KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wielka cela

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Maj 19, 2018 10:49 pm

Usłyszała kwiknięcie, pomimo tego, że w celi było ciemno - ona dobrze widziała oburzenie karego. Jej wzrok spoczął na masywnej sylwetce, która zerwała się na nogi, podążając w jej kierunku. Nie czuła strachu, wręcz przeciwnie - była zaciekawiona co tym razem przeciwnik wymyśli względem niej. Napawała się jego złością, pomrukując prowokująco w jego stronę. Doskoczył do niej gwałtownie nie przewała jego kolejnego ruchu, kompletnie się tego nie spodziewała. Ogier przyległ do jej ciała, przygniatając ją do posadzki. Nie była wściekła, zła, oburzona. Przez chwilę nie czuła nic, prócz ciężaru na swoim delikatnym ciele. Poczuła ból mięśni, gdy zaczęła notorycznie wiercić się pod jego cielskiem. Po dłuższej chwili zaprzestała, ciężko oddychając. Postanowiła przejść na plan B, z całej siły uderzając go łbem, między czasie wysunęła jedną nogę spod niego. Poczuła chrapy swojej szyi, nie wiedząc co robić, starała się lekko unieść uwolnioną nogę na małą wysokość, aby następnie ciężkimi kajdanami przygnieść jego pęcine. Cisnęła w niego piorunujące spojrzenie, chociaż generalnie ogier zapewne i tak tego nie zauważył ze względu na mrok panujący w celi. Mógł poczuć jedynie jej napinające się mięśnie i ciało, które próbuje bezskutecznie wydostać się spod jego ciężaru.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Maj 19, 2018 11:00 pm

Kwiknięciem oznajmiłem klaczy oburzenie, natychmiast kierując się w jej stronę. Dalej leżała, była bezczelna i nieposłuszna? No to po prostu położyłem się na niej, chcąc jej dobitnie dać do zrozumienia, że jest tylko moją poduszką, zabawkę, posłaniem, maskotką… rzeczą. I ma być posłuszna. Na efekt nie musiałem długo czekać. Armina natychmiast zaczęła się pode mną wiercić, na co się… tylko zaśmiałem. Przynajmniej na początku, bo uderzenie kajdanami o pęcinę było mniej przyjemne. Kwiknąłem z oburzenia i uszczypnąłem ją w szyję.
- Bez takich zachowań! Leżeć! Spokój! – zarżałem na nią czując, że się coraz mocniej wije pode mną niczym jakiś wąż czy ryba wyrzucona z wody. Ale… ale nie przejmowałem się tym póki co. Tylko… oczywiście, spróbowałem chwycić jej ucho w pysk, delikatnie jej memląc, liżąc i ssąc. Tak jak to uwielbiałem robić.
- A teraz pora na spanie! Uspokój się, leż grzecznie i daj mi się zdrzemnąć! Albo przeproś za swoje zachowanie a zejdę, dam Ci owies i pójdę spać na drugi koniec celi – zaproponowałem jej jakiś kompromis. Byłem ciekawy, czy się zgodzi. Z jednej strony byłoby to logiczne ale z drugiej strony Armina była znana z tego, że nigdy się nie poddawała i zawsze stawiała na swoim.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Maj 19, 2018 11:19 pm

Wtuliła uszy w potylicę na jego śmiech, klacz odebrała to jako wyśmiewanie się z jej osoby. Gdyby mogła wbić zęby w jego bok, bez wahania by to zrobiła - niestety w tej chwili nie ma takiej możliwości. Usłyszała jego kwiknięcie, następnie uszczypnięcie w szyję, od razu oddała mu uderzeniem łbem. Każdy jego ból dawał jej niezwykłą motywację do stawiania na swoim. Tym razem z wielką determinacją zaczęła notorycznie okładać jego nogę ciężkimi kajdanami, dopóki ten nie zszedł z jej ciała.
Poczuła jak ogier bierze jej ucho w pysk, skrzywiła się automatycznie na ten gest. Próbowała uciec łbem od niego - jeżeli jej się to udało, czekała na dalsze plany ogiera, jeżeli jednak nie- wycelowała głową w jego ganasz, starając się go zaćmić. Dołożyła do tego kolejne uderzenie kajdanami, a następnie zaczęła wysuwać się spod jego ciała.
- Nie.-odpowiedziała szorstko i krótko, ta odpowiedź powinna mu wystarczeć. Generalnie w ogóle nie powinien jej nic takiego proponować, ponieważ odpowiedź jest przecież jasna, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Maj 19, 2018 11:32 pm

Uszypnąłem ją w szyję… i kolejny raz kwiknąłem, jak oberwałem jej łbem. Co prawda nie było to jakoś bardzo bolesne, bo gdy leżałem na Arminie to ciężko było jej zabrać zamach. Ale przyjemne nie było. I raniło przede wszystkim moją dumę, że Arabka dalej się buntuje i mi sprzeciwia… a przecież powinna już dawno mi się podporządkować!
- Przestań! Natychmiast się uspokój! – zarżałem, gdy coraz mocniej i zawzięcie uderzała mnie kajdanami po nogach. To się robiło coraz mniej przyjemne! To nie na tym powinien polegać masaż! W końcu, gdy oberwałem kolejny raz jej łbem i dostałem kolejną serię kajdanami, to doszedłem do wniosku, że to chyba nie ma sensu, że niepotrzebnie się na niej kładłem. Powinienem jej związać nogi i zdjąć kajdany, to by uderzenia nie były takie bolesne. Ciężko westchnąłem i zszedłem z niej, cofając się o krok. Spodziewałem się, że tym razem nie popełni takiego błędu i szybko wstanie, mając świadomość, że leżący koń jest praktycznie bezbronny.
- Owies i spanie? – kolejny raz jej zaproponowałem, odchodząc od niej, aby uzupełnić jej wodę i owies, bo przecież nie będę zbierał tego, co rozsypała. A woda w końcu wyschnie. Dałem jej nawet większą porcję, aby ją przekupić.
- To może… małe zawieszenie broni. Noc na odpoczynek, regenerację sił… – próbowałem ją przekonać, ciężko dysząc ze zmęczenia. Zresztą Armina chyba też była wykończona. Najpierw musiała się siłować z Zozo, który mi ją dał, a teraz ze mną. Liczyłem, że się zgodzi… a jeśliby tak się stało, to skierowałem się do rogu pomieszczenia, kładąc się i próbując zasnąć. Jeśli jednak nie pomogło i dalej hałasowała i rozrabiała, to wyszedłem z celi, zamykając drzwi na klucz i próbując się położyć za zakrętem korytarza, gdzie powinno być ciszej.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Maj 21, 2018 6:43 pm

// ściągnął jej kajdany?

Chyba nie myślał, że się go posłucha? To on ją tu uwięził, ponakładał jej obroże, kajdany, kagańce- Bóg wie co jeszcze wymyśli. Ponadto oczekuje, że Armina ot tak podporządkuje mu się, niedorzeczne. Oczywiście, że będzie mu się sprzeciwiać, wykorzysta każdą odrobinę energii na pokazanie mu, że wcale nie jest takim bezbronnym konikiem, o którym marzy, aby Armina się stała. Nie odpowiedziała, acz prychnęła kpiąco- powinna to być dla niego wystarczająca odpowiedź.
Gdy ogier zsunął się z jej ciała, poczuła niemałą ulgę i satysfakcję. Wiedziała, że przeciwnik raczej w tej sytuacji nic nie zrobi, jedynym rozwiązaniem byłoby wyrzucić ją za drzwi. Nie odpowiadała na każde jego pytanie, rozkazy czy propozycję. Przewróciła ponownie wiadro z owsem, jednakże tak, aby tylko połowa się z niego wysypała. Co jak co, odczuwała głód, a w jej gardle już dawno przeradzało się w Saharę. Widząc jak wychodzi z celi, poczuła zawiedzenie - w końcu zabawa się skończyła, równie szybko jak się zaczęła. Sięgnęła pyskiem do wiadra z owsem, pomimo trudności w przeżuwaniu i w nabieraniu większej porcji - i tak starała się zjeść jak najwięcej. Do wiadra z wodą również zajrzała, być może za dużo nie wypiła, acz zawsze coś.
Jej powieki zaczęły opadać, sama zgodziła się z nim, że to czas na odpoczynek. Ułożyła się, mało wygodnie. Zasnęła, kto wie czy długo pośpi.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Maj 21, 2018 8:45 pm

/Nie, nie, oczywiście, że nie. Chce przeżyć. Tylko myślał, że powinien jej związać nogi i zdjąć kajdany, by go nie uderzała metalem. Ale tego nie zrobił. Zbyt się bał Smile

Oczywiście, że miałem nadzieję, że Armina się posłucha. Mały kompromis. Ona będzie spokojna przez noc a za to… będzie miała spokój i jeszcze dostanie jedzenie. Chyba uczciwa oferta? Przynajmniej ja tak sądziłem. Złożyłem więc jej taką propozycję… a widząc, że arabka jest znacznie bardziej uparta, niż się spodziewałem, po prostu postanowiłem wyjść z celi, aby zaczekać trochę dalej. Przed drzwiami. Naprawdę byłem wykończony i musiałem solidnie wypocząć bo w końcu kolejny dzień… miał być bardzo ciekawy. Przynajmniej wedle moich planów.

Spałem… dość długo. Byłem zmęczony, więc musiałem sporo sił odzyskać. Gdy w końcu wstałem, leniwie się przeciągnąłem i wszedłem do celi, zamykając oczywiście drzwi na klucz. Armina obudziła się? Byłem pewien, że czujna arabka zareagowała na sam dźwięk przekręcanego zamka, zanim jeszcze wszedłem do środka. Zerknąłem na jej kajdany, obroże i kaganiec. Wyglądały chyba na dobrze zapięte.
- I co kochanie? Wypoczęłaś? Jakieś… wspólne śniadanko? Na dobry początek dnia? Czy wolisz przejść… do czułości? – dopytywałem się jej. Jeśli nie protestowała, to zbliżyłem się z kolejnymi wiadrami z wodą i wysokoenergetycznym owsem, stawiając je przed nimi – Lepiej zjedz… będziesz dzisiaj potrzebować energii… do zabawy – oznajmiłem jej, trącając ją ostrożnie chrapami w szyję, szybko cofając łeb, by nie zarobić od niej kagańcem i odchodząc do rogu, by spokojnie mogła się pożywić. Już kiedyś dostała kolki, więc jeśli rzeczywiście zaczęła jeść, to cofnąłem się na jakąś godzinę, by mogła spokojnie wszystko zjeść i wypocząć. Sam w tym czasie również coś przekąsiłem, zerkając łakomie na Arminę, nie mogąc się doczekać, kiedy się w końcu za nią wezmę.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Maj 26, 2018 10:03 pm

Nie spała, drzemała. Nie była wstanie usnąć, była zbyt czujna, aby ot tak pogrążyć się w długim śnie. Nie pozwoliło jej na to sumienie, wiedziała, że jej życie jest dla niej zbyt ważne, aby z niego rezygnować. Jej powieki ponownie opadły, lecz nie na długo. Jej uszy namierzyły kogoś, kto właśnie przekręcał klucz w zamku. Poderwała głowę, wydymała chrapy, a uszy postawiła pionowo w kierunku odgłosu. Jej serce przyspieszyło, w gardle zaschło. Pomimo tego, że jej nadzieja była znikoma o tajemniczym wybawicielu, dalej coś tam iskrzyło w jej chłodnawym serduszku. Widząc jednakże tą czarną, bujną grzywę wypływającą zza drzwi, od razu wiedziała kto odwiedził ją w celi. Wtuliła uszy w potylice, wydała z siebie ciche warknięcie, a jej oczy przymgliły gwałtowne białka. To była właśnie nienawiść.
Jego osoba doprowadzała ją do szału, nie musiał NIC mówić, a ona stawała się już agresywna. Nie wspominając już o jego słowach, które kompletnie wyprowadziły ją z równowagi. Chciała wstać, ale pomimo kilku nieudanych próbach mogła tylko czekać, aż ogier zacznie jej się śmiać prosto w twarz. Czuła się jak agresywny rottweiler na łańcuchu przy budzie, mogący obronić się tylko na pewną odległość.
Zmierzyła go ostrym wzrokiem.
- Możemy przejść do sytuacji kiedy się w końcu uwolnię i powyrywam Ci te kłaki z głowy. - wysyczała groźnie w jego stronę, nie powstrzymując się ani na sekundę.
Wstała znajdując w sobie siłę, zadanie nie należało do prostych. Widziała wiadro z owsem i wodą, bez wahania pochwyciła wiadro z wodą i chlusnęła w jego stronę całą zawartością.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Maj 27, 2018 4:33 pm

Gdy tylko otworzyłem drzwi i zobaczyłem Arminę, uśmiechnąłem się szeroko. Tak, wyglądała dokładnie tak, jak arabka wyglądać powinna. Rozszerzone chrapy, wbity we mnie wzrok, oczy szeroko otwarte, uszy postawione na sztorc. Aż się chciało podejść i się przytulić. A później kwik, wbite w grzywę uszy, białka. Piękny widok. Piękny aczkolwiek trochę przerażający. Jednego mogłem być pewien: jej uczucia były szczere.
Zaśmiałem się lekko, obserwując jak próbuje wstać. Miała kajdany na przednich i zadnich nogach, więc łatwe to nie było… ale możliwe. Z pętami konie mogły chodzić, ale kłusowanie, galopowanie czy kopanie było mocno utrudnione. Pokręciłem przecząco łbem, słysząc jej słowa.
- Nie sądzę, byś się uwolniła. Aczkolwiek… z czasem może nabierzemy do siebie większego zaufania? Jak będziesz grzeczna, posłuszna, miła. Jak będziesz wzorowo wypełniała swoje obowiązki, takie jak sprzątanie, zadawalanie mnie i wychowywanie źrebaków, to może w ramach nagrody zdejmę Ci kajdany? Kto wie – oznajmiłem jej, dając jej wodę i owies. Uśmiechnąłem się widząc, jak do nich zmierza… i kwiknąłem z oburzenia, jak we mnie chlusnęła.
- Moja! Moja grzywa! Nawet nie wiesz, jak długo ją czesałem! – powiedziałem z urazą, zerkając jak moja piękna fryzura, piękne wyczesane włosy się rozmywają. To było… straszne! Bo grzywę nie jest łatwo pielęgnować. Nie można tego robić grzebieniem, bo by się włosy wyrywały. A ona… ona wszystko zniszczyła!
- Już ja Cię nauczę kultury! I dobrego zachowania! – zapowiedziałem jej, zachodząc ją od zadu i próbując na nią naskoczyć. Tak długo na to czekałem… pora było w końcu skonsumować ten związek. Jeśli nic mi nie przeszkodziło, to objąłem ją przednimi nogami za boki i ugryzłem ją w kłąb.
- Tylko grzecznie! – parsknąłem.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Cze 14, 2018 10:39 pm

Miała mieszane uczucia. Z jednej strony zżerała ją od środka ciekawość na dalsze losy, a myśląc o tym nie czuła, ani grama strachu, przerażenia. Czasem jednak odczuwała stres, nie zawsze bywała gotowa na jego gwałtowne, nieprzewidziane zamachy w stosunku do niej. Dodatkowe emocje, które właśnie mieszały się z istną ciekawością - była nienawiść do ogiera, przerażająca wręcz chęć mordu. Zawsze miała o nim złe słowo, jeden niepotrzebny ssak mniej nic by nie zmienił, nawet nikt nie zauważyłby jego nagłego braku. Z wielką chęcią zmyłaby się z tej budy, ale z drugiej strony miała wielką ochotę pokazać mu, że siwa zjawa nie należy do uległych, potulnych, grzecznych koni. Pokazałaby mu jak silne są jej ugryzienia, a kopyta mocne i twarde. Poruszałaby się z taką szybkością i zwinnością, że kary przeciwnik nie zauważyłby nawet kiedy arabka do niego doskoczy.

Przez chwilę do jej uszu nie docierał żaden dźwiek, zatopiła się w swoich myślach, być może przyszłych planach... Widziała tylko poruszające się wargi ogiera, świadczące o tym, że prowadzi z nią w tej chwili konwersacje. A raczej z samym sobą. Prawdę mówiąc, Armina nie żałowała, iż wyłączyła się na tą drobną sekundę - jego słowa znaczyły dla niej, jak nic.
Jej uszy powędrowały do przodu, gdy z jego ust wydobył się krzyk odnośnie jego jakże cennej grzywy. Żałowała, że i tego mogłaby nie usłyszeć.
Przez chwilę panowała głucha cisza, siwa wlepiała swoje oczy w jego, gdy nagle - nieoczekiwanie z jej gardła wydobył się dość niski śmiech. Poniżyła go, a jego słowa chciała przepuścić jednym uchem, a drugim wypuścić. Niestety nie potrafił się powstrzymać od niesfornego komentarza na temat jego kultury osobistej, której tak na marginesie.. racjonalnie mmówiąc nie posiadał.
- Aby kogoś uczyć kultury, należy samemu się z nią zapoznać- odpowiedziała cierpko, otaczając go chłodnym, mściwym spojrzeniem.
Widząc jak zachodzi ją od tyłu, wtuliła uszy w potylice, pocierając kopytem o posadzkę. Wykonała szybki ruch, przysuwając zad do ściany, stojąc pionowo do niej. Gdyby próbował podejść do zbulwersowanej samicy, która jednakże ostro broniła swojej strefy osobistej - mógł poczuć jak piecze go skóra w owym miejscu, gdzie siwa uderzyła go siarczyście łbem. Nie było to bardzo bolesne, chociaż do przyjemnych też nie należało. Samo szybkie otarcie kagańcem o skórę, mogło dać odczucie palącej się skóry przez kilka sekund.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Cze 17, 2018 12:31 pm

/Krótsze, bo spoza domu

Moje uczucia nie były mieszane… chociaż trochę ciężkie do opisania. Im dłużej walczyłem z niepokorną, nieposkromioną dzikuską, tym bardziej mi się podobała, tym mocniej jej pożądałem, tym bardziej chciałem jej pokazać, kto tutaj rządzi. Myślała, że ją uwolnię? Że dam jej uciec? Nic z tego! Miała być moja! Tylko moja! Nawet jeśli mnie nie kochała… to uczucia przyjdą z czasem. No i zawsze jest ten słynny syndrom sztokholmski. Posłuszeństwo byłem w stanie na niej wymusić, a przynajmniej chciałem w to wierzyć.

Mówiłem, mówiłem, mówiłem. Ale chyba słowa nie docierały do klaczy. A przynajmniej nie okazywała po sobie, że coś do niej dochodzi. Nagle… nagle zaczęła się śmiać. Ale czemu? Nie… nie widziałem w tym żadnego sensu.
- Co?! Nie prawda! Koń, który uczy zabijania, wcale nie musiał być wcześniej zabity! – parsknąłem – A kultury to Cię nauczę! Skoro masz spędzić ze mną resztę życia, to masz być grzeczna i posłuszna, jak na klacz przystało! – zarżałem, próbując do niej podejść, ale odsunęła się wokół słupa znajdującego się na środku pomieszczenia, do którego była przymocowana za pomocą obroży i łańcucha. Kwiknąłem z oburzenia, jak przejechała mi po szyi kagańcem.
- No i po co to robisz? Wiesz przecież, że Ci to nic nie da? – spytałem, próbując zrozumieć jej motywy. Zbliżyłem się do niej, próbując ją jakoś chwycić zębami za grzbiet, by się nie odsuwała a wtedy ponowiłem próbę naskoczenia na nią, starając się objąć ją przednimi nogami za boki, obciążając swoim ciałem jej tył i puszczając zębami grzbiet by chwycić ją za kłąb.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Cze 17, 2018 1:37 pm

Jego głos nie był dla niej przyjemny, tym bardziej jak krzyczał. A robił to bardzo często. Pomimo tego ziewnęła -  starając pokazać mu jak ''wiele'' jego słowa dla niej znaczą. 
- A myślisz, że koń, który wcześniej nie znał żadnych podstaw ujeżdżenia, jest w stanie udzielać ''korepetycji'' innym?- odpowiedziała sucho.- to tak, jakbyś gotował jakieś danie, nie znając jego przepisu.
Była w stanie otwarcie przyznać, iż przeciwnik nie należał do koni szczególnie mądrych, czy inteligentnych. Dla niej to był sam orzeszek w głowie, o ile nie pustka. 

Dobrze widziała jak ogier nie zamierza ustąpić, pomimo, iż dała mu jasno do zrozumienia, że przekracza jej przestrzeń osobistą. Błysnęła białkiem, jak na przekór oddalając się zadem od karego.  Wbiła uszy w grzywę, czując jak po jej ciele spływa strumyk potu, zatrzymała się gwałtownie po 15 min, starając nabrać głębszego powietrza. Kajdany nie należały do stosunkowo lekkich,  a nerwowe krążenie wokół słupa dosadnie ją przemęczało, nie wspominając już o delikatnym zawrocie głowy. Poczuła jak ogier łapie ją za grzbiet, naskakuje, a następnie przenosi swoje zęby na jej kłąb. Podwinęła wargi, pokazując przeciwnikowi swoje zęby, pomimo kagańca, nadal było je dobrze widać. Zaczęła grzebać nogą,  a jej złość z każdą sekundą zaczęła rosnąć. Zaczęła nie tylko pocić się z licznego zmęczenia, lecz ze złości, której nie chciała  nawet ukryć. Ostrzegła go kwikiem, jednak widząc, że ogier nic sobie z tego nie robi, obniżyła łeb - wykonując delikatny wierzg, a jej nogi możliwe, że uniosły się na ledwie 10cm.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Cze 19, 2018 8:44 pm

Ziewała?! Ziewała?! Ja tu mówiłem o różnych rzeczach! Zapewniałem ją, co do naszej przyszłości! A ona ziewała, jakby ją to nic nie interesowało! To już była bezczelność! Bezczelność i niewdzięczność!
- Ale mógł znać podstawy ale nie praktykować! Ja wiem, że można skakać, szybko galopować czy ciągnąć wozy a nigdy tego nie umiałem! Ale przecież mogę kogoś w tym instruować. Nawet kiedyś zapiąłem sporego ogiera do wozu i… – zacząłem mówić i umilknąłem. Bo to wtedy… skończyło się bardzo źle – Zresztą nieważne! Masz się słuchać i tyle! – odpowiedziałem, dogłębnie zirytowany jej bezczelnością.

Zacząłem krążyć za nią dookoła słupa, w końcu ją doganiając – pewnie gównie dlatego, że chodzenie w kajdanach nie należało do łatwych. Chwyciłem ją zębami za grzbiet i naskoczyłem na nią, przenosząc chwyt zębami za kark. Zawahałem się, słysząc wściekły kwik. Widziałem jej zęby zza kagańca, białka oczu, o ile przekręciła trochę łeb, bym je mógł dojrzeć zza niej. Przerażenie, zwiększone jeszcze przed lekkie wierzgnięcie, szybko jednak minęło, gdy przypomniałem sobie, że Armina ma kajdany, kaganiec i obrożę.
- Tak, jednak to prawa, że wkurzone arabki wyglądają najładniej. Bardzo mi się podobasz. Pięknie pachniesz, jesteś zwinna, silna, zawzięta. Idealna na matkę moich źrebaków – oznajmiłem jej, wciąż jednak trzymając ją przednimi nogami za śliskie, spocone boki i zębami za kark. No i wszedłem w nią, o ile mi nie przeszkodziła, pewnym, głębokim ruchem.
- Przyznaj się. Marzysz o źrebaczkach, jak przystało na klacz. Moja ukochana arabka – stwierdziłem, zaczynając wykonywać delikatne ruchy biodrami.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pią Lip 13, 2018 3:08 pm

- Nie porównuj kultury, do skakania czy ciągnięcia wozu.- prychnęła, wywracając oczami. - W tym wypadku nawet nie znasz ich podstaw, więc nie próbuj mnie pouczać. 
Spojrzała na niego ostrzejszym wzrokiem, zaciskając szczękę. Jeżeli myślał, iż Armina przystosuje się do czegokolwiek, to się grubo mylił. Nie zaprzeczy jednak, że nie zmusi jej siłą, acz to się gryzie z posłuszeństwem. NIGDY nie zrobi niczego dobrowolnie, zawsze będzie musiał się z nią szarpać i działać przemocą. 
- Skąd taka pewność, że się Ciebie posłucham? - odpowiedziała powoli, przymrużając oczy. 
Udało mu się na nią naskoczyć, lecz nie wszystko wskazuje na to, że mu się uda.
- Nie rozumiem,  po co mi to mówisz. - syknęła, powoli obniżając nogi. - Nie obchodzą mnie Twoje słowa i nie przekonasz mnie do siebie. Miałbyś u mnie jeden plus, za wypuszczenie ''swojej'' ukochanej arabki.A przepraszam, sama tego dokonam w swoim czasie.
Po chwili klacz gwałtownie legła na ziemię, zdając sobie  sprawę z tego, że ciężko będzie jej wstać ponownie. Trzymała jednak głowę stosunkowo wysoko, nienaturalnie i przy tym boleśnie - unikała bólu, w końcu była trzymana krótko przy słupie.  Zależało jej tylko na tym, aby zrzucić natarczywego ogiera ze swojego grzbietu.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pią Lip 13, 2018 3:33 pm

Spiorunowałem Arminę wzrokiem. Czemu nie miałbym porównywać kultury do skakania czy ciągnięcia wozu? Prawdę mówiąc nie za dużo się znałem na czymkolwiek z tym. Ale nie były ważne – to co było w życiu ważne to grzywa i wygląd. Więc… więc prościej było chyba porzucić ten temat. Bo chyba, z jakichś powodów, Arabka się domyśliła, że moja wiedza z takich nikomu niepotrzebnych dziedzin nie jest największa.

Kolejne pytanie Arminy mnie… zaskoczyły.
- No bo.. bo Cię zmuszę! Jak się nie będziesz słuchać są kary! Mimo kar będziesz się buntować? W końcu się poddasz i będziesz posłuszna! – odpowiedziałem jej coś, co mi się wydawało oczywiste. Bo ile kar wytrzyma? Parę ugryzień? W końcu musie się poddać! Mogłem ją męczyć dni, tygodnie, miesiące! I zacząłem już teraz, naskakując na nią.
- Mówię to… bo to prawda. Naprawdę niesamowicie mi się podobasz! Piękna, zwinna, silna, szybka, umięśniona! Zbyt Cię cenię, by Cię wypuścić! – oznajmiłem jej zgodnie z prawdą. Chyba nie wierzyła, że ją uwolnię? Nie mogła być aż tak naiwna!

Kwiknąłem z oburzenia, gdy klacz zaczęła się pode mną kłaść. No nie, na to nie zamierzałem jej pozwolić. Ugryzłem ją mocno w szyję by jej przypomnieć, jak bardzo kładzenie się jest złym pomysłem. Następnie szarpnąłem za kłąb w górę, próbując ją zmusić do powrotu do poprzedniej pozycji. Mocniej ją objąłem przednimi nogami za boku, zadnimi zrobiłem krok do przodu, próbując jej uniemożliwić takie ugięcie nóg, próbując ją zablokować i zmusić do dalszego stania.
- Nie kładź się! Bo Cię tak obwiążę, że nie będziesz w stanie się ruszyć! Stój grzecznie, Moja Piękna Arabko, i nie rozrabiaj! – poleciłem jej.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Lip 15, 2018 6:31 pm

- Będę się buntować, a kar ciągle nie będziesz stosował. Kiedy przestaniesz, ponownie Ci się postawię. - syknęła, obdarzając go wzrokiem przepełnionym wyższością, dodając do tego tupnięcie kopytem, aby zabrzmiało  dość groźnie. Chociaż same jej słowa nie wiały delikatnością. 

- Daruj sobie. Gdyby rzeczywiście tak było, próbowałbyś od NORMALNEJ znajomości, nie trzymając mnie w lochu i nie zmuszając do miłości - której na marginesie, nigdy Ci nie okażę!- podniosła głos.  Poczuła ugryzienie w szyję, wyprostowała się niczym struna. Tym razem nie pozwoli mu wygrać, pomimo tego że zaryzykuje paroma siniakami. Klacz niespodziewanie się zachwiała, aby nagle znaleźć się na ziemi przy tym uderzając mocno głową o posadzkę. Czuła, że łańcuch ją poddusza dlatego nieznacznie podniosła łeb do góry. Oczywiście spojrzała krótko z satysfakcją na ogiera, nie tylko dla niego był to bolesny ruch z jej strony.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Lip 15, 2018 9:12 pm

Parsknąłem na nią ze złością. Zapowiada bunt? Właśnie że będę stosował kary! Aż się przestanie stawiać! Nie było sensu dalej się przekomarzać. Miałem nadzieję, że prychnięcie słusznie odbierze jako naganę i zaprowadź surowej pracy nad nią. A zamiast kłótni… po prostu postanowiłem jej pokazać! Pokazać, że zawszę dostaję, to co chcę!
- A niby czemu? Podobasz mi się, więc mogę zabrać Cię siłą! Tak tylko mam pewność, że ze mną zostaniesz! – oznajmiłem, gryząc ją, co okazało się być skuteczne, bo Armina w końcu się wyprostowała, zamiast złośliwie się pokładać… po czym… po czym znowu upadła. Głową raczej ciężko było jej uderzyć o posadzkę, skoro łańcuch ją podduszał, a przynajmniej ten w pewnym stopniu zamortyzował upadek. Kwiknąłem ze wściekłości oraz bólu i cofnąłem się lekko, by nie obciążać jej i pozwolić jej na powstanie.
- Mówiłem Ci, że leżąc jesteś bezbronna. Chcesz w takiej pozycji tkwić? Podgryzana po całym ciele? – próbowałem jej wytłumaczyć dlaczego to zły pomysł i by jej to dokładniej wyjaśnić, zacząłem wodzić chrapami po jej grzbiecie, podgryzając ją od czasu do czasu po całym ciele.
- Wstawaj! Natychmiast! Uwierz, że mogę tak robić długo! – zagroziłem jej, wodząc dalej chrapami, zwiększając siłę ugryzień, następujących co jakiś czas. A jeśli rzeczywiście wstała… to spróbowałem ponownie na nią naskoczyć.
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Sie 22, 2018 7:54 pm

Zacisnęła wargi, nie miała siły  sprzeczać się z nim. Był on cholernie uparty i stawiał na swoim, ponadto egoistyczny i zadufany w sobie ( już pomijając jego tok myślenia). Nie miała nawet siły spojrzeć mu w oczy, jego każdy ruch działał jej na nerwy. Gdyby była wolna, a przynajmniej miałaby taką szansę, żeby się uwolnić - poderżnęłaby mu gardło  nigdy więcej go nie spotykając. Najwyraźniej los chciał inaczej, dlaczego?  

Wiedziała, że ma rację. Miał absolutną rację, była bezbronna leżąc tak i czekając, aż ogier całkowicie oszpeci jej ciało. Jednakże byłaby i równie absolutnie głupia, jeżeli wstałaby. 
- Zdecydowanie wolę leżeć i czekać, aż całkowicie moje ciało będzie składać się z ukąszeń, niż niańczyć źrebaka. - prychnęła pogardliwie, tępym wzrokiem lustrując go od dołu do góry. Po czym dodała krótko; - jeszcze z Tobą. 
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Sie 22, 2018 10:24 pm

Ostrzegałem, tłumaczyłem, wyjaśniałem bezczelnej klaczy, że leżenie jest bardzo złym pomysłem. Przecież powinna wiedzieć, że w takiej pozycji jest się kompletnie bezbronnym? Nie rozumiała tego? Nie potrafiła pojąć tak prostej i oczywistej rzeczy? Na to wyglądało. Kolejny raz ciężko westchnąłem.
- Ale niańczyć źrebaka… wcześniej czy później i tak będziesz! W końcu… w końcu dostanę, to co chcę! Po co to przedłużać i odciągać? Dostaniesz kilka kopniaków, kilka ugryzień… w imię czego? By zostać zaźrebiona ten dzień później? Bo chyba masz świadomość, że Ci nie odpuszczę? Że Cię nie uwolnię? Zbyt mi się podobasz! Zbyt Cię pożądam i zbyt mocno chcę mieć z Tobą źrebaki! – wyjaśniałem jej, chociaż nie sądziłem, by cokolwiek do niej trafiało. Była zbyt uparta, by rozsądne argumenty miały na nią jakikolwiek wpływ. Ale może… może warto próbować odrobinę innych. Uważa, że będzie mnie niańczyć? Muszę… muszę jej zaimponować!
- Dobra, dość tego! Zmienisz zdanie, jak zobaczysz moją jaskinie! Z trzema pomieszczeniami! Od razu mnie zapragniesz! Każda klacz leci na… no przede wszystkim na bujną, długą grzywę, taka jak moja… ale na bogactwo również! – oznajmiłem jej. Miała kajdany na przednich i zadnich nogach, kaganiec i obrożę, od której łańcuch odczepiłem od słupa, chwytając go w pysk.
- Idziemy! Za mną! – poleciłem jej, szarpnięciem próbując ją wyprowadzić. Ruszyła za mną? Bez problemów dotarliśmy do mojej jaskini? Czy też nie udało mi się jej wyprowadzić? Lub też zbyt mocno się zapierała i po drodze musiałem zrobić jakąś przerwę na odpoczynek?

z/t?
Powrót do góry Go down
Armina
Początkujący
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Sie 23, 2018 2:43 pm

Zgromiła go wzrokiem, zaciskając zęby. W tej chwili powinna magicznym sposobem przerwać uwierający ją łańcuch i zwiać gdzie pieprz rośnie. Niegdyś udawało  jej się, faktycznie szczęście jej dopisywało. 
Rozchyliła wargi, aby dodać kilka kąśliwych uwag na temat jego wyglądu, w końcu obrażanie go i rozwścieczanie bawiło ją najbardziej. Jednak zamilkła słysząc jego następne słowa, zastrzygła uchem. Teoretycznie słysząc słowo bogactwo, stawała się niczym sroka... Jednak w tej chwili nawet nie poczuła ukłucia zachwytu, co najlepsze z wielką ochotą zaśmiałaby mu się w twarz.  Nie nazwałaby jaskini bogactwem. 
Udała zamyślenie.
- Na pewno nie zaimponujesz mi jaskinią. - odrzekła spokojnie. - Żebyś zdobył mój s z a c u n e k musiałbyś kandydować na władcę, a raczej nim zostać.  
Mimo to jednak powoli podniosła się, stając na nogi. Co prawda trzymał ją na łańcuchu, lecz starała się zachować jak największą odległość od Espilca. Czujnie i nieufnie zerkała w jego stronę, czy przypadkiem nie złapała haczyka, a jaskinia to był zwykły pretekst do tego, aby wstała. 
- Tylko bez żadnych rozkazów, krasnoludku. - żachnęła się. Pominęła fakt, że byli podobnego, a raczej tego samego wzrostu.

z/t
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Sie 25, 2018 4:51 pm

 ->ESPI będzie w niedzielę 
Pomimo tego, że młody ogier raz na jakiś czas próbował mu się wyrwać i tak bez większego wysiłku dotarł do wielkiej celi. W środku nie było nikogo, jednakże nikły zapach koni świadczył o tym, że niedawno ktoś tu przebywał. Szarpnął towarzysza, zmuszając go do wejścia do pomieszczenia, po czym z hukiem zatrzasnął drzwi na klucz.  Minął go obojętnie i podszedł do słupa, wiążąc o niego koniec liny. Ściągnął z niego sieć, która krępowała mu ruchy, a został tylko na grubej linie, związanej na szyi. Faktycznie jeżeli ogier będzie dzielnie walczył, bez problemu ją przerwie. Jednak Stoney'a to nie obchodziło, wyjść i tak nie wyjdzie. A zaatakuje go? Raczej nie, unika walki jak ognia. Przynajmniej wywnioskował tak z dzisiejszego dnia. Lina miała trzymać go tylko dlatego, aby młody ogier nie wałęsał mu się po celi i wchodził mu pod nogi. Nie będzie go ruszał, Espilce dostanie świeży i nietknięty prezent - raczej bardziej mu się to spodoba, niż jeżeli Real miałby pobawić się nożem i poharatać mu te młodą, źrebięcą skórę. Spojrzał na niego chłodno.
- Owsa? Siana? Czego sobie życzysz mój drogi? - zapytał sucho.
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Sie 25, 2018 7:24 pm

Już z daleka zobaczyłem majestatycznie wielką budowlę. Normalnie z chęcią bym ją pozwiedzał, ale wolałbym to robić z własnej woli.
Ciało w czasie drogi pracowało samo, nie kontrolowałem kroków ani nie zapierałem się bo tak chciałem. Zwyczajnie reagowałem niezadowoleniem na ciągłe ciągnięcie.
W końcu dotarliśmy na miejsce, cela była chyba na drugim piętrze, ale jestem pewien, że jest ich dużo więcej.
Podskoczyłem gdy Kary trzasnął drzwiami, posłusznie podszedłem kilka kroków by umożliwić mu uwiązanie mnie. Rozglądałem się po pokoju ze zdziwieniem.
-Wiadro wody by mi wystarczyło..-powiedziałem niepewnie zastanawiając się czy ten pyta się mnie bym się skupił na moim pragnieniu i głodzie czy faktycznie chce mnie czymś poczęstować.
Ta troska o więźnia, wprawiła mnie w osłupienie.
Jeśli ogier odszedł by spełnić moją prośbę ja w tym czasie wbiłem się zębami w grubą linę. Szorowałem nimi z całych sił. Powolutku czułem, jak część niewielkich niteczek pęka. Trzy już za mną jeszcze na oko jakieś 500 włókien. Chwilę mi to zajmie. Kiedy kary wrócił szybko przerwałem czynność i czekałem na opiernicz za złe zachowanie.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Sie 25, 2018 7:46 pm

Wyszedł z celi, zamykając ją dokładnie na klucz. Pamiętał, że w zamku znajduje się niewielka fontanna, z której skorzysta, aby nalać więźniowi wodę. Bez wątpliwie wiedział, że młody ogier próbuje przegryźć czy przerwać linę. Skierował wiadro pod chłodną wodę, napełniając je do polowy - po czym skierował się ponownie w stronę drugiego piętra. W ekspresowym tempie otworzył i zamknął szczelnie drzwi, widząc jak siwy jabłkowity odrywa zęby od liny.  Uśmiechnął się, rozbawiony jego poczynaniami jak i jego reakcją. Położył wiadro przed jego nosem, po czym spojrzał chłodnawo w jego oczy. Wydawał się niewzruszony postępowaniami ogiera, z niezwykłym spokojem przeniósł wzrok na ziemię - a jego uśmiech nie schodził mu z pyska. Wyglądało to co najmniej przerażająco. Pozwolił towarzyszowi na uspokojenie swoich nerwów, które zyskał na przyłapaniu przez Stoney'a. Po niecałych trzydziestu sekundach, ogier nieoczekiwanie skoczył do niego, chwytając zwinnie za linę oplatającą jego szyję. Poddusił go, a spokojny wyraz pyska zastąpił gniew i irytacja. Czekał na jego kaszlnięcia, mógł nawet omdleć na jego oczach. 
Z zaciśniętą szczęką, wysyczał wprost do niego. 
- Nie próbuj uciekać. Ciesz się, że stoisz tylko na linie, bezbronny ogierku. 
Puścił go gwałtownie, oddalając się powolnym krokiem. 
- Nie ja się Tobą zajmę.Dlatego jeszcze żyjesz. - wymamrotał obojętnie. - Espilce? Znasz? Kojarzysz?
Powrót do góry Go down
Ijodi
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Sie 25, 2018 10:05 pm

Miałem sporo czasu na gryzienie liny, szło mi to nieźle. Po dobrych kilku minutach zacząłem zastanawiać się czi ogier zwyczajne mnie nie opuścił na zawsze. To by było niesamowicie przykre. Nie dlatego, że byłbym samotny, tylko dlatego, że zwyczajnie jestem zamknięty w jakimś pokoju bez jedzenia i picia oraz nikt nie wie, że tutaj jestem.
Gdyby Kary o mnie zapomniał gniłbym tutaj miesiąc może dwa, jak nie więcej, a gniłbym na pewno gdyż zwyczajnie bym zdechł i się rozkładał na podłodze. Skrzywiłem się na tą wizję.
Zaaferowany memłaniem sznurka ocknąłem się z transu dopiero kiedy drzwi ponownie trzasnęły.
Otworzyłem szybko pysk, wypuszczając z niego linę, i równie szybko go zamknąłem. Położyłem po sobie uszy i machnąłem nerwowo ogonem.
Nie zwracałem uwagi na wiadro pełne wody, gdyż ciężko się było na nim skupić kiedy wzrok jakiegoś karusa przeszywa cię na wylot.
Cofnąłem się nieśmiało i schowałem się za słupem do którego byłem przywiązany.
Niby powinienem zachowywać się już jak dorosły ogier, bo zaraz w sumie osiągnę dojrzałość, ale na pewno nie da się przedłużyć okresu źrebięctwa?
Atmosfera była napięta. On milczał, ja drżałem nie wiedząc czy mam błagać o przebaczenie czy o szybką śmierć. Taki mały dylemat.
Odskoczyłem do tyłu gdy ten się na mnie rzucił. Gdyby nie lina możliwe, że nawet dało by mi się uciec.
Pociągnięty za nią do góry przez dużo wyższego i silniejszego ogiera musiałem zrobić kilka kroków w jego stronę. Ponieważ zaciśnięta mocno w okół szyi szorstka lina utrudniała oddychanie przysiadłem leciutko na zadzie by łatwiej mi było złapać równowagę i uniosłem przednie nogi. Kilka sekund udawało mi się nisko dębować i mogłem wziąć teoretycznie swobodny wdech. Szybko jednak opadałem nie móc znaleźć odpowiedniej pozycji. Trudno jest stać na dwóch nogach w bez oparcia dla przednich i do tego z wyciągniętą w górę szyją.
Kaszlnąłem cicho. Jakby nie patrzeć to kaszlnięcie polega na gwałtownym wyrzuceniu powietrza z płuc, tyle, że ja tego powietrza nie miałem.
Moja walka i próby dębowania były coraz słabsze a ja coraz bardziej spanikowany. Wyciągnąłem jedną przednią by się oprzeć o Czarnego, jednak powstrzymałem się przed tym czynem, gdyż mogłoby go to nieźle wkurzyć. Przymknąłem oczy wiedząc, że zaraz odpłynę.
Wtedy poczułem, że lecę w dół. Ostatkami świadomości wyprostowałem nogi i wylądowałem na nich chwiejnie. Oparłem się bokiem o słup zachłannie wciągając powietrze, kaszlnąłem kilka razu, miażdżenie gardła nie jest przyjemne.
Pokręciłem głową w odpowiedzi gdyż nie byłem chwilowo w stanie wydusić z siebie słowa i ponownie zadbałem o to by między mną a nim znalazł się mój ukochany słup.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Sie 26, 2018 5:35 pm

Bez większego celu wałęsałem się po terenach lochów, które jak wiadomo, były na drugim piętrze. Oczywiste. Mogłem się przejść po okolicach wulkanu licząc na to, że uda mi się kogoś spotkać i schwytać… ale prawdę mówiąc niezbyt mi się chciało. Ostatnio to miałem aż za wiele emocji i potrzebowałem odrobiny spokoju. Ale… ale szybko doszedłem do wniosku, że ten spokój to jednak jest przereklamowany. I bardzo nudny. Dlatego też, gdy usłyszałem dźwięki dobiegające z Wielkiej Celi, postanowiłem zerknąć, co tam się wyprawia. Zastukałem kopytem w drzwi i nacisnąłem klamkę. Niestety były zamknięte, więc otworzyłem je kluczem, który akurat przy sobie miałem i wślizgnąłem się do środka, dostrzegając Reala z jakimś siwkiem.
- Hej, nie przeszkadzam? – zagadałem. Oczywiście do Reala a nie drugiego ogiera… czy w zasadzie źrebaka.
Powrót do góry Go down
Real Stone
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Sie 26, 2018 6:11 pm

Spojrzał z dezaprobatą na ogiera. Pomyśleć jak pozbawiony uczuć musiał być, jeżeli z przerażającym zachwytem wpatrywał się w więźnia, który ledwo trzymał się na nogach. Był bliski omdlenia, pomimo tego miał siłę unieść delikatnie nogi nad ziemią, delikatnie. Jednak sprawca puścił go gwałtownie, widząc jak ledwo ustał na kopytach. Z satysfakcją wpatrywał się w młodą personę, która gwałtownie nabierała powietrza do płuc, opierając się o słup. Nie zdziwiło go nawet to, że posłużył się żelastwem do odgrodzenia go, od Stone'ya. Jakby miało mu to coś dać...  
Przysunął się bliżej, łapiąc za sznur - przydeptując go kopytem. Wysunął swoją długą, umięśnioną szyję - chcąc musnąć chrapami bok ogiera, bez celu. Właściwie był delikatnie mówiąc, znudzony. W końcu to ON złapał swoją ofiarę, mógł nawet pokroić go na ćwiartki.  
Faktycznie, usłyszał stłumione uderzenie o celę, jednak nie przejął się tym zanadto, był skoncentrowany na czymś innym. Ciekawszym. Znieruchomiał jednak gwałtownie, słysząc przekręcany klucz w zamku. Ciut podirytowany ogier, naprężył mięśnie - wbijając nienawistne spojrzenie w drzwi. Był gotów do ataku, jednak gdy w wejściu ukazał mu się znany mu dobrze ogier, jego wzrok złagodniał. Odsunął się od ogiera, przyjacielskim gestem zapraszając gościa do środka. 
- Espilce! Jakbyś mógł przeszkadzać? - wyszczerzył się. Było mu to bardzo na rękę, że nie musiał wyruszać w poszukiwania za ogierem. 
Odchrząknął jednak, poważniejąc. 
- W każdym razie młody osobniku - zwrócił się do luzytana, żałując wcześniej, że nie zapytał go o imię. - Poznaj Espilca.  Espilce... przywitaj swojego nowego więźnia.  Oczywiście jeżeli chcesz się nim pobawić, bo myślę, że nie wpadłeś tu jednak ze mną na pogawędkę. 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielka cela   

Powrót do góry Go down
 
Wielka cela
Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Uczta.
» Wielka Biblioteka
» Wielka Wojna wzywa [bitwa pod Passchendaele]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: