KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 T A R T A R

Go down 
AutorWiadomość
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: T A R T A R   Pon Paź 10, 2016 7:58 pm

Duża jama wydrążona wewnątrz jednego z wulkanów. Wejście jest od najmroczniejszej strony- skały wygladają tak jakby nic tam nie było jednak gdy podejdzie się blisko widać wąski korytarz. Droga jest dosyć długa i łatwo zabłądzić. Tworzy to swego rodzaju labirynt.
Ściany jaskinii są z czarnego jak noc bazaltu, nie jest gładki- wręcz przeciwnie. Jego krawędzie są ostre i łatwo się o nie rozciąć. To daje stuprocentową pewność iż jaskinia nie powstała naturalnie. Podłoga jest równa ale posypana sześciennymi okruchami bazaltu który błyszczy rudym światłem.
Naprzeciw wejścia, po drugiej stronie jaskinii, ze ściany wypływa lawa. Oświetla tym samym całe to miejsce. Ta "rzeczka" przepływa bokiem jaskinii by po sześciu metrach znów skryć się w mrocznej ścianie. Poza oświetleniem ogrzewa to zakopane pod ziemią miejsce. Nie jest tu ani zimno, ani gorąco. Oczywiście im bliżej źródła tym goręcej ale ogólna temperatura wynosi 15°C. Ale nie tylko położenie pod ziemią decyduje o tym że jest tu chłodno. Z prawej strony wejścia wypływa krystalicznie czysta, górska woda. Płynie w stronę lawy ale się z nią nie łączy, za to w najbliższym jej miejscu jest bardzo ciepła. W przeciwieństwie do lawy nie wpływa w ścianę tylko tworzy obok niej jeziorko. Przyjemnie ciepłe. Idealne do odpoczynku !
W kilku z wnęk w ścianie Sechmet schowała marchewki a obok, na ziemi, leży kilka worków owsa.
Na samym środku jaskinii jest wysokie i duże posłanie z siana. Dookoła niego jest okręg z większych kamieni bazaltu. Sprawia to że siano się nie rozjeżdża.
W najodleglejszym rogu jest ulubione miejsce Sechmet- mini zbrojownia. Zasłonięta stertą błyszczących okruchów bazaltu. Te są zdecydowanie większe od tych na ziemi.
Jest tam połyskujący czernią stalowy łańcuch przyczepiony do twardego haka zatopionego w skale. Łańcuch jest na tyle krótki by ofiara nie dosięgła kamieni oraz ostrych jak nóż, bazaltowych, narzędzi do tortur które są ułożone na półkach wydrążonych w skale. W samym tyle, za nożami i innymi ukryte są trucizny, od tych lekkich halucynogennych po prawdziwie śmiercionośne krople. Obok, na ścianie wiszą: kajdany, łańcuchy, liny, kagańce oraz inne rzeczy tego typu.


Ostatnio zmieniony przez Sechmet dnia Wto Lis 08, 2016 8:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Wto Paź 11, 2016 7:33 pm

Sechmet przybyła na tereny swojego stada tuż po pobycie w jaskinii Burka. W tym czasie jej brzuch znacznie się napiął. Już wkrótce... Czuła każde kopnięcie. Jej twarz przekrzywiła się w grymas. Powoli podeszła ku źródełku wody. Przejrzała się w rzwawo płynącej wodzie. Ciekawe jakie będzie... Oby miało jak najmniej tego demona w wyglądzie bo skończy utopione w tej wodzie... Podeszła ku lawie. No chyba że samo przypadkiem gdzieś wskoczy... Nagle poczuła mocny skurcz. Zakręciło jej się w głowie i cofnęła się o krok.
Dobrze że to już koniec, nie mogłam wytrzymać. Powiedziała całkiem... Normalnym głosem. Spojrzała na brzuch i znów zawładnął nią mocny skurcz. Jęknęła z bólu. Powoli podeszła do swojego łoża. Delikatnie położyła się na nim i pozwoliła odejść wodą. Wszystko stasznie się ciągnęło. Od odejścia wód do pierwszych mocnych skurczy zapowiadających że to będzie zaraz minęła gidzina, może dwie. Ale gdy w końcu się pojawiły Sechmet zrozumiała że na razie rezygnuje z źrebaków.
Kolejne skurcze były coraz silniejsze, Sechmet mocno naparła i...
W końcu... Ulga. za sobą na krawędzi łóżka ujrzała małe pokryte krwią coś. Było szczególnie brzydkie ale w Sesi coś się w końcu ruszyło. Znalazła siłę by wstać i podejść do małej.
Witaj na świecie mała, powiedziała opiekuńczym tonem i zabrała się za zlizywanie z źrebaka śluzu i wielu unnych obrzydliwości. Gdy w końcu była w stanie do zaakceptowania Sechmet stanęła naprzeciwko niej i zniżyła głowę.
Nadaję ci imię Annabell, dziecię demona oraz boginii, będziesz mścicielem, mordercą doskonałym. Powiedziała i szturchnęła Ann w brzuch. Musi coś zjeść aby przeżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anabelle
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sro Paź 12, 2016 7:09 pm

Domek ciasny, ale własny. Było mi cieplutko, ale szybko mi się to znudziło. Kopałam nóżkami co popadnie, próbując znaleźć wyjście. A jeśli go nie było, to bez wątpienia musiałabym je sobie zrobić. Znaczy, chyba. Odróciłam się główką do dołu, wyciągając przed siebie nóżki. I tak przygotowana do wyjścia, zostałam wypchnięta z mojego domku. Zjeżdżalnia, ziiiuuu!
Topiłam się, chyba się topiłam! Przez chwilę zabrakło mi czegoś, dzięki czemu mogłabym wziąć oddech. Pewnie sposobu. Nagle zaczerpnęłam gwałtownie powietrza, z wrażenia zaprzestając tej czynności. Szybko jednak odkryłam, że nieoddychanie jest be. Bardzo niefajne. Czułam jak coś mokrego i ciepłego jeździ po mojej sierści, ale było to nawet przyjemne. Otworzyłam ciemno-bursztynowe oczka, z zaciekawieniem rozglądając się po moim nowym domku. Był dużo, dużo większy i chłodniejszy od poprzedniego. [next level]
Choć nie znałam sensu części z tych tych dźwięków, jak na potwierdzenie kichnęłam. [tak oto przyszły mściciel, morderca doskonały po raz pierwszy kichnął ~ notka do dodania do rodzinnego albumu]
- An - udało mi się powtórzyć, ale na tym zakończyłam. Mama, bo insynktownie czułam właśnie, że tak powinnam na nią mówić, szturchnęła mnie lekko. Wyciągnęłam przed siebie obydwie nóżki, usiłując dźwignąć się na nich w górę. Udało się i już po chwili chwiejnie stałam. Zadowolona z siebie chciałam zrobić krok. Zachwiałam się i upadłam.
- Bam! - jedyne słowo, które uznałam za odpowiednie. Roześmiałam się i podjęłam kolejną próbę podejścia do mamy. Tym razem, nie licząc drobnego potknięcia, udało mi się i zabrałam się do picia mleka. Jest takie... takie... słodkie! I ciepłe, i pyszne! Kiedy już skończyłam, mlasnęłam tym czymś, co miałam w pyszczku i spojrzałam gdzieś w głąb jaskini i po chwili zastanowienia pobiegłam przed siebie, nie myśląc o tym, jak to się robi. Nogi mi się myliły co powien czas, ale pomimo potknięć przebiegłam pełne kółko. Wpadłam z impetem na mamę, mocno się do niej przytulając.
- Mama - stwierdziłam, walcząc z plątaniną języka. Uśmiechnęłam się z zadowoleniem, spoglądając bursztynowymi oczkami na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sro Paź 12, 2016 7:36 pm

Sechmet spojrzała z góry jak córa kicha a potem wstaje. Nie widziała w tym nic uroczego, nie pokochała młodej ale coś nakazywało jej o nią dbać. To i tak lepiej jakby miała ją porzucić, nie ?
Je... W jej planach było powiedzenie "jestem z ciebie dumna", ale młoda się wywaliła. Sechmet przewróciła oczyma i patrzyła na młodą, może jej wygląd nie był idealny tak jak jej ale charakter musi być jej.
Anabell. Powtórzyła, młoda musi się nauczyć swojego imienia.
Gdy w końcu Ann się udało wstać i podejść Sechmet pozwoliła jej spokojnie napić się mleka, mała trochę ją przygryzała ale to praktycznie nic nie bolało w porównaniu z tym co przeżyła przed chwilą. Anabell w końcu puściła Sechmet i poszła pobiegać. W tym czasie Sechmet wzięła się za sprzątanie tych glutów żeby nie zalęgły się w nich robale ani nie przyciągnęły drapieżników. Z kepką siana włożyła to wszystko do wiaderka i wrzuciła do wrzącej lawy. Wszystko w jednej chwili się spaliło, przez kilka sekund strasznie śmierdziało ale potem smród poleciał hen ku wyjściu jaskinii. Klacz poszła przemyć wiaderko i przy okazji umyła język w letniej wodzie. Na koniec odniesła wszystko na swoje miejsce a sama poszła odpocząć na łóżko. Przyglądała sie na galop małej. Czy dobrze stawia nogi, czy sie nie potyka. Ogladała jej postawę, ruch i ogólnie czy jest dobrze zbudowana. Gdy akurat uznała że z małą nie jest źle Anabell na nią wpadła.
Uśmiechnęła się łagodnie gdy powiedziała "mama". W środku była z niej dumna itd ale Ann była przyszłym mordercą. Nie może jej okazywać zbyt dużo miłości. To nie jest czas ani miejsce. (No dobra jest xD).
Dobrze. Mruknęła i musneła ją delikatnymi chrapami. Chodź, chcesz się umyć ? No tak jakby profesjonalne czyszczenie językiem nie wystarczało, nie? Secha wstała i podeszła do jeziorka, było cieplutkie- idealne dla źrebaka. Sama wszedła płytko i napiła się trochę wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anabelle
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Nie Lis 06, 2016 7:27 pm

Przypatrywałam się mamie, przede wszystkim czytając z ruchu jej ust.
- Ana-bel - przesylabizowałam z dumą, rozglądając się po jaskini oczkami o miodowych tęczówkach. Było tu całkiem ładnie. Na słowa mamy pokiwałam energicznie główką, bez zastanowienia wchodząc do jeziorka. Woda była taka cieplutka. Położyłam się w wodzie i przeturlałam. Potem zadowolona z siebie wytrzepałam się porządnie, rozchlapując miliony kropelek na wszystkie możliwe strony świata. Uśmiechnęłam się do mamy szeroko, przechylając główkę w bok.
- O! A co to? - zapytałam nagle, podbiegając do strumyczka lawy. To jest slićne! - powiedziałam z zachwytem, przyglądając się świecącemu strumyczkowi. Coś mi podpowiadało, że raczej nie powinnam tego czegoś dotykać, ale nikt nie zabroni mi się poprzyglądać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Wto Lis 08, 2016 5:53 pm

//Sorki ale potrzebna mi jaskinia, może byc z/t ?
Sechmet patrzyła na małą bez emocji, uśmiechnęła się jedynie blado słysząc jak mała powtórzyła swoje imię. Trochę musi poćwiczyć wymowę i ogólnie nauczyć się mówić ale nie jest źle.
Dobrze. Skomentowała. Jak najszybciej musisz nauczyć się mówić. Zapiszemy cię jak najszybciej do szkoły, chcesz ? Zapytala z wymuszonym uśmechem do małej. To "pytanie" i tak nie miało znaczenia, Sechmet po prostu chce się wyzbyć Ann jak najszybciej, w ten czy inny sposób.
Widziala jak młoda zbliżyła się do lawy.
Lawa... Piękna, owszem. Ale niezwykle niebezpieczna. Gdy ją dotkniesz spali cię, nawet woda jej nie powstrzyma, wypala skórę, mięśnie i krew. Nawet z kości niewiele zostaje. Dobry sposób na wrogów, a jak mniemam będziesz ich miala wielu. Mówiła podchodząc ku Anabell. Niebezpiecznie nisko schyliła głowę, tak nisko że "włoski" na jej chrapach zaczęły się zwijać i syczeć niczym węże.
Wolalabys tam nie spaść Ann, lepiej z tąd chodźmy. Powiedziała i ruszyla ku wyjściu nie oglądając się nawet czy mała za nią idzie.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Lis 11, 2016 10:47 pm

//Powiedzmy że za nią poszedła, ok ? XD
Sechmet przybyła tu z wielkim, karym shire. Z wielkim, karym, shire w którym się zadurzyła. Krwawa boginii z a k o c h a ł a się.
Hmm... mrukneła odwracając się przodem do olbrzyma. I jak ? zapytała zaciekawiona jak ogier może odpowiedzieć. Czy zrozumi o co jej chodzi ? Na pewno zrozumi, jest... ZA MĄDRY aby nie wiedzieć.
Powoli, i bez szybkich ruchów zbliżyła się ku lawie. Jej głowa znów powędrowała niebezpiecznie blisko a na jej ustach namalował się uśmiech.
Jesteś pierwszym któremu pozwoliłam tu wejść... uniosła głowę, z jednej strony, chcąc zobaczyć shire'a, z drugiej zaś, zastanawiając się czy jej córka- Anabell mogla się liczyć jako ta "przyprowadzona". Ostatecznie jednak, Sechmet, uznała że woli nie wspominać o Ann.
Powoli wrociła ku olbrzymowi łagodnie, oraz delikatnie położyła głowę na boku ogiera (gdzieś w okolicy łopatki xD).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Lis 11, 2016 11:05 pm

Jakże musiała zadzierać szyję, by położyć swoją kształtną głowę na jego łopatkach - zdawał sobie z tego sprawę. Musiała to być niełatwa sprawa, ale jednak podołała - jakoś. Ciekawe, czy była w stanie przełknąć ślinę z tak zadartą w górę głową? Shredder nie był pewien, czy tak, jednakże pozwolił jej zachować poprzednie ułożenie łba.
- Sądzę, że nie tylko te lody przełamię - rzekł do niej cichym głosem, spokojnie przeciągając pyskiem po jej jasnej sierści, podgryzając lekko w kłąb. Sechmet miała coś w sobie, coś nieodgadnionego, co, okryte woalem tajemnicy czekało na odkrycie, podobnie, jak twarz młodej panny, za cienką, półprzezroczystą osłonką z welonu na pocałowanie.
- ...jak? - powtórzył jej pytanie, przesuwając chrapami po grzbiecie samicy. Grzbiecie, na którym chętnie spoczęłoby jego cielsko, gdyby ta tylko tego zapragnęła. Nie był jednak nastawiony tylko na jedno, tylko na to. Czekał, czekał cierpliwie, aż ta uzna, że warto... - Sądzę, że mam przed sobą bardzo ciekawy widok.
Niekoniecznie chodziło mu o przyrodę nieożywioną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Lis 11, 2016 11:32 pm

Okey, Sechmet była nizsza o te około 60 cm ale głową mniej więcej, zdecydowanie mniej, sięgała jego łopatek. Głowy też nie opierała na nim jakby był jakimś podnóżkiem tylko delikatnie, byleby jemu było wygodnie a ona było blisko.
Sądzisz ? Powiedziała zadziorsko, gdy dotykał jej grzbietu... Oh ! Jak było jej cudownie ! Mięśnie, które właściwie wcale nie były spięte, rozluźniły się a ciało przebiegł przyjemny dreszcz. Nie mogę się tego doczekać... Powiedziała jakby zechęcając go do wskoczenia na jej boski grzbiet. Chciała go czuć, chciała stać się z nim jednością ! Tak !
Uśmiechnęla się pod nosem zaintrygowana słysząc jak powtarza pytanie. I... Wtedy znów jej dotknął. Poczuła że nawet jak nie odpowie bedzie nazbyt podniecona tak delikatnym dotykiem T A K I E G O olbrzyma. Poniekąd zignorowała jego odpowiedź. Jedynie skinęła lekko głową i czekała. Czekała aż zabierze się do roboty. Aż uzna że chce się w niej znaleźć.
Aby uświadomić mu że jest gotowa delikatnie, jednak wystarczajaco by to zauważył, uniosła jedwabny ogon.
Czszz... szepnęła zaczynając masować Shrediego po boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sob Lis 12, 2016 12:11 am

// ajjć, jaka szkoda, że rujka minęła. :c

Uśmiechnął się tylko, widząc, jak na nią działa, jak ta drży pod każdym, najmniejszym nawet jego dotykiem. Właśnie na to czekał, na moment, w którym ta uzna, że nie jest w stanie bez niego wytrzymać, że pragnie go nie tylko duszą, ale i ciałem. On również chciał już zbliżyć się do klaczy tak blisko, jak tylko się dało, jednakże jej niecierpliwość bawiła go niezwykle. Nie mógł tak po prostu na nią naskoczyć, jakby była nic nie wartą więźniarką, nudną klaczą z innego stada bez jakiejkolwiek wartości intelektualnej.
Sechmet była Krwawą. I samo to nadawało w oczach Shreddera sporo szacunku dla jej osoby.
- Sądzę... - potwierdził swe poprzednie słowa cichym pomrukiem skierowanym w stronę jej ucha. Obszedł klacz dookoła, raz, a potem drugi, by zatrzymać się za nią, by podgryźć ją w jej kształtny zad. Pysk przesunął po jej grzbiecie wzdłuż linii kręgosłupa. Jakże chciałby, by było tam jego podbrzusze, a nie chrapy! Musiał się jednak pogodzić z faktem, że plany miał inne...
Zaczął podgryzać klacz wzdłuż linii nakreślonej przez kręgi, napierając na nią, by pobudzić ją, zachęcić. Droczył się z nią - zdawało się, że w nieskończoność - by dopiero po chwili naskoczyć na nią ze spokojem. Wylądował na niej miękko, lekko ujmując jej biodra między swe przednie kończyny, podgryźć lekko jej łopatkę... Ale nie dając jej tego, czego naprawdę chciała, siebie w niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sob Lis 12, 2016 12:29 pm

//najwyżej triszkę pozmieniamy w papierach xD ale tsiii !
Przygryzla go rozbawiona widząc jegi uśmiech, podobał jej się jego dotyk ale znowu myślał że łasi się tak do każdego napotkanego samca. Pomasowała go łbem po boku mrucząc cichutko niczym lwica.
Przytaknęła głową jak odezwał się półgłosem, jej kopyto delikatnie przesuneło się po czarnych kamykach które cicho w siebie uderzyły. Dźwięk był prawie niedosłyszalny, zwłaszcza z takiej wysokości na jakiej znajdowała się głowa Shrediego, Sechmet jednak nie wątpila w to uż ogier mógl to usłyszeć.
Wiedziała że Shred coraz bardziej się ośmiela, cieszyło ją to szczerze. Bo tak boska miłość potrzebowała jedynie przypieczętowania. Sechmet nie musiała być boginią by byc pewną iż jeszcze niejedna klacz będzie na jej miejscu ale chciała żyć chwilą. Albo shire pokryje ja i odejdzie, albo... Zauważy w niej coś wyjątkowego i uzna ją za godną bycia jego oficjalną partnerką.
Sesi bardziej podobała się ta druga opcja i w głębi... Tego czegiś co w sobie miała, pragneła by i on tak myślał.
Ogier okrążył Sechmet która ciagle patrzyła na niego kątem oka, nie żeby mu nie ufała tylko była ciekawa co zrobi. Nawet boginii nie umie przewidzieć co zrobi tak impulsywny ogier jak ten który wlaśnieza nią stanął.
Izabelowata uniosła zad w górę, chciała by temu olbrzymowi choć trochę było na niej wygodnie. I w końcu stało się to na co czekała tak długo. Naskoczył na nią, z taką delikatniścią że aż się zdziwiła. Nie zmuszała go do delikatnosci a jednak... Nawet tyran potrafi być czuły...
A tu patrz Shredder uznał że się z nią podroczy, czy boginii moze być mu długo winna ?
Nie !
Cofnęła siuę o krok "smyrając" go ogonem po czułych miejscach.
(//co ja mam w tej głowie xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sob Lis 12, 2016 11:20 pm

// mózg? xD

Oficjalna partnerka? Wbrew pozorom było to całkiem możliwe - chociaż nie do końca, bowiem o swoje względy z pewnością musiałaby konkurować z Tormentą, a to inteligentna przeciwniczka, przy okazji charakteryzująca się urodą, w której Shredder gustował... Ale kto wie, może i Sechmet rozkocha w sobie demoniczną duszę Shreddera?
Nie zmuszała, owszem, aczkolwiek Shredder wbrew pozorom nie postawił sobie na cel złamania duszy każdej klaczy w krainie - Krwawe miały ten przywilej, że im wolał dać poczucie bezpieczeństwa, czy też przynależności, przy okazji rozkochując je w sobie, bowiem w tym wypadku stado nie stało na przeszkodzie, a z resztą - jaki ogier nie marzył o haremie pełnym pięknych klaczy, które wpatrzone były w swego ukochanego? Dla samca bardzo korzystny sposób na życie, gdyż niemal zawsze, gdy wzrastało w nim pragnienie cielesnej bliskości, mógł po prostu udać się do jednej ze swych kochanek, czy też konkubin - jak zwał, tak zwał. Klacze zaś również mogły znaleźć w takim "układzie" plusy - nawet będąc związane z ogierem, który nie znał słowa "zmęczenie" miały chwilę wytchnienia, gdyż ten zawsze mógł spotkać się z inną, a przy okazji mogły sobie nawzajem pomagać przy opiece nad źrebiętami.
Ah, pozwolił sobie zmrużyć oczy i i jej pozwolić na chwilę "droczenia" chociaż nie trwało to długo, gdyż trudno było te swoistego rodzaju tortury przetrwać bez jakiejkolwiek reakcji. Prędko znalazł się w "Bogini", niemalże z czułością falując swym zadem, posyłając w jej stronę miękkie interakcje. Dość delikatne, aczkolwiek silne i stanowcze, zupełnie, jakby Shredder nie znosił sprzeciwu i wiedział, że Sechmet jest tą, która - jakby to nie zabrzmiało - się mu należała, prawem natury czy też może bogów, w których to nigdy nie wierzył. I, jak widać, źle na tym nie wyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Nie Lis 13, 2016 11:14 pm

Droga do zdobycia serca Shreddera na pewno nie bedzie łatwa, ale Sechmet to nie przeszkadza. Jeśli zajdzie potrzeba to pokaże konkurencji, nawet wiekszej i silniejszej, iż to ona ma w ręku... W kopycie władzę. A jeśli się nie podporządkują ? Wyeliminuje niepotrzebne i głupie... No chyba że Shredi będzie sądzić inaczej. Ale jak na razie Sechmet wolała tego do siebie nie dopuszczać.
Teraz gdy byla tak blisko olbrzyma, mogła byc pewna że dołączy do tych kilku "wybranych" a zostanie faworytą to jej cel i tyle. Będzie do niego dążyć do końca swoich boskich dni.
Żadna Tormenta nie bedzie zajmować miejsca boginii, a nawet jeśli Shredi źle wybierze... Ona szybko naprawi błąd olbrzyma. Tym czy innym sposobem pozbedzie się fryzyjki, a na zabijanie Sechmet miała niezliczoną ilość, bardzo kreatywnych, pomysłów. Na przykład... Kto by zabił wroga rozcinając mu pysk lub chrapy a potem dając roślinę od której chce się kichać i śmiać tak by rana się rozszarpała ? Albo robiąc "operację", rozciąć podbrzusze i usunąć kilka kości lub ogólnie wyciągajac wszystko... Lub... Zalewając kopyta płynnym betonem, szybkoschnacym oczywiście, i wtedy podpalić !
Ale jak juz pisałam Sechmet miałe zdecydowanie więcej pomysłów a to tylko takie domyslenia userki i tyle. Nigdy specjalnie nie miała mozliwości wykonania wszystkich wyroków śmierci a teraz... Nie powiem, gdy tylko myślała o tym jej mięsnie się napinały z podekscytowania.
Wiedziała że ruchami ogona wywoła bestię ogiera która niedługo później znalazla sie tam gdzie powinna być od poczatku. Gdy delikatnie wchodziła ciało Sechmet zadrżało z przyjemności jaką odczuwała. W pełni oddała się chwili i jej zad powoli oraz delikatnie zaczął wykonywać koliste ruchy.
Oczy jakby poddając się przyjemnosci powoli się zamknęły. Tak... Shredder był jak taki miś, miękki i delikatny, czuły i dobry... Tia... Szredi miś...
Sechmet, nie przerywając, powoli odwróciła głowę, otwierając bursztynowe oczy, na kilka sekund. Patrzyła lagodnie na ukochanego, jej wzrok byl pelen zadowolenia, wdzieczności i ufności. Obok tego olbrzyma czuła sie tak pewnie i bezpiecznie.
Razem mogli wszystko.
Tak jej się przynajmniej wydawało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sro Lis 16, 2016 11:12 pm

Morderstwo Tormenty? To raczej nie był dobry pomysł na zdobycie zaufania czy też aprobaty ze strony Shreddera, jako, że w ten sposób zabrałaby mu niezwykle ważną dla niego partnerkę, znaną od dość długiego czasu, a także D O C E N I A N Ą przez karego ogiera. Nie pozwoliłby nikomu na odebranie sobie tak cennej... zdobyczy, bez względu na to, kim by dla niego był. Nawet bardzo cenioną kochanką - a nawet oficjalną partnerką. Nie ma koni niezastąpionych ( chyba, że są Shredderem )!
Sechmet umiała zabijać? Jeśli tak, to doskonale. Mógł znaleźć doskonały sposób, by to wykorzystać w jego drodze do władzy. Ale nie przeciwko tym, którzy mieli dla niego znaczenie emocjonalne. Nie, żeby kogokolwiek kochał, chodziło tu jedynie o PRZYWIĄZANIE. Czy jak to by kto tam nazwał. Możliwe, że kocha Tormentę, możliwe, że pokocha Sechmet. Któż przejmowałby się zbędnymi epitetami?
Czując lekkie drżenie, jakie przeszło przez ciało Sechmet, uśmiechnął się do niej, możliwe, że z samozadowolenia, albo i ze spełnienia, jakiego dostarczała cała ta sytuacja. Dawno już nie spotkał klaczy, która zdawała sobie sprawę tego, że i ona może brać udział w całym procesie, tak wspaniałym, gdy i samica uznała za stosowne dodać swoje trzy grosze. Albo i więcej niż trzy - może nawet złotówkę?
Tak więc, czując, że ta porusza się lekko, przesunął po jej bokach swymi przednimi kończynami, podsuwając ją w swym kierunku, przyciągając do siebie. Widok jej przymglonych nieco chwilą oczu jedynie ogiera, że powinien kontynuować, zaś chwila - trwać jak najdłużej. Mimo tego przyspieszył jednak, ciaśniej obejmując klacz, okazując nieco swej siły - nie na tyle jednak, by było to dla niej nieprzyjemne. Oczywiście, mógł pokazać jej więcej swej potęgi - ale to wkrótce, jeżeli okoliczności na to zezwolą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Nie Lis 20, 2016 8:52 am

Pomysł, nie pomysł... Sechmet jeszcze nawet nie znała tej klaczyny więc nie mogła ocenić czy warto z nią walczyć o Shreda. Mogła być wielkim shire, ale mogła również istnieć jako falabelka. Tak czy inaczej, Sechmet jeszcze nic nie wie o swojej przeciwniczce do serca Shreddera. Że niby doceniana ? Szrek powinien troszkę bardziej popatrzyć na Sechmet. Ona jest boginią, a jakaś tam Tormenta nie powinna mu zawadzać drogi do prawdziwej "miłości".
Izabelowata czuła coś do tego olbrzyma, podziw ? Na pewno ale nie tylko... Jego obecniść sprawiała że czułasię bezpiecznie i... I tak wspaniale ! Jakby mogła zgnieść jednym krokiem wszystkich wrogów. Jakby spojrzeniem mogła palić wrogie siedziby ! Czuła się jak boginii, Shredder dodawał jej siły.
Gdy wielki, kary ogier spoczywał na ciele Sechmet, klacz poczuła jakąś delikatną, aczkolwiek wystarczającą by ją poczuła, zmianę. Ogier był wyraźnie zadowolony z poczynań izabelowatej. Chcąc aby poczuł jeszcze większe zadowolenie powoli i delikatnie postąpiła krok w tył i uniosła zad najwyżej jak potrafiła, równocześnie wykonując nim kuliste ruchy. Co jakiś czas ich skóry się ze sobą lekko "ścierały". To Sesi przynosiło największą przyjemność z obcowania z olbrzymem. Znaczy poza samym byciem tu z nim.
Mruknęła z przyjemnoscią niczym lwica gdy Shredi otarł nogami o jej boki.
Oh tak ! Chciała aby ten moment trwał jak najdłużej. Niech będą jednością przez jak najdłuższy czas ! Pomimo tego ogier przyspieszył. Sechmet oddychała szybciej a jej zad również przyspieszył. Mocniejsze ściskanie przez Shreddera nie było szczególnie wygodne dla Sechmet, ale chyba o to w tym chodzi, nie ? Aby zadowolić partnera, i jeśli okoliczności zezwolą dać mu na świat potomka.
Powoli Sechmet czuła że nastąpi koniec... Jej mięśnie zaczęły się lekko spinać ale czekała aby i olbrzym mógł spokojnie skończyć. Aby wypuścił ten nieco obrzydliwy biały śluz którym każdy z nich kiedyś był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sro Lis 23, 2016 5:29 pm

Przestał coraz bardziej zakleszczać na niej swe przednie kończyny, uznając, że klacz również powinna mieć z tej dobrowolnej sytuacji jakieś korzyści, by była dla niej równie miła, co dla niego - chociaż, trzeba przyznać, że klacz i tak zapewne nigdy nie zrozumie tego, co czuje ogier. Shredder zaś musiał przyznać, że była to jedna z najprzyjemniejszych emocji, wraz z uczuciem pokonania wroga i posiadania władzy.
Słysząc jej mruczenie, jedynie zaokrąglił swe ruchy, przyspieszając swoje poczynania, delektując się chwilą i tym, jak zad samicy przesuwał się w jego stronę. I on pozwolił sobie na mruknięcie czy dwa, wiedząc, że właśnie natrafił na klacz - kolejną, czy jedyną? - która odpowiadała ideałowi partnerki pod jednym względem - wiedziała, że samiec pragnie mieć potomka. Natomiast w sprawie jej charakteru, cieszenia rozmową, a nie tylko ciałem... Od tej strony nie miał okazji jej - na dłuższą metę - poznać, oczywiste więc było, że póki co myśleć o tym nie będzie.
Po dłuższej chwili ogier przestał dbać o zadowolenie klaczy, chociaż mogła je ona poczuć i w tej chwili, w zależności od jej gustów. Ścisnął ją nieco swymi przednimi nogami, przysuwając ją tak blisko siebie, jak się dało, poruszając się mocno i z szybkością, zanurzając pysk w jej grzywie. Mimo chwil przepełnionych emocjami poczuł, że klacz spina nieco mięśnie. Wtedy i on spiął swoje, rżąc tubalnie, echo czego odbiło się od ciemnych ścian mrocznej jaskini. Zalał klacz swymi genami, a także jej sierść i - po części - posadzkę, po czym opadł na nią nieco, by po tej chwili rozluźnienia i opatulenia jej swym cielskiem zsunąć się na posadzkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Gru 02, 2016 11:35 pm

//sorki,
Sechmet czuła się jak boginii, oczywiście dawała swój wkład ale to tylko i wyłącznie dlatego że miała do czynienia z bogiem. Shredder był wspaniały. W przeciwieństwie do wielu ogierów zadbał również o jej wygodę.
Sesia czując mniejszy nacisk natychmiast wykorzystała tą chwilę i zachłysnęła się powietrzem.
Owszem, nie zawsze Sechmet dostawała to na co oczekiwała, czasem wcale nie czuła w sobie samca, innym razem nie mogła przeżyć gdy ogier w nią wchodził. Gdyby nie delikatność shire'a, tutaj też by tak pewnie było. Tak czy owak, Sechmet czując ból podczas takich przeżyć starała się to ignorować oraz zamieniać w przyjemność. Wiele klaczy pewnie tego po prostu nie zrozumie ale ona ma po prostu talent i wyobraźnię. Zamienić ból w przyjemność, dobro w zło...
Zmrużyła oczy w pełni oddając się tej chwili przyjemniści, a ruchy samca jedynie dodawały tego co tak bardzo ją zadowalało. Shredder był po prostu czymś w rodzaju seksmaszyny, i to w pozytywnym znaczeniu. Ale poza tym potrafił być mądrym, opanowanym... Znaczy chyba opanowanym, władzcą. To chyba najbardziej imponowało Sechmet. Shredi był taką delikatnie połączoną mieszanką różnych rzeczy, wydawał się wyjątkowo wszechstronnie uzdolniony. Człowie... Pfe ! Koń renesansu !
Oj... Gdyby Secha była Szredim a Szredi Sechą to by wkurzyła się na te myśli. "Kolejną czy jedyną". Ha-ha-ha ! To chyba oczywiste ! Jak na razie Sechmet jest jedyną American Saddkebredką w całej krainie, a to chyba coś znaczy... Jest silna i nieugiąta, dla Shreddera zrobi wszystko, a ten jeszcze się zastanawia !? Dobra... Właściwie zastanowić to się może bo zna ją krótko. Ale niech wybierze dobrze. Niech wybierze lwicę.
Sechmet cicho wypuściła powietrze gdy ten ją ścisnął, mogło być wówczas słyszalne ciche jęknięcie, jednakże nie potrafiła określić czy to z bólu, szczęścia, przyjemniści czy to po prostu powietrze. Powiedzmy że powietrze.
Noi wtedy Shredi wystrzelił jak petarda, wręcz gwałtownie przyspieszył co zdziwiło Sechmet, chyba każdy ogier starałby się to trzynać jak najdłużej, ale z drugiej strony... Shredder już jej udowodnił że jest wyjątkowy.
Niedługo później ta wspaniała chwila uniesiuenia się skończyła, dreszcz wraz z genami ogiera rozlał się po ciele Sesi. Zgrabnie odwróciła się do samca przodem i jakby lekko skłoniła głowę, pomińmy to że on jest tak wysoki żę Secha wygląda jakby cały czas się kłaniała.
Jesteś boski... powiedziała i spojrzała w oczy olbrzyma. Był wielki, owszem, ale nie na tyle by nie dosięgła jego wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sekitamala
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sro Mar 15, 2017 3:51 pm

//Powiedzmy że poszliśmy sobie stąd :*
Przybyła ty wraz z Feniksem, wskazała bez słowa na "legowisko" pośrodku jaskini. Sama zaś podeszła do wody, wzięła jakieś wiadro i nalała do niego letniej źródlanej wody. Zaniosła go do Feniksa.
Napij się. wyszeptała bez emocji.
Potem podeszła do półek na drugim końcu jaskinii. Gdzieś w tyle szafki leżało kilka bandaży oraz coś co przypominało gąbkę.
Wzięła to wszystko, bandaże odłożyła obok Feniksa a gąbkę nasączyła lodowatą wodą. Szybko wróciła z nią do rannego.
Przemyła gąbeczką rany a potem delikatnie owinęła je bandażem (o ile surrealistycznie to brzmi xd).
Potem przemyła jeszcze raz gąbkę i rzuciła nią do szafki.
Na koniec podeszła do worków, wzięła kilka marchewek które, odziwo, pomimi długotrwałego przebywania w tej jaskinii, nadal były świeże.
Rzuciła nimi do Feniksa nadal milcząc.
Sama zaś napiła się wody bezpośrernio ze strumyka i weszła do jacuzzi tego źródlanego oczka wodnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forest
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Czw Mar 16, 2017 9:23 pm

//Sorki, że Forest, aleeee nie chciało mi się logować na Feniksa xD
Przybył tutaj wraz z Sechmet co prawda bolała go noga, ale szedł. Kiedy ta kazała mu się napić to się napił po czym spojrzał na nią. Kiedy klacz zajęła się Feniksem on lekko się uśmiechnął. Dziękuję ci... Ale nie musiałaś się mną zajmować i nie musisz... Oznajmił patrząc na nią niepewnie. Zjadł te marchewki po czym spojrzał na swoje owinięte bandażami rany. Tyle dla niego zrobiła, a on tylko obronił ją przed drapieżnikami. W sumie ona jakby nie patrzeć uratowała go przed śmiercią i przed chorobą i przed czymś jeszcze. To milczenie było niezręczne chociaż Feniks mimo tego wolał nie przerywać ciszy. Czekał tylko na jej słowa albo kolejny gest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pon Kwi 10, 2017 6:48 pm

Westchnęła na jego słowa. Tak, nie muszę. Nawet mi się nie chce ale trzeba. Jeśli dojdziesz do mojego stada to zrobię wszystko byś wyzdrowiał deklu. musnęła chrapami wodę.
Mhhhh rozmarzyła się na chwilkę. KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓLKREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL KREW WOJNA ŚMIERĆ BÓL Aż się uśmiechnęła na tą myśl. W jej głowie malowały się te wszystkie obrazy, w chrapach pojawił się siarczysty zapach krwi. Ogień parzył jej skórę, ostrza rozcinały boki.
No... W myślach.
Spojrzała na Feniksa i wstala podchodząc do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Feniks
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Sob Maj 20, 2017 11:54 am

Pokręcił tylko głową. Wiesz.. Ja mogłem pójść w swoje strony i poradziłbym sobie, więc nie musiałaś. Westchnął po czym rozejrzał się. Będzie trzeba się zbierać w końcu jesteś u krwawej nie wolno ci... Czekaj nie tak nie wolno... Ona chyba mi zaufała... Nie wolno ci ufać krwawym PAMIĘTAJ! Ale to... Eh Feniksie ty to jednak musisz się wiele nauczyć. Ja? Nie skąd! To ty musisz się nauczyć, że w takich momentach się nie wchodzi w moje myśli i, że wreszcie komuś trzeba zaufać... Ale to jest KRWAWA! Co z tego przecież można spróbować jej zaufać.. Rób co uważasz, ale i tak cię zmuszę do wyjścia z stąd. Pff jasne czekam. Jeszcze pożałujesz tego wyboru zobaczysz... I w tym oto momencie ogier skończył swoją kłótnie z jakimś głosem z myśli. Potrząsnął łbem i spojrzał na Sechmet może była pora jej zaufać w pełni? Chociaż po tym co mówił głos Feniks nieco się wahał, ale przecież to tylko głos czemu on się martwi? Cicho westchnął i spojrzał na klacz, która szła w jego stronę ciekawe po co... 
//Marne coś, ale jest :') XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Maj 26, 2017 4:55 pm

Zrób co chcesz, jeśli zdecydujesz się odejść, nie wracaj. Jeśli pozostaniesz. No coż będziesz już należeć do mojego stada. Będąc nadal w stadzie szalejących piorunów (?) szybko ktoś cię złapie na naszych terenach. Powiedziała podchodząc do ogiera. Po chwili odeszła w ciszy kawałek. Przeszła wzdłuż półek z bronią. Na niektórych utrzymywała się zaschła krew. Sechmet odwróciła głłowę.
Zrób co chcesz, ja teraz muszę na chwilę odejść. Jeśli chcesz i ty możesz to zrobić. Jednak pamiętaj. Albo teraz... albo nigdy . Uśmiechnęła się blado wi wyszła z jaskini.
Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Feniks
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: T A R T A R   Pią Maj 26, 2017 9:01 pm

Milczał na jej słowa tym bardziej milczał tylko skinął łbem. Jedyne co teraz zrobił to wywrócenie oczami. Nie byłbym tego taki pewny. Mruknął po czym znowu zamilkł. Kiedy ta wyszła westchnął i siedział. Co ty wyrabiasz?! UCIEKAJ! Darł się głos z głowy. Lepiej z stąd idź, bo cię jeszcze zabije. Darł się rozsądek jednak on to ignorował. Czy to ma jakiś sens? TAK MA uciekaj! Pff nie mam po co zaufam jej... Pogrzało cię?! TO JEST KRWAWA... ONA CIE WYKORZYSTA! No i? Może mnie nie wykorzysta, a jak stanie się coś złego to ucieknę... Tak tak oczywiście później będzie za późno przyjdzie z innymi członkami tego przeklętego stada i po tobie debilu! Że jak ty mnie... Nie ważne po prostu rób co uważasz pustaku. Wtedy głos znów zamilkł, a Feniks westchnął. Może ma rację? Spytał siebie w duszy i rozejrzał się po tym miejscu pozostawało mu jedynie czekać na powrót Sechmet i tyle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: T A R T A R   

Powrót do góry Go down
 
T A R T A R
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Podnóże wulkanów :: Siedziby-
Skocz do: