KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona polana

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Mar 13, 2016 5:56 pm

Klacz na pierwsze pytanie nie odpowiedziała.Chciała najpierw to pokazać.
Powoli zbliżyła się do ogiera i przytuliła go całując go w nos.Teraz chyba wiesz?Zapytała i uśmiechnęła się.Nie dzięki mnie tylko swemu sercu.Powiedziała w zasadzie nie wiadomo czemu.
Poznasz ją w swoim czasie.Znów się uśmiechnęła.O niego się nie martw.Dziękuję będę pamiętać.
Jasne.Powiedziała i poszła z tego miejsca z ogierem.
Z.T dla ogiera i klaczki.
A tu jeszcze na wszelki wypadek link http://karsin.ativiforum.com/t349-kwiecisty-raj
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 12:00 am

Liza przyszła tu lekkin stępem i podeszła do wysokiej trawy.Położyła się w niej i nagle poczuła kopnięcie źrebaka w brzuchu.Zaczął się właśnie poród.Liza skuliła się z bólu po czym zaczęła rodzić.Krzyczała przy tym trochę ale po chwili było już po wszystkim odwróciła się do tyłu po czym zobaczyła dwa źrebaki.Zaczęła je myć a kiedy skończyła powiedziała wskazując na jednego.Ty będziesz Griddix Po chwili wskazała na drugiego i powiedziała.A Ty będziesz Waqax
Powrót do góry Go down
Waqax
Źrebak



PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 8:40 pm

Siedziałem z bratem w brzuchu, kiedy coś zaczęło nas wypychać. Trzymaliśmy się z całej siły, jednak to na nic. Spadliśmy na coś twardego i kłującego. Nawet nie pamiętam kto pierwszy wyszedł. A tak się w brzuchu o to spieraliśmy. A tu jedna chila i już, a i tak nie pamiętamy kto był pierwszy. Głupie. Coś czarnego zbliżyło się do mnie. Przestraszyłem się, że chce mnie zjeść, jednak to coś zaczęło mnie lizać. Kiedy coś powiedziała, poznałem ten głos. To mama! - pomyślałem radośnie chciałem jak najszybciej wstać i do niej podejść. Jednak nie okazało się to takie łatwe jak w brzuchu myślałem. Te patyki przyczepione do kłody, trzęsły się i wyginały na różne strony. Spadłem i odpocząłem chwilę, a następnie podjęłem kolejną próbę.
Ta okazała się skuteczna. Stoję! STOJĘ!!! - miałem ochotę poskakać, jednak ledwo co stałem, więc to mogłoby się zakończyć upadkiem kłody i patyków na ziemię. Zrobiłem jeden krok potem drugi. Następnie jakimś cudem, zrobiłem dużego susa, znalazłem się przy mamie, i zacząłem pić ciepły i mokry płyn.
Powrót do góry Go down
Griddix
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 8:52 pm

Ogierek razem z braciszkiem siedział w brzuchu.Nagle coś ich wypchnęło i przeciskali się przez długi i ciemny korytarz aż w końcu zobaczyli światło.Wyszli nawet żaden z nich nie wiedział który wyszedł pierwszy.Dwa ogierki były w błonie płodowej więc dziwna czarna postać zaczęła ich lizać.
Na początku Griddix się bał tej postaci ale potem za uwarzył że to jego mama.
Griddix zobaczył że brat podnosi się.Hmmm.Może ja też powinienem spróbować?Pomyślał i po chwili wstał.Zachwiał się mocno i upadł.Ale głupie te glizdy.Pomyślał i znów się podniósł.Tym razem udałoby mu się stanie lecz silny wiatr go przewrócił.Wstał jeszcze raz ale tym razem stał przyczepiony do ziemi i nie miał zamiaru się przewrócić.Zrobił pierwszy krok.Bał się trochę tego zielonego potwora pod nim,bo był on prawie wszędzie.Podszedł do czarnej postaci i zaczął pić.Dobre to coś.Pomyślał.Po skończonym posiłku Grix wydał z siebie dziwny głos.Było to beknięcie(XD)
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 9:03 pm

Liza spojrzała na dwa szkraby.Uśmiechnęła się do nich i zobaczyła,że jeden z nich się podnosi,a mianowicie Waqax.Pomogła mu w wstaniu i popatrzyła jak sobie radzi.Całkiem szybko się uczył.
Liza odwróciła się bokiem do źrebaków by napili się mleka.Drugi ogierek,Griddix podniósł się zaraz po tym jak Waqax doszedł do celu.Niezbyt dobrze sobie radził więc także i mu pomogła.Popatrzyła jak ogierek sobie radzi.Radził sobie całkiem nieźle ale na początku nie szło mu to dobrze.Kiedy dwa źrebaki już były przy Lizie i piły mleko ta tylko się uśmiechnęła.Nagle jeden ogier przestał pić i bekną.Liza zaśmiała się i spojrzała na drugiego.Całkiem duży z niego był żarłok no ale cóż.Dała mu się jeszcze nasycić po czym położyła się na trawie zupełnie dalej niż ogierki i powiedziała.Chodźcie tutaj.Po tych słowach oczekiwała dojścia do niej bezproblemowo.Musiała w końcu sprawdzić czy na pewno nauczyli się chodzić.
Powrót do góry Go down
Waqax
Źrebak



PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 9:19 pm

Waqax pił i pił, aż usłyszał beknięcie jego brata. Roześmiał się tak, że prawie się zakrztusił. Otarł pyszczek z mleka i odkrył coś zadziwiającego. Aaale? - dziwił się w myślach. Z piersi biały płyn dało się zetrzeć. Za to z pyszczka już nie. Został biały. Waqsiu zdenerwował się na pysk i zaczął go z całej siły trzeć. Jednak to nic nie dało. Zdenerwowany mały ogierek nie usłysza
słów mamy, jednak nawet gdyby usłyszał, nie zrozumiał by ich. Stał tak na środku i tarł z całej swojej źrebięcwj siły pyszczek.
Powrót do góry Go down
Griddix
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 9:26 pm

Grix popatrzył na brata.Przechylił łebek i usłyszał znajomy głos.Pociągnął brata w stronę głosu.Szedł trochę chwiejnym kroczkiem ale potem jakoś poszło.Cho.Powiedział do brata co miało oznaczać Chodź.
Nie umiał jeszcze do końca mówić więc mówił tylko pierwszą sylabę.W końcu doszedł do mamy.
Ucieszył się bardzo i podbiegł do niej bardzo chwiejnie.Wtulił się w jej sierść i położył się obok.
Cho.Jeszcze raz powiedział do brata i ziewnął.Chyba mi się zachciało spać.Pomyślał
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 9:35 pm

Liza zobaczyła że jeden ogierek zaczął troszeczkę mówić.Ucieszyła się bardzo.Po kilku sekundach zobaczyła że Griddix biegnie do niej.Ogierek przytulił się do niej i ziewnął.Chyba czas na drzemkę powiedziała.Zostawiła na chwilę Griddixa samego i poszła po Waqaxa.Podeszła do niego i popchnęła w stronę brata.Jeszcze wcześniej otarła go z mleka.Chodź mały.Powiedziała.Gdy byli już przy jego bracie.Luiza położyła się znów w tym samym miejscu co wcześniej i czekała aż drugi się położy.
Uśmiechnęła się do malców i rozciągnęła się.
Powrót do góry Go down
Waqax
Źrebak



PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 9:47 pm

Waqax opierał się na początku, jednak dał za wygraną i poszedł za mamą do brata. Może i mama go wytarła, jednak on dalej miał tą dziwną plamę na pyszczku. Nie chciał już jej drapac, bo to bolało, więc tylko na nią patrzył(chyba musiał robić zeza...). Usłyszał i trochę zrozumial słowa brata, jednak nadal niezbyt rozumiał słowa mamy. Mmi ie ie he hach. - powiedział do niej i wstał. Chodzić, już płynnie chodził, więc zacząl ćwiczyć kłus. Aż nagle przeszedł do galopu, a potem do cwału. Nie umiał się zatrzymywać, zapomniał wypróbować je w kłusie, więc w cwale nie miał szans. Nogi go poniosły prosto w drzewo. Ogierek walnął głową i padł na ziemię sztywny i prosty jak kłoda.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 10:02 pm

Luizjana miała już ich usypiać kiedy nagle Waqax zaczą cwałować.Luiza omal nie zemdlała.Pobiegła za ogierkiem wcześniej popychając Griddixa by za nią pobiegł.Podbiegła do ogierka i spojrzała na niego z przerażeniem.Wstawaj!krzyknęła.Poklepała sztywnego źrebaczka by wstał
Powrót do góry Go down
Griddix
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 10:09 pm

Griddix pobiegł za swoją matką i zobaczył że jego brat leży przy drzewie.Zasmucił się bo w ogóle nie wiedział co Waqaxowi jest.Sam nie wiedział co robić.Przyglądał się matce i jej ruchom.Był zaciekawiony co się stało i co robi matka
Powrót do góry Go down
Waqax
Źrebak



PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Pią Mar 18, 2016 10:14 pm

Waqax nie reagował na głos i zaczepki mamy. Tak mocno się walnął w głowę, że zemdlał i mogło mu się coś stać w głowie. Ja nie wiem. Lekarzem nie jestem i nie określę jego choroby. Bo mógł tylko zemdleć, albo mogł sobie coś uszkodzić w głowie. Jak mówiłam, ja nie wiem. Jedynie medyk może ocenić po badaniu, czy ogierkowi stało się coś poważnego. Zresztą, do tematu: ani trochę się nie poruszył.
Powrót do góry Go down
Luizjana
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Sob Mar 19, 2016 10:00 am

Luizjana szybko wzięła ogierka na plecy.Griddixa tylko lekko popchnęła by poszedł za nią.
Chyba pójdziemy do tatusia.Powiedziała i zaczęła biec.Tylko gdzie on jest?Zamyśliła się.Tu był właśnie problem.Iść w tą stronę czy w tą,a może w tą.Tego sama nie wiedziała.Hmm..Może znajdę go na terenach SWT.Pomyślała i pogalopowała szybko w stronę SWT.Tylko gdzie ja znajdę Medyka.
Ray chciał być przecież medykiem.No cóż

//Chciałam się tylko zapytać.Liza chyba nie wie że Randay jest medykiem co nie?To tutaj załóżmy że wieXD
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Sro Kwi 13, 2016 9:57 pm

//Dawno, dawno temu był tutaj ostatni post, więc uznam, że nikogo tutaj nie ma... A jakby co, to zawsze można uznać, że jestem gdzieś dalej, bo i tak stąd znikam w tym poście Smile


Przybiegłam dumnym, miarowym galopem, ciesząc się orzeźwiającym powiewem wiatru w grzywie. Tuż nade mną słyszałam szelest skrzydeł, a po chwili powietrze przeszył przeciągły, donośny gwizd. Zatrzymałam się przed jednym z drzew, które z resztą nie rosły tu zbyt gęsto. Życie nauczyło mnie, aby nigdy nie pomijać żadnych szczegółów, więc od razu zaczęłam z uwagą się wszystkiemu przyglądać. Właściwie nic specjalnego. Wraz z widokiem nadeszły jednak wspomnienia... Oczami wyobraźni ujrzałam ponownie spotkanie z ukochanym o dwubarwnych tęczówkach, w kąciku oka poczułam zbierającą się małą łezkę. A w obliczu swojej słabości zawsze robię się nieco... nerwowa...
Nie będziesz mi tu ryczeć, ofermo. - skarciłam się ostro w duchu, nie pozwalając kropelce smutku upaść na ziemię.
Im więcej mam słabych punktów, tym bardziej ja jestem słaba. - A ja nie jestem słaba! - rzuciłam ostro w stronę mojego skrzydlatego towarzysza, po czym z całej siły wystrzeliłam z zadu, dając upust wściekłości. Fuerte, który siedział jeszcze przed momentem na moim grzbiecie, teraz z karcącym krzykiem wzbił się ponownie w powietrze i zaczął kołować nade mną.

Za sobą usłyszałam cichy trzask łamanej trawy... Dałam się zaskoczyć!
Natychmiast odwróciłam się w stronę, z której dobiegał ten dźwięk. W ostatniej chwili odskoczyłam w bok, ale ostre pazury zdążyły wyraźnie naznaczyć mój lewy bok. Poczułam przeszywający ból na lewej łopatce i lewej części grzbietu. Z rany trysnęła szkarłatna ciecz. Zabawne, kiedy należałam jeszcze do Stada Czarnej Krwi moja krew była atramentowa...

Cętkowane, w kolorze trawy w porze suchej cielsko, uderzyło z hukiem o gruby pień. Potężne drzewo jednak nawet nie drgnęło. Dalej stało niewzruszone w tym samym miejscu, nie zwracając uwagi ani na uderzenie, ani na palące promienie słońca, które o tej porze wyjątkowo doskwierało. Odskoczyłam na odległość kilkunastu kroków, jednak wciąż nie mogłam czuć się bezpieczna - nigdy nie jest się do końca bezpiecznym. Drapieżnik podniósł się, mimo że prawa tylna łapa była jakość dziwnie wykręcona i była nienaturalnie luźna. Na jego pysku malował się grymas bólu. Przez moment stał tak, zdawało mi się, że przyzwyczajał się w tym czasie do nowego odczucia. Te cenne sekundy starałam się wykorzystać, aby odsunąć się jeszcze dalej, jednak moje oczy wciąż były skierowane w stronę cętkowanego napastnika. Przywołałam na pysk wyraz obojętności, ale jednocześnie skupienia, przeplatającego się z grymasem bólu.

Po chwili czujne, bursztynowe oczy drapieżnika znów spotkały się z moimi czarnymi, jak mroczna otchłań. Gepard nie tracił czasu na przyglądanie mi się, błyskawicznie poderwał się do biegu. Miałam już zaliczoną jedną potyczkę z gepardem w przeszłości i kilka ważnych lekcji utkwiło mi w pamięci. Po pierwsze, nie uciekaj w linii prostej. Ten gatunek kotowatych był bez wątpienia najszybszym ze zwierząt lądowych, a przynajmniej tak wynikało z mojego doświadczenia. Jest szybki na krótkie dystanse, ale jego największą słabością była kiepska zwrotność. Każdą słabość trzeba wykorzystać, nie ważne jak. Wprost ubóstwiam doskonałe i dobrze przemyślane strategie. Może dlatego tak bardzo mnie ciągnie do niebezpieczeństw? Bo lubię z nimi walczyć używając rozumu?

Błyskawicznie się obróciłam i ruszyłam pędem przed siebie. Jak nic wypadłam z wprawy, coś słabo z moją kondycją. Liczyłam kolejne sekundy, starałam się wychwycić zmysłem słuchu głośny oddech drapieżnika, jego miarowe kroki. Uno. Dos. Tres. Cuatro. Cinco... Skręciłam gwałtownie w prawo, mając świadomość, że właśnie z tym mój przeciwnik będzie miał problem. Gepard zaczął gwałtownie hamować, a ja byłam już kilkanaście metrów dalej, po jego prawej stronie. Niezrażony drapieżnik skręcił za mną, z chwili na chwilę przyspieszając. Był już tuż, tuż...
W tym momencie nagle obróciłam się w stronę kotowatego, mierząc w niego twardymi kopytami. Nieszczęśnik nie miał nawet maleńkiej szansy zahamować i mocno oberwał w głowę i pierś, aż odleciał kawałek w tył. Bez wahania ruszyłam za nim, stając nad nim dęba.Ten jednak postanowił wykazać się zwinnością i przeturlał się na bok, a kopyta uderzyły o suchą glebę. Natychmiast przewróciłam się na bok, przygniatając kota całym swoim ciężarem. Jednak już za moment poczułam zęby na swoim grzbiecie. Sambre Maldita, niezły jest. - zdąrzyłam jeszcze pomyśleć i jak oparzona odskoczyłam od przeciwnika, lecz w porę ponownie zamachnęłam się przednimi nogami i trafiłam w głowę geparda.
Rozległ się cichy trzask. Zwierzę padło martwe na ziemię.

- Byłeś godnym przeciwnikiem, mój drogi. Zasłużyłeś na mój szacunek. - powiedziałam zgodnie z prawdą, ze śmiertelnie poważną miną. Odczekałam chwilę, dając nam obydwu czas na odpoczynek. Na pamiątkę pięknego, szybkiego zwierzęcie wzięłam futro.
Na kłębie wylądował mój białozór, patrząc na mnie bystro. Nie raczyłam nawet zaszczycić go spojrzeniem. Odeszłam z dumnie uniesioną głową, starając się nie zwracać uwagi na ból. Rany na boku i plecach dopiero teraz zaczęły mi wyjątkowo ciążyć. Przykryłam więc nowe "pamiątki" po kociaku cętkowanym, wspaniałym futrem i prawie natychmiast zniknęłam z tego miejsca kłusem.

z/t
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Kwi 24, 2016 10:53 am

Właściwie to nie wiedziałam dokładnie, z jakiego powodu postanowiłam tu przybyć. Może dlatego, że ostatnio stoczyłam tu ciekawą walkę z imponującym gepardem? A może zwyczajnie z nudów? Nie ważne. Grunt, że się tu zjawiłam żwawym galopem, a wiatr rozwiewał moją grzywę na wszystkie strony, przysłaniając mi widok. Jak zawsze towarzyszył mi mój biały sokół, lecąc nade mną z charakterystycznym szelestem piór. Przystanęłam gdzieś na polance, przyglądając się wszystkiemu wokół. Tym razem wiało dość mocno, więc odwróciłam się przodem do wiatru, a moja grzywa falowała, odkrywając mi oczy. Ptak usadowił się na moim grzbiecie, skrywając się przed podmuchami. Było chłodno, więc nieco szczelniej owinęłam się gepardzim futrem.
Powrót do góry Go down
Ghost
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Kwi 24, 2016 6:15 pm

Ogier...Przybył tu  gdyż wyczuł ,że ktoś tu przyszedł.Rozejrzał się i w pewnym momencie ujrzał karą klacz.Wolnym stępem by nie wystraszyć klaczy podszedł.
Witaj moja droga zimno ci może?Zapytał z widocznym na twarzy dziwnym uśmiechem.
Mogła się tego uśmiechu przestraszyć ale ogier po prostu miał dziś wiele wiele w planach.
Spojrzał na ptaka.Hmm...Nie był zbyt interesującym zwierzęciem ale zawsze spojrzeć można.
Może jakoś ci się pomogę ogrzać?Zapytał.Trochę się porozglądał ale po chwili się położył.
Czyż nie mówiłem ci już ,że przypominasz mi taką jedną klacz?
No raczej nie ty matole.Pomyślał.Skoro to raczej nie ona i jej jeszcze nie zna to ekhem.To chyba jej nic nie mówił.Grzywa przeszkadzała mu trochę,dlatego też strzepał ją na drugi bok.Czy należysz do jakiegoś stada?Zapytał.Liczył ,że klacz odpowie.
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Kwi 24, 2016 8:40 pm

Z daleka zobaczyłam jakiegoś ogiera, zmierzającego spokojnie w moją stronę. Przez ułamek sekundy rozważałam opcję podejścia do niego, ale szybko z tego zrezygnowałam. Jeśli ma ochotę ze mną rozmawiać to niech się pofatyguje. Dobrze mu to zrobi.
- Cieplutko jak nigdy. Mam futro, nie potrzebuję dodatkowego ogrzewania - odpowiedziałam, przewracając oczami. Biały ptak z nakrapianymi czarną barwą piórami zatrzepotał żywo skrzydłami. Złapał mnie za kosmyk grzywy i szarpnął do tyłu.Silencio, dam sobie radę - powiedziałam do niego cicho, a ten na moje polecenie natychmiast złożył skrzydła.
- Powiedz lepiej jak cię zwą - powiedziałam, przyglądając mu się podejrzliwie. Podeszłam nieco bliżej, pewnie stawiając kroki.

Przyjrzałam się ogierowi dokładnie, powolnym krokiem okrążając go. Ani na moment nie spuszczając z niego wzroku.
- O ile mnie pamięć nie zwodzi. A nigdy tak nie jest - powiedziałam z naciskiem na ostatnie zdania - To nigdy się nie spotkaliśmy - zakończyłam, stając w miejscu.
- Należę do Stada Krwawej Zemsty. Jesteś nowy, prawda? - zapytałam sztywno, lecz pozwoliłam sobie na delikatny uśmiech. Tak dla rozluźnienia.
Powrót do góry Go down
Ghost
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Kwi 24, 2016 10:00 pm

Masz swoje futro i nie potrzebujesz ogrzewania?Hmmm...Widzę ,że jeszcze masz futro geparda,czyli jednak zimno ci jest.Powiedział z takim dziwnym uśmiechem na twarzy.
A może ja bym najpierw poznał twoje imię?Klacze mają pierszeństwo,a przynajmniej tak się mówi.
Powiedział i spojrzał na klacz.Tak jestem nowy,ale jakoś tak się nie czuję.
W zasadzie czuję już ,że już wszystko tu znam chociaż nic tu prawie nie widziałem.
Wyjaśnił i przejechał chrapami po jej grzbiecie.
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Nie Kwi 24, 2016 10:25 pm

- Nawet w gorące lata je noszę. Dzięki temu nie mam potem na grzbiecie ran po moim skrzydlatym przyjacielu - odpowiedziałam z irytacją. Ogier miał w sobie coś z typowego podrywacza, taka aura była wyczuwalna z daleka. Właśnie dlatego wolałam traktować go z dystansem.
Uśmiechnęłam się lekko, jakby do siebie.
- Jeśli miałbyś nie poznać mojego imienia, jakbyś mnie nazywał? - spytałam, patrząc przenikliwie na swojego rozmówcę. Byłam bardzo ciekawa jego odpowiedzi, nikomu wcześniej nie zadałam tego niecodziennego pytania.

- W takim razie masz pecha, bo ja nie jestem stąd - powiedziałam uśmiechając się... czyżbym tutaj sama dostrzegła nutkę złośliwości? Możliwe, możliwe... Kiedy przejechał chrapami po moim grzbiecie, najpierw oberwał dziobem od drapieżnego ptaka, a zaraz potem ode mnie. Ostrzegawczo ugryzłam go w szyję, jednak nie zrobiłam tego do krwi. Natychmiast potem odskoczyłam od niego. - Pozwól, że nieco pomogę nowemu. Pierwsza zasada - oglądamy, nie dotykamy. - rzuciłam do niego, mierząc go czujnym wzrokiem. Smagnęłam ogonem w powietrzu. - Nie powiedziałeś, do jakiego stada TY należysz - przypomniałam mu.
Powrót do góry Go down
Shredder
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 12:07 am

Przybył tu, powoli i niezbyt pospiesznie... przynajmniej do momentu, kiedy to zorientował się, że Tormenta ma bądź też za chwilę będzie mieć kłopoty. Wtedy też zwolnił do stępa, stąpając dziwnie i upiornie cicho jak na kogoś o jego masie, a mimo tego zachowując niezbędną jego zwyczajowemu zachowaniu dumę i elegancję. Wysoko uniesiony łeb Shreddera jeszcze bardziej wyróżnił rozbieżność wzrostu jego i krasnala niezdarnie próbującego zdobyć przywilej j e g o Tormenty.
Nie spuszczając wzroku z obcego ogiera podszedł do klaczy, przylegając do jej boku swoją klatką piersiową i wręcz przesadnie powoli, złośliwie, przesuwając pyskiem po jej grzbiecie.
- Jakiś problem, kochanie? - spytał się, kierując pytanie do obojga - do Tormenty czule, do tamtego też zjadliwie. Pozostał tak, podgryzając lekko łopatkę klaczy, a i spoglądając na niskiego ogiera. - Karle, ekhem, nie widzisz, że nam przeszkadzasz? - spytał niezbyt przymilnie. - Tylko mi się tu nie rozpłacz, i tak jest dla ciebie za wysoka, karzełku, nie doskoczyłbyś...
Wystarczyło spojrzeć na Shreddera i chyba dość oczywiste było, że walka z nim nie miała zbytniego sensu.
Powrót do góry Go down
Ghost
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 7:04 am

Ghost stał spokojnie.Zobaczył cień.Przybył ogier.Bez Żadnego wahania odpowiedział.
Zwróciłbyś uwagę ,że to ty mi przeszkadzasz w rozmowie.Pokręcił głową.
Widzę ,że jesteś wyższy ale co to ma do rzeczy?Zapytał i przewrócił oczami.
Prędzej ty byś się rozpłakał.Ja nie płaczę.Odparł.Przecież należał do SUŁ a tam nie płaczą.Wręcz dumnym krokiem podszedł
do ogiera.Gdy był obok niego ugryzł go w łopatkę po czym podszedł do klaczy.
Uśmiechnął się jedynie i po chwili spojrzał na ogiera,który prawdopodobnie myślał ,że Ghost ucieknie.
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 8:47 am

Stałam w pewnej odległości od nachalnego ogiera, nie spuszczając z niego wzroku. Niby nie stanowił dla mnie żadnego zagrożenia - dlatego nie atakowałam - ale ostrożności nigdy za wiele. Ale tknął by mnie jeszcze raz, mógłby tym razem oberwać. Tym razem nie był by to ostrzegawczy ruch.
Po chwili na horyzoncie pojawiła się kara, wysoka postać, której nie dało się pomylić z nikim innym.
- Ależ nie, mój drogi. Nic się nie dzieje. Jedynie ten kucyś na nieco zbyt wiele sobie pozwala - mruknęłam, z początku z czułością zwracając się do przybyłego Shreddera. Rzuciłam pogardliwe spojrzenie Ghostowi, uśmiechając się lekko.
- Według mnie absolutnie nie przeszkadza. Jest tu mile widziany. Nie wiem, czemu za wszelką cenę starasz się zgrywać lepszego. Możesz pozbierać resztki godności i dać sobie spokój. Trzeba wiedzieć, kiedy się już przegrało - powiedziałam z politowaniem. Nawet bez Shreddera u boku nie czułam w nim zagrożenia. Zwykły młodziak, który ma się za najlepszego.
- Krwawi nie płaczą w takich momentach, patrzą tylko jak inni to robią. Bądź tak dobry i nie obrażaj nas, bo już mi powoli nerwy puszczają - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Zarzucał nam słabość.
Powrót do góry Go down
Shredder
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 12:34 pm

Zaśmiał się tylko, by po chwili skinąć głową, potwierdzając słowa klaczy. Wiedział doskonale, że ten nie ma najmniejszych szans, niezależnie od tego, czy potyczka byłaby słowna, czy też może fizyczna.
Z uśmiechem lekko trącił jej pysk swoim, zupełnie nie zwracając uwagę na obcego... Do pewnego momentu, oczywiście. Kiedy poczuł, że zęby tego zbliżają się ku jego skórze...
Statystyki miał lepsze, wyższe, toteż bez problemu zdołał uniknąć ataku, a, że stał przodem do klaczy, tyłem do ogiera, wyrzucił za siebie swoje tylne nogi, z namacalną wręcz przyjemnością czując, jak klatka piersiowa tamtego ugina się nieco pod ciosem potężnych kopyt Shreddera. Odwrócił się w miejscu, niczym mistrz westernu, rozpoczynając galop z miejsca - po jednym foule złapał kucysia za grzywę, nie przerywając wysokiego chodu i ciągnąć go za sobą. Z racji swojej siły i masy bez większego problemu powalił go na ziemię i, stając dęba, opadł przednimi kopytami na jego żebra - tamten ze swoją mierną masą nie zdziałałby nic Shredderowi, jednakże silniejszy i większy ogier mógł osiągnąć trzask kilku żeber, który przedarł się przez powietrze.
Szybko zarzucił tamtemu liny. Nie zamierzał go porywać, jednakże zdawał sobie doskonale sprawę, że lepiej go unieruchomić... do czasu, oczywiście. Ostatnią linę zarzucił mu na szyję, tuż pod ganaszami, i zacisnął mocno na podgardlu, podduszając osobnika.

- Ostrzegałem przecież, kucysiu - powiedział, kątem oka sprawdzając liny. Były mocno zarzucone, z pewnością tamten nie zerwałby żadnej z nich, po czym przywiązał większość lin do drzewa, nie licząc tej dotyczącej gardła, którą trzymał sam, gotów chwycić i pozostałe, gdyby drzewko się złamało, co oczywiście nie było zbyt prawdopodobne - było dość silne i giętkie, nie to, co kwiczący pod nim kucyś.
- Jak tam źrebię? - spytał się Tormenty, zastanawiając się, jak długo zostało do jej porodu i jak ta kucynka mogła nie zauważyć, że kara oczekuje potomka.
Powrót do góry Go down
Ghost
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 9:35 pm

Ogier zaczął z Ghostem walczyć.Ogier gryzł go w szyję i kopał.Po chwili jednak znalazł się w linach.
Tylko się uśmiechnął do dwóch koni tajemniczo i podniusł dwa razy brwi.
Wiedział ,że wyglądało to dziwnie ale w końcu miał do tego prawo.
Nie jestem kucysiem.Skoro jesteś taki mądry to mogę na ciebie mówić słoń albo hipopotam też pasuję.
Odwdzięczył się z uśmiechem.Uuu...Macie źrebie wspaniała parka.Zaśmiał się.
Poza tym tylko z nią rozmawiałem.
Powrót do góry Go down
Tormenta
Wojak
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   Czw Kwi 28, 2016 11:06 pm

Oglądałam walkę dwóch ogierów, żałując, że również nie mogę sobie choć trochę powalczyć... Od czasu do czasu ciekawie jest sobie tak urozmaicać życie. Niestety, było by to zbyt niebezpieczne dla mojego potomka. Nie mogłam dopuścić, aby cokolwiek mu się stało.
Spojrzałam na niższego ogiera z pogardą i politowaniem. Przywiązany linami do jakiegoś drzewa nie wyglądał zbyt dumnie.
- Naprawdę nie wiesz, kiedy przestać - powiedziałam do niego.
- Wszystko w porządku, czuję, że już niedługo - rzekłam, zwracając się do Shreddera z delikatnym uśmiechem. Od pewnego czasu odczuwałam pojedyńcze kopnięcia, które wraz z upływającymi dniami i nocami zwiększały swoją częstotliwość.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona polana   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona polana
Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Polana
» Polana
» Opuszczona radziecka baza
» Polana jednorożców

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Tereny niczyje :: Sawanna Gridden-
Skocz do: