KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wielka cela

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Kwi 01, 2018 11:20 pm

Oj, chyba się Armina wkurzyła na moją uwagę. I słusznie. Chciałem tymi słowami jej uzmysłowić, jak bardzo jest słaba, żałosna i beznadziejna. Chociaż piękna – w wyglądzie, dumie czy dzielności nie można było jej niczego zarzucić. Chyba jednak trochę przesadziłem, bo wkurzona arabka jeszcze zajadlej zaczęła machać kopytem. Odsunąłem łeb, ale oberwałem po szyi. Przerzuciłem więc ciężar, przygniatając ją do ziemi i tylko zaśmiałem się czując, jak ta mocno się pode mną rzuca.
- Ale mi się silna sztuka trafiła – pochwaliłem ją rozbawionym tonem, wiążąc jej przednie nogi, chociaż jeśli ona w tym momencie się rzucała, to lina mogła nie być bardzo ciasno zawiązana. Ona nie za wiele mogła zrobić, by zaprotestować. Ale jak wstałem i nieostrożnie znalazłem się trochę za blisko tyłu, Armina tak gwałtownie zarzuciła zadnimi nogami, że trafiła mnie w klatkę piersiową – łbem na szczęście udało mi się odskoczyć. Skoczyłem więc po obrożę… i ze zdziwieniem dojrzałem, że klacz wstała.
- I zwinna. Konie zwykle wolą nie stawać ze związanymi nogami. Lekkie popchnięcie… i się przewrócisz – przypomniałem jej. Kopać zbytnio nie mogła, gdy stała ze związanymi nogami, więc zbliżyłem się do niej, by jej nałożyć obrożę na szyję. Szarpnąłem za łańcuch od niej, próbując arabkę skłonić by podeszła trochę bliżej słupa, a jeśli mi się udało, to doczepiłem łańcuch do niego. Miałem ją! Podszedłem do Arminy od boku, przejeżdżając chrapami po jej szyi, karku i grzbiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Kwi 02, 2018 10:42 am

Uderzyła głośno ogonem o podłoże, ukazując tym samym swoją irytacje wobec jego słów. Nienawidziła, gdy przeciwnik chwalił ją w dość kpiący sposób - przynajmniej biała tak to zrozumiała. Każdy jego rozbawiony ton, śmiech, czy uśmiech- odbierała jako wyśmiewanie się z jej osoby. Stuliła uszy, stojąc niczym kamienny słup. Przekrzywiła łeb z dość niezadowoloną miną lustrując swoje ciało. Otarcia, rany, na której znajdowała się zaschnięta krew. Jej sierść nie należała już do nieskazitelnych. Traciła też swoje umaszczenie - przypominała co najmniej odcień szarawy, z czystej bieli nie zostało, ani trochę śladu.
Zastrzygła uchem, niechętnie odpowiadając na jego słowa.
- Przestań mnie chwalić- odmruknęła, starając się przykuć większą uwagę ogiera na sobie. Bezszelestnie rozszerzała przednie nogi, starając się przerwać linę, która jednak nie była związana tak mocno jak tylne.- Dobrze wiem co o mnie myślisz. Żałosna, brzydka i słaba. Jest tego pewnie jeszcze więcej.
Jej słowa były zaczepliwe, wiedziała, że kary najprawdopodobniej zaprzeczy - o to chodziło. Sprawiała wyraz spokojnej klaczy, choć zmuszał ją do tego t y l k o jej plan. Po wielkiej celi przeszło echo rozrywanych lin, a następnie gwałtownego doskoczenia i mocnego kopniaka w łeb. Wiedziała co knuł, niech wie, że Armina tak prędko nie da sobie założyć obroży na szyję. Zamachnęła się mocniej, starając się, aby ten odsunął się od niej. Poza tym uderzenia były na tyle mocne, że możliwe jest to, iż zachwiało to na drobną sekundę jego równowagę. Uderzenia były coraz szybsze, mocniejsze i bardziej niebezpieczne - więc miała nadzieję, że ten jednak się odsunie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Kwi 03, 2018 11:00 am

/kontuzja, wiec krócej, bez polskich znakow

Wsciekla była moja klaczka. Widzialem, jak uderza ogonem o ziemie… i mnie to jeszcze bardziej bawilo i podniecalo. Tak, niech się wkurza! Gdy się denerwowalo, gdy zerkala na mnie z tym mordem w oczach, klapała zebami zza kagańca to wydwala się jeszcze piekniejsza. Owszem, może się troszkę wybrudzila… ale ja w krotce umyje, gdy tylko ja spetam i opatrze swoje rany – planowałem.
- Ale mowie szczerze! – zaprotestowałem – Jestes jedna z najpiękniejszych klaczy, z którymi miałem do czynienia. I slaba… slaba stanowczo nie jesteś. Jedna z silniejszych a na pewno najbardziej zdeterminowana – oznajmiłem jej szczerze, zblizajac się do niej powoli z obroza. I już, już miałem ja zapiac, gdy nagle klacz zerwala liny (na przednich nogach?) i zaatakowala mnie, boleśnie kopiac mnie w leb. Nie dalem rady uniknąć jej ataku, ale przynajmniej odsunalem trochę swoja glowe, zmniejszając jego sile. I szybko się cofnalem, gdy klacz kopala dalej. Szybko zmieniłem taktykę i zdecydowałem się zarzucić liny na jej szyje z bezpiecznej odleglosci. I jeśli trafiłem, to szarpnalem za nie, probujac ja poddusić, przyciagnac do slupa i krotko przywiazac. I natychmiast odskoczyć, nim ta mi znowu przylozy. Owszem, była piekna, ale jednocześnie szalenie niebezpieczna, silna i agresywna. Taka urocza bestyjka mi się trafila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Kwi 04, 2018 9:00 pm

Parsknęła cicho, na jego słowa.
- wszyscy tak mówicie.- odmruknęła. - mówisz to k a ż d e j. Tylko dlatego, aby ją jakimś trafnym sposobem uwieść, wykorzystać, zrobić źrebaka i uciec. A dodatkowo, gdy będzie się buntować, będziesz ją okaleczać.
Takie taktyki na nią nie działały, były bezskutecznie. A raczej wzbudzały w nią większą irytację. Armina nie należała do koni, które były oazą spokoju, które miały w sobie tyle masę cierpliwości i zrozumienia. Była dobra dla tych, których szanowała. Nie atakowała niewinnych, bezbronnych. Mozliwe, że nie traktowała wszystkich zupełnie równo, jednak zdarzały się i takie konie, które pomimo innych stad obdarzały ją niezwykłą sympatią. Może nie miała dużo znajomych - na pewno więcej miała wrogów. Jej wybuchowy, wręcz agresywny charakter nie każdemu pasował. Wróciła do rzeczywistości widząc jak ogier zmienia taktykę. Na chwile dumała w obłokach co było dość niebezpieczne - każdy mógł wykorzystać taką idealną okazje. Lecz biała równie szybko powróciła na ziemie, robiąc gwałtowny ruch łbem starąjc uniknąć lin. Jednak, gdy klacz osłabła. jedna z lin zawiesiła się na jej szyi. Wzięła głębszy oddech, zbierając w sobie siłę. Od razu zaprotestowała, początkowo trzymając się zapierania kopytami jednak po dłuższym czasie niespodziewanie ruszyła do karego na tyle blisko, aby móc ponownie uderzyć go kopytem w głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Kwi 04, 2018 9:29 pm

/Zerwała liny tylko z przednich nóg? Zadnie dalej obwiązane?

No cóż, tutaj mnie miała, ciężko było mi zaprzeczyć.
- Prawie każdej… ale Tobie mowie to naprawdę szczerze! – zadeklarowałem. Zgodnie z prawda.
- Zresztą już nie chce innych. Chce Ciebie! Na zawsze! Chce mieć z Toba źrebaki! I nie musze Cię uwodzić – nie masz innego wyjścia! Nie zamierzam Cię pytać o zdanie! – zarżałem na nią, chwytają liny. Klacz co prawda części ich uniknęła, ale na szczęście nie wszystkim. Miałem ja i szarpnięciem próbowałem ja zmusic ja do podejścia do słupa. Ta się zapierała przez chwile ale nagle skoczyła w moja stronę. Znaleźliśmy się co prawda pod slupem ale w tym momencie stanęła dęba, co najwyżej lekko mnie kopiąc, jako ze że związanymi zadnimi nogami nie mogła wystarczająco szybko doskoczyć. A ja szybko uciekłem za słup wiązać ja do niego możliwie ciasno. Szybko chwyciłem jakieś kajdany i doskoczyłem do przednich nóg arabki. Było krótko przywiązana do słupa, co jej ograniczało ruch i znacznie utrudniało debowanie. Szybkim ruchem spróbowałem wiec zapiać kajdany na jej przednich nogach, utrudniając jej w ten sposób dalsze kopanie czy wierzganie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Kwi 07, 2018 10:33 pm

//Zadnie obwiązane

Jej wzrok, z którego zazwyczaj można było wyczytać wszystko - stał się pusty. Stała sztywno, napinając każdy mięsień ciała. Jedynie z tonu głosu można było dużo stwierdzić. Armina była tak zmienna, że czasem ukazywała niekontrolowaną przez nią agresję, a czasem była zupełnie spokojna, jednak wciąż ukazując swoje niezadowolenie. W tej chwili tak było.
-Skąd mam mieć pewność?-zapytała kąśliwie, choć jego następne słowa nieco ją wzburzyły. A jej uszy w małym stopniu opadły na potylicę. - Nie musisz mnie pytać o zdanie. Nie byłoby różnicy. Na pytanie, czy rozkaz jest j e d n a odpowiedź - nie. Nie mamy o niczym mówić, Twoje rozkazy, tortury nie mają na mnie wpływu. Cokolwiek zrobisz.
Szarpnął za linę, za jedną linę - która nie była wystarczająca, aby zmusić arabkę siłą do podejścia do słupa. Dlatego też stała twardo, a na jego pociągnięcia odpowiadała mocnym szarpnięciem łbem. Wysoko podniosła lewe kopyto, uderzając nim o linę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Kwi 07, 2018 10:47 pm

Skąd miała mieć pewność? Dobre pytanie. Normalnie mógłbym jej zaproponować, by mi uwierzyła i zaufała. No ale ciężko chyba prosić o to klacz, którą się porwało.
- Naprawdę, naprawdę tak jest – próbowałem ja przekonać, chociaż wątpiłem, ze mi uwierzy.
- Jak to nie maja wpływu? Masz się słuchać! Czy to jasne?! Bo… bo Ci takie tortury zgotuje, ze będziesz grzeczna i posłuszna! – zagroziłem jej – A uwierz mi, nie chce ranić klaczy, która kocham. Ale jeśli nie będę miał innego wyjścia… to będę musiał – dodałem, szarpiąc za linę, co jednak… nie przekonało jej, a ja z kolei zacząłem się obawiać, ze sznur puści.
- Przestań! – zarżałem i rzuciłem się na nią z obroża, próbując do klaczy doskoczyć i założyć jej obroże na szyje. Jeśli jednak próbowała uciekać czy kopać, to naparłem na nią od boku, próbując ja powalić na ziemie, przygnieść i wtedy założyć jej obroże na szyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Kwi 18, 2018 11:47 am

Prychnęła z rozbawieniem.
- Kłamać każdy może-odpowiedziała sucho  na jego przekonania. Jego następne słowa  nie wywarły na niej większych uczuć.- Gdybyś naprawdę mnie kochał, nie trzymałbyś mnie tu na siłę.  Poza tym grozisz mi. Czego więc chcesz ode mnie?
Cała ta sytuacja działała jej, jakby to ująć- delikatnie na nerwy. Trzymał ją na siłę w celi,  nie wiedząc po co, dlaczego i jaki był jego cel? Skoro nie chciał jej ranić, to do czego zmierza?  Było to bardzo zastanawiające, choć przerwała gwałtownie rozmyślanie, gdy znalazła się na ziemi. Położyła uszy po sobie, przednim kopytem trafiając go solidnie w ganasz. Nie mogąc w żaden sposób zareagować zębami, była skazana na jedną, jedyną obronę - przednie kończyny. Dlatego, gdy ten ponawiał próbę, mógł poczuć na ciele mocne uderzenia kopyt- pozostawiające widoczne ślady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Kwi 18, 2018 6:32 pm

Spiorunowałem wredną arabkę wzrokiem. Bo co ona mi tutaj gada?!
- Można okłamywać… ale nie Fryzy! Fryzów się nie okłamuje! Bo Fryzy nie kłamią – zarżałem – Mam piękną, bujną grzywę i śliczne ślepia z długimi rzęsami! A czy nie mówi się „czy te ślepia mogą kłamać”? Więc jak jestem piękny to nie kłamię i nie wolno mnie okłamywać! – wyjaśniłem jej głośnym prychnięciem.
- No to pożądam Cię! Na tyle mocno, że nie zamierzam Cię wypuszczać! – parsknąłem, rzucając się na nią i powalając ją na ziemię. Próbowałem nałożyć jej obrożę, ale Armina zawzięcie kopała przednimi nogami. Kwiknąłem z bólu, gdy zostałem dotkliwie trafiony kopytem, po czym spróbowałem linę, którą klacz miała na szyi, zapleść czy jakoś zarzucić na jej przednie nogi albo przynajmniej na jedną z nich, próbując przywiązać jej przednią nogę do szyi. Było to możliwe, skoro koń jest w stanie się dotknąć chrapami w przednią kończynę, ale jeśli mi się udało, to propozycja na pewno nie była wygodna dla arabki: musiałaby mieć nogę w górę albo szyję mocno w dół. A jeśli mi się nie udało, to próbowałem się tak przemieścić, by chwycić jej przednie nogi, pomiędzy moje przednie, by je na chwilę przyblokować. I niezależnie, czy mi się coś udało, ponowiłem próbę nałożenia jej obroży na szyję, która była łańcuchem przymocowana do słupa. W końcu ją miałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Kwi 22, 2018 3:19 pm

Armina pomimo chęci zażartej kłótni z ogierem, powstrzymała się, wydobywając jedynie z siebie przygłuszony śmiech, który miał na celu pokazać mu, iż jego słowa są co najmniej ś m i e s z n e.
- Myślałam, że fryzy to jedynie rasa konia.-odpowiedziała z kpiną w głosie. - Jesteś tak bardzo zadufany w sobie, że to, aż obrzydliwe.
Dodałaby parę zdań o tym, że każdy w życiu kiedyś kłamał, lecz wyszłaby na przemądrzałego konia, więc posłużyła się jedynie przykładem.
- A pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?-uśmiechnęła się zadziornie, następne zdania wypowiadając dość piskliwym głosem.- Chciałem tylko z tobą pogadać! Nic złego nie chcę zrobić.
Po dłuższej chwili jej wzrok schłodniał, a grobowa mina, zastąpiła kpiącą.
- Nie musisz mnie wypuszczać.-odparła beznamiętnie.- Sama tego dokonam, bez żadnej Twojej pomocy. Raz uciekłam? Drugi raz nie będzie problemem.

Arabka stawiała opór, lecz w tej chwili dużo jej to nie dało. Nim się obejrzała jej przednie nogi były związane, a ogier był w trakcie nakładania obroży. Owszem, parę razy uderzała łbem - pomijając silny ból, lecz w tej sytuacji nie była w stanie więcej zrobić. Cisnęła jedynie wściekłym wzrokiem w ogiera, parę razy rzucając się, wijąc się - choć wiedziała, że nic jej to nie da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Kwi 24, 2018 7:35 pm

Ja na nią wydzieram się, opieprzam, każę się uspokoić a ona… zaczyna się śmiać? Zamiast mnie przeprosić, obiecać poprawę po prostu się chichrała? No to już była bezczelność! Bezczelna bezczelność!
- To nie „jedynie rasa konia”! To najlepsza bo najpiękniejsza rasa konia! Takiej bujnej i długiej grzywy nie ma nikt! – zarżałem na nią z oburzeniem. No bo była po prostu wredna, złośliwa i bezczelna! – Wcale nie jestem zadufany! Jestem po prostu świadomy własnej wartości! A to nie to samo! – ofukałem ją. I spiorunowałem wzrokiem, kładąc uszy po sobie, gdy Armina zaczęła mi przypominać rzeczy, których zdecydowanie wolałby nie pamiętać.
- Pomyśl lepiej o przyszłości, wspólnej jaskinie i gromadce źrebaczków, których się dorobimy! – próbowałem zmienić temat… i ją może trochę zirytować, tak w ramach rewanżu, za jej zachowanie. Bo jakoś nie spodziewałem się, by ten temat jej się mógł spodobać. A jak sama mówiła, trochę się już znaliśmy.
- Nie! Tym razem nie zwiejesz! Teraz będziesz moja! Cała moja! Już na zawsze! Już Cię przypilnuję! – zapowiedziałem jej, w końcu wiążąc jej przednie nogi i nakładając jej obroże. Kwiknąłem, gdy walnęła mnie łbem, bo przyjemne to nie było i mogło przyklepać mi grzywę. Ale najważniejszy był skutek. W końcu ją miałem… i mogłem z nią zrobić, co tylko chciałem, z czego oczywiście zamierzałem skorzystać.
- No, pięknie się rzucasz i wijesz. Silna, zwinna arabka. To to, co takie dostojne i piękne Fryzy jak ja lubią najbardziej – pochwaliłem ją, chociaż raczej nie spodziewałem się, by ten komplement jej się podobał.

Powoli wstałem z niej, podszedłem do półki by następnie wrócić z kajdanami, które zapiąłem na jej przednich, następnie zadnich nogach. Jeśli machała związanymi kończynami, to próbowałem je przycisnąć czy tam ograniczyć swoimi kopytami, by w końcu ją skuć. Upewniłem się, że wszystko jest dobrze zamknięte a następnie rozwiązałem jej nogi. W końcu jakoś musiała wstać. Krycie leżącej klaczy? Pewnie było możliwe, ale mało zabawne. I gdy tylko zdjąłem ostatni sznur, odsunąłem się od niej, licząc sekundy, jak szybko się poderwie. Jeśli jednak robiła to za wolno, to uszczypnąłem ją w zad, by ją zmotywować do większego wysiłku.
- Obroża, kaganiec i kajdany. No i ruja. To chyba wszystko? Wybacz, ze nie jestem zbyt… oryginalny… ale później możemy porobić inne rzeczy. Najpierw źrebaczki. Ale chyba tego się spodziewałaś? I w końcu się z tym pogodziłaś? – dopytywałem, zerkając na nią łakomym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Maj 14, 2018 7:49 pm

// obroża o, której pisałam ---> http://www.punkklimaty.pl/pl/p/Obroza-skorzana-KOLCE/1800 taką miałam na myśli.

Uśmiechnęła się słabo.
- jeszcze nie.-odpowiedziała. Chciała zniechęcić przeciwnika do potomstwa, siłą nie wygra- być może sprytem? - A pomyślałeś o tym, że źrebak o, którym tak wielce marzysz może odziedziczyć po tobie tak ,,długą i bujną grzywę''?
Nie odpowiedziała, ugryzła się w język przed kąśliwym komentarzem na temat jego odpowiedzi. Lecz następne jego słowa, jego marzenia - wzbudziły w niej falę niekontrolowanej złości. Jej ciało, aż zatrzęsło się z poirytowania.
- Nie muszę myśleć o żadnej przyszłości, bo jej nie będzie. A tym bardziej z Tobą.-odpowiedziała głośniejszym tonem, powstrzymując swój napad wrzasków i agresji, które wzbudziła w sobie.  Przed jej oczami błysła wizja przyszłości, z której przeciwnik tak bardzo się cieszył. Siwa, chuda klacz bez grama mięśni- przykuta wszystkim, co możliwe. Zmęczona życiem, niewyspana. Wyglądała jak typowy flak. A obok niej gromadka źrebaków, arabka niczym ''maszyna'' do wydawania na świat potomstw - taka patologiczna rodzinka. Poruszyła delikatnie łbem, aby odgonić od siebie straszny, a zarazem obrzydliwy obraz, który dawał jej motywację do dalszego działania. Zignorowała słowa karego, starając się uwolnić od kagańca. Jej obroża posiadała kolce, nie były one generalnie jakoś bardzo ostre, aczkolwiek mocne pociągnięcie mogło spowodować urwanie się pasków kagańca. Dała sobie skuć kajdany- zrobiła to bardzo niechętnie, acz jeżeli chciała wcielić swój plan w życie niestety musiała zaryzykować. Ogier rozwiązał jej nogi- nim się obejrzał klacz stała dumnie na nogach - lecz bez kagańca na pysku. Jak to się stało? Otóż Armina podczas wstawania zahaczyła paskami kagańca o jeden kolec. Po celi rozniosło się krótkie ,,rozerwanie''. Spojrzała na niego z ognikami w oczach, to było więcej niż zwykła nienawiść. Dała mu stanowczo do zrozumienia, że krok w jego stronę nie będzie czymś dobrym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Maj 14, 2018 8:17 pm

/Kolczatka to raczej wygląda tak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolczatka_(obro%C5%BCa) Smile

Spiorunowałem klacz wzrokiem. Jeszcze nie? Myliła się! Ja tam miałem inne plany! I nie zamierzałem dłużej czekać.
- No tak… źrebak powinien odziedziczyć cechy po rodzicach. Piękna i grzywę po ojcu… i może nieustępliwość, siłę i zwinność po matce. Zobaczysz, będziemy mieli piękne i dzielne źrebaki! – zachęcałem Arminę – Tak, jesteś dobrym materiałem na matkę, nadajesz się idealnie – pochwaliłem ją – A przyszłość… oczywiście, że będzie. Przyznaj się, że o tym marzysz! – przekonywałem ją, by zdradziła się, ze swoimi uczuciami i marzeniami. Bo przecież dobrze wiedziałem, jak to będzie. Klacz na łańcuchu, w pętach na przodach, niczym wiejskie konie na pastwisku, bo jak będzie grzeczna to może jej nawet kaganiec zdejmę. Wspólne życie, gromadka źrebaków, wspólne rozmowy, spacery, czułości. Byłem pewien, że nasze życie będzie idealne! Jak już ją poskromię i zmuszę do uległości.

Założyłem klaczy kajdany i rozwiązałem jej nogi, cofając się i obserwując, jak szybko i zwinnie się podnosi. Uśmiechnąłem się, gdy stanęła dumna, wyprostowana, gotowa na zabawę. Ale… ale czemu nie miała kagańca? Jak? Jak to możliwe?! Zawahałem się, zastanawiając się co zrobić… ale tylko przez chwilę. W końcu dalej była łańcuchem przykuta do słupa i dalej miała ciężkie kajdany na przednich i zadnich nogach. A w kajdanach to raczej ciężko się ruszać. Dlatego… szybkim ruchem zabiegłem ją od tyłu i naskoczyłem na nią, obejmując ją przednimi nogami za boki i chwytając ją zębami za szyję, trzymając ją możliwie mocno, by nawet nie próbowała odwracać łba. Przytrzymywana zębami raczej nie miała zbyt wielkich szans by się odwrócić i mnie użreć a ja, nie tracąc czasu, mocno i brutalnie w nią wszedłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Maj 15, 2018 5:44 pm

// stop, myślałam, że masz na myśli taką zwykłą obrożę

Nie kryła swojego zaskoczenia, była wręcz pewna, że własnymi słowami zniechęci go do potomstwa. Albo chociażby zawaha się nad tą decyzją, jak widać przeciwnik nie krył swojej radości.
- Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, że nie będziesz jedyny, prawda?-odpowiedziała sucho, z małą nadzieją, że ogier o tym nie pomyślał... Chociaż z kogo tutaj głupiego robiła?
- Dzielnych nie powiedziałabym, bo jeszcze są geny po Tobie...-wyrwało jej się. Całkowicie podirytowana tematem źrebaków, powiedziała coś - co wolałaby zdecydowanie zachować dla siebie.

Będąc bez kagańca poczuła się pewniej, aczkolwiek kajdany zdecydowanie krępowały jej ruchy. Widząc zawahanie przeciwnika, poczuła jak rozluźnia ciało - czekając na jego ruch, ruch decydujący o wszystkim. Szybko jednakże spięła się ponownie, gdy kary podjął decyzję. Wydymała chrapy, ukazując białka oczu - starając się przestraszyć go samą postawą ciała. Wiedziała, że musi jakoś zareagować - gdy przeciwnik kierował się za jej zad. Przeszedł obok niej w dość szybkim tempie, jednak Armina gwałtownie zaczepiła zębami o jego grzywę, wyciągając swoją szyję w jego stronę - starając przyciągnąć go bliżej siebie. Jeżeli jej się to udało, chociażby minimalnie, wbiła się zębami w jego bok nie wypuszczając skóry z pyska, ignorując metaliczny posmak krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Maj 16, 2018 8:18 pm

/Tak, nie pisałem nic o kolczatce, chodziło mi o zwykła obrożę. Kolczatkę to raczej się stosuje na konie większe/silniejsze od postaci, którą się pisze Smile Ale może też być kolczatka – jak tam wolisz Smile

Zawahałem się, słysząc słowa Arminy. Nie będę jedyny? W jakim znaczeniu?
- Nie będę jedynym… Twoim partnerem? – domyśliłem się w końcu, o co jej chodzi – Ależ będę! Już ja Cię przypilnuję, byś się z jakimiś ogierami nie zabawiała! Będziesz przykuta w jaskini i pilnowana! A wychodzić na spacer będziesz tylko i wyłącznie w moim towarzystwie! Nawet nie myśl, że będziesz komuś dawać zady! – zaprotestowałem – Geny... po mnie? Ale… ale co to ma wspólnego z dzielnością? – zdziwiłem się. Miałem wrażenie, że Armina coś sugeruje. Ale nie do końca byłem w stanie pojąć co. I może to lepiej?

Zawahałem się, widząc jak arabka pokazuje biała oczu i wydyma chrapy. I chyba ten moment spowodował, że nie zdążyłem (?) naskoczyć na Arminę, bo nim to zrobiłem, ta chwyciła mnie zębami za grzywę, przyciągając do siebie, co oczywiście jej umożliwiłem. Przecież nie mogłem dopuścić, by mi wyrwała grzywę! Ale gdy byłem bliżej, to wgryzła się mi w bok. Kwiknąłem z bólu i cofnąłem się. Ale wtedy ból się jeszcze zwielokrotnił, gdy zęby mocniej szarpnęły za moją skórę, powiększając rany. Więc… więc dla odmiany naparłem na nią, całą swoją masą i siłą. Miała kajdany na przednich i zadnich nogach, więc liczyłem, że nagłe naparcie spowoduje, że ta straci stabilność, bo trudno się zapierać skutymi nogami, i przewróci. A przewracając może wypuści mój bok z zębów? Jeśli mój plan się powiódł, to momentalnie ją przygniotłem, starając się linami, które dopiero co zdjąłem z jej nóg, obwiązać jej ponownie pysk, a następnie przednie i zadnie nogi. Jednak była groźniejsza, niż się spodziewałem, i wyglądało na to, że muszę ją solidnie unieruchomić, chwilę pomęczyć i wytresować… nim przejdę do ważniejszych spraw. Bo jak widać tak od razu się nie dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Maj 16, 2018 9:53 pm

//nie ważne, zostańmy przy zwykłej obroży XD
Mam przeczucie, że Armina w narracji pierwszoosobowej będzie lepsza... czy lepsza w trzecioosobowej? Jak myślisz?

Żachnęłam się, gdy usłyszałam jego słowa. To z jaką pewnością zapewniał mnie, że przez całe życie będę przy jego osobie - zbierało mi się na wymioty. Jak protestował, że nie będę mieć innego partnera, pomimo, że wcale nie miałam tego na myśli. Normalnie wyśmiałabym go, zupełnie traktowałabym to jak nieudany zart. Jednak w obecnej sytuacji było to przerażające i bez żadnego zastanowienia mogę stwierdzić, że ogier jest psychopatą. Wstrząsło mną, fala gorąca przeszła moje ciało. Z malowaną wściekłością, cisnęłam w niego piorunami, a uszy automatycznie ułożyły mi się na potylicy.
-Jesteś bezczelny, sądzisz, że się puszczam?- odpowiedziałam dość ostro i głośno. Nie zamierzałam kryć swojego oburzenia, ani zatrzymywać w sobie złość. - chodziło mi o źrebaki. Nie będziesz sam z tak "bujną grzywą" jak to stwierdziłeś. Ah, o co chodzi z genami? Nasze zrebaki nie mogą być dzielne, bo są jeszcze Twoje geny...

Nie umkło mi jego zawahanie, czułam się w jego obecności "niebezpieczna" choć generalnie za taką się nie uważałam. Prędzej nazwałabym to samoobroną, nigdy nie atakuje nikogo za nic - zawsze jest jakaś przyczyna. Wgryzałam się mocniej w jego skórę, chcąc sprawić mu jak największy ból. Jednakże przeciwnik naparł na mnie, przez co automatycznie zabrałam zęby z jego cielska. Wygięłam się w drugą stronę, tak aby nie stracić całkowicie równowagi. Stałam tym razem mocno na ziemi, nie ukrywając swojej złości. Kłapłam zębami przed jego oczami, podbijając do góry zadem. Chociaż zdawałam sobie z tego sprawer, że jedynie w tej chwili się tylko przemęczam, a do wygranej mi jeszcze daleko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Maj 16, 2018 10:08 pm

/Ok, zwykła obroża. Kaganiec jakoś się zerwał, ale może kolejny się już tak szybko nie zerwie. A narracja… pisz, jak wolisz. Ja się dawno temu przerzuciłem na pierwszą osobę, czas przeszły i teraz ciężko byłoby mi pisać inaczej. Chociaż od czasu do czasu mi się zdarza.

Moje słowa zdecydowanie nie podobały się Arminie… ale co mnie to obchodziło? Nie przejmowałem się jej wściekłością… a przynajmniej do momentu, gdy miała kaganiec na pysku, bo późniejsze nagłe pozbycie się go spowodowało, że sytuacja bardzo się zmieniła i to w sposób, który zdecydowanie mi się nie podobał.
- Czy się puszczasz? A nie? Dobrze wiem, że tylko udajesz niedostępną. Dobrze wiem, że Cię podniecam. Że masz na mnie ogromną ochotę. Że ciągle marzysz o mnie, od naszego pierwszego spotkania! – oznajmiłem jej, że mam tego wszystkiego świadomość. A myślała, że się nie zorientowałem? Ja to wiedziałem! Nic się przede mną nie ukryje! – Ale to tylko źrebaki. Będę miał piękną, zwinną i dzielną klacz, chociaż nie tak piękna jak ja. I piękne, zwinne i dzielne źrebaki. Będziemy idealną rodziną! – zapewniłem ją, ignorując jej docinki i sugestie. Zresztą dzielność i tak nie była zbyt ważnie. A w każdym razie nie aż tak, jak wygląd i grzywa.

Kwiknąłem z bólu, gdy klacz coraz mocniej się we mnie wgryzała. I naparłem na nią, próbując ją powalić. Co prawda nie udało mi się jej przewrócić, ale przynajmniej w końcu musiała mnie puścić. Widziałem i czułem, jak podbijała zadem, ale kajdany mocno ograniczały jej ruchliwość i zasięg ataku. Za to ja w końcu miałem liny, które wcześniej zdjąłem z jej nóg i nawet, jeśli nie udało mi się jej powalić, próbowałem na szybko zarzucić pętle na jej pysk, gdy kłapała mi przed oczami. Tak by ją chociaż na chwilę powstrzymać przed gryzieniem. Bo w razie sukcesu szybko skoczyłem do półki, biorąc jakiś kolejny kaganiec i starałem się go wepchnąć na jej pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając wszystkie paski od niego. Poprzedni… musiał być jakiś wadliwy lub źle zapięty, skoro się uwolniła. Miałem nadzieję, że ten będzie solidniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 5:14 pm

Uderzyłam ogonem o podłogę, starając zatrzymać swoją złość w sobie, ale po prostu nie potrafiłam. Moje oczy pociemniały, a wzrok nie należał do łagodnych.
- Jak możesz tak mówić?-warknęłam na niego, przednimi kopytami chodząc w miejscu. Zbierała się we mnie chęć mordu, zemsty - coś czego nie potrafiłam opanować. Było to niezwykle silne.
Widziałam linę w jego pysku, zamachnął się - lecz w dobrym momencie obróciłam łeb w drugą stronę. Zaczęłam robić ciężkie kroki, chcąc się jak najszybciej od niego odsunąć. Nie była to zawodowa prędkość. Przyległam zadem do ściany, aby móc bronić się zębami - i tym razem ogier NIE MÓGŁ zajść mnie od tyłu. Zaczęłam ostrzegawczo ukazywać swoje białe zęby, machając notorycznie ogonem chcąc odstraszyć go za wszelką cenę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 6:47 pm

Przez chwilę się przeraziłem, jak zobaczyłem morderczy wzrok klacz. Sprawiała wrażenie, ze naprawdę jest gotowa mnie zabić. Albo prawie jest… bo w kajdanach na nogach i w obroży na szyi raczej nie było to zbyt łatwe.
- Ja… ja nie chciałem… – zawahałem się, zastanawiając się, co jej odpowiedzieć – Albo nie! Chciałem! Masz się słuchać! – parsknąłem na nią, zarzucając linę na jej pysk, ale niestety pudłując, gdy nagle się odwróciła łbem. Chwyciłem więc kaganiec i zacząłem się zbliżać do klaczy… wahając się dopiero, gdy zaczęła na mnie kłapać zębami. No w takiej sytuacji to nie miałem ochoty do niej podchodzić… ale… ale wpadłem nagle na genialny pomysł. Chwyciłem jakąś szmatę… i nagłym ruchem zarzuciłem ją na łeb Arminy, aby odwrócić jej uwagę i być może zasłonić jej przez chwilę oczy, jednocześnie doskakując i próbując wepchnąć jej kaganiec na pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając paski od niego, nim do niej dotrze, co ja w zasadzie kombinuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 8:56 pm

//jednak przechodzę na trzecioosobową, zdecydowanie nie potrafię pisać pierwszo.

Nie umkło jej jego chwilowe przerażenie czy zawahanie w głosie. Można powiedzieć, że dawało jej to nie trwającą długo, satysfakcję. Być może ogier zdawał sobie sprawę, że Armina jest zupełnie niegroźna, gdy jest skuta. Doprawdy. Sama sobie zdawała z tego sprawę. Siwa jednakże zareagowała na jego ostrzejszy ton, praktycznie krzyk. Przyklapła uszy, robiąc trudny do opisania zawrót głową, wydymując chrapy i uderzając zębami o siebie. Żaden gruby kuc nie ma prawa jej rozkazywać, pomijając oczywiście fakt, że ogier był od niej wyższy.
Dobrze widziała jak przeciwnik sięga po kaganiec, zbliżał się był coraz bliżej... Wyciągnęła szyję, aby wgryźć się w jego masywne ciało, jednakże ku jej zaskoczeniu obraz stał się czarny. Oczywiste jest to, że klacz wpadła w panikę wysoko zadzierając łeb do góry, parę razy wykonując ostre ruchy w lewo i prawo. Napięła wszystkie mięśnie, chcąc stawić dęba - jednak kajdany na nogach widocznie jej to uniemożiwiały. Zarżała gardłowo, poczuła kaganiec na swoim pysku... Wciągnęła gwałtownie powietrze, wyczuła ostrą woń ogiera - był obok. Nie wiedząc gdzie celując, ugryzła go w część ciała, póki nie zapiął jej pasków. Szmatka z jej głowy spadła, a ona szybkim ruchem głowy zsunęła przedmiot z pyska. Wyciągnęła wściekła łeb w jego stronę, chwytając zębami jego skórę. Ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 9:13 pm

//Jak wolisz, mi to obojętne – pisz, jak Ci wygodniej Smile

Zupełnie niegroźna? Takie słowa po prostu nie pasowały do Arminy. Nawet skuta była niebezpieczna. Wtedy dało się co prawda nad nią jakoś zapanować, chociaż nie zawsze, nie za każdym razem i nie bez ran i siniaków. Ja po prostu dobrze wiedziałem, że tak groźna klacz powinna być przetrzymywana w jakimś końskim odpowiedniku kaftana bezpieczeństwa, najlepiej dodatkowo zamknięta w jakiejś ciemnej celi głęboko pod ziemią, pilnowanej przez dużą grupkę koni. Dlaczego więc interesowałem się nią? Bo… bo po prostu mi się mimo wszystko podobała. Może to, że była tak niebezpieczna, było właśnie tym, dlaczego tak mnie podniecała i interesowała?

Odruchowo cofnąłem się, widząc jak się szczurzy. Wszystko mi mówiło, że lepiej nie podchodzić do kłapiącej zębami furiatki. No ale… ale musiałem coś zrobić. Szybkim ruchem zarzuciłem jej szmatę na łeb, jednocześnie wpychając jej kaganiec na pysk. Miałem ją! W końcu ją miałem! Prawie… bo gdy szmatka zleciała z jej głowy, zwinna arabka sprawnie uwolniła się z kagańca i nim zdążyłem cokolwiek zrobić, boleśnie się we mnie wgryzła. Kwiknąłem z bólu, nie wypuszczając jednak kagańca z pyska i z całej siły na nią naparłem, całym swoim sporym ciężarem. Armina miała skute nogi, przez co ciężej jej było łapać równowagę, więc liczyłem, że się przewróci a ja docisnę ją do ziemi. Jeśli tak się stało, to szybko spróbowałem zarzucić jej kaganiec na pysk, w razie sukcesu zapinając paski od niego. Jeśli jednak furiatka skupiła się na balansowaniu, aby nie upaść, wykorzystałem ten moment, gdy była rozkojarzona łapaniem równowagi, by kolejny raz spróbować wepchnąć jej kaganiec na pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 10:17 pm

Myślała, że tego uniknie, myślała, że odstraszyła go chociaż na dobrą minutę. Pomimo częściowej wygranej, ogier nadal nie zaprzestawał. Tak bardzo satysfakcjonuje go jej przegrana?
Przeciwnik naparł na siwą swoim cielskiem, próbując zachwiać jej równowagę. Klacz pomimo wielkich starań, tym razem uderzyła ciałem o ziemię, odczuwając niemiłosierny ból. Powoli opadała z sił, sapała ciężko próbując zrównać oddech. Potrzebowała chwili regeneracji, odpoczynku - a wodą też by nie pogardziła. Acz nie liczyła na to. Ogier był zbyt egoistyczny, aby zainteresować się naturalnymi zapotrzebowaniami klaczy. Nic nowego. Grzecznie pozwoliła założyć sobie kaganiec na pysk, nie reagując w żaden sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 10:29 pm

Ponownie naparłem na Arminę swoim ciałem, wykorzystując przewagę masy oraz to, że arabka miała skute przednie i zadnie nogi. I… i tym razem w końcu mi się udało! Rzuciłem się na nią, przygniatając ją swoim ciężarem do ziemi i w końcu udało mi się nałożyć jej kaganiec na pysk, ciasno zapinając wszelkie paski od niego. Miałem ją! Ciężko dyszałem ze zmęczenia, byłem cały mokry… ale najważniejsze, że wygrałem! Upewniłem się, że tym razem żadne paski nie są naderwane, obroża, łańcuch ani słup, które ją utrzymywały na środku pomieszczenia nie mają żadnych ostrych krawędzi i że w okolicy nie ma niczego, co by mogło pomóc jej się uwolnić. I dopiero wtedy z niej wstałem, szybko odskakując. Jakoś tak odruchowo, jakbym spodziewał się, że znowu mnie zaatakuje, mimo że w kajdanach i kagańcu nie było to teoretycznie możliwe.
- Widzisz? Mam Cię. Jesteś cała moja! I mogę z Tobą zrobić wszystko! – oznajmiłem, uśmiechając się do niej szeroko. Zastanawiałem się, czy od razu na nią naskoczyć… ale na to byłem zbyt zmęczony po tej długiej walce. Odszedłem od niej, by po chwili wrócić z wiadrami (oczywiście bez niczego ostrego, co by nie użyła ich do uwolnienia się) z wodą i owsem, które postawiłem przed słupem. Sam zaś odszedłem w róg pomieszczenia, gdzie również coś przekąsiłem.
- Jutro… jutro pobawimy się dalej – stwierdziłem, kładąc się na ziemi i po chwili zapadając w sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 10:45 pm

//odpisuje tak na szybciutko

Nie odpowiedziała, nie.wiedziała co odpowiedzieć. Jedynue cisnęła w niego ostre spojrzenie pełne wrogości.
Cały czas wlepiała w niego ślepia, każdy jego ruch był przez nią dokładnie obserwowany. Pomimo tego, że i tak się w żaden sposób nie obroni -była czujna. Położył obok niej dwa wiadra, jednak ona żadnego z nich nie ruszyła. Dobrze wiedziała i zdawała sobie z tego sprawę jak ogier jest zmęczony po całym dniu, noc już dawno trwała. Była zbyt wredna, zbyt mściwa, aby pozwolić mu spać podczas, gdy ona leży skuta na ziemi i nie potrafi zasnąć. Gwałtownie pchnęła pyskiem wiadro z wodą, a po celi rozniósł się głośny dźwięk. Patrzyła ze skupieniem jak strumyczek wody płynie powoli w stronę śpiącego ogiera, a na jej pysku malowała się mściwa mina. Następnie to samo zrobił drugim wiadrem, a owies rozsypał się po celi. Próbowała wstać, co chwile w pomieszczeniu było słychać kajdany uderzające o ziemie. W takim hałasie na pewno ogier się dobrze nie wyśpi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Maj 17, 2018 10:56 pm

Dałem klaczy wodę, dałem jej owies… wszystko, czego potrzebowała. Powinna się zająć jedzeniem a mi dać odpocząć. Przecież wiedziała, że jestem wykończony! Musiała mieć świadomość, że moja kondycja jest jaka jest. W końcu byłem stworzony do wyższych celów a nie do takiego wysiłku! Kwiknąłem oburzony, gdy dotarła do mnie woda. Szybko się przesunąłem, próbując ponownie zasnąć. Jednak hałas kajdan mi to kompletnie uniemożliwił! No nie dało się spać, jak ona ciągle uderzyła łańcuchami o ziemię!
- Dość! Mam tego dość! – zarżałem, ponownie wstając. Miała kajdany, więc ze wstaniem nie powinno być problemów. A dalej leżała? Dlatego, bo leżąc mogła głośniej hałasować? To już była złośliwość! Bezczelność! A skoro tak… to doskoczyłem do niej, próbując się położyć na niej, przygniatając ją swoim ciężarem do posadzki.
- Tak? Chcesz robić za poduszkę?! Lubisz to? – parsknąłem, przejeżdżając chrapami po szyi. Nie lubiła dotyku? To jej problem! – Nawet nie próbuj rozrabiać! Leż grzecznie i się nie ruszaj! Chcę spać! – zarżałem na nią, znowu starając się zasnąć. Ale tym razem wykorzystując Arminę jako posłanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielka cela   

Powrót do góry Go down
 
Wielka cela
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: