KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Samotna Cela

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lis 09, 2017 10:12 pm

Udało mi się obwiązać Luizjanie pysk… chociaż chyba trochę za słabo, bo czułem po drodze, że ta mnie podszczypuje po grzbiecie. Czyli całkiem lin się nie pozbyła, bo gdyby tak było… to bym to na pewno poczuł. Właśnie, co miałem z nią zrobić? Nie zamierzałem się z nią męczyć – dużo lepiej nadawała się na prezent taka silna, zwinna i szybka klacz. Prezent dla Kaza, któremu chciałem się odwdzięczyć. Ale gdzie go znajdę? Uznałem, że poszukiwania zacznę od tego jego celi, w której go wtedy spotkałem. Skierowałem się w tamtą stronę… i rzeczywiście on tam był.

Wszedłem do pomieszczenia niezbyt szybkim krokiem. Lekko dyszałem, byłem spocony i było widać, że mocno zmęczony. Ale zadowolony – na moim grzbiecie znajdowała się Luizjana, która miała obwiązane przednie nogi, zadnie nogi i oczywiście pysk. Mało delikatnie zrzuciłem ją z grzbietu tuż na ziemię tak, by leżała na posadzce między mną a Kazem, a sam wróciłem do drzwi by je zamknąć – dało mi to chwilkę czasu na uspokojenie oddechu.
- Teraz… ja mam dla Ciebie prezent – oznajmiłem mu na wstępie – Klacz Morgan, kara. Silna, szybka, zwinna. Zerknij na jej ciało, na jej szyję i zad jaka piękna. – zachwalałem ją, wodząc pyskiem po jej ciele – Piękna… ale cholernie niebezpieczna. Lepiej nie zdejmować jej lin… bo potrafi mocno kopać i gryźć – ostrzegłem ją, wciskając kaganiec na jej chrapy, ciasno zapinając paski od niego, zanim ta się pozbędzie lin z pyska. A gdy już nałożyłem kaganiec, to jakoś wyszarpnąłem liny, by ta mogła coś powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lis 16, 2017 5:30 pm

Kaz bez zdziwienia spojrzał na Kładącego na ziemie Karą klacz Espilce'a, którego ON znał.
Wodził wzrokiem po jej ciele. Rzeczywiście była silna, zwinna i szybka, ale jego wzrok nie zmienił się, a na twarzy nie zagościł nawet uśmiech. Skinął tylko głową.
-Miałeś już z nią do czynienia?- Uśmiechnął się przy tym pytaniu i nie... Nie było retoryczne. Kaz pytał się, bo chciał wiedzieć o niej jak najwięcaj, a jeżeli Espilce miał jakieś wskazówki dla niego to mógłby skorzystać.
Spojrzał kiedy Fryz zakładał Morgance Kaganiec. -Jeżeli już miałeś z nią do czynienia. Powiedz mi... atakuje przy każdej okazji, czy tylko przy prowokacji?- Sięgnął po "radę" bo jeżeli Kary odpowie mu, będzie miał więcej wiedzy o swojej ofierze.
Pokuśtykał do klaczy i z lekkim wahaniem dotknął jej w szyje przejeżdżając od niej do uda.
Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Nie lubił dotykać innych. Czuł inne ciało, a one.. powodowało tylko dreszcze i nieprzyjemne uczucie w brzuchu.
Oderwał z ulgą chrapy chodź nie było tego widać po mimice twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Lis 19, 2017 3:10 pm

Została nie lekko zrzucona na posadzkę pod nogi kolejnego ogiera. Jeżeli dobrze słyszała znów była prezentem. Spojrzała na Anglika z ognikiem w oczach.
Obaj zachowywali się jakby jej tu nie było i nic by nie słyszała. Poirytowana skuliła uszy na widok kagańca. Wyrywała głowę przy każdej próbie włożenia go i chyba nie miała zamiaru odpuścić.
Poluzowane nieco już liny na pysku zsunęły jej się do pyska, a ta je przegryzła. Szybko sięgnęła do nóg by tam także móc się uwolnić, a kiedy już była całkowicie wolna wstała na równe nogi i użarła Espilca w słabiznę. Później spojrzała na Kaza ostrzegawczym wzrokiem i wyrzuciła nogi do tyłu próbując wycelować w niego. Nie ważne czy jej się udało, czy nie uciekła gdzieś w bezpieczniejsze miejsce niż te w którym znajdowała się wcześniej. W końcu chciała się stąd wydostać, a nie paradować wśród ogierów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Lis 19, 2017 8:06 pm

Widziałem, jak Kaz zerka na klacz. Chyba mu się pooglądała – przynajmniej z wyglądu. Bo jeszcze nie wiedział, jaka z niej diablica.
- Tak, tak, kilka razy – przytaknąłem – Przy każdej okazji. Niesamowicie groźna i niebezpieczna. A sprowokować ją czy spowodować, że wybuchnie, może prawie wszystko. Spojrzenie, dotknięcie… a już próba krycia na pewno – ostrzegłem go – Bez dokładnego skucia i spętania jej, nawet nie ma co podchodzić – uprzedziłem go.

Nie udało mi się nałożyć kagańca? Nawet jak była skupiona na przegryzaniu lin? Wtedy musiała wystawiać daleko łeb, więc nie powinienem mieć problemów z założeniem jej kagańca. A już na pewno, gdy próbowała przegryźć liny na zadnich nogach. W każdym razie, nawet jeśli uwolniła przednie nogi, to w końcu wepchnąłem jej kaganiec i rzuciłem się na nią, przygniatając ją swoim ciężarem, ponownie próbując jej związać mocnym łańcuchem przednie nogi.
- Podaj jakieś łańcuchy i liny. Trzeba ją mocniej obwiązać. Jak baleron. Jak cielaka na rodeo. Bo się znowu dzikuska uwolni – krzyknąłem do niego. Mieliśmy przewagę liczebną, więc jeśli ja ją próbowałem trzymać to on powinien być w stanie bez problemu ją związać. No i zaraz kara wredota będzie grzeczna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Lis 19, 2017 8:59 pm

Wysłuchał Fryza.
-Mam nadzieje, że dam sobie z nią radę, a przynajmniej tak sądzę.- Odpowiedział z kamienną twarzą. Klacz zaczęła się wyrywać na widok kagańca. Kaz zignorował to, bo chciał zobaczyć co będzie dalej. Uśmiechnął się leciutko, ale kiedy usłyszał ten charakterystyczny dźwięk szybko odwrócił łeb w ich stronę.

Klacz nie dość, że zaczęła się wiercić to jeszcze uwolniła przednie nogi (?). Rzeczywiście była bardzo... Sporą zdobyczą. Kaz szybkim ruchem złapał ją za grzywę, Espilce ją przygniótł. Kaza przeszły dreszcze. Puścił Morgankę piorunując ją wzrokiem.
Skoczył po jakieś łańcuchy i liny przy tym także obrożę na wszelki wypadek.
Obwiązał jej z osobna przednie i zadnie nogi łańcuchami po czym zapiął jej obrożę do szyi i przypiął ją do jakiegoś kółka wystającego z ściany. Kaz omiótł Luizjanę wzrokiem. Liczył, że ta kobyła uspokoi się później. Może nie obawiał się jej, bo... Był sprytniejszy, ale przecież nie silniejszy. Oddalił się znów od tej Demonicy, ale twarz dalej pozostawił w tym samym wyrazie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Lis 19, 2017 9:30 pm

Espilce i Kaz szybko zareagowali, bo została pociągnięta za grzywę, a do tego Fryz przygniótł ją i jakoś nie była tym specjalnie zadowolona. Została ponownie obwiązana i przykuta obrożą do ściany.
- Zamknij się, ty bezczelny Fryzie!- Odezwała się po raz pierwszy prawdopodobnie przy nieznajomym.
Spiorunowała ich oboje wzrokiem i rozejrzała się dookoła. Mogła się spodziewać, że tak zareagują. Szkoda tylko, że nie udało jej się zwiać.
Obejrzała dokładnie Anglika. Nie podobał jej się. Zresztą żadne tortury, krycia i inne dyrdymały w lochach jej się nie podobały, a on tym bardziej. Ustała na razie z próbami ucieczki i wsłuchała się dokładniej w ich rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Lis 19, 2017 9:47 pm

Kaz uważał, że da sobie z nią radę. Podniosłem delikatnie brwi. Cóż, ja też kiedyś myślałem, że dam sobie z nią radę, a później wiele razy okazywało się, że się trochę przeliczyłem. Zresztą nawet teraz kara diablica zaczęła się rzucać, wyrywać, uwalniając przednie nogi. Nie wpadłem w panikę – mieliśmy sporą przewagę liczebną. Nas było dwóch a ona jedna. Kaz ją przytrzymał za grzywę, ja ją przygniotłem Po chwili wspólnymi siłami obwiązaliśmy jej osobno przednie i zadnie nogi łańcuchami a na szyję założyliśmy obrożę przykuta łańcuchem do ściany. A wtedy w końcu mogłem z niej powoli zejść.

Uśmiechnąłem się, słysząc krzyk Luizjany.
- No, już się tak nie wkurzaj. W końcu zrozumiesz, że jedyne na co zasługujesz to życie w celi – oznajmiłem jej i ponownie skupiłem wzrok na Kazu.
- Tak więc to prezent dla Ciebie. Jak widzisz piękna, silna, zwinna i cholernie niebezpieczna. Zwłaszcza jak ma ruję – tłumaczyłem mu, wodząc chrapami po boku i zadzie klaczy. Tak na pożegnanie.
- Jak Ci się znudzi zawsze możesz ją oddać. Chętnie ją przyjmę – dodałem, szczypiąc Luiz w zad.
- Jeśli chcesz to mogę zostać. Mogę Ci ją przytrzymać, jakby się rzucała. A jak nie… to się będę zbierał. Jak wolisz? – spytałem, czekając na jego decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Lis 27, 2017 8:38 pm

Patrzył się na karą z coraz większym politowaniem. Miał zamiar szybko ją wytresować, a raczej ułożyć na tyle, by móc chociażby dostarczyć sobie rozrywki w innej formie niż bieganie za Dzikuską.
Prześlizgnął się powoli wzrokiem do Espilca.
- Nie, nie będę potrzebował pomocy. Oznajmił, a gdyby jednak chciał pomoc to wezwałby zjawę.
Jeżeli Fryz zdecydował się wyjść Kaz spojrzał na Luizjanę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Sob Gru 30, 2017 12:59 pm

Śledziła ich rozmowę. Nie lubiła przegrywać, taką miała naturę, ale... Miała więcej siły niż oni w dwójkę razem wzięci. Poradziłaby sobie z nimi tak szybko, jak to możliwe. Uśmiechnęła się kiedy Kaz powiedział, że chcę zostać z nią sam na sam. Chyba nie wiedział na co było ją stać. Nienawidziła dotyku tego okropnego Fryza. Musiała jednak przeżyć. Nie mogła na razie pokazywać swojej siły. Niech myśli, że sobie z nią poradzi, a potem to już pójdzie jak po maśle.

// wiem, krótkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Sob Gru 30, 2017 1:23 pm

/Nie ma mnie, ale odpisze z komórki, by Was nie blokować. Przepraszam za brak polskicg znaków.

Zdziwily mnie slowa ogiera, ze nie bedzie potrzebowal pomocy. Popatrzylem sie na niego uwaznie i pokrecilem przeczaco pyskiem. To nie był dobry pomysł. To był bardzo, bardzo zły pomysł. Ale... Ale skoro chciał? Jego wybór.
- Ale... Ale jesteś pewien? Nie mów, że nie ostrzegalem - uprzedziłem go - Jakbyś potrzebował pomocy, to koniecznie daj znać. A jeśli Ci się znudzi... To zawsze możesz mi ją oddać. - oznajmilem mu, po czym powoli skierowałem się do wyjścia. Oczywiście mijając Luiz uszczypnalem ja w zad. Tak na do widzenia. - Jeszcze się spotkamy - szepnąłem w jej stronę i wyszedłem.

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Lut 05, 2018 7:00 pm

/Brak odpisu przez miesiąc, zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Zawahałem się widząc, z jaką wrogością mój więzień – bo skoro miał liny na szyi to chyba więzień – na mnie patrzy. Może chwytanie go nie było dobrym pomysłem? Ale… ale nie planowałem tego. Jakoś sam mi się nawinął. Szarpnąłem za sznury ale ten się zaparł.
- Jaka… jaka klacz? – zapytałem zaskoczony. O kogo mu chodziło? O klacz porwaną dzień wcześniej? O Kher? Ale… ale skąd on wiedział? Nie miałem pojęcia. Nie czekając na odpowiedź zaczął przeć w stronę zamku… a ja szedłem dalej, ciągnięty przez niego, prawie jak byłbym jakimś myśliwym, ciągniętym przez rwące się na smyczy psy, śledzące trop… i tak szedłem, szedłem, bo czemu miałem reagować, skoro kierunek był dobry? Jednak gdy już byliśmy w zamku… nagle pociągnąłem za sznury, prosto do Samotnej Celi, wciągając do środka ogiera. Szarpnąłem go za sznury, podciągając pod jakiś słup znajdujący się na środku pomieszczenia, gdzie założyłem mu na szyję mocną obrożę, która była przykuta grubym łańcuchem do tego słupa.
- Skąd o niej wiesz? Skąd ją znasz? Jeśli chciałeś ją uratować… to chyba Ci nie wyszło! – parsknąłem rozbawiony, odskakując jak najdalej od ogiera, poza zasięg łańcucha, na którym był przykuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poldark
Generał
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Lut 05, 2018 7:29 pm

Zaskoczony Fryz wyglądał trochę jak zagubione dziecko. Poldark nie miał zamiaru mu odpowiadać, tylko dalej szedł. Doszedł do zamku, gdzie wymienił się rolami z Karym: teraz to on go prowadził. Ku nieszczęściu Achał-Tekina, jednak, ten zdecydował się zrobić mu głupi żart i wprowadzić go do pustej celi. Ogier założył mu ciężką obrożę. Poldark nie był przyzwyczajony do takich zachowań, ale dał się przyczepić do słupa. Był jednak na tyle chudy, że obroża była na niego dużo za duża i nierówno go uwierała.
Pytania Fryza trochę go zakoczyły, ale Poldark spokojnie odpowiedział: Mam węch w przeciewienstwie do ciebie. Jak zwykle nie ukazywał żadnych emocji. Nie chciałem uratować całkiem obcej mi klaczy. dodał. Widząc jak tchórz odskoczył, Poldark tylko podniósł brwi, patrząc z politowaniem. Jestem Poldark. przedstawił się. Był przyzwyczaiony do bycia kulturalnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Lut 05, 2018 7:39 pm

Wciągnąłem ogiera do osobnej celi… co pewnie średnio mu odpowiadało, ale po przykucie za obroże i łańcuch do słupa nie miał za wiele do powiedzenia.
- Węch? – zdziwiłem się. To znaczy wiedziałem, co to jest węch, ale argumentacja ogiera mnie trochę zaskoczyła – Nie chciałeś uratować? Czy nie całkiem obcej? Znacie się? – dopytywałem zaskoczony… chociaż z drugiej strony… co mnie to obchodziło – Jeśli chciałeś ją uratować… to co powiesz na to, by ją skrzywdzić? Pokryjesz ją! Pokryjesz ją a wtedy Cię wypuszczę. Jeśli tego nie zrobisz… to będę Cię torturował! – zagroziłem mu, próbując się silić na pewny siebie ton, chociaż uważny obserwator mógł wyczuć zawahanie w moim głosie.
- A ja jestem Espilce… i jestem Twoim właścicielem. A teraz grzecznie! – oznajmiłem mu, chwytając jakiś kaganiec i próbując do niego podejść. W pewnej chwili doskoczyłem do niego i jeśli mi się udało, to wepchnąłem mu kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poldark
Generał
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lut 08, 2018 4:54 pm

Poldark słuchał słów karego ogiera od niechcenia. Miał już dość tego spotkania, chciał tylko pomóc porwanej przez Fryza klaczy, ale ewidentnie ktoś chciał mu pokrzyżować plany. Trudno. Nie znamy się. odpowiedział krótko, przerywając ogierowi w zadawaniu pytań. Na jego kolejne gadu-gadu trochę się zdziwił: nie rozumiał dobrze jego toku rozumowania. Po co miał bym skrzywdzić klacz, która nic mi nie zrobiła? zapytał, ale szczerze nie oczekiwał odpowiedzi. Przewrócił znowu oczami i westchnął. W głosie fryza usłyszał niepewność. Był pewien że w tym przypadku porywacz bał się bardziej od porywanego.
Na rozkaz Espilca, Poldark początkowo popatrzył na niego zdziwiony, wręcz rozbawiony, a potem skapował się że przecież ogier bredził głupoty od około godziny, czy ile tam minęło, więc spojrzał na niego z politowaniem. Ile on miał lat? Prawdopodobnie był starszy od Poldarka, a jednak głupi jak dzieciak.

//dla Karsi i wtajemniczonych: that moment when Poldark is 500% done
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lut 08, 2018 5:23 pm

Odpowiedź ogiera mnie mocno zaskoczyła. Zmrużyłem oczy, uważnie mu się przyglądając. Nie znali się? Czyżby? To czemu niby ryzykował i tutaj przychodził? Wyraziłem swoją podejrzliwość prychnięciem… ale nic więcej nie mówiłem. Po co miałem mu zarzucać kłamstwa, skoro wiedziałem swoje! I on pewnie również wiedział! No i… no i mógłby się zdenerwować. A obawiałem się go i wolałem go nie wkurzać.
- Po co? Bo ja Ci tak każę! I jeśli jej nie skrzywdzisz… to sam ją skrzywdzę! I Ciebie skrzywdzę! Więc chyba lepiej dla Ciebie, byś to samemu zrobił! Jej nie uratujesz i jej nie pomożesz, ale przynajmniej sam unikniesz cierpienia! – wyjaśniłem mu. Mogłem mu grozić… trochę, bo byłem w bezpiecznej odległości. Chociaż mimo tej świadomości, to mógł głos nie brzmiał pewnie siebie. Z jeszcze większym wahaniem zacząłem podchodzić do Poldarka, próbując nałożyć mu kaganiec na pysk. Nie protestował? Czyli udało mi się po chwili? Jeśli tak, to po chwili podszedłem z okowami, czyli takimi kajdanami dla koni, próbując skuć mu nimi obie przednie nogi ze sobą, aby mógł chodzić ale kopanie czy galopowanie było mocno utrudnione, praktycznie niemożliwe. A w razie sukcesu próbowałem postąpić podobnie i z zadnimi nogami, skuwając je ze sobą kajdanami. Miałem go w końcu? Spacyfikowałem? Opanowałem go?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poldark
Generał
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lut 08, 2018 5:48 pm

Rób jak chcesz. stwiedził Poldark. Znowu usłyszał niepewność w głosie Espilca, co zaczynało go trochę irytować. Po co koń go porywał, skoro się go teraz bał? Kiedy kary przybliżył się niepewnie, Poldark patrzył na niego z wyższością. Straszenie ogiera nie było jego celem, ale dobrze było mieć przewagę nad własnym porywaczem. Nie ruszał się, do kiedy Espilce nie spróbował założyć na niego kagańca. Położył po sobie uszy, odsunął chrapy od kagańca i ugryzł go dosyć mocno w szyję, nie martwiąc się bólem czy krwią karego. Potem podniósł wysoko głowę, z uszami dalej przyczepionymi do głowy. Nie waż się. syknął zdecydowanym głosem, kiedy/jeśli spróbował mu założyć okowy. Nie podniosił jednak nóg ani nie przeszkadzał mu dodatkowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Czw Lut 08, 2018 6:15 pm

Zmrużyłem oczy. Naprawdę tak powiedział? Naprawdę mogłem robić, co chciałem? No tak, byłem porywaczem, więc oczywiście, że mogłem… ale przecież większość ofiar zwykle protestowała i to zwykle bardzo mocno, agresywnie. On był… jakiś dziwny. Coś z nim ewidentnie było nie tak! Zbliżyłem się niepewnie do ogiera, mocno zirytowany tym jego wzrokiem. Spróbowałem mu wepchnąć kaganiec na pysk i kwiknąłem z bólu, gdy zostałem mocne ogryziony w szyję. Odskoczyłem do tyłu… i gdy usłyszałem syk doszedłem do wniosku, że zakładanie mu kagańca… to może nie jest najlepszy pomysł. Zamiast tego wziąłem pęta i skułem mu najpierw przednie nogi, później zadnie. Nie protestował, nie bronił się? Dziwne. Nagle naparłem na niego od boku całym swoim ciałem licząc na to, że ogier w kajdanach nie może uniknąć ataku ani nawet nie jest w stanie łapać równowagi. Powinien więc szybko się wywalić, a jeśli tak się stało… to owszem, natychmiast spróbowałem go obciążyć swoim ciężarem, by nie próbował wstać, po czym starałem się mu wepchnąć kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski. Jeśli uciekał łbem, to kopytem próbowałem mu przygnieść szyję do posadzki, lekko go podduszając. Kolejny raz już mnie nie ugryzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Kwi 08, 2018 7:35 pm

/Brak odpisu od dwóch miesięcy - zakładam, że nikogo tutaj nie ma.
/Nie czytałem Twojego postu, bo z tamtego tematu Esp wyszedł, wiem nie wiem nic o żadnych zarzutach. Nic a nic!

Udało mi się nałożyć kaganiec i spętać przednie i zadnie nogi złośliwej Kion ale mimo tego ta cała drogę się rzucała, szarpała, wiła na moim grzbiecie. Było to… cholernie upierdliwe. Co chwilę musiałem się zatrzymywać, poprawiać ją sobie tylko po to, by po kolejnych kilkudziesięciu metrach musieć to robić ponownie. W efekcie tego, gdy doszedłem na miejsce, do Samotnej Celi, byłem wściekły, wkurzony, zmęczony a mój grzbiet był cały obolały. Zamknąłem drzwi za sobą na klucz i brutalnie zrzuciłem klacz z grzbietu na ziemię, trochę żałując, że nie jestem wyższy i że jej to nie sprawi więcej bólu.
- Tak Cię bawi wicie się, wielka kobro?! Lubisz pełzać, wstrętna żmijo? Czołganie się jest Twoim ulubionym stylem poruszania się, bezczelna dżdżownico? – zarżałem na nią ze złością – To rób tak dalej! – prychnąłem i uszczypnąłem ją w zad – No dalej, wij się jak wielki wąż! – rozkazałem jej, podgryzając ją raz za razem po grzbiecie i zadzie, usiłując ją zmusić, by właśnie tak pełzała. W kagańcu i z ciasno związanymi przednimi i zadnimi nogami nie mogła zrobić dużo więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Kwi 08, 2018 11:27 pm

//Pfff. Łapa zdrowa, polskie znaki dostrzegam.

Łeee!! On rzuca mną, jak jakąś niepotrzebną rzeczą. Zawyłam z bólu zadanego mi prosto w moje klaczowe ego bogini. Oczywiście to wszystko stało się w moich myślach, nie żebym narzekała otwarcie. Na głos to ja co najwyżej jęknęłam, kiedy nacisk, jaki podłoga wywarła na moje płuca wymógł na mnie wydanie owego dźwięku.
Niby zejście na ziemie ze spętanymi nogami nie jest trudne, jednak kiedy robisz to obracając się niekontrolowanie w locie. Ładnie wylądować to sztuka, a zbić sobie bok, łopatkę i przywalić czerepem o glebę to każdy umie. Ja najlepiej oczywiście. Jak już być w czymś zły to bądź najlepszy w byciu beznadziejnym. Tak, to będzie moje motto, które poprowadzi mnie przez życie. Ku chwale!!
Rzucałam się po podłodze w rytm "wyzwisk" rzucanych w moja stronę.
Taaakk!!! Wyglądam jak jamnik bez nóg!! Jestem kobrom albo drzdrzofnicom. Uznać to za komplement czy nie? Poczekam jeszcze chwilę zanim podziękuję.
Słysząc jego rozkaz oraz czując szczypnięcie w zad spięłam się. Obróciłam ciało (przeturlałam się z jednego boku na grzbiet) i wyrzuciłam związane zadnie w stronę fryza, który nie mógł być daleko, ponieważ cały czas mnie podgryzał.
-Spadaj.-burknęłam ponuro odwracając od niego łeb w akcie obrażenia.-Nie będę cię słuchać.-dodałam poważnie acz z nutą naburmuszenia. Dla akcentu strzeliłam ogonem i obruszona skuliłam uszy.
Jeśli kontynuował podgryzanie starałam się wykonać tą samą akrobację, co przed chwilą.
Nawet mnie niczym nie poczęstował. Podjucałam ogień focha wymyślając w myślach kolejne zarzuty pod adresem Espilca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Wto Kwi 10, 2018 12:37 am

/Zdrowa to może nie, bo po wybiciu barku to 3 tygodnie unieruchomienia i kolejny miesiąc rehabilitacji… ale powoli jest lepiej.

Byłem wyraźnie zawiedziony, że Kion była aż tak bezczelna, że ośmieliła się nie wyć z bólu. Jak tak można?! Fryzom takich rzeczy się nie robi! Spiorunowałem ją wzrokiem, chcąc jej przypomnieć, że o czymś zapomniała ale chyba mój argument do niej nie trafił. Popatrzyłem się więc jeszcze bardziej srogo. Może teraz jej się przypomniało, że ma wyć z bólu i skomleć i litość? Przynajmniej miała na tyle przyzwoitości, by rzucać się po ziemi, wić, pełzać, tak jak jej kazałem. Zaśmiałem się ostentacyjnie rozbawiony jej żałosnym zachowaniem… gdy nagle klacz obróciła się na grzbiet i wyrzuciła spętane zadnie nogi, trafiając mnie centralnie w szyję. Kwiknąłem z bólu odskakując od niej.
- Ej! Tak nie wolno! Jak się ma spętane nogi to nie wolno nimi kopać bo są… bo są… spętane? – hmm, a dlaczego nie? Chyba straciłem wątek. Ja bym na pewno tak nie potrafił zarzucić nogami. Ja miałem problemy, by się przewrócić na drugą stronę nawet bez spętanym nóg. Więc ona… no nie mogła tak robić! Nie wolno jej było! Bo niby czemu by mogła? To, że ma gorszą rasę przez to jest szybsza, zwinniejsza i silniejsza to nie powód, by się z tym tak obnosić! Ale… ale ja też miałem pewne przewagi, które wynikały z mojej rasy. Na przykład grzywa. Zarzuciłem nią teraz, by Kion mi jeszcze bardziej zazdrościła wyglądu. No i masa… masę też miałem słuszną i właśnie dlatego w pewnej chwili rzuciłem się na klacz, przygniatając ją swoją MASĄ do posadzki.
- No to teraz wielka dżdżownico wij się pode mną! Wstrętny wężu! Bezczelna kobro! Jadowita żmijo! Dajesz! Pełzaj! Czołgaj się! – prychnąłem ze złością, podgryzając ją po szyi. A następnie… tak, zrobiłem to! Chwyciłem w pysk jej ucho, zawzięcie je ssąc! Należało się jej! Tak jej je obślinię, że nigdy go nie dosuszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Kwi 15, 2018 1:01 am

//Sory. Zdycham. Ciesz się, daję ci czas na zdrowienie.

Jego argumenty=brak sensu, ładu i składu.
Jego masa=ja na ziemi pod nim.

Jego dziwne wariactwo mnie odpychało. Wystarczyło mu rzucić słowo, a on ochoczo się nim podniecał. Jak źrebak.
Ślina oblepiająca moje ucho była mokra, łał ależ odkrycie. Oklapnięta walnęłam się na ziemi. Oddychałam płytko, ale równomiernie, czasem tylko brałam głębsze wdechy.
Po chwili zniecierpliwienia zapytałam.
-Czy ja ci mam gołębiem instrukcję wysłać, jak zachęcić klacz do interakcji?-zirytowana byłam ciągłym ciepłem odczuwanym uchem. Strzeliłam ogonem i poruszyłam słuchałkami, jakobym chciała wyrwać je spomiędzy warg karego.
On się zaraz obruszy, że on wie jak zachęcać, i że on w sumie nie musi nikogo zachęcać, ponieważ wszyscy lecą na jego grzywę i trzy pokojową jaskinię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Kwi 15, 2018 11:13 am

//O tak, tak. Dałaś mi czas na wyzdrowienie i to był błąd! Teraz już mogę odpisywać sprawnie! Huehuehue. Przy czym czwartek-niedziela mnie nie będzie, aczkolwiek może uda mi się w te dni skrobnąć jakiś post.

Jak się nie ma masy argumentów, to zawsze można mieć argument masy. A czego jak czego, ale kilogramów mi nie brakowało. I wszystkimi nimi przygniotłem wredną dżdżownicę do ziemi. I zacząłem zawzięcie memlać jej ucho. Dżdżownice nie mają uszów? Ta jakoś miała! Bo to zła dżdżownica była!
- Zachęcić? Chyba wystarczy wydać polecenie! Zresztą jestem taki piękny, że wystarczy zarzucić moją bujną grzywą i każda klacz na mnie leci! Każda! Zresztą przyznaj się – tylko udajesz niedostępną, a tak naprawdę masz na mnie ogromną ochotę. Ogromną! Prawda? – domyśliłem się, gdy w końcu wyplułem jej ucho. Jak nim tak machała, to ciężko było je utrzymać.
- Czemu się nie wijesz? – spytałem z wyraźnie słyszalnym zarzutem. Tego się nie robi. Jak kazałem jej pełzać, to powinno pełzać! – No dobra, to chyba pora na konsumpcję – stwierdziłem – Konsumpcję naszego związku – konkubinatu. Nie jedzenia – uściśliłem. Bo mogłaby się nie domyśleć.

Powoli wstałem z Kion i udałem się do rogu pomieszczenia po parę przydatnych przedmiotów. Najpierw zapiąłem na przedniej prawej nodze klaczy okowy, które krótkim łańcuchem były przymocowane do pierścienia wystającego z posadzki a następnie założyłem jej na zadnie nogi pęta – czyli kajdany dla koni. Raczej nie mogła zbyt protestować, skoro nogi miała związane. Wtedy, jeśli wszystko mi się udało, przegryzłem sznury, odskoczyłem i liczyłem, jak szybko się podniesie. Jeśli jednak robiła to zbyt wolno, to uszczypnąłem ją w zad, by ją zachęcić to bardziej zdecydowanego wstawania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Nie Kwi 15, 2018 11:43 pm

/Dawaj maleńki, pokaż na co cię stać.

Przekręciłam oczyma słysząc jego marny tok rozumowania wypowiedziany na głos. Czy ja naprawdę muszę kolejny raz się pytać: Za co? Dlaczego trafił mi się tak ograniczony poglądowo rozmówca?
Nie będę pytać, niech to będzie po prostu w domyśle. Jak zmienię zdanie to powiem.
-Może nie zauważyłeś, ale nie będę robić tego co mi każesz. -odprychnęłam butnie.
Machając uchem by strzepnąć melę z niego.
Jego podejście do tak intymnych spraw jest prostoliniowe. No dobra! Co tak będziemy stać? Do roboty! Jak mus to mus. Brzmi to nawet zabawnie.
Wierzgnęłam kilka razy na pseudo groźbę, ale nic to nie dało. Co niby miało dać? Czy ty myślisz, że stwarzasz w tej chwili jakiekolwiek, choćby najmniejsze zagrożenie? Odpowiem: Nie nie jesteś niebezpieczne. Łezka się w oku kręci. Przynajmniej się staram udawać nieposkromioną.
Ugryziona w tyłem kwiknęłam i machnęłam ogonem by się obgonić.
-Chcesz ze mną konsumować związek, kiedy nawet nie mam siły się podnieść? Jak ja niby mam ciebie unieść? Pomyślałeś, choć przez chwilę o tym, jak bardzo zmęczona jestem? Żałujesz mi kilku marchewek?-wyliczałam urażona.-Masz jaskinię z TRZEMA pokojami a nie możesz dać konkubinie pożywnej strawy? Przystaw mi chociaz wiadro z wodą skąpcze.
Naprawdę byłam głodna i bardzo spragniona. Ostatni raz szamałam coś kiedy byłam u niego w celi. Później walka, ucieczka, bieg, szarpanina. Nie no walę to i jadę w bies-czady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 16, 2018 12:07 am

Kion przekręciła oczami? To była oznaka braku szacunku? Czy byłem tylko lekko do niej uprzedzony? Pewnie tak, bo to chyba oczywiste, że na mnie leciała i nie ośmieliłaby się… a nawet nie chciałaby mi podpaść, skoro jedyne o czym marzy, to wtulenie się w moją grzywę… no i pewnie jeszcze inna część mojego ciała ją interesuje, nie mówiąc już o Jaskini z Trzema Pomieszczeniami.
- Nie będziesz? Będziesz! – parsknąłem wściekle. Jak śmiała zaprzeczać moim słowom! Uśmiechnąłem się tylko, widząc jak próbuje się rzucać. Silna i zwinna robiła wrażenie… chociaż z powodu kajdan na zadnich nogach, przykutej przedniej i kagańca byłem pewien, że łatwo sobie z nią poradzę.
- Jak będziesz dużo jeść to będziesz gruba, brzydka i żaden ogier Cię nie zechce! By zasłużyć na kogoś tak szalenie przystojnego jak ja to musisz prezentować się idealnie – ofukałem ją. Bo budowę teraz miała naprawdę niezłą, więc nie chciałem by mi się roztyła. Klacze nie powinny być grube. Oczywiście to się nie tyczy ogierów, zwłaszcza Fryzów. Te mogą być tak „puszyste”, jakie tylko chcą. Bo to cecha rasy. Ciężko westchnąłem… i rzeczywiście wyszedłem na chwilę, przynosząc jej wiadro wody i wiadro wysokoenergetycznego owsa. W końcu spokojnie można jeść w kagańcu.
- I bez takich bezczelnych sugestii! – parsknąłem z irytacją. Jak mogła wspomnieć o konieczności unoszenia mnie? To już była bezczelność! – Wcale nie jestem ciężki! – dodałem. No ale na wszelki wypadek owsa sypnąłem sporo, by jednak miała więcej siły. Zapowiadała się… całkiem niezła zabawa. Sam również się oddaliłem od niej, by też coś podgryźć, co przyniosłem. A gdy tylko skończyłem, wróciłem do niej
Kończ szybko jeść i nastaw się! – poleciłem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kion
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Samotna Cela   Pon Kwi 16, 2018 12:35 am

Skuta kajdanami, leżałam na ziemi i wykłócałam się o swoje prawa i lewa. Hłe hłe.
-Patrząc na ciebie widzę, że ogiery nie wybrzydzają, bo nawet najbrzydsza klacz ma to czego potrzeba wam do dobrej zabawy.-dziobnęłam go nieprzyjaznym, karcącym tonem.
Moja uwaga dotycząca jego masy musiała być dla niego ciosem w samo serduszko, ale już tyle razy wspominałam o jego nadwadze, że ogier się chyba przyzwyczaja do tego. Mimo wszystko dalej brzmi, jak naburmuszona księżniczka. Delikatnie, skrycie uśmiechnęłam się na to porównanie.
Pierwsze co zrobiłam, kiedy kary się odsunął, to zanurzenie pyska w wodzie. Piłam łapczywie i głośno. Bieg przy wulkanie porządnie wysuszył mi przełyk, a z nienawilżonym gardłem ciężko będzie przełknąć owies. Po opróżnieniu wiadra prawie do końca (zostawiłam kilka łyków na później) zabrałam się za suchy pokarm. Jedzenie drobnych ziaren nie było komfortowe, ponieważ owe ziarna przylepiały się do mokrej sierści i kagańca, cały czas łaskocząc mnie w chrapy. Zjadłam nie aż tak dużo, może nieco ponad połowę podanej mi dawki, dopiłam wodę do końca. I poleżałam tak chwilę, relaksując się i trawiąc przepyszny posiłek.
Usłyszałam stukot kopyt, spojrzałam w stronę źródła dźwięku. Czarny szedł w moją stronę niby niespiesznie, ale jednak dało się wyczuć zniecierpliwienie. Z każdym krokiem moje oczy mrużyły się nieznacznie, przyjmując zadziorny i obrażony wyraz. Kiedy wydał mi rozkaz nie przestałam wbijać w niego wzroku.
-Nie.-krótkie i mocne, zaakcentowane chlaśnięciem ogonem w ziemię.
Rui jeszcze nie mam, więc po co on się tak wysila. Może się boi, że nie zdąży mnie zmusić do współpracy na czas i dlatego zaczyna tak szybko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotna Cela   

Powrót do góry Go down
 
Samotna Cela
Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: