KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las galeriowy

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Las galeriowy   Pon Gru 07, 2015 11:01 pm

To jest jedyny duży ale rzadki las na sawannie. Tworzą go przede wszystkim wielkie baobaby, które rosną rzadko. Niebo jest cały czas odsłonięte i słońce grzeje dosyć mocno. Na szczęście czasami pada, a kiedy jest gorąco można się schronić pod drzewem. Trzeba uważać na duże drapieżniki które mogą wyskoczyć kiedykolwiek.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 1:54 pm

Luiza przyszła tu spokojnym stępem nie wiadomo po co tu przyszła możliwe że pozwiedzać lub po prostu się przejść.W każdym razie klacz po prostu tu przyszła.Po woli tak szła nucąc piosenkę.Luizjana obejrzała jeszcze czy nikogo nie ma i znów zaczęła nucić.Ach jak tu pięknie.Pomyślała widząc świat który ją otacza.To chyba będzie moje ulubione miejsce.Ciekawe jak tam Clover i Maciejka.Ostatnio Clover jest chyba na nią i Meshruma zły.
No cóż nic nie poradzę na to że Meshrum mnie i Maciejkę porwał.Ale Clover ma rację że pokrycie mnie i Maciejki było przesadą.Mówiła sobie w myślach.Chyba po to by zebrać wszystko do kupy.Luiza po chwili jednak przestała nucić.Mogłam nie dawać się pokryć.W tej chwili klacz poczuła ból.Może to źrebak ją kopną a może co innego.Położyła się wiec i dla otuchy zaczęła nucić pieśń którą lubiła jej matka.Klaczka w końcu poczołgała się do wielkiego baobabu i tam się ukryła.Jednak przez to że nuciła każdy mógł ją zdemaskować.Nie mam dziś szczęścia.Jestem po prostu pechowcem.Nagle ból się nasilił.Klacz wiedziała że coś jest nie tak i że,to nie jest poród.Położyła więc głowę na ziemi i próbowała myśleć o czymś innym.Wyglądała w tedy jakby zdechła.
Powrót do góry Go down
Keun
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 5:04 pm

Słońce mocno przyświecał, gdy przechodził między drzewami.
Galopował przez piaski z rozwianą, lśniącą grzywą. Był kary; cały kary, jak to mają do siebie konie fryzyjskie. Zatrzymał się przy jednym z baobabów. Do jego ucha wstała się dziwna piosenka, wydobywająca się z wnętrza rośliny. Zastrzygl oczami i stępem podszedł do źródła dźwięku. Na podłożu leżała klacz. Czy wszyscy tutaj kładą się na ziemi?
- Coś Ci jest? - Zapytał, stojąc od baobabu na odległość trzech stóp. Patrzył na nią bez żadnego; zmartwiwnia, litości, ani pogardy. Stał po prostu i czekał na odpowiedź.
- Wybacz, gdzie moje maniery... - mruknął spokojnym tonem i skinął łbem. - Keun.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 5:34 pm

Luizjana spojrzała na ogiera i po chwili wolno się podniosła.Nie po prostu coś mnie boli.Ale to nie ważne.Odpowiedziała z dumą na pytanie ogierka który był dla niej bardzo dziwny.Lubię dziwne konie.Pomyślała stojąc nie ruchomo w miejscu.Po kilku minutach jednak wolno wyszła z baobabu dumnym i spokojnym krokiem.Szła tak nie wiadomo dlaczego i po co po prostu szła dumnie.Co ty tu robisz?Myślałam że tu nikt od dawna nie przychodzi.Spytała się robiąc koło wokół ogiera.Ciekawe po co tu przyszedł.Rozmyślała klacz.Trochę mi gorąco może wędziemy do cienia.Luiza szybkim stępem opuściła miejsce w którym było słońce i stanęła w cieniu.Wszyscy ci co znali Luize wiedzieli że nie zbyt lubi słońce i często przy nim mdleję.Zresztą to nazywasz się Keun?Zapytała ogiera w jej wieku i usiadła.
Powrót do góry Go down
Keun
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 7:40 pm

Nieważne, nieważne... wszystko ma swoją cenę. Spojrzał z lekkim zdziwieniem na klacz, które zaraz zniknęło z jego pyska.
- To źle myślałaś - powiedział swoim gładkim, grubym głosem. Nie odpowiedział, po prostu nie miał ochoty. Każda przeciętna rozmowa spoczywała na imieniu, stadzie i powodu przyjścia. Plus dodatkowe mamrotania. Chociaż w końcu o czym innym można rozmawiać? Jak się ma o czym, to to wszystko nabiera kolorów.
- Dziękuję, postoję tutaj. - Chwila ciszy dzwoniła w uszach. Preferent był do tego przyzwyczajony; on i głębokie rozmowy to nie jest dobre połączenie.
S y al w ciszy, tak, jakby nie chciał się powtarzać. Jego wychowanie nie wskazywało na powtórki, szlachetne gesty. Po prostu to, czego go nauczyli, tkwiło w nim cały czas. Jak się tego pozbyć? Ciężko. I czekał na odpowiedź na swoje pytanie. W każdym razie dobrze wychowani, przynajmniej przedstawiają się.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 8:00 pm

Luizjana zaczęła znów nucić piosenkę.On jest jakiś dziwny ale nawet da się z nim wytrzymać.Pomyślała i spytała się łagodnie.Chcesz się po ścigać?W końcu tak stoisz w miejscu.W tedy klaczka zaczęła się rozgrzewać.Jej rozgrzewka polegała tylko i wyłącznie na ruszaniu nogami.Nie lubiła się schylać lub zginać.To co po ścigasz się?Zadała po raz drugi poznanego konia fryzyjskiego.
Powrót do góry Go down
Keun
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Lut 08, 2016 8:50 pm

- Nie, dziękuję. - Odparł zdecydowany. I tak wynik byłby jedno znaczy; remis. Nie był towary do innych, ale przyjemnościami mi nie gardził. Jego czysta krew, która od wieków była tylko hodowana dla rasy, miała swoje wady i zalety. Nie bez powodu dostał przydomek "preferent" u rasy ludzkiej. Nie chciał popularności i rozet, dlatego odszedł. Nadal pełny szacunku dla siebie i z resztkami dumy.
- Poznam Twoje imię? - Powtórzył lekko poirytowany, lecz nie dał po sobie tego poznać. - Czy nie jestem tego godzien - zadał w sumie pytanie, ale raczej retoryczne.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Wto Lut 09, 2016 6:48 am

Mam na imię Luizjana ale mów na mnie Luiza albo Liza.Powiedziała i podeszła pod drzewo czesząc się gałązkami.Luizjana nie chciała się komuś przypodobać po prostu się czesała.A powiedz mi co ty lubisz robić bo,jak na razie to widzę że nie lubisz się ścigać.Zaczęła się pytać ogiera który nie był już tak dziwny tylko jeszcze dziwniejszy dla Luizy.To że jest rasowy nie znaczy że,jest najważniejszy.Jest tu przeciesz dużo koni rasowych na przykład ja,Maciejka,Meshrum,Clover i Nubis.No cóż on jest dziwny i tyle.Klacz dziwiła się że ten ogier nie chcę biegać ani nic w tym stylu.Myślała po prostu że będzie jak inne ogiery które zamieszkały na wyspie karsin.
Powrót do góry Go down
Keun
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Wto Lut 09, 2016 12:43 pm

Nie każdy jest chętny do wszystkiego. Nie wyjeżdżał się czy coś, dlatego, ze był rasowy. Po prostu miał swoje zasady, słowa i godność. Był dobrze wychowany, dlatego nie rzucał się na wszystko po kolei, jak leciało.
- Lubię wiele rzeczy, jak również wielu nie lubię - powiedział patrząc na drzewo. - Na przykład lubię chwile samotności. A nie lubię rozwydrzonych koni.
Nie miał na myśli Luizjany, lecz tych, którzy uważali się za lepszych. Rozpuszczonych dzieciaków, którzy tylko pasą się na czyimś nieszczęściu. Takich, co nie mają szacunku do kogoś, dla siebie, a szczególnie do władców.
On był po prostu wychowany. N i e dziwny. Może i jest inny, ale ni nie jest takie same, nawet jeśli świat jest taki mały.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Wto Lut 09, 2016 3:14 pm

]To może powiedz mi coś i sobie.Ja jestem z SLS.Mam 5 lat.Lubię biegać oraz skakać.Lubię chłód a ciepłą nie lubię.Mam dużo wrogów ale przyjació też.Uwielbiam źrebaki.Nigdy nie byłam w niewoli.Klaczą powiedziała dużo i sobie i padła ze zmęczenia.Zdyszana powiedziała.Teraz ty.
Mam nadzieje że coś powie.Pomyślała stojąc.
Powrót do góry Go down
Keun
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Sro Lut 10, 2016 2:34 pm

Trochę zdziwił się, lecz jednak jego pysk pozostawał bez najmniejszego wzruszenia. Jeśli nie chciał nic mówić? Jeśli wolał milczeć? I tak pewnie uważała go za dziwnego. Ze wzajemnością.
- Więc... na pewno jestem inny niż Ci się wydaje. - Rzucił znurzonym tonem. - Naważyłaś sobie, jeśli masz naprawdę dużo wrogów. - I twój charakter pewnie też im nie odpowiada. Spojrzał na drzewa. Tylko czekać, kiedy zakwitną.
- Uważaj na siebie. - Zło nabiera siły. Powiedział z powagą w głosie. Ale w końcu... zło, to sama przyjemności. - Do widzenia.
Galopem oddalił się od tego miejsca. Na jego pysku żałował się złowrogim uśmiech. Nie długo będzie za późno.

z.t
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Sro Lut 10, 2016 8:13 pm

Klacz popatrzyła na Keuna a ten powoliu się oddalał.Jeszcze mu pomachała kopytkiem i odpowiedziała.Do widzenia.Ty też na siebię uważaj.Klacz odeszła powoli w drugą stronę.
No teraz idę do domu.
Powrót do góry Go down
Shredder
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 14, 2016 4:34 pm

Przybył lekkim krokiem, podążając naprzód swobodnym kłusem, wokół niego unosiły się tumany kurzu i pyłu. Słońce prażyło ostro jego szatańsko czarną sierść, a jego promienie malowały na niej wyraziste refleksy.
Po chwili zwolnił do spokojnego stępa i położył się pod jedną z akacji, która, mimo, że - jak większość akacji - miała niezbyt bujną koronę, to jednak dawała trochę zbawiennego ciepła w tym ukropie.
Nie, żeby ta temperatura mu przeszkadzała.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 14, 2016 4:40 pm

Liza przybiegła tu galopem.Chciała się po prostu przebiec.Na tych terenach zaś było jej trochę za gorąco więc chciała odpocząć.Pod jedną z akacji niedaleko Lizy leżał wielki jak dla niej ogier.
Podeszła powoli i ostrożnie po czym przywitała się.Hej nieznajomy.
Nie znała imienia ogiera więc przywitała się tak.Była w dobrym humorze,bo w końcu zdarzyło się w ten dzień dużo fajnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Shredder
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 14, 2016 4:55 pm

Mimo, że była z innego stada, postanowił tym razem okazać jej miłosierdzie i najzwyczajniej w świecie nie porwać jej, jednakże po pewności siebie poznał, że klacz może być kimś ważnym... Co więcej, wyczuł u niej ruję a to sprawiło, że u tego skrzywieńca psychicznego zabrakło jakichkolwiek argumentów przeciw porwaniu. A z resztą, jego zdziwaczały mózg nawet nie chciał ich mu podsuwać.
Wstał powoli, nie spuszczając z niej wzroku, uniósł się z ziemi niczym olbrzymia góra, a sierść ogiera zdawała się lśnić mrocznym blaskiem jeszcze bardziej, niż wcześniej...
Istny demon.
Owy stwór bez większego skrępowania podszedł do klaczy, zarzucając na nią swoje liny,
- Co taka bezbronna dama robi tutaj... sama?
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 14, 2016 5:05 pm

Liza nie oczekiwała porwania.Oczekiwała po prostu odpowiedzi a tu taka niespodzianka.
Co ty robisz?Czy ja ci coś zrobiłam?Zapytała.Postanowiła przez tą chwilkę być grzeczna licząc na miłosierdzie lub litość albo coś w tym stylu.Emmm....A co tu taki dość dziwny ogier robi?
Zadała pytanie nie odpowiadając ogierowi.No i co on z tego ,że mnie porwie będzie miał?
Zapytała się w myślach.Z resztą dziwiła się że akurat ją porywa.Miał tyle klaczy do dyspozycji przecież.
Niech porwie sobie Fetę ,a nie mnie.Znów pomyślała oczekując na odpowiedź ogiera.
//Nie chciało mi się stawiać za bardzo przecinków XD
Powrót do góry Go down
Shredder
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 14, 2016 5:18 pm

// Luz c:

Zaśmiał się tylko, nieco odrzucając głowę w tył, by przerzucić grzywę na drugą stronę szyi, po czym szarpnął za liny, zabierając się do drogi.
I pomyśleć, że mogła się przecież uwolnić.
- Pomyślmy... Zarzucił na ciebie liny, więc zapewne zaciągnie cię do lochów.
No błagam, wysilcie trochę umysł, biedny Shreddie nie może myśleć o wszystkim sam!
Po chwili oddalił się sprężystym stępem, prowadząc klacz do lochów.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Lily
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Nie Mar 27, 2016 7:30 pm

Lily przybiegła do lasu galeriowego cichym galopem. Jej rudy ogon powiewał za nią niczym płonąca chorągiew. Klaczka rozejrzała się. Ani żywej duszy. Więc co robić? Lily zaczęła jeść trawę. Słońce grzało mocno, więc schroniła się w cieniu jednego z baobabów. Nagle kasztanka usłyszała miękkie stąpanie. Nie podnosiła głowy, z doświadczenia wiedząc, co się zaraz stanie. Klacz w ostatniej chwili odskoczyła, o włos unikając rysia, który próbował na nią wskoczyć. Zwierzę syknęło zirytowanie, a Lily ze złośliwym uśmiechem zdmuchnęła sobie grzywkę z oczu. Nie tak szybko, rybko. Jak chcesz pojeździć sobie na koniku, to na pewno nie na tym. Ryś spróbował skoczyć na jej nogę, lecz Lily ją uniosła, a on szybko umknął, unikając w ostatniej chwili zgniecenia karku kopytem. Zamiast tego, ugryzł jej tylną nogę, a klacz krzyknęła. Wierzgnęła, lecz on był szybszy i już gdzieś przepadł. Lily wytężyła słuch i wzrok, lecz niczego nie usłyszała. Nagle usłyszała gdzieś powyżej poziomu jej uszu jakby drapanie pazurami o korę... I zanim zdążyła wyłapać, co zaraz się stanie, ryś spadł z pochyłego baobabu prosto na jej grzbiet i wczepił się w jej skórę pazurami. Kasztanka zaczęła wierzgać jak szalona, a ryś, który nie zdążył się wczepić jeszcze tylnymi łapami w jej ciało, co wierzgnięcie obijał się o jej grzbiet. W końcu, zrezygnowany puścił, a zmęczona Lily podeszła do niego, gdy potrząsał głową i dochodził do siebie. Uniosła lekko kopyta, wymierzyła w niego, lecz on w ostatniej chwili przeturlał się na drugi bok, unikając ciosu. Po chwili wstał i znów zaatakował Lily, tym razem z lewej strony i zrobił płytkie cięcie pazurami na jej boku. Jednak to wystarczyło, aby Lily krzyknęła i się zdezorientowała. Ryś, ten stary wyjadacz skorzystał z okazji i ugryzł jej tylną nogę. To nieco przywróciło jej jasność myślenia i drugą nogą kopnęła go z całej siły w czaszkę. Dziki kot wrzasnął i puścił, lecz gdy Lily zerknęła na swoje rany, on znów skoczył na jej bok i uczepił się go, lecz klacz rzuciła się na plecy, jakby chciała się wytarzać i usłyszała serię chrupnięć pomieszanych z bezradnymi miauknięciami, a potem nastąpiło jedno, szczególnie głośne chrupnięcie i nastąpiła cisza. Lily jeszcze przez chwilę leżała, oddychając ciężko, po czym powoli wstała. Jej całe tułowie było zakrwawione, jej krew i krew rysia. Całe ciało dzikiego kota było zmasakrowane. To był jego koniec. Zdyszana klacz spojrzała na swoje rany i pomyślała, że nie jest źle. Odetchnęła z ulgą.
Powrót do góry Go down
Coraggioso
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 10:16 am

Kasztanowaty ogier Coraggioso przybiegł tutaj po tym jak wyszedł z lochów. W trawie zobaczył krople krwi i poszedł za nimi. Dotarł do kasztanowatej klaczy całej we krwi. Nic ci nie jest? Co robi tutaj sama taka cudowna klacz jak ty? Tym razem nie miałem zamiaru jej porywać. Ta była piękna, ale ona nadawała się na partnerkę, a nie na klacz, którą mogę porwać. Jesteś bardzo piękna. Masz może partnera?
Powrót do góry Go down
Lily
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 10:59 am

Lily zaczęła strasznie się nudzić i już miała sobie pójść, gdy usłyszała twarde stąpanie, a zaraz po nim głos ogiera. A były to dość... Miłe słowa, które klacz odebrała z rozszerzonymi oczami, bo kompletnie się ich nie spodziewała... Ja... Jestem Lily.. Kasztanka uznała, że należy zacząć od fundamentów. Spojrzała na zmaltretowane zwłoki rysia i odparła. Aa, nudziłam się i wpadłam w mały konflikt z rysiem. Drobiazg. Mrugnęła do niego z uśmiechem. Nawet tak słaba nie traciła poczucia humoru. Trochę się zawstydziła, słysząc pochwałę, do których, bądź co bądź, nie była przyzwyczajona. Dziękuję, i... Nie, nie mam partnera, ani w ogóle rodziny. Serce jej się ścisnęło. Ale mam najlepszego przyjaciela i to jest ważne. On jest tak właściwie moją jedyną rodziną, odkąd przybyłam na wyspę. Uśmiechnęła się do ogiera, którego imienia wciąż nie znała, ale wydawał jej się fajny, miły i wgl. Mógłby być dobrym materiałem na partnera...
Powrót do góry Go down
Coraggioso
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 11:15 am

Lily...cudowne imię. Uklęknąłem przed klaczą i się przedstawiłem. Oh, przepraszam moja droga, nie przedstawiłem się. Jestem Coraggioso, dla przyjaciół Cogi. Mam nadzieję, że nic ci nie jest. Ja też nie mam partnera i rodziny. Nie mam nawet przyjaciela. Powiedziałem i spojrzałem tajemniczo na klacz. Może i ona była by dobrą partnerką. 
Powrót do góry Go down
Lily
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 11:29 am

Ganasza Lily zrobiły się jeszcze bardziej rude, jeśli to w ogóle było możliwe. Ogier sypał komplementami jak z rękawa, a jej się to nawet podobało. Jej falowana, długa, ruda grzywa delikatnie powiewała, gdy on uklęknął. Lily nie mogła powstrzymać się przed spojrzeniem na niego teraz wielkimi jak spodki, zielonymi oczami. Ogier przedstawił się jako Coraggioso, w skrócie Cogi. Nie, nic mi nie jest... Uśmiechnęła się do niego lekko, jej uśmiech przywodził na myśl lilie tygrysie, które zresztą były jej znakiem.
"Gwiazdy mówią do niej Panna, jej żywiołem jest ogień, jesienią dojrzewa, tygrysy jej się kłaniają, wręczając tygrysie lilie." To właśnie Lily bardzo często słyszała, kiedy była sama w lesie, choć nie wiedziała kto to mówi, i skąd dochodzi głos mówcy, to było bardzo dziwne. Mama zawsze jej mówiła potem, że córka ma przesłuchy, kiedy jej o tym opowiadała, ale Lily jakoś ciężko się w to wierzyło... Ale wracając do tematu: Klacz bardzo współczuła Cogiowi, gdy powiedział że nie ma rodziny. Przykro mi. Powiedziała Lily. Nie była pewna, czy kiedykolwiek opowie ogierowi coś o sobie, chyba że zapyta. Byłoby nie fair wobec niego, gdyby mu wtedy nie powiedziała. Ale teraz patrzyła tylko na niego ze smutnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Coraggioso
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 11:40 am

Uśmiechnąłem się równi tajemniczo jak i uroczo. Położyłem się na ziemi i wzrokiem zachęcałem klacz by zrobiła to samo. Podobała mi się i chciałem ją dobrze poznać. To dobrze. A możesz mi zdradzić swą historię?
Powrót do góry Go down
Lily
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 11:55 am

Lily po chwili wahania również się położyła i poczuła dyskomfort, gdy Coraggioso zapytał o jej historię. Powiedzieć mu? Czy nie? Lily nie wiedziała, czy może mu zaufać, więc zaczęła niepewnie. No... Więc urodziłam się na wolności. Byłam jedyną córką moich rodziców, miałam samych braci. Było ich kilkunastu, może i kilkudziesięciu... No, w każdym razie nie byłam taką uroczą córeczką, jaką wymarzyła sobie mama... Trudno żebym była, wychowując się w stadzie, w którym oprócz mamy i mnie było jeszcze siedemnaście klaczy i ze trzydziestu ogierów. Tak więc byłam takim małym rozrabiaką, chowałam się w lesie, toczyłam dla przyjemności walki z drapieżnikami i w wieku dwóch i pół lat byłam tak obeznana w tych terenach, że zostałam klaczą-przewodniczką, druga najważniejsza fucha, po wodzu, jeśli nie najważniejsza. Podobała mi się ta rola, mimo że odgrywanie jej spotkało się z protestami starszych koni, bo niby "byłam za młoda", "zbyt nieokrzesana i roztrzepana" itd. Ale wielu też uważało, że zasłużyłam, ale to nieistotne. Niedługo po moich trzecich urodzinach zauważyłam, że wszyscy samce w stadzie patrzą na mnie jakoś dziwnie, jakbym była smacznym kąskiem. Gdy zapuściłam się do lasu, najstarszy syn wodza mi uświadomił, że dojrzałam do bycia matką i bardzo dobitnie mi to uświadomił, lecz zanim zdążył posunąć się do naskoczenia na mnie, ja zaczęłam wierzgać, bić go i gryźć, aż upadł na ziemię i przestał się ruszać. Wtedy spanikowana uciekłam. Wyjaśniła Lil. Mówienie tego przestawało już być ciężarem po tylu miesiącach, lecz mimo to jej głos znów zniżył się do piskliwego szeptu. Zabiłam go i tułałam się po świecie, aż złapali mnie dwunożni. Wzięli mnie na statek, ale zdarzył się sztorm i jako jedyna po tej katastrofie przeżyłam, usilnie płynąc do brzegu. I przypłynęłam tu. Powiedziała, niepewna reakcji Cogiego. Może teraz ty coś o sobie powiesz?
Powrót do góry Go down
Coraggioso
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Las galeriowy   Pon Mar 28, 2016 4:51 pm

Wiesz ty nie masz takiej złej historii. No zabiłaś tylko jednego konia, a...ja nie. Nie jestem pewien, czy chcesz poznać moją historię, bo...no nieważne. A Lily, po tym co usłyszysz to nie bój się mnie bo ja ci nic nie zrobię, dobrze? Powiedziałem, i naprawdę nie chciałem jej nic zrobić. A więc. Urodziłem się w dzikim plemieniu koni w Afryce południowej. Moi rodzice byli zwykłymi końmi należącymi do tego plemienia. Od dziecka marzyłem by być władcą i by rządzić wszystkimi. Przeszkadzało mi to, że jestem zwykłym koniem, przez nikogo nie docenianym. Od źrebaka trzymałem się z Karim. Moim najlepszym przyjacielem. Razem chcieliśmy przejąć władzę i sami zostać władcami. Uczyliśmy się i trenowaliśmy do ataku na władcę plemienia. W końcu nadszedł czas. Zaczęliśmy kopać, bić, gryźć itp. władcę. On był silniejszy i kopnął Karima w czaszkę, a ten zginą. Postanowiłem się mu odpłacić i kiedy miałem trzy lata zabiłem władcę, a sam nim zostałem. Nienawidziłem swoich rodziców za to, że nie od razu byłem królem i zabiłem ich też. A resztę plemienia wykorzystywałem jako poddanych. Znalazłem sobie klacz, kochałem ją i miałem z nią dziesięć źrebiąt, ale po jakimś czasie ona zmarła. Z rozpaczą zabiłem swoje dzieci oprócz jednego źrebaka. Była to Ewelina. Powiedziałem jej tak: Idź i żyj jak porządny koń. Klacz odeszła od stada, a ja nie zobaczyłem jej już nigdy więcej. Wtedy postanowiłem zostać porywaczem. Porywałem każdą napotkaną klacz i pokrywałem ją, aż nie zaszła w ciążę. Takie klacze w ciąży trzymałem w zamkniętym pomieszczeniu. Dawałem im raz dziennie pić i jeść. Zwykłego dnia poszedłem spać, śniło mi się, że wszystko cofnęło się do moich narodzin, a ja byłem inny. Nagle w miom śnie pojawiła się postać. Podeszła do mnie i zabiła mnie nożem. Potem zapytała się mnie: Miło by ci było, gdybym cię zabił. Kiedy się obudziłem byłem już na wyspie Karsin. Zacząłem z niepewnością opowiadać jej moją historię. Nie bój się bo ja ci czegoś takiego nie zrobię. Proszę, zaufaj mi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las galeriowy   

Powrót do góry Go down
 
Las galeriowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Las galeriowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Tereny niczyje :: Sawanna Gridden-
Skocz do: