KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Samotna Cela

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 16, 2018 12:48 am

Spiorunowałem klacz wzrokiem. Niby miała rację… chociaż nie do końca. Bo owszem, nawet najbrzydsza klacz to miała… ale zawsze mogłem znaleźć na jej miejsce setki innych klaczy skoro wszystkie (podkreślam WSZYSTKIE!) na mnie leciały. Więc tylko skwitowałem jej słowa parsknięciem, nie zamierzając się więcej z nią wykłócać. Przynajmniej nie sugerowała nic więcej o mojej wadze. Chociaż tyle. A ja spokojnie skupiłem się na jedzeniu. A jak zjadłem to jeszcze chwilkę odpocząłem, by kolki nie dostać. I dopiero zbliżyłem się do Kion.
- Nie? Jakie nie?! Co za nie?! Wstawaj natychmiast bo pójdę po noże, baty i sobie inaczej porozmawiamy! – zagroziłem jej podniesionym tonem i użarłem ją w zad – Wstawaj! Natychmiast! – parsknąłem, kopiąc ją przednimi nogami w grzbiet po czym chwyciłem ją zębami za ogon czy tam zad i ciągnąłem ją w górę, próbując ją zmusić do powstania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 16, 2018 10:13 pm

//Prawa przednia przykuta do ziemi, tylne sczepione ze sobą, kaganiec. Coś pominęłam?

Nasz związek polega na ciągłym obrażaniu się na siebie. No trudno.
na ugryzienie uniosłam przód, tylko po to by wycelować osłoniętymi kagańcem zębami w karego. Wiadomka nie dosięgnęłam go. Na kopnięcie zareagowałam gwałtowniej.
-Zwariowałeś?!-wykrzyknęłam zrywając się z ziemi, tak szybko jak nigdy. Dodałam podbicie zadem. Zaczęłam się kręcić w miejscu. Tylko jedną nogę miałam przykutą do ziemi. Przestawiałam się z zadem tak, by odsunąć się od wroga.
Ta cała zabawa mnie intrygowała i irytowała zarazem. Pewnie dlatego, iż już wiemy kto wygra. Krew się we mnie gotuje. Jedyne co mnie jeszcze martwi, to to, czy fryz puści mnie wolno po tym wszystkim.
Przynajmniej mnie nie sprzeda. Aż taki wredny to chyba nie jest, co ja tam o nim wiem? Nic! Nigdy nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 16, 2018 10:24 pm

//Pominęłaś: jeszcze jest oczarowująca, oszałamiająca grzywa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie chciała wstać? Nie chciała?! To ja już ją zmuszę do powstania! Zmuszę ją i się skończy takie strzelanie focha! Najpierw ją użarłem w zad. Owszem, mogła sobie machać łbem, ale leżący koń nie ma takiego zasięgu by sięgnąć do kogoś, kto gryzie po zadzie. Zaśmiałem się i jeszcze kopnąłem ją. Może to jej uzmysłowię, że leżenie nie jest dobrą taktyką obrony? Chyba w końcu to do niej doszło, bo gwałtownie wstała. Tak, nawet w kajdanach była szybka i zwinna. Kwiknąłem, gdy musiałem odskoczyć, gdy podbiła zadem. I z uśmiechem patrzyłem jak się odsuwa.
- Uważaj, bo zakręci Ci się w łbie – prychnąłem rozbawiony, podążając za nią. Chyba ciężko jej się robiło takie obroty? – Wiesz co cię czeka więc nie protestuj – dodałem, próbując do niej doskoczyć i chwycić ją zębami za ogon czy zad, by szybkim ruchem zabiec ją od tyłu i spróbować na nią naskoczyć. I jeśli zdążyłem, to obciążyłem jej tył swoim ciężarem, objąłem przednimi nogami za boku i chwyciłem zębami za kark.
- Grzeczna, posłuszna kobyłka. Spokój! – parsknąłem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Kwi 17, 2018 12:58 am

//To, że Kion jest oszałamiająca i ma perfekcyjną grzywę to jest powszechnie znany fakt, uważam zatem, iż nie trzeba o tym wspominać co chwilę.

Ja tu tańczę, staram się jak mogę, robię obroty, zwroty, piruety prawie, że, a on...? On się bawi w najlepsze, szydząc ze mnie. Cóż za arogancja i brak szacunku.
-Nie zakręci.-zapewniłam go, nie może mi się zakręcić, gdyż nie obracam się wystarczająco szybko i wystarczająco długo.-Jestem klaczą, protesty są moją drugą naturą.-odrzekłam. Może zapamięta to i zda sobie sprawę, że każda spotkana przez niego klacz będzie walczyć. Jednak już przygotowałam się na kolejna docinkę dotyczącą klaczowej natury.
To były istne podchody. On złapał mnie za ogon, nie daleko nasady. Czułam, jak mocne zęby znajdują drogę między włosami ogona i zakleszczają się na skórze. Już ten jego ruch wystarczył abym zareagowała.
Nim zdążył na mnie naskoczyć, ja już przysiadłam na zadzie, który był zaledwie kilka centymetrów nad ziemią. Zaparłam się tylnymi nogami i w pozycji siedzącej odchyliłam ciało do tyłu na tyle na ile pozwalała mi przykuta do ziemi noga, teraz idealnie prosta i napięta jak struna.
Naskakujący ogier najprawdopodobniej zjechał ze mnie, jednak kły z kłębie poczułam nad wyraz wyraźnie.
Szybkie szarpnięcie w przód, podskoczenie zadkiem, stanięcie na tylnych i kolejny kopniak posłany w stronę karego za gryzienie mnie bez powodu. Wszystko to było gwałtowne i niestabilne wywołany przez mocny, niespodziewany ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Kwi 17, 2018 6:32 pm

Uśmiechnąłem się, słysząc odpowiedź klaczy.
- Tobie się we łbie kręci, jak tylko na mnie patrzysz. Przyznaj, zakręciłem Ci we łbie moją piękną, gęsta, bujną grzywą – przypomniałem jej. I nawet niech nie protestuje, że jest inaczej. Przecież wiedziałem lepiej od niej! – Zaraz utemperuję tę Twoją drugą naturę! Będziesz grzeczna i posłuszna! – zapowiedziałem jej – Nie takie poskramiałem – dodałem, chyba troszkę mijając się z prawdą. Bo jakoś nigdy mi nie szło… ale co z tego. Z Kion na pewno będzie inaczej i na pewno sobie poradzę!

Szarpnąłem klacz za ogon, by nie uciekała zadem i spróbowałem na nią naskoczyć… co mi nie wyszło, bo ta złośliwie przysiadła. A to wredota! Ale… ale chyba musiała wiedzieć, jak na to zareaguję? Że nie będę zachwycony takim jej postępowaniem i jej dobitnie o tym dam znać? I to właśnie zrobiłem, gryząc ją w kłąb. A ona… złośliwie mnie kopnęła. Kwiknąłem z oburzenia i bólu. Już, już miałem zamiar odskoczyć jak najdalej od niej, unikając kolejnych trafień kopytami… gdy nagle zmieniłem zdanie i podjąłem inną decyzję. Bo przecież… w końcu wstała, by mnie kopnąć, więc nie tracąc czasu postanowiłem to wykorzystać i spróbowałem na nią naskoczyć. I jeśli dałem radę, to objąłem ją przednimi nogami za boki i szybkim, pewnym, brutalnym ruchem w nią wszedłem. Zabawa się skończyła! Pora było ją nauczyć szacunku do najpiękniejszych ogierów z najbujniejszą grzywą. Czyli w zasadzie do mnie, bo nikt inny nie mógł się ze mną równać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 23, 2018 12:28 am

Na jego bosko-egoistyczną odpowiedź o kręceniu przewróciłam oczyma, marszcząc na ułamek sekundy chrapy z niezadowolenia.
Kolejna zaś wypowiedź o tym, kogo to on nie poskramiał spotkała się z pogardliwym uśmiechem i cichym chichotem. Tylko na tyle zasługują jego pomysły i idee.

Lecące do tyłu kopyta napotkały opór. Trafiłam. Pomyślałam triumfalnie. Jednak nie wszystko stało się tak, jak planowałam.
Gdy tylko usłyszałam uderzenie moich kończyn o ziemię, temu dźwiękowi zawtórował jeszcze większy hałas z tyłu. Przygotowywałam się do kolejnego kopniaka sadząc, że ogier, jak zwykle zacznie uciekać.
Jakież zatem było moje zdziwienie gdy coś twardego wślizgnęło mi się pod uniesiony podczas machania ogon i wbiło się we mnie pozbawiając mnie chwilowo równowagi. Z pyska wydobyło się krótkie, piskliwe kwiknięcie bólu, oburzenia, lecz przede wszystkim zaskoczenia.
Popchnięta do przodu zachwiałam się, skuliłam uszy. Z zagiętą elegancko szyją cofnęłam się gwałtownie i równie szybko skoczyłam do przodu natychmiast wyrzucając znowu zadnie w stronę trzymającego się na mnie ogiera.
Liczyłam na to, iż poprzez tańce w przód i w tył dam radę jakoś zepchnąć karego z siebie i zrobić odstęp wystarczający na wykonanie porządnego wierzgnięcia. Przyciskana mocno przez fryza miałam ograniczone ruchy, może jednak coś z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Kwi 26, 2018 8:09 pm

Przewracała oczami? Była taka naiwna, że sądziła, że wystarczy byle jak przewrócić oczami, abym uwierzył, że robi to na serio? Jak znałem prawdę! Leciała na mnie! Wszyscy na mnie lecieli! A zwłaszcza Kion! W końcu tylko jeden koń może być najpiękniejszy na świecie i byłem nim ja. Więc to oczywiste, że musiała na mnie lecieć. Niezaprzeczalnie musiała! Byłem tak piękny… że w zasadzie sam na siebie leciałem, gdy tylko widziałem swoje odbicie w tafli wody! A czemu tak się chichrała, jak wspomniałem o poskramianiu? Nie wiem – musiała się zakrztusić… czy coś w tym stylu.

Szybkim ruchem wszedłem w Kion, mocno, brutalnie, gwałtownie. Tak, jak na to zasługiwała. No, tego się nie spodziewała, jak mogłem domyśleć się po jej kwiku, który tylko mnie bardziej rozochocił. Zarżałem nisko, gardłowo – by okazać jej pożądanie. Miałem ją… była moja! A przynajmniej… przynajmniej przez chwilę tak myślałem. Bo klacz nagłym ruchem wyskoczyła do przodu, wyślizgując się z moich objęć – ciężko było ją trzymać przednimi nogami i przyciskać ciałem, gdy z powodu zmęczenia byłem całkiem mokry. Kwiknąłem z bólu, gdy kolejny raz mnie kopnęła. Może nie było to bardzo mocne czy bardzo bolesne, ale spowodowało, że jeszcze poluźniłem swój chwyt a ona kolejne kilka centymetrów mi się wyślizgnęła, uciekając spode mnie… a to spowodowało, że kolejne jej kopniaki byłyby już bardziej bolesne. No a tego nie chciałem. Już, już miałem zeskoczyć, jak sobie przypomniałem, że przecież ma przednią nogę przywiązaną do posadzki. Więc… więc nie mogła dalej uciekać do przodu! Więc zamiast ewakuować się z niej, dodrobiłem te dwa małe kroki w przód, wbijając się w nią głębiej i mocniej, jednocześnie całkiem naciągając łańcuch, którym była przykuta za nogę do posadzki. I ugryzłem ją w grzbiet. Teraz uciec do przodu nie mogła! A ja… ja cofnąłem biodra i wszedłem znowu nimi szybko i brutalnie do przodu. A później kolejny raz i kolejny.
- Tak moja mała kurtyzanko! Tego chciałaś! Przyznaj się! Poczuj to! – parsknąłem rozbawiony, skupiając się na mocnych, zachłannych, brutalnych ruchach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Maj 03, 2018 7:46 pm

Tak. Miał mnie, byłam jego. Chwilowo, ale niech mu to nie schlebia, bo nie jest jakiś wyjątkowy w tym co robi. Typowy ogier.
-Zachowam na razie milczenie.-szarpnęłam się usiłując wybić się zadem co mogło dawać mu tylko więcej doznań i lepszą zabawę, ponieważ panuje nad niespokojną klaczą, ale mimo tego uznałam, że zawalczę troszkę.-Bo wszystko co powiem zostanie użyte przeciwko mnie.-wypowiedziałam magiczną formułkę zasłyszaną gdzieś tam skądś tam, nieistotne.
Cisza jednak musiała zostać przerwana. Nie mając dokładnego scenariusza nie wiedziałam do końca jakie kroki mam podjąć następnie.
-Mam ci prawić komplementy? Czy się wyrywać?-zapytałam dalej się szarpiąc, starałam się robić koło, okręcać wokół uwiązanej nogi.-Lubisz roleplay? Czy lecisz bardziej w tradycyjny S&M?-ohh..tak widzisz, dzięki podsłuchiwaniu jeźdźców w mojej byłej stadninie mogę teraz swobodnie błyszczeć wszechstronną wiedzą.
Boże, jak ja mam go nie poczuć!! Nie da się kiedy coś wbija ci się pod ogon i bezustannie szarpie ocierając się o ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Maj 10, 2018 10:30 pm

Wykonywałem kolejne ruchy biodrami… ale mimo tego nie mogłem się powstrzymać, by nie skomentować jej słów.
- To zachowaj milczenie a nie mów, że je zachowasz! – parsknąłem, obejmując ją przednimi nogami, gdy zaczęła lekko podbijać zadem – Ale zamiast milczenia, możesz też jęczeć z rozkoszy – tego nie użyję przeciwko Tobie – doradziłem jej rozbawiony. Po czym… swoim pytaniem mnie zaskoczyła.
- W zasadzie… hmm… a co wolisz? Komplementy są przyjemne, ale po jakimś czasie nudne. A wyrywanie się jest pobudzające, ale po jakimś czasie męczące – wyjaśniłem jej, próbując mocniej ją obciążyć tyłem, by przestała się kręcić. Bo jak się będzie tak kręcić, to się jej jeszcze noga odwiąże, a tego zdecydowanie nie chciałem.
- Ale w jakiś ten no… roleplay, to się zawsze można zabawić. Masz jakiś pomysł? – spytałem niepewnie, w zasadzie nie mając do końca pojęcia, o co jej chodzi. Ale wolałem się do tego nie przyznawać. W końcu to nie przyznawaniem się do niewiedzy sprawiałem wrażenie ogiera, który wie wszystko o wszystkim. Wszedłem w nią kolejny raz i kolejny. Coraz szybciej i mocniej, powoli dążąc do końca. Ciężko dyszałem ze zmęczenia, moje ciało zrosił pot ale nie przerywałem. Już tak niewiele brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Maj 10, 2018 10:50 pm

On naprawdę wkładał całego siebie w tę robotę. Pracowity ogier widzę.
Jego słowa nawet mnie zastanowiły. Ciekawa byłam w jakiż to sposób użyłby jęczenia przeciwko mnie.
Poszlibyśmy do jakiegoś okolicznego mędrca czy zwyczajnie do władcy, przedstawilibyśmy zarzuty i wtedy kary wyjechałby ze swoim genialnym argumentem.
Za rozśmieszenie sędziego, zgrywanie błazna wygrałby jeszcze i co wtedy?
Może to jest technika. Będę stać jak słup soli, bez głosu. On się znudzi i zostawi. Zamiast walczyć obmyślam taktyki. Co jest nie tak?
O nie, on zna ten temat, trzeba to ciągnąć. Kolejny raz przerwa na myślenie. Trybiki mózgowe pracują do czerwoności rozgrzane.
-Jakie masz preferencje? Dopasuję to do swoich i zaproponuję coś.-zapytałam otwarcie, pewnym głosem, ponieważ, ja przecież wiem o co chodzi.
Rozochocony ogier, zajęty machaniem zgrabnym zadkiem mógł nie zauważyć, iż jego obciążanie mi tyłu w gruncie rzeczy było mi na rękę. Głośny oddech przyszłego wałacha zwiastował to, co ogiery lubią najbardziej, ale to za chwilę.
Wystarczyło zgiąć jedną tylną nogę przenosząc jednakowo ciężar na jej stronę. Nacisk fryza pomógł.
Ała. Pomyślałam lecąc, jak długa na ziemię utraciwszy świadomie równowagę. Kurcze. Nie przemyślałam tego, a tyle miałam czasu. Nie sądzę aby ogier zdołał utrzymać upadającą pod nim klacz, gdyż sam nie miał się do końca jak utrzymać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Maj 10, 2018 11:22 pm

Wykonywałem coraz szybsze, coraz mocniejsze ruchy biodrami, raz za razem wchodząc brutalnie w klacz. Coś Kion rozbawiło? Czy tylko mi się wydawało? Nie miałem pojęcia, a nie chciało mi się też o tym teraz myśleć. Miałem ważniejsze a przede wszystkim przyjemniejsze rzeczy do robienia. Takie jak krycie swojej klaczy.
- Preferencję? Lubię na ostro. Poskramianie takiej dzikuski jak ty bardzo mi się podoba – odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą, przenosząc ciężar jeszcze bardziej na tył, będąc pewnym, że zacznie jeszcze mocniej podbijać zadem. Więc plan był prosty: uniemożliwić jej to, uczynić nieskutecznym. Jednak… jednak, tego co się stało, nie byłem w stanie przewidzieć. Klacz, zamiast wierzgać… zaczęła się niebezpiecznie przechylać. Aż tak była zmęczona? Że całkiem osłabła? Bo przecież to nie wina mojego ciężaru. Wcale nie byłem gruby! Próbowałem zmniejszyć nacisk, starałem się jakoś ratować, ale było za późno. Głośno kwiknąłem i razem z klaczą przewróciłem się na bok. Zacząłem się szarpać, próbując uwolnić nogi, które ta mi przygniotła swoim ciężarem i zapewne po kilku chwilach mi się to udało, co mi umożliwiło powstanie i cofnięcie się na krok od tej furiatki.
- Co to miało być?! Tak się nie robi! Nie wolno Ci przerywać w takiej chwili! Wstawaj natychmiast… bo to skończę na leżąco! Albo Cię jakoś podwieszę! A tego byś nie chciała! – rżałem na nią głośno, starając się ją przestraszyć. I jeszcze boleśnie użarłem ją w zad, tak w ramach kary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Maj 13, 2018 2:26 am

Byłam zmęczona? Tak, jego ciągłym zachwytem.
Byłam osłabiona? Tak, jego ciągłym zachwytem.
Gruchnęłam na ziemię aż miło.
Na szczęście, a może i nie na szczęście, kary poleciał razem ze mną. Skrzywiłam się na boleśnie uwierającą mnie nogę karego, którą ten za wszelką cenę chciał spode mnie wyszarpnąć. Cierpliwości go matka nie nauczyła?
Na ułamek sekundy zapomniałam, iż jestem ołańcuchowiona i rozpoczęłam procedurę przewracania się na drugi bok. Wiadomo, zakończona fiaskiem.
-Na leżąco? Nie dasz rady, już widzę, że żeś oklapł z sił.-zaśmiałam się z niego prowokacyjnie.
Perspektywa bycia podwieszoną na suficie nie była najgorsza, tylko ciężka logistycznie. On ani wysoki ani silny. Musiałby po pomoc lecieć.
Kwiknęłam głośno i wierzgnęłam nogami, tylko jakoś  tak ciężko by było go trafić z będąc w tej pozycji.
-Nie skończysz "na wolności" bo to nie w twoim stylu, nie czułbyś tej satysfakcji.-sprecyzowałam.
Mam rację, ja to wiem. Nie mógłby się pochwalić przed kumplami jakim to on jest boskim ogierem a to mocno rani jego ego.
Strzeliłam tylko ogonem i zaczęłam się wiercić na podłodze. Starałam się układać zadem i tylnymi w kierunku karego aby w razie czego móc go potraktować twardym kopytem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Maj 13, 2018 7:32 pm

Gwałtownie otworzył drzwi -możliwe, że przerwał im w dość nieodpowiednim momencie, aczkolwiek nie bardzo się tym przejmował. Wiedział, że Espilce tak czy siak nie będzie miał mu tego za złe- w końcu przyprowadził mu gościa. Z karym generalnie nie prowadzili nigdy jakiejś dłuższej rozmowy, być może mijali się na patrolach nawet nie mówiąc sobie zwykłego ,,cześć''. W każdym bądź razie znał go, znał jego imię i wiedział, że porwania to jego specjalność. Może przebiło mu się to po prostu przez uszy?
Pociągnął za liny swojego nieproszonego gościa, zamykając za sobą dokładnie drzwi. Spojrzał na swojego ''znajomego'' ze stada, usiłując delikatnie się uśmiechnąć - lecz wyszedł z tego grymas.
- Witam, witam. Espilce tak?-zapytał dla pewności, wypluwając koniec liny z pyska, przydepując go kopytem.- W końcu mam szansę Cie poznać. Widzisz mam dla Ciebie specjalnego gościa, wiem jak bardzo dzielicie do siebie sympatię.-sarknął.
Spojrzał krótko na klacz, którą aktualnie więził, następnie ponownie wrócił do karego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Maj 13, 2018 8:02 pm

/Nie wiem jaka kolejka… ale jeśli ktoś ma dwie postacie to chyba go to nie uprawnia do tego, by być w kolejce dwa razy. Co więcej, skoro Espilce ma taką piękną, długą i bujną grzywę… no to on powinien być w kolejce dwa razy! Ale w drodze wyjątku mogę się zgodzić, by każdy był w kolejce raz Smile

Złośliwa klacz gruchnęła na ziemię, na pewno robiąc to złośliwie i specjalnie! Tak wrednie i perfidnie utrudniała mi i tak ciężkie i męczące zadanie należytego potraktowania jej! Miałem jeszcze coś powiedzieć, ale póki co skupiłem się na próbie uwolnienia nogi, którą mi przygniotła.
- Wcale mi nie oklapł! – odpowiedziałem tej wrednej małpie, gdy kłamliwie insynuowała coś, co bardzo mi się nie podobało. Szarpnąłem się jeszcze kilka razy, w końcu się spod niej uwalniając. Nie byłą wystarczająco ciężka, by mi to uniemożliwić. Miałem w sumie szczęście, że nie dysponowała moją właściwą, majestatyczną masą. Cofnąłem się, gdy skierowała się tyłem do mnie. Przygotowania do ataku? Chciała mnie kopnąć? Jeszcze nie miała dość? Już, już miałem ją pogryźć, skopać lub rżeć na nią przez kilka minut, gdy kątem oka dostrzegłem… otwierające się drzwi. Szybko przybrałem neutralny wyraz pyska, może nawet z delikatnym uśmiechem. Że niby wszystko jest ok, że radzę sobie świetnie a klacz leży dlatego, bo ja tak chciałem. W końcu to nie przyznawaniem do niepowodzeń uchodziło się za najlepszego i najskuteczniejszego ogiera z Krwawej Zemsty.

Ujrzałem… Reala. Chyba go kojarzyłem z patroli czy jakichś spotkań stadnych. Ale… czemu wpadał? Czyżby chciał abym go paru rzeczy nauczył? Pewnie tak. Uśmiechnąłem się delikatnie. I wtedy dostrzegłem, że Real nie jest sam. Ma w pysku linę. Kogoś przyprowadził? Gdy dojrzałem Jueta, uśmiechnąłem się szeroko. Naprawdę szeroko. Tak! Juet! Mój Juecik!
- Witam, tak, tak, Espilce. Ju… Real, prawda? – też się upewniłem. I zamarłem w przerażeniu, gdy kolega stadny wypuścił linę z pyska, przygniatając ją kopytem – Ej, lepiej go trzymać mocno. Drań jest silny! – szybko parsknąłem, cofając się o krok. Nie chciałem by Juet się uwolnił. Bo co by zrobił? Zwiał? Zaatakował mnie? Oba rozwiązania mi nie odpowiadały.
- Dla mnie? – byłem zaskoczony… ale ucieszony, uradowany, a przynajmniej przez chwilę. Aż Real nie skończył swojej wypowiedzi – Do siebie… sympatię? A co… co masz na myś… – gwałtownie przerwałem – Zresztą nieważne! Te plotki nie są prawdą! – szybko zadeklarowałem – Chcesz się nim podzielić? – spytałem z wahaniem. Bo… bo ja wolałem się nie dzielić. Chciałem go mieć tylko dla siebie – A może… może chcesz się nim wymienić? Wezmę go… a ty zabierzesz sobie tę klacz. Niezła, silna, zwinna. Trochę głupia… ale przynajmniej ładna – zachwalałem towar – Tylko… tylko pomógłbyś mi Juetowi założyć kaganiec i skuć kopyta kajdanami? Liny… mogą długo nie wytrzymać – dodałem niepewnie, zerkając na bydlaka, który miał obwiązane nogi i pysk (?) – Może… może ja go przytrzymam za linę a ty go… skujesz? – poprosiłem, biorąc linę w pysk, jeśli Real się zgodził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Maj 13, 2018 11:44 pm

Trochę nam zajęło dojście tutaj, w końcu droga do krótkich nie należała.
Schnąca na mnie gruba warstwa błota nieznośnie uwierała w kilku miejscach, gdzieniegdzie twarda skorupa kruszyła się i odpadała, lecz dalej znaczna część mojego pięknego, bosko muskularnego ciała była tututłana w tej naturalnej maseczce.
Brnęliśmy przez jakiś las, krzaki. Poznawałem niejako zapachy, ale z racji świecącej gwiazdy chowającej się za horyzontem (Ja+Real+zachód słońca=..???..) coraz mniej mogłem polegać na wzroku.
Ostatni odcinek trasy, wiem gdzie jestem, wiem gdzie ta droga prowadzi, do czyjej jaskini. Może tylko mi się wydaje? W końcu tutejsze tereny są bardzo monowidokowe.
Nawet stawiałem jako tako opór, ale obwiązany pysk nie mógł gryźć, przednie związane kopać nie mogły, wolne tyły były moim jedynym ratunkiem, ale i ochroną przed upadkiem z powodu utraty równowagi.
Kary wlazł do jaskini z przytupem, jak do siebie. Dało mi to nadzieję, że może to jest faktycznie jego jaskinia. Przeliczyłem się.
Ja, taki brudas, przychodzę i bezczeszczę ostoję Pana, mimo tego ten wita mnie z uśmiechem. Syn marnotrawny powrócił, mimo grzechów witany jest serdecznie. Widząc taką reakcję fryza, jego uśmiech szeroki, nie mogłem tego nie odwzajemnić. Co prawda sznury przeszkadzały, nie chciałem też rozjuszyć moją śmiałością mojego przewodnika, dlatego mój uśmiech był skromniejszy, nieśmiały. Taki uśmiech jaki posyłasz swojej sympatii gdy pierwszy raz usłyszysz od niej komplement, lecz równocześnie boisz się, iż to wszystko to sen.
Stałem tam cichutko, czekając na swoją kolej. Patrzyłem niewinnie pod nogi, od czasu do czasu niepewnie unosząc wzrok aby choć przez ułamek poczuć ciepło bijące od mojego Pana. Czułem, jak puls za każdym razem niesamowicie mi przyspieszał, z trudem powstrzymywałem się od nierównomiernych, płytkich oddechów. Liczyłem 1...2...3 wdech 1...2...3 wydech. Nie chciałem w towarzystwie okazywać swojego podniecenia, nie było by to stosowne.
Dostrzegłem, że w sali jest również dama. Skuta, leżąca na ziemi. Zaciągnąłem się, ukradkiem przyjrzałem fryzowi. Czułem pot, widziałem zmęczenie karego. Nagła pogarda i nienawiść uderzyły mnie z ogromną siłą. Jak ta szkapa śmie. Nie ma prawa. Rozmowy ogierów docierały do mnie, jak przez ścianę. Chciała wykorzystać mojego Pana. Pożałuje tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Maj 13, 2018 11:45 pm

Już szykowałam kolejną ripostę, taką, która zwaliłaby grubasa z nóg. Miałam ją na końcu języka, gdy drzwi się otworzyły. Trzy pokoje, ale przeciąg w każdym. Chłodne powietrze wpadło do środka a wraz z nim dwa ogiery. Oba czarne, jak noc.
To wygląda bardzo źle. Trzech czarnych i jedna mulatka. Pospiesz się i mnie uratuj.
Obserwowałam ich bacznie. Nawet chwilę milczałam, ciekawa byłam o czym gadają. Całe to wszystko wydało mi się dziwaczne. Najbardziej przerażał mnie ten obwiązany linami. Patrzył na mnie jakbym mu co najmniej rodzinę zabiła, a widzę go przecież pierwszy raz. Mam pecha do koni ciemnych.
Zdębiałam słysząc ich gadanie o wymianie.
-Nikt mnie na nic nie będzie wymieniał!-warknęłam włączając się do rozmowy.Korzystając z chwili wolnego podniosłam się szybko z ziemi uważając sobie na tych podejrzanych typów. Ustawiłam się do nich przodem i położyłam po sobie uszy, jestem gotowa dać kopa każdemu, kto podejdzie.
Nie jestem jakąś rzeczą, którą można sprzedać, znaczy ten, no zależy za jaką cenę, ponieważ każdego można kupić, ale ja jestem towarem dla elity, a nie dla jakiegoś pierwszego, lepszego koniucha, co nie wiadomo do jakich celów mnie użyje. W sumie cel wiadomy jest. Skrzywiłam się na tę myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Maj 14, 2018 6:15 pm

Zauważył jak obojga szczerzą się do siebie jak mysz do sera - chętnie usiadłby sobie w kącie i pooglądałby tą interesującą szarpaninę. Lecz miał coś ciekawszego do roboty, myśląc o tym - zjechał wzrokiem na gniadą klacz, chcąc uchwycić jej kontakt wzrokowy. Poczuł niezwykłą chęć więzienia tej klaczy u siebie w lochach, na pewno z karym się jakoś dogada...   Jego wzrok spojrzał na Espilca, który dość gwałtownie i głośno kazał mu chwycić ponownie za liny. Zrobił to w dość ślimaczym tempie,  a wyglądało to tak, jakby sprawa zupełnie go nie interesowała.
-Sarkazm.-odpowiedział krótko, starając się wymuszonym uśmiechem uspokoić ''oburzonego'' kolegę stadnego. Ta nienawiść między nimi, aż latała w powietrzu.
Podszedł do karego bliżej, tym samym pociągając Juet'a za liny.
- Oh, Generalnie Juet wpadł TYLKO do Ciebie.- podkreślił.- Ale drobnej ''zapłaty'' za schwytanie nie odmówię. -  jego słowa brzmiały tak, jakby to czy dostanie klacz w swoje kopyta- czy też nie, nie były dla niego ważne. A w rzeczywistości było zupełnie inaczej.
Bez słowa podszedł dość blisko fryza, schylając się, aby podać mu linę - cóż, Real nie należał do niskich. Poczuł nagle woń Krwawej Zemsty od gniadej, przeszła go nagła ciekawość i ekscytacja. Przesunął się  dyskretnie bliżej klaczy, szepcząc jej na ucho:
- Krwawa Zemsta, czyż nie?-odpowiedział na jej protest.- Powinniśmy sobie pomagać, uwolnię Cię.- nie czekając na jej odpowiedź odszedł.

Wziął kaganiec do pyska, złapał zębami za kark Juet'a, wkładając na jego pysk przedmiot. Bez słowa chwycił kajdany, zakładając je sprawnie i zwinnie na nogi ogiera.



// przepraszam trochę na szybko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Maj 14, 2018 6:41 pm

Dopiero po chwili do mnie doszło, w jakim stanie jest Juet. Cały ubłocony! Znowu będę go musiał myć? Jakoś wątpiłem, by to wszystko samo odpadło! Czemu się wyturlał w jakimś bajorze? Kąpiele błotne? Nie podejrzewałem, by coś takiego dobrze wpływało na sierść. Sądziłem raczej, że może być wprost przeciwnie. Ale mimo „panierki” umięśnienie było świetnie widoczne. Aż miałem ochotę go ugryźć w ten jego potężny zadek. Albo… albo nie. A przynajmniej nie, dopóki nie miał kajdan na zadnich nogach. To mógłby być… bardzo, bardzo, bardzo zły pomysł. Otrzymać go, skuć… a wtedy będę mógł się zabawić – planowałem. Ciekawe, czy domyślał się, co go czeka? Po uśmiechu domyślałem się, że nie… jeszcze nie. Tylko… tylko najpierw pozbyć się tej wrednej kobyły. Zerknąłem na nią wrogo, gdy wstała, odwracając się przodem w naszą stronę i jeszcze na dodatek ośmieliła się odezwać. I to niepytana!
- Będziesz! Idealnie się nadajesz na handel! I zamknij się! Stul pysk! Nikt Cię nie prosił o zdanie! – zarżałem, starając się ją uciszyć. I odetchnąłem z ulgą, gdy Real ponownie chwycił za liny. Chociaż tyle – Juet mnie nie zaatakuje ani nie zwieje. Spiorunowałem kolegę stadnego, gdy nazwał swoje słowa Sarkazmem. Znowu coś sugerował? Jeśli tak… to chyba prościej i bezpieczniej było udać, że się tego nie zauważa. Odruchowo cofnąłem się, gdy Real zrobił krok w moją stronę. Nie dlatego, że się go bałem… ale dlatego, że przyciągnął bliżej Jueta, którego… no odrobinę się obawiałem. Ociupinkę.
- Naprawdę? Dzię… dziękuję – stwierdziłem. Głos mi lekko drgnął, chyba bardziej ze strachu niż ze wzruszenia, ale miałem nadzieję, że nie zostanie to zauważone – Tak, oczywiście możesz ją sobie wziąć. To prezent. Za pomoc. Za fatygę – szybko stwierdziłem, by zmienić temat. No i… naprawdę jej nie chciałem. Była złośliwa, pyskata i wredna. No i miałem ochotę na swojego Jueta. Dlatego czym prędzej wziąłem linę, gdy została mi podana. Kątem oka widziałem, że Real szepcze Kion jakieś świństewka na ucho… ale prawdę mówiąc mało mnie to obchodziło. Najważniejsze, że Real pomógł mi, starając się (i zakładając?) kaganiec na pysk i kajdany na (przednie i zadnie?) nogi mojego karego pączusia.
- Tylko uważaj na tę furiatkę. Nie zdejmuj jej kajdan z zadnich nóg, nie odczepiaj prawej przedniej od posadzki i nie ściągaj kagańca. I nie słuchaj jej – cokolwiek powie to na pewno kłamie! – doradziłem Realowi – Jeszcze raz dzięki za pomoc, za przyprowadzenie mojej zguby – dodałem w stronę kolegi stadnego i szarpnąłem Jueta za linę, żałując że to nie jest obroża z kolczatką, która jednak ułatwiała kontrolę nad tą tonową bestią – Idziemy! – zarżałem do niego krótko i pociągnąłem ponownie za sznur, próbując go wyprowadzić.

z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juet
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Maj 15, 2018 1:32 am

Patrzyłem wściekły na klacz, a kiedy kary do niej podszedł poczułem chyba nadzieję, szansę na to iż wielkokoń zajmie się klaczą porządnie, tak aby już nigdy nie odważyła się startować do czyichś ogierów. Nie mówię, że Espilce jest mój, ja nie jestem jego godzien, a skoro ja nie jestem to jakaś zwykła, losowa klacz tym bardziej. Pewnie gniada uwiodła go jakimiś sztuczkami, omamiła jego umysł i kazała spełniać mu jej najzbereźniejsze fantazje oraz zachcianki. Nie na mojej warcie.
Z zamyślenia wyrwały mnie zęby karego wbijające mi się w kłąb. Oczywistym jest, że się szarpnąłem dość mocno, do tego zachwiana równowaga spowodowała jeszcze mocniejsze odchyły od pionowej pozycji. Duży miał jednak mocny chwyt, utrzymał mnie i założył kaganiec.
Usiłowałem się odsunąć od niego gdy zaczął zapinać mi kajdany, ale byłem już nieco zmęczony po walce, długim, niewygodnym marszu. Poza tym byłem trzymany. Eh takie jest już życie.
Podziękowania Pana skierowane do olbrzyma ogrzały nieco moje kilkukilogramowe serce. Cieszy się, że mnie widzi. Co do przyszłości wiem co będzie, lecz dzięki skorupce odżywczego mułu miałem zapewniony względny, chwilowy spokój. Posłusznie wyszedłem ze nowym przewodnikiem. Pewnie idziemy do lochów, ciemno tam, ale luźniej niż tutaj.

Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Maj 15, 2018 1:54 am

//Lol zapomniałam, że my w celi jesteśmy a nie jaskini, ślepłamo

Ja tu się buntuję, a oni mnie tak ignorują. Wszyscy wiedzą, że niedocenianie przeciwnika może mieć niesamowicie potworne skutki. Właściciel jaskini z TRZEMA pokojami wie o tym bardzo dobrze, w końcu to jest powód dla którego chce się mnie pozbyć. Cykor i słabeusz. Wtedy też mnie olśniło. Jak wiele ja i związany kary mamy ze sobą wspólnego. Oboje kimś gardzimy. To, że on mną, a ja jego kumplem to błahostka.
Zdziwiła mnie obietnica Pana Sarkastycznego. Nieco zgłupiałam. To, że jestem "zapisana" w jakimś stadzie nie znaczy, że do niego należę. To są tylko kwestie papierkowe, nic nie znaczą jeśli nie dołączy się do nich czynów, a ja nie czyniłam nic co by mnie kategoryzowało jako członka Krwawej Zemsty. Prowadziłam samotne rozmyślania, ponieważ składający mi propozycję ogier odsunął się zbyt szybko abym zdołała mu odpowiedzieć, a krzyczeć za nim nie będę. Mam swoją godność.
Gdy oni byli zajęci ozdabianiem mojego antyfana srebrną biżuterią ja również postanowiłam się zabawić. Zaparłam się zadnimi i mocno szarpnęłam przednią nogę przykutą do posadzki. Raz, drugi. Wywołałam tylko ból w stawach i nic poza tym.
-Ja nie kłamię!-żachnęłam się-Nigdy.-zapewniłam twardo mocnym głosem nie wyrażającym skruchy.Hardym spojrzeniem obserwowałam, jak 2/3 ogierów wychodzi z celi.
Mina mi nieco zrzedła gdy zrozumiałam co to znaczy. Zostałam teraz tylko ja i 1/3 ogierów. Super.
Ta cała gadka o uwolnieniu to kłamstwo, żaden ogier nie przepuści takiej okazji. Możliwe, że kary zwyczajnie zażąda opłaty w zamian za uwolnienie mnie. Tak, czy inaczej na jedno wychodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Maj 15, 2018 6:09 pm

Chciał, jak bardzo chciał odpowiedzieć koledze ze stada, że klacz ma prawo do głosu. Chciał pokazać klaczy, że jest po jej stronie, chciał aby mu zaufała, a ten swoim egoizmem zniszczy psychicznie kolejnego konia. Znowu. Sprawiało mi to bardziej radość, niż skuwanie ofiar, wolał jak latały wolno po celi. Nie był typowym porywaczem, fakt. Chciał podejść do fryza chociażby na minutkę, aby zadać mu parę pytań odnośnie urokliwej gniadej klaczy. Wiadome jest to, że padłby temat jej stada, więzienie swoich może być karane... Z jednej strony nie posiadali władcy, stado było skazane na brak przywódcy. A w każdym stadzie przywódca jest potrzebny. Ponownie zamyślił się i nim zdążył poprosić na bok karego, ten wychodził już z celi doradzając mu co z robić z klaczą.
- Wiem co mam robić, o to się nie martw...-odpowiedział grubszym głosem odpowiadając co prawda Espicowi, jednakże jego ślepia były wlepione w klacz. - I nie będzie na pewno skuta...- wymamrotał ciszej do siebie, gdy drzwi celi zamknęły się. Jeżeli miała być skuta, to tylko i wyłącznie przez niego, gdy sobie tego zażyczy.
Zrobił parę kroków w jej stronę, chcąc wyłapać jej kontakt wzrokowy.
- Wiem, że nie jesteś co do mnie przekonana.-zaczął.- I wiem, że nawet nie masz ochoty ze mną prowadzić żadnej rozmowy... Jednak proponuję się przedstawić. Nie mam co do Ciebie złych zamiarów.jeszcze...

Podszedł do klaczy, wolnym krokiem - nie śpieszyło mu się zanadto. Widział, że klacz miała kaganiec, przejechał chrapami po jej szyi - jednak trwało to dobre kilka sekund. Schylił się do zadnich nóg, aby ściągnąć jej ciężkie, krępując ruch - kajdany. Odczepił jej prawą nogę od posadzki, a następnie ponownie wrócił do jej pyska, aby zdjąć jej kaganiec. Następnie odsunął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Sro Maj 16, 2018 12:04 am

Słuchałam krótkiego monologu karego z nietęgą miną, w końcu nie oszukujmy się każdy ogier ma coś za uszami.
Sposoby dwójki ogierów zdecydowanie się od siebie różnią. Ten mówi, zgrywa przyjaznego a tamten nie bawi się już w takie ceregiele i od razu przechodzi do rzeczy.
Byłam pewna, że przejście do sedna i w tym przypadku nastąpi natychmiastowo kiedy okażę choć cień braku szacunku czy posłuszeństwa.
Chwilowo zdaje się być niegroźny.
Spięłam się cała gdy ten do mnie podszedł, gdy mnie dotknął. Mimo zdenerwowania nie mogłam nie poczuć, jak jedwabiście miękkie są chrapy mojego nowego oprawcy, zdziwił mnie również sposób w jaki kary to robił. Ociągając się, oddychając spokojnie, nie tak, jak jego poprzednik, który rwanymi wdechami podniecenia sapał mi nad uchem. Mimo tych różnic odsunęłam się krok od niego, patrząc z ukosa.
Tutaj miałam kolejny dylemat: kopnąć, czy nie kopnąć.
Wstrzymałam się jednak. Może to co mówił o utworzeniu i trzymaniu jednego frontu nie było zasłoną dymną dla prawdziwych zamiarów. Tak czy inaczej nic mi już czekanie nie zaszkodzi. Zabezpieczyłam się jednak na wszelki wypadek ogonem, który ściśle przylgnął do ciała zasłaniając wszystko czego chciał wcześniej fryz.
Gdy zostałam całkowicie uwolniona błyskawicznie, wierzgając odskoczyłam od ogiera na przeciwległy kraniec sali. Stanęłam przodem do niego w pozie przepełnionej dumą i butnością.
Zmrużyłam oczy, uszy wtuliły się grzecznie w potylicę, ciężar ciała równomiernie rozłożony na prawe i lewe kończyny, jednak tyły obciążone były nieco bardziej niż przody abym w razie potrzeby mogła płynnie wykonać sprężysty wyskok w stronę napastnika.
Może i kultura wymaga by strona męska czekała aż rozmowę zacznie dama, ale tutaj nie zamierzałam się odzywać. Nie czułam niezręcznej atmosfery, ale nie do końca wiedziałam jak mam się zachowywać. Niby mogłabym dać karemu szansę na znajomość, lecz doświadczenie nauczyło mnie aby takiej szansy nikomu nie dawać. Ot widać, co społeczeństwo zdominowane przez ogierów robi z umysłami klaczy. Życie, ewolucja i takie tam. Posyłałam wielkiemu nieprzychylne acz niepewne spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Sro Maj 16, 2018 8:41 pm


//bylo bardzo długie, ale mi sie usunęło XD więc musialam pisac od nowa

Czuł jak jej ciało się spina, czuł jak spogląda na niego z ukosa. Wiedział doskonale, że naruszył jej przestrzeń osobistą. Jednakże ona jedynie odsunęła się, lecz Stone doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że rozmyślała nad innym posunięciem.
Odpiął ostatnie kajdany, niebezpiecznie blisko niego mignęła para kopyt klaczy po chwili nim się obejrzał, ona znajdowała się na końcu celi. Jej uszy wtuliły się w potylice, a wzrok zabijał. Nie ruszył się, był wrośnięty kopytami w ziemię. Jego wzrok wyrażał pustkę, kompletne zero.
Był cierpliwy, ponadto i początkowo nawet łaskawy. Choć każdy, kto spotkał Stone'ya i wylądował w lochach - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż nie trwa to długo. Oczekiwał od klaczy odpowiedzi, ignorowanie go jest czymś gorszym od buntu. Powstrzymał się od niesfornego komentarza czy groźby. Jedynie odchrząknął nieco głośniej, dając gniadej do zrozumienia, że czeka na jej odpowiedź. Nie dostał jej, wziął głębszy oddech.
- zadałem Ci pytanie, La Dame.-przerwał ciszę grubym głosem, zadziwiająco spokojnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Sro Maj 16, 2018 9:41 pm

/Znam ten ból T^T

Stałam tak sobie buntowniczo trochę i rozmyślałam. Czasu na myślenie niestety nie miałam wiele.
Ton głosu karego był teraz inny spokojny, ale nuta napięcia i irytacji lekko się przez ten spokój przebijała.
Patrząc na to, iż wielki mnie uwolnił częściowo, nie gryzł i nie łapał należy mu się nagroda.
Jeszcze sekunda zwłoki, przymrużenie oczu, niepewne drgnięcie łba.
-To nie było pytanie tylko propozycja.-odburknęłam wiedząc, iż narażam się na wybuch złości ciemnego.
O ile z Espilcem, Esciplem, jak mu tam, nieważne. Z grubym sobie poradziłam mimo, że ciężki z niego bydlak, ale ataku obecnego przeciwnika raczej nie uda mi się odeprzeć. "Nieznajomy" też ma swoja masę, ale to nie tłuszcz tylko mięśnie. Jest wytrzymalszy oraz silniejszy niż poprzednik. Wtedy musiałam uważać na słowa i czyny, więc teraz muszę uważać jeszcze bardziej.
Ugryzłam się z język, ale jeśli logicznie myśleć to ja mam rację. Nic mi nie grozi. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Maj 17, 2018 4:58 pm

Zacisnął mocniej chrapy, starając się nie wypowiedzieć niestosownego komentarza na temat jej odpowiedzi, czy też nie zareagować zbyt ostro. Nie teraz, nie w tej chwili. Jego mięśnie automatycznie się napięły, a głos nabrał grubszej tonacji. Oczekiwał prostej odpowiedzi, najwyraźniej żądał  zbyt wiele.
- W takim razie odbierz w tej chwili to jako rozkaz.-odpowiedział stanowczo.
Ruszył z miejsca, stawiał powolne kroki,  a jego wzrok schłodniał. Nie musiał jej to mówić, ona powinna wiedzieć, że nie wolno jej w tej chwili uciec od niego. Jego postawa ciała świadczyła o tym, że nie zrobi jej krzywdy, chciał  poznać swoją nową więźniarkę. Będąc blisko niej, schylił się przejeżdżając chrapami po jej smukłej szyi. Nie spieszył się, robił to wolno i dokładnie. Chciał poznać każdy milimetr ciała klaczy, jednakże ograniczył się tylko do szyi, grzbietu i zadu. Odsunął się, a jego wzrok złagodniał.
- Wytłumaczysz mi jak znalazłaś się u Espilca?-zapytał łapiąc za koniuszek swojego warkocza, kiwając nim na boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotna Cela   

Powrót do góry Go down
 
Samotna Cela
Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: