nogami od dna i zacząłem swobodnie pływać. Rozkoszowałem się uczuciem zrelaksowanych mięśni i stawów. Całe błoto, które na mnie zaschło teraz, siłą grawitacji, opadało na dół zbiornika.
Wyszedłem z wody wypoczęty, pełen energii i przede wszystkim czysty.
Nowo narodzony normalnie. Zaśmiałem się do siebie, jednak mój optymistyczno-zadowolony humor przegonił dziwny odgłos. Jego źródło było na razie bardzo daleko, ale ja postanowiłem nie ryzykować spotkania. Wytrzepałem się porządnie i ruszyłem luźnym galopem, robiąc duże kroki, przed siebie, w stronę przeciwną do hałasu.

Z/T

_________________
KP
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 9:25 pm
Czas na krztynę egzotyki. Tylko nikt nie uprzedzał, że w tropikach będzie tak sucho i gorąco!
Wychudzony kary ogier pokonał ostatnie kilka metrów wyciągniętym stępem. Łeb trzymał nisko na poziomej szyi. Chrapy drgały, odsłaniając zęby. W ciemnym oku zabłysła biała, desperacka iskra. Karosz szturchnął kopytem niedużego krokodyla odpoczywającego na piasku, gad zrozumiał szorstką aluzję i odsunął się spiesznie. Koń przypadł pyskiem do mętnej toni afrykańskiego jeziora i pił, mlaskając łapczywie.
W jego rodzimych (w pewnym sensie!) stronach wody było jak lodu. Zestalonej w śnieg. Co jak co, ale nie groziła tortura pragnienia.
Przymknął powieki, parskając raźnie. Pił jak smok. I może to właśnie zniechęcało krokodyle. A może nawet im było gorąco? Karosz zastrzygł wąskim uchem, partie skóry drgały odpędzając muchy. Najlżejszy wietrzyk wprawiał obfity, zwiewny, lśniący jak skrzydło kruka i sięgający niemal do ziemi ogon ogiera w delikatne falowanie. Za to grzywa... O grzywie lepiej nie wspominać. Wyglądała jak efekt amatorskich eksperymentów fryzjerskich siedmiolatki.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Tahra
Tahra
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 9:43 pm
Sawanna. Czego szukała tutaj Tahra? Niczego. Wybrała się na spacer gdzieś dalej, gdzieś poza granice stad. Tereny niczyje jakoś niespecjalnie interesowały Tahrę, ale miały za to dosyć ciekawe miejsca. Gdzie indziej biegają zebry, słonie, żyrafy... jak nie tu. Od czasu, do czasu warto liznąć trochę świata. Wolnym krokiem szła przez wydeptaną ścieżkę pośród niskich traw, suchych traw. Wystraczy drobna iskierka i wszystko płonie w mgnieniu oka... Pomyślała i zauważyła spore palmy, a jak palmy to i woda! Warto zrobić sobie przerwę. Bedąc już bliżej jej nozdrza wyczuwały wilgoć, która panoszyła się na wietrze. Doskonale. Tahra w pewnej chwili zreflektowała się, że jest tutaj inna osóbka. Podeszła blisko. - Dzień dobry! Zakrzyknęła wesolutko i zaczęła pić wodę, która wyglądała jak... jak... szkoda gadać. Podniosła głowę i zerknęła na karego. Hm... trochę zaniedbany? - Tylko spacer, czy jakaś dłuższa wyprawa? Zapytała, nawiązując do tej dalekiej lokalizacji tego miejsca.

_________________
I've got to break free
I want to break free, yeah!
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 10:07 pm
Wesołe powitanie ze strony klaczy sprawiło, że drugie ucho ogiera obróciło się w jej stronę jak antena. Karus łypnął na łaciatą, młodą klacz jednym okiem. Po chwili rzucił jej również uśmiech, szeroki i bardzo zębaty. A to wszystko w trakcie pochłaniania kolejnych haustów wody. Już niedługo dobije do okrągłego dziesiątego litra!
Gdy srokatka zbliżyła pysk do toni, tupnął gwałtownie jedną nogą. Jakiś niewinny, spłoszony tym krokodyl pierzchnął i zostawił zmarszczkę na wodzie gdzieś nieopodal.
Przez jakiś czas dwa konie, biało-kasztanowa klacz i kary ogier zgodnie, jak dwa lustrzane odbicia, gasiły pragnienie. Kobyłka miała widocznie bardziej wysublimowane gusta; drugiemu koniowi nie przeszkadzało, co pił. Grunt, że było mokre, a że smakowało krokodylem? Zawsze miał w sobie coś z mięsożercy.
Klacz nawiązała rozmowę. Wyraźnie szukała towarzystwa. Nie było jej obojętne, z kim przestaje; kary ogier wstrząsnął szyją, jak to robią mokre psy, siejąc przy tym deszczem drobnych kropel z pyska. Padały na spokojną powierzchnię jeziora.
Obrócił  łeb jak na naoliwionych zawiasach, oblizał chrapy, patrząc na klacz szacunkowo. Blisko-brzmiące z szacunkiem, ale nie tożsame.
- Zalecenie medyka. - skwitował oględnie. - Więcej słońca i świeżej trawy. - powtórzył domniemaną (a właściwie wymyśloną na poczekaniu) receptę. - A Panienka przyszła tu po torebkę z krokodylej skóry, jak sądzę. - dodał powoli z ułudnym, plątającym się w kącikach warg uśmiechem.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Tahra
Tahra
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 10:30 pm
Wystarczy. Poczuła sytość. Sytość od wody, prawie jak na diecie! Wtem przed jej oczami zwiał spłoszony krokodyl, a niech to. - Dawno nie piłam wody w takim stresie, że coś może mnie wciągnąć i zabić. Ughhh, te krokodyle. Stwierdziła i zrobiła kilka kroków do tyłu, obserwując od tego momentu każdy ruch, tych zielonych ufoludków. Na języku pozostał posmak, posmak... glonów. Czegoś nieświeżego, ale Tahra zgrywała twardą i nie przyznawała się do tego, że w jej żołądku może zaraz dojść do niezłej rewolucji. Ale mi się odbija... - Medyka? Mam rozumieć, że coś Ci dolega, czy szukasz konkretnych ziół? Z uprzejmości. Albo urządził sobie wakacje! - Ah! I wszystko jasne. Czyli niby urlop. - Skądże. Szybko zaprzeczyła. - Krokodyle wzbudzają postrach, a pozatym raczej w dotyku są zapewne śliskie, brrr. Tak mniemam, ale zamiaru sprawdzać nie mam. Uśmiechnęła się. - Nawet jako kawałek materiału nie podbiłyby mojego serca, niestety. Cicho się zaśmiała. - Mów mi Tahra. A.. ja to tak w sumie na spacer sobie wyszłam, taki dłuższy. Ładne są tutaj krajobrazy i faktycznie jest więcej słońca, a nasza Pani wiosna jest ostatnio kapryśna. Pochmurne dni potrafią wprawić w dno... - I na ile to zalecenie? Hm? Na cały rok? Zażartowała.

_________________
I've got to break free
I want to break free, yeah!
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 10:51 pm
Największy problem z krokodylami to ten, ze gdy zechcą, praktycznie ich nie widać. Siedzą pod wodą, pozwalają pomylić się z kłodą, nawet bursztynowo-żółte oczy gadów nie rzucają się (nomen omen) w oczy tak jak teoretycznie powinny.
Cóż. Podobno drapieżniki wyczuwają strach i modyfikują odpowiednio swoje zachowanie.
- Przy mnie one ci nie zagrażają, Panienko. - oświadczył trochę znużonym głosem, jak prostą oczywistość. A jednak mówił to z tak głęboką pewnością, że aż można było uwierzyć.
Kary ogier miał dopiero przekonać się, jak gadatliwa potrafiła być ta srokatka! Usta jej się prawie nie zamykały. Świergotała pogodnie. Miała całkiem szeroki zasób słów oraz ufność małego szczeniaka. Zastanawiał się, czy gdyby ją wepchnąć do wody między krokodyle, wpłynęłoby to na jej nastawienie; przeczuwał, że to by niczego nie zmieniło.
Dlatego miał ździebko nieobecną minę i skonfrontowany pytajnikami zastrzygł uchem.
- Hm? - to ta krępująca sekunda, wymagana żeby nadążyć. Grzebnął kopytem w błocie.
- Właściwie nie mówił. - dodał z lekkim zdziwieniem i sporą porcją raczej aroganckiej beztroski. - Jak się opalę i przytyję, sądzę, kuracja będzie zakończona. - podsumował z niejakim wdziękiem. Podszedł o te kilka kroków bliżej klaczy, oddalając się tym samym od jeziorka i stając tyłem do wody.
- Nie strach tak samej łazić po pustkowiu? - rzucił wyraźnie tendencyjne pytanie, przypatrując się Tahrze. Nie był pewien, czy jest sens w zapamiętywaniu ich imion; często żyli nader krótko. I przygotował się na skąpanie w potoczystych słowach.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Tahra
Tahra
Rekrut

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Sro Mar 13, 2019 11:09 pm
Nie zagrażają? Co... co... chwila. Tahra nie należała do wielkich, silnych koni, ale... - Tak, tak. A potem to one zrobią sobie łaciatą torebkę, albo cokolwiek innego. Ale on tymbardziej, o tak. Faktycznie był chudziutki, wyglądał na chorego. No i dlatego właśnie musi się kurować! Tahra przejęła się jego wyglądem. Może da się mu pomóc? Ale jak? Robiąc sałatki? Ha! - "Panienko"... nikt inny wcześniej się tak do mnie nie zwracał. Wystarczy Tahra, nie jeteśmy przecież na jakimś dworku. Posłała mu szeroki uśmiech. Dużo gadała? Całkiem prawdziwe. - Podobno szybciej idzie jak ma się już obrane jakieś konkretne cele, trzymam za Ciebie przysłowiowe "kciuki". No i tak... recepta na szczęście, a zdrowie to podstawa! Recepta - słońce - witamina D - radość. Ogier podszedł bliżej, a na jego licu widniała jakaś pręga? Niby nic nadzwyczajnego. - Strach, strachem. Powtórzyła. - W życiu trzeba być odważnym. Inaczej mogłabym zostać w jaskini, nigdzie nie wychodząc - a śmierć i tak sama przyjdzie. Strach jest częścią naszego życia, trzeba go tłumić i brać byka za rogi. Chwila, a imię? - A jak ja mam się do Ciebie odnosić? Zapytała, a potem machnęła ogonem.

_________________
I've got to break free
I want to break free, yeah!
Rissuerto Vrangr dePuerto
Rissuerto Vrangr dePuerto
Zwykły koń

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

on Czw Mar 14, 2019 1:55 pm
Klaczka podniosła wątpliwości, i to inteligentnie. Z humorem. Taki przywilej dam, by kwestionować zdanie i kompetencje ogierów. A czasami nawet swoje własne (bo po co się ograniczać!) Folblut zarżał cicho pod nosem.
Ale na sałatkę by się skusił. Na lodowcu był stanowczo za mały, zbyt wąski wybór witamin! Jednak nie był dostatecznie wnikliwy, by rozeznać, co srokatce chodzi po głowie. Telepaci mają łatwiej!
Poprosiła, by mówił jej po imieniu. Stawiała na indywidualizm!
- Wedle życzenia. - przystał, mimochodem dalej w staroświeckim stylu, unosząc łeb trochę wyżej na sztywnej szyi. Gdy pił, mięśnie karku trochę się spracowały, teraz odwrotna pozycja stanowiła rodzaj relaksu, miłą odmianę.
Łaciata klacz była niesamowita. Rzeczywiście, nawijała jak najęta i nie zwalniała. Motywowała lepiej niż coach i budziła lekkie niedowierzanie. Bo może woda była nieświeża albo dostał udaru słonecznego i to tylko halucynacje...
- Widać, że tobie nic nie brakuje, Tahro. - podsumował całkiem optymistycznie, wpasowując się (topornie) w jej styl. - Ani szczęścia, ani zdrowia, tak trzymaj. - mówił z lekkim uśmiechem, za to bardzo rzeczowo. Jak kruche i ulotne są te rzeczy i wartości. Jak lód...
Podszedł bliżej. W jaskrawym tropikalnym słońcu można było rozeznać na jego pysku i szyi kilka blizn. Od bicza, pazurów czy zębów, wąskie pasma na których sierść nie rosła, mniej lub bardziej widoczne. Jednak dużo bardziej wyraźnym akcentem urody była śnieżnobiała strzałka na czole.
Klacz miała dość rzeczowe poglądy w kwestii strachu i rezolutności. Ha, przynajmniej w teorii. A przy tym trzymała się z dala od krokodyli. Cóż, sądziła po pozorach i trudno jej się dziwić.
- Raz się żyje! - podsumował i pokiwał głową nad tą prostą, egzystencjalną prawdą. Za to umierać można wiele razy; a przynajmniej widzieć agonię u innych. Chyba już wiedział, co byłoby dla srokatki najgorszą torturą. Zapytany o imię, zastrzygł uchem i zerknął prosto w oczy klaczy.
- Z szacunkiem i wytwornie - złapał za słówka. A potem przeszedł do rzeczy. - Na imię mi Rissuerto Vrangr dePuerto - zaczął gładko, - Miruello Xeloi - byli dopiero w połowie - Jonga Merlozzio Dumio - ...i jeszcze po dziadku - Teretto Bizonomua. zakończył beztrosko. Kiedy się umie spamiętać własne imię, takie imię, wzrasta się w przeświadczeniu że nie ma dla ciebie rzeczy nieosiągalnych czy niemożliwych. - Długie, wiem. Wybierz sobie którąś część. Albo mów po prostu Folblut. - dodał z lekką gestykulacją (kółka rysowane na piasku czubkiem kopyta) gdy już wrażenie wybrzmiało.
Obrócił się z angielskim wdziękiem i krótkim kłusem znalazł u stóp najbliższej, grubej palmy. Ustawił się tyłem do pnia, wycelował i kopnął obunóż, aż drzewo się rozkołysało. Spomiędzy liści spadły z łomotem dwa albo trzy kokosy. Pociski szczęśliwie nie rąbnęły konia w krzyże; po takiej kontuzji to by się dopiero musiał kurować! Zostawiły w piasku małe kratery.
Karosz rżeniem wezwał klacz, by podeszła bliżej. Sięgnął pyskiem i kopytem do najbliższego kokosa, przeniósł starannie na nieduży płaski kamień i jak jakiś jaskiniowiec celnym uderzeniem (podtrzymywał kokosa drugą nogą, żeby się nie odturlał) sprawił, że orzech pękł. Przez wąska linię pęknięcia sączyły się krople mleka. Gdyby poprawić, rozpadnie się łatwo na dwie połówki.
- Częstuj się - zaprosił zwięźle.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Join me, watch the blackened sky!
Would you call me a liar if I say I'll show you the sun?
Sponsored content

Jezioro       - Page 4 Empty Re: Jezioro

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach