KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wielka cela

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Sechmet
Wojak
avatar

Age : 99

PisanieTemat: Wielka cela   Sro Sie 02, 2017 5:18 pm

Duża cela znajdująca się naprzeciwko lochów. Taki 'specjal' dla ważnych 'gości'.
Od zachodu jest całkiem duże okno, jakby ktoś się uparł to może przez nie wyskoczyć jednak wolność jaką poczuje będzie trwać jakieś 10 sekund. Potem niewiele z niego zostanie poza dżemem i materiałem na kabanosy.
W rogu jest łańcuch do którego zależnie od potrzeb można przyczepić skórzaną 'obrożę', kajdany czy co tam znajdzie. Tuż obok, z ziemi wystają cztery *również skórzane* paski na krótkim łańcuchu do których można przyczepić nogi by całkowicie uniemozliwić poruszanie się.
Gdzieś z boku są dwa wiadra na jedzenie.
Drzwi są stalowe, z małym okienkiem w którym są kraty.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Czw Lis 16, 2017 7:28 pm

Wszedłem do wielkiej celi niosąc na plecach małą klaczkę. Trochę… dziwny pomysł. Taka duża cela dla takiej małej ofiary? Ale uznałem, że miejsce będzie odpowiednie. Po wejściu do środka zamknąłem drzwi na klucz… i okno też na klucz, by klacz nie wpadła na jakieś głupie pomysły. Wziąłem jakiś bandaż i zacząłem jej obwiązywać nogę, z którą chyba było coś nie tak. Wkułem jej strzykawkę w szyję, podając jakieś środki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Przyniosłem wiadro z wodą i owsem, które postawiłem przed nią… i po prostu wyszedłem, skoro była nieprzytomna, upewniając się, że drzwi są zamknięte. Wrócę kolejnego dnia – jak się poczuje lepiej.

z/t
(od razu będę pisać dalej po Twoim poście)
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pią Lis 17, 2017 5:27 pm

Po tym, jak Espilce wszedł ze mną do celi powoli odzyskiwałam przytomność. Co dziwne czułam się jakaś taka... Wysoka. Co? Gdzie... Gdzie ja jestem? Pomyślałam, po czym poczułam jak moje ciało powoli opada w dół i dotykam zimnej, betonowej posadzki. Nieco otworzyłam powieki i widziałam jak ogier zbliża się do mnie z bandażem. Myślałam, że tak jak kary Anglik, będzie chciał mi związać oczy, lecz zamiast tego poczułam jak coś zaciska mi się na zranionym kopycie. Dziwne... Czyżby mnie dbał?
Nie! To jest niemożliwe... Chyba...
Już chciałam podnieść głowę, lecz w tym samym momencie coś ukłuło mnie w szyję i... po pewnym czasie zaprzestało mnie boleć. Espilce! Chciałam teraz krzyczeć ile sił w płucach, ale słowa nie wydobywały się z moich ust. Co prawda słyszałam, jak ogier zamyka drzwi, ale nie mogłam nic powiedzieć. Znaczy mogłam, ale... nie wiedziałam co. Dziękuję? Odpada! Przecież on Mnie porwał! Mieć pretensje? Też nie wypada... bo w sumie, to on mi pomógł... Najlepiej więc nie mówić nic. Obejrzałam moją nową celę. Widzę, że lochy SKZ niedługo staną się moim drugim domem oprócz terenów niczyich. Teraz jak o tym myślę, to dobrze, że akurat na Espa wpadłam... On mnie przynajmniej nie zabije. Gdy pomyślałam o Fryzie od razu zrobiło mi się przyjemnie ciepło. On zawsze wprowadzał mnie w zakłopotanie. Był taki... inny. Spojrzałam na owies i wodę.
- Dziękuję - szepnęłam i zarumieniłam się delikatnie. Postanowiłam wstać. Podejście do pożywienia sprawiło mi trochę problemu, ze względy na to, że nadal kulałam, ale przynajmniej bolało mnie to dużo mniej. Zjadłam. Muszę przyznać, że po raz pierwszy czułam się tu najedzona. Zanim zasnęłam chciałam jeszcze trochę rozejrzeć się po celi. Na początku już zauważyłam, że jest dużo większa. Było tu też zamknięte okno. I tak nie dałabym rady przez nie wyskoczyć z tym kopytem. Jeszcze nie popadałam w paranoję nocnego psychopaty, lecz gdy podeszłam do okna i zobaczyłam nocne gwiazdy moje myśli zaczęły krążyć wokół ich straszliwej mocy. Przyciągają swoją mocą, a potem po cichu popełniamy samobójstwa oślepieni ich blaskiem. To tak samo jak robi Esp... Nie! Nie myśl o nim w ten sposób! On WCALE ci się nie podoba. To po prostu kolejny koń. Bardzo piękny koń...
Nie! On wcale nie przyniósł mnie na swoich umięśnionych plecach i nie pomógł mi. Po pierwsze WCALE nie jest przystojny, a po drugie pomaga ci tylko dlatego, że będzie miał z tego własne korzyści!
Zaczęłam bić się z myślami. Jedna strona mówiła, że ON nie jest taki zły, a druga, że powinnam od niego uciekać. Z tymi myślami położyłam się delikatnie na podłodze i pozwoliłam się przenieść do krainy snów.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Lis 19, 2017 8:18 pm

Widziałem, że klaczka odzyskuje przytomność, ale w zasadzie niezbyt mi to przeszkadzało. Nie robiło mi to też większej różnicy. I tak miała uraz, a z urazem to ani nie ucieknie ani do niczego mi się nie przyda. Nie da się kryć klaczy z nadwyrężoną nogą, bo po pierwsze nie da się na nią naskoczyć, a po drugie, nawet jak się ją zaźrebi, to nie organizm nie donosi ciąży, która jest przecież sporym obciążeniem – zwłaszcza dla chorego konia. Więc chcąc nie chcąc, zmuszony byłem jej pomóc. Obwiązałem jej nogę, dałem parę zastrzyków i po prostu wyszedłem. Pozostało mi czekać, aż ta się lepiej poczuje.

Wróciłem… nie kolejnego dnia, bo niestety miałem dużo spraw do załatwienia. Klacz miała na tyle dużo owsa i wody, że powinna być w stanie się nim żywić i kilka dni. A gdy w końcu wróciłem następnego dnia to liczyłem, że kucynka będzie w dużo lepszej formie. Może nawet będzie całkowicie zdrowa? W końcu podałem jej silne leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.
- Witam ponownie – oznajmiłem jej, wchodząc do celi i zamykając za sobą drzwi.
- I jak Ci się spało? Dobrze? Jak tam noga? Możesz wstać, chodzić… być kryta? – dopytywałem, uważnie jej się przypatrując. Zacząłem do niej podchodzić, próbując ją trącić chrapami w łopatkę a następnie przejechać wodzami po szyi, o ile ta nie odskoczyła.
- Już wiesz, po co my Krwawi porywamy klacze. I mimo tego dalej naruszasz nasze tereny? Wiesz, że to nie jest najlepszy pomysł, prawda? – dopytywałem, uważnie jej się przypatrując – I co masz na swoje usprawiedliwienia? Zresztą… nie sil się na jakieś skomplikowane wymówki. I tak Ci to za wiele nie da – dodałem – Będziesz grzeczna i posłuszna? – spytałem wprost.
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Lis 20, 2017 5:46 pm

Tego dnia obudził mnie szczęk kluczy. Podniosłam powoli uszy i nasłuchiwałam. Usłyszałam, jak ktoś postawił kopyto w moim boksie. Czy to...? Ogier ostawił pewnie nogę w mojej celi, po czym zamknął drzwi na klucz. W końcu o paru dniach w końcu dniach przyszedł mój porywacz. Szczerze mówiąc już  myślałam, że jeśli go tak długo nie ma to o mnie zapomniał. Pomyliłam się. W końcu nie mógł o mnie zapomnieć... Prawda? Co prawda byłam w dużo lepszej formie. Kopyto już mnie nie bolało, a ja mogłam normalnie chodzić. Wszystko wracało do normy. No może oprócz jednej rzeczy...
- Dzień dobry - w tym samym momencie Espilce zamknął drzwi. - Spokojnie. Nie musisz zamykać drzwi na klucz. Przyzwyczaiłam się nie ruszać się z miejsca. Z resztą masz przewagę. Kompletnie nie znam się na architekturze tego zamku - powiedziałam z uśmiechem.
- Co do spania, to jest tu o niebo lepiej niż w tamtej malutkiej celi. - na samo wspomnienie wspomnienie tego pomieszczenia zadrżałam. Kojarzyło mi się ono tak bardzo z karym Anglikiem, który poprzednio mnie złapał. - A noga...? Na pewno lepiej. A ty znowu o to krycie! A co jeśli powiem,
że nie? Jako, że nie mam w zwyczaju kłamać, to przyznam, że mogę, ale rozpracuj jakiś lepszy sposób, bo gdybym była kłamczuchą, to bym cię okłamała.
- moje słowa nie były udawane. po prostu czułam, że jemu akurat mogę powiedzieć prawdę. Mimo, że nie chciałabym mieć z nim źrebaka, to czułam się przy nim... bezpieczna. Spojrzałam na kierujące się w moją stronę chrapy ogiera. Odruchowo odskoczyłam. Czułam się głupio, że nie pozwalam się nikomu dotknąć. Taka po prostu byłam. Czy ja się boję dotyku? Prze... Przecież dwunożni ciągle mnie dotykali! C- co się ze mną stało?! Jednocześnie brak dotyku osób drugich sprawiał miłą ulgę.
- Na to pytanie i tak bym ie odpowiedziała. Nie było poco marnować głos - serio nie wiedziałam co chciał osiągnąć tym pytaniem. W ten sposób to każda klacz go wykiwa! - Serio Espilce! Dużo musisz się jeszcze dowiedzieć o klaczach. Niby w większości to nas porywasz, ale wcale się na nas nie znasz. Jestem nieco zawiedziona. Polecam zmienić taktykę. - okej. Te pytania jeszcze były spoko. Niestety następne pytanie mnie załamało. Nie udało mi się wytrzymać i po prostu wybuchłam głośnym, szczerym śmiechem.
- Hahahahahahaha! Jeśli próbujesz mnie rozśmieszyć, to opanowałeś tą sztukę do perfekcji! - szczerze mówiąc po raz pierwszy na Karsin miałam okazję do śmiechu.
Hmmmm... Czy będę grzeczna?
- Nie - nie mówiąc nic więcej zaczęłam oglądać się po celi w poszukiwaniu jakiejś "wolnej" ściany. Jeśli takową znalazłam, to podeszłam do niej stając przodem do Fryza.
- Wiesz co? W pewnym sensie to nawet za tobą tęskniłam. Chociażby dla tego - ciągle uśmiechnięta patrzyłam na Espilca, ale... w moim wzroku na pewno dało się zauważyć to co poprzednio... była to... ufność. Szybko odwróciłam wzrok. Ja pierniczę! oby tego nie zauważył!
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Lis 20, 2017 11:44 pm

Następnego dnia wszedłem do celi, witając się z klaczą. Zacząłem dopytywać o jej zdrowie… ale oczywiście nie dlatego, że byłem troskliwy. Chciałem po prostu wiedzieć, czy mogę ją kryć i kiedy mogę to robić. Nie oszukujmy się – tylko w tym celu ją schwytałem i porwałem. Czyżby ona liczyła na coś więcej? Jeśli tak, to nawet nie wiedziała, jak bardzo się myliła.
- Nie muszę? Czemu nie muszę? – spytałem, mrużąc oczy – Czyżbyś wyczekiwała na moment, by mi uciec? A może… może ty to lubisz? I dlatego tutaj wpadłaś? Specjalnie? – dopytywałem, uważnie jej się przyglądając – Taka puszczalska klaczka jesteś? – parsknąłem rozbawiony. Bo co się tak uśmiechała? I co gadała o jakiejś architekturze. Nie była tutaj pierwszy raz i podejrzewałem, że mogła znać drogę do wyjścia.
- Może Cię to zdziwi, ale ta cela nie została wybrana, aby Ci było wygodniej. Tamta jest w tej chwili po prostu zajęta – gdyby nie była, to też byś tam trafiła! – wyjaśniłem jej, by jeszcze sobie nie myślała, że dostała większą celę z powodu troskliwości.
- Jeśli powiem że nie, to Cię zamknę i wrócę za kolejne dwa dni. Chora do niczego mi się nie przydasz – wyjaśniłem jej, skoro tak bardzo chciała to wiedzieć. Czy mówiła prawdę czy kłamała? Nie mogłem być pewien, ale ja tam byłem szczery, bo niby czemu nie miałbym być? Próbowałem ją trącić chrapami i uśmiechnąłem się widząc, że ta całkiem sprawnie odskakuje. Może więc dobrze się czuła?
- A po co mam Cię znać? Porwać was, przykuć i pokryć. Żaden problem, żadna filozofia – odpowiedziałem jej lekceważąco. Zmienić taktykę? Dobre sobie. Skoro działała, to czemu miałbym ją zmieniać? – Nie, nie próbuję Cię rozśmieszyć – odpowiedziałem jej zimnym tonem, piorunując ją wzrokiem i obserwując jak podchodzi do ściany.
- Dla… dlaczego? Dla jakiego tego? – nie zrozumiałem o co jej chodzi, po czym skierowałem się w jej stronę, próbując ją chwycić pyskiem za szyję od góry, by szarpnięciem odsunąć ją od ściany.
- Nastaw się! – rozkazałem jej, próbując jakoś stanąć za nią, by w razie możliwości na nią naskoczyć.
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Lis 22, 2017 7:47 pm

- A ty za to lubisz leżeć na małym kucyku! - zaśmiałam mu się prosto w twarz - Mniejszych się NIE bije! - powiedziałam z udawanymi wyrzutami, po czym delikatnie trąciłam go w tą jego piękną grzywę. Wiedziałam, że przez to się wścieknie, albo kompletnie załamie. Znałam go już trochę. Niestety na prawdę nie znałam drogi do wyjścia, albo nie chciałam znać? Mniejsza o to.
- Nawet się tego nie spodziewałam. A jak bym dostała właśnie ze względu na to, to zaczęłabym się zastanawiać, czy nie zbyt dużo narkotyków - drugie zdanie powiedziałam już nieco ciczej, ale dość wyraźnie, by Espilce to usłyszał. Jeśli to powiem, to będę miała wakacje w tej celi...
- Jeśli to powiem, to będę miała wakacje w tej celi... - powiedziałam 'uradowana'.
- Ale jak widać nie tylko porywasz nas, przykuwasz, a potem kryjesz. Teraz na przykład ze mną rozmawiasz! - powoli frustrowałam się, z kim przebywam. Nagle zauważyłam, że ogier ani razu nie wypowiedział mojego imienia i... zaczęłam się dziwić, bo niby mnie znał, ale chyba nie pamiętał mojego imienia.
- A ty w ogóle pamiętasz, jak ja miałam na imię? - zapytałam z czystej ciekawości. Nagle ogier zaczął biec w moja stronę. Sprawnym ruchem odskoczyłam, podbiegłam do skrzyni, z której wzięłam jakiś sztylet ukrywając go przed spojrzeniem Fryza. Podeszłam do ściany i udawałam smutek i rozpacz.
- Dobrze... Wygrałeś... - szepnęłam z udawanym smutkiem. Wyszło lepiej niż poprzednio! Pochwaliłam samą siebie. Uniosłam delikatnie ogon w górę i czekałam.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Lis 26, 2017 3:40 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem.
- Ja lubię leżeć… na każdym. Nie tylko na małym – odpowiedziałem jej – I niby czemu mniejszych się nie bije? Właśnie mniejsze się prędzej bije, bo nie mogą oddać! – wyjaśniłem jej. I położyłem uszy po sobie. Jak ona śmiała mnie trącać! To ona była porwana, ja byłem jej właścicielem, więc tylko i wyłącznie ja mogłem trącać ją! Nie na odwrót!
- Czego? Czego się nie spodziewałaś? – nie całkiem rozumiałem, o co jej chodzi. Podejrzewałem, że ona sama tego nie wie.
- Co?! – prychnąłem, słysząc jej wspomnienie o wakacjach – Podoba Ci się? Siedzenie samej w celi?! – dopytywałem. Większość koni, jakie znałem, nie byłaby zadowolona z przedłużającego się więzienia. A ona była? Jakaś dziwna, nienormalna kucka mi się trafiła.
- Nie rozmawiam z Tobą! Przesłuchuję! To chyba nie nazwiesz rozmową!? – prychnąłem. O co jej w ogóle chodziło? Co ją tak bawiło?!
- Twoje imię nie jest dla mnie istotne. Jesteś po prostu kucem! Tyle! Niewolnikiem do pracy, do służenia mi i sprzątania. No i oczywiście do krycia! – wyjaśniłem jej i rzuciłem się na nią. Odskoczyła… ale po chwili wróciła.
- Dobrze, bardzo dobrze – oznajmiłem jej i spróbowałem na nią naskoczyć, skoro się sama posłusznie nastawiła. Nie protestowała? Nie broniła się? Taka puszczalska mi się trafiła?
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Lis 28, 2017 6:37 pm

Spojrzałam na piorunującego mnie wzrokiem Espilce' a i aż zachciało mi się śmiać. Stłumiłam śmiech.
-Czyli nawet na starych pannach lubisz leżeć? Wiesz...
Takich z wypłowiałą sierścią, brudną grzywą i w ogóle?
- spytałam chcąc sprowokować Espilce' a. Lubiłam jak na tym jego pysku pojawiał się grymas - Mniejszych się nie bije, bo to znaczy, że większych się boisz! - powiedziałam. Fryz położył uszy po sobie, a ja miałam cichą satysfakcję, że się zdenerwował. Wyglądał na tak oburzonego, gdy go dotknęłam. Spojrzałam na niego przesłodzonym wzrokiem robiąc zeza. Przechyliłam nieco głowę i pacnęłam delikatnie kolegę w chrapy.
- Pac! - szepnęłam równie przesłodzonym głosem. Oddaliłam pyszczek na chwilę i po kilku sekundach moje chrapy znów wylądowały na czarnym pysku.
- Niczego - w końcu chyba nieistotne było to, co sobie wyobrażałam prawda? Z uwagą słuchałam Espiego.
- Tak. Lepiej jest być samotną w celi i wiedzieć, że nikt mnie nie okłamie, niż być w tłumie i mieć wokół samych fałszerzy - powiedziałam rozmarzonym głosem - Na świecie nie ma dobrych koni - szepnęłam. A w dodatku miałabym darmowe jedzenie i wodę!
- A właśnie, że rozmawiasz. Bo to ty mi powiedziałeś, że lubisz leżeć na małych kucykach - powiedziałam z udawanymi zarzutami.
- Bla, bla, bla- tyle właśnie mówią konie Fryzyjskie! - odrzekłam, po czym odwróciłam się do Espilce' a i pobiegłam po sztylet. Na szczęście Fryz nawet nie zauważył, że go wzięłam. W końcu odwróciłam się tyłem, spuściłam głowę i uniosłam ogon do góry.
- Możemy mieć to już za sobą? - W tym samym momencie ogier naskoczył na mnie i boleśnie wszedł we mnie. Po jakimś poczułam, jak w moim brzuchu zaczyna się nowe życie. Zaczęłam bawić się sztyletem na moich nogach jeżdżąc nim po swoich nogach. Miejscami dociskałam go mocniej, by po chwili na moich kopytach pojawiła się wąska strużka krwi. Cięłam się w ten sposób, dopóki karosz w końcu że mnie nie zszedł.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Gru 05, 2017 12:49 am

Piorunowałem dalej klacz wzrokiem, kompletnie się nie przejmując tym, że wygląda na rozbawioną.
- Na wszystkim, co się rusza i co jestem w stanie dorwać, mogę leżeć! A Tobie nic do tego! – ofukałem bezczelną kuckę – Takie stare kobyły to się ze skarpy zrzuca… z klifu do morza, albo z wulkanu w lawę! – prychnąłem – Zresztą takie bezczelne i pyskate kuce jak ty, może spotkać ten sam los – dodałem, próbując ją przestraszyć. Niech się nie czuje zbyt pewnie, bo jeszcze tego pożałuje!
- Bije się wszystkie, które da się bić. Większe też atakowałem – odpowiedziałem szczerze. Owszem, czasami się jakichś koni bałem, ale po dokładnym spętaniu… można było sobie z każdym poradzić. Albo z prawie każdym. Albo z prawie, prawie każdym, zarabiając przy okazji parę kopniaków, ugryzień i ran, bo i tak się zdarzało.

- Ej! Przestań! Co ty wyprawiasz?! Uspokój się! Przestań mnie pacać! – zarżałem głośno, gdy mnie „pacnęła”. No to już była przesada! – Normalna jesteś? Co Ci odbija?! – parsknąłem. Powinna być przerażona! Powinna się bać! A ona jest roześmiana, jakby co najmniej na pastwisko z koniczyną trafiła!
- Tak? Nie lubisz kłamstw? Nie chcesz bym kłamał, że mi się podobasz? Wolisz prawdę, nawet jeśli boli?! – prychnąłem z irytacją. Nie sądziłem, by naprawdę chciała prawdę. Konie… konie wolały żyć w kłamstwie. Chciały być okłamywane. Który koń wolał szczerość. Nikt nie lubił szczerości… takiej w pełni prawdziwej, pełnej szczerości.
- Zamknij się w końcu! Nie chce mi się Ciebie słuchać! – prychnąłem z wściekłością, zirytowany zachowaniem kucynki. Miałem jej dość! Nie chciało mi się z nią więcej rozmawiać! Na szczęście ta się w końcu uspokoiła i odwróciła zadem do mnie, nastawiając się. W końcu! W końcu zrozumiała, że dalszy upór nie ma sensu.

- Tak, możemy – odpowiedziałem i zacząłem się zbliżać do klaczy. Naskoczyłem na nią, wszedłem w nią… może nie brutalnie. W miarę delikatnie. W końcu była niewielka, więc ruszałem się ostrożnie. Nie chciałem się wywalić razem z nią. Zacząłem wykonywać delikatne ruchy biodrami, nie przejmując się jej ewentualnym sprzeciwem. Powoli przyspieszałem aż w końcu moim ciałem wstrząsnął dreszcz a życiodajny płyn… zaźrebił ją? Czy nie? W każdym razie zszedłem z niej i poklepałem ją chrapami po zadzie.
- Dobrze, bardzo dobrze – pochwaliłem ją – Grzeczna, grzeczna kucynka – dodałem, uśmiechając się do niej złośliwie.
Powrót do góry Go down
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pią Gru 08, 2017 11:42 pm

- I dobrze! - powiedziałam obrażona. Espilce zaczął się do mnie zbliżać. Szczerze nie byłam zachwycona. Nie chciało mi się po prostu walczyć. Ogier w końcu na mnie naskoczył. Poczułam się upokorzona. Bezsilna. Nie...! Pomyślałam, ale było już zbyt późno.
- I co? Masz z tego powodu satysfakcję? Porwałeś i pokryłeś niższą od ciebie o 60 centymetrów klacz!
Gratuluję!
- wrzasnęłam, gdy Fryz uśmiechnął się do mnie złośliwie. Chwyciłam sztylet jeszcze mocniej i... podeszłam do niego. Jeśli udało mi się dojść do jego łopatki, to wbiłam nóż w nią tak głęboko, jak pozwalało mi na to ostrze.
- Przepraszam. Niechcący - szepnęłam posyłając "przyjacielowi" spojrzenie pełne ulgi. Po czasie, w którym powinien przyzwyczaić się do narzędzia w swoim ciele zaczęłam je powolutku wyjmować. Krew... Pysznie!
- Przyjemnie. Prawda? - spytałam.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Gru 09, 2017 12:58 pm

Gdy tylko skończyłem kryć kucynke to z niej zszedłem.
- Satysfakcję? Tak, w zasadzie mam. Mi się podobało. A czy Tobie również? Jakoś nie ma to dla mnie większego znaczenia – odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą, bo niby czemu miałbym ukrywać, że mi się podobało – To nie moja wina, że nie urosłaś. Zwykle wolę większe… ale jak się już napatoczyłaś – dodałem. Bo owszem, zawsze wolałem klacze większe ode mnie. A że często kończyło się to tym, że zostałem skopany czy pogryziony… cóż, takie jest życie. Na szczęście mała kucynka swoimi małymi kopytkami nie za bardzo była mi w stanie zaskoczyć… albo tak przynajmniej myślałem, bo ta nagle… nagle wyjęła skądś sztylet i bez ostrzeżenia wbiła go we mnie. Oczywiście próbowałem uskoczyć, ale byłem zbyt zaskoczony, by zrobić to na czas. Kwiknąłem z bólu i próbowałem chwycić nóż by go jej wyrwać i gdzieś odrzucić. Po czym próbowałem jakiś sznur zarzucić jej na szyję, by nie szukała kolejnych sztyletów.
- Pożałujesz! Zobaczysz! Pożałujesz! – zarżałem wściekle na nią.
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Sty 21, 2018 12:03 pm

/Brak odpowiedzi ponad miesiąc – zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Wszedłem do środka ze schwytaną klaczą (Reta), od razu zamykając drzwi za sobą. Na klucz, by nawet nie próbowała zwiać.
- A co Ci się nie podoba w powitaniu? Czego oczekiwałaś? Czerwonego dywanu? – prychnąłem z pogardą – Schudnę? Jestem fryzem! Wyglądam tak, jak powinienem wyglądać! A Tobie nic do tego! – wydarłem się na nią. Jak mogła krytykować mój wygląd? Bezczelna, złośliwa klacz! Idiotka! I jeszcze całą drogę mnie okładała kawałkiem liny! Zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni! Założyłem jej na szyję mocną obrożę, która grubym łańcuchem była przykuta do ściany. Po czym wziąłem jakiś kaganiec, w miarę możliwości wpychając go jej na pysk i ciasno zapinając paski od niego. W końcu pamiętałem, że podczas poprzedniego spotkania klacz nie była zbyt uprzejma.
- Czemu przyszłaś na nasze tereny? Czemu rżałaś, zamiast siedzieć cicho? – dopytywałem, wodząc chrapami po jej szyi – Duża, silna, szybka i zwinna… a znowu Cię schwytałem – oznajmiłem triumfalnym głosem.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Sty 21, 2018 1:29 pm

Reta przyszła tu dumnym krokiem, nie spuszczając wzroku z tłustego zadu fryza. Ogier zamknął na klucz drzwi. Gniada próbowała nie ukazywać strachu i nawet dobrze jej się to udało. A, czyli to miało być powitanie? No, czerwony dywan, to niezły pomysł, przecież pochodzę z najbardziej szanowanego stada na Karsin. spojrzała na Espiego z wyższością. Słysząc złość w jego głosie, Reta nie mogła powstrzymać śmiechu. Naprawdę jesteś fryzem?! Myślałam że konie tej rasy są ładniejsze! udawała zdziwienie, choć tak naprawdę ledwo powstrzymywała się od śmiechu. Stała spokojnie, podczas gdy ogier zakładał jej obrożę, ale jak zaczął zakładać jej kaganiec, podniosła wysoko głowę. Niski z ciebie chłopiec. zaśmiała się. No co, założysz mi ten kaganiec czy nie? droczyła się z Karym. Słysząc jego pytania, Reta szybko zmieniła wyraz pyska i uśmiechnęła się sztucznie i miło. Właśnie na Ciebie czekałam, kochanie. powiedziała przesłodzonym głosem i cmoknęła go w ganasza, spuszczając przy tym głowę i dając mu szansę na założenie jej kagańca. Stęskniłam się za twoim grubym zadkiem. zaśmiała się złośliwie i trąciła go "przyjacielsko" chrapami w szyję.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Nie Sty 21, 2018 7:29 pm

Klacz wchodziła do celi, dumna jak paw, jakby była jakąś władczynią a nie żałosną, bezczelną kobyłą, która kolejny raz stanowczo za dużo pyskowała i obrażała mnie, zamiast się zamknąć i starać mnie nie wkurzać. No to jej się dostanie! Takiego zachowania, a zwłaszcza komentowania mojego pięknego wyglądu, to nie tolerowałem! Ani trochę!
- Zamknij się! To była ta… no wiesz… aronia! – parsknąłem, gdy zaczęła coś mówić o dywanie! Nie rozumiała… tej no aronii, i się jeszcze kompromitowała! Idiotka! Wkurzała mnie. Najbardziej tymi swoimi głupimi uwagami – Stul pysk! Jestem najpiękniejszym koniem! Najpiękniejszym fryzem w całej krainie! – wydarłem się na nią, zakładając jej obrożę. I spiorunowałem ją wzrokiem, gdy podniosła łeb i zrobiła złośliwą uwagę, co do mojego wzrostu.
- Pieprzona żyrafa! – parsknąłem, starając się sięgnąć, próbując pociągnąć za łańcuch od jej obroży. Położyłem uszy po sobie, gdy dotknęła mnie w ganasze i w końcu założyłem jej kaganiec, ciasno zapinając paski od niego. Spiorunowałem ją wzrokiem, gdy kagańcem, osłaniającym jej chrapy, trąciła mnie w szyję. Jak śmiała? Jeszcze mi grzywę połamie! Ugryzłem ją lekko w łopatkę.
- Ja Ci dam gruby zadek! – prychnąłem, by wiedziała, za co to było ugryzienie. I chwyciłem jakieś kajdany, próbując je jej zapiąć na przednich nogach, by nie mogła kopać.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Sty 22, 2018 12:51 am

Aronia? Czy ty nie możesz przestać myśleć o jedzeniu? Powinieneś schudnąć, a nie gadasz mi tu o jakiejś aronii! nawijała Reta. Jaki z niego głupi koń. Serio. Tylko o jedzeniu myśli. pomyślała. Złośliwy uśmiech nie schodził jej z pyska. Na jego następne słowa, spojrzała na niego z politowaniem. To chyba naprawdę nie widziałeś innych koni… powiedziała. Spiorunowanie wzrokiem w ogóle jej nie tknęło, a jeśli najpierw próbowała ukrywać strach, to teraz stała z obojętną jej obojętnością. Tylko czasami jak ogier mówił coś bardzo głupiego, chciało jej się śmiać.
Gniada dała na siebie założyć kaganiec, trąciła ogiera w szyję, a za to dostała ugryzienie. Czyli nawet nie mam udawać miłej. Spoko. Lepiej. stwierdziła. Wolałabym jednak chudszy - nie gustuję w grubasach. powiedziała. Kiedy Espilce podszedł z kajdanami, Reta położyła po sobie uszy i podniosła wysoko głowę, a kiedy zaczął jej przykuwać kopyta, szybko stanęła dęba, a przy lądowaniu próbowała trafić choć jedną nogą w Karego. 

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sro Sty 24, 2018 8:19 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem.
- Aronia powiedziałem! To jest wtedy, gdy się mówi… coś na odwrót! Jak się nie znasz, to się nie odzywaj, bo tylko się ośmieszasz! – zarżałem na nią z irytacją – Fryzy takie są! Więc lepiej się ucisz… bo Ci się oberwie! – prychnąłem z irytacją. I położyłem uszy po sobie, gdy stwierdziła, że nie widziałem innych koni. A właśnie, że widziałem! Wystarczająco dużo by mieć pewność, że to ja jestem najpiękniejszy!

Bez większych problemów nałożyłem klaczy kaganiec. I… i ledwo się nie powstrzymałem, by znowu się na nią nie wydrzeć, gdy kolejny raz skrytykowała mój wygląd.
- Gówno mnie obchodzi Twój gust! Mi w każdym razie się podobasz… a chyba domyślasz się, co to znaczy! – odpowiedziałem jej krótko, złośliwie się uśmiechając. Chwyciłem kajdany, próbując jej obie przednie nogi skuć ze sobą (nie przykuwając ich do posadzki) , ale furiatka nagle stanęła dęba. Kwiknąłem ze strachu, odsuwając głowę, chociaż jeśli klacz próbowała kopać, to mogła mnie trafić w moje przednie kończyny. Szybko spróbowałem ją ugryźć w szyję, w ramach ostrzeżenia i starałem się skończyć zakładanie kajdan na jej przednie nogi.
- Uspokoisz się w końcu? Czy Cię bólem przekonać do posłuszeństwa?! – parsknąłem na nią ze wściekłością. Jej upór… wkurzał mnie. Gównie dlatego, że była szybka, silna i zwinna. Sprawiała wrażenie takiej, z którą może być sporo problemów. Musiałem ją więc sprawnie spacyfikować, by zniechęcić ją do buntowania się.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Sty 29, 2018 9:50 pm

//sorry że tak długo, internet mi sie zaciął :/

Reta zaśmiała się widząc spojrzenie Espilca. Jeszcze bardziej słysząc jego słowa. Dobrze wiem co powiedziałeś. Wiem też co to znaczy, i wiem co znaczy słowo "ironia", w przeciwieństwie do Ciebie. powiedział z szerokim, szczerym uśmiechem. Ja się ośmieszam...? Ja przynajmniej wiem co mówię. puściła mu oczko. To są brzydkie! I tłuste! powiedziała głośno, żeby ten tępy koń zrozumiał o co jej chodziło. Oczywiście wcale tak nie myślała, wręcz przeciwnie, fryzy wydawały jej się bardzo ładne, ale nie Espilce. I nie, nie był według niej gruby, ale uwielbiała widzieć jak się wkurzał. "Bo Ci się oberwie!" podrabiała prześmiewczo jego głos. Boję się! Grubas mi grozi!
Zaśmiała się, widząc jego poirytowanie. No już, nie złość się, chłopczyku. powiedziała.

Ogier założył jej kaganiec. Nie krzyżował jej tym planów. Słysząc jego słowa, spojrzała na niego flirtownie. Wiesz co? Mnie też! chciała powiedzieć, ale przyszedł jej do głowy inny pomysł. Podeszła do niego, wysoka, zgrabna, elegancka. Położyła mu delikatnie chrapy na szyji, uważając żeby nie walnąc go za mocno kagańcem. Tak... powiedziała "flirtownym" głosem. To znaczy że... jestem na tyle piękna że podobam się nawet gejom. szybko odsunęła od niego nos i zaśmiała się głosno. Mogła wyglądać trochę na upitą, ale to nie jej wina że dzięki Espiemu tak dobrze się bawiła. Kiedy zadębowała "ogier" szybko się odsunął. Tchórz. pomyślała Reta, choć nie było to dla niej nowością. Udało jej się jednak, lądując, trafić go lewą nogą. Nie za mocno, przecież nie chciała zabić swojego ukochanego "przyjaciela". Ogier jednak ugryzł ją w szyję. Recie zdecydowanie to się nie podobało, przecież to ona miała z nim wygrać. Tak się nie robi! parsknęła, niezbyt zadowolona, podniosła wysoko głowę, po czym walnęła go mocno metalową częścią kagańca w głowę. Nie! Nie uspokoję się! Nie umiesz się zachowywać z klaczami! ... Widać że jesteś przyzwycajony do ogierów! udawała złość. Tak naprawdę to nawet dobrze się bawiła, ćwicząc swoje cięte riposty. Potem ogierowi udało się założyć jej kajdany. Albo może nie, nie udało mu się, tylko Reta dała mu na to chwilę czasu.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Sty 29, 2018 10:36 pm

/Nie szkodzi, najważniejsze, że jest odpis Smile

Zaśmiała się? Ze mnie? To już bezczelność! Jak ona w ogóle śmiała! Wredna kobyła! Spiorunowałem ją ponownie wzrokiem. I jeszcze położyłem uszy po sobie. By wiedziała, że takie zachowanie nie będzie tolerowane!
- Sama jesteś „ironia”! Aronia się mówi! Idiotko! – zarżałem na nią… i jeszcze kopnąłem kopytem o ziemię, by zrozumiała, że to ja mam rację. A nie ona! Zaśmiałem się. Uważała, że wie co mówi a tak myliła słowa? Chyba się w łeb uderzyła w trakcie porwania! Albo rzeczywiście jest skończoną kretynką!
- Co?! Sama jesteś brzydka! – wydarłem się na nią ponownie. Oczywiście, że my fryzy byliśmy najpiękniejsze! I nie byliśmy tłuste… my mieliśmy taką figurę, jaką powinniśmy mieć – A ty masz tłustą grzywę i rozdwajające się końcówki! – odpowiedziałem jej. I co teraz? Szach! Mat! Wredna kobyło! No dobrze, klacz mi się podobała… chociaż i tak uważałem, że jestem od niej piękniejszy. Byłem przekonany, że jestem piękniejszy od każdego! Ja byłem najładniejszy! Na całym świecie nie było tak ślicznego konia jak ja. A kto sądził inaczej to był ślepy!
- Ej! Zamknij się! – prychnąłem i uderzyłem kopytem o ziemię, by ją przywołać do porządku, gdy zaczęła mnie przedrzeźniać i się ze mnie wyśmiewać. No to już była przesada!

Jej słowa… mnie zaskoczyły.
- Co? – prychnąłem, nie mając pojęcia o co jej chodzi – Co to niby miało znaczyć? – parsknąłem, zerkając na nią uważnie i mrużąc oczy. Ona… ona stanowczo nie była normalna! Za karę ugryzłem ją w szyję. Tak w ramach ostrzeżenia. Uśmiechnąłem się do niej triumfalnie… i kwiknąłem z bólu, jak zostałem uderzony kagańcem.
- Przyzwyczajony do ogierów? Co ty tutaj insynuujesz?! Nawet nie wiesz, ile klaczy pokryłem! – parsknąłem ze złością, po krótkiej walce w końcu zakładając jej kajdany na przednie nogi. Ale… ale to był chyba dopiero początek. W końcu znałem ją już po poprzednim razie, wiedziałem, że jest silna i zwinna oraz że się łatwo nie podda. Chwyciłem jakieś sznury i rzuciłem się od boku, unikając kopniaka, na jej prawą zadnią nogę, próbując do niej przywiązać linę, drugi jej koniec wiążąc do jakiegoś palika wystającego z posadzki. Analogicznie starałem się zrobić z jej lewą tylną nogą, również ją przymocowując sznurem do ziemi tak, by klacz stanęła w delikatnym rozkroku. Udało mi się?
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Sty 30, 2018 12:48 am

//a jednak udało mi sie odpisać dzisiaj Wink

Piorunowanie wzrokiem Espiego jednak nie działało na Retę. Klacz dalej się śmiała, i przestała dopiero kiedy chiała się odezwać. Espi, kochanie, taki stary, a taki głupi! uśmiechnęła się do niego czule. Na kopnięcie o ziemię, Reta tylko przewróciła oczami. Na złość ogiera, Recie chciało się tylko śmiać, ale musiała udawac poważną. Poczuła jak zbierają jej się łzy w oczach, przez poswstrzymywany śmiech. A... a jakbym ja sie teraz obraziła? Mogłabym już się do Ciebie nie odzywać... nie byłoby Ci smutno?
Stałabym tu sama ze spuszczoną głową i nie odpowiadałabym na żadne pytanie... nie byłoby Ci przykro?
zapytała smutnym głosem. Jakoś mieszasz się w zeznaniach. Najpierw mówiłeś że Ci się podobam. No to jak to jest? Jestem ładna czy nie? zapytała patrząc na niego dużymi oczyma. Udawała smutek i rozczarowanie, a tak naprawdę to świetnie się bawiła. Espi, ja się obraziłam. stwierdziła w końcu, robiąc obrażoną minę. Ale możesz jeszcze naprawić Twoje błędy! rozpromieniła się nagle. Świetnie Ci idzie, Reta! mówiła sama do siebie. Nigdy wcześniej nie myślała że jest tak dobrą aktorką.
Na jego kolejne słowa znowu omal się nie roześmiała, ale udało jej się stłumic wszystko uśmiechem. No co, jeśli Ci się nie podobają ogiery... pokarz to! Zdecyduj się, jestem brzydka czy Ci się podobam? zapytała, patrząc na niego jak małe bezbronne dziecko. Na ugryzienie Karusa, Reta tylko krzywo na niego spojrzała, ale nic poza tym. Westchnęła teatralnie słysząc jego kolejne słowa. Jeśli, kochanie, to nie prawda... jeśli Ci się podobam... ja jestem na Ciebie zła, wiesz? Zdejmij mi kaganiec, to Ci wybaczę. A ty, jeśli lubisz klacze, to daj sobie zrobić masaż. Taki masaż, przez piękną klacz... jeśli tego nie pragniesz, to już jest jakiś znak. powiedziała klacz. Teraz mogła go szantażować. Kiedy ogier podszedł do jej prawej nogi, Reta podniosła ją ostrzegawczo. Obrażona klacz jest zdolna do wszystkiego. powiedziała i opusciła nogę. To co, zdecydujesz się? zapytała się, uśmeichając się milutko.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Sty 30, 2018 1:47 am

Piorunowałem wzrokiem klacz, tak mocno, jak tylko byłem w stanie, chociaż chyba bez większego sukcesu. Bo ta dalej się śmiała, „jak klacz do sera”. No jak tak można? Idiotka, po prostu idiotka! Powiedziałem jej, co o niej sądzę… a ta, zamiast przeprosić, jeszcze mocniej pyskowała. Głupi? Ja już jej dam głupiego! Zresztą… zresztą kto powiedział, że inteligencja ma jakiekolwiek znaczenie? To, co w życiu się naprawdę liczy to grzywa! Każdy rozsądny fryz to wiedział! I pewnie każdy koń… z wyjątkiem tej idiotki! Tylko przewróciła oczami na uderzenie kopytem o ziemię? No tak, nic ciekawszego nie miała do powiedzenia!
- Nie! Nie byłoby mi ani przykro ani smutno! Gdybyś się w końcu zamknęła to byłby najszczęśliwszy dzień w moim życiu! – prychnąłem. Skoro już chciała wiedzieć, to jej odpowiedziałem! Ale nie… nie mogła się zamknąć! Musiała dalej trajkotać! Dalej musiała pyskować! Gadać! Kłapać tym swoim pyskiem!
- Podobasz mi się, jesteś ładna… ale jak jesteś cicho! Zamknij się w końcu! – parsknąłem zirytowany. Byłem bardziej gadatliwy od większości klaczy, które spotykałem… no ale ona wychodziła poza wszelkie skale! – Nie chcę nic naprawiać! Chcę ciszy! – prychnąłem z irytacją… nie, nie z irytacją. Ze wściekłością! Irytacja się skończyła parę momentów temu!

Pokazać? Że mi się podoba? Bardzo proszę!
- Owszem! Podobasz mi się! Fizycznie! Więc zaraz… zaraz będziesz musiała się nastawić zad! – wyjaśniłem jej. I pokręciłem przecząco pyskiem.
- Klaczko, ja już dobrze wiem, do czego jesteś zdolna! Oczywiście, że Ci nie zdejmę kagańca! Zbyt dobrze Cię znam! – wytłumaczyłem jej. Podnosiła prawą, zadnią nogę? Nie przejąłem się tym. Skoro podniosła nogę, to spróbowałem zarzucić na nią jakąś pętlę, by szarpnięciem zaciągnąć ją i drugi koniec sznura przywiązać do jakiegoś palika na prawo od klaczy. A jeśli mi się udało, to analogicznie starałem się zrobić z jej lewą, tylną nogą, również ją wiążąc do palika w taki sposób, by wredna kobyła musiała stać w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Reta
Władca
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Wielka cela   Pon Lut 05, 2018 7:08 pm

Reta, słysząc słowa Espiego udawała załamaną. Nie będziesz miał ciszy, ale jak nie podoba Ci się mój głos, to proszę, masz inny rodzaj hałasu! powiedziała udając obrażoną. W tej samej chwili tupnęła ze złością w ziemię. Położyła po zobie uszy. Ciągnęła z całej siły przednimi nogami, żeby kajdany, szurając po ziemi, wyawały jak najgłośniejszy dźwięk. W jej oczach było widać przez chwilę nienawiść. Potem, rzuciła się z całej siły na Espilca. Co z tego, że miała przednie nogi przyczepione do posadzki, Recie i tak udało się walnąć ogiera z całej siły kagańcem. Waliła go ile mogła, aż do kiedy nie zaczęło jej się kręcić w głowie. Stanęła na chwilę, dysząc. Sam se nastaw zad! krzyknęła ze złością. Przednie nogi strasznie ją bolały i miała ślady od kajdanów. Mimo wszystko, przerzuciła cały swój ciężar na tylne nogi i podciągnęła przednie do góry... można było usłyszeć dźwięk metalu spadającego na ziemię. Reta pozbyła się kajdanów na lewej nodze. Zobaczyła ranę, niewielką, ale bardzo bolesną. Fajnie, będę miała siniaka. A może kolejną bliznę do kelkcji? Zacisnęła jednak zęby i udawała że nic nie czuje.
Nie zdejmiesz mi kagańca? A to ciekawe... syknęła Reta i wybiła z zadu. Ogier właśnie próbował jej przywiązać nogi, ale nie, to nie takie proste. Klacz była naprawde zmęczona serią ataków. Mimo wszystko, kiedy po chwili Espilce'owi udało się zarzucić pętlę na jej prawą nogę, klacz znowu wierzgnęła. Tym razem dobrze mnie zapamięta. westchnęła, kiedy znow znalazła się wszystkimi nogami na ziemi. Koniec ataku. pomyślała, wykończona.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Wto Lut 06, 2018 2:57 pm

Położyłem uszy po sobie, gdy bezczelna kobyła zagroziła mi hałasem. Chociaż z drugiej strony… chyba w sumie lepiej, by hałasowała a nie gadała od rzeczy, obrażała mnie i pyskowała. Jej nagłe tupnięcie mnie przestraszyło, ale szybko się uspokoiłem. Nogi miała skute ze sobą kajdanami (nie były przyczepione do posadzki), więc co prawda szuranie nimi powodowało spory hałas, ale kopać było jej ciężko. Kwiknąłem za to z bólu, gdy mnie nagle uderzyła kagańcem. Szybko odskoczyłem od furiatki poza zasięg łańcucha, którym była przykuta do ściany. Ciężko dyszałem, przerażony jej nagłym atakiem… ale po chwili się uspokoiłem.
- Nie chcesz się nastawić… to ja Cię już zmuszę?! – zapowiedziałem jej, obserwując jak staje dęba – I owszem! Nie zdejmę! – zapowiedziałem jej – Uspokój się! – dodałem, po krótkiej walce, zarzucaj pętle na jej prawą nogę. Klacz wierzgała i kopała… ale po kolejnej krótkiej walce udało mi się sznur przywiązać do jakiegoś palika na prawo od klaczy. Analogicznie zrobiłem z lewą nogą, wiążąc ją na lewo od niej tak, by stała w delikatnym rozkroku. A wtedy… wtedy podszedłem do niej centralnie od zadu, wycierając się pyskiem o jej zad.
- I co? Przegrałaś? Zastanawiam się… czy jesteś godna bym Cię pokrył. Mógłbym użyć jakiegoś więźnia… ale może i zabawię się sam – stwierdziłem, podgryzając ją po nasadzie ogona i wodząc chrapami po jej nogach, od góry aż do pęcin, które były sznurami przywiązane do palików. Włożyłem jej na końcu łeb pod ogon i wydmuchałem ciepłe powietrze w tamte rejony, zaciągając się słodkim zapachem rui.
Powrót do góry Go down
Zozo
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Mar 24, 2018 12:32 pm

Przylazł z niejaką Arminą, którą schwytał na terenach swego stada. Był z niej bardzo zadowolony. Na prawdę cieszył się z tego, że dał sobie z nią radę. W końcu taka silna klacz, taka ładna. Było się z czego cieszyć. Tylko... Troszkę szkoda, że musiał się z nią pożegnać, ale wiadomo. Miał inne sprawy na głowię niż jakaś tam klacz. Postanowił się z nią nie męczyć i nie przykuwać jej nóg do posadzki. Przywiązał ją po prostu do słupa na środku celi.... Ogromnej celi. W sam raz na rodeo z nią.
Przyjrzał się jej dokładnie zadowolony po czym wziął jakąś kartkę i napisał na niej:
Klacz właściwie nie tknięta. Niech ktoś się nią zajmie. ZZ.
Tyle tutaj jego roboty. Nie miał czasu na igraszki z nią. Z dumą opuścił miejsce zamykając cele i zostawiając klucz gdzieś na podłodze, daleko od celi. Liczył na to, że ktoś ze stada odwiedza te miejsce.
z/t
Powrót do góry Go down
Espilce
Morderca
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka cela   Sob Mar 24, 2018 1:18 pm

Przechadzając się po Zamku, dotarłem do lochów, w okolicę Wielkiej Celi. Hmm, dawno jej nie odwiedziłem. Po chwili wahania postanowiłem z ciekawości zerknąć, czy ktoś w niej siedzi – w końcu nie miałem żadnych planów na dzisiejszy dzień. Po zbliżeniu się dojrzałem najpierw kartkę… i uśmiechnąłem się. Jakaś klacz do zabawy? Świetnie! Ciekawe jaka? Podszedłem bliżej krat i dojrzałem… Armina? Otworzyłem szeroko oczy, kompletnie zaskoczony. Moja Armina! Moja ukochana, która mi zwiała… wpadła znowu w moje kopyta?!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielka cela   

Powrót do góry Go down
 
Wielka cela
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Uczta.
» Wielka Biblioteka
» Wielka Wojna wzywa [bitwa pod Passchendaele]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: